środa, 28 listopada 2012

"Anna Karenina" - Lew Tołstoj

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć. To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko. Powieść Tołstoja po raz kolejny inspiruje Hollywood. Reżyser Joe Wright tworzy pełen rozmachu pejzaż rosyjskich elit. Keira Knightley jako Anna Karenina i Jude Law w roli jej męża - megagwiazdorska obsada pozwala na nowo odkryć najpiękniejszą rosyjską historię miłosną.



 Gdy dowiedziałam się, że niebawem na ekrany wejdzie Anna Karenina, zapragnęłam oglądnąć. Uwielbiam filmy kostiumowe! Żeby należycie ocenić film, chciałam mieć gruntowną znajomość książki, już raz robiłam podejście do tego dzieła Lwa Tołstoja, działo się to w zamierzchłych czasach, szkoły średniej, po oglądnięciu ekranizacji z Sophie Marceau. Niestety… książka mnie pokonała, raz, drugi i kolejny. Tym razem postanowiłam dać jej ostatnią szanse, bo przecież „Wojna i pokój” bardzo mi się podobała, ile ja nocy zarwałam rozmyślając na głupotą panny Rostowej.  Więc dlaczego „Anna Karenina” miałaby nie zaangażować mnie tak mocno w swoją treść.

Każdy, chociaż ze słyszenia zna fabułę Anny Kareniny. Chociaż paradoksalnie, teraz mam problem z podaniem jej w skróconej wersji, tak, aby nic nie spłycić, nie sprowadzić tej historii do losu kobiety, która rzuca męża. To jest bardzo wielowątkowa powieść, wielość bohaterów, wielość problemów, sprawia że nie można tego streścić w jednym zdaniu. Chyba, że będzie to zdanie, że „powieść ta jest o życiu”.
Książka zaczyna się problemami Daria Obłońska, de domo Szcerbacka, dowiedziawszy się o tym, że mąż ją zdradza, postanawia go porzucić. Nie może pogodzić się z tym, że straciwszy radość życia, zdrowie i urodę na rodzeniu i dbaniu o dzieci, nie dość, że nie czuje mężowskiej wdzięczności, nie czuje się doceniona, to jeszcze została upokorzona zdradą męża. Mężem Darii, zwanej przez bliskich Dolly jest Stiwa, brat Anny Kareniny, żony wysokiego urzędnika, budzącego respekt, nie tylko w stolicy, ale i w Rosji, jako takiej. Anna przyjeżdża do Moskwy, aby ratować małżeństwo brata. Nie zdaje sobie sprawy, że ta podróż odmieni jej życie. Docierając do Moskwy, na dworcu po pierwsze poznaje Wrońskiego, swoją miłość i zgubę oraz jest świadkiem śmierci mężczyzny, pod kołami pociągu. Oba te wydarzenia wycisną piętno na życiu kobiety. Chociaż gdyby nie Wroński, nic by się nie stało. Anna godzi bratową z bratem i tuż przed wyjazdem udaje się na bal, na którym znów spotyka Wrońskiego. Wrońskiego w którym kocha się siostra Dolly – Kitty. W Kitty zaś kocha się Lewin(zwany przeze mnie, notorycznie Leninem :P ). Kitty adorowana przez przystojnego lekkoducha – Wrońskiego, odrzuca oświadczyny, dobrego, ale poczciwego Lenina, vel. Lewina. I tu się wszystko zaczyna walić. Lewin zrozpaczony, wraca na wieś. Anna wraca do Petersburga, za nią podąża Wroński, co zaś sprawia, że Kitty pogrąża się w melancholii graniczącej z rozpaczą. Anna odkrywa, że nie żyła do tej pory naprawdę, spętana konwenansami, starszym o dwie dekady męzem. Dochodzi do wniosku, że życie bez miłości to nie życie. Broni się, pamięta o tym, ze ma syna, że wikłając się w romans, zostanie wypchnięta poza nawias społeczeństwa. Ale Wroński walczy o nią ze wszystkich sił. I tak zaczyna się stopniowa degrengolada.

Świat się zminił, na tyle, że kobieta porzucająca męża nie spotyka się z ogólnym potępieniem, jednak wbrew hasłom o równouprawnieniu i manifestom feministek, kobieta, która porzuca dziecko spotyka się z potępieniem społecznym.  Anna dodatkowo żyje w czasach, gdy rozwód równa się ostracyzmowi, jej jednak się wydaje, że jej szczera miłość zwycięży świat.

Czytając tą książkę zrozumiałam, dlaczego wcześniej ta książka mi nie podeszła, ja szukałam wtedy bohaterów, których będę kochała, lub potępiała, nie mogłam zgodzić się na półśrodek. Czytając „Annę Kareninę” jako naiwna nastolatka, dopuszczałam istnienie szarości, ale najwyraźniej preferowałam jasny podział białe – czarne. Tymczasem Tołstoj konstruuje złożonych bohaterów, to co uwiodło mnie w „Wojnie i pokoju”, zostało również zastosowane w „Annie Kareninie”. Ludzie nie są do gruntu dobrzy, ani do szpiku kości źle. W jednej chwili dokonujemy wielkich czynów, po to, aby w następnej sekundzie, po ludzku upaść. Dopiero teraz dostrzegłam to w tej książce.
Jestem przekonana, ze doświadczycie całej gamy, silnych emocji. Najpierw strasznie wkurzał mnie Wroński. Typowy złoty chłopiec, lekkoduch. Facet pewien swoich powabów, bezczelnie wykorzystujący naiwność panienek. Za samo to podejście, miałam ochotę zdzielić go po facjacie. Podobnie Kitty, byłam zła, że w pogoni za kanarkiem, przeoczyła wróbla, o ile Kitty mogłam usprawiedliwić, wydawało jej się, że kocha Wrońskiego. Więc miała wyjść z tego którego akurat ma w garści? Dyskusyjne. Ale denerwowało mnie jej zachowanie. Gorąco współczułam Annie i Lewinowi. Annie, bo wyswatana głupio przez ciotkę, żyje z człowiekiem, którego nie kocha. Po tylu wspólnych latach jest do niego przywiązana, ale gdy w jej życiu pojawia się miłość dostrzega pustkę, widzi jak marną namiastką jest przywiązanie. Lewina mi szkoda, bo kocha Kitty i chociaż jest świadomy własnych niedostatków, przekonany o własnej niedoskonałości i ma strasznie niskie mniemanie o sobie, zbiera się na odwagę i bach! Zostaje odrzucony. Zostaje samotny, odarty ze złudzeń, ma pretekst do zadręczania się kompleksami.

Później wszystko się odwraca. Jest mi szkoda Wrońskiego, który owszem, był lekkoduchem, ale ulega miłości a jeszcze musi znosić fochy Anny. Kitty jest w depresji, zaczyna pojmować, że nie kochała Wrońskiego i być może popełniła nieodwracalny błąd odrzucając Lewina którego widzi w superlatywach i zaczyna rozumieć, czym jest miłość.
A Lewin jest tak wkurzający, gdy unosi się honorem i postanawia nie widywać się z Kitty, aby nie rujnować jej spokoju, bo przecież „Ona powiedziała”. Mój Boże, że też mężczyźni zaczynają przejmować się tym co do nich, kiedyś tam powiedziałyśmy, zawsze wtedy kiedy nie trzeba. Kiedy trzeba działać, brać sprawy w swoje ręce, kuć żelazo póki gorące, to się zamieniają we wstydliwe i honorowe mimozy. Najpierw trzeba tak myśleć, najpierw!! Jak zawracają nam w głowie. Później, takie zachowanie jest bardzo niewskazane!!
A Anna, w pewnym momencie będziecie mieli ochotę nią potrząsnąć. Staje się tak wredną postacią, tak kapryśną, jak teściowa, albo baba w ciąży, złośliwa, pełna goryczy. Z wiecznymi pretensjami, każdemu przypisuje niskie intencje. Oczywiście, jesteśmy w stanie, do pewnego stopnia to wytłumaczyć, ale jednak życie z takim człowiekiem to dramat. Ona ma pretensje do garbatego, że ma dzieci proste. Oskarża społeczeństwo o reakcję, której wcześniej, przed porzuceniem się sama spodziewała, oskarża Wrońskiego o to, że nie spędza z nią każdej wolnej sekundy. I oczywiście  podejmuje ostateczną decyzję, również na złość Wrońskiemu. Dorosła kobieta, matka dzieciom.

Tołstoj stworzył monumentalne dzieło, książkę która owszem może niektórych fragmentami znudzić, bo i ja się przyznam, że niektóre rozdziały czytało mi się z większym trudem, gdy tymczasem niektóre połykałam jednym tchem.

Zanudziłam Was pewnie tym długaśnym tekstem, ale emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury, musiały, chociaż w jakiejś części znaleźć ujście. Padło na Was… wybaczcie ;]

Chciałam was gorąco zachęcić do dania szansy tej książce, chociaż wiem, że wiele z Was już ją uwielbia. Teraz i ja dołączam do grona wielbicieli tej powieści Tołstoja. Będę mogła z czystym sumieniem pójść zobaczyć jak współcześni twórcy poradzili sobie z filmową adaptacją, tej niełatwej książki. Na pewno będzie to ciekawe doświadczenie, bo ta książka jest trudna w przeniesieniu na ekran, ma mało dialogów, więcej świata wewnętrznego bohaterów, ich przeżyć, obserwacji, pragnień.

Na moim zadupiu premiera dopiero w połowie grudnia. Będę czekała cierpliwie.


Tym razem - wyjątkowo, okładka nie jest okładką mojego wydania, bo ja mam dwutomowe. Pierwszy tom od  Sasa, drugi  od Lasa. To wydanie widziałam w empiku, ale nie kupiłam, między innymi dlatego, że jest fatalnie wydane, tak pokaźna książka  wydana w jednym tomie i w miękkiej okładce, będzie jednorazowego czytania. 

Amor vincit omnia? Odsłona druga


Pora na drugą parę o której pragnę Wam opowiedzieć. Zapowiedziałam, że będzie to para współczesna. Wiem, wiem niektórzy byli sceptycznie nastawieni wobec tego pomysłu. Ale nie mogłam się powstrzymać. Dziś jest dla mnie wyjątkowy dzień, więc i para będzie wyjątkowa. Ciekawe ile osób mnie zakrzyczy, za ten wybór.

Nic na to nie poradzę uwielbiam Severusa Snape`a, po premierze tomu siódmego i finału ekranizacji książek autorstwa Rowling, świat nigdy nie będzie już taki sam. Skoro po tylu latach wciąż przeżywam jak ta podła kobieta potraktowała postać z największym potencjałem wciąż miotam avadą.


Lily i Severus
Wiem, że jestem nudna z tym Alanem i Severusem, że  to było bardzo prawdopodobne, że gdzieś on się pojawi, bo pojawia się zawsze. Chciałabym napisać, że mi przykro, ale nie jest mi przykro, bo uważam, że fakt iż tak emocjonuję się tą historią świadczy o tym, że została ona dobrze napisana, tak że wywarła na mnie wrażenie, które trwa i trwa.

Dlaczego tak często wracam myślami do tej historii? Ze skłonności do samoudręczenia! Nawet największe uczucie, ex lege nie ma zagwarantowanego happy endu. Od czego ów happy end zależy? W dużej mierze od szczęścia, James miał farta, zaś Severus był takim moim odpowiednikiem w świecie magii, oboje moglibyśmy być pewni jedynie: śmierci, podatków i pecha.

Według mnie to kolejna niesprawiedliwa historia książkowej miłości. Severus jest dzieckiem mroczny, zahukanym, pozbawionym ciepła. Gdy poznaje Lily i dowiaduje się, że Ona też jest „magiczna” znajduje jasny punkt swojego życia. Czy trzeba być dorosłym, dojrzałym, w pełni ukształtowanym, żeby pokochać?  To na pewno materiał na kolejną dyskusję, można się spierać, że Severus nie pokochał Lily przy pierwszym spotkaniu, że nawet w okresie dzieciństwa nie kochał koleżanki, a widział w niej pokrewną duszę, a przyjaźń z czasem może ewoluować w  miłość jaka łączy kobietę i mężczyznę. Dobrze! Więc uczucie Severusa poszło w stronę miłości, chociaż… do tego wrócimy, a co z Lily? Przyjaźniła się z Severusem, czy był to świadomy wybór, czy konieczność, to z nim mogła rozmawiać o czarach, magii i perspektywach w Hogwarcie. Za taką wersją wydarzeń mogłoby przemawiać to, że po przybyciu do Hogwartu i znalezieniu sobie grupki przyjaciół jej więź z Severusem osłabła, czy przyczyną były tylko niecne czyny Severusa? Na dwoje babka wróżyła. Do Hogwartu przychodzi się w wieku lat jedenastu, to głupi wiek, do mniej więcej piętnastego, a nawet szesnastego roku życia charakteryzuje się ogromną potrzebą akceptacji, dzieci chcą być częścią jakiejś paczki. Poświęcą wiele, aby nie narazić się na ostracyzm ze strony rówieśników. I przejawy tego zachowania mamy i u Lily i  u Severusa. Lily dostrzega sygnały, że zadawanie się z Severusem nie jest „trendy”, Severus zaś zabiegając o akceptację zbliża się do czarnej magii. W efekcie oboje oddalają się od siebie.
I wszystko zmierza ku najgorszemu. Severus staje się coraz mroczniejszy, przesuwa się bardziej w  stronę granicy, tego co powszechnie uznaje się za złe.

  A Lily dołączyła do hordy dziewuszek, które wybierają Lalusia który wkurza je najbardziej na świecie. Owszem, żadne rozwiązanie nie byłoby oryginalne. Ale Lily powinna być z Severusem. Jestem przekonana, że gdyby Voldemort nie wpadł do nich pewnej pięknej Nocy Duchów z wizytą,  to małżeństwo Lily i Jamesa by nie przetrwało. Muszę w to wierzyć jeśli chcę żyć w przekonaniu, że każdemu człowiekowi przeznaczona jest jedna połówka, taka tylko jego.
 Lily była miłością Severusa, więc muszę wierzyć, że ona się po prostu nie połapała w tym wszystkim z powodu młodego wieku i braku doświadczenia.

Każdy popełnia błędy. Snape za swój błąd zapłacił skopanym życiem. Skopanym, absolutnie po całości. Jest chyba jedynym bohaterem w całej sadze o Potterze, który wzbudza we mnie żal, tak bezgraniczny, jego życie było pasmem nieszczęść. Nieszczęśliwe dzieciństwo, trauma lat szkolnych, utrata kobiety którą kochał ze świadomością, że przyczynił się do tego. Następnie rola podwójnego agenta, ochranianie syna Lily i człowieka który mu ją odebrał. Traumatyczne zabicie Albusa, które sprawiło, że przez ogół został uznany za zdrajcę i tchórza. Wreszcie śmierć. Tyle, że na chwilę przed zejściem mógł spojrzeć w oczy Harrego, które były identyczne z oczami tej, którą kochał przez całe życie.

Ta historia jest zaprzeczeniem mojej tezy. Miłość nie zwycięża wszystkiego. Nie sama. Niektórych błędów nie jesteśmy w stanie naprawić. Później musimy żyć z poczuciem zawalenia fundamentalnej sprawy w naszym życiu. Pozostaje gorycz i samoudręczenie.

Dlatego tak silne uczucia wzbudza we mnie rozdział poświęcony wspomnieniom Severusa, owo słynne już always sprawia,, ze zalewam się łzami, sama melodia z soundtracku przyprawia mnie o gęsią skórkę. I nadzieję, że jednak chociaż raz uda mi się czegoś nie zepsuć. Nadzieja, niby, zawieść nie może, ale jest też, z definicji, moją matką.

Wybrałam kolejną historie bez happy endu. W przyszłym tygodniu obiecuję, postaram się o coś bardziej optymistycznego. Nic nie poradzę, że urodziny będące dowodem przemijania działają na mnie depresyjnie… Strzelce podobno tak mają… bo świadomość tego, że to zawsze dzień i rok bliżej do KOŃCA, poprawiają mi nastrój, ale dla NORMALNEGO człowieka, to też podobno przygnębiające. Nie rozumiem dlaczego…


I tu garść moich pytań. Czy Wy też tak emocjonowaliście się wspomnieniem Severusa? Może dla Was, cały ten post to stek egzaltowanych głupstw? Czy sądzicie, że Lily dobrze wybrała? A może ona jako jedyna mogła odmienić losy czarodziejskiego świata. Ona jedyna mogła zmienić charakter Severusa? Co o tym wszystkim sądzicie?

wtorek, 27 listopada 2012

"Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości"(2012) - Astérix et Obélix: Au Service de Sa Majesté

Rok 50 p.n.e. - głodny podbojów Juliusz Cezar rozpoczyna BITWĘ O ANGLIĘ, wykorzystując perfidnie narodową skłonność Brytów do tradycyjnej przerwy na wrzątek. Królowa Brytów Kordelia wysyła z tajną misją specjalną swego agenta - sir Mentafixa, który ma odnaleźć galijską "willidż" z LICENCJĄ NA OPIERANIE… się siłom Rzymu. Dzielni Galowie Asterix i Obelix podejmują wyzwanie i wyruszają na odsiecz Jej Królewskiej Mości. Mają ze sobą tajną broń przeciw Cezarowi - beczkę magicznej mikstury Panoramiksa oraz niesfornego młodziana imieniem Skandalix, na każdym krok ściągającego na nich kłopoty. Spotkanie Galów, Brytów i Rzymian prowadzi do serii arcyzabawnych nieporozumień, w które zaplątani są jeszcze m.in. najemnicy z Normandii, piraci, złodzieje, dżentelmeni, futboliści, angielskie damy, kaci i nielegalni imigranci.ratunek...


 W sobotę poczułam się namówiona na najnowszą część przygód o Galach – Asterixie i Obelixie. O ile „Misja Kleopatra” mnie zachwyciła i to jest mój sposób na dobry humor. Świetny dubbing, zabawne gagi, ciekawe odwołania do popkultury, sprawiają, że czas spędzony na seansie uważam każdorazowo za bardzo udany. Niestety mam już zupełnie inne refleksje jeśli chodzi o część „Na olimpiadzie”. Miałam problem, wynudziłam się, na pewno nie bawiłam się dobrze,, ogólnie widziałam ten film raz i riplej nie jest przewidywany.
Sceptyczna byłam więc wobec „W służbie jej królewskiej mości”. Pewnie nawet nie zaprzątałabym sobie uwagi tym filmem, gdyby nie kolega, który opowiadał, że film zabawny jest, dobry itp. Więc przy okazji oglądnęłam.
I znowu…. „Misja Kleopatra” to na pewno nie jest. Angielskie wtrącenia  typu galijska wilidź, czy Wasza Madżesti, bawią na początku, w połowie filmu widz przestaje je dostrzegać. Nie ma jakiejś wyróżniającej się postaci, która dźwignęłaby ten film. W głowie nie utknęły mi jakieś zabawne gagi, które wejdą do mojego słownika. Nic, pustka. Powiedziałabym, że zmarnowałam dzień, ale zrobiłam kilk/naście rzędów komina i zaczęłam robić czapkę. Bowiem niestety włóczka z której robiłam szalik skończyła się i w pasmanterii nie ma… tak więc muszę szalik spruć i zrobić pstrokatą czapkę…

Jakaś zramolała się robię, tego się obawiałam, ale Julia i Kotynieniek mnie bawią… czyli po prostu przygody dwóch Galów nie dały rady przekonać mnie i rozbawić… może jeszcze nie czas umierać?

Nie wiem, chyba muszę dać kiedyś filmowi jeszcze jedną szanse, pełne skupienie. Może akurat się przekonam.

sobota, 24 listopada 2012

Ostatni będą pierwszymi? Czyli Libster

Pragnę się wytłumaczyć z absencji blogowej, tego że nie odpowiadałam na komentarze i cisza tu była jak makiem zasiał.
Obecnie żyję siedząc okrakiem na granicy województw Lubelskiego i Podkarpackiego, wszystko wskazuje na to, że dojdzie jeszcze Świętokrzyskie. Łączy się to z wyjazdami, to do biblioteki, to na wykłady, to na seminarium.
Dziś miałam wykład o 7.30 Wykład nosi nazwę "Dydaktyki w szkole wyższej" i osobiście go uwielbiam. Wyjątkowo dziś się na niego nie spóźniłam i bardzo rada jestem z tego faktu, gdyż wykład dotyczył praktyki. Czyli jak być dobrym nauczycielem. Okazuje się, że dobry nauczyciel, to wcale nie ten nieobecny.
Mi do ideału brakuje jeszcze wiele, ale przecież będę dążyć do wysokich celów, mając przed oczami doskonałych nauczyli, których już w swojej "karierze" spotkałam. I spotkam. Jestem - mimo ogromnego zmęczenia - niesamowicie pozytywnie naładowana, jak zwykle po seminarium, dodatkowo mam masę planów i zacnych postanowień. Moja dusza idealistki, chyba nigdy nie umrze, chyba oby!


Jako przerywnik od mej górnolotnej paplaniny zostałam wywołana przez Bilib do łańcuszka - bardzo dziękuję :*


1. Cecha charakteru, którą najbardziej w sobie lubisz?
Czy ja jakąś cechę w sobie cenię.... jest problem u początku już...Cenię sobie to, że jestem otwarta, łatwo nawiązuję kontakty, ale z drugiej strony zalewam ludzi bełkotem więc... Wiem! Jestem wytrwała, nie poddaję się po pierwszym niepowodzeniu, zaciskam zęby i z jeszcze większą motywacją, zacięciem próbuję - klasyczny Syzyf, nie przyjmuję do wiadomości, że są zadania awykonalne.
2. Z jaką sławną osobą chciała byś zjeść kolację?
Na pewno z Ikerem Casillasem, bo mam do Niego ogromny sentyment. Pojęcie sławy jest obecnie bardzo szerokie, sławny swego czasu była Pan jedzący bigos na czas w "Mam talent". 
Chciałabym pójść na kolację z Szymonem Hołowonią, miałabym, chyba o czym z nim rozmawiać. Znalazłoby się wiele osób, które są już w lepszym świecie  też są sławne: np. Maria Skłodowska Curie, Franciszek Józef.
Aczkolwiek unikam wychodzenia z ludźmi na posiłki.  Jeżeli Iker i/lub p. Szymon kiedyś tu zaglądną zapraszam na dobre ciacho do mojej bibliotecznej dziupli.
3. Ulubiona książka lub film?
He, he nie ma takiej najukochanszej, z filmów to chyba Władca Pierścieni, książkę też kocham miłością wielką. "Przeminęło z wiatrem", "Pan Wolodyjowski", "Nędznicy". Itp. Itd.
4. Jakie jest Twoje życiowe motto?
"Nadzieja zawieść nie może"
5. Gdzie chciała byś pojechać w podróż marzeń?
Chciałabym pójść pieszo do Santiago de Compostelli. Jak napisze i się obronię - pójdę może nie z mojej T. ale przejdę te wymagane - minimum 100 km, może więcej. Ale chciałabym zdeptać wzdłuż i wszerz Madryt i Hiszpanię, do Katalonii mnie nie ciągnie, ale... ostatecznie.
6. Czego najbardziej się boisz?
Jeśli chodzi o fobie mam arachnofobię czyli lęk przed pająkami, napinam wszystkie mięśnie, dostaję telepki i mogę się rozpłakać zależy od okazu. Na zdjęcia również reaguję negatywnie.
Ale to taki strach, nie-strach. Najbardziej się boję samotności, tego że nadejdzie moment gdy zostanę sama, nie będę miała dla kogo żyć, pracować, uczyć się. Dobrze jest odpocząć w ciszy i samotności, ale niezbędna jest świadomość, że ktoś na nas czeka, komuś zależy.... Boję się, że kiedyś tego mi braknie.
7. Czy wierzysz w miłość na całe życie?
Chcę wierzyć.
8. Kim chciałaś zostać gdy byłaś dzieckiem?
O dziwo! żaden z zawodów który wykonywałam/wykonuję nie jest realizacją marzeń z lat dziecinnych. Nigdy jako dziecko nie chciałam być nauczycielką. Panicznie bałam się pracy biurowej :P Chciałam być - to banalne - lekarzem.
9. Za co jesteś wdzięczna w swoim życiu?
Za wszystko. Za to, że żyję, że mogę się uczyć, rozwijać, że mogę czytać. Że mam wspaniałych kochających Rodziców, którzy mnie wspierają i chociaż powinni dawno wytargać mnie za kłaki i kazać się ogarną, cierpliwie znoszą moje pasje, moje dziwactwa i moje szalone ambicje. Za to, że mam cudowne bliskie mi osoby, przyjaciół, na których mogę liczyć, którym mogę się wygadać, poopowiadać głupoty, za to, że mogę poznawać nowe osoby, które wnoszą masę pozytywów do mojego życia. Tu przykład: Nocując z wczoraj na dziś w Lublinie w moim ulubionym Hostelu Lublin(nie jest to reklama sponsorowana, po prostu jeśli ktoś potrzebowałaby dobrego noclegu w dobrej cenie - polecam życzliwie) z bardzo sympatycznym personelem, wdałam się w rozmowę z przesympatyczną doktorantką z Ukrainy, która naprawdę świetnie mówiła po polsku, ale wiadomo jednak jakieś  niuanse, niedoróbki są. I  ta Pani zapytała Nas zupełnie poważnie, czy jeśli powiemy do mężczyzny (uwaga będzie wulgarnie) "Ty Kutasie" czy w ten sposób damy mu do zrozumienia, że jest męski. Naprawdę rozbawiło mnie to i bawi do tej pory. Dla mnie takie rozmowy, stymulujące, rozwijające pokazujące moje podwórko od innej perspektywy sprawiają, że czuję się jak dziecko, wpatrzone w, jeszcze, nieznane, niezrozumiałe - ale zachwycające zjawisko. Za to wszystko jestem wdzięczna. 
10. Optymistka czy pesymistka? A może realistka?
Oczywiście że realistka, czy kibic Realu Madryt może odpowiedzieć inaczej ;]?
Poważnie. Wolę oceniać realnie szanse, trzeźwo analizować szanse. Nie oczekuję zbyt wiele - wolę pozytywnie się zaskoczyć. Raczej oczekuję tego co najgorsze. Dlatego na pociąg zwykle wychodzę pół godziny przed czasem, "bo może przyjechać wcześniej". Dobra Realistka ze skłonnością do pesymizmu, wpadającego w fatalizm.
11.Co cenisz w innych ludziach?
Pasję! Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy kochają to co robią, z pasją opowiadają o swoim hobby - widać w oczach błysk podniecenia. Nieważne, czy pasja ta będzie dotyczyła militariów  muzyki operowej, czy też kształtu guzików, czy łowienia ryb. Jeżeli wyczuwa się pasję, jest pięknie :)


Mam nadzieję, że nikogo nie uśpiłam, nie obraziłam i nie zanudziłam....

środa, 21 listopada 2012

Odkrywam nowy pomysł - Amor vincit omnia


Czytam ja sobie Annę Kareninę – wciąż!! – i tak rozmyślam o miłości. W kontekstach literackich oczywiście. Ponieważ w głowie mam wiele par książkowych, których losy śledziłam z zapartym tchem, ze łzami w oczach. Postanowiłam o tym napisać. Jako, że ciężko byłoby zmieścić to w jednej notce, uznałam, że będę Was co tydzień katować wybraną historią miłosną… Będzie to okazją do wspomnień, do przypomnienia sobie konkretnej książki. Same plusy.
To takie moje nowe pisanie pod hasłem „Amor vincit omnia”

Na początek mój wybór padł na Michała i Basię Wołodyjowskich.

No trochę Sienkiewiczowi to nie wyszło. Powieść ku pokrzepieniu serc pisana, sprawiła, że wylałam hektolitry łez i popadłam w stan przygnębienia. Popadam zresztą za każdym razem.

Jerzy Michał Wołodyjowski przewija się przez wszystkie części Trylogii. W oczy rzuca się jego mikra postura, talent do szabelki oraz wyróżniająca się kochliwość bohatera. Najczęściej kocha się w Anusi Borzobohatej-Krasieńskiej, ale afektem zapalał się również do Heleny, którą jednak Sienkiewicz Skrzetuskiemu przeznaczył, Oleńka Billewiczówna także nie była mu obojętna, ale tutaj również mu nie wyszło. W końcu litościwy los, jako nagrodę za wierną służbę Ojczyźnie sprawia, że będzie mógł poślubić Anusię, niestety Michałek stojąc już u bram raju, traci szansę na szczęście. Anusia umiera. Zrozpaczony wojak udaje się do klasztoru Kamedułów, aby modlitwą, nie szablą świat ratować. Ma dosyć życia, jest rozżalony. Tyle razy spotkał go zawód, ile można?
Ale Onufry Zagłoba nie próżnuje, używa jednego ze swych licznych konceptów aby Michała wyciągnąć z klasztoru, wiedząc, że sytuacja polityczna zagra na poczuciu obowiązku Wołodyjowskiego i ten już do klasztoru nie wróci.

I faktycznie Michałowi odechciewa się powrotów gdy na jego drodze przewrotny los stawia dwie panny, będące pod opieką jego siostry. Do zranionego serca rycerza najbardziej przypada Krzysia, czyli panna Krystyna Drohojowska, panna pełna wewnętrznej powagi, spokoju a przy okazji posągowo piękna. To milcząc w jej towarzystwie najlepiej spędza czas. Wszystko wskazuje na to, że Krzysia odwzajemnia jego uczucia. Zgadza się na zaręczyny, ale nalega na utrzymywanie ich w sekrecie. Chwilowo. Małemu Rycerzowi umyka, że do nieprzytomności zakochana jest w nim Baśka. Baśka, do której przezwisko nadane przez Zagłobę – Hajduczek – doskonale pasuje, bo Basia jest taką chlopaciarą,  od używania igły woli machanie szabelką, od siedzenia z rączkami w małdrzyk woli jazdę konną. Jest idealną żoną rycerza rubieży. Ale Michał tego nie widzi. Woli eteryczną, zjawiskową Krzysię – mimozę.
I kto wie, jakby to się skończyło, gdyby nie fakt, że Krzysia zapałała afektem(z wzajemnością) do przyjaciela Michałka Ketlinga. Aby nie powodować sporów między przyjaciółmi Krzysia oznajmia Michałowi, że wybiera się do zakonu. Jak możecie się spodziewać Michał u bram niebios nie stoi. Przeciwnie znów ma pretensje do losu.  Może też wylądowałby w klasztorze, gdyby nie Basia, która przejrzała, jako jedyna całą sytuację. Nieludzko współczuje Michałkowi i w żalu wykrzykuje mu, że Krzysia idzie do klasztoru bo Ketlinga pokochała. Michał wybiega szukać przyjaciela. Wszyscy są przerażeni, że dojdzie do pojedynku i wyczekują umyślnego, który przybędzie z wiadomością, że Ketling usieczon. Nic takiego się jednak nie dzieje. Michał może posturę ma mikrą, ale serce ogromne, nie chce stawać miłości na drodze.

I nie byłoby happy endu, gdyby nie charakterek Basi. Michał idąc do swojego pokoju natyka się na Basię spazmującą. Okazuje się, że dziewczyna płacze nad dolą Michałka i nad głupotą  Krzysi. Bo przecież Pan Michał najwspanialszy jest, i dziewczyna nie może zrozumieć jak przyjaciółka mogła wybrać jakiegoś Ketlinga.
I wtedy Małemu Rycerzowi klapki z oczu spadają. Wreszcie!

Mały Rycerz i Baśka pobierają się, docelowo mają zamieszkać na Wschodnich Rubieżach… Michał przygotowuje warownie – Chreptiów do którego sprowadza się Basia z Zagłobą. Żyją sobie sielankowo. Jedyną plamą na słońcu jest brak progenitury. Ale nie tracą nadziei. Baśka jest ukochana komendantowi załogi, żołnierze niemalże całują ziemię po której stąpa. Zwłaszcza taki jeden z Lipków, niejaki Mellechowicz, który okaże się Azją Tuhaj-bajowiczem.  Basia w swej dziecięcej niemalże wierze w ludzkośc pragnie zeswatać Azję z Ewką, która silnie kocha Azję. Obie nie zdają sobie sprawy ze straszliwej prawdy i z tego ku jakiej tragedii obie dążą.
Azja pożąda dwóch rzeczy władzy hetmańskiej i Baśki. Gdy dowiaduje się, że nie dostanie buławy. Umyśla sobie porwać Basie i ujść na Wschód tam przyłączyć swój oddział Lipków do chana. Basia mu to ułatwia, wierząc że pomaga Ewie i Azji w połączeniu się wbrew woli ojca Ewy – Starego Nowowiejskiego. Niestety gdy Azja odkrywa karty, w dosyć przemyślanym momencie. Baśka jest daleko od domu, okolica obstawiona jest ludźmi Azji. Kobieta ma dwie drogi, albo da się pohańbić, albo zginie. Wybiera ucieczkę, czyli pewna śmierć. Silnie rani Azję i ucieka, przez śniegi z dwoma, jeno końmi. I tu następuje przejmujący opis ucieczki Basi, jednocześnie będący pięknym opisem jej miłości. Baśka nie wierzy w powodzenie swoich planów, nie wierzy, że bez prowiantu, bez odpoczynku uda jej się przez wrogie ziemie dotrzeć do Chreptiowa, jednak za wszelką cenę brnie do przodu, aby tylko skonać nieco bliżej miłości swojego życia. A przeciw sobie ma cały świat, zimę, przyrodę, wrogo nastawionych ludzi. Jednego konia pożerają jej wilki, drugi topi się w rzece. Pozostaje jej, wykończonej brnąć przez śniegi. Gdy już jest u kresu sił, tak że nie może postawić już kroku, czując że umiera słyszy skrzypienie żurawia w warowni chreptiowskiej. Szczęśliwie dotarła do domu.
Po takiej eskapadzie jednak poważnie zapada na zdrowiu, wiele dni będzie toczyć się walka o jej życie. Ale wyjdzie z tego. I już czytelnik ma nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Ale nie, oczywiście że nie! Bo w literaturze, jak w życiu, już się wydaje że wychodzimy na prostą a tu bach! Musi się coś spieprzyć.
Powiem Wam szczerze, że Sienkiewicz podpadł mi silnie. Do dziś  mu nie mogę wybaczyć, że wymyślił ten Kamieniec i umyślił sobie, że wyśle tam Michałka. Jak On mógł? No powiedzcie, jak on mógł? A Kmicica trzeba było usiec, albo niechby i Skrzetuskiego, naprodukował się dzieciów, produkcją niemalże taśmową. A Helena głupia była Bohuna nie wybierając, a Olenka to mnie irytowała, a Basia. To przecież Basia jest najfajniejszą postacią Trylogii, a złośliwy Sienkiewicz, ani dzieciątka jej nie dał, ani „żyli długo i szczęśliwie” kanalia wredna.

Gdyby ktoś nie wiedział dlaczego bluzgam na Naszego Noblistę to wyjaśniam. Henryk Ś oskarżony jest o to, że uczynił Małego Rycerza dowódcą obrony Kamieńca, obleganego przez Turków. Jako, że Michał W, był niezwykle honorowy, przysiągł przed ołtarzem, że prędzej zginie, niż białą szmatę na znak poddania wywiesi nad murami. Obrona szła im całkiem nieźle, ale mieszczaństwo przeraziło się, że wysadzona zostanie twierdza i postanowili się poddać. Michał nie miał nic do gadania. Przeczuwał Mały Rycerz, że żyw z zamku nie wyjdzie i ostatniej nocy, gdy Basia go odwiedziła, jak dziecku tłumaczył jej, że zginąć to żołnierska dola, że Basia ma sobie powiedzieć, ze „nic to”, że ma się nie obawiać, tylko myśleć o tym, że On na nią w lepszym świecie czeka.
Od tej rozmowy spazmuję, dla odmiany ja już na potęgę. Tylko za każdym razem, gdy czytam książkę, mam nadzieję, że tym razem Michał nie zginie, że dopisano nowe kartki, że to była nieszczęśliwa pomyłka…

To jedna z moich ulubionych par  , zobaczycie, że nie jedyna.
Każdorazowo bardzo przeżywam tę książkę, jednocześnie przywraca mnie ona do pionu. Dlatego co najmniej raz w roku ją czytam. Piękny język i naprawdę dobra historia… ponadczasowa.
Mam nadzieję, że w lepszym świecie Michałka i Baśkę spotka zasłużona nagroda. Próbowałam wprawdzie czytać kontynuację, ale jakoś nie mam do niej serca…

W zależności od wieku i stanu umysłu można z tej historii wysnuć różne wnioski. Ja za każdym razem odkrywam coś nowego, dostrzegam kolejne detale, które poruszają jakieś tkliwe struny  mego serca… I wiem, że możecie mnie nazwać nudziarą(bo kto czyta Sienkiewicza), głupią naiwną sentymentalistką(kto dostaje spazmów czytając tak starą historię), a ja gwiżdżę na to :p Bo któż jest bez wad.


Ha! I tak to będzie wyglądało :P już myślę nad parą na przyszłą środę.

Zapraszam do dyskusji. Co myślicie o tych bohaterach. Czy czytaliście, jakie uczucia w Was wzbudzili, może ktoś się wynudził i uważa że moja ekscytacja jest bezzasadna?
Wolne wnioski, votum separatum – bardzo mile widziane!

wtorek, 20 listopada 2012

Pomysł

Czytam sobie Annę Kareninę(i mam ochotę, jak na razie, strzaskać porządnie po pysku Wrońskiego) i tak chodzi mi po głowie pewien pomysł..,.

Na cotygodniowy cykl...
Tylko nie wiem czy systematyczności mi starczy....

Nie wiem czy wiecie, ale systematyczność to mój ogromny problem... od jakichś... 20 lat, czyli pewnie się to nie zmieni już... bo dobijam do      półmetka....

poniedziałek, 19 listopada 2012

"Karl Dönitz. Ostatni Führer" - François-Emmanuel Brézet

Biografia wielkiego admirała (Grossadmiral), a zarazem dość dokładna historia marynarki wojennej Niemiec, którą autor kreśli przy okazji, omawiając okres od I po koniec II wojny światowej. Autor ze szczególną uwagą skupia się na narodzinach Kriegsmarine, dokładnie analizuje taktykę, jaką zastosował Dönitz, by uzyskać to, czego nie udało się osiągnąć jego poprzednikowi - uczynić z floty armię równie ważną i rozbudowywaną, jak lądowa. Wiele miejsca poświęca także przebiegowi walk na Atlantyku. Z relacji Brezeta wyłania się nie tylko dobry dowódca i strateg, ale także zręczny polityk, umiejący za swą porażkę na północnym Atlantyku (którą przedstawił Hitlerowi jako "tymczasowy odwrót") obwinić Luftwaffe i wykorzystać ją jako pretekst do rozbudowy floty.


 Wiecie, że uwielbiam biografie… spełniam się wtedy jako historyk domorosły. Dodatkową słabość mam do Karla Donitza – ostatniego prezydenta III Rzeszy. Nie posądzajcie mnie o bycie neonazistką, od tej ideologii jestem bardzo daleka, nie lubię żadnej przesady, żadnych przejawów fanatyzmu.

Ale zawsze intrygowała mnie postać dowódcy Marynarki Wojennej rzeszy – Kriegsmarine. Kim dokładnie był ten człowiek, który później zasiadł na ławie oskarżonych w Norymberdze,  który – o precedensie – był dowódcą, szychą, wysoko postawioną personą w zbrodniczej machinie Trzeciej Rzeszy, a jednak nie zawisnął, uniknął szubienicy, odsiedział wyrok, wyszedł na wolność i umarł normalnie – na zawał serca.

W biografiach ciężko utrafić w złoty środek. Często aby zrozumieć konkretną postać trzeba doskonale orientować się w kontekście historycznym czasów w których dana postać żyła. A przecież biografie czytają nie tylko zawodowi historycy, i kiedy znajdziemy, tylko nieco bardziej rozbudowany życiorys, notkę biograficzną, będziemy zawiedzeni. Będziemy czuli silny niedosyt, bo to samo mogliśmy przeczytać na Wikipedii. Można też przedobrzyć, czasami biografia wydaje się być książką historyczną z konkretnego okresu, a wątek bohatera jest jakby drugoplanowy. I wtedy znów, możemy nie być zadowoleni, bo jednak to znowu za mało.
Ciekawa byłam jaka będzie ta biografia, Czu znajdę odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań, czy rozwieją się moje wątpliwości.
Dostałam naprawdę solidną pozycję. Do książki dołączona jest bibliografia z prawdziwego zdarzenia, jeśli będziemy chcieli rozwijać naszą wiedzę na temat Karla Donitza mamy już podwaliny.
Książka jest rzetelnym opisem postaci głęboko zakorzenionej w kontekście konkretnej epoki historycznej, prześledzimy , jak to się stało, że zwolennik powrotu monarchii zaszedł tak wysoko w nazistowskiej partii. Będziemy mogli podziwiać umiejętność przewidywania, był jednym z nielicznych, który nie wierzył w wojnę błyskawiczną, on wiedział, że może potrwać ona kilka lat i być wyniszczającą. Bardzo dobrze mi się czytało tą książkę mimo że nie jestem znawcą marynarki wojennej i nie orientuję się w kulisach prowadzenia wojny na morzu. Uważam, ze nie przeszkadzały mi te moje niedostatki w docenieniu po prostu dobrze napisanej książki.

Jedyną wadą jest dla mnie zupełny brak fotografii, oglądając zdjęcia w książce zbliżam się jeszcze bardziej do danej postaci.

Polecam ją wszystkim miłośnikom II wojny światowej, jestem przekonana, że nie będą zawiedzeni. 

niedziela, 18 listopada 2012

"Zima w Siedlisku" - Janusz Majewski

Kontynuacja bestsellerowej powieści Siedlisko. Na prośbę czytelników autor napisał dalszy ciąg losów rodziny Kalinowskich i ich mazurskich sąsiadów. Powstaje scenariusz do drugiej części filmu i plan trzeciej, ostatniej części. Dobre życie nie kończy się nigdy. Pierwszej zimy bez Krzysztofa w Siedlisku ciepło dają Mariannie jedynie wspomnienia o nim. Odsuwa się od bliskich, żeby powrócić do szczęśliwych chwil, które przeżyła u jego boku. Krzysztof jest w nich żywy. A we wspomnieniach najintymniejszych – nawet bardzo. A wtedy nastaje wiosna… Tymczasem życie w Panistrudze płynie własnym – najpierw zimowo leniwym, a z czasem wiosenno burzliwym – nurtem. To książka o utarcie. Ale łzy padają na jej karty częściej ze śmiechu niż ze wzruszenia. O latach w Siedlisku opowiadał serial z Anną Dymną w roli Marianny, postaci wymyślonej przez Zofię Nasierowską, która opisała, jak tworzyła i prowadziła pensjonat przez najwybredniejszych gości wychwalany pod niebiosa. Słynna fotografka uchwyciła prawdziwie twarze swoich gości i sąsiadów. I odeszła. Zima w Siedlisku to rachunek z utraty wystawiony przez jej męża, Janusza Majewskiego, reżysera Siedliska


Za oknami jesień w pełni, jesień przechodząca w zimę. Osobiście – jedna z moich ulubionych pór roku. Gdy będę nieprzyzwoicie bogata(aczkolwiek, nie wiem jakim cudem, skoro każdy grosz przepuszczam na książki i nawet wygraną z super kumulacji przetraciłabym w kilka dni), będę spędzała ją zakopana w pościeli z termoforem, gorącymi herbatkami i kawkami i obładowana książkami. Muszę Wam tutaj się przyznać, że spodziewałam się, iż „Zima w Siedlisku” będzie dłużej leżakowała na biurku. Nie czułam weny do tej książki w tym momencie. Dwie rozpoczęte… nie wiem co mnie tknęło, wczoraj wieczorem, aby chwycić za  iście świąteczną książkę… Nie wiem, ale wiem, że to był wybór bardzo słuszny… jak widzicie książka została pochłonięta w mniej niż 24 godziny, z których lwia część przypadła na sen i pracę zawodową.

Od końca pierwszego tomu minęło wiele lat. Pensjonat, a właściwie dwór – Siedlisko – na Mazurach odziedziczony po ciotce Róży ma już swoją renomę. Marianna i Krzysztof wrośli w nowe środowisko, chociaż nie pochłonęło ich zupełnie, wciąż są dzieci – Jacek i Iza z synem Jasiem, chociaż małżeństwo Jacka i Izy rozpadło się, a ona z synem wyemigrowała do Londynu, Marianna wciąż czuje silną więź z synową i jedynym wnukiem.  W Warszawie mieszka syn Jacek a także córka Kasia z mężem i córeczką. Czy można chcieć od życia czegoś więcej? Niestety w wypadku samochodowym ginie Krzysztof. Po tylu latach wspólnego, mniej lub bardziej udanego pożycia, Marianna – co zrozumiałe – odczuwa wielką pustkę, tęsknota, żal zdają się korespondować z pogodą jaka panuje za oknem, coraz więcej mroku, chłód otulający ziemię, zdawać by się mogło, że cały świat pomaga kobiecie zapaść w sen i przespać smutki. Podczas takiego snu mogą tylko dręczyć koszmary…
Czy życie Marianny się ułoży? Czy wraz z wiosną i dla niej nastanie nadzieja?

Przekonajcie się sami. Mimo, że książka jest pisana przez mężczyznę, to poruszy niewieście serca. Wcale nie poruszającymi romansami, tylko dojrzałą piękną miłością. Miłością za którą ciągnie się bagaż doświadczeń, poczucia zmarnowanych szans, niewypowiedzianych słów, zbędnych pretensji. Każda osoba, która kogoś bliskiego sercu straciła, na zawsze, zna to uczucie. Złość na samą siebie, Autor pisze o odczuciach kobiety, cała książką jest kobiecym spojrzeniem na utratę bliskiej osoby, męża, na przechodzenie poszczególnych etapów, radzenia sobie i z aktualnymi problemami i ze wspomnieniami, które chmarą obsiadają człowieka, w najmniej spodziewanym momencie.

Nie jest niezbędna znajomość pierwszego tomu, żeby szybko połapać się who is who, Autor nie wgłębia się w koligacje, jeśli jakaś postać pojawia się na scenie, możemy być pewni, zostanie dobrze opisana.  Jeśli chwilowo macie nie po drodze z „Siedliskiem” no problemo, bez trudu zachwycicie się „Zimą w Siedlisku” a „Siedlisko” może poczekać na lepsze i słoneczne dni.

Polecam serdecznie „Zimę w Siedlisku”, sama jestem zaskoczona jak bardzo ta książka mnie porwała. Nie spodziewałam się, że i zaśmieję się, a przede wszystkim, że tak się wzruszę. Ta książka, wbrew opisowi z okładki, niesie za sobą ryzyko łez ze wzruszenia, ale niesie duży ładunek ciepła i pozytywnej, kosmicznej energii

sobota, 17 listopada 2012

"Trzy młode pieśni" - Elżbieta Cherezińska

Norwegia, druga połowa X wieku. Dwaj synowie możnych rodów spotykają się w szeregach młodej drużyny. Przygląda im się siostra jednego z nich. W drodze ku dorosłości wszyscy troje przechodzą kolejne szczeble wtajemniczeń. Świat mężczyzn i kobiet. Obok? Razem? Los przepowiedziany u ich poczęcia. Przeznaczenie, któremu rzucają wyzwanie, płynąc na wielką bitwę. Świat mężczyzn ćwiczonych do zabijania. Wojowników przeobrażających się w bitewnym szale w bestie. I dziewczyny, która walczy, by w braterstwie było miejsce dla siostry. "Północna Droga", cykl osnuty wokół historii Skandynawii, przesiąknięty nordycką mitologią, przestaje być tylko tytułem, staje się bohaterem opowieści. Ragnarok. Koniec świata bogów okaże się końcem świata wielu ludzi.




Im dalej w las, tym wiecej drzew – powiada polskie przysłowie, moglibyśmy sparafrazować je na potrzeby literackich sag. Im dalej w las tym więcej drewna. Bowiem najczęściej jest tak, że pierwszy tom powala na kolana, drugi jest nieco słabszy, trzeci to porażka, a czwartego lepiej, aby nie było. Dlatego obawiałam się podświadomie finału „Północnej drogi”, książki która tak mnie poruszyła, przywiązała do siebie. Niezwykła opowieść stworzona przez Polkę, dowód, że Polak też potrafi. Tylko czy zachowa umiar? Będzie wiedział kiedy skończyć, aby nie spartolić?

Finał, tej genialnej sagi, to opowieści trzech osób. Tytułowe pieśni śpiewa Gudrun  i Bjorn – dzieci Regina i Sigrun oraz Ragnar, syn Halderd i Einara. Poznajemy ich jako dzieci, karty ich losów są jeszcze niezapisane, mają przed sobą przyszłość, pełen potencjał szczęścia… Tylko, wiele wskazuje, że na okres ich dorastania – młodości przypadnie, długo zapowiadany Zmierzch Bogów, wielka bitwa konca czasów. Czy Ragnar i Bjorn staną po dwóch stronach barykady, tak jak nakazywałby zdrowy rozsądek, a co z Gudrun, piękną jak matka dziewczyną z drygiem do ziół? Kto skradnie jej serce?

Jestem piewcą talentu Elżbiety Cherezińskiej, od pierwszej książki urzekł mnie jej dar opowiadania historii. Historie  wyzierające z kart są plastyczne. Gwarantuję Wam, że usłyszycie skrzypienie śniegu, zawodzący miedzy skałami wiatr i uderzające o fiord wściekłe fale. Ujrzycie nad sobą rozgwieżdżone niebo, poczujecie słony zapach sztormu a do szpiku kości przeniknie Was przejmujący chłód.
W tej książce jest wszystko to, za co kochamy powieści ze Skandynawii. Zwykle z Połnocy przychodzą do nas krwawe thrillery i kryminały. I świetnie!! Bo sceneria – zaiste doskonała, ale przecież  w takich pięknych krajobrazach, miłość musiała pięknie wyglądać. I to niekoniecznie taka Krystyny co córką Lavransa była.
Chyba potrzebna była polskiej literaturze ta saga. Mam nadzieję, że pchnie ona wiele osób w świat mitologii, bo z samej tylko lektury tej  tetralogii wyłania nam się fascynujący świat bogów. Bez wątpienia, wart zgłębienia. Kolejny raz obiecuję sobie, że zaopatrzę się w stos literatury pozwalającej mi zgłębić tajniki Walhali, walkirii, Odyna. Mam nadzieję, że tym razem się uda.

Dlaczego polecam tą książkę? Nie, jesteście w błędzie ja jej nie polecam. Przynajmniej nie muszę. Wiem i z całą stanowczością mogę to napisać, że „Trzy młode pieśni” nie potrzebują pozytywnych recenzji, bilbordów, przypomina czy na fejsie, ta książka, ma trzy tak doskonałe poprzedniczki, że nikt kto czytał wcześniejsze części „Północnej drogi”, nie przejdzie obok regału z częścią ostatnią obojętnie. Te książki hipnotyzują, wciągają jak ruchome piaski. Jutro muszę wstać o swicie do pracy, ale nici z postanowienia „idę wcześnie spać”. Nie mogłam iść spać. Musiałam czytać, czytać. Musiałam dać się porwać przygodzie, opowieści, wojnie i namiętności.

Ja przeżyłam kolejna wspaniałą przygodę dzięki Elżbiecie Cherezińskiej, mam nadzieję, że nie przestanie czarować Nas swoimi  opowieściami, że kolejna magiczna książka już się piszę.

Jest mi tylko smutno, że rozstałam się z bohaterami „Północnej Drogi”. Tym którzy wciąż przed sobą mają ostatnią podróż do krainy rządzonej przez Panów Północy – zazdroszczę…. Ale nie przesadzajcie z tą chwilą „tuż przed jedzeniem miodu”.

piątek, 16 listopada 2012

Top 10 - ksiązki które chciałabym dostać w prezencie

Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów. Akcja organizowana jest na blogu kreatywa.



Jestem złym człowiekiem, publikuję listę celowo. Bo w listopadzie mam i imieniny i urodziny, że nie wspomnę o nadchodzących mikołajkach i świętach. Może ktoś szukając inspiracji, zaglądnie tu.

Więc ułatwię zadanie.

Kolejność dowolna


Niezwykłe kobiety Romanowów. Od świetności do rewolucji


Między początkiem lat 50. XIX wieku a końcem lat 20. XX wieku Rosja przeszła potężną transformację, a świetność imperium carów ustąpiła miejsca chaosowi rewolucji, z której wyłonił się Związek Radziecki. W oku cyklonu znalazły się cztery kobiety z carskiej dynastii: Maria Aleksandrowna i Olga Konstantynowna, od urodzenia należały do rodu Romanowów, cechowały je siła charakteru i altruistyczne usposobienie. Maria Fiodorowna, matka nieszczęsnego cara Mikołaja II, choć doskonale spełniała obowiązki wielkiej cesarzowej, w głębi duszy zawsze drżała o własne dzieci. Maria Pawłowna zaś, ambitna i uparta, była wieloletnią rywalką carycy Aleksandry, zabitej przez bolszewików. Kobiety te, słynące ze swej urody i elegancji, bogactwa i potęgi, rozkoszowały się przywilejami i wiodły życie w luksusie niemającym sobie równych. Wszystko zmieniła rewolucja. Pamiętniki i listy ludzi tamtych czasów oraz samych bohaterek stanowią niezwykłe świadectwo dramatów politycznych i osobistych, które stały się udziałem niezwykłych kobiet Romanowów.

Słówko ode mnie, czyli Dlaczego. Otóż... uwielbiam historię Rosji, moją Biblią jest książka prof. Bazylowa. Jestem historykiem-amatorem. Ale uwielbiam zmierzch dynastii Romanowów. Uwielbiam. A kobiety, ostatnie kobiety Romanowów, były niezwykłe. Chciałam poczytać o nich więcej. Książkę widziałam w lubelskim empiku i miałam kupić ją sobie zamiast racji żywnościowych... ale dostałam opieprz, więc wyszłam z niczym :(



Pierwsze damy II Rzeczpospolitej

Czy prezydentowa może kochać i być kochaną bez szkody dla ojczyzny? Adiutant pomylił drzwi. Wraz z generałem Wieniawą-Długoszowskim wkroczył do gabinetu prezydentowej Wojciechowskiej. Oboje się nie znosili. Rozmowa trwała tylko kilka minut. Wściekły generał po chwili wybiegł z gabinetu. Kilka godzin później padły pierwsze strzały. Rozpoczął się zamach stanu. Wszyscy wiedzieli, że Piłsudskiemu się nie odmawia. Ale nie Ignacy Mościcki. Ten jak na złość nie chciał się dać przekonać do prezydentury. Marszałek miał jednak tajną broń. Telefon do Michaliny wystarczył. Mościcki zgodził się po paru minutach rozmowy z żoną. Ślub prezydenta Józef Piłsudski komentował grubiańsko: „Jeśli chcesz się napić piwa, to czy od razu musisz kupować cały browar?”. A za plecami Marii prowadzono dziesiątki rozmów: Czy prezydent zdradził żonę? A może to żona zdradza prezydenta i wraz ze swoim kochankiem rządzi państwem? Czy młodej żonie przystoi przyjmować króla Rumunii w prywatnych pokojach? Żadna z pierwszych dam drugiej Rzeczpospolitej nie miała łatwego życia. Świat między wojnami nie był przyjaznym miejscem dla kobiet. Skomplikowane i tajemnicze losy polskich prezydentowych po raz pierwszy zebrane w jednej książce oddają klimat tych czasów. Rauty, bale, uroczystości, ale i ludzka zawiść i wielka polityka. Czy w takim miejscu znajdzie się miejsce na autentyczną namiętność i prawdziwe uczucia?

Dlaczego? Jak wyżej. Uwielbiam historię. Historię XX-lecia międzywojennego, nieco mniej(nie wiecie ile krwi mi napsuł samorząd terytorialny tamtych czasów, gdy pisałam pracę magisterską), ale od momentu gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki napaliłam się na nią jak szczerbaty na suchary. Mam z tej serii znaku "Dziewczyny wojenne"(genialne!!) i "Kobiety dyktatorów"(już ponad poł roku czekają aż się zlituję, ale stoją na półce historycznej i biograficznej - bardzo wysoko)


Pół życia


Najnowsza powieść autorki międzynarodowych bestsellerów! Picoult po mistrzowsku zgłębia naturę rodziny: miłość oraz siłę – i cenę, jaką czasem trzeba za nie zapłacić. Luke Warren jest badaczem wilków. Pisze o nich, studiuje ich zachowania, a kiedyś nawet z nimi zamieszkał. Pod wieloma względami są mu bliższe niż własna rodzina, z którą właściwie nie ma kontaktu, odkąd żona go rzuciła, a syn Edward wyjechał. Niespodziewanie Luke zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, a wraz z nim siostra Edwarda, Cara. Nagle wszystko się zmienia: Edward musi wrócić do domu, który opuścił przed laty, i razem z siostrą podjąć decyzję co do leczenia ojca. Nie ma łatwych odpowiedzi, za to pojawiają się pytania: jakie tajemnice skrywa przed sobą rodzeństwo? Co stoi za pragnieniem, by pozwolić ojcu umrzeć… lub utrzymać go przy życiu za wszelką cenę? Czego życzyłby sobie sam Luke? I przede wszystkim, na ile zapomnieli to, o czym zawsze pamięta wilk: że członkowie stada potrzebują siebie nawzajem, a przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą?

Nie muszę chyba wyjaśniać? Mam i czytałam wszystkie książki Picoult. Jakżebym miała tą przegapić


Trafny wybór


Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd. Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie? Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku.


Chciałabym po prostu przeczytać ta książkę....


Zima świata


Akcja książki rozpoczyna się w momencie dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku, kilka lat po wydarzeniach opisanych w UPADKU GIGANTÓW. Pojawiają się tu postacie, których losy składały się na fabułę tamtej książki, a także ich dorastające i dorosłe dzieci. W Niemczech mnożą się akty przemocy wobec Żydów, represje wobec politycznych przeciwników partii nazistowskiej. Rodziny von Ulrichów i Francków czynnie przeciwstawiają się nazistom i płacą za to najwyższą cenę. Wołodia, syn Grigorija Peszkowa, attache przy ambasadzie radzieckiej w Berlinie, prowadzi działalność wywiadowczą, werbując niemieckich informatorów. Jednym z nich jest Werner Franck. Drugi z braci Peszkowów, Lew, realizuje swoje marzenie – emigruje do Ameryki i zdobywa fortunę. Jego córka Daisy przyjeżdża do Londynu, gdzie poznaje sympatyzującą z faszystami rodzinę hrabiego Fitzherberta. Uwodzi syna hrabiego, zostaje jego żoną. Na uroczystym balu w Cambridge poznaje Lloyda Williamsa, który zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Daisy nie odwzajemnia jego uczucia. Zrozpaczony Lloyd wyjeżdża do Hiszpanii i zgłasza się jako ochotnik do brygad międzynarodowych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej los ponownie zetknie go z Daisy...


Dwa lata temu porwałam tom pierwszy. Mimo pewnych niedostatków, dobrze mi się czytało. Jestem ciekawa dalszego ciągu.... zwłaszcza, że czasy są bardzo ciekawe. idealne do dobrej powieści historycznej.


El Clasico. FC Barcelona kontra Real Madryt


FC Barcelona i Real Madryt, dwa najpotężniejsze i najpopularniejsze kluby piłkarskie świata, toczą najbardziej zażartą rywalizację na naszej planecie. Sedno tego współzawodnictwa, daleko wykraczającego poza granice sportu, tkwi w historii Hiszpanii. El Clasico sięga do korzeni rywalizacji między piłkarskimi potęgami, opisując jej przebieg, rysując charaktery uczestników, przywołując krytyczne momenty w historii obu klubów, takie jak wojna domowa, 40 lat faszyzmu, morderstwa prezesów obu klubów, porwania graczy… W książce znalazły się wywiady z gwiazdorami tej rywalizacji, takimi jak: Luis Figo i Christo Stoiczkow (dwiema najbardziej znienawidzonymi postaciami z obu klubów), Joan Laporta (prezes FC Barcelona, pod którego rządami klub odnosił największe sukcesy, ale też symbol katalońskiego separatyzmu), a także liczni eksgracze, ekstrenerzy, agenci, sędziowie, kibice, dziennikarze, historycy, artyści, i znane postacie kibicujące obu klubom. El Clasico to sportowa historia, której bohaterowie, jak np. Leo Messi i Cristiano Ronaldo, Jose Mourinho czy Pep Guardiola, rozpoznawani są na całym świecie, ale także opowieść o kraju, przez który przebiegają głębokie podziały.


Piłka nożna to moja wielka słabośc. Sercem i duszą, o ciele nie wspomnę kibicuję Realowi Madryt. Gran Derby, Derby Europy, zaś to coś więcej niż rywalizacja na boisku, to cała ceremonia, angażująca kibiców Europy, bo albo ktoś jest z nami, albo przeciwko :P

Zakręty losu. Trylogia.


Lubię romanse, a dużo dobrego o tej Trylogii słyszałam. Chciałabym przeczytać.














Kłamstwa


Rodzinne historie są nakreślone na piasku, nie wykute kamieniu… Poruszająca opowieść o zaufaniu, zdradzie i wybaczeniu… Maya i Rebecca Ward są siostrami i cenionymi lekarkami. Podczas gdy Maya ogranicza się do spokojnej praktyki prowadzonej wspólnie z mężem Adamem, Rebecca lubi ryzyko i ekstremalne sytuacje. Gdy w wybrzeże Karoliny Północnej uderza potężny huragan, Rebecca i Adam nakłaniają Mayę do uczestnictwa w akcji ratowniczej. Maya bez reszty oddaje się niesieniu pomocy poszkodowanym, ale helikopter, którym transportuje rannych do szpitala, wpada do wezbranej rzeki. Wydaje się, że katastrofy nikt nie przeżył. W obliczu straty, Rebecca i Adam zbliżają się do siebie – najpierw szukając pocieszenia, potem namiętności. Nie wiedzą, że kilka mil od cywilizacji ranna Maya utknęła wśród obcych ludzi, którym być może nie powinna ufać. Czy z dala od siostry, zawsze spieszącej jej na ratunek, Maya odnajdzie odwagę, by się ratować?

Tak jak w przypadku Jodie.... Tej mi brakuje do kompletu


Isabel Allende
O tych książkach słyszałam dużo dobrego, Autorkę poznałam, spodobał mi się jej sposób pisania. Więc dlaczego nie.




Łuk triumfalny



Jedna z najbardziej znanych powieści E. Marii Remarque'a Łuk triumfalny, powieść z roku 1946, przedstawia dramatyczne losy niemieckiego emigranta w Paryżu tuż przed wybuchem II wojny światowej. Ravic - pod takim nazwiskiem ukrywa się główny bohater - jest lekarzem i nielegalnie przeprowadza operacje w cieszącej się dobrą opinią klinice. Pewnego dnia poznaje przypadkiem kobietę, która wypełni jego puste - jak już mu się wydawało - życie. Ale innego dnia spotka, również przypadkiem, gestapowca, który go kiedyś torturował. Rozliczenie się z dramatyczną przeszłością - jakkolwiek okrutne - uwolni Ravica na nowo. "Człowiek może wiele wytrzymać" - z tą myślą wyruszy w niepewną, przymusową drogę do obozu dla uchodźców.

Już tyle dobrego słyszałam.... tyle razy byłam bliska zakupu. I ciągle coś mi ten zakup udaremnia... a silną potrzebę posiadania tej książki czuję.



Ograniczyłam się do 10 punktów. A było ciężko...

czwartek, 15 listopada 2012

"Chleby, bułki, bułeczki"

Zdrowszy i smaczniejszy od kupnego - chleb pieczony w domu. Aromat świeżego pieczywa rozchodzący się po kuchni, zrumieniona skórka, pulchne ciasto - tego nie da się zastąpić żadnym smakołykiem. Pieczenie to wielka przyjemność i wielka satysfakcja. Sięgnij po jeden z przepisów na pieczywo pszenne, pełnoziarniste, pikantne czy słodkie. Chleb dyniowy, migdałowy warkocz, paluchy serowe, słodki chlebek z patelni albo domowe drożdżówki - wybór jest naprawdę imponujący! Każdy przepis opatrzono informacją o kaloryczności, zawartości tłuszczów, cukrów i węglowodanów. Oprócz tego dużo praktycznych informacji o samym pieczeniu: rodzajach mąki, kształtach chleba, drożdżach, zakwasach i dodatkach.



Każdy ma swoje skojarzenia… Mi jesień kojarzy się z ciastem drożdżowym. Z prostej przyczyny, wtedy rozpoczyna pracę piec, który wybornie nadaje się do „rośnięcia” ciasta znajdującego się w pobliżu. Na polu jest wówczas zimno i wejściu do ciepłego domu pachnącego drożdżowym ciastem, jest jakaś metafizyka. To synonim domu-przystani. Zwłaszcza, że drożdżowe ciasto jest ciastem kapryśnym, wymaga uczucia.  Kiedy robimy pierwsze lepsze, musimy włożyć w nie dużo uczucia, ciepłych myśli. Naprawdę polecam przygotowanie w jesienne chłodne dni, drożdżowego wypieku. Do  herbaty, do książki – idealne!

Ale jak zrobić drożdżowe? Pacholęciem będąc czytałam, że gospodyni która potrafi zrobić drożdżowe, potrafi upiec wszystko.  Czy wyrób drożdżowego ciasta jest naprawdę Mount Everestem sztuki cukierniczej?

Niewielka książeczka „Chleby bułki bułeczki” to nie tylko przepisy, jakich tysiące krążą w Internecie. To również ABC wypieków drożdżowych. Od różnych rodzajów wypieków drożdżowych(chlebów, bułeczek), poprzez składniki niezbędne do ich stworzenia, aż po porady dotyczące wyboru maszyny do pieczenia chleba. Pierwszy rozdział, pozwoli Nam poznać istotę ciast drożdżowych, jak najlepiej dobrać składniki. Pomyślicie, że to oczywiste. Niekoniecznie! Pamiętajmy, że nie każdy urodził się w rodzinie w której się piekło, w której można było od kolebki opatrzyć się pieczenia. Nie każdy czuje instynktownie jak piec. Niektórzy się muszą nauczyć.  A skąd czerpać taką wiedzę?    Ano z książek. Jeśli chodzi o Internet – osobiście jestem sceptyczna.
Warto pamiętać też, że i sztuka wypieków się rozwija, to czego uczyły nas Babcie, jest – nie tyle nieaktualne – co niewystarczające, pojawiają się nowe rodzaje wypieków, kilka lat temu nieznane. W tej książce znalazłam odpowiedzi, na które pytania nie mogła udzielić mi Guru sztuki wypieków – Barbara – moja Mama.

Kiedy już zapoznamy się z ABC drożdżowych ciast, możemy przejść do tego co lubimy, prawie najbardziej(oprócz jedzenia) czyli wypieku.
Rozdział z przepisami podzielony jest na następujące kategorie
- receptury tradycyjne – czyli: różne rodzaje chleba i tradycyjnych bułek.
- pieczywo pełnoziarniste – czyli smaczne i zdrowe wypieki z pełnego ziarna, które słynie tym iż w błonnik bogate jest, między innymi.
- chleb z pomysłem, czyli nowa odsłona, chleba powszedniego. Oryginalnie z pomysłem. Sposoby na urozmaicenie dnia codziennego.
- słodkie i pikantne wypieki z mieszanek – jeśli nie wiecie to Wam zdradzę, że w sklepach na półkach z mąką mamy gotowe mieszanki do przygotowania konkretnego rodzaju pieczywa np. żytnio-pszennego, żytnio-pszennego z dodatkiem mąki orkiszowej. Nie musimy kupować kilkunastu rodzajów mąk i zabawiać się w małego chemika, mieszając.
-  Aromatyczne bułeczki-  bułeczki, na widok których ślinka nam cieknie, nie musimy już kupować w piekarni, na drugim końcu miasta, nie musimy w mroźny poranek wędrować przez zaspy do piekarni. Możemy mieć je w domu. Razem z magicznym zapachem.
- słodkie pieczywo drożdżowe – mój ulubiony gatunek. Drożdżowe rogaliczki z marmoladą, drożdżowe ciasto z owocami, leciutkie jak chmurka i rozpływające się w ustach. Do drożdżowego pasuje wybornie wszystko, owoce, czekolada, cukier. Pycha!! Po prostu.
-  pikantne przekąski. Różne paluszki z kminkiem, solą. Wypieki z serem. Ciasta, które nie wypalą Nam języka, ale nadadzą charakteru posiadówce z książką, smaku ostrzejszego i wyrazistego. Zaleta przygotowania takiego ciasta, to na pewno fakt, że ten smak możemy dobierać do swoich potrzeb, gdy chcemy ciasta ostrzejszego smaku, sypiemy danej przyprawy – odpowiednio więcej.

Moim zdaniem książka ma wiele zalet. Chociażby cena… przeglądając książki kucharskie w księgarniach, zwykle jestem porażona – kolosalnymi cenami. Oczywiście idzie za tym jakość, twarde oprawy, szycia, piękne fotografie. Tylko, że… w tej książce mamy to wszystko, za cenę trzykrotnie niższą… Druga sprawa… to jednak swoista monografia poświęcona wypiekom, zwykle takie publikacje nie są dla laików, zawierają przepisy, które wymagają obycia w kuchni, mniej lub bardziej specjalistycznych produktów, sprzętu, który nie jest obecny w każdej kuchni. Tymczasem w tej książce  mamy przepisy, które w większości możemy wykonać ze składników obecnych w każdej kuchni, lub takich które dostaniemy nawet w wiejskim sklepie. I nie musimy mieć pieca chlebowego, robota kuchennego za kilka tysięcy, ani doświadczenia mistrza cukierniczego.


Odczarujmy ciasto drożdżowe. Spróbujcie!! Przepisy w tej książce są tak precyzyjne, że nie musimy mieć doświadczenia wiejskiej gospodyni, która będzie wiedziała ile ciasto „zabierze” mleka, czy mąki. Możemy robić w ciemno.

Niestety, lub stety  moje wypieki drożdżowe znikają tuż po wyjęciu z piekarnika, tuż po wystygnięciu. Nie wypróbowałam wszystkich przepisów. Jeszcze!! Bo te które próbowałam…. Palce lizać!

wtorek, 13 listopada 2012

"Nic nie trwa wiecznie" - Maureen Lee

Brodie, Diana, Vanessa, Rachel cztery kobiety, którym życie nieznośnie się pogmatwało. Małżeństwo Brodie rozpada się, Diana we własnym domu staje się niepotrzebna i niemile widziana, Vanessa na próżno stoi przed ołtarzem czekając na narzeczonego, który w dniu ślubu odchodzi w siną dal, a Rachel ma zaledwie piętnaście lat i maleńką córeczkę, którą prawo chce jej odebrać. W domu Brodie wszystkie znajdują chwilową przystań i siły do... życia. Wzruszająca opowieść o sprawach najprostszych: miłości, odpowiedzialności za własne dzieci, przyjaźni, małżeństwie, rodzinie, wreszcie o rozstaniu i o tym, że niestety, nic nie trwa wiecznie.



Mówi się, że od przybytku głowa nie boli. Fałsz!! Boli! Zwłaszcza, gdy masz do przeczytania kilkadziesiąt książek, a nie czujesz tego uczucia, że to „właśnie ta – hic et nunc”. Człowiek snuje się wtedy, przeżywa dylematy, nie wie czy rzucić monetą, pyta znajomych, ja dodatkowo dałam cztery książki Mamie i mówię „powiedz mi co mam zabrać na drogę”. Stwierdziła że najlepiej wziąć „Nic nie trwa wiecznie”. Ale sobotnie podróżowanie nie sprzyjało lekturze, ale w poniedziałek….

Gdy widziałam tą książkę w zapowiedziach, przemówiła intuicja… bo później, wydawało mi się, że swoje ta książka u mnie przeleży. Na drogę wzięłam nawet drugą książkę na wypadek, gdyby podróż mi się zbytnio dłużyła przy lekturze „Nic nie trwa wiecznie”. Zajęłam miejsce na hiper niewygodnym fotelu szyno busa, otworzyłam książkę i zaczęłam czytać… i wsiąkłam. Wyrwałam się ze szponów tylko aby zapłacić za bilet, później obudził mnie zatrzymujący się pociąg. Uświadomiłam sobie, że tak się zaczytałam, że przez dwie godziny jazdy zwinięta w precla byłam, a moje stawy kolanowe jęczały z bólu. Niesamowicie w lekturę się wciągnęłam. A nie jest to książka łatwa. Buzuje tam wiele emocji, tak jak wiele problemów mają bohaterki… Każda z kobiet znajdzie w tej książce problem z którym się zmaga, będzie mogła się utożsamić z którąś bohaterką. A mężczyźni? Drodzy Panowie, może ta książka pomoże Wam zrozumieć Wasze kobiety.

Mamy kilka kobiet, które są zmuszone, w mniejszym lub większym stopniu, do porzucenia poprzedniego życia.

Brodie. Jej życie było perfekcyjne. Piękny dom, zero materialnych trosk, kochający maż, udane dzieci. Kiedy najmłodsze dziecko opuszcza rodzinne gniazdo, aby udać się do Londynu na studia, wszystko wskazuje na to, że kobieta przeżyje drugi miodowy miesiąc z mężem. Niestety, dzieci z których była tak dumna zawodzą. A mąż odwraca się od nich zamiast wspierać. To staje się przyczyną nieustannych tarć na lini Brodie – Colin. Brodie jest właścicielką pięknego domu „Kasztany”, szuka do niego lokatorek, i ad hoc podejmuje decyzje, aby tam zamieszkać… nie wie czy znajdzie nić porozumienia z mężem, którego mimo wszystko kocha, nie wie, nie spodziewa się, jakie tajemnice kryje przeszłość.

Diana. Słodka i dobra. Kiedyś, jej matka porzuciła ją i jej braci, aby zacząć nowe życie. Cała rodzina spadła na barki Diany. Do czasu, kiedy jeden z braci sprowadza do domu dziewczynę ta powstanawia wyrzucić Di z pięknego domu, w który Diana włożyła tyle serca i pieniędzy. Diana czuje się zbędna, postanawia wyprowadzić się z domu i nie stawać między bratem a jego dziewczyną, która jest w ciąży. Przenosi się do „Kasztanów” co zbiega się ze zmianą pracy. W nowym domu Diana znajdzie przyjaciółki, znajdzie osoby, którymi będzie mogła się opiekować, w pracy zresztą też. Dzięki tej przeprowadzce znajdzie miłość, mężczyznę, który będzie chciał spędzić z nią  życie. Nawet nie jednego mężczyznę, tylko jak wybrnie z tego Diana, która nie chce ranić niczyich uczuć?

Vanessa. Jej życie również było idealne. Dobra praca, która zabierała jej cały wolny czas, ale dawała niezłe pieniądze.  Narzeczony, którego kochała i za którego miała wyjść, tylko że… rozmyślił się i nie zjawił się w kościele. Przyznacie, że taki kopniak powaliłby większość kobiet. Vanessa również nie przyjęła tej lekcji za łatwo, zaczęła zjadać stresy, co w krótkim czasie przyprawiło ją o ogromną nadwagę, co zaś odebrało jej chęć do życia i tak błędne koło się napędzało. Kobieta postanowiła uciec od bliskich, rodziny, znajomych. Zgryźliwa, niezadowolona ze wszystkiego, z poczuciem beznadziei, Vanessa zostaje jedną z mieszkanek „Kasztanów”. Jest jedną z bardziej irytujących bohaterek, wiecznie zła, jakby ją coś ugryzło, wiec nie ma co liczyć na to że się zmieni.

Rachel i Poppy. Rachel nie ma nawet piętnastu lat, młodziutka, zdolna. Chciała zostać nauczycielką. Jednak zachodzi w ciążę z chłopakiem o rok, tylko starszym od niej. Żadne z nich, według brytyjskiego prawa, nie może wstąpić w związek małżeński, żadne z nich nie powinno wychowywać dziecka. Rozwiązanie jest proste, Poppy powinna być oddana do adopcji, żeby zaopiekował się nią ktoś kto ma ku temu możliwości, kto jest dorosły, a nie sam jest jeszcze dzieckiem. Problem polega na tym, że Rachel nie chce oddać swojego dziecka, kocha to maleństwo i ucieka z domu, w obawie, że matka zabierze jej córkę. Za pieniądze chłopaka, zamieszkuje w „Kasztanach” i tam zmaga się z wychowaniem małej córeczki, ukrywa się przed pomocą społeczną, która mogłaby odebrać jej dziecko. I marzy o poślubieniu ojca swojego dziecka, który jest Amerykaninem. Chłopak młody, z  rodzinnymi problemami. Czy życie go nie przerośnie?

To są główne bohaterki powieści, jednak nie jedyne. W książce pojawia się wiele postaci, ale Autorce udało się osiągnąć złoty środek, czytelnik nie pogubi się w mrowiu osób. Nie pojawiają się bohaterowie bez sensu, każdy ma swoje rolę do odegrania. Rolę istotną, która wniesie coś do życia bohaterek.

Książkę czyta się jednym tchem, fakt że nie jest zbyt obszerna, chociaż to pojęcie względne, ale bardzo ciężko się oderwać.
I przyznam się Wam, że popłakałam się na niej po całości. I w brodę sobie pluję, że wcześniej się nie zapoznałam z książkami tej autorki. Jeśli pozostałe były tak dobre, to mam czego żałować.
Jeśli chcecie książki, która oderwie Was od codzienności, zmusi Was do zapomnienia o bieżących problemach, zaabsorbuje, zmonopolizuje Wasze myśli to jest właśnie Ta książka!!! 

niedziela, 11 listopada 2012

"Ocalenie Atlantydy" - Zyta Oryszyn

Pierwsza od lat dwudziestu powieść Zyty Oryszyn. Kunsztowny, finezyjny obraz losów przesiedleńców i ich dzieci, którzy po wojnie osiadają w poniemieckim miasteczku na Dolnym Śląsku. Lekko groteskowa opowieść o sposobach na przeżycie w nowej, absurdalnie niebezpiecznej i wciąż zmieniającej się rzeczywistości, w czasach, gdy wszystko było polityczne i światopoglądowe. Panorama obejmująca okres od II wojny do stanu wojennego. Książka, na którą warto było czekać!





Musiałam odpocząć od tzw. Wielkiej, twardej Historii, oczywiście, wciąż lubię książki o tematyce historycznej, ale miałam ochotę na cos lżejszego, bo jak sobie uświadomiłam czytałam ostatnio prozę wyłącznie, z dramatami w tle. Opis „Ocalenia Atlantydy” mnie po prostu zaintrygował.  Ciekawił mnie zwłaszcza ów czarny humor. Zastanawiałam się, czy żarty z takiej masowej tragedii, będą smaczne, czy się udadzą… czy wywołają uśmiech, czy raczej niesmak… Miałam obawy…

Zyta Oryszyn, pokazuje wielokulturowy świat. Akcja zaczyna się w roku 1939 Na Wschodzie, chociaż, na ówczesne warunki geo-polityczne RP to prawie Centrum. Ale rzecz zaczyna się pod Sanokiem, wybucha wojna, ludzie chcą uciekać, ale mija kilka dni, gdy od Wschodu również rozpoczyna się inwazja. Nie ma gdzie uciekać, pozostaje ukrywanie się. Gdy Wojna się kończy, rozpoczynają się przesiedlenia na Wschód, wielu ich nie przeżyje, ci którym się to uda trafią do obcych miejsc z których trzeba będzie wyrzucić tymczasowych „lokatorów”. Na Ziemiach Odzyskanych spotkamy różnych ludzi, z różnych sfer, różnych stron Polski.

Autorka opisuje to odnajdowanie się w nowym miejscu, w nowych, ciekawych czasach. Sposób w jaki opisuje lata, bądź co bądź, bardzo mroczne.
Nie chcę się porywać o czym Autorka pisze dokładnie, bo moim zdaniem nie ta się tego opowiedzieć. Trzeba wejść do tego świata, który wywarł na mnie wrażenie ciemnego i chłodnego, ale jednocześnie książka nie przygnębia. Wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze i szybko się ją czyta. Rozdział za rozdziałem i nim się zorientowałam. Bach!! Koniec książki. Zwłaszcza, że Autorka, sądząc po biografii wie o czym pisze.  Warta polecenia lektura!

Zainteresowała mnie ta tematyka. Chyba będę musiała poszukać podobnych książek…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (49) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (14) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (6) Diane Chamberlain (11) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (6) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (5) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (2) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (2) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (11) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy