czwartek, 29 maja 2014

"Nie mów nic, kocham Cię" - Mhairi McFarlane

Ciepła opowieść o prawdziwej miłości, którą niektórzy mylą z przyjaźnią.
Romantyczna jak Pamiętnik Nicholasa Sparksa

Zabawna jak Dziennik Bridget Jones

Urocza jak Notting Hill
Co byś zrobiła, gdyby nagle w drzwiach pojawiła się twoja niespełniona miłość sprzed lat? Mężczyzna, o którym bardzo chciałaś zapomnieć…
Manchester. Miasto na tyle duże, żeby się w nim nie nudzić, ale i wystarczająco małe, by natknąć się za rogiem na ducha z przeszłości.
Rachel. Trzydziestolatka na rozdrożu. Świeżo upieczona singielka.
Ben. Początkujący prawnik. Właśnie przeprowadził się z żoną do miasta.
Rachel i Ben. Kiedyś najlepsi przyjaciele, nierozłączni na studiach. On był jej rycerzem, ona jego głosem rozsądku. A potem coś poszło nie tak...
Dziesięć lat później wpadają na siebie w bibliotece. Odżywają stare wspomnienia i ciepłe uczucia. Ich znajomość dostaje drugą szansę.
Ale czy można przyjaźnić się z kimś, kto był miłością twojego życia? Oboje zadają sobie to samo pytanie.
Mhairi McFarlane urodziła się w Szkocji w 1976 roku i do tej pory wyjaśnia, jak należy wymawiać jej imię (zaczyna się od „V”, nie od „M”. Tak, to my, walnięci Celtowie…). Pracowała jako dziennikarka. Jest blogerką, co, jak wiadomo, jest kodem oznaczającym, że tak naprawdę obija się na Twitterze. Lubi pić wino, jeść i kupować ubrania; same imponujące hobby… Mieszka w Nottingham z mężczyzną i kotem. Nie mów nic, kocham cię to jej pierwsza książka.
„Bridget Jones, miej się na baczności! Nadchodzi nowa bohaterka, gotowa wziąć życie we własne ręce i... skomplikować je sobie w imię miłości i przyjaźni. Zabawna, lekka lektura na wolne popołudnie!”.
Anna Mucha


Ktoś  może powiedzieć, że blogsfera książkowa to Kółko Wzajemnej Adoracji,  że jeśli  komentujemy wpisy to na zasadzie „super wpis, zapraszam do siebie”. Weszłam sobie do Klaudyny na bloga aby przeczytać o TOP10 książkach które zmieniły Jej blogowe życie i wśród tych książek znalazłam pozycję, która zbierała kurz u mnie na biurku. Kupiłam ją w promocji 3 w cenie 2.  Razem z nią kupiłam „Obietnicę gwiezdnego pyłu” i „Gołębiarki” obie przeczytałam dawno temu. A za ta nawet się brałam i czytałam – pamiętam w poczekalni u lekarza, ale przyszły inne książki i ta wylądowała znowu na stosie na biurku. Gdyby nie Klaudyna, czekałaby na Godota.

Klaudyś dziękuję!! Uratowałaś mi dzień!!

Rachel jest na rozdrożu, po trzynastu latach, tuż przed ślubem rozstaje się z narzeczonym. Poszło o drobiazg, kłótnia – w sumie o nic. Wiele wskazuje, że ta awantura o nic, była odruchem obronnym organizmu. Problemy się nawarstwiały i to w końcu wybuchło.  Z tym rozstaniem zbiegło się w czasie jeszcze jedno wydarzenie. Po latach w pobliżu Rachel pojawia się jej przyjaciel z czasów studiów – Ben. Dziś doskonale zapowiadający się prawnik, niestety żonaty. Przez lata studiów jego i Rachel połączyła głęboka przyjaźń, czy naprawdę tych dwojga nie łączyło nic więcej? Chemia po między nimi, aż bulgocze, jak w burzliwej chemicznej reakcji. Oboje przechodzą ważne chwile w swoim życiu, a my będziemy mogli obserwować teraźniejszość i dzięki Rachel również będziemy mieli retrospekcje z ich wspólnej przeszłości…

Rzadko trafiam na tak idealne komedie romantyczne w wersji książkowej, po przeczytaniu tej książki mam ochotę natychmiast oglądnąć film, chociaż z tego co wiem, niestety nie została ta powieść zekranizowana. A szkoda. Klaudyna porównała książkę do „Jednego dnia” i faktycznie coś w tym jest, podobny wątek, czyli odwieczny dylemat czy może istnieć damsko-męska przyjaźń bez wątku łóżkowego, prawdziwego, lub urojonego. Odpowiedź zostawiam Wam, a swoje zdanie(jak zwykle) mam.

Książka jest pełna ciepła, urocza z masą dobrych emocji.  Jest bardzo motylkowa, rozczulająca. Napełnia czytelnika ciepłem, jak łyk gorącej herbaty w słotny dzień. Moim zdaniem to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w maju i w całym tym roku. Fajna opowieść o miłości, która nie jest  przewidywalna od samego początku. Właściwie do samego końca nie wiedziałam jakie będzie zakończenie, chociaż pewne elementy rozszyfrowałam.
Bohaterka jest porównywana do Bridget Jones… nie wiem czy każda książka o samotnej kobiecie w pewnym wieku mająca przyjaciółki, niewyparzony język jest już z góry skazana na bycie kolejną Bridget? Rachel polubiłam bardziej… jej riposty są cięte, na dodatek tłumaczka się przyłożyła i zadała sobie trud, aby gry słów były dla polskiego czytelnika zrozumiałe. Dobra robota.

Reasumując… książka jest zabawna i wzruszająca, ciepła… i naprawdę bardzo, bardzo dobra. Polecam Wam bardzo! Sięgnijcie po tę książkę. Naprawdę warto.

Darmowy ebook

Mam nadzieję, że kojarzycie Poradnię Językową PWN, ja jestem stała czytelniczką, z moimi znajomymi często dyskutujemy o aktualnych pytaniach, wątpliwościach dotyczących naszej Ojczyzny-Polszczyzny.

Polecam Wam Stronę Poradni  a z okazji okrągłej liczby zadanych pytań, wydany został ebook z najczęstszymi pytaniami.




PWN świętujeJ Poradnia Językowa PWN odpowiedziała już na 15 000 pytań językowych, z czego niemal 10 000 ukazało się na publicznych stronach WWW. Dużo to czy mało? Poradnia działa 15. rok, czyli odpowiada na tysiąc pytań rocznie.
O co ludzie pytają ekspertów językowych? Prowadzący poradnię prof. Mirosław Bańko mówi: „Właściwie o wszystko. Najczęściej o pisownię i budowę zdania, ale stosunkowo często też o nazwiska (jak odmieniać) oraz o pochodzenie wyrazów. Dużo trudnych pytań przychodzi od osób fachowo zajmujących się językiem, redagujących teksty, są też pytania z urzędów i firm, pytania od rodziców zaniepokojonych, że nauczyciel coś poprawił w zeszycie ich dziecka, i od uczniów (czasem chcą, żeby odrobić za nich lekcję, ale tego poradnia nie robi). Widać sezonowość pytań: w maju i czerwcu ludzie zaczynają się interesować odmianą nazw par małżeńskich, widać, że przygotowują zaproszenia ślubne”.


Z okazji publikacji dziesięciotysięcznej odpowiedzi Wydawnictwo Naukowe PWN przygotowało e-book „18 najczęściej zadawanych pytań w internetowej poradni językowej PWN”. Wystarczy wejść na http://i.pwn.pl/jubileusz/ i wpisać adres e-mail, na który zostanie wysłany bezpłatny e-book:) 


środa, 28 maja 2014

"Harry Potter i Zakon Feniksa" - Joanne Kathleen Rowling

Harry znów spędza nudne, przykre wakacje w domu Dursleyów. Czeka go piąty rok nauki w Hogwarcie i chciałby jak najszybciej spotkać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem i Hermioną. Ci jednak wyraźnie go zaniedbują.


 Jestem z pokolenia które czekało na kolejne tomy Pottera. Akurat pierwsze cztery tomy czytałam jeden po drugim, na piąty musiałam poczekać. Byłam w pierwszej klasie liceum i razem z gronem nowych znajomych z nowej szkoły potrafiliśmy przegadać przerwy, spekulując co będzie w kolejnym tomie. Do tego stopnia byłam zaintrygowana, że w sobotę wolną od lekcji pojechałam bladym świtem do miasta aby czekać na świt, bo o świcie miał być dostępny „Zakon feniksa”. Wróciłam do domu z nosem w książce, a w sobotę wieczorem Mama kazała mi iść porozmawiać z bratem bo nie da się tyle czytać… przynajmniej – nie powinno się. Z musu zgodziłam się, po czym wróciłam do lektury z wypiekami na twarzy.

Harry Potter to dla mojego pokolenia wspomnienia, młodość, lata gdy byliśmy nastolatkami, gdy czekaliśmy na kolejne tomy… „Zakon feniksa” to największy – objętościowo – tom. Tom mroczny – jak mroczny jest odcień niebieskiego koloru na okładce. Tajemniczy, smutny dla mnie szczególny. Przyznam się szczerze, że tym razem inaczej spojrzałam na tę książkę.  Dalej uważam ją za wyjątkową, dobrą, ale inaczej patrzę na Pottera.

Po zakończonym z przytupem tomie czwartym, długo musieliśmy czekać na tom szósty, co się stało ze światem czarodziejów? Jak magiczna społeczność odpowiedziała na powracające zagrożenie ze strony Voldemorta? Okazuje się, że pełna niedowierzania i negacji  reakcja Korneliusza Knota w „Czarze Ognia” nie zmieniła się… jeśli już to na gorsze… Ministerstwo neguje powrót Sami-Wiecie-Kogo, przeczy słowom Dumbledora i niszczy jego wiarygodność, pozbawiając go stanowisk. Potter jak zwykle wakacje spędza u wujostwa i odcięty jest od informacji, bo na pierwszej stornie, kontrolowanego przez Ministerstwo, Proroka Codziennego, nie znajduje interesujących wiadomości, jego życie w świecie jugoli jest nudne i nijakie. Nagle ni z tego ni z owego… na mugolską uliczkę niespodzianki spadają jak deszcz meteorytów. Pojawiają się de mentorzy, okazuje się że Pottera obserwuje grupka czarodziejów, dom Dursleyów zostaje zalany sowią pocztą z wyjcem włącznie, Pottera wyrzucają ze szkoły, a w końcu przybywa tajemnicza Straż Przednia. Jest Potter – jest impreza.


Potter zostaje zabrany do Londynu do tajemniczego domu, ociekającego czarna magia, mrocznego i ponurego, okazuje się, że to dom jego ukochanego Ojca chrzestnego i głównego konkurenta boskiego Severusa w walce o niewieście serca. Dom ten został zamieniony w Kwaterę Główną Zakonu Feniksa, na co rodzina Syriusza, będąca fanami Voldemorta przewróciliby się w grobie. Syriusz tylko tyle może dać z siebie, bowiem Ministerstwo wciąż go próbuje schwytać. Czym jest ów mityczny Zakon Feniksa? To tajne stowarzyszenie które stworzył Dumbledore, mające walczyć z Voldemortem. Jak oni walczą? W tym tomie skupiają się na pilnowaniu mitycznej broni. Tutaj troszkę koncepcja Joaśki się rozjeżdża… bo jak przeczytamy książkę, dowiemy się, że to nie jest żadna broń… zresztą cała książka ma dziury, co nie zmienia faktu, że jest bardzo dobra, bo i Severus pokazuje się nam od różnych stron i od strony tej jaką doskonale znamy, czyli Mistrz Sarkazmu i Ironii i Sarkazmu. Ale też mamy pewne sygnały, z jego przeszłości , dlaczego stał się tym kim jest.  Jest Umbridge, która jest cudownie napisana postacią, wredną, zakłamaną ale wnosząca wiele do akcji, dzięki temu możemy zaobserwować jak silną nauczycielką jest Minerwa i jak charakterna jest babeczką. Zakon Feniksa jest obszernym tomem, ale też nie sposób się nudzić podczas czytania. Autorka pilnuje, żeby ciągle coś się działo i ani przez chwilę nie można się nudzić. Zakończenie jest MOCNE!! To jest taki przytup, pierwszy zgon kogoś kogo mogliśmy pokochać, przywiązać się. Śmierć ta jest pierwszą z całego Dance macabre który będziemy obserwować, nim ta seria się skończy. Ta śmierć wstrząsnęła wieloma osobami i była tematem rozlicznych dyskusji… na szkolnych korytarzach, bo ja wtedy Internetem nie dysponowałam : P

Pewnie jesteście zdezorientowani, bo napisałam, że zmieniłam zdanie o tym tomie a tu walę – bądź co bądź – raczej pochlebnymi emocjami. Co mnie drażni w Zakonie Feniksa? Potter. O Borze Wszechpolski, jaki ten chłopak jest irytujący, Joaśka Rowling stworzyła Emo-chłopaka, zanim świat uczynił modnym bycie Emo.  Finałowa śmierć jest winą li i jedynie Pottera, który cierpi na pottrerocentryzm i zawsze uważa że jego osąd jest najsłuszniejszy, że to zawsze chodzi o Pottera. No Potter na prezydenta. Ach! Gdybym mogła to dotelepałabym chłopaka solidnie. Coś co było bardzo irytujące w tomie pierwszym i drugim, ale nieco przybladło w tomie trzecim i czwartym, tutaj nas po prostu zalewa.

Na pewno będę wracała do Zakonu Feniksa jeszcze nie raz, ani nie dwa razy(jak dożyję oczywiście), ale patrzę nieco inaczej.  Może proces starzenia się mojego sprawia, że inaczej odbieram ten tom. Oczywiście i za pierwszym razem rzucało mi się to w oczy, ale jakoś nigdy nie wysuwało mi się to aż tak na pierwszy plan.


Czytaliście? Znacie? Co myślicie? Zgadzacie się z moimi przemyśleniami? Zdarzyło się Wam zapłakać nad tym tomem?

wtorek, 27 maja 2014

rzecz o... wiosennej radości.

Znowu wosk. Znowu z simply Home.  Słodki błękitny wosk, przepiękne irysy na etykietce. Irysy nie są kwiatami, które kojarzą mi się z wiosną, wczesną wiosną, raczej z wiosną w rozkwicie… ba! Z latem. Nie mam problemów ze wizualizowaniem sobie zapachów wiosny, to zapachy lekkie, pełne świeżości. 

Wosk pewnie swoje odleżałby w pudełeczku, gdyby nie dziewczyny z FB, które powiedziały mi, że pachnie ten wosk identycznie jak Loves me, loves me not, czyli popularnej stokrotki. Podobno stokrotki mają być wycofane. Na szczęście jest joyful spring. Jak zobaczycie na zdjęciu nie włożyłam do kominka ogromnej ilości wosku, a podczas kilku paleń(minął tydzień od pierwszego palenia i tej fotorelacji). Pokój został zalany intensywną wonią, bliźniaczką stokrotki. Nawet dziś, gdy czułam się fatalnie i podle i ledwo oddychałam, dałam radę wyczuć, rumianek, ja będę się upierała, że to nie stokrotka, a rumianek.

Nie zgadzam się z opisem producenta, że wosk ten pachnie irysami. Wosk ten pachnie identycznie, jak stokrotka. No może nie identycznie. Moim zdaniem pachnie mocniej….

Moja Mama jest wielbicielką Stokrotek, i ten wosk bardzo przypadł Jej do nosa również.  Podobno woski z serii Simple Home są trudniejsze w dostaniu, ale warto zadać sobie trud, wrażenia węchowe – zacne.

Wiosenna radość :)




Ten oraz inne woski do nabycia na goodies.pl

"W krainie czarów" - Sylwia Chutnik

Kątem oka widzę kadr, zielono i coś pomarańczowego obok.
Działka. Leżak. Widoczki.
On.
Brakujący widok w moim życiu
Jestem jak Alicja. Tylko z deficytem czarów.
Śmierć, strata, ból. Kiedy ostatecznie wychodzimy z bezpiecznego ogrodu dzieciństwa? Stajemy się dorośli, odpowiedzialni, dojrzali? Kiedy i od kogo uczymy się jak radzić sobie z trudnymi emocjami, jak radzić sobie ze sobą?
Bohaterowie najnowszej książki Sylwii Chutnik to zwyczajni ludzie, którzy muszą radzić sobie w niezwyczajnych sytuacjach. Ich życie pełne jest kontrastów i nieoczywistości, a wybory nigdy nie są łatwe.
We wspaniałym literackim stylu, pisarka odkrywa przed czytelnikiem pulsujący obraz codzienności, który ani przez chwilę nie jest zwyczajny i nie przestaje zaskakiwać.


Nie lubię opowiadań. Zaś polska proza współczesna, a zwłaszcza ta ambitna jest ciężka. Nie wiem co mnie zainteresowało w najnowszej książce Sylwii Chutnik, nie znam poprzednich jej książek.  Może intrygujący tytuł? Rzucająca się w oczy okładka? A może wszystko razem plus intuicja? Nieważne.  Paręnaście opowiadań o współczesności.

Kraina Czarów kojarzy się ze słodkością, dobrą magią, cudownością, ale możemy trafić do krainy złych czarów a może już w niej jesteśmy? W świecie szarym, wypranym z miłości? Z marzeń?

Sylwia Chutnik opisuje świat… nie zobaczymy go w telewizji, chyba że w przerysowanych reportażach. To opowiadania o ludziach, którymi być nie chcemy, a czy nimi jesteśmy? Nie wiem. Czytając o tych ludziach czułam pustkę i strach. Nie wiem czy te opowieści są fikcyjne, ale biorąc pod uwagę emocje w nich zawarte, daję sobie głowę uciąć, że Sylwia Chutnik zainspirowała się życiem, wysłuchała historii tych, których świat nie chce słuchać i tylko to opisała. Opisała genialnie, trzeba to przyznać, bo te opowieści mogły być brudne, śmierdzące i odpychające, a one wciągają, książka wpada w dłonie i nie chce się zamknąć, póki się nie skończy, a i wtedy chcemy zacząć od nowa, pomimo  naprawdę dużego ładunku emocjonalnego.

Nie można przypuszczać, że polska literatura ambitna upada. Za każdym razem, gdy chcę dojść do takiego wniosku spotykam na swojej drodze taką perełkę. Fajnie, że pojawiają się młode osoby, które wykorzystują swój talent, które mają bystry wzrok i potrafią sięgnąć wzrokiem dalej niż telewizor z tasiemcem.  Ta książka jest smutna, jest trudna, bombarduje czytelnika tematami do przemyśleń. Zmusza do myślenia. Napisana jest bardzo współcześnie, bo pozornie jest tylko naszkicowana. Węglem, ulotnie, ponuro, a siła przekazu tkwi w prostocie, w krótkich zdaniach i w tym co wyczytamy pomiędzy nimi.

Polecam Waszej uwadze tę książkę. Dla tych co już poznali prozę Sylwii Chutnik, nie trzeba będzie długo namawiać, a tym co tak jak ja – trwali w nieświadomości, polecam zwrócenie na nią uwagi, poczytanie, przetrawienie tekstów. Nie będzie to lektura łatwa, ale warto. Zdecydowanie warto!!


Kto z Nas nie jest Alicją, tylko z deficytem czarów. Już samo to zdanie jest kwintesencją smutku, melancholii, mocy tej książki!

poniedziałek, 26 maja 2014

"Marianna i róże" - Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska

Marianna i róże to rodzaj pamiętnika napisanego przez autorki na podstawie zachowanego archiwum rodziny Malinowskich i Jasieckich, osiadłych w Wielkim Księstwie Poznańskim na przełomie XIX i XX wieku, oraz różnych źródeł historycznych dotyczących tego okresu. Są to przede wszystkim dzieje ziemiańskiej rodziny, jej zwyczajów, tradycji, "spisane" przez Mariannę z Malinowskich Jasiecką dla jej dzieci. Opisy codziennego bytowania rodziny wiążą się jednak z wypadkami o szerszym zasięgu. M. Jasiecka wspomina wydarzenia, którymi żyła Wielkopolska w dobie panowania pruskiego. Znaczne partie wspomnień są poświęcone walce ziemiaństwa i chłopstwa polskiego z germanizacyjną polityką Prusaków na przykładzie działalności Kółek Rolniczych i ich patrona M. Jackowskiego, ks. P. Wawrzyniaka i in. Ukazane też zostały społeczne i narodowe zasługi Emilii Szczanieckiej, której plenipotentem był mąż Jasieckiej, jej stryja ks. Franciszka Ksawerego Malinowskiego, znanego językoznawcy i współzałożyciela Poznańskiego Towarzystwa Naukowego, także Antoniny Estkowskiej, wdowy po głośnym pedagogu Ewaryście, założycielki renomowanej pensji w Poznaniu, w której kształciły się córki autorki wspomnień. Brała ona udział m.in. w uroczystościach w Miłosławiu, w których uczestniczył Henryk Sienkiewicz. Do interesujących epizodów wspomnieniowych należą wzmianki autorki o pobycie Jana Kasprowicza oraz Ignacego Paderewskiego w Poznaniu. Rewelacyjnie wręcz brzmią uwagi Jasieckiej o "Czarnej Księdze" i jej domniemanym autorze A. Swinarskim, który swą konspiracyjną działalnością zwalczał pruską Komisję Kolonizacyjną. Marianna i róże to ciekawy obraz rodziny, której dobro było dla Marianny Jasieckiej najwyższym nakazem moralnym, i zarazem obraz życia w Wielkopolsce w latach niewoli pruskiej.




Wzięłam ostatnio przebywałam w innym wymiarze.  Przypadkowo w czwartek wyszarpnęłam ze stosu książkę „Marianna i Róże” i postanowiłam nią się raczyć na wyjeździe. Od pierwszej strony książka mnie porwała chociaż spodziewałam się nieco innego rozkładu treści.  Nie wiem dlaczego polecająca na okładce Małgorzata Kalicińska napisała iż zaprzyjaźniamy się z Marianną narzeczoną, bo tak naprawdę wyłączywszy kilka początkowych wspominek i jedno zdjęcie Marianny zaręczonej nie ma. Więcej jest Marianny – panny, ale najwięcej matki, babki… obywatelki. Książka płynie sobie leniwie i zabiera nas w zupełnie inne czasy, gdy w Poznaniu był jeden rozwodnik, a nikomu nie przechodziło przez myśl, aby córka w szesnaste urodziny mogła NIE dostać gorsetu.


Klimat XIX wieku jest… ciekawy. Ta książka natchnęła mnie na stworzenie na LC osobnej półki „podróże w czasie”, bo nie tylko ja czytałam, autorki mają tak sprawne pióro, że to brodziłam wśród zasp, to upajałam się zapachem kwiatów. To nie było zwykłe czytanie, przebieganie wzrokiem po literkach, to była prawdziwa podróż.

Poznajemy Mariannę, gdy jest już stateczną mężatką. Ma cztery córki i jednego syna, upragnionego i wymarzonego, z mężem właśnie kupili majątek ziemski w Wielkopolsce, opodal Poznania, w zaborze pruskim. Do nowego domu z wizytą przybywa najstarsza siostra Józia i przywozi listy jakie Marianna pisała będąc panienką, pochodzą one z okresu gdy poznała swego obecnego męża. Niosą wspomnienia, przed oczami stają, dawno zapomniane chwile. I tak Józia namawia Mariannę, aby ta zaczęła pisać pamiętnik, żeby dzieci kiedyś mogły poczytać, dowiedzieć się o swoich przodkach. Marianna zaczyna pisać. Kto spodziewa się emocjonującej lektury, skandali, tajemnic alkowy, sekretów domu srodze się zawiedzie. Mamy w tej książce przełom XIX i XX wieku. Marianna wychowana bardzo purytańsko, wstydzi się, gdy po czterdziestce zachodzi w ciąże i musi o tym zakomunikować córkom.
Poczciwa jest ta Marianna, jej główne troski to wydanie za mąż córek. Jak w obrazek wpatrzona jest w syna jedynaka, gorszy ją postępowanie szwagra i siostrzenicy, martwi się tym, że ta zostanie starą panną. Odnoszę wrażenie, że staropanieństwo to najgorsza z możliwych klęsk w Poznańskiem. Szarańcza, germanizacja – przy tym to pestka. Marianna stara się pogodzić obowiązki matki z obowiązkami Polki. Nie jest to łatwe, dookoła Prusacy, jak mogą próbują zgermanizować Wielkopolskę, a za niepoddanie się wymogom pruskiej administracji grożą sankcje. Marianna opowiada nam o Wrześni, o wozie Drzymały, o wizycie Sienkiewicza i poznaniu zacnych Polaków.  Jej opowieść to historia walki o polskość, codziennie, wśród codziennych trosk.


Razem z Marianną możemy obserwować jak zmienia się świat, jak ewoluują poglądy, jakie postępy robi technika. Rzeczy nie do pomyślenia w czasach młodości Marianny stają się normą.  22 lata polskiej historii zawiera się w tej książeczce. Ubolewam, że autorki nie pokusiły się o opisanie dziejów rodziny Jasieckich w czasie I wojny światowej… mamy wprawdzie migawkę z `26 roku, gdy Marianna kreśli jeszcze kilka, bardzo wzruszających słów, dalsze losy  tej rodziny możemy sobie wyobrazić patrząc na notki biograficzne umieszczone na końcu… wyobraźnia… przekleństwo i błogosławieństwo… Marianna zganiłaby mnie za folgowanie wyobraźni i siedzenie w książkach. Bo w tym wieku to już koniecznie trzeba rozglądnąć się za mężem, a nie młodość i zdrowie trwonić na pracę.

Pewnie niektórych wkurzy myślenie i poglądy Marianny, że pracować kobiecie nie wypada – chyba, że z musy, że wzdychać zbyt prędko do mężczyzn też nie – ale być obojętną za długo też źle. Za dużo książek – niebezpieczna to skłonność, ale brak pociągu do nauki, też źle o panience świadczy. Poczciwa Marianna żyła szczęśliwie z dobrym mężem, to i nic dziwnego że córkom życzyła podobnej przyszłości.

Skorzystajcie z tego zaproszenia do świata pełnego prawdziwych dramatów i radości, nie raz łza się Wam w oczach zakręci, nieraz się uśmiechniecie pod nosem.

Dla mnie cudowne zaskoczenie i godna polecenia książka. 

sobota, 24 maja 2014

rzecz o... czystej bawełnie

Mam coraz większą kolekcję wosków na wieczór. Nie trzymam ich w pudełku z resztą, ale w kosmetyczce, pod łóżkiem, żeby były pod ręką. 

Czy myślałam, że clean cotton trafi na listę faworytów? Raczej nie. Wąchałam go na sucho i kojarzył mi się z proszkiem do prania, sam zapach niczego sobie, ale żeby coś mi urwało? Nie. Zamówiłam go dla porządku, żeby przetestować. 
Ania się nim zachwycała... a Ona ma nos. 




Któregoś wieczoru... po kąpieli, po ciężkim dniu pościeliłam łózko i postanowiłam wkruszyć trochę bawełny do kominka.

Na sucho - wosk pachnie fajnie, no ale proszkiem. Po prostu macie zapach z otwartego pudełka proszku. Z czym mi się ten zapach kojarzy? Ano z sobotą i wielkimi sobotnimi praniami.



Odpaliłam i zanurzyłam się w lekturze. Nim się zorientowałam, nie byłam już w pokoju, w łóżku, tylko na ogrodzie, wśród czystego prania, powiewającego na sznurku.  Z czym jeszcze mi się kojarzy ten wosk? Z pościelą z prawdziwego zdarzenia, bawełnianą, przez Babcię krochmalona, sztywną, pachnącą czystością. Nie jakimś barachłem z kory, ale z tradycyjną bielizną pościelową. Ten zapach jest czysty i świeży, idealny na ciepły, letni wieczór, gdy spędziliśmy cały dzień na fizycznym wysiłku, napociliśmy się nieźle, później po letnim prysznicu ładujemy się do łóżka na zasłużony odpoczynek.

Ten wosk mnie odpręża, coś cudownego i lekkiego. Nie ma nic lepszego niż własne łóżko ze świeżą pościelą. No dodatek pięknego wosku ;- )

Na zdjęciu poniżej widzicie, jak niewiele wosku wystarczy, żeby sypialnia zamieniła się w letni ogród z czystym praniem. Polecam!



Ten i inne woski nabędziecie w sklepie goodies.pl


piątek, 23 maja 2014

Echa pamięci

Rzadko, naprawdę rzadko umieszczam ogłoszenie o jakiejś książkowej nowości.

Tym razem jednak uznałam, że słusznym będzie taki krok.

Swego czasu, dosłownie utonęłam w książce "Dziedzictwo"  i oto po dwóch latach od premiery tamtej powieści dostać mamy, właściwie od dwóch dni już możemy dostać kolejną książkę tej autorki.

"Echa Pamięci"


Nowa, porywająca powieść świetnie przyjętej w Polsce Katherine Webb,
autorki bestsellera Dziedzictwo.

Anglia, rok 1937. Czternastoletnia Mitzy Hatcher dorasta we wsi Blacknowle na wybrzeżu Dorset. Dla nieokrzesanej, odrzuconej przez lokalną społeczność dziewczyny przyjazd słynnego artysty Charlesa Aubreya, jego egzotycznej kochanki i ich córek na letnie wakacje jest niczym powiew świeżego powietrza. Mitzy staje się muzą Charlesa i zaprzyjaźnia się z rodziną Aubreyów.
Dziewczyna stopniowo zaczyna widzieć przed sobą przyszłość, o jakiej nawet nie śniła. Rodzi się w niej miłość. Z czasem niewinne uczucie przeradza się w obsesję; dziecinne zauroczenie ustępuje znacznie bardziej skomplikowanym emocjom.
Upłynie blisko siedemdziesiąt pięć lat, nim konsekwencje tej wielkiej namiętności odkryje młody właściciel galerii sztuki, zapatrzony w pośpiesznie naszkicowany portret i zdumiony jego intensywnością. Próby rozwikłania tajemnicy obrazu zawiodą go do Blacknowle, gdzie pozna prawdę o tamtych burzliwych letnich miesiącach.



Osobiście - nie mogę się doczekać na lekturę tej powieści. Wydaje się, że będzie bardzo dobra. I cudowna na te upalne dni.



Polecam również Wasz uwadze FanPage tego bloga na Facebooku brakuje dziewięciu osób do okrągłej pięćsetki. A jak już to się stanie, jakowyś konkurs też się trafi :)

Koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami, trzeba iść pobelfrować  nieco. Byle czasu na lekturę na słoneczku nie brakło :)

czwartek, 22 maja 2014

"Kobieta ze znamieniem" - Håkan Nesser

Czwarty tom znakomitej i wielokrotnie nagradzanej serii kryminalnej o komisarzu Van Veeterenie.
Mężczyzna w średnim wieku zostaje zamordowany w swoim domu – sprawca oddał do niego dwa precyzyjnie wymierzone strzały. Wcześniej ofiara była dręczona tajemniczymi telefonami: ktoś anonimowy odtwarzał znajomą, choć przywołującą nieprzyjemne skojarzenia melodię. Wkrótce w identyczny sposób ginie kolejny mężczyzna. Komisarz Van Veeteren i jego zespół muszą rozszyfrować przeszłość ofiar. Poszlaki są skąpe. Czy uda im się uprzedzić kolejny ruch zabójcy?


Zbyt dużo czasu minęło od czasu gdy pojawiła się na tym - de facto- książkowym blogu Recenzja. Zbyt wiele rzeczy mnie absorbuje - niestety. Przy najgorszym jednak kryzysie książkowym, nadchodzi taki czas gdy mamy ochotę coś poczytać. U mnie padło na kryminał. Daaaawno nie czytałam kryminałów, a przecież lubię. Wprawdzie najbardziej lubię te angielskie, ale skandynawskie są zaraz na drugim miejscu.

Trochę bałam się tego, że to czwarty tom serii, a ja nie znam poprzednich. Na szczęście, jak to bywa w seriach kryminalnych, klamrą spinającą poszczególne tomy jest postać detektywa - komisarza Van Veeterena, a znajomość meandrów jego życia nie jest niezbędna, aby dobrze się czytało.


Jest zima. Wiodący uporządkowane życie Ryszard Malik dostaje głuche telefony. Nie znowu tak całkiem głuche, bo do słuchawki ktoś puszcza starą piosenkę. Melodia, z czymś się Ryszardowi kojarzy, ale sam dokładnie nie wie z czym. Później - nabiera przekonania, że ktoś go śledzi, ale tłumaczy to sobie stresem i przemęczeniem. Do czasu... zostaje znaleziony martwy w hallu swego domu. Dwa strzały w płuca, dwa w krocze. A telefony zaczyna dostawa ktoś inny?
Do akcji wkraca Van Veeteren, który czuje, że to nie koniec, zaczyna się śmiertelnie groźny wyścig z mordercą. Kim jest zabójca? Według jakiego klucza wybiera ofiary? Jaki jest wspólny mianownik?
Z dużym zainteresowaniem czytałam ten kryminał. Chociaż uważam, że jest dosyć przewidywalny. Motywy mordercy dają się wydedukować w 1/4 powieści, więc raczej nie ma tego WOW do którego przywykłam czytając kryminały z Herkulesem Poirotem.

Niemniej jednak uważam, że top naprawdę fajna powieść. Jak każdy kryminał mamy w nim, przynajmniej dla mnie, nutę grozy. Czytają, bałam się, to chyba ten klimat, zima a dodatkowo książka jest pisana w taki sposób, że czujemy iż zło czai się gdzieś za rogiem.
Dodatkowo komisarz jest ciekawym bohaterem, sentencjonalny, inteligentny, z przyjemnością czytałam o jego poczynaniach.
Kryminał, diabelnie wciąga, gdy zaczęłam czytać go wczoraj rano do kawy  musiałam :| olać całą robotę, bo chciałam wiedzieć jak się skończy. To cecha, którą ma każdy kryminał, który polecam. Jeśli nie wzbudza emocji, jeśli nie zabija nas ciekawość końca, to znaczy, ze autor się nie spisał. Ten się spisał i spokojnie mogę go Wam polecić.
Czytanie na sloneczku - polecam

poniedziałek, 19 maja 2014

rzecz o... oceanie o pólnocy

Zapachy z serii simply home są mniej popularne niż cała reszta wosków. Są w zdecydowanej mniejszości, trudniej je dostać. 

Mają też bardziej spartańskiej etykietki. W porównaniu do midsummer`s night ta jest, "uboga", ale przytknęłam wosk do nosa i poczułam jakąś fajną nutkę. I chociaż się wahałam zabrałam do domu.








Pewnie odleżałaby swoje, nabrałaby mocy urzędowej gdyby nie FB i Aga, która zleciła mi przetestowanie tego wosku. Niewiele myśląc(u mnie to typowe).


Zauważyłam, że morskie, plażowe zapachy z YC mają męskie nuty. Są agresywne. Silne, mocne, szybko wypełniają pomieszczenie. Zdziwiłam się bo w tym wosku tego nie czuć.


Ukruszyłam niewiele. Odpaliłam i.... blogość. Noc na plaży, słońce zaszło, słychać szum fal rozbijających się o brzeg, pod stopami piasek, w powietrzu woń soli, ciepła, bryzy. Laguna
We mnie ten zapach budzi skojarzenia z żelem pod prysznic z Avonu - Lagoon właśnie, takim morsko-zielonym, którego używałam tuż po studiach, jak pracowałam w mojej pierwszej pracy. Wracałam wieczorem do domu, brałam prysznic  i odpływałam.


Ten zapach jest słodki, spokojny, otulający i kojący. Doskonale pomaga w relaksie, odpoczynku.

Na pewno trafi na stałe do smelly box




Ten wosk jak i wiele innych kupicie na goodies.pl

rzecz o... śnie nocy letniej

sen nocy letniej
Intrygował mnie ten wosk. Kolor smoły... jak byłam dzieckiem w każdym obejściu był taki gar w którym mieszało się smołę, miała identycznie taki kolor... konsystencją się nieco różniła - to fakt.

Piękna etykieta, noc, zarysowane na ciemnym niebie cienie drzew i ten księżyc, wygląda jak perła...

Ale w internecie krążyły sprzeczne opinie... podobno nie pachnie, a wali tanią wodą dla mężczyzn. Nie wiem z jakich półek perfum używają Moi Mężczyźni, bo nie kupuję żadnemu z nich perfum. Wody toaletowej dla mężczyzny nie kupowałam od dekady, a konkretnie od mikołajek w pierwszej klasie LO, gdy kupowałam koledze, bo sobie zażyczył... Nie wiem jakie zapachy z której są półki, ale zdecydowanie wiem jakie lubię.  Ważne jest aby nasz partner używał perfum, które nam odpowiadają. Faktycznie nie ma nic gorszego niż przytulanie kogoś, kogo perfum nie tolerujemy....

Na sucho wosk pachniał zdecydowanie. Męsko... działał na zmysły, na wzrok, powonienie... prosił się aby go odpalić. Ale wyczułam w nim moc(niczym Mistrz Yoda) i wiedziałam, że nie mogę dać go dużo, inaczej zamorduje mnie, zapachni cały dom i może przyprawić mnie o migrenę, dlatego ukruszyłam go bardzo niewiele.

sen nocy letniej

Z czym mi się kojarzy hasło "sen nocy letniej", nie byłabym książkową blogerką gdybym nie wspomniała o dziele Shakespeare . Ośle głowy, duszki, tajemnica, komedia. Ale letnia noc u mnie na wsi ma wymiar czarodziejski, taki jak na zdjęciu z etykietki wosku. Rozgwieżdżone niebo, księżyc, cisza, lekki wietrzyk, feeria barw, pomimo pozornej ciemności, masa zapachów, wszystko działa na człowieka i wprawia go w cudowny nastrój. Kocham letnie noce, spacery, ach! Czysta poezja. A jeszcze jak jakaś woda jest? Niebo!


Inspiracją do odpalenia tego wosku dziś była Kochana Ania Babeczka która nie tylko świetnie pisze o książkach, wysłała mi cudowny przepis na czekoladowe ciacho, to dodatkowo wkręciła się w woskowe szaleństwo. Powiedziała, że ten wosk jest mroczny, tajemniczy pasuje do książek które potrzebują dreszczyku emocji, a ja wybrałam do czytania kryminał : )


Możliwe, że Wam ten wosk nie przypadnie do nosa, ale takie samo prawdopodobieństwo na klapę jest przy każdym krążku, ten jest męski, charakterny, sądzę że wiele z Kobietek odkryje nuty zapachowe, które towarzyszą Tatusiom, Mężom, a wiem sentyment, miłe wspomnienia. Piżmo, paczula, mahoniowa woda kolońska. To męski zapach, inny niż oaza o północy, ale bardzo intensywna, nieco bardziej świeża nuta.

Fajny, fajny zapach, ale nie dawajcie go zbyt dużo, bo jest moc. Wosk kiler


Nie tylko mi wpadł w oko. Ale ta etykietka jest cudowna...
Sen nocy letniej
Czytamy i wąchamy


Sen nocy letniej(Midsummer`s night) i inne woski są do nabycia na goodies.pl
Polecam ten sklep, inni potwierdzą : )





Rzecz o... zużytych woskach

W mejlach, wiadomościach pytacie o różnych wątpliwościach związanych z paleniem wosków.


Takim jednym podstawowym jest pytanie o trwałość wosków, czyli jak długo się palą... z tym bywa różnie. Cały krążek powinien pachnieć 8 godzin. Większość użytkowników
1) łamie wosk na kilka części
2) pali z przerwami a nie osiem godzin cięgiem.


Ja stosuję obie wersje. I zauważyłam, że oczywiście jak długo pachnie wosk zależy od wielkości kawałka który palimy. A po drugie, różne woski pachną przez różny czas. Np. Jaśmin jest baaardzo ekonomiczny pachnie długo, melon zaś - mam takie wrażenie - szybko ulatuje.

No dobrze a co zrobić z takim woskiem co to już nie ma zapachu? Można wyrzucić, niektórzy mówią o włożeniu do szafy, czy do torebki(nie wiem w jakim celu, skoro nie pachnie?!), ja kruszę i wrzucam do tealighta - jak widzicie na zdjęciu. W ten sposób jeżeli gdzieś tam jakieś drobinki zapachu są to wzmacniają efekt palonego wosku(pilnuję, aby do tealighta wrzucać zużyty wosk o tym zapachu, który wrzucam do kominka). Sprawdza się to super.

Oczywiście łamiemy na kawałeczki, pilnujemy, żeby nie zdusić płomyka, ani żeby stearyna i wosk nie wyburtowały ze świeczuszki.



Dzięki tej metodzie nie zużywam takiej ilości małych świeczek do podgrzewacza, i nie marnuję wosku.
Polecam Wam ten sposób, będziecie zadowoleni : )

Ten kawałek WILD PASSION FRUIT paliłam długo, jest bardzo wydajnym woskiem, ale ostatnio jakoś doszłam do wniosku, że pachnie słabo, wręcz nie mogę go wyczuć, toteż zapisałam to w pamięci, kupiłam nowy krążek(chociaż starego mam tyle ile na zdjęciu), i zużyty wosk wskoczył do tealighta. : )

I nadal się cieszę tym zapachem 



A Wy macie jakieś praktyczne rady co do palenia wosków? 
A może jakieś pytania?



niedziela, 18 maja 2014

"Wszechświat jest tylko drogą. Kosmiczne Rekolekcje" - Michał Heller

Wszechświat jest tylko drogą, czyli Kosmiczne rekolekcje autorstwa księdza Michała Hellera, wybitnego filozofa i kosmologa, to podróż nie tylko przez świat duchowy. To medytacja nad całym Wszechświatem, nieskończonością, niezwykłością matematyki i kosmosu. To krótkie rozważania o sensie życia, o końcu świata i o tym, czy wiemy, co będzie po naszej śmierci. Pisane przystępnym językiem, pozwalają poznać nie tylko rzeczywistość, którą opisuje fizyka, ale zmuszają do tego, żeby zastanowić się nad niezwykłą rolą człowieka w historii kosmosu. To rozważania o stworzeniu, ale także próba usprawiedliwienia Wszechświata. To intymne rozmowy w nocy i niezwykłe zamyślenia nad tym, kim jest Wielki Nieznajomy.

Słońce wychodzi, roboty w domu po pachy, zawodowe, powiedzmy, że wyzwania depczą po piętach, najłatwiej po ciężkim dniu włączyć film/serial(telewizji nadal nie oglądam), niż położyć się z książką. Co zaczynałam jakąś książkę, jeszcze kilku stron nie przeleciałam, a książka przelatywała… z hukiem… w kąt. Czytadła, nie-czytadła, nic mnie nie łapało. Az trafiłam na książkę ks. Hellera. Potrzebowałam mądrej duchowej strawy. Nadal potrzebuję rekolekcji. Dobrych, mądrych, wypalających… I chociaż nie jestem ani teologiem, ani fizykiem sięgnęłam po Hellera.
Czytałam od wtorku. Wielokrotnie zastygałam nad jednym zdaniem myśląc, rozkładając na głoski, na literki, w wielu wymiarach analizowałam. Polecałam ją każdemu komu mogłam. Wam też polecam.

I mogłabym skończyć pisać o tej książce w ten sposób. Być może byłoby to najlepsze rozwiązanie. Nie
umiem opisywać książek genialnych, takich które żywym ogniem wypalają dusze, docierają do najdalszych zakamarków osobowości i wywracają mój sposób myślenia. Chociaż są niepozorne, nie są opasłymi tomami, jak średniowieczne traktaty. „Wszechświat jest tylko drogą. Kosmiczne rekolekcje” to cienka książeczka. Zaczyna nas poruszać od samego wstępu, autor wyjaśnia w jakich okolicznościach, z jakiej inspiracji powstały poszczególne fragmenty.  Ta książka to zlepek kilku wcześniejszych publikacji i chociaż pozornie wszystkie części są sztucznie zebrane i zlepione, i nie pasują do siebie, to gdy zastanowimy się nad sensem, to wspólnie tworzą spójną całość. Inspirującą, dającą do myślenia.

Póki pamiętam, jeśli ktoś – nie wiem – lubi mnie trochę, ma jakiś dług wdzięczności i inne tego typu uczucia nim targają, jest naprawdę wiele książek Hellera i będą one genialnym prezentem dla mnie. Na pewno wyściskam a kto wie… może coś więcej ; ) np. buziaka dam :P


Ks. Michał Heller podejmuje tematy oczywiste, ale trudne. Każdego z nas dręczą pytania egzystencjalne, każdy z nas szuka jakiegoś usprawiedliwienia, powodu dla którego jesteśmy we Wszechświecie, a czy istnieje jakiś sens istnienia Wszechświata? Trafnym jest stwierdzenie, że jeśli istnienie Wszechświata nie ma sensu, tym bardziej bezcelowe jest nasze, tu bytowanie. Ks Heller wychodzi od naukowego spojrzenia na Wszechświat, od wielkiego wybuchu, do pojawienia się człowieka, gdy w ten sposób spojrzy się na losy Ziemi można wyraźnie sobie uświadomić jak wielkim cudem jest istnienie człowieka. To, że jesteśmy to nie jest naturalna konsekwencja Wielkiego Wybuchu, to cudo, łaska, coś wspaniałego.   Ta książka otwiera oczy nie tylko na wspaniałość tego co nas otacza, na ogromne uporządkowanie, ale rzuca też nowe światło na życie człowieka, zwłaszcza na świat wewnętrzny, tak różny od tego co nas otacza, świat wymykający się prawom przyrody, stojący w opozycji do świata materialnego, atakujący bogactwem i ogromnym potencjałem. Uświadomić sobie te cechy – coś pięknego.

Według mnie ta książka to jedna wielka sentencja, zbiór wskazówek, które pomogą spojrzeć na życie z właściwej perspektywy. Zużyłam wiele, wiele zakładek indeksujących na zaznaczenie tych najpiękniejszych, najważniejszych zdań. Moim zdaniem powinien zostać stworzony zeszyt, coś w stylu „Ks Heller na każdy dzień” i tematem do rozważań każdego dnia byłby inny cytat, bo te zdania co sobie zaznaczyłam skłaniają do myślenia, poszerzają horyzonty, są balsamem na zbolałą duszę.



Polecam Wam tę książkę, mocną, dającą do myślenia, mądrą!!


Dostała u mnie na LC maksymalną liczbę gwiazdek, a zasługuje na więcej!!

rzecz o moich zapasach i nowościach

Czwartek - leje jak z cebra, ja wchodząc z domu o szóstej, a było pochmurno, nawet nie pomyślałam o czymś tak prozaicznym jak parasol. Bo po co?
Na szczęście zaparkowałyśmy tuż obok uczelni. Niemniej jednak do samochodu biegłyśmy. Udało nam się zaliczyć w Tesco moje ulubione stoisko z woskami. 

Wybór tam jest... no średni, umówmy się, moich ulubionych jest ograniczona ilość. Nie ma Waniliowej Satyny, ani kwiatu Champaca... ale była Bahama i Wild Passion Fruit, które mają być wycofane, więc dokupiłam na zaś. Kupiłam też cztery woski nowe, na sucho pachną zacnie, zobaczymy jak się sprawią : ) O tych woskach krążą sprzeczne opinie... zobaczymy
Bardzo mi się podobają te woski razem, kolorystycznie prezentuję się po prostu cudownie i słodko :)


Zapasy... Mam już zapachy ukochane, zapasy, które zbieram, aby palić je spokojnie i wiedzieć, że mi nie braknie, że nie skończy mi się nagle. Nie może nadejść chwila gdy będę miała ochotę na dany zapach a tutaj - zonk. 
Na powyższym zdjęciu widzicie woski, które są zapasami, mam już pootwierane i w woreczkach strunowych te są żelaznym zapasem. Brakuje mi jeszcze kilku zapachów, które muszę sobie dokupić, wspomniana wanilia i champaca, november rain, smoczy owoc, stokrotki, chryzantemy. To na pewno :)

Jak nie pokochać za sam ten widok. Uwielbiam te kolorki.



A teraz przejdźmy do wosków jeszcze dziewiczych.

Z każdej tury zakupowej mam jakieś woski, których JESZCZE nie otworzyłam. Na co czekam? Nie wiem :P  Na natchnienie. Każdy z tych zapachów jest inny, są i owoce i zapachy świeże, męskie, soczyste. Różne różniste. Jeśli chcielibyście coś zasugerować - będę wdzięczna :) Szukam tej inspiracji : )

Jest wieża :)


A tutaj kolorowy chaos : )


Teraz myślę o poważniejszym obkupieniu się w Kringle, chociaż Yankee są cudowne, owszem bywają zapachy słabsze, ale jak zachwycą to już po całości : )

Mam same woski, nie mam świec i szczerze mówiąc nie mogę się jakoś przekonać, że są mi do czegoś potrzebne... woski mnie "zaspokajają" jak na razie doskonale.







sobota, 17 maja 2014

"Cesarzowa Elżbieta" - Brigitte Hamann

Biografia żony cesarza Franciszka Józefa I ukazuje kobietę, która nie chciała podporządkować się ówczesnym regułom, dążącą do celu sformułowanego dopiero przez ruch kobiecy XX wieku w haśle ''samorealizacja'' - i osiągnęła go. W książce Brigitte Hamann Elżbieta jest kobietą z krwi i kości ze swoją dumą, obsesjami, egzaltacją i uporem. Powszechnie znamy ją jako kobietę inteligentną, oryginalną, prekursorkę pewnych współczesnych zachowań. Pedantyczna dbałość o urodę i kondycję, forsowne codzienne marsze, wyczynowa jazda konna, pływanie, surowa dieta, a przy tym podróżowanie i nauka języków obcych, to wszystko zbliża ją do modelu współczesnej kobiety.


Wiosna, jak zauważyłam wiąże się z kryzysem czytelniczym. Dodatkowo miałam ostatnio sporo pracy, o czym świadczy fakt, że książkę którą znam i lubię czytałam ponad tydzień. Nie wiem co mnie tknęło na powtórkę, biografii którą kiedyś czytałam. Biografia kobiety o której wiem sporo, a której wciąż nie rozumiem i dawno już przestałam ją lubić.



Kiedyś dawno temu pisałam recenzję tej książki.  Dziś chciałabym Wam o niej coś więcej napisać. Moim zdaniem pomimo ceny książka warta jest przeczytania.
 
Młodziutka Elżbieta - to i następne zdjęcie pochodzą z Wiki
Postać Elżbiety Bawarskiej, Cesarzowej Austrii, Królowej Węgier, niekoronowaniej królowej Czech dla wielu osób z mojego pokolenia i starszego jest legendarna. Za sprawą filmów kostiumowego z Romy Schneider jawiła się jako niepokorna, słodka księżniczka w cudownych sukniach o serduszku przepełnionym dobrocią. Późniejsze filmy o Elżbiecie stopniowo odchodziły od tej cukierkowej konwencji, ale próżno szukać filmu, który pokazywałby Elżbietę taką jaką była, neurotyczna, egoistyczna, nieodpowiedzialna, długo by pisać, a Wy usnęlibyście na przymiotnikach, z powodu ich kosmicznej liczby.

Ta książka mnie zasmuca… los Elżbiety jest przestrogą, dla nas wszystkich. Dla mnie Sisi i Scarlett O`Hara stoją w jednym rzędzie, zawsze stawiam sobie je obie przed oczyma, żeby pamiętać o docenianiu tego co się ma , zamiast płakania za księżycem.

Jej życie miało być sukcesem, nie spektakularnym bo była drugą córką i długo uważana była za brzydszą od swej starszej siostry Heleny. To Helena miała robić doskonałą partię, śliczna, wykształcona, pobożna, spolegliwa. Helenę wybrała ciotka dziewcząt na małżonkę młodego cesarza, który był bożyszczem poddanych płci żeńskiej jeszcze nie całkiem poradził sobie z zawieruchą Wiosny Ludów o potrzebował  żony. Franciszek Józef, który koronę dostał od matki „jedynego mężczyzny na dworze”, ufał matce. Ufał i słuchał jej.  Wbrew jej woli postąpił  raz, wybierając na żonę nie Helenę a jej młodszą dziką/naturalną Elżbietę. Elżbieta była półdzikim dzieckiem wychowywanym w Bawari i przez ekscentrycznego ojca i matkę – umęczoną, zdradzaną przez męża, żyjącą w poczuciu mniejszości – kobietą. Wywodziła się z bocznej linii Witelsbachów, była siostrą cioteczną swojego przyszłego męża. Jego i jej matka były siostrami. Nas może to oburzać, obrzydzać, dziwić ale wtedy było to normalne, zwłaszcza w Austrii. Nawet dyspensa od papieża byłą tylko formalnością. Skoro Franciszek Józef w końcu zawetuje wybór następnego Ojca Świętego, chyba dostrzegacie jak wielki miał wpływ cesarz na papiestwo i w ogóle jakie miejsce w świecie zajmował. Genetyka wtedy jeszcze de facto nie istniała. Masa małżeństw pomiędzy Witelsbachami a Habsburgami dopełniła tragedii, która zaczęła się tak niepozornie w Bad Ischl, gdy Cesarz zakochał się w księżniczce.
 
Cesarska rodzina
Zaczęła się bajka… a raczej skończyła. W tej książce dowiecie się dlaczego wszystkie bajki i romanse kończą się ślubem, bo po ślubie kończy się bajka. Tak było w przypadku Franciszka i Sisi. On kochał ją do ostatniego tchu, a ona była zbyt zapatrzona w siebie. Żałowała, że jej wspaniały narzeczony nie jest szewcem tylko cesarzem. Nie wiem tylko czy jakiegokolwiek szewca byłoby stać na zaspokajanie jej zachcianek.

Elżbieta była postacią tragiczną, aby w pełni dostrzec jej tragizm należy spojrzeć na nią z kilku perspektyw.
 
Legendarna uroda Sisi
uwieczniona na portrecie pędzla Winterhaltera
W wieku 30 lat w węgierskim stroju koronacyjnym
Miłość. Księżniczką w jej rodzinie nie wolno było czytać romansów, prawdopodobieństwo, że wyjdą za mąż z miłości raczej nie wchodziło w grę. Małżeństwa były podyktowane względami dynastycznymi. Elżbietę spotkało wielkie szczęście, które było obce jej matce i teściowej. Jej mąż był w niej zakochany, miał niewyczerpane pokłady cierpliwości, ale był mężczyzną, patrzył na świat inaczej, dodatkowo był – w przeciwieństwie do Sisi – przyziemny, obowiązkowy, obca mu była metafizyka, poezja i literatura. Treścią jego życia były obowiązki, ogromne państwo, niejednolite etnicznie, narodowo, wewnętrznie skonfliktowane w czasach gdy monarchie upadały a ciemiężone narody odnajdywały swoją tożsamość i żądały poszanowania swoich praw. I taki mąż przypadł w udziale młodziutkiej nastolatce, której życie małżeńskie zaczęło się od traumy. Która z kobiet chciałaby skonsumować swoje małżeństwo, gdy pod drzwiami sypialni czeka na efekt tłum? Sisi pozwoliła się „tknąć” dopiero trzeciej nocy. A tuż po ślubie, gdy mogła przypuszczać, że będzie miała męża dla siebie, ten musiał codziennie wyjeżdżać i zajmować się państwem, a do młodej żony przybywała teściowa i robiła kontrolę. Trauma okresu poślubnego została w Sisi do końca życia. Co spowodowało, że taka miłość, bo Franciszek Józef ogromnie kochał swoją żonę, nie przyniosła im obojgu szczęścia tylko gorycz, rozczarowania i rozłąkę. Czy Sisi kochała męża? Czy po prostu po sztubacku się zakochała, a później gdy to minęło, było już za późno? Przeczytacie, może znajdziecie odpowiedź.

Dzieci. Miała osiemnaście lat gdy została matką. Dziecko natychmiast zostało jej odebrano. Po pierwsze
Z Gizelą i Rudolfem, na ścianie portret zmarłej Zofii
rozczarowała Monarchię, bo urodziła się córka. Pozbawiono Sisi przywileju nawet tak drobnego jakim było nadanie dziewczynce imienia. Później Sisi jako dwudziestolatka będzie patrzyła na ciężkie konanie swojej malutkiej córeczki. Nim mała Zofia umrze, Elżbieta urodzi druga córkę, która również będzie jej odebrana. Teściowa obwini Elżbietę za śmierć Zofii a młodziutka kobieta pogrąży się w depresji. Jej sytuację na dworze poprawiły narodziny syna, dziedzica, następcy tronu. On tym bardziej musiał być zabrany od matki aby przygotować go do objęcia władzy. Dopiero najmłodsze dziecko – Marię Walerię – Sisi mogła wychować sama. Ale Elżbieta nie była dobrą matką tylko dlatego, że jej to uniemożliwiono, ona nudziła się dziećmi bardzo prędko nie dostrzegła tego jak bardzo potrzebował jej Rudolf, jako jedyne dziecko podobne do niej we wszystko. Nie widziała jak łaknął jej uwagi, akceptacji, bo sama była zajęta podróżami, końmi i swoimi kaprysami.

Osądźcie czy naprawdę byłą piękna
po samobójstwie syna nosiła tylko czerń
Piękny jest ten portret, już rok noszę się by go wyhaftować
krzyżykami : )
Uroda. Zafiksowana byłą na tym punkcie. Słynna, ale zafiksowana, jak zwykle przekroczyła granice rozsądku. Głodówki, maratony ćwiczeń, biegi, mordercze marszruty, szaleńczo jeździła konno – do czasu gdy reumatyzm jej to uniemożliwił. Zaliczyła kilka groźnych upadków. Cierpiała na puchliny głodowe. A gdy dopadła ją starość nie rozstawała się z wachlarzem i parasolką aby nikt nie zobaczył, że jej uroda przeminęła. Z urody i wierszy byłą dumna, tylko z tego. Uroda przeminęła, twarz się pomarszczyła, miała sztuczną szczękę, a wiersze wszyscy uważają za grafomańskie. Smutne to.

Już i tak się rozpisałam a nie chcę pisać elaboratu o Elżbiecie. Jest mi smutno, ale najbardziej żal mi jej męża. Elżbieta chciała mieć wszystkie przywileje a żadnych obowiązków. Nie uważam, że miała prawo tak myśleć. Pieniądze wydawała pełnymi garściami, odmawiając wszystkim swojej osoby, a właściwie jej jedynym obowiązkiem było pojawiać się i pokazywać buzię, reprezentować cesarstwo. Oczywiście po części można ją zrozumieć. Na dworze nie byłą lubiana. Nie usprawiedliwia jej to jednak w 100%

Polecam Wam tę biografię. Hamann wykonała ogromną pracę, napisała bardzo profesjonalną, historycznie poprawnie biografię, która nie usypia, nie nudzi, ale wciąga, jak najlepszy film.
Naprawdę gorąco ją polecam, kolejny raz ją czytałam i wiem, że to nie był ostatni raz.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (16) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (2) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (2) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (7) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (7) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (6) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (3) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (3) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (12) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy