wtorek, 30 czerwca 2009

"Deszczowa noc" Jodi Picoult



Życiem Camerona MacDonalda rządzi poczucie obowiązku. Jest szefem policji w małym miasteczku w stanie Massachusetts, zamieszkanym od pokoleń przez członków jednego szkockiego klanu, z którymi wiążą go więzy krwi i honoru. Jednak gdy jego kuzyn, Jamie, zjawia się przed komisariatem z ciałem żony i wyznaje, że własnoręcznie ją zabił, Cam aresztuje go bez chwili wahania, nie bacząc na łączące ich pokrewieństwo.

Dla Allie, żony Cama i miejscowej florystki, sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Chociaż jest oddana mężowi nad życie, tym razem występuje przeciwko niemu i bierze stronę Jamiego, uwiedziona wizją mężczyzny, który tak bardzo kocha kobietę, że nie jest w stanie odmówić żadnej jej prośbie… nawet tej, by pozbawił ją życia. W tym samym czasie w miasteczku pojawia się Mia, nowa asystentka Allie, do której Cam czuje natychmiastowy, irracjonalny pociąg. Choć policjant jawnie występuje przeciwko Jamiemu, który zabił śmiertelnie chorą żonę, jednocześnie sam zdradza swoją.


Kolejny raz autorka zaskoczyła mnie swoją ksiązką. Wciąż to robi. Poruszająca opowieść o różnych rodzajach miłości. O małżeństwie, chorobie, namiętności. Temat trudne, skomplikowane pytania i jeszcze bardziej zawiłe odpowiedzi. Od samego początku czyta się doskonale, wciąga błyskawicznie. I nie da się czytać obojętnie, trzeba czytać i przeżywać…bo ja przeżywałam Camerona miałam ochotę zabić i poćwiartować, gdybym miała taką moc chciałabym, żeby Maggie żyła, bo Jamie nie zasługiwał na coś takiego. Oboje nie zasługiwali. Bo oboje bardzo się kochali. Nie po równo… bo jak tłumaczy Jamie w związku nie ma po równo, zawsze jest ten kto kocha bardziej. Mieli idealny związek, który zniszczył los. I jako kontrast jest małżeństwo Allie i Camerona… żal mi było non stop tej dobrej ciepłej kobiety, która z mostu by skoczyła gdyby mąż ją poprosił. Mąż, który łotrem podłym się okazał i wyklęłam go i przeklęłam w myślach nie raz. I miałam nadzieję, że Ona się zmieni, ta zdrada chyba była jej potrzebna, żeby dojrzała, do tego, ze ona ma też prawa a nie tylko obowiązek i niemalże psią kontemplację męża
Tak jak to o Picoult kończy się dobrze… w sumie…bo po drodze wydarzyło się tyle zła, że ciężko mówić o szczęśliwym zakończeniu….

Jak ja lubię Jej książki... wciąż się powstrzymuję przed czytaniem tych co jeszcze stoją na półce, aby odwlec moment kiedy już nie będę miałą nic nowego do przeczytania

niedziela, 28 czerwca 2009

Marley i Ja - Marley & Me


Jenny (Jennifer Aniston) postanawia postępować w życiu według planu, którego pierwszym krokiem jest poznanie idealnego faceta jakim okazał się John (Owen Wilson). kolejne kroki to między innymi ślub, przeprowadzka w ciepłe miejsce czy rodzicielstwo. Przy ostatnim John postanawia zwolnić kupując żonie psa. I tu poznajemy Marleya - niesfornego labradora który wniesie w życie pary dziennikarzy spora zamieszania, wartkich przeżyć i salwy śmiechu. Szybko staje się on nieodzownym elementem beztroskiego życia państwa Groganów.


Kolejnym filmem jaki oglądnęłam dziś(tyle, ze o poranku) był „Marley i ja” swego czasu widziałam zapowiedzi filmu i ksiązki o tym tytule i szczerze mówiąc byłam pewna, ze chodzi o biografię Boba Marleya. Jakże się myliłam. Marley bowiem to pies. Uroczy biszkoptowy labrador o oczach, które są w stanie podbić serce każdego, a przynajmniej całej mojej żeńskiej części rodziny wrażliwej na zwierzęta. Gdzieś w USA żyje sobie małżeństwo. Zona, która zaplanowała całe swoje życie i teraz nadchodzi pora na dziecko. Jednak małżonek nie jest do końca gotowy na taki krok. Kolega z pracy(super seksowny Namiętny z Chirurgów) doradza mu kupno psa. I tak do rodziny trafia Marley-Najgorszy pies świata, niszczy wszystko, je wszystko, byle dużo, wylatuje ze szkoły dla psów, po prostu utrapienie. Tyle, ze o cudownym wyglądzie. A i boi się burzy. Przez czas trwania filmu może my oglądać zabawne wyczyny Szatana w skórze psa. Widzimy też rozrost rodziny, bierzemy udział w ich tragediach. Lata płyną, dzieci rosną ludzie się starzeją. Marley także….. i ta końcówka…. Chyba nie da się nie płakać. Ja przynajmniej wyłam strasznie. I wiem, że z żeńską częścią rodziny nie oglądnę tego filmu….
Początkowo bardzo mi przeszkadzał wygład aktora grającego Johna, to wybitnie nie jest mój typ urody, ale z czasem chyba się przyzwyczaiłam. Jennifer Aniston lubię, jest sympatyczna więc nie było problemów.


Świetny kawałek komedii a także refleksyjnego i wzruszającego filmu


I jak Go nie kochać?

Drezno - Dresden


Poruszająca historia miłosna rozgrywająca się na tle dramatycznych wydarzeń II Wojny Światowej. Jest styczeń 1945 roku. Młoda pielęgniarka Anna Mauth pracuje w jednym z drezdeńskich szpitali. Romansuje z doktorem Alexandrem Wenningerem. Pewnego dnia w szpitalnej piwnicy Anna przypadkowo znajduje ciężko rannego mężczyznę. To Robert Newman, angielski lotnik, którego samolot został zestrzelony nieopodal miasta. Resztką sił mężczyzna zdołał dotrzeć do szpitala, aby znaleźć tam schronienie. Anna decyduje się udzielić mu pomocy.

Na film zdecydowałam się późnym wieczorem. Ciężko mi się oglądało z racji tego, że przyzwyczajona jestem do krótkich odcinków seriali. Ale film mnie tak wciągnął, że nie mogłam się oderwać. Chociaż za oknem zgasły już latarnie i sen mnie morzył.
Kolejna w sumie historia która jest już oklepana i teoretycznie nie może być pokazana na nowy interesujący sposób. I znowu… błąd. Drezno jest świetne, i dla kobiet,, szukających jakiejś ckliwej historii i dla mężczyzn spragnionych wojennego kina i mrocznych scen, których tu nie brakuje. Ba! Przez sporą część filmu, bomby padają, trup się ściele, a obraz od wybuchów i wstrząsów się trzęsie.
Wielkim atutem filmu jest trio głównych bohaterów. Lekarz, Pielęgniarka i lotnik.
Benjamina Sadlera widziałam w kilku już filmach i w każdym mnie ujmuje. Już pomijając to, ze jest w moim typie urody. To do tej roli świetnie się nadawał. Nieco zagubiony i formalistycznie sztywny. Pocieszne okulary, mina człowieka, który nie wie co się dzieje i dlaczego jest jak jest.
Aktorka która grała Annę była śliczna. Młodziutka i pełna uroku. Figlarne, wesołe spojrzenia rzucane życzliwie na wszystkich. Dobre serce i oddanie pracy, przyjaciółce. Bardzo fajnie zagrana postać. Oddany upór i brzemienna w skutkach chwila słabości. I nawet w kryzysowej sytuacji trzeźwe myślenie, które jednak nie wyłączało głosu serca.
John Ligot zagrał Roberta pilota, który został zestrzelony nad Niemcami i potem postrzelony przez rozwścieczonych Niemców. Początkowo myślałam, ze mimo, ze wydał mi się znajomy to jednak raczej w żadnym filmie go nie widziałam. Po przeglądnięciu jego filmografii okazało się, że On grał Henrego Lenora!! W Północ-Południe. Tutaj świetnie zagrał. Zupełnie inny obraz angielskiego lotnika niż ten z Allo, Allo ;) umiał się wtopić w tłum, dobrze władał niemieckim. Ładnie pokazał to swoje zagubienie i nieciekawą sytuację. Ten dziki wzrok, zarost, przypominał po części dzikie zwierzę. No i potem ta lekka arogancja w stosunku do Anny. Naprawdę, bezbłędny był.

Jak i cały film, siedziałam jak na szpilkach, mając nadzieję, że uda im się uciec z tych piwnic, aż zmartwiałam gdy weszli do piwnicy pełnych zatrutych ludzi.

Nie rozumiem jak ludzie, którzy przeżyli okropieństwo takiej wojny mogą dopuszczać do kolejnych..


Bardzo polecam ten film. Przyznam się, że jak widziałam współczesną końcówkę, Drezno dziś i porównywałam do końcówki filmu gdy ludzie błąkali się wśród ruin, szczęśliwi, ze żyją, szukali się i umierali wśród zwalonych cegieł a potem widziałam miasto, które podniosło się z gruzów i słyszałam to orędzie… o ile mnie wzrok nie mylił prezydenta Niemiec, to łezka mi się w oku kręciła

sobota, 27 czerwca 2009

"Cesarzowa Elżbieta" - Brigitte Hamann


Biografia żony cesarza Franciszka Józefa I ukazuje kobietę, która nie chciała podporządkować sięówczesnym regułom, dążącą do celu sformułowanego dopiero przez ruch kobiecy XX wieku whaśle ''samorealizacja'' - i osiągnęła go. W książce Brigitte Hamann Elżbieta jest kobietą z krwi ikości ze swoją dumą, obsesjami, egzaltacją i uporem. Powszechnie znamy ją jako kobietęinteligentną, oryginalną, prekursorkę pewnych współczesnych zachowań. Pedantyczna dbałość ourodę i kondycję, forsowne codzienne marsze, wyczynowa jazda konna, pływanie, surowa dieta, a przy tym podróżowanie i nauka języków obcych, to wszystko zbliża ją do modelu współczesnejkobiety.

Od dłuższego czasu interesowałam się tą postacią. Pewnie pod wpływem kultowej już „Trylogii” Marischki, potem przyszły artykuły, inne filmy, książki. Na punkcie tej książki oszalałam gdy przypadkowo zobaczyłam reklamę na stronie mojej księgarni. Długo się wahałam, bo jednak PIW-owska seria biograficzna to marka za którą się sporo płaci.
Ale nic. Wczoraj magiczny posłaniec z Gandalfa obdarował mnie przesyłką w której była biografia „Cesarzowej”, porzuciłam „Deszczową noc” i wzięłam się za tą dosyć grubawą książkę(ponad 500 stron) nie przypuszczałam nawet, że mnie tak wciągnie. Napisana bardzo przystępnym językiem, okraszona wieloma fotografiami, ilustracjami pozwala wpaść w sam środek XIX wieku, gdy cesarze i królowie istnieli w najlepsze. Panowie byli ujmujący a Panie piękne. Zaczyna się pięknie i bajkowo. Początek jest rodem z bajki o Kopciuszku. A potem… potem jest tylko gorzej. Książka jest dosyć krytyczna. Uzupełniając ją dodatkowo biografią Franciszka Józefa można w pełni zobaczyć nieciekawą sytuację na wiedeńskim dworze. Zrywa się z mitem „cudownej Cesarzowej” ja odczuwałam co chwilkę bezbrzeżną irytację. Dla rzeczy wielbicieli takiej Sisi jaką odegrała Romy Schneider książka to kubeł zimnej wody w sumie. Miałam o tyle, szczęścia, ze wcześniej czytałam na ten temat w różnych językach na różnych stronach i przygotowałam się na „wstrząs” ;] . Teraz tylko się zastanawiam gdyby zachowywała się tak jak powinna, gdyby nie odstawiała cyrków nie z tej ziemi czy historia potoczyłaby się inaczej. Gdyby obok Franciszka Józefa stała dojrzała odpowiedzialna kobieta zamiast…. Rozchwianej emocjonalnie, niesamowicie kapryśnej histeryczki dzisiejsza Europa nie wyglądałaby inaczej.. Pytania w sumie bez odpowiedzi. No i ja nie lubię takich spekulacji.
Do Ksiązki pewnie wrócę. Nie raz i nie dwa. Fenomenalna lektura.

piątek, 26 czerwca 2009

Piłkarskie wynurzenia

Bóg Nas opuścił??
Na oficjalnej stronie Królewskich pojawiło się długo wyczekiwane potwierdzenie transferu Cristiano Ronaldo. Klub ze stolicy Hiszpanii oraz Manchester United całkowicie domknęły operację transferu portugalskiego pomocnika, który stanie się piłkarzem Realu Madryt z dniem 1 lipca.

Piłkarz podpisze kontrakt na sześć najbliższych sezonów, a jego prezentacja odbędzie się 6 lipca na Santiago Bernabéu.


Nie wiem co napisać. O tym transferze mówi się tyle, ze bokiem mi to wychodzi... Nie jestem zadowolona!! I mam nadzieję, ze się mylę, ale nie zwiastuje to niczego dobrego. Spędzać mi to będzie sen z powiek. Nie uważam tego za dobry transfer. Piłkarz zarabiający krocie nie jest czymś dobrym w szatni. W szatni musi panować duch drużyny, jedność(nie orgia ;) ) a Krystyna nie jest kimś kto będzie umiał współpracować. On będzie chciał spijać śmietankę( z łaski swojej ;) ) a porażka będzie winą wszystkich tylko nie jego. raula, trenera, moze Ikera, a może nawet Pana Ochroniarza. Bo Krystyna jest wyjątkowa, wspaniała, genialna. Bóg gdy stwarzał świat powiedział niech stanie się Geniusz i narodził się Cristiano. Nie przeczę, ze nie umie grać w piłkę. Ale w Realu mieliśmy już Beckhama i nic dobrego to nie przyniosło(co wiedziałam już w dniu transferu) Krystyna jest zbyt indywidualny, to za dużo "JA" a za mało "MY"
a Real to drużyna a nie latający cyrk Cristiano Ronaldo....

Masz wiadomość (You've Got Mail)


Nowoczesna wersja filmu "Sklep na rogu" ("Shop Around The Corner") z 1940 roku.

Nowy Jork. Kathleen Kelly (Meg Ryan) prowadzi odziedziczony po matce "Sklep za rogiem", słynną księgarnie dla dzieci. W dzielnicy, w której znajduje się sklep gigant Joe Fox (Tom Hanks) otwiera swój megastore. Od tej pory Kelly zaczyna mieć kłopoty finansowe. Pracownicy "Sklepu za rogiem" postanawiają ratować swoje miejsce pracy. Gdy kampania nie przynosi rezultatu Kathleen postanawia zamknąć księgarnie. Chcąc zwierzyć się ze swoich problemów nawiązuje internetową znajomość z tajemniczym NY152. Nawet nie podejrzewa, kim jest jej internetowy przyjaciel...

Jest wiele filmów, które widział chyba każdy. „Masz wiadomość” należy zdaje się do nich. Oczywiście byłam zapóźniona bo filmu nie widziałam. Błąd! Straszliwy! Wciąż słyszałam bardzo pozytywne opinie. No to postanowiłam oglądnąć. Między planem a realizacją upłynął gdzieś kwartał, ale nieistotne. Wczoraj wzięłam się do oglądania. Dałam radę tylko połówkę oglądnąć bo strasznie śpiąca byłam a film mi się zbyt podobał aby usnąć. Historia powtarzana w setkach filmów, On i Ona. I coś co im przeszkadza. Nie znoszą się początkowo. Mimo, ze motyw odmieniony chyba na wszystkie możliwe przypadki nie nudzi. Film stary stosunkowo, a jednak wciąż ogląda się go mile. Patrząc na przyjemną, przytulną księgarnię miałam ochotę rzucić się do książek Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie ten film. Pełen zabawnych momentów, doskonałej gry aktorów. Meg Ryan zagrała genialne, tej jej pełne złości tupnięcia niczym kapryśnego dziecka były niesamowicie autentyczne. A Hanks był momentami tak odpychający, ze miałam ochotę dać mu po pysku. No i czułam autentyczne wzruszenie, pustkę gdy musiała zamykać księgarnię. A potem ich stopniowe łamanie lodów uprzedzeń, aluzje do Dumy i Uprzedzenia. No i zakończenie w otoczeniu tych pięknych irysów z uroczym psiskiem.
Mimo, ze od początku niemalże wiesz co będzie dalej, jak to się rozwinie oglądasz i wpadasz po uszy.
Do tego dograny był klimatyczny soundtrack, który już przesłuchałam osobno zadając sobie pytanie dlaczego My Polacy nie umiemy teraz nakręcić, ładnego i autentycznego filmu w tym stylu z dobrze dograną ścieżką dźwiękową. To dla mnie wielka tajemnica jest. Tutaj piosenki wpadały w ucho, współgrały z akcją świetnie. Kiedy były potrzebne wybijały się na pierwszy plan, kiedy indziej znowu leciały gdzieś w tle. Doskonale

czwartek, 25 czerwca 2009

"Zabójcza podróż" - Kathy Reichs


Ona miłuje prawdę… lecz tym razem prawda jest szokująca.

Katastrofa samolotu komercyjnych linii lotniczych przywiodła Tempe Brennan, członkinię agencji śledczej DMORT, w góry Karoliny Północnej. Gdy pojawiają się przypuszczenia, że w samolocie dokonano ataku bombowego, Tempe odkrywa niepokojący dowód, który budzi nowe, niebezpieczne pytania i sprawia, że zostaje odsunięta od sprawy. Szukając odpowiedzi, pani antropolog natrafia na szokującą, wielowątkową opowieść o oszustwie i zepsuciu. Podążając jej tropem wkracza na przerażające terytorium, gdzie ktoś czyha na jej życie.

Są podobno książki, które zmieniają, życie człowieka, pchają go na nową drogę życia, otwierają oczy na sprawy bardzo ważne i tak dalej i tak dalej. „Zabójcza podróż” z pewnością nie jest taką książką. Ale nie o to chodzi aby wciąż czytać traktaty filozoficzne. „Zabójcza podróż” to świetna lektura na leniwe duszne popołudnie kiedy wylegujesz się w ogródku, lub na tarasie. Fakt, ze po przeczytaniu tej powieści, stwierdziłam, ze muszę zrewidować swoje wyobrażenie o wymarzonym środku transportu, który zawiezie mnie na wakacje, i chyba zaryzykuję żylaki i inne zakrzepy niż lot samolotem.
Jest historia. Tragedia, jest Brennan, jest jakiś mężczyzna Brennan, mężczyzna ratuje życie zagubionej biednej kobiecie, służy jej pomocą, radą, wsparciem i wszystkim tym co jest potrzebne biednym i zagubionym kobietom w dzisiejszych czasach, które patrzą w puste oczodoły czaszek a boją się wszystkiego innego. Chociaż gdybym ja miała taką fuchę to pewnie też bym histeryzowała.
Historia jest nieco schematyczna, ale czy to aż tak przeszkadza? Dobra wiadomo, ze będzie happy end, ale i tak są nieoczekiwane zwroty akcji i ciekawe zakończenie.
A i nie ma wreszcie upiornych przypisów-tłumaczeń z francuskiego od razu lepiej się czyta.
Na kolejny tom(bo chcę czytać po kolei) muszę czekać aż łaskawy posłaniec z Gandalfa dostarczy mi przesyłkę

środa, 24 czerwca 2009

"Śmiertelne decyzje" Kathy Reichs


Dziewięcioletnia Emily Anne Toussaint ginie od kuli na ulicy Montrealu.

W Północnej Karolinie bez śladu znika pewna nastolatka, a kilkaset kilometrów od jej domu zostają odnalezione fragmenty szkieletu, który mógł należeć do niej.

Te dwa zgony ogromnie poruszają doktor Temperance Brennan, dla której domem są zarówno Stany Zjednoczone, jak i Kanada, i popychają do śledztwa, które zawiedzie ją w głąb świata gangów motocyklowych.


Śmiertelne decyzje. Trzeci tom serii, rzekomo nowej Królowej kryminału. Nie będę się wypowiadała odnośnie tytułu tego, bo kiepski ze mnie znawca kryminałów, ale lubię ksiązki, i naukowy „bełkot” I książka mnie zaciekawiła, wciągnęłam się w historię skończyłam czytać po północy. Historia znowu według pewnego schematu, ale chyba większość pisarzy stosuje mniej lub bardziej widoczny schemat i to samo jest w filmach, wiadomo im bardziej schematyczne, tym bardziej przewidywalne. Ale i tak nie jest źle. Całkiem dobrze nawet bo biorę się za kolejny tom.
Jest jednak coś co mnie irytuje, mianowicie francuskie wstawki, co rusz musze odrywać wzrok od tekstu, żeby tłumaczyć i nie znam francuskiego więc, źle się czuję kiedy nie wiem jak się dany wyraz czyta. Dlaczego tego nie przetłumaczono? Już dotarło do mnie, ze akcja dzieje się wmieście i okolicach francuskojęzycznych. Dlaczego część jest przetłumaczona a cześć nie?
No i ilość przypisów jest większa niż w pracach naukowych, pełno dziwnych skrótów, dziesiątki postaci, których życiorysy są streszczane dla jednej krótkiej wzmianki. To mnie irytuje bardzo. Z tego co zauważyłam w „Śmiertelnej podróży” jest tego mniej. I od razu lepiej się czyta.
Ogólnie polecam. Owszem nie jest to, to samo co serial, ale książkę strasznie szybko się czyta. I dobrze się spędza ten czas,

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Żony i córki / Wives and Daughters


Molly Gibson mieszka z ojcem lekarzem w małym prowincjonalnym miasteczku Hollingford. Kiedy umiera jej matka, ojciec postanawia ponownie się ożenić, myśląc że w ten sposób i jemu, i Molly będzie żyło się lepiej. Jednak dziewczynka nie potrafi zaakceptować tej nowej sytuacji. Zaprzyjaźnia się z mieszkającą opodal rodziną Hamley’ów, a panią Hamley zaczyna traktować jak matkę. Kiedy dorasta, zaczyna również darzyć uczuciem jej najmłodszego syna Rogera.

Książka w oryginale chyba mnie przerasta(a przy tym nie mogę jej znaleźć na allegro) a serial oglądam kolejny raz i jestem zachwycona. Historia, młodziutkiej, naiwne i niesamowicie…no właśnie pokornej? Łagodnej Molly pół-sieroty, której ojciec postanawia ożenić się z najzwyklejszą harpią na widok gierek, której nóż mi się w kieszeni otwiera i pałam żądzą mordu. Gdybym ja miała taką macochę krew by się polała. A i macocha owa ma ”uroczą” córeczkę z pierwszego małżeństwa. Dziewucha puszczona w dzieciństwie samopas nie ma żadnej granicy tego co dobre i co złe, żadnej samokontroli wierności czemukolwiek. Ale pannica jest śliczna jak obrazek. No a do takich egzemplarzy mężczyźni jako istoty ekhm dziwne lgną jak muchy do miodu. Do tego miodu leci też jak ćma do ognia(skoro jesteśmy przy porównaniach owadzich) Roger syn zaprzyjaźnionej z Molly rodziny. Na oko widać, ze biedna mała Molly durzy się w chłopaczynie chociaż ten babra się w robalach i miast pięknych bukietów daje Molly gniazda os.
Serial(4-odcinkowy) pełen jest i zabawnych i bardzo wzruszających epizodów przy których aż serce ściska. Wspaniałe kreacje aktorskie Molly, Roger czy nowa pani Gobbson. Piękne kostiumy i urocze fryzury sprawiają, ze co rusz mam ochotę wracać do tego serialu. A zwłaszcza dla pełnego uroku zakończenia.

niedziela, 21 czerwca 2009

"Déjà Dead" Reichs Kathy :


Minął rok, odkąd Temperance Brennan opuściła Północną Karolinę i pozostawiła za sobą burzliwe małżeństwo. Praca często stawiała pod znakiem zapytania jej weekendowe plany, dlatego nie zdążyła jeszcze zbyt dobrze poznać Quebeku.

Kiedy zostają odnalezione poćwiartowane zwłoki kobiety, którego części upchnięto w plastikowe torby, Tempe zaczyna dostrzegać pewien niepokojący wzór. Bez opamiętania rzuca się w wir pracy, usiłując jak najszybciej odnaleźć mordercę. Nie wie jeszcze, że śledztwo zaprowadzi ją do jej najlepszej przyjaciółki i własnej córki, które znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.


Autorce sławę przyniosła książka "Déjà Dead", która stała się bestselerem "New York Timesa" i zdobyła Ellis Award za rok 1997 dla powieści - debiutu.

Do tej pory sprzedano ponad 5 milionów egzemplarzy "Déjà Dead"!

O tej książce sporo słyszałam. Jak o całej serii. Jako zagorzały fan serialu Kości, byłam napalona na serię, ale jakoś tak ostatnio pierwszy i trzeci tom były praktycznie nie do dostania, w grudniu czytałam tom drugi i podobało mi się. Nie jestem zwolenniczką jakichś szalenie ambitnych kryminałów. Aby ruszyć z czytaniem postanowiłam nabyć tom pierwszy. No i stało się. Pewnego pięknego dnia do drzwi zapukał Pocztonosz i przyniósł mi cztery tomy Kości. Obiecałam sobie, że nie zacznę czytać przed końcem sesji i zabroniłam w domu stanowczo ruszać którąkolwiek książkę.
I stało się wczoraj wzięłam w łapki książkę wydaną dosyć ładnie. Seria jest bardzo ładnie zaprojektowała, intrygująca i elegancka, papier średniej jakości jak na moje oko
Jeśli ktoś bierze tą książkę, bo chce poczytać o bohaterach Kości i poznać ich tym razem od strony słowa pisanego to zawiedzie się srodze. Książka i serial mają wspólne tylko personalia głównej bohaterki. Bo to nawet nie jest ta sama bohaterka. Serialowa Temperance jest wszechstronnym geniuszem, sięga gdzie wzrok nie sięga, wie wszystko. Jest irytująco(chwilami) doskonała. Książkowa bohaterka jest inna bardziej realna, normalny naukowiec z ogromnym talentem do wtykania palca między drzwi, żyje sobie w Kanadzie, jest po rozwodzie ma córkę i kota  I upierdliwą zakręconą przyjaciółkę.
I w takiej sytuacji zastaje ją prośba o zbadanie zwłok. Coś podobnego jak w pilotowym odcinku Kości. Minimalne podobieństwo. Także zwłoki w okolicy normalnego cmentarza. Ma to być zwykła formalność…. Tymczasem akcja rozwija się nieco inaczej. Wręcz dramatycznie
Jak napisałam nie jestem znawczynią kryminałów, kilka w swoim życiu przeczytałam, ale z racji, ze jestem nieco lękliwa(delikatnie mówiąc) i można mnie przestraszyć zwykłym „Łuch” unikam jakiś szczególnie wstrząsająco-strasznych książek(jedna przygoda z Kingiem mi starczyła)
Deja dead czytałam wczoraj i dziś, nastawiona byłam sceptycznie słyszałam tyle złych opinii o tej książce, że nie spodziewałam się cudów, miałam tylko nadzieję, ze nie będzie to totalny chłam.
I cieszę się, że tak się pozytywnie zaskoczyłam, poczułam kilka razy przypływ adrenaliny(zwłaszcza jak czytałam po północy za oknem ciemno i lało). Książkę się czyta naprawdę dobrze i szybko. Są owszem czasami dosyć nawet drastyczne opisy, i dosyć obrzydliwe, ale wystarczy po prostu wstrzymać się z jedzeniem :P


No to teraz skoro drugi tom mam przeczytany, biorę się za trzeci.

sobota, 20 czerwca 2009

Powrót do Harrego Pottera


czyli
Quidditch przez wieki napisana przez Kennilworthy'ego Whispa. Kupiona jakiś czas temu pałętała się bezpańsko, aż postanowiłam ją przeczytać. Okazało się, że dobrze sę stało, ze ją odkłądałam, a raczej, ze słusznie robiłam. Humor na siłę i dziwnie się czyta wyjaśnień udzielanych na temat wymyślonych rzeczy przez wymyślonego autora. Jak dla mnie za dużo wymyślonego. Nie umiałam sie zainteresować. Za bardzo pisane na siłę.

oraz

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć napisana przez Newta Skamandera. Momentami czytało się dobrze. Niestety tylko momentami. Bo jak wyżej książka tak jak poprzednia została napisana, na siłę. Cel owszem szczytny, ale jednak środki jakimi się go osiąga marnej jakosci. Wiało mi autentyczną nudą.


o wiele lepsze były Baśnie barda Beedle'a książka, którą dosłownie połknęłam i żałowałam, że już koniec ciekawe opowiastski z morałem i słowem Albusa Dumbledor`a, które czytłam z wielką przyjemnością. Także sama książeczka jest wydana z większą starannością i zdobi dumnie szczyt półki razem z pozostałymi tomami magiczno-potterowskimi. Jedynie tak ksiażka była udanym pomysłem na rozszerzenie serii. Reszta jest równie udana jak epilog w ostatanim tomie

piątek, 19 czerwca 2009

Zbrojni- Terry Pratchett


Zostań prawdziwym mężczyzną w Straży! Straż Miejska potrzebuje ludzi!? Ale ci, których naprawdę dostaje, to m.in. kapral Marchewa (formalnie krasnolud), młodszy funkcjonariusz Cuddy (naprawdę krasnolud), młodszy funkcjonariusz Detrytus (troll), młodsza funkcjonariusz Angua (kobieta... na ogół) i kapral Nobbs (wykluczony z rasy ludzkiej za faule). Przyda im się każda pomoc. Bo zło unosi się w powietrzu, mord czai za progiem, a coś bardzo paskudnego na ulicach. Dobrze by było, gdyby wszystko udało się załatwić do południa, ponieważ wtedy właśnie kapitan Vimes oficjalnie przechodzi w stan spoczynku, oddaje odznakę i się żeni. A że wszystko to dzieje się w Ankh-Morpork, wiele rzeczy może się wydarzyć w samo południe.

Długo mi się czytało tą książkę, ale nie mniej zabawnie. O nie! Pełno w niej zabawnych sytuacji czy opisów jak chociażby opis ogrodu Patrycjusza, który mnie rozmlił zupełnie.
Jest Pan śmierć(gościnna wizyta ;) )
No i jest Mój Kochany Marchewa, który jest lekarstwem na całe zło...
Mogłabym wypisać co zabawniejsze moim zdaniem cytaty, czy co fajniejsze, ale w sumie po co?
I tak wiadomo, ze trzeba przeczytać!

czwartek, 18 czerwca 2009

Cranford


Historia, będąca adaptacją trzech powieści Elizabeth Gaskell, w ciepły i zabawny sposób pokazuje niedorzeczności i poruszające dramaty w życiu mieszkańców Cranford, które miały miejsce w ciągu jednego, niezwykłego roku.
Anglia, lata '40 XIX wieku. Cranford, małe miasteczko handlowe w hrabstwie Cheshire, staje w obliczu zmian. Rozbudowująca się kolej przynosi zagrożenie napływu robotników i zakłócenie ładu i porządku, zaś przyjazd nowego, przystojnego lekarza z Londynu, Franka Harrisona, wywołuje poruszenie, nie tylko z powodu rewolucyjnych metod medycznych, ale ze względu na wrażenie, jakie zrobił na wielu kobietach w miasteczku... za filmweb.

Od pierwszego momentu, od pierwszego odcinka pokochałam ten serial. Ciepły, optymistyczny o dobrej energi i o dobru, które jest w Nas. Nie ma oglądania bez płakania. Nie jest to jednak tandetny wyciszkacz łez. W sumie nawet nie jest to romans. Bo jaki to romans w serialu, któy opowiada o miasteczku w którym rządzą kobiety, panie, lub panny, mężczyzn jest tylu co kot napłakał(koniecznie ten co połknął koronkę) Panie wbijają sobie często szpilki, szpileczki, szpilunie, ale tak naprawdę mają złote serca na włąściwym miejscu i zawsze! za każdym razem zachwycają swoją postacią.
To takie piękne, potrzebne w dzisiejszym konsumpcyjnym swiecie zobaczyć inne wartości niż pieniądz.
Nie wiem co mnie tknęło na ten serial. Ale cieszę się, że go oglądnęłam Dziś :)
CHyba nigdy mi się nie znudzi. swietnie jest zrobiony, wspaniałe kreacje aktorek, ciepłych kochanych pań, zeby nie napisać babć, czy super postać Lady Ludlow na którą gdy się patrzy czuje się autentyczny respekt, ale i też chłód smutnego życia, które wiedzie ta kobieta w swoim pustym pałacu, tocząc walkę niemalże taką jak Ślimak na swojej placówce, żeby ocalić jak najwięcej majątku dla jedynego pozostałego przy życiu syna Septimusa, który trwoni jej pieniądze, zaniedbuje matkę a Lady Ludlow wszechwiedząca zawsze i wszędzie tym razem jest tylko i aż kochającą matką...
W morzu kobiet wybija się postać doktora Harrisona, który chwyta za serce, jest szalenie ujmujący i jest w stanie rozkochać nie tylko pół miasteczka ale też pewnie nie jedną widzkę ;) przed ekranem.

Kolejny raz nachodzi mnie pytanie. Dlaczego w Polsce nie umie sie nakręcić czegoś tak dobrego?

wtorek, 16 czerwca 2009

Chirurdzy miejsce pierwsze za fnał


Serial ukazujący realia pracy chirurgów w jednym z szpitali w Seattle. Główną bohaterką jest Meredith Grey, córka wybitnej lekarki, stażystka, właśnie rozpoczynająca staż.Wraz z nią pracę rozpoczyna kilkoro zdolnych studentów, z których tylko niewielu przetrwa koszmar, którym jest praca bez wytchnienia i snu, walka pełna współzawodnictwa i podporządkowamnie sie despotycznym przełożonym. W przypadku Meredith pojawia się kolejny problem gdy oriętuje się ona, że jej kochanek Derek jest równocześnie jej przełożonym. Prócz Meredith poznajemy także Izzie Stevens, George'a O'Malley'a, Christine Yang i Alex'a Karev'a. Wszyscy oni muszą słuchać poleceń zgryźliwej wrednej dr. Miranda Bailey, zwanej "Nazi". Meredith ukrywa przed przyjeciółmi prawdę o ciężko chorej matce, o której talencie wciąż krążą plotki po szpitalnych korytarzach. Izzie to prosta dziewczyna, która zarabiała na studia pracą modelki i nadal jest za uważana za "ładną buzię". george to chłopak z sąsiedztwa, który zazwyczaj mówi i robi to czego nie powinien w danej chwili, niezdara. Christine jest pełna energii i współzawodnictwa co nie przeszkadza jej w robieniu wszystkiego po swojemu. Pełen ambicji Alex maskuje swe klasowe pochodzenie pod maską arogancji.

I tu pełne zaskoczenie! Albowiem serial mnie tak w połowie sezonu znudził, ze zasypiałam na odcinkach aż dałam sobie spokój, nie ma Addison, nie ma Burke`a za to przewijają się znowu homowe relacje każdego z każdym, ponieważ za dużo takich numerów ostatnio było nudzić mnie zaczęło... czułam, ze, aby nie dopuścić do happy endu Mer-Der ergo wciąż ciągnąć ten serial z nieba zstąpi anioł ognisty i mieczem zabranym Michałowi(archaniołowi) rozdzieli nieszczęśliwą-szczęśliwą parę...
Podwójny odcinek... nie powiem, ze oczekiwałam go z wypiekami, że gryzłam palce, siwiałam etc. Nie pełny luz. No i w niedzielę wyłożyłam się wygodnie na łożu i zapuściłam.... Gdyby to była tylko Izzie, ją chyba już każdy spisał na straty, bo nie może omijać los podły, okrutny wciąż dream teamu a odchodzili ich bliscy, ukochani, ale drużyna marzeń trwa... w Kosciach zabrali Zack`a, w SPN nie ma Papy, w Housie zmienił się zespół, a tutaj podstawowa trójka plus Kapo, plus Szef, plus Boski niezmiennie, odeszły fakt najsympatyczniejsze postacie, Burke był taki... taki fajny Boski, jest Boski, jest facetem, w którego oczach chcesz utonąć i wpatrywać się w jego oczy magnetyzujące do końca świata za idealny, a Burke miał w sobie ikrę. Nie tyle, co Kapo, ale sporo.
Ad rem. Izzie była spisana na straty, zresztą dobrze jej tak po tym, co nam zaserwowała(nudno, sennopędne majaki z Dennym) to miałam dość jej i truskawkowej opalenizny.
Tymczasem trafia ten Bogu ducha winny NN, do którego pałam sympatią(za szybko!! Katarzyna), bo niechciany, niedostrzegany umrze głupio i bez czegoś dobrego. No i gdy zaczął pisać Meredith na dłoni ułamek sekundy i WIEDZIAŁAM. Pamiętam dosłownie mnie sparaliżowało. Znieruchomiałam i poczułam takie szarpane wołanie mojego poczucia sprawiedliwości w środku gdzieś, że to cholernie niesprawiedliwie, żeby ten piękny w mundurze Dżordżi,(czyli za mundurem panny sznurem) odchodził w ten sposób, gdzie każdy przeżywał sprawę Izzie. Zresztą, zawsze tak było każdy miał problemy a Bambi odbijał się jakby od ścian, głupi związek z Bi-Callie, jeszcze głupszy z Izzie.
Jeżu takiego finałowego szoku w tym sezonie serialowym nie było. (emocje podobne jedynie w SPN)
I dlatego właśnie te dwa seriale jak dla mnie mają I miejsce :)

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Supernatural finał sezonu miejsce I ex aequo


Jeśli coś lub ktoś zabije Ci kogoś bliskiego sercu, czy jest inne wyjście niż zemsta?

Wcześnie osieroceni Dean i Sam wychowani zostali przez ojca, tak by potrafili dać sobie radę z każdym stworem żyjącym na ziemi. Tylko oni są w stanie pomóc ludziom niczego niespodziewającym się i najczęściej niewierzącym w siły nadprzyrodzone. Ale zło istnieje i stara się wyrządzić jak najwięcej szkód. Bracia, w trakcie poszukiwań zaginionego ojca, będą starali się zlikwidować tak dużo bestii jak to tylko będzie możliwe.

No i finał mnie zaskoczył, i wstrząsnął mną nieźle, a to niezły wyczyn, jako, ze większość seriali gdzieś w trakcie mnie znudziła, chętnie oglądałam tylko Bonesów i House`a, a tu proszę oni finałowo zawiedli. Tymczasem Supernatural, mój jakby nie było pierwszy serialowy nałóg, któremu nie umiałam być w trakcie sezonu wierna, bo albo oglądałam ze sporym opóźnieniem, albo nie wkładałam w oglądanie odpowiednio dużo serca(dużo serca za to włożyłam kolaborancko w oglądanie popisów Deana zza kulis, szalejącego z nogo-gitarą, co rozłożyło mnie i dostawałam głupawki)
Dobrze zrobiłam, że finałowo zostawiłam sobie dwa ostatnie odcinki. Nie wiem dlaczego gdzieś wcześniej mi nie zaczęło świtać, ze demon nie może być dobry i pomocny... bo dlaczego miałby być taki.... Demony z natury są podłe i nie ma wyjątków. Dean wiedział. A Sam i ja...oboje naiwni jak dzieci....

No i nadchodzi Lucyfer, czyli można spodziewać się wszystkiego.... wszystkiego co najgorsze oczywiście.
Wprawdzie bracia są razem... ale jak długo po tych cało-sezonowych nieporozumieniach, sekrecikach i tajemnicach Młodego i Boskiego?
Jak zwykle jako naiwne bardzo stworzenie miałam nadzieję, że zapobiegną tej Apokalipsie....
Jest szok i jest niepewnosć na miesiące wakacyjne.
Czyli tradycyjnie wysoki poziom.
Nic tylko powtórzyć 4 sezon

sobota, 13 czerwca 2009

Dziesiąty krąg - Jodi Picoult


W swojej trzynastej powieści Jodi Picoult sięga mistrzostwa fabularnego, snując historię o nadopiekuńczych rodzicach, walce z demonami przeszłości i emocjonalnych zagrożeniach, jakie niesie ze sobą każdy związek.

Daniel Stone, rysownik komiksów, jest niemal lustrzanym odbiciem głównego bohatera tworzonego przez siebie albumu: w młodości wandal i chuligan, obecnie kochający ojciec i domator. Kiedy jego czternastoletnia córka Trixie oskarża swojego byłego chłopaka o gwałt, Daniel przemienia się w ogarniętego morderczym szałem mściciela; w tej nowej, niespodziewanej sytuacji ojciec i córka muszą uczyć się siebie nawzajem. W tym samym czasie jego żona, Laura, zrywa z kochankiem i podejmuje próbę uratowania swojego małżeństwa. Kiedy Trixie ucieka na Alaskę, Laura i Daniel wyruszają na jej poszukiwanie; jest to bez mała podróż w głąb dantejskiego piekła.

Doprawdy trudno oderwać się od tej kroniki rodziny na krawędzi zagłady.

Faktycznie ciężko się oderwać. To już moja kolejna książka tej autorki, Mistrzyni Niespodzianki i wielkiego zaskoczenia. W domu pojawiła się jako prezent na Dzień Matki dla Rodzicielki(która nie zdążyła jej przeczytać jeszcze) A szkoda...
Po kilku stronach walczyłam zeswoim wrodzonym "nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" nie lubię, nie umiem wydawać wyroków, dlatego pasuję do tego prawach tak jak do baletu rosyjskiego.... ale siłą rzeczy ocena cisneła mi się przed umysł, pchała się uparcie jak kot na kolana.
Aż do samego końca nic nie było jasne, chociaż nie powiem chyba pierwszy raz sprawdził się mój scenariusz, chociaż też ciągle się zastanawiałam, czy autorka jak zwykle czymś mnie nie zaskoczy.
W ksiązce jest dodatkowy bonus.... komiks... wprawdzie nie jestem zapalona wielbicielką gatunku... ba! od czasuów szczenięcych gdy zaczytywałąm się w Kaczorze Donaldzie nie czytuje komiksów... w ten wpleciono jednak fabułę książki oraz wątki z "Boskiej Komedii" niestety...
Książka po części nawiązuje do dzieła Dantego, Laura, matka i jedna z głównych bohaterów jest specjalistką od "Piekła" Dantego, które często jest przywoływane....
I tym większą ochotę mam na przeczytanie "Boskiej..."

Tak jak i na kolejne książki Picoult... z każdą ksiażką coraz bardziej....

piątek, 12 czerwca 2009

Iker o transferze Krystyny


Casillas: Cristiano jest najlepszy

Jeden z najlepszych piłkarzy świata, Cristiano Ronaldo, jest o krok od oficjalnego transferu do Realu Madryt. Jak się okazuje, wielkim zwolennikiem Portugalczyka jest bramkarz Królewskich, Iker Casillas, który zapowiada tym samym wielki powrót Blancos. "Nie ma wątpliwości, że Cristiano Ronaldo jest najlepszy. Jestem przekonany, że kiedy klub potwierdzi ten transfer w sposób oficjalny, to Portugalczyk pomoże wrócić Realowi Madryt na szczyt", przyznał Hiszpan dla angielskiego dziennika Daily Star.

- Ronaldo będzie bardzo gorąco powitany przez cały zespół. Wolę grać razem z Kaką i Ronaldo w jednym zespole niż przeciwko nim. W następnym sezonie po prostu musimy coś wygrać, gdyż nasi kibice na to zasługują. Wraz z tymi dwoma transferami nasze szanse znacząco rosną. To są nowi Galácticos. Wiedzą, jak smakuje zwycięstwo w lidze i w Lidze Mistrzów - zakończył Iker.

Aż chce mi sie krzyknąć za Cezarem "Et tu brute"???
Cały piłkarski świat chyba, ma na ustach rekordowy transfer, Pereza... mi to spędzałoby również sen z powiek(gdyby nie fakt, ze sesja tak mnie wykończyłą, ze muszę odespać ;] ) od dawna powtarzam, iż jestem przeciwniczką transferu Krystyny do Realu...
Ale oczywiscie mnie nikt nigdy nie słucha, tylko później się jęczy..tak tak kurczę miałaś rację.
To wpadłam w manierę Boga i tutaj jestem pełna jak najgorszych przeczuć. Jako kibol oddany sercem i duszą, będę lojalna, ale co myślę na temat tego transferu to myślę(Boże daj bym się myliła)
Ale, że Ty Ikerze I Najsprawiedliwszy, Najwspanialszy i inny(jednym słowem P.T) złapałeś się na urok Krystyny, po co Wam Baba w szatni...
Tak zaczyna się bajka 10 facetów w szatni i Krysia...
Zdaję sobie sprawę, że Iker jest osobą niesamowicie uprzejmą, nie szasta ostrymi słowami i oby Te słowa wypłynęły pod wpływem klubowej lojalności, w którą muszę się uzbroić, po pachy a nawet po mój kulfonowaty nos...
Bo jak jeszcze moje Ikerątko się zakocha w Krystynie to już będzie koniec swiata, Armagedon, apokalipsa spełniona i ehhh szkoda gadać....


Ale Farsa oczywiscie już się czepła.... Perez pożyczył hajs od mafii dając pod zastaw swoje domy publiczne wraz z tymi uroczymi sklepikami, gdzie narkotyków do wyboru do koloru....
Echhhhhh...


I tak notka otwiera radosny czas wakacji xD

(Ikerątko miast marzyć o Krystynie niech się na Reprezentacyjnych meczach skupi, na figle -migle przyjdzie czas... Mam szaloną nadzieję, że jednak jakiś nagły zwrot akcji nie pozwoli na przejscie Krystyny)

czwartek, 11 czerwca 2009

Iberowie do boju!!


La selección española wylądowała wczoraj na lotnisku w Johannesburgu w republice Południowej Afryki i następnych kilka dni spędzi na przygotowaniach do pierwszego spotkania w ramach Pucharu Konfederacji z Nowa Zelandią, które odbędzie się w najbliższą niedzielę o godzinie 20:30.

Lot z azerskiego Baku trwał dziesięć godzin. Kilka dni temu Hiszpanie pokonali tam reprezentację Azerbejdżanu 6:0, a bramki zdobywali: Villa trzy oraz Riera, Güiza i Torres. Napastnik Valencii imponuje - w ostatnich dziewięciu meczach kadry zdobył dziesięć bramek.

W spotkaniu wystąpił Iker Casillas, nie grał natomiast Sergio Ramos, który narzeka na drobna kontuzję. Na prawej obronie zastąpił go Arbeloa.

Na lotnisku w Johannesburgu Casillas zapowiedział, że Hiszpanie przyjeżdżają na Puchar Konfederacji jako Mistrzowie Europy i jedni z faworytów turnieju, mając jednak szacunek dla wszystkich rywali. Wyraził także nadzieję, że kibice będą mieli sporo radości z poziomu gry podczas zawodów.

- Hiszpanie często byli stawiani w roli faworytów turnieju, ale nie miało to wiele wspólnego z rzeczywistością. Teraz jest inaczej. Teraz, po raz pierwszy, my sami czujemy się faworytami i chcemy wygrać Puchar Konfederacji - zadeklarował bramkarz Realu Madryt i kapitan reprezentacji Hiszpanii.

Tuż po wylądowaniu cała ekipa udała się w pięciogodzinną podróż autostradą do Rustenburgo, gdzie Hiszpanie zagrają z Nową Zelandią.

Będzie po sesji, radośnie bądź, nie, ale na spokojnie bedę mogła śledzić poczynania moich Iberów.... mam nadzieję, że powtórzę pozytywne i ekstatyczne doznania z ubiegłego roku i dane mi będzie nie tylko wzruszać się na meczach wsiowego timu, ale także znowu poczuć tą ogromną radość kiedy Iberowie będą grali.
Trzymam oczywście kciuki z całego serca.
Mam zamiar sobie wytatuwać herb Realu na łopatce, na piersi zaś...lewej wytatuuję sobie serduszko z te quiero mucho Iker xD
Siostra popiera.
Pomysłodawczyni... Mama twierdzi, ze oszalałam.
Tymczasem koniec piłkarskiego ględzenia, trza wytrzeźwieć, wykacować się i zacząć się uczyć.

I namówić Tatę na wsiowy mecz na końcu świata :P


jak patrzę na to zdjecie to wszytko mi sie przypomina i od razu cieszę się jak głupia... tak bardzo, bardzo....
Mi mało do szczęścia wystarczy

wtorek, 9 czerwca 2009

Il Divo - najnowsze odkrycie


Il Divo to międzynarodowy projekt wokalny, który tworzy czterech śpiewaków: hiszpański baryton Carlos Marín (ur. 13 października 1968 roku w Rüsselsheim-Niemcy, dorastał w Madrycie), tenor Urs Toni Bühler (ur. 19 lipca 1971 roku w Willisau, w Szwajcarii), amerykański tenor David Miller (ur. 14 kwietnia 1973 roku w San Diego, wychowywany był w Littleton, w stanie Kolorado) i francuski tenor Sébastien Izambard (ur. 7 marca 1973). Wykorzystując swój talent oraz klasyczne techniki, prezentują popularne, romantyczne piosenki w symofoniczno-operowych interpretacjach.

Zespół nagrywał m.in. z takimi wykonawacami jak Céline Dion (przebój I Believe In You (Je Crois En Toi)), Toni Braxton (hiszpańską wersję jej hitu Unbreak My Heart - Regresa A Mí), Barbra Streisand. Kwartet wykonał w duecie z Toni Braxton hymn i pieśń "The Time of Our Lives" na rozpoczęcie oraz zakończenie mundialu - mistrzostw świata 2006 w piłce nożnej, czyli odpowiednio 9 czerwca i 9 lipca. Do tego utworu powstał teledysk, sceny z udziałem Il Divo kręcone było na stadionie w Cardiff, Braxton nagrywała swoje partie w Los Angeles.

Wczoraj łącząc się duchowo z Łodzią i opłakując moją absencję, dzięki niezawodnemu lastowi odkryłam genialny kwartet. Il Divo to czterej stosunkowo młodzi ludzie ( w porównaniu do chociażby Domingo, któremu już siedemdziesiątka kiwa) którzy są obdarowani przez los przecudnymi głosami i nie wykorzystują tego świecąc gołymi klatami, lub błyskając to nowym kolorem włosów czy milionami kolczyków w najdziwniejszych miejscach ciała... bo nie muszą, mają talent, głosy takie jakie spodziewam się usłyszeć w dzień Sądu Ostatecznego i śpiewają naprawdę dobre kawałki. Dla przykłądu wykonaniem "Caruso" nie ustępują Pavarottiemu, a znane dzięki Shrekowi Alleluja w ich wykonaniu wznosi człowieka na wyższe szczeble doznania....

Dzięki Bogu, że współczesny świat muzyki wydaje nie tylko Pawianów i "dziwki medialne(jak mawia dr House), ale też normalnych twórców....

poniedziałek, 8 czerwca 2009

"Zagubiona przeszłość" - Jodi Picoult


Delia Hopkins ma bajkowe życie. Mieszka w uroczym miasteczku w sielskim stanie New Hampshire. Ma małą córeczkę, przystojnego narzeczonego, ukochanego ojca oraz psa - tropowca, z którym pracuje przy poszukiwaniu zaginionych ludzi. Trwają przygotowania do ślubu. Ni stąd ni zowąd Delię zaczynają dręczyć wspomnienia, których nie potrafi wyjaśnić ani umiejscowić w czasie i przestrzeni. A potem nagle w jej domu zjawia się policjant, przynosząc nieoczekiwaną wiadomość, która rujnuje bezpieczny świat młodej kobiety.

Co czuje człowiek, dowiedziawszy się, że nie jest tym, za kogo się uważał? Jak pogodzić się z faktem, że kochany człowiek ukrywał prawdziwą tożsamość, a jakaś obca osoba może rościć sobie prawo do silnych więzi? Dlaczego na pozór słuszne decyzje są często krzywdzące dla innych? Jodi Picoult dotyka kolejnego trudnego tematu zaczerpniętego z życia, przedstawiając go z właściwą sobie przenikliwością, empatią i wrażliwością.

Oj zbierało mi się na płakanie. znowu. jak zwykle zresztą kiedy czytam jej ksiązki. O problemach o jakich nawet nie myślę. Bo przecież nikt nie myśli, ze ktoś komu ufamy bezgranicznie jest kimś innym. I k co robić gdy pamięć płata figle i wszystko co było pewne okazuje się kłamstwem....
Jej książek nie da się streścić, trzeba po prostu przeczytać....

piątek, 5 czerwca 2009

Tess -film `79- (roi się od spojlerów)


Tess to historia pewnej ubogiej rodziny, która dowiaduje się, że ich nazwisko ma szlacheckie korzenie. Postanawiają wysłać swoją córkę Tess do swojej rzekomej rodziny, która mieszka w okolicy. Okazuje się, że ludzie ci nazwisko kupili, a pokrewieństwo z d'Urberville'ami jest znikome. Tess poznaje swojego "kuzyna" Aleka, który ją uwodzi. Z tego krótkiego związku Tess rodzi się dziecko, które niedługo potem umiera. W jej wiosce ksiądz odmawia chrześcijańskiego pochówku dla jej dziecka. Dziewczyna w rozgoryczeniu opuszcza swoje strony rodzinne i znajduje pracę na farmie mlecznej. Odzyskuje ona spokój. Poznaje Angela i zakochują się w sobie. Młodzi biorą ślub. Tess jednak nie umie powiedzieć mężowi prawdy o swojej tajemnicy związanej z dzieckiem. W noc poślubną wyjawia mu ona swój sekret myśląc, że Angel jej wybaczy. Mężczyzna jest zdruzgotany. Opuszcza Tess i wyjeżdża do Brazylii. Przez długi czas Tess ciężko pracuje i tuła się po kraju. Jest smutna. Umiera jej ojciec,a tym samym matka z jej rodzeństwem nie ma środków na utrzymanie. Tess otrzymuje propozycję od "kuzyna" Aleka, aby została jego żoną. W zamian za to, on będzie utrzymywał jej rodzinę. Tess przez długi czas odrzuca tą myśl kierując się dumą. W końcu ulega. Jej mąż wraca z tułaczki i wybacza Tess. Jest jednak za późno. Jego żona popełniła bigamię i żyje w nieszczęśliwym związku. Po spotkaniu z Angelem jej rozpacz kumuluje się do tego stopnia, że morduje ona swojego męża i ucieka z Angelem. Nadziei jednak nie ma. Ostatnie chwile ukochani spędzają przy Stonehenge. To pradawne miejsce jest świadkiem upadku Tess, którą zabiera policja. Dziewczyna oddaje się w ręce sprawiedliwości bez oporu mówiąc: "Jestem gotowa"


Film wyreżyserowany przez Romana Polańskiego, jest w sumie wierną ekranizacją książki, owszem troszkę skrócono, aby i tak długi film nie ciągnął się w nieskończonosc.
Dobrze dobrano aktorów, Tess jest piękna a jednocześnie na twarzy jej odbija się naiwność. Na twarzy Aleca zaś widać od razu, ze to kanalia podła i wredna i dobrze, ze zrezygnowano z wątku jak przemienia sie w Bogobojnego głosiciela słowa Bożego bo byłby raczej niewiarygodny. Kanalia i tyle
Za to postać Angela... taka cherubinkowa uroda, chociaż i Angelowi mam sporo do zarzucenia, podłęj zdradzieckiej męskiej żmiji, co zostawił biedną Tessę tylko dlatego, że zakochał się w wiejskiej dziewuszce, czystej jak płatek przebiśniega i nie mógł znieść,
że rzeczywistość się troszkę różni od jego mrzonek.
Ładna jest scena w pensjonacie no i potem bieg Tess za ANgelem ich ucieczka aż wreszcie koniec. Szkoda, ze nie włączono do filmu obietnicy małżeństwa ANgela z siostrą Tess. Jest tylko wiadomość o smutnym końcu...nna tle mgły na łąkami.

"Mort" - Terry Pratchett


Czasem nawet śmierć potrzebuje wakacji - a na Świecie Dysku, jedynej Płaskiej Ziemi we wszystkich wszechświatach, kościsty strażnik klepsydry życia uświadamia sobie, że tylko jedno może dać mu chwilę wytchnienia : terminator. Wybiera więc sobie Morta - chłopca gorliwie pragnącego zdobyć wiedzę, której stanowczo posiadać nie powinien.

Wprawdzie Mort szybko opanowuje tajniki przechodzenia przez ściany, jednak nauka obiektywizmu to całkiem inna sprawa. Zwłaszcza kiedy życie, po które został wysłany, należy do pięknej, młodej księżniczki. W związku ze zmianą biegu losu rzeczywistość chwieje się w posadach. A że Śmierć wyruszył w podróż, by poznać rozkosze śmiertelnych, to właśnie Mort, z pomocą niezbyt kompletnego maga imieniem Cutwell oraz adoptowanej i pełnej entuzjazmu córki Śmierci, musi naprawić przyszły tor historii - zanim Dysk się przekręci...

Nawet nie wiem kiedy zdążyłam przeczytać, bawiąc się przy tym świetnie, czyta się błyskawicznie, lekko, miło i przyjemnie. A Śmierć tzreba poznać osobiście(chociaż brzmi to nieco makabrycznie) Śmierć jest bowiem bardzo sympatycznym panem, który też potrzebuje wakacji zapominając, że pańskie oko konia tuczy. Bynajmniej Pimpuś nie ucierpi na nieobecności Pana Śmierci, ale cały i tak lekko zakręcony Świat Dysku, moze się jeszcze bardziej zakręcić xD

środa, 3 czerwca 2009

Tessa d'Urberville: Historia kobiety czystej - cd,

Skończyłam... poryczałam się trochę, co stanowi dziwną odmianę po tym jak złorzeczyłam temu podłemu Angelowi. co za nietrafione imię BTW.Jaki podły facet.... świętszy od papieża. Fanatycy są najgorsi. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu jak mawiają i mają rację, sam nie był bez winy, więc nie umiał Jej wybaczyć. To było naprawdę okrutne odtrącić Ją gdy potrzebowała jego miłości, wybaczenia Gdyby upadła z premedytacją, z własnego wyboru, własnej żądzy. Ale jak można potępić kogoś tak naiwnego i niewinnego. Jak pod koniec już płakałam. List Tessy do Angela ten przedostatni jest jednym z pięknijszych fragmentów literatury jakie czytałam... Jutro oglądnę czekający na mnie od ubiegłych wakacji film Polańskiego... a książkę pewnie będę przeżywała parę łądnych dni.
Jaka niecodzienność ksiażka napisana przez mężczyznę, który tak surowo przedstawił mężczyzn w swojej książce... a może On był kobietą?
Tessa miała szczęście do facetów to pewne co jeden to gorszy, fircyk na początku, a potem idealista.... Judym niemalże drugi, którego rzeczywistość przerosła...

Tessa d'Urberville: Historia kobiety czystej - wrażenia z połówki


Thomas Hardy w swojej najgłośniejszej powieści zatytułowanej "Tessa d'Urberville" opisuje tragiczne dzieje dziewczyny pochodzącej ze zubożałego szlacheckiego rodu. Tessa, którą ojciec wysłał do bogatych krewnych, zostaje uwiedziona, a następnie porzucona przez próżnego młodego panicza. Wydaje się, że los biednej dziewczyny jest przesądzony. W XIX-wiecznym społeczeństwie panna z dzieckiem na angielskiej prowincji nie może liczyć na litość, zrozumienie, a tym bardziej na jakąkolwiek pomoc. Jednak w swoim niełatwym życiu Tessa raz jeszcze zazna krótkich chwil szczęścia.

Książka nabyta z trudem równo tydzień temu, musiała poczekać swoje i 200 stron zostało połknięte w pół dnia.
Nie byłabym sobą gdybym nie przeczytała opisu z tyłu.... no i fakt, że ten Fircyk zrobi jej dziecko była mi znana wcześniej... podlec jeden. Swoją drogą rodzinkę to ona ma niezłą. Matka-kochana jędza, toż córkę Ona by przehandlowała za sznurek błyskotek, Tatuś Obibok jeden... co za rodzina. No a Fircyk jak to facet, toż niczego dobrego po kanalii nie można było się spodziewać, a że ona naiwna dziewoja no to proste, ale nie to mnie wciągnęło. Najbardziej mnie motylkowo poruszyła historia z Angelem i jej miotanie się.... i jestem już na ich ślubie a ta Idiotka koronowana nie powiedziała mu prawdy i mój instynkt podpowiada mi, ze problemy z tego będą(nie wiem...może się mylę). Jak na razie czyta mi się super, wprawdzie wyklinam co rusz tego czy tamtego(po spowiedzi jakby klnę nawet pod nosem mniej) i mam nadzieję, że jednak będzie dobrze. tylko, że to dopiero połowa książki... perturbacje są więc pewne jak amen w przysłowiowym pacierzu. Bo to zawsze jest tak, że dobro z przeszłości może się nie ujawnić i nie zaważyć, ale męty z przeszłości wypłyną to pewne....
koniec pisania wracam do czytania...

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Przygoda Fryzjera Damskiego - Eduardo Mendoza


Zwariowany antykryminał w stylu Tarantino!!!

Główny bohater i zarazem narrator powieści, odznaczający się niepospolitym intelektem lump i - wedle jego własnej definicji - "element przestępczy", postanawia zerwać z dotychczasowym życiem i zacząć uczciwie zarabiać na chleb. Wyrusza do Barcelony, gdzie podejmuje pracę w obskurnym zakładzie fryzjerskim. Pewnego dnia spotyka tam piękną nieznajomą, która proponuje mu duże pieniądze w zamian za drobną przysługę: kradzież dokumentów kompromitujących miejscową elitę...

Tak rozpoczyna się powieść obfitująca w nieoczekiwane zwroty akcji, pościgi, śledztwa, przebieranki, gagi i szalone qui pro quo. Przez karty książki przewija się cała galeria dziwacznych postaci: nostalgiczna kochanka, jej głupkowaty mąż, jeszcze głupszy, bufonowaty prezydent Barcelony, nieuczciwy adwokat, potulny jak owieczka afrykański ochroniarz... Szalona, urągająca wszelkim zasadom logiki, intryga i absurdalny humor są jedynie sztafażem, za którym kryje się ostra krytyka świata polityki i biznesu - podejrzanych interesów i mafijnych układów.

Powieść Mendozy można też czytać jako swoisty antykryminał; autor bawi się literackimi konwencjami, przerysowując i doprowadzając do absurdu założenia gatunku. Jest to więc wyśmienita lektura nie tylko dla miłośników zawiłej intrygi i wartkiej akcji, lecz także dla czytelników gustujących w tropieniu literackich aluzji i świadomie podejmujących zaproponowaną przez pisarza grę. Zapewne ta właśnie możliwość wielowarstwowej lektury stała się źródłem zarówno komercyjnego, jak i literackiego sukcesu Mendozy; Przygoda fryzjera damskiego przez wiele miesięcy nie schodziła z pierwszych miejsc hiszpańskich list bestsellerów i została entuzjastycznie przyjęta przez krytykę.

Jakoś się nie dziwę braciom moim Hiszpanom, że pokochalią tą książkę. Idealnie nadaje się na leniwe ciepłe popołudnia w cieniu drzewek cytrynowych. Główny bohater ma szczęście zostać łagodnie mówiąc zwolnionym, mniej łagodnie jest wyrzucony z Szacownej instytucji dla chorych na umyśle(jak powinno się poprawnie politycznie mówić) czyli wychodzi z wariatkowa(jak mawia się u mnie na wsi ;) ). Wychodzi jak stoi, rzeczy mają mu dosłać. Priorytetem. Porblem jest taki, ze bohater nie ma gdzie pójsć, udaje się do Barcelony( wstrzymam się z komentarzem) tam bowiem kotwiczy jego siostra trudniąc się najstarszym zawodem świata(tak przynajmnie było ileś lat temu) okazuje się, że są zmiany! i to na lepsze! Siostra naszego pociesznego Lumpiszona bowiem wyszła za mąż i nawet stosunkowo nieźle jej się powodzi. Małżonek jej ma zakłąd fryzjerski(i pisze 20 tom swych filozoficznych rozpraw) i w tym zakładzie wszystko się zaczyna. Niesamowita komedia pomyłek, dziwnych zwrotów akcji. Mi jak żywo przypominało to nieco Chmielewską, ale przeniesioną so Słonecznej Hiszpani i do zapyziałej Barcelony ;] gdzie prezydent miasta przedstawia taki typ "inteligencji" jaki w moim mniemaniu jest właściwy barcelończykom(mój obiektywizm jest tylko pojęciem teoretycznym :P ) czyta się szybko, lekko. Wniosek jeden trzeba koniecznie siegnąć po kolejne pozycje barcelońskiego(niestety) pisarza....
I tu moja uwaga, czy w tym pięknym kraju mym nad Wisłą nie tłumaczy się porządnych madryckich twóców.... Zafon, Falcones, teraz Mendoza.
A niech mi niekt nie wyda ksiązki Ikera....
oplakatuję się i podejmę strajk!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (50) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (15) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (6) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (7) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (5) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (2) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (2) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (11) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy