sobota, 30 marca 2013

Życzenia


Najmilsi Moi!
W ten Święty i radosny czas, chciałabym Wam życzyć,
abyście pamiętali, że tak jak nawet przez ciszę i wielki smutek Wielkiego Piątku przebija nadzieja na radość Wigilii Paschalnej, tak nie ma w życiu upadku z którego nie da się powstać, smutku, który nie przeminie.

Zawsze niech towarzyszą Nam te trzy cnoty: wiara, nadzieja i młość, wtedy żyć będzie łatwiej i nie straszna będzie żadna burza.

Życzę Wam, abyście w te Święta mogli zgłębiać te tajemnice w ciszy i ufności, 
abyście mogli z wiarą wsłuchać się w orędzie głoszące Zmartwychwstanie.
Oby ten czas był czasem pojednania z bliskimi, który spędzicie w pokoju, ciesząc się dobrym zdrowiem i odpoczynkiem.


Wesołych Świąt!!!




Uwielbiam :))

"Pozłacany róg" - Doda Około-Kułak


Jest maj 1833. Powstanie listopadowe upadło, ale na teren Galicji przenikają z Królestwa niedobitki rajdu płk. Zaliwskiego. Jeden z partyzantów trafia pod dach prowincjonalnego rejenta gdzieś pod Tarnowem... Wraz z odsłoną kolejnych kart powieści, zostajemy przeniesieni do świata, którego nie znamy. Dodajmy, bo to ważne: do świata patriarchalnego. W tle dzieje się historia: rewolucja krakowska, rzeź galicyjska, proces moabicki, powstanie styczniowe... Nie one tu jednak będą grały główną rolę. Uwaga autorki skupia się bowiem na losach pojedynczych osób, a przede wszystkim kobiet. Z mistrzowskim zachowaniem proporcji, psychologiczną głębią, humorem, a czasem ironicznie kreślone są postaci bohaterek. Jak w świetle reflektora obserwujemy wyraźne, plastyczne, wykreowane z talentem kolejne sceny dramatu, słyszymy świetne dialogi. A bóg Eros ciągle jest obecny! ... Doda Około-Kułak - autorka powieści „Księga motyli” i „Ptaszyna” (Świat Książki), a także sztuki „Siostrzyczki biorą wszystko” (w repertuarze teatru Bagatela w Krakowie) tym razem sięga po formę sagi, by opowiedzieć losy kilku pokoleń dwóch galicyjskich rodzin w okresie burzliwych przemian „wieku pary i elektryczności”. W dalszych planowanych tomach będziemy z wolna zbliżać się do współczesności.


Chwalę sobie moją intuicję czytelniczą. Zwykle moje tzw. „first impression” jest słuszne. I nie zawiodło mnie również tym razem. Nim zanurzę się w Tajemnicę Wigilii Paschalnej pozwólcie, że opiszę Wam moje, impresje związane z lekturą polskiej powieści „Pozłacany róg”

Czytając opis na okładce miałam prawo oczekiwać powieści na miarę „Cukierni pod Amorem”, sagi o silnych, dzielnych kobietach, na przestrzeni lat, na tle burzliwych dziejów Polski, zaborów, powstań, rabacji. „Cukiernia” opisywała Polaków pod zaborem rosyjskim, szczerze się ucieszyłam, ze ktoś zainteresował się Galicją. Moją Galicją, moją Małą Ojczyzną, którą szczerze kocham i jestem do niej tak przywiązana. Dodatkowo ongiś wizytowałam Tarnów i mam bardzo pozytywne wspomnienia, aczkolwiek wizja rzezi z czasów rabacji i centralnej ulicy zalanej krwią szlachty prześladuje mnie do dziś dnia. No!, ale ucieszyłam się bardzo i miałam duże oczekiwania. Może za duże… w kącie czaszki kołatała mi obawa, że rzadko trafia się tak genialna powieść jak „Cukiernia”.

Ale sobą bym nie była, gdybym nie postawiła na nogi całego miasta i nie zdobyła tej książki, najszybciej jak się tylko dało.

W istocie, przenosimy się do Galicji, powstanie listopadowe dogorywa, a do zacnego rejenta z tarnowskiego obwodu przynoszą jego dalekiego krewnego, który w tym zrywie postradał zdrowie, na pewno, a może i życie. Rozpoczyna się szaleńcza walka, z przeznaczeniem, ze śmiercią i z austriacką administracją. Życie żołnierza  będzie w niebezpieczeństwie. Takoż i życie rejenta który go przyjął. Sielska Galicja nie jest taka różowa jak uczyli nas na historii, chociaż najmniej ciemiężona przez zaborcę, targana jest kryzysami, donosami a także okrutną rabacją galicyjską o której skrótowo uczy się nas na historii, nie dając nam jednak wglądu w prawdziwy dramat ludzki rozgrywający się z winy zaborcy i ciemnoty ludu.  Żołnierz Ukleja jest kawalerem, rejent Śmiłowicz – wdowcem. Płeć piękną reprezentuje, bardzo małoletnia służaca Agnieszka i córka rejenta Teodora.  Gdzie tu miejsce na portret kobiety w trudnych czasach. Nic to myślałam, że autorka jakoś z tego wybrnie, bowiem na okładce czytamy „Uwaga autorki skupia się bowiem na losach pojedynczych osób, a przede wszystkim kobiet”.  Rzeczywiście tlo historyczne nie zostało jakoś genialnie odmalowane, mamy jakieś drobne wzmianki, na początku jeszcze losy bohaterów krzyżują się z historią, ale im dalej w las, tym jednakowoż mniej. Liczyłam więc na te losy kobiet i z przykrością stwierdzam, że do końca opis nie jest prawdziwy…  Jak z szarlotką a plackiem z jabłkami, kluczowym jest ilość owocu. Tutaj mamy raczej wydzierankę z bohaterów różnych, różne stany, różne narodowości, różne obciążenia i problemy. Jedne absorbują bardziej, inne mniej. Nie chcę ukrywać, że niektóre rozdziały nudziły mnie śmiertelnie, i ucinałam sobie drzemkę, nie tylko dlatego, że poszłam spać grubo po północy, a wstałam o piątej rano.  Było miejscami niesamowicie nudno. Ale
! nie było nudno non stop. Były fragmenty bardzo wciągające, które mnie, może nie porywały gwałtownie jak spieniona rzeka, ale przykuwały moją uwagę.

Dalego tej książce do fenomenu „Cukierni pod Amorem”, w „Pozłacanym rogu”, wszystko jest takie, pobieżne, bohaterowie bez głębi i chociaż autorka stara się wzbudzić naszą sympatię, to jednak nie jest to łatwe. Tło historyczne nie jest dobrze zarysowane.  Ten Eros też jakoś kuleje, bo ja nawet bidnych motylków nie miałam.
Ta książka ma dobre momenty, tylko jak na pięćset stron, jest ich nieco mało, ciekawa jestem dalszych losów bohaterów, nie ukrywam tego, ale nie wiem czy to nie z powodu tego, że staram się kończyć jak coś zacznę. Pewnie więc przebrnę przez kolejne tomy.
Moim zdaniem o wiele lepiej niż „Panny i wdowy”, ale o wiele gorzej niż „Cukiernia pod Amorem”

Zdecydujcie sami : )


piątek, 29 marca 2013

"Tańcząc na rozbitym szkle" - Ka Hancock

Wstrząsająco szczery portret małżeństwa zmuszonego do walki z przeciwnościami losu, które zamiast je rozdzielić, dają mu wielką siłę. Lucy Houston i Mickey Chandler pewnie wcale nie powinni się w sobie zakochiwać, a tym bardziej myśleć o małżeństwie. Oboje są obciążeni genetycznie – on cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, kobiety w jej rodzinie jedna po drugiej zapadają na raka piersi. Kiedy jednak w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Lucy drogi jej i Mickeya przecinają się, oboje wiedzą, że to spotkanie odmieni ich życie. Pełni obaw i wątpliwości, Lucy i Mickey są gotowi zrobić wszystko, by ich związek przetrwał – spisują nawet jego reguły. On zobowiązuje się regularnie przyjmować leki. Ona nie będzie obwiniać Mickeya o to, co nie podlega jego kontroli. Oboje przyrzekają sobie wierność i cierpliwość. Jak w każdym małżeństwie, zdarzają im się lepsze i gorsze – a czasami koszmarnie złe – dni. Załamani kolejnym nawrotem choroby, podejmują dramatyczną decyzję: nigdy nie będą mieć dzieci. Kiedy jednak Lucy podczas rutynowej kontroli dowiaduje się, że jest w ciąży, reguły przestają się liczyć, a Lucy i Mickey muszą na nowo zdefiniować swój związek. Poruszająca historia miłosna, która pozostanie w sercach czytelników na długo. „Publishers Weekly” Prawdziwa miłość rządzi się własnymi zasadami. Urzekający debiut godnej następczyni Nicholasa Sparksa. „Salt Lake City Weekly”

 W przerwie od zagniatania ciasta i bitwy na śnieżki, postaram się wykroić troszkę czasu(gdy tradycyjna babka sobie rośnie) na opisanie książki, którą przeczytałam na początku Wielkiego Tygodnia, ale na recenzję której brakowało czasu. Jest to powieść z gatunku tych poważniejszych, opowiadająca o prawdziwych dylematach i dramatach.


Lucey i Mickey są szczęśliwym  małżeństwo wbrew stereotypom, żaden genetyk nie wydałby zgody na ich związek, żaden psycholog by go nie pochwalał. Oboje mają w swoich genach bombę zegarową. Ona boryka się z genetyczną skłonnością do raka, on cierpi na ciężką chorobę psychiczną. Gdy choroby są uśpione ich życie jest normalne, szczęśliwe, przepełnione jedynie oczekiwaniem na kolejny atak. Ich życie podporządkowane jest własnym obciążeniom, ich małżeństwo ograniczone jest kontraktem, na bieżąco nowelizowanym i rozszerzanym, przez kolejne napady choroby. Po jednym z takich napadów, dopisano tam niepodlegający dyskusji punkt kolejny „żadnych dzieci”. Lucy podwiązała sobie jajowody, aby być pewną że w ciążę nie zajdzie. A wiecie, że w życiu pewne są śmierć i podatki… Jakimś cudem jednak zachodzi w ciążę. Zapomina o swojej obietnicy i pozwala, aby pomiędzy nią a dzieckiem w jej łonie nawiązała się WIĘŹ. Na początku nie ma przeciwwskazań, by urodziła dziecko. Innych przeciwwskazań, niż to, że maleństwo odziedziczy chore geny obojga rodziców. Jednak okazuje się, że guz w jej piersi zaczyna intensywnie rosnąc. Niezbędne jest agresywne leczenie, a wcześniej aborcja. I Lucy udaje się na ten zabieg, jest już „na stole” widzi akcesoria niezbędne do przerwania ciąży i walcząc z samą sobą podejmuje decyzje.

Niesamowicie dramatyczna książka. Gdy się czyta o takich wyborach, problemach, maleją nasze własne. Nietaktem byłoby  napisać o takiej książce, że jest fajna, że się poleca. Mam problem z opisaniem moich wrażeń, refleksji, które mnie nachodziły.
Podczas lektury takiej książki wracają dylematy związane z aborcją. W tej sytuacji mamy do czynienia z okrutnym pytaniem, kogo ratować, dziecko a może matkę. Oboje nie mogą przeżyć, kto ma większe prawo do życie, kto ma prawo o tym prawie decydować?
To jest trudna i wstrząsająca książka, dająca do myślenia i to bardzo . Wyciska łzy z oczy i sprawia, ze przechodzą dreszcze. Bardzo mocno oddziałuje na czytelnika, co stawia ją bardzo wysoko w mojej, prywatnej hierarchii. Osobiście uwielbiam takie książki, które czytelnika zgniatają dosłownie!
Ja ze swej strony polecam, nie tylko w dobie dyskusji o dopuszczalności aborcji.

czwartek, 28 marca 2013

"Single" - Meredith Goldstein

Komiczna i przenikliwa powieść obyczajowa o grupie kilku trzydziestolatków, dawnych przyjaciół z nowojorskiego college’u, którzy spotykają się po kilku latach na weselu jednej z przyjaciółek. Większość singli się zna (a nawet ze sobą romansowało!), ale jest też dwóch obcych – i nie wiadomo, jak się zachowają. Już przed samym ślubem jest gorąco od emocji, a podczas nocy weselnej dochodzi – jak to często bywa i w życiu – do nieoczekiwanych konfrontacji, które przynoszą w sumie oczyszczające skutki. Każdy z singli odpowiada sobie podczas tej nocy kogo (lub czego) najbardziej potrzebuje w życiu – i próbuje to zrealizować.


 Po ostatnich książkowych rozczarowaniach poprosiłam obserwatorów mojego bloga na FB o pomoc w wyborze książki. Wybór padł na „Singli” książkę o której ostatnio głośno w blogsferze. Książka rozgłos zawdzięcza, niektórym kontrowersyjnym recenzjom. Nie treści, niestety. Ja szukałam książki, która spłucze ze mnie ostatnie zawody, po niektórych recenzjach nastawiałam się na komedię romantyczna w książkowym wydaniu.  A ja się popłakałam, wzruszyłam, przygnębiłam, chociaż bardzo mile czas spędziłam.
230 stron „Singli” opowiada właściwie o jednym dniu, z retrospekcjami – owszem, ale akcja dzieje się w dniu wesela Bee Evans.  Oblubienica ma spory problem z usadzeniem pięciu singli, którzy mają pojawić się na uroczystości. Wolałaby, aby przybyli z osobami towarzyszącymi, ale niestety to rogate dusze i nie dają sobą kierować. W większości to osoby bardzo bliskie, więc nie da się uniknąć ich obecności.  Bez towarzystwa przybędą
Hannah- przyjaciółka Panny Młodej, zajmuje się castingami do reklam i niszowych filmów, ale oto przed nią naprawdę poważny film z Natalie Portman. To tym filmem kobieta żyje. Filmem i spotkaniem z Tomem, swoim eksem, z którym rozstała się już jakiś czas temu, a maja się spotkać na weselu,  Hannah będzie sama, Tom ze swoją dziewczyną. Hannah ma w głowie miliony scenariuszy na to spotkanie, obsadziła rolę w filmie, którego tematem przewodnim będzie jej zemsta i jego zazdrość. Hannah jest pocieszna. Znalazłam w niej sporo swoich cech, co mnie zresztą przygnębiło.  Aczkolwiek ja jeszcze nigdy takiego cyrku na weselu nie odstawiłam.
Następnym singlem jest Vicky, świetnie zarabia, pracuje w zawodzie, który jest wprawdzie monotonny, ale odpowiada jej wykształceniu, żyje z dala od bliskich i boryka się z depresją. Wozi lampę to fototerapii w futerale od gitary, aby nie dawać powodów do wścibskich pytań i niemiłych spojrzeń. Vicky jest  interesującą postacią, chociaż niektóre jej wybryki podobały mi się zdecydowanie mniej.
Joe  jest wujem panny młodej. Facet po czterdziestce, po przejściach. Teraz układa sobie życie. Przynajmniej planuje, polepszyć kontakty z córką. Jakoś ustabilizować swoje życie osobiste. Chociaż ma partnerkę, nie bierze jej na wesele lękając się, iż będzie to z jego strony zbyt poważna deklaracja. No i wciąż ma w pamięci kobietę, którą swego czasu poznał w barze, spędził z nią noc i ślad po niej zaginął…
Phil, nie jest spokrewniony ani z panem, ani z panną młodą. Jego Mama jest najlepszą przyjaciółką mamy pana młodego. Niestety kobieta zachorowała, a bardzo jej zależy, aby ktoś był z rodziną Fee w tym ważnym dniu. Dlatego deleguje swoje syna.  Hannah porównuje Phila, do aktora grającego agenta Bootha w serialu Kości, co daje nam pewne wrażenie o jego wyglądzie i normalnie kolana miękną. Ale Phil jest nie tylko przystojny, sprawia wrażenie „równego gościa” sympatycznego bardzo faceta. Ale oczywiście nie jest wolny od problemów, wciąż rozpacza, w skrytości ducha, nad stratą swojej dziewczyny, która miała swoje wady, ale była dla niego bardzo ważna. To ją obsadza w roli kobiety swojego życia.
I na koniec zostawiłam mojego ulubionego bohatera Roba, który nie pojawia się ostatecznie na weselu bo szkoda mu pieniędzy, ponieważ po rozstaniu z dziewczyną musi więcej płacić za mieszkanie. Zresztą rozpad tego związku przyniósł mu wiele dobrego. Rob adoptował psa, okazało się, ze sunia ma epilepsje, a Rob zajmuje się nią jak ukochanym dzieckiem. Jego stosunek do tej psiuni mnie niesamowicie wzruszał i rozczulał. Zresztą Rob jest bardzo sympatyczną postacią. Pocieszną, przez te wszystkie zawirowania, abnegacje i zamieszania z meblami. Jest mi bardzo bliski.  Oj popłakałam trochę na jego wątku.

No! To mamy komplet bohaterów, nie chcę przychylać się do opinii że jest to super optymistyczna książka, zabawna, na poprawę humoru. Mimo zabawnych incydentów, moim zdaniem więcej tam jest momentów smutnych, samotności, rozpamiętywania przeszłości, żalu, goryczy.  To nie jest serial „Przyjaciele” który przede wszystkim bawi, a momentami tylko wzrusza.
Sama jestem singlem, wiele fragmentów odnosiło się do mnie. To smutne, mnie to przygnębiało, dlatego jestem zdziwiona, że ktoś określił książkę, jako „ha ha” śmieszną.  Mnie ta książka skłoniła do refleksji, ale przede wszystkim umiliła wczorajszy wieczór i dzisiejszy ranek. Książkę czyta się bardzo szybko. Szybko i przyjemnie, pomimo tych przygnębiających wątków.  W porównaniu do komedii romantycznych, które zwykle są plastikowe i sztuczne książka jest bardzo naturalna. Naprawdę mi się podobała i mogę spokojnie polecać innym.


Książkę przeczytałam, dzięki uprzejmości:  Wydawnictwa M 


środa, 27 marca 2013

"Trzecia lokatorka" - Agata Christie

Pewnego dnia w mieszkaniu Herkulesa Poirot zjawia się młoda dziewczyna z prośbą o poradę "w sprawie morderstwa, które prawdopodobnie popełniła", ale po krótkiej rozmowie ze słynnym detektywem rezygnuje z jego pomocy, gdyż, według niej, jest on za stary. Myli się jednak. Szare komórki małego Belga nadal są niezawodne. Śledztwo ujawnia potworną intrygę, uknutą przez ludzi, którzy są ucieleśnieniem Zła.




 Nie jestem jakoś silnie przesądna, ale to chyba znak. Druga książka pióra Christie z rzędu, która mnie zawiodła. Czas chyba na chwilową przerwę… Na mojej półce ponad trzydzieści powieści z Herkulesem Poirotem. Ale naprawdę pora na przerwę… nie zniosę kolejnego zawodu.

Ostatnio jestem łowcą okazji, na allegro szukam książek z Herkulesem, niedostępnych w regularnej sprzedaży. Nie mogłam znaleźć czasu by wysłuchać „Trzeciej lokatorki” w wersji audio. Próbowałam, ale ciągle coś mi przerywało. A książka zapowiadała się zaiste, interesująco. Do Herkulesa Poirota przybywa młoda dziewczyna, której wygląd nasuwa skojarzenia z hamletowską Ofelią. Dziewczyna zdradza detektywowi, że prawdopodobnie kogoś zamordowała, ale nie jest pewna. Nie chce zdradzić więcej, ponieważ… nie zdawała sobie sprawy, że Herkules Poirot jest aż tak… stary. Zostawia osłupiałego Belga i ucieka. Wjechała mu nieco na ambicję. Oczywiście sprawa nie daje mu spokoju i postanawia zbadać sprawę. Z pomocą przychodzi mu pewna słynna pisarka powieści kryminalnych Ariadna Olivere. To dzięki niej Herkules odkryje tożsamość dziewczyny i znajdzie ślad zbrodni. Zbrodni zawiłej, sprytnej, szaleńczo ryzykownej, ale… opisanej w niesamowicie nudny sposób.

Wybacz Agato, zawiodłaś mnie tą powieścią. Nie zmienia to mojego uwielbienia do autorki, ale wyczuwam potrzebę odpoczynku od jej powieści. Może nadmiar mi zaszkodził?
Nie zmienia to faktu, że książki nie czytałam, a męczyłam. Niby wszystko trzyma się kupy, jest intryga, jest Herkules jest panna Ariadna, czyli wszystko co najfajniejsze. Bo fabuła jest interesująca, aczkolwiek przewidziałam taki scenariusz, jaki podaje Belg przy rozwiązaniu.  Pomysł był niezły, ale wykonanie kuleje, zdarzają się Królowej Kryminału takie kiepskie powieści, czytałam już niejedną taką… Ta książka nie porywa, nie elektryzuje… Nie miałam oporów żeby ją odłożyć i iść spać, co rzadko się zdarza przy książkach pióra Christie. 

Według mnie było bardzo słabo. Po prostu.

poniedziałek, 25 marca 2013

"Kruchość jutra" - Ewa Bauer

Pewien e-mail odnaleziony w komputerze męża wywraca świat Anny do góry nogami. Kobieta zabiera dzieci i próbuje ułożyć sobie życie na nowo u boku innego mężczyzny. Podczas rozprawy rozwodowej wychodzą na jaw zaskakujące fakty z przeszłości bohaterów, które gwałtownie zmienią bieg wydarzeń…


Jakiś rok temu spotkałam się po raz pierwszy z twórczością pani Ewy Bauer, „W nadziei na lepsze jutro” przeczytałam szybko i byłam ciekawa dalszych losów Ewy. Niedawno dowiedziałam się, że książka z której pojawieniem, niemalże się pożegnałam, jednak się ukaże. Zadowolona byłam, bowiem lubię poznać losy bohaterów, o których zaczęłam czytać. Nie lubię, gdy zostają w zawieszeniu, a ja nie wiem co będzie dalej. Zdziwiłam się, bo dowiedziałam się iż ideą „Kruchości jutra” ma być  to iż będzie można ją czytać bez znajomości pierwszej części. Zaskoczyło mnie to i zastanowiło. Czyżby „Kruchość jutra” miała być skróconymi losami Anny oraz kontynuacją? Nie mogłam sobie tego wyobrazić.  Okazało się, że nie.

„Kruchość jutra” zaczyna się niemalże tam, gdzie zakończyło się „W nadziei na lepsze jutro”. Dodatkowo książka zawiera odniesienia do poprzedniej książki, jak wspomniałam czytałam ją rok, czy może dwa lata temu i nie pamiętam zbyt dobrze treści, ale kojarzę szkielet fabuły. Wiedziałam, więc mniej więcej, co tam się działo. W telegraficznym skrócie. Anna i Robert są małżeństwe, chcą mieć dzieci, ona zachodzi w ciążę i traci dziecko, zaczyna się rozłam. On ją zdradza, ona go zostawia i wyjeżdża do Barcelony. Wraca ponieważ, jej umierającą matką Robert zajął się bardzo troskliwie. Schodzą się ze sobą, ona zachodzi w ciążę i rodzi bliźniaki, odsuwają się od siebie. Ona znajduje pewnego mejla i postanawia odejść. Jedynym miejscem gdzie może uciec jest jej nowy przyjaciel i szef. Zamieszkuje z nim i z dziećmi – porzuciwszy męża. Później ta „przyjaźń” przekształca się w coś innego. Ważniejszego. Anna składa pozew o rozwód, najpierw chce zniszczyć męża w odwecie. Na szczęście ma dobrą panią adwokat, która ją tonuje. Tylko, że w sądzie, jak to często się zdarza wychodzą różne brudy. Nawet nie zawsze w sądzie, ale w okolicznościach około sądowych. Anna zaczyna się bać o życie swoje i swoich dzieci.

To przejdźmy do meritum. Chociaż uczucia mam mieszane.
Na marginesie książki przykleiłam trzy kolorowe zakładki. Dwie na oznaczenie fragmentów według mnie będących dużymi zaletami książki, a jeden, który przypomina mi o drobnym niedopatrzeniu autorki. Błąd jest drobny i głupio się czepiać, takie drobiazg nie zaważy na ocenie całości. To już trzeba by było być czepialskim do potęgi entej. Nawet ja taka nie jestem.
Dwa fragmenty, które zaznaczyłam jako plusy, to rozmowa bohaterki – Anny z księdzem chodzącym po kolędzie.  Tym fragmentem autorka zdobyła u mnie ogromnego plusa. Do tematu podeszła bardo rzetelnie, mamy podane przepisy, co sprawia, że słowa księdza są poparte oficjalnym stanowiskiem Kościoła Katolickiego, a nie czczą gadaniną, którą „ktoś sobie wymyślił”. Bardzo mi się ten fragment podobał, oto w powieści mamy wyjaśnioną  problematykę małżeństwa, poruszone są stwierdzenia nieważności!! W powieści!! Ludzie, ja myślałam, że tego nie dożyję, skoro w profesjonalnych książkach takie kwiatki znajdowałam. Pani Ewo kocham Panią za ten fragment, za tą rozmowę, za to że poszła Pani pod prąd, że nie wylała Pani wiadra pomyj na Kościół, który ma jakieś chore pomysły. Ze pokazała Pani, że można wierzyć, że Kościół może być dla kogoś ważny! To było super!

Niestety dalej będzie bez rewelacji. Książkę czyta się bardzo szybko. Około 190 w góra dwie godziny,z  przerwami na tak prowizoryczne czynności jak nalanie wody do termoforu. Wszystko byłoby fajnie, pięknie, gdyby ta fabuła była bardziej rozbudowana. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to wszystko zostało tak, o muśnięte. Sam pomysł – świetny. Nie oryginalny, ale nihil novi sub sole.
Tylko dlaczego tak… lakonicznie. Ja naprawdę widzę potencjał! Autorka włada bardzo ładnym językiem, pisze starannie, nie odwala pańszczyzny. Dlatego, nie zrażam się tą książką. Wierzę, ze kolejna będzie lepsza.

niedziela, 24 marca 2013

"Abel i Kain" - Katarzyna Kwiatkowska

Jest lipiec 1900 roku. Europa żyje drugimi Igrzyskami Olimpijskimi połączonymi z paryską Wystawą Światową, lecz w Wielkim Księstwie Poznańskim tamte wydarzenia schodzą na dalszy plan wobec popełnionej właśnie zbrodni. Zamordowano młodego arystokratę, zaś o dokonanie tego przestępstwa policja pruska podejrzewa... brata ofiary. Detektyw-amator Jan Morawski po raz kolejny staje przed koniecznością rozwiązania tajemnicy zbrodni. Nieżyjący mężczyzna był dziedzicem olbrzymiego majątku, wobec tego najbardziej prawdopodobnym motywem wydaje się pragnienie zdobycia fortuny. W miarę jednak, jak Morawski poznaje mieszkańców pałacu i okolicy, a także fakty z życia zamordowanego, dochodzi do wniosku, że poza chciwością powodem morderstwa mogła być również zemsta lub miłość. Na szczęście Jan nie musi zajmować się tylko tropieniem mordercy: bierze udział w pikniku, zwiedza wzorowe gospodarstwo, ratuje starego kawalera z matrymonialnej opresji, zaplata pewnej damie warkocze i przygląda się drylowaniu... porzeczek.



 Jakiś czas temu dałam się porwać „Zbrodniw błękicie” napisanej przez bardzo dobrą tłumaczkę prozy angielskiej, wielbicielkę Christie, która mnie uwiodła nie tylko swoimi tłumaczeniami, ale przede wszystkim wybitnym kryminałem. Pokochałam Jana, pokochałam Mateusza i chciałam więcej, chciałam czytać i czytać. W euforię wpadłam gdy dowiedziałam się, ze tygodnie dzielą mnie od premiery następnej książce o Janie i Mateuszu. Jeśli  ktoś nie czytal jeszcze „Zbrodni w błękicie” polecam najpierw zapoznanie się ze „Zbrodnią”, w „Ablu i Kainie” mamy do czynienia z jednym, ale ogromnym spojlerem.
Jest rok 1900, upalny środek nowego stulecia, ale to nie przez pogodę zrobi się nam gorąco, ale przez morderstwo w zaborze pruskim. Jan i Mateusz przyjeżdżają w odwiedziny do Tadusza(którego to poznaliśmy w poprzedniej książce autorki). Okazją do odwiedzić u Tadeusza mają być chrzciny syna jego i Julii. Jednak Jan nie będzie mógł, tak prędko rozkoszować się odpoczynkiem w gronie przyjaciół. Tadeusz prosi go, aby zbadał sprawę morderstwa w domu znajomego. Znajomy ów Adam Poniński miał trzech synów, jest wcieleniem rzymskiego patrycjusza, bije od niego godność i jest wcieleniem sprawiedliwości. Niestety niczym na Hioba spadły, ostatnio na niego rozliczne troski. Zaczęło się od śmierci jego wnuka i synowej, wydaje się, że apogeum tego dramatu było niczym wyjęte z biblii bratobójstwo, jak Kain z Ablem starli się dwaj starsi bracia starszego pana Ponińskiego. Policja zatrzymała potencjalnego mordercę, który milczy. Nikt nie wierzy w to, że dobry, prawy Edward mógł dopuścić się takiej zbrodni. Ale wraz z rozwojem akcji pojawiają się nowe motywy. A także przesłanki świadczące o tym, że dramat w rodzinie Ponińskich zaczął się o wiele wcześniej. I wydaje się, że to nie koniec ciągu, tragedii. Śladów, podejrzanych, motywów będzie wiele. A kto jest sprawcą, jakie miał motywy. Czy Jan i jego wierny sługa dadzą sobie radę z tą zagadkę. Jan wszak to nie Herkules Poirot, sam się na kartach przyznaje, że nie każde śledztwo zakończyło się sukcesem.

Według mnie ta książka to majstersztyk, powieść, którą pokochają nawet wybredni wielbiciele kryminału.  Intryga jest snuta z dużym wyczuciem, autorka, jak Agata Christie, w swoich najlepszych powieściach, kręci czytelnikiem jak w ciuciubabce. Przyznajcie się kto spodziewał się takiego obrotu spraw. Ja miałam przebłyski, takiego rozwoju wydarzeń, chociaż oczywiście nie spełniło mi się wszystko. Raczej oddawałam strzały na ślepo.  Jako rzekłam intryga jest snuta po mistrzowsku. Dodatkowym, ogromnym plusem jest klimat retro. My przenosimy się do wieku dziewiętnastego, do pięknego dworu, patriarchalnej rodziny. Podziwiamy piękne wnętrza i czytamy o takich potrawach, że nie polecam tej książki w czasie diety. Mnie ssało bez ustanku. Tylko chodziłam i szukałam, czegoś co smakowałoby chociaż w jakiejś części jak te dania, którymi zajadają się bohaterowie.

„Abel i Kain” to książka która ma wszystkie zalety „Zbrodni w błękicie”, a więc klimat, dbałość o szczegóły, świetnie napisane postacie, a także ciekawą zagadkę kryminalną.
Mam nadzieję, że Katarzyna Kwiatkowska stworzy cały cykl opowieści o Janie, dorównujący liczbą tomów, historiom o Herkulesie Poirot`cie.
Polecam każdemu wielbicielowi kryminałów i dobrych książek „Abla i Kaina”, nie zawiedziecie się na pewno!

piątek, 22 marca 2013

"Ruth" - Elizabeth Gaskell

Tytułowa bohaterka, Ruth Hilton, to młoda dziewczyna, sierota, która zarabia na swe utrzymanie jako szwaczka. Kiedy traci posadę i dach nad głową, oczarowany jej urodą i skromnością dżentelmen, proponuje dziewczynie schronienie i pociechę. Szczęście nie trwa długo, zdruzgotana i zhańbiona Ruth otrzymuje jednak szansę na nowe życie pośród ludzi, którzy ofiarują jej miłość i szacunek. Kiedy Bellingham ponownie wkroczy w życie Ruth, dziewczyna zmuszona będzie dokonać niemożliwego wyboru pomiędzy akceptacją ze strony ogółu a osobistą dumą. Elizabeth Gaskell (autorka tak znanych powieści jak Północ i południe czy Żony i córki) kreśli pełen współczucia portret "kobiety upadłej", śmiało przeciwstawiając go ówczesnym poglądom na temat tego, co grzeszne i nieprawe. Pierwsze polskie wydanie!


Właśnie skończyłam czytać Ruth, jestem upłakana, wzruszona i pod ogromnym wrażeniem. Nie mówcie, że w obecnych czasach klasyka przebrzmiała, że nowości, nowości to, to czego molowi trzeba. Mało jest współczesnych książek takich jak ta.

Wyczekiwałam premiery Ruth, bowiem bardzo podobały mi się dotychczasowe powieści Gaskell „Północ południe” oraz „Żony i córki”. Ciekawa byłam kolejnej powieści, zastanawiałam się czego mogę spodziewać się po takim opisie. Ciężko było mi uwierzyć w odważną powieść na miarę Thomasa Hardy`ego, przecież „Ruth” ukazała się cztery dekady przed słynną powieścią „Tessa d`Urberville”, a Tess była powieścią skandalizującą, niemoralną, złą. Czy coś w takim stylu, tyle wcześniej mogło wyjść spod pióra żony pastora?
Początek powieści zaiste przypomina „Tess” oto poznajemy Ruth, niewinne i osierocone dziewczątko, które opiekun oddaje do terminu u krawcowej. Ruth powala na kolana urodą, jest śliczna jak aniołek i naiwna, ta uroda ją zgubi. Zwraca na siebie uwagę, rozpieszczonego, zamożnego młodzieńca.  Może moralność Ruth powstrzymałaby ją przed upadkiem, ale niestety zostaje przyłapana na spotkaniu z owym młodzieńcem, przez szefową, która w związku ze złym dniem wydala ją z zakładu. Gdzie może się podziać sierota? Ulega namowom mężczyzny i wyjeżdża z nim do Walii, gdy żyją w grzechu, ku zgorszeniu gości gospody, do czasu aż jej kochanek nie zapada poważnie na zdrowiu. Wtedy przyjazd jego matki kładzie kres idylli zakochanej dziewczynie. Matka, rozsierdzona wieściami o nagannym prowadzeniu się syna, za które jest odpowiedzialna, wyzuta ze wszelkich zasad pannica, wywozi nieprzytomnego syna, zostawiając we łzach szalejące z niepokoju i miłości stworzenie. W przypływie łaskawości Mamusia zostawia pięćdziesiąt funtów. Ale Ruth nie dba o pieniądze, oszalała z powodu rozstania z miłością swego życia chce zakończyć swe cierpienia. I pewnie tak by się owa historia zakończyła, gdyby nie przebywający w okolicy pastor, który wyciąga do dziewczyny pomocną dłoń i poruszony jej cierpieniem postanawia otoczyć ją opieką. Wezwawszy swą siostrę Faith postanawiają przygarnąć Ruth. Ruth która pogrążona jest w katatonii, z której wyrywa ją wieść iż będzie miała dziecko.   Zapada więc decyzja, że dla znajomych pana i panny Benson, Ruth będzie młodą wdową, daleką krewną i nikt nie dowie się prawdy.

Ciężko mi opowiedzieć, jak bardzo ta książka mnie poruszyła, wciąż mam słone ślady na policzku. „Ruth” to nie tylko historia młodej kobiety, która miała pecha, że dała się zwieść na manowce, to piękny portret prowincji w czasach Gaskell. Takich obrazów na żywo już nie znajdziemy, zostało nam świadectwo zawarte w książkach. Jako, że Gaskell była wierzącą osobą, jej książka jest głęboko przesiąknięta wiarą, znajdziemy w niej liczne odniesienia do Pisma Świętego, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Dzięki temu cała powieść , jest opowieścią o ogromnej wierze, nadziei i pokorze bohaterki. Ruth dźwiga brzemię świadomości swoich grzechów, tego jak nisko kiedyś upadła. Nie oczekuje już niczego od życia, ma nadzieję tylko żyć próbując zadośćuczynić Bogu za swoje grzechy i dobrze wychować swojego jedynego syna.  Dlatego nie skarży się, nie utyskuje, nie złorzeczy, nawet mężczyźnie, który kiedyś ją tak podle potraktował. Gdy wydaje się, że wszystko zaczyna się układać okazuje się, ze koszmar może powrócić, co uświadamia nam, że coś takiego jak pogrzebanie przeszłości nie istnieje, bez względu gdzie uciekniemy, jak się zmienimy historia nas dopadnie, ale to od nas zależy jakie wnioski wyciągniemy z własnych błędów.

Tak jak wspomniałam jest to książka zupełnie inna od poprzednich, od pięknych miłosnych historii, czy nawet obrazków z życia wsi. „Ruth” to powieść moralizatorska, która stoi na bardzo wysokim poziomie, dziwię się że „Tess” jest taką sławną książką, gdy podobna tematycznie „Ruth” do tej pory kryła się w cieniu. Ale „Ruth” to nie tylko morały przeplatane cytatami z Biblii, to, jak wspomniałam, pyszny portret epoki z całą gamą ciekawych postaci i problemów, które z wielkim wyczuciem i świetnym stylem porusza Elizabeth Gaskell.
Chciałabym polecić „Ruth” nie tylko wielbicielką angielskiej pisarki, ale wielbicielom literatury klasycznej i wielbicielom dobrej książki, którą bez wątpienia jest „Ruth” którą umieszczam na półce z moimi  ulubionymi, wyjątkowymi powieściami.

Gorąco polecam.

czwartek, 21 marca 2013

lista


100 tytułów BBC

1. Duma i uprzedzenie - Jane Austen+
2. Władca Pierścieni - JRR Tolkien+
3. Jane Eyre - Charlotte Bronte +
4. Seria o Harrym Potterze - JK Rowling
+
5. Zabić drozdad - Harper Lee
6. Biblia
7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte
+
8. Rok 1984 - George Orwell
9. Mroczne materie (seria) - Philip Pullman
10. Wielkie nadzieje - Charles Dickens
11. Małe kobietki - Louisa M Alcott
12. Tessa D’Urberville - Thomas Hardy
+
13. Paragraf 22 - Joseph Heller
14. Dzieła zebrane Szekspira
15. Rebeka - Daphne Du Maurier
16. Hobbit - JRR Tolkien
17. Birdsong - Sebastian Faulks
18. Buszujący w zbożu - JD Salinger
19. Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch - George Eliot

21. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell+
22. Wielki Gatsby - F Scott Fitzgerald
23. Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) - Charles Dickens
24. Wojna i pokój - Leo Tolstoy
25. Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i kara - Fyodor Dostoyevsky+
28. Grona gniewu - John Steinbeck
29. Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll
30. O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame
31. Anna Karenina - Leo Tolstoy
32. David Copperfield - Charles Dickens
33. Opowieści z Narnii (cały cykl) - CS Lewis
34. Emma- Jane Austen
35. Perswazje - Jane Austen+
36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa - CS Lewis
37. Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
+
38. Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) - Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy - Arthur Golden+
40. Kubuś Puchatek - AA Milne

41. Folwark zwierzęcy - George Orwell
42. Kod Da Vinci - Dan Brown
43. Sto lat samotności - Gabriel Garcia Marquez
44. Modlitwa za Owena - John Irving
45. Kobieta w bieli - Wilkie Collins
46. Ania z Zielonego Wzgórza - LM Montgomery+
47. Z dala od zgiełku - Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej - Margaret Atwood
49. Władca much - William Golding
50. Pokuta - Ian McEwan
51. Życie Pi - Yann Martel
52. Diuna - Frank Herbert
53. Cold Comfort Farm - Stella Gibbons
54. Rozważna i romantyczna - Jane Austen+
55. Pretendent do ręki - Vikram Seth
56. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon+
57. Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley
59. Dziwny przypadek psa nocną porą (również: Dziwny przypadek z psem nocną porą) - Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez+
61. Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) - John Steinbeck
62. Lolita - Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia - Donna Tartt
64. Nostalgia anioła - Alice Sebold
65. Hrabia Monte Christo - Alexandre Dumas+
66. W drodze - Jack Kerouac
67. Juda nieznany - Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding
69. Dzieci północy - Salman Rushdie
70. Moby Dick - Herman Melville
71. Oliver Twist - Charles Dickens
72. Dracula - Bram Stoker
73. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett+
74. Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson
75. Ulisses - James Joyce
76. Szklany kosz - Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki - Arthur Ransome
78. Germinal - Emile Zola
79. Targowisko próżności - William Makepeace Thackeray
80. Opętanie - AS Byatt
81. Opowieść wigilijna - Charles Dickens
82. Atlas chmur - David Mitchell
83. Kolor purpury - Alice Walker
84. Okruchy dnia - Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary - Gustave Flaubert
86. A Fine Balance - Rohinton Mistry
87. Pajęczyna Szarloty - EB White
88. Pięć osób, które spotykamy w niebie - Mitch Albom
89. Przygody Scherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection - Enid Blyton
91. Jądro ciemności - Joseph Conrad
92. Mały Książę - Antoine De Saint-Exupery

93. Fabryka os - Iain Banks
94. Wodnikowe Wzgórze - Richard Adams
95. Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) - John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alece Springs - Nevil Shute
97. Trzej muszkieterowie - Alexandre Dumas
98. Hamlet - William Shakespeare

99. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl
100. Nędznicy – Victor Hugo +


Jedna książka miesięcznie - taka średnia. Muszę nadrobić nieco braki w klasyce. Te na czerwono chcę w pierwszej kolejności poczytać. Kilka mam w domu, wiec nie będę miała wymówki :)

A później? Pójdziemy dalej.

Pewnie widzieliście powyższą listę... Ile książek przeczytaliście. Czy któraś z Waszych ukochanych książek jest na tej liście?
Macie plany czytelnicze związane z nią?

środa, 20 marca 2013

drugi marcowy stos

z góry przepraszam za bałagan w tle. Jestem przed wiosennymi porządkami ;)



Marzec był bardzo dobry pod względem książkowych nabytków. Czas też jest łaskawy, toteż idę do przodu :D


Moje konto bankowe cieszy się jakby nieco mniej.


Mniejszy stosik to moje prywatne nabytki, jedynie "Katarzyna ze Sieny" to książka za punkty z granice.pl.
"Zapomniany ogród" to allegro, zaś cztery pozostałe to efekt promocji Znaku, książka o Jackie to prezent dla Mamy, a reszta czyli "Kobiety dyktatorów 2"(bo mam pierwszą cześć), Myśliwski(lubię jego prozę) no i "Ulisses" bo dlaczego nie :)

W drugim stosiku zobaczycie książki recenzyjne. Na samym dole od Papierowego Księżyca recenzowane już "Ladacznica" i "Lewa strona życia", następnie "Dziennik Helgi" również przeczytany.
"Ruth" którą właśnie podczytuję.
Następnie "Abel i Kain" czyli druga książka o Janie ze "zbrodni w błękicie". "Posiadłość" która mnie zaintrygowała. "Pensjonat wśród róż" też już niestety za mną.
I do samej góry mamy tytuły jeszcze nietknięte. Tzn. "Czarna mewa" jest już na ukończeniu. A z biografii Freuda, mam nadzieję wielu rzeczy się dowiedzieć.
Na zdjęciu nie ma "Tajemnic Emmy. Początek" bo już ktoś porwał :)
A i zapomniałam dołożyć "Poradnika pozytywnego myślenia" może do następnego stosu. :)


Porządek na pólkach wisi w powietrzu, muszę przetrwać ten tydzień, bo ostatni raz przed świętami idę do pracy, a muszę sprawdzić z tuzin prac i przygotować nowe teściki, sprawdzianiki i kazusiki i przygotować się do zajęć po prostu :)

wtorek, 19 marca 2013

"Pensjonat wśród róż" - Debbie Macomber

Miłośniczki Roku w Poziomce, Domu nad rozlewiskiem i Pensjonatu Sosnówka zakochają się w tej pełnej ciepła oraz pozytywnej energii powieści o życiu w małym amerykańskim miasteczku. Gdy Jo Marie Rose po śmierci męża – żołnierza w Afganistanie postanawia opuścić Seattle i poprowadzić dom gościnny na prowincji, ostatnią myślą, jaka może jej przyjść do głowy, jest ta, że znajdzie swoje miejsce na ziemi, a ludzie, którzy są nieszczęśliwi, nauczą ją być szczęśliwą. I że na miłość nigdy nie jest za późno. Bo życie zawsze daje drugą szansę.




Zaroiło się na polskim rynku  od książek o ucieczce z wielkiego miasta na prowincję, zakładaniu gospodarstwa agroturystycznego i ogólnie – odmienianiu życia przez kontakt z przyrodą. Jednak żadna książka nie miała tak klimatycznej okładki, takiej wiktoriańskiej. Kojarzącej się z wyborną herbatą z odrobiną soku i cukru. Okładki zachęcającej by wziąć książkę usiąść i czytać. Nie umiem oprzeć się takim zaproszeniom…

„Pensjonat wśród róż” nie jest książką, jakie nam się w polskim wydaniu przejadły. Nie mamy cukierkowości, sielanki polskiej wsi i opisów oderwanych od realiów.  Jo Marie Rose zostaje wdową w jej przypadku wdowieństwo jest  jeszcze większym ciosem, bowiem nie była żoną nawet przez rok. A przecież gdy spotkała Paula i poczuła, że to na niego czekała całe życie była już po trzydziestce.  Paul walczył w Afganistanie i tam zginął. Jo Marie długo łudziła się, że cudownie ocalał, później nie mogła pogodzić się z odejściem męża, aż wreszcie postanowiła rzucić pracę i za pieniądze ze spadku kupić pensjonat. Niezbyt daleko od dotychczasowego domu, ale w odległości wystarczającej, na zerwanie więzi z miejscem z którym łączą się bolesne wspomnienia.  Przyznam się Wam, że spodziewałam się iż autorka uprze się posłodzić i wplątać Jo Marie w romans, bo wdowieństwo, bo wierność czyjejś pamięci jest passe. A najbardziej trendy jest pójść do łóżka z facetem po pięciu minutach znajomości. Takie miałam przeczucie. Na szczęście Debbie Macomber nie idzie tą drogą. Otwarcie pensjonatu to tylko pretekst, aby opisać historię dwóch osób, które po latach przyjeżdżają do Cedar Cove.
Najpierw przybywa Josh. Okoliczności jakie ściągają go do rodzinnej miejscowości są smutne, jego ojczym Richard jest umierający. Przed wieloma latami wyrzuciła Josha z domu, aby go ukarać za kradzież, której chłopak się nie dopuścił. Mimo iż na łożu śmierci Richard nie traci nic ze swej hardości i gdyby nie słabe ciało, na pewno kolejny raz wyrzuciłby pasierba z domu. Josh wiąże z rodzinną miejscowością traumatyczne wspomnienia, sam dokładnie nie wie po co przyjeżdża, zabrać kilka drobiazgów? Bo na pojednanie z ojczymem nie ma co liczyć
Drugim gościem jest Abby, która również po długiej absencji przyjeżdża do Cedar Cove. Jej nieobecność spowodowana była poczuciem winy za wypadek sprzed lat w którym zginęła jej najlepsza przyjaciółka. Abby uważała, że mimo upływu lat sąsiedzi i znajomi obwiniają ją i uważają za morderczynię. Tkwiła jak zamrożona, spętana niezakończonymi sprawami, nie zapuściła korzeni, nie założyła rodzina, jak uciekinier, który w każdej chwili będzie musiał uciekać dalej.
Zaś trzecią do tego kompletu jest Jo Marie, która rozpoczyna nowe życie i musi wdrożyć się do nowej roli, do życia w nowym miejscu. Uwierzcie mi, że przy niektórych fragmentach miałam bardzo mokre oczy. Te trzy historie nie są na chama zlepione, nie nachodzą na siebie, tylko delikatnie zahaczają, łączy je pensjonat, miasteczko i tyle. A jednak każdy z bohaterów w gruncie rzeczy szuka tego samego, pragnie zerwać z demonami przeszłości i zacząć nowe życie bez obciążeń.
Spodziewałam się, że ta książka będzie słabsza, że to będzie kolejna opowieść o kobiecie w kwiecie wieku która odnajduje miłość swego serca na prowincji. A ja dostałam naprawdę interesującą książkę, którą czyta się błyskawicznie. Nie mogłam się od niej oderwać, czytałam na przystanku, w autobusie i do obiadu przed pójściem na rekolekcje. Każdy przerywnik był bardzo niemile widziany.
Serdecznie polecam „Pensjonat wśród róż” to bardzo ciepła powieść, bez mdlącego lukru, wciągająca i intrygująca, z delikatnym motywem przeplatania się światów, ale naprawdę delikatnym. Trzy różne historie, każda interesująca i poruszająca. Naprawdę polecam!!

niedziela, 17 marca 2013

"Niedziela na wsi" - Agata Christie

To miała być spokojna niedziela na wsi. Herkules Poirot, zaproszony na obiad do domu lady Angkatell, trafia wprost na miejsce zbrodni. I nie jest to impertynencki żart ani gra towarzyska! Czerwona krew doktora Johna Christowa kapie do niebieskiej wody w basenie... Czy lekarz został zabity przez zazdrosną o niego kobietę: żonę, kochankę albo dawną ukochaną? Wszystkie są na miejscu zbrodni, a jedna nawet trzyma w ręce rewolwer… Ale dowody i zeznania wcale nie są jednoznaczne. Tym razem Poirot trafił na godnego siebie przeciwnika. Czy wskazanie mordercy i odkrycie prawdy będzie sprawiedliwym wyjściem?


 Podczas ostatniej bytności w Lublinie wzięłam i nabyłam „Niedzielę na wsi”. Była leniwa niedziela, ja siedziałam na wsi. To miała być idealna polegiwanka z dobrą książką. Zwłaszcza, że po Tylku dobrych książkach, bałam się brać za kolejną, w obawie iż nie sprosta oczekiwaniom. A Christie jest niezawodna przecież.
Niestety, nie tym razem. W sobotę robiłam trzy podejścia do tej książki. Wreszcie w niedzielę zawinęłam się w pierzynę i zaparłam się, że dziś przeczytam. Raz usnęłam.  Nudziłam się okropnie. Ale tłumaczyłam sobie, że przecież trup nie musi paść tak szybko. I Herkules też nie zawsze jest od pierwszej stronie. O Ludzie, ale ile można. Nawet gdy na 93 stronie pojawia się Belg, akcja nie staje się jakaś wartka, bo i Herkulesa jest jak na lekarstwo.
W tej powieści pierwszoplanowym nie jest dochodzenie do prawdy, ale fabuła. Agata Christie snuje opowieść o człowieku, który ma wiele, a miota się w życiu. Jego krewni mają podobne nawyki. Mają sporo pieniędzy, żyją w luksusie, a jednak brakuje im  energii. Ich życie jest typowym leniwym istnieniem, bez treści.
Gdy John Christow zostaje zastrzelony a jego żona zostaje złapana na tym ja stoi z rewolwerem nad zwłokami męża, nie budzi to większych emocji, nawet gdy na ostatnim oddechu John wypowiada imię swojej kochanki. A całą noc spędził ze swą byłą miłością. To daje nam trzech podejrzanych, tymczasem każdy krok, ujawnia nowe, potencjalne motywy, pojawiają się nowe ślady, nowe poszlaki. Nawet Herkules Poirot się w tym zaczyna gubić. Później przyzna, że napotkał godnego przeciwnika.

To jedna ze słabszych książek Christie jakie czytałam. Momentami powieść rzeczywiście przyciąga uwagę, ale to detale. Przez większość czasu nudziłam się jak mops i siłą zmuszałam się do skupiania uwagi na książce.  Mimo, że są interesujące wątki, to cała książka jest rozwlekła. Nuda po prostu. Herkules też nie jest w formie, mało humoru, mało jego odchyłów, nawet jego narcyzm przycichł jakby.

Naprawdę,   nie mogę uwierzyć, że Agacie przytrafiła się taka książka. Jedno z mniej udanych spotkań. 

sobota, 16 marca 2013

"Tajemnice Emmy: początki" - Natasha Walker

Trzydziestodwuletnia Emma jest kobietą wyzwoloną pod każdym względem, także w dziedzinie zmysłowości i obyczajowości. W związku z tym jej decyzja o ślubie z Davidem, szanowanym biznesmenem, budzi powszechne zdziwienie. Młoda para zamieszkuje w pięknym domu na przedmieściach i rozpoczyna szczęśliwe życie. Do czasu… Emma bardzo szybko zaczyna mieć problemy z dochowaniem wierności mężowi. Nie tylko jest namiętna, nie tylko nie uznaje żadnych ograniczeń ani zahamowani, ale na dodatek jest obdarzona ogromną fantazją, która podsuwa jej najbardziej wymyślne sposoby zaspokajania seksualnych potrzeb. Pewnego dnia, opalając się w ogrodzie, poznaje osiemnastoletniego syna sąsiadów, i jej życie nabiera nowego sensu. Emma postanawia wprowadzić chłopca w świat nieskrępowanej rozkoszy. Będąc jego przewodniczką i opiekunką, wspina się na szczyty erotycznej pomysłowości, doznając przeżyć, których intensywność nawet ją wprawia w radosne zdumienie…
 Polski rynek zalały erotyki, lepsze lub gorsze. Wszystko za sprawą słynnej Trylogii o boskim(głównie w łóżku) Greyu. Osobiście nie mam nic przeciwko erotykom, dlatego postanowiłam przeczytać „Tajemnice Emmy”. Nie mam nic przeciwko erotykom, gdy towarzyszy im jakaś składna fabuła, a nie jest to tylko scena erotyczna, jedna za drugą. Tutaj fabuły jest jak na lekarstwo, homeopatyczne dodatkowo.  Może jednak to ja się mylę, jeśli erotyczna literatura ma być żeńskim odpowiednikiem filmów porno? A z tych wielokrotnie żartowano, że próżno szukać tam fabuły. Co kto lubi.
„Tajemnice Emmy” to pierwsza część opowieści(?!) o dojrzałej kobiecie, która mimo posiadania męża nie wyzbywa się panieńskich nawyków. Libido pani Emmy jest ogromne i sam mąż po prostu nie wystarcza. Emma wytrzymuje bez skoku w bok AŻ osiemdziesiąt dziewięć dni, i jak sama twierdzi, mąż nie może więcej wymagać.  Skoki w bok z przedślubnym kochankiem przestają jej wystarczać, postanawia uwieść i wprowadzić w świat seksu nastoletniego syna sąsiadów. Ja postanawia tak czyni, dając przy tym popis swoich umiejętności i wyuzdania.
I mniej więcej do tego ogranicza się fabuła, do opisów samego stosunku oraz przemyśleń i fantazji Emmy. Autorka wprawdzie coś tam próbuje dopisać co ma chyba ułatwić nam wgląd w osobowość Emmy, ale mnie to nie przekonuje. Główna bohaterka stosuje relatywizm moralny, sama tworzy reguły pod siebie, co według mnie jest po prostu nie w porządku.
Nie będę się rozpisywać nad fabułą, bo jej nie ma. Akcja? Wątpliwa. Kreacje psychologiczne bohaterów? Żadne.
Książka jest do przeczytania w jeden wieczór, może pełnić wyłącznie funkcję ludyczną, bowiem   w żadnej innej roli jej nie widzę. Chyba, że w dydaktycznej, jak ktoś będzie bardzo chciał.

Chyba niekoniecznie takiej książki szukałam.
Ale osoby lubiące dużo erotyki a mało innych elementów odciągających uwagę, będą zachwyceni.

Nie będę oceniać bohaterki, bo chyba nie byłoby to poważne. 

piątek, 15 marca 2013

"Ladacznica" - Emma Donoghue

„Ladacznica” to nadzwyczajna powieść o Mary Saunders, młodej córce biednej szwaczki, umieszczona w barwnym pejzażu Londynu i Monmouth XVIII-wiecznej Anglii. Mary łaknie pięknych ubrań i wstążek, tak jak ludzie z jej klasy łakną jedzenia i ciepła. To głód, który sprowadza ją na drogę prostytucji w wieku trzynastu lat. Mary zostaje wypędzona z domu przez swoją rozszalałą matkę gdy zachodzi w ciążę i niemal umiera na ulicach Londynu. Jej wybawicielką okazuje się Doll – prostytutka. Mary swobodnie przemierza Londyn wraz z Doll, ubrana w wyzywające, krzykliwe stroje i z krzykliwie umalowanymi na czerwono ustami, sprzedając swoje ciało mężczyznom. Stając w obliczu długów i gróźb, ucieka do Monmouth, rodzinnego miasta swojej matki, gdzie próbuje rozpocząć nowe życie jako pokojówka w domu pani Jones. Mary wkrótce odkrywa, że nie jest w stanie uciec od swojej przeszłości i od tego jak wiele są w stanie zapłacić jej ludzie za spełnianie zachcianek, które nie przystoją ich pozycji w społeczeństwie…



 „Ladacznica” była jedną z najbardziej oczekiwanych premier. Po części dlatego, że tematyka jest interesująca, również dlatego, że Papierowy Księżyc przyzwyczaił nas do naprawdę fantastycznych książek. Kto nie czekał na „Ladacznicę”? Jesteście w mniejszości, opis fabuły obiecywał niesamowitą lekturę! I nie zawiódł!!
Jest druga połowa osiemnastego wieku, Londyn. Mary, mlodziutka dziewczyna, nieprzymierająca głodem, ale z nizin społecznych, marzy o lepszym, kolorowym życiu. Ma nadzieję, że jej życie w magiczny sposób się odmieni,  nabierze warstw, a ona nie powtórzy scenariusza swoich rówieśnic, czyli aby żywot szwaczki, albo służącej. Mary pragnie luksusu, kolorowych sukien, atłasowych wstążek. I właśnie za taką wstążkę oddaje swoją cnotę, co okazuje się być początkiem degrengolady. Mary zachodzi w ciążę, czym naraża się na gniew matki i ojczyma, dziewczyna zostaje wygnana z domu. W środku nocy, sama, na środku ulicy, w mieście – nocą wrogim. Tej nocy w pełni wkroczy w dorosłość. Wielokrotnie zgwałcona, zostaje odnaleziona przez prostytutkę, która wyciągnie do niej pomocną dłoń, ale tym samym Mery może pogrążyć się na zawsze.
Niewiele czytałam dobrych książek dziejących się w wieku osiemnastym, zwykle te trzy wieki do przeskoczenia są zbyt dużym utrudnieniem, albo nużą i zalatują popeliną, albo są zbyt nowoczesne, przez co zabija się autentyczność i już połowa przyjemności znika.
„Ladacznica” to powieść o odwiecznym dramacie kobiet, które mają aspiracje, ambicje, które mają odwagę marzyć i głośno o tym mówić. Przecież gdyby Mary zgodziła się zostać szwaczką jak radziła jej matka to wszystko, co było złe by się nie zdarzyło. Zapewne dziewczyna nie byłaby szczęśliwa, dusiłaby się w swoim życiu, ale nie cierpiałaby również, a ciężko mi nazwać losy Mary bajką. Może momentami była zadowolona, nie było jej źle, ale to wszystko dalekie było od szczęścia.
To nie jest książka lekka, mimo spokojnego wieczoru i burzy śnieżnej szalejącej za oknem, odczuwałam fizyczny ciężar tej powieści, jak to zwykle z powieściami psychologicznymi bywa. Dobrymi powieściami psychologicznymi, takimi którymi autor skłania nas do myślenia i przeżywania, a taką jest ta książka. „Ladacznica” opowiada o problemach, które mimo zupełnie innej epoki mogą dotknąć i nas. Konsekwencje własnych wyborów, tragiczna równia pochyła i ucieczka przed przeszłością, a właściwie, zasadność ucieczki przed przeszłością.
Jeszcze raz podkreślam, że nie jest to książka lekka i przyjemna. Ponieważ pokazuje świat oczami dziewczynki, która według pojęć naszej epoki jest dzieckiem, tymczasem w książce musi się mierzyć z bardzo dorosłym, bezlitosnym światem, co gdy sobie to uświadomimy dodaje niesamowitego tragizmu tej książce.
„Ladacznica” to jedna z tych książek, która sprawia, że po przeczytaniu ostatniego zdania, mamy problem z własną osobą. Nawet niepotrzebny jest dopisek, że jest to powieść na faktach autentycznych, bo jest napisana z takim realizmem, że ani na chwilę nie da się w to wątpić.

Polecam wszystkim wielbicielom dobrych książek i głębszych historii a także tym, którzy lubią podróżować w czasie z pomocą książek. Niezwykła książka.

czwartek, 14 marca 2013

"Macocha" - Jadwiga Czajkowska

Życie bywa przewrotne. Iza zarzekała się, że nigdy nie wyjdzie za wdowca… Miłość sprawia jednak, że musi zmienić zdanie. Biorąc ślub z Piotrem, w pewnym sensie zawarła transakcję wiązaną − została macochą. Ich jest troje, są rodziną, wprawdzie niekompletną, ale jednak, a ona jest… sama. Nie może po prostu wziąć magicznej gumki i za jej pomocą wymazać pamięci o Ewie, zmarłej poprzedniczce. Odczuwa jej obecność na każdym kroku, w dodatku, zdaje się, że komuś bardzo zależy, by zburzyć spokój w jej małżeństwie. Czy Izie uda się zostać chociażby namiastką rodzonej matki? Czy jej dotychczasowy hurraoptymizm pomoże pokonać komplikacje w nowym, zupełnie innym życiu. Czy Piotr, którego imię znaczy „opoka” rzeczywiście się nią okaże?


 Ostatnio w pracy rozmawialiśmy o kandydatach na męża, że w pewnym momencie kawaler przestaje być atrakcyjny, wiadomo stare nawyki, synek mamusi. Że kobieta szukająca odpowiedniego partnera musi przełamać swoje uprzedzenia i zaglądnąć do innych koszyków. Co nam zostaje? Wdowcy i rozwodnicy. Ta książka jest o związku z wdowcem właśnie. Książka, o której nie jest głośno, książka raczej przemyślana, ale wzbudzająca emocje, gdybym miała ją w papierowym egzemplarzu pewnie kilka razy uderzyłaby o ścianę. Dawno, bohaterowie nie wzbudzili we mnie takiego gniewu. Bo są prawdziwi, to jest książka do bólu prawdopodobna i prawdziwa.
Izabela ma 29 lat, w Grecji poznała miłość swojego życia, ich spotkanie było takie filmowe, dreszcze, gromy z jasnego nieba, ucieleśniona miłość, wyraźny głos przeznaczenia. Tylko, że Piotr jest wdowcem, ma dwójkę, dużych dzieci, ale nie samodzielnych, lat jedenaście i trzynaście. To okres w którym „rodzone” dzieci sprawiają kłopot, a co dopiero dzieci przybrane z którymi trzeba obchodzić się jeszcze ostrożniej, żeby nie zostać macochą z bajek.
Izabela jest mądrą pełną ciepła i potencjału miłości kobietą, wychowała się w szczęśliwej rodzinie, ma dobry kapitał, ale niestety są rzeczy, których nie przeskoczy, mianowicie tak antypatyczny mąż, że słów brakuje. To głównie zachowanie Piotra, męża Izy sprawiało iż miałam ochotę rzucić książką. To podłe, ale uważała, że Iza lepiej by zrobiła gdyby porzuciła Piotra, i stwierdzenie nieważności małżeństwa dałoby się uzyskać.
Nie wiem jak inni czytelnicy, ja nie zauważyłam miłości u Piotra, owszem – ogromną miłość własną. Piotr jest tak ogromnym egoistą że kolos z Rodos może się chować. Wydaje mi się, że ożenił się powtórnie, żeby zrzucić z bark odpowiedzialność za dzieci. On chce mieć spokój, ma w nosie problemy wychowawcze, ma  w nosie budżet domowy, problemy rodziny, nie ma o[porów, żeby na dwa tygodnie wyjechać bez słowa. Bez komunikowania się z żona na którą jest przecież OBRAŻONY. Bo jej się zakaprysiło mieć dziecko. Durna baba! Przecież ma dziecko! Nawet dwójkę.
Powiem Wam, że w obliczu takiego egoizmu i egocentryzmu nóż mi się w kieszeni otwiera i nie oszukujmy się nie jest to przerysowana postać, takie egzemplarze chadzają po tym pięknym świecie. Pan i Władca oto ich miano!
To jest książka dla większości z nas, dla których macocha jest uosobieniem zła i knucia, a przecież jest druga strona medalu. Kobiety, które przez cale życie starają się, kochają, wyrzekają się swoich marzeń, a jednak są tylko „tymi drugimi” wielce to niewdzięczna rola.  Jadwiga Czajkowska napisała książkę ważną, nie tylko dla kobiet, ale dla społeczeństwa. Książkę o ważnym problemie, dziś dzięki rozwojowi medycyny zepchniętym na margines, bo już stosunkowo rzadziej kobieta „obumiera” i zostawia kwilące pacholęta, częściej się trafiają jednak rozwody i dramaty z tym związane, ale o tym się nie mówi. A przecież macochy nie wyginęły, oczywiście każdy zdaje sobie sprawę skąd wzięło się to pejoratywne słowo. Z ciemnych czasów, gdy walka o tron, panowanie, wpływy była żywa i druga żona księcia, króla, seniora faworyzowała dzieci  ze swojej krwi i utrudniała życie dzieciom męża z poprzedniego małżeństwa. Te czasy odeszły w cień, zła sława macochy trwa nadal.
Ale warto ją przeczytać nie tylko dla zrewidowania swojego podejścia do macoch, może chociaż jedna kobieta zmieni podział ról, może do jakiejś trawi nieprawidłowość tej rodziny, bo w rodzinie którą opisuje autorka, macochą nie jest Iza, machochem jest Piotr. I to jest bardzo smutne.

Przygotujcie się, ze książka dostarczy Wam wiele skrajnych emocji, bo jest nie tylko zabawna i wzruszająca, ale wzbudza tak silny, fizyczny gniew i irytację, ze dawno nie spotkałam takiej książki.
Szczerze polecam. 

Rogaliki drożdżowe

Dziś zorientowałam się, że nie podawałam przepisu na moje najulubieńsze rogaliki, które są niebiańsko lekkie i smakują dosłownie wszystkim. Nie ma osoby, która nie złożyłaby im hołdu.
Zwykle robię z podwójnej porcji bo znikają błyskawicznie.  Ale wtedy ręką się trzeeba omachać bo wyrabiam ręcznie

2,5 szklanki mąki 2 jajka 1/3 szklanki mleka 2 łyżki kwaśnej śmietany 120 g masła, roztopionego 1/4 szklanki cukru 1 opakowanie cukru wanilinowego (lub pominąć, jeśli używacie cukru z wanilią) 20 g drożdży świeżych lub 10 g drożdży suchych

Ponadto: twarda konfitura do nadziewania lub bardzo gęsta konfitura (rzadka się nie nadaje) jajko roztrzepane z łyżką mleka do posmarowania cukier puder do oprószenia
Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżych najpierw zrobić rozczyn). Wsypać do misy miksera i dodać jajka, mleko, śmietanę, masło i cukry. Wyrobić . Ciasto będzie się kleiło, ale starać się nie dosypywać mąki na tym etapie.
Ciasto wyjać z misy miksera, obsypując delikatnie mąką uformować z niego kulę.
Kulę owinąć bawełnianą lub lnianą ściereczką i zatopić w garnku z zimną wodą (woda powinna przykryć ciasto). Gdy ciasto wypłynie  wyjąć na stolnicę posypaną mąką, ponownie wyrobić, podsypując mąką. Ciasto podzielić na 4 części. Każdą z nich rozwałkować na koło o średnicy około 28 cm, podzielić na 8 trójkątów (w taki sposób, jak dzielimy pizzę). U podstawy trójkąta kłaść trochę nadzienia (około pół łyżeczki, nie za dużo, bo wycieknie) i zwijać od podstawy formując rogaliki. Rogaliki układać na blaszce wysmarowanej masłem (piekłam na macie teflonowej), odłożyć do wyrośniecia na 20 - 30 minut w ciepłe miejsce, przykryte lnianą ściereczką. Przed samym pieczeniem posmarować roztrzepanym jajkiem. Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut, lub do zezłocenia. Po upieczeniu oprószyć pudrem i podawać.

przepis dzięki moimwypiekom odkryłam w Kuchni Polskiej. 


Te rogale to sama magia, bowiem w momencie gdy do zarobionego ciasta dolewamy tłuszcz, robi się bloto. Za pierwszym razem nie wierzyłam, że z tej ciapy uformuje się ciasto. I za każdym razem gdy mam pod rękami takie błoto, mam moment zwątpienia, że nie ma szans, że z tego będzie kula ciasta.
Ale! nie wolno tracić nadziei, a rogaliczki warte są pracy w ich wykonanie włożonej.
Nie jedliście tak leciutkich i delikatnych rogali.
Rozpływające się w ustach obłoczki. 

środa, 13 marca 2013

"Morderstwo w Mezopotamii" - Agata Christie

Siostra Letheran, pielęgniarka, na prośbę archeologa Erica Leidnera wyjeżdża na teren wykopalisk, żeby opiekować się jego żoną. Luiza Leidner w młodości poślubiła Fryderyka, niemieckiego szpiega. Gdy domyśliła się prawdy, wydała męża w ręce władz. Fryderyk oficjalnie zginął. Luiza jednak dostaje listy z pogróżkami, w których ktoś podpisujący się jego nazwiskiem grozi jej śmiercią, gdyby odważyła się wyjść za innego mężczyznę. Ku zdumieniu otoczenia, już po kilku dniach pobytu na Bliskim Wschodzie Luiza Leidner ginie. Sposobność do zbrodni miał niemal każdy z członków ekspedycji. Do rozwikłania sprawy zostaje sprowadzony światowej sławy detektyw, Herkules Poirot, który proponuje siostrze Letheran współpracę.
Wspominałam wczoraj, że po przeczytaniu „Dziennika Helgi” będę musiała umysł zająć jakąś lżejszą książką. A od dawna najlepszym lekarstwem na kryzys jest kryminał Agaty Christie. W pracy wiele dobrego słyszałam o „Morderstwie w Mezopotamii” dlatego chwyciłam za powieść, którą dopiero co przytargałam do domu, w sumie.  Dałam się porwać Agacie kolejny raz i odgadłam  mordercę oraz scenariusz. Oczywiście w moim rozumowaniu były luki, ale się udało!!
Tym razem narratorem nie jest niezawodny Hastings, lecz zupełnie nowa twarz, pielęgniarka  Amy Leatheran, która została poproszona o opisanie wydarzeń w których uczestniczyła. Rzecz dzieje się w Iraku, nad brzegiem rzeki Tygrys prowadzone są wykopaliska. Ekspedycja pod przewodnictwem wybitnego archeologa  Leidnera poszukuje artefaktów z czasów świetności Mezopotamii. Dowodzący badaniami jest na miejscu z żoną, dla której zatrudnia właśnie siostrę Leatheran, bowiem pani Leidner ostatnio ma wiele problemów, widuje różne podejrzane rzeczy, ma wrażenie że ktoś ją śledzi i dodatkowo dostaje anonimy. Od kogo anonimy? Dlaczego ktoś próbuje ją zastraszyć? Może to wszystko wymysły histeryczki? Wiele wskazuje na to, że to nie były histerie, no może nie wiele, ale jeden znaczący fakt, pani Leidner faktycznie zostaje zamordowana. Fakty –przemawiają, że zamordować mógł ją tylko członek ekspedycji. Ale kto? Na pomoc zostaje wezwany, będący w okolicy Herkules Poirot.  Ale i on widzi ciemność i chaos, ale od czego są małe szare komórki?
To zaiste bardzo dobra powieść, z dreszczykiem, świetną intrygą. Super! Za swoim oknem miałam padający śnieg, a przeniosłam się na Bliski Wschód. To klasyczny kryminał Agaty, mamy zamkniętą przestrzeń, co potęguje ten niepokój i emocje, świadomość, że morderca jest w tym samym budynku, siada z nami do stołu.
Moim zdaniem da się odgadnąć kto zabił, jednak już kilka(naście) tych książek czytałam, ale zawsze  pozostaje wątpliwość, czy Christie z nami znowu nie gra w kotka i myszkę.
Polecam szczerze „Morderstwo w Mezopotamii” jako książkę wciągającą, zajmującą, która nawet przez chwilę nie nuży.

wtorek, 12 marca 2013

"Dziennik Helgi" - Helga Hoškova-Weissowá

W 2011 roku angielski wydawca „Dziennika” Anne Frank usłyszał o historii Helgi. Po spotkaniu z autorką – dziś znaną czeską malarką – i lekturze rękopisu dziennika namówił Helgę Weiss do publikacji zapisków, podkreślając ich znaczenie: „Wspomnienia są często kształtowane przez późniejszą wiedzę. Dziennik Helgi jest wartościowszy od wspomnień, ponieważ opisuje rzeczywistość czasu wojny bez tej wiedzy”. Wśród innych pozycji literatury obozowej „Dziennik Helgi” to książka szczególna. Obok „Dziennika” Anne Frank to jedyne – tak obszerne i wyjątkowe – spisane wspomnienia dziecka z pobytu w obozie koncentracyjnym. *** Helga zaczyna pisać pamiętnik w 1938 roku. Ma wtedy osiem lat i mieszka z rodzicami w Pradze. Rodzina Helgi jest ofiarą pierwszej fali nazistowskiej inwazji – jej ojciec traci pracę, przed dziewczynką zamykają się drzwi szkoły, a cała trójka otrzymuje zakaz opuszczania mieszkania. Wkrótce dochodzi do pierwszych deportacji; zaczynają znikać przyjaciele i bliscy Helgi. Ona sama, wraz z rodzicami, przybywa do obozu w Terezinie, skąd po trzyletnim pobycie jej ojciec zostaje wysłany do Auschwitz. Niedługo potem Helga i jej matka również. Tymczasem wuj dziewczynki ukrywa pamiętnik, zamurowując go w ścianie. W obozie Auschwitz-Birkenau ginie ojciec Helgi. Dziewczynce i jej matce cudem udaje się przeżyć zarówno pobyt w obozie, jak i tułaczkę ostatnich dni wojny. Ostatecznie wracają do Pragi. Tam Helga, mając prawie szesnaście lat, uzupełnia dziennik o niespisane wspomnienia. Należy do nielicznej grupy Żydów pozostałych w mieście. „Dziennik Helgi” to pierwsze tłumaczenie jej pisanego ołówkiem na kartkach szkolnego zeszytu dziennika – uderzająco bezpośredniego i wyjątkowego świadectwa, czym był Holokaust.



Nie jestem wierną czytelniczką literatury obozowej. W różnych miejscach w domu mam poupychane książki o tej tematyce, chociaż bardziej Łagrowej, bo Tata swego czasu się zaczytywał. Mnie te książki niesamowicie przygnębiają, nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że każda książka ma  bawić i jestem normalnym człowiekiem, który w powieściach z czasu drugiej wojny światowej nie szuka optymizmu i radości. Ale każda książka zahaczająca o getta, obozy wiele mnie kosztuje. Sypię się w drobny mak, później snuję się po domu i szukam odpowiedzi na te same pytania które padają od kilkudziesięciu lat. I wciąż pozostają bez odpowiedzi.
A jednak wciąż czytam takie książki, nie wiem – z masochizmu, a może dlatego uważam, że moje pokolenie, pokolenie ludzi którym dane było żyć w pokoju, powinno zachować pamięć o ofiarach holocaustu, gdyby ta pamięć istniała, może mniej byłoby przejawów nietolerancji, nienawiści, mniej gorzkich słów i mniej przemocy.  A może jestem tylko bezbrzeżnie naiwna. Bez względu na motyw, gdy tylko dojrzałam w zapowiedziach „Dziennik Helgi” wiedziałam, że prędzej czy później przeczytam tę książkę.
My Polacy jesteśmy zapoznani z okropieństwami wojny, temat Holocaustu jest omawiany w szkołach, wiele filmów na ten temat powstaje, w samym takim serialiku Czas Honoru mamy mocno zaakcentowaną obecność getta. A jednak każdorazowo gdy wpada mi w ręce taka książka, jestem porażona, wgniata mnie w podłogę,  wydaje mi się, że bez względu na to ile takich świadectw usłyszę wciąż nie będzie mi się to mieściło w mojej ogromnej głowie.
zaczyna pisać swój dziennik mając osiem lat, mała dziewczynka nie do końca rozumie co się dzieje w wielkiej polityce. Nie rozumie jaki wpływ na jej osobę będą miały te wydarzenia, którymi żyje cały świat. Helga nie wie, nie zdaje sobie sprawy jak szybko będzie musiała dorosnąć. I czytamy jej relacje, z pozoru śmiesznie infantylne, typowo dziecięce, co dodaje dodatkowego tragicznego wydźwięku temu dziennikowi. Przecież to dziecko nie jest niczemu winne, dlaczego dotykają je więc takie represje? Dlaczego jej Tatuś musi przestać pracować, dlaczego ona sama ma zakaz wstępu do szkoły, na place zabaw, dlaczego może jeździć tylko specjalnym wagonem. Mimo swego młodego wieku dziewczyna doskonale rozumie i zwięźle opisuje istotę antysemizmu.
Początkowo życie Helgi nie zmienia się diametralnie, jest to życie w okupowanym kraju, pełne niedogodności, ale w porównaniu tego co ją jeszcze czeka wydaje się luksusem. Tajne komplety, antyżydowskie represje, aż zaczynają się pojawiać deportacje. Helga z rodzicami zostaje wywieziona do Terezina, w którym Niemcy zorganizowali obóz. Czytając zapiski dziewczynki, Polak, który ma wpojony makabryczny obraz niemieckich obozów odczuje zdziwienie, bowiem w Terezinie nie ma przemocy, nie ma nieustannego widma śmierci. Nietaktem  byłoby nazwanie tego obozu sielanką, ale nie jest źle, nie ma mowy o porównaniu nawet do koszmaru warszawskiego getta. Ale nawet względny spokój Terezina nie trwa wiecznie, powoli, stopniowo pogarszają się warunki, pojawia się głód i plotki i kolejnych transportach, gdzie? Nikt nie wie. Helga spotyka w Terezinie chłopca, sporo starszego, ale pojawia się między nimi „więź” , ale trwa wojna, czas niezbyt przyjazny miłości i faktycznie nadchodzi czas rozstania, smutny, ale pełen nadziei, wraz z miłością Helgi do transportu trafia również ukochany Tatuś Helgi, dlatego i Heldze i jej mamie towarzyszy nadzieja, że to rozstanie jest tylko chwilowe, że do następnego transportu trafią one i spotkają swoich bliskich.
Zaiste razem z mamą trafiają do kolejnego transportu, łudząc się że to ostatni, wprawdzie wojna ma się ku końcowi, ale ich następny przystanek to Oświęcim.
Nie mogę kogokolwiek zachęcać do tej książki, jest ona tak ciężka i pełna dramatu, że trzeba poczuć w sobie mus do przeczytania „Dziennika”. Moim zdaniem jest to jedna z tych książek, które trzeba znać, ale decyzja o przeczytaniu musi być indywidualna i trafić w dobry okres, chociaż bez względu na nastrój, nie wierzę że kogoś ta książka nie przygnębi.

I może ktoś być zainteresowanym informacją o spotkaniu autorskim

w imieniu Wydawnictwa Insignis, Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz
Czeskiego Centrum, serdecznie zapraszam na spotkanie autorskie z Helgą
Hoskovą-Weissową,
autorką książki "Dziennik Helgi. Świadectwo dziewczynki o życiu w

obozach koncentracyjnych". Spotkaniu towarzyszyć będzie wystawa jej
słynnych obozowych rysunków.

Spotkanie, które poprowadzi tłumacz "Dziennika Helgi"
Aleksander Kaczorowski
odbędzie się 21 marca (czwartek) o godz. 18.00
w Żydowskim Instytucie Historycznym
przy ul. Tłomackie 3/5 w Warszawie
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (49) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (14) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (6) Diane Chamberlain (11) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (1) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (6) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (21) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (5) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (2) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (2) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (5) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (5) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (11) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy