piątek, 31 października 2014

"Ułani, poeci, dżentelmeni. Męski świat w przedwojennej Polsce" - Maja Łozińska, Jan Łoziński

Dżentelmen, oficer, mężczyzna w początkach XX wieku - jaki był, jak kształtował się jego wzorzec, jakie reguły męskiego zachowania obowiązywały w przedwojennej Polsce?Maja i Jan Łozińscy opowiadają o męskim świecie II Rzeczypospolitej: kodeksie honorowym i towarzyskim, o obowiązkach i przywilejach dżentelmenów, o męskiej modzie, stosunku do kobiet, zainteresowaniach, o szczególnym statusie oficerów w ówczesnym społeczeństwie, o ich życiu prywatnym. Przytaczają relacje i wspomnienia z balów w kasynach oficerskich, z konkursów jeździeckich i słynnych pojedynków. Zaglądają do kronik towarzyskich ówczesnej prasy. Nie chcąc jednak idealizować tamtego świata, przyglądają się także jego ciemnym stronom: nadużywaniu alkoholu, awanturnictwu, stawianiu się ponad prawem. Takie zachowania niosło ze sobą dziedzictwo tradycji rycersko-szlacheckiej, na które powoływał się prawie każdy polski oficer i dżentelmen.Wśród tych, którzy urzekali i budzili zachwyt ówczesnych kobiet, byli również poeci, aktorzy, artyści kabaretowi, sportowcy i dyplomaci.


Wydawnictwo PWN to klasa sama w sobie. Chyba ciężko szukać osoby, która nie miała z książkami wydanymi przez PWN do czynienia. Wprawdzie w moim umyśle zakodowało się, że wydają słowniki i encyklopedie, jednak nie tylko leksykonami PWN stoi, wydają również  wspaniałe książki o historii. Dużo dobrego słyszałam o tych pióra państwa Łozińskich, którzy badają i opisują życie, obyczaje polskie na przestrzeni wieków. Na mojej półeczce znajduje się nabyta okazyjnie książka o życiu arystokracji, a teraz dołączyła do niej opowieść o mężczyznach z dwudziestolecia międzywojennego. Nie powiem – oczekiwania były ogromne, bo autorzy mają naprawdę doskonałe recenzje. A książki… drogie są pieruńsko.



„Ułani, ułani, malowane dzieci”
Moim zdaniem, chyba najciekawszy najlepiej napisany rozdział w książce… Odpowiada tytułowi książki i moim oczekiwanion. A mianowicie: opisano zasady panujące w danym środowisku i przytoczono przykłady. A że często ilustruje te zasady, barwna postać Wieniawy, pierwszego kawalerzysty II RP, to czytało się naprawdę wspaniale. Ostatnio coraz bardziej fascynuje mnie ostać Wieniawy:
„w polityce i dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie.”
Autorzy kreślą nam świat oficerów w II RP, kasty uprzywilejowanej, ale jednak nie żyjącej w tak idyllicznych warunkach jak mogłoby się wydawać. Restrykcyjny kodeks honorowy, pojedynki i pijaństwo. Aby lepiej wczuć się w klimat tamtych czasów, dostajemy sporo fotografii ilustrujących życie oficerskie. Z fotografii bije niesamowita aura… aż rozumie się babcię co to „umierała, jeszcze się pytała, czy na tamtym świecie ułani będziecie.”.

Następny rozdział opowiada o poetach. Znane nazwiska, poloniści katowali nas w szkołach Staffem, Tuwimem. Słonimskiego poznałam na własną rękę.  O poetach dwudziestolecia międzywojennego krąży wiele opowieści, zwykle osnutych zielonkawymi oparami absyntu, tytoniowego dymu i ogólnego nastroju bohemy. Łozińscy również w tym klimacie utrzymują swoją opowieść, która nie jest już tak spójna jak ta o kawalerzystach, czytając rozdział o poetach nie miałam wrażenia, że czytam o grupie społecznej, ale że to kolaż z portretów kilku znanych osób.  A może to wina tego, że wyjąwszy kilka pojedynczych utworów, nie lubię wierszy z tego okresu? A może nigdy nie czytałam ich po spożyciu?



Podobną sytuację mamy w następnych rozdziale o gwiazdorach i amantach, czyli znowu jest to rozdział zlepiony z kilku biografii, ale moim skromnym zdaniem ciekawszy. Super czytało mi się o Kiepurze o którym niewiele wiedziałam, a tak poznałam kilka ciekawostek. Okazuje się, że świat gwiazd od zawsze był dotknięty zgnilizną moralną, chociaż oczywiście poziom tego nadpsucia był inny. Poczytamy w tym rozdziale o początkach współprac o które tak walczą blogerzy : P Rozdział o gwiazdach i amantach jest barwny, czyta się go szybko i bardzo dobrze.
Następnie mamy rozdział o sportowcach… aspirujący do bycia kompleksowym, ale na zasadzie przypadkowości. Autorzy wybrali kilka dyscyplin sportowych, kilku przedstawicieli i tak piszą, żeby coś było. Niemniej jednak przeczytamy sporo o tenisie, narciarstwie, hippice i lotnictwie XX- lecia międzywojennego. A Żwirko i Wigura przestaną być abstrakcyjną parą patronującą różnym placom i ulicom.

Ostatni rozdział o dyplomatach – na niego byłam bardzo napalona, bo uwielbiam prawo dyplomatyczne i konsularne i zawsze z wielką ciekawością czytam o życiu ambasadorów i ich placówkach. Tutaj, chyba nie warto wspominać tego rozdziału, bardzo lakonicznego i sprawiającego wrażenie, raczej szkicu nić przepracowanego rozdziału.

Na koniec dostajemy wisienkę na torcie i lody z bitą śmietaną, fragmenty porad dla pan z XX-lecia. Cud miód i orzeszki. Naprawdę polecam, z humorem, w świetnym stylu. Super!!

Konkludując… to druga książka Łozińskich, z jaką mam styczność, ale pierwsza o której piszę bo Arystokracji jeszcze nie doczytałam. Ta książka jest droga, kosztuje 70 zł w regularnej sprzedaży, bo oczywiście, zawsze możemy zapolować na promocję. Wydana jest naprawdę przepięknie, twarda oprawa, doskonały papier, mnóstwo zdjęć, strona wizualna jest na piątek z plusem, albo nawet na szóstkę. Nie można się do niczego doczepić.
Natomiast już sama treść nieco mnie zawiodła… trochę jak z piękną wydmuszką… spodziewałam się, że będzie trochę bardziej wartościowa. Czyta się dobrze, jest ciekawa, chociaż momentami nieco mnie usypiała i nudziła. Z drugiej jednak strony, do tej pory czytałam same, bardzo pozytywne recenzje, więc być może tylko się czepiam.  Chociaż sądzę, że ceny się nie czepiam bezpodstawnie, moim zdaniem jest zbyt wysoka…


czwartek, 30 października 2014

Moje życie w tytułach książek

Klaudyna nominowała mnie do baaaardzo trudnego zadania, które spędzało mi sen z powiek, ale w końcu, przysiadłam i WŁALA.

Z przymrużeniem oka



JA
Jak opisałabyś szesnastoletnią siebie?
"Szatan z siódmej klasy" [ o ironio, nigdy nie chodziłam do siódmej klasy, ale od czego wyobraźnia]

Co widziałaś, patrząc w lustro?
"...nie pytajcie mnie kim jestem"[a tak serio, to rzadko patrzałam w lustro]

Jakie motto przyświecało szesnastoletniej tobie?
"Wszystko jest możliwe" [Ci którzy teraz mnie znają, pewnie nie uwierzą, że kiedyś byłam taka optymistką]

Jak inni opisaliby twoją osobowość?
"Panna z mokrą głową" [Niewiele się zmieniło]

Twoja najgorsza cecha z czasów szkolnych?
"Wiem co myślisz" [zawsze byłam przemądrzała]

Opisz zawartość swojego dziennika/pamiętnika
"Pamiętniki Wampirów" [pamiętnik pisałam krótko i to tak wampirzy, bełkot bez sensu]

Twój największy lęk
"W sieci pająka" [Arachnofobia towarzyszy mi od lat]

Co Cię wyróżnia?
"Geniusz i bogini" [ciężko być tak zarąbistą, ale radzę sobie z tym najlepiej jak mogę ;] )

Zawsze martwiłaś się o...?
"Wszystko i jeszcze więcej"  [coś na kształt paranoi i nerwicy z paniką]






ŻYCIE UCZUCIOWE
Jak podsumujesz swoje życie uczuciowe z czasów szkolnych?
"Dzikie serce" [ostrożna, chociaż kochliwa]

Opisz swojego najpoważniejszego chłopaka ze szkolnych lat
"Pan Wołodyjowski" [tylko ON się liczył]

Opisz swój pierwszy pocałunek
"Wiele hałasu o nic"[jestem osobą, którą najmniej wzrusza moje życie uczuciowe :P ]

Twoja filozofia dotycząca miłości
"Spokojnie to tylko miłośc" [jw]

Opisz swoje najgorsze rozstanie
"Gdy myślisz poważnie o miłości"[tak, zerwałam z facetem, bo snuł zbyt dalekosiężne plany :P ]





RODZINA

Twoje relacje z mamą, gdy byłaś nastolatką
"Wspaniałe życie"[konstans]

Twoje relacje z tatą, gdy byłaś nastolatką
"Zwaśnieni monarchowie" [oboje miewamy humorki]

Twoje relacje z rodzeństwem
"Brygada śmierci"[bywało burzliwie, ale lepiej było Nas nie zostawiać bez nadzoru :P]

Co sądziłaś o metodach wychowawczych twoich rodziców?
"Mogło być gorzej"[nie miałam liberalizmu, ani obozu. W porównaniu do znajomych miałam wspaniale, a nie miałam ciągot do rzeczy zakazanych, wiec naprawdę, bardzo sobie chwalę :P ]

PRZYJACIELE

Opisz siebie i swoją najlepszą przyjaciółkę z czasów, gdy miałaś szesnaście lat
"Księżniczka" [z wiecznym fochem, przyciągam chyba takich ludzi, no kobiety :P ]

Twój status społeczny
"Błazen"[nic się nie zmieniło i tutaj]

Opisz swoją grupę przyjaciół
"Szalone miesiące" [dużo śmiechu, włóczęgi, szaleństw, miło wspominam]

OBECNE ŻYCIE

Opisz swoje obecne życie uczuciowe
"Nie ma rozpusty większej niż myślenie" [powoli się stabilizuję]

Opisz stan swojej przyjaźni z czasów szkolnych
"Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej" [aż tak źle nie jest. Lepiej mieć mniej, ale solidniejszych, jak Zagłoba nie lubię tłoku]

Twoje relacje z rodzicami
"Na Zachodzie bez zmian"[nadal jest bardzo dobrze]

Największa nauka, jaką wyniosłaś ze szkoły
"Idioci mają pierwszeństwo" [po prostu tak jest]

Jedna rzecz, której chciałaś się nauczyć
"Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy" [nadal by mi się przydało]

Rada, jaką chciałabyś dać nastoletniej sobie
"Wszystko jest takie kruche"[chciałabym doceniać wiele rzeczy, bardziej. A nie mazać się post factum]

Coś, czego mogłabyś nauczyć się od szesnastoletniej siebie
"Uwierz w siebie" [ jako nastolatka bardziej wierzyłam w swoje możliwości, teraz wierzę, że raczej wszystko spieprzę]




Ufff. Udało się. Pół-żartem, pół-serio.
Ponieważ ja tak świetnie się bawiłam do zabawy zapraszam:
A także każdego kto ma ochotę na zabawę :))

środa, 29 października 2014

rzecz o... ogniu na plaży

Złota jesień wróciła. Na polu znowu jest pięknie, złote liście, dogrzewające słońce, ale mimo wszystko jest zimniasto. Do domu wracam w ciepłej kurtce i w rękawiczkach. Rano wychodzę i zabieram termiczny kubek z herbatą na rozgrzewkę na przystanku.

Celuję teraz w zapachy ciepłe, które zapewnią mi przytulność. Mela, chyba też takich szuka, bo ładuje się do pokoju i szuka miejsca gdzie można zagrzać ogonek.



Miałam dziś po pracy palić Kringla - Cozy cabin, ale robiąc remanent w YC znalazłam ten wosk i mnie zaintrygował. Leży już w pudełku tak długo, a ciągle go nie odpaliłam, na pierwszy niuch, świetnie nadawał się na zimny, jesienny wieczór.


Nie przez przypadek wspomniałam cozy cabin z Kringla, bo według mnie te dwa zapachy są do siebie podobne. Oba są drzewne, ciepłe, nasuwają skojarzenia z sauną, ogniem, kominkiem, olejkiem eukaliptusowym. Tylko, o ile Kringle jest mocny i moja Mama pytała co tak zajeżdża konfesjonałem, tak ten wosk jest łagodniejszy, nie tak nachalny. Robi swoje, ociepla atmosferę. 
Jednoznacznie kojarzy mi się z sauną, za którą tęsknię i na którą nie mam czasu : (


 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl

wtorek, 28 października 2014

rzecz o... spokoju

Wiecie co... starzeję się. Ha! też mi nowina. Może przez to, że za miesiąc mam urodziny, jakoś wyraźniej sobie to uświadamiam? A może to jesień? Nie wiem! W każdym razie oznaką starości jest to, że wolę się zaszyć w moim pokoiku(w Kasiuczkolandii napalone i moje zmarźluchostwo uradowane), z herbatką(parzy się yellow river), a nie włóczyć się gdzieś. 

Dzięki temu, że moja praca dorywcza(na cały etat xD) jest nienerwowa i nie mam potrzeby wyrywania się z kijami by odpocząć po myślowym galopie, celebruję nieliczne chwile w domu.

Palę woski, głaszczę książki, miziam psa, grzeję się w łagodnych snopach moich nocnych lampek. Wtulam się w koce, tarmoszę Miśka. Jest pięknie... trzeba tylko o tym pamiętać.


 Calm, Keep calm, Keep calm Kasiek.


Jak pierwszy raz zobaczyłam ten wosk, skojarzył mi się z lawendą, a lawendowe z YC to ja miałam głównie zawody. Wrzuciłam więc wosk na dno pudełka i tak leżał. Gdy przypomniałam sobie o moich tartach i wwąchałam się w niego - odpłynęłam. 
Spokój, nazwa tego wosku to kwintesencja tego zapachu. Ręce świerzbiły, żeby go odpalić.

Lawenda, wanilia i drzewo sandałowe, tworzą naprawdę bajeczną kompozycję, jednocześnie świeżą, słodką, otulającą. 

jak do tej pory to mój absolutny faworyt z tej serii wosków. Cieszę się, że moje obawy się nie spełniły. 

Polecam każdemu!! Do wyciszenia jest IDEALNY!!!



 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl


rzecz o... komforcie

Miałam Was uraczyć postem od żółci ciężkim, bo jakoś taki ten dzień był dziwny. Może pełnia? A może dziś zsynchronizowały się ludziom PMSy. Ale wróciłam do domu, w skrzynce czekał na mnie mejl i od razu zrobiło mi się lepiej. Nowe książki, też nie były od rzeczy.

Parzę sobie kawkę w moim nowym kubku i wącham coś ładnego.


Nie mogłam się zdecydować na zapach, a jeszcze wieczorem czeka mnie kolejny dylemat, co palić do spania. Więc wniosłam petycję do Instancji Wyższej, aby wybrała. Instancja ta - jak Temida - jest ślepa, no dobra, Instancja zamknęła oczy i na czuja wybrała wosk - comfort.








To drugi wosk z serii relaxing rituals od Yankee Candle, jaki paliłam. Czym one dokładnie się różnią(wyłączywszy stronę wizualną) od tych z normalnej serii - nie wiem.Kruszą się trudniej, a nóż do wosków mi zginął...

W tym wosku producent obiecuje nam trzy nuty: kardamon, różę i drzewo cedrowe. Mieszanka, dosyć oryginalna, nie powiem. Wosk o barwie oliwkowej, po roztopieniu, jest taki jak zobaczycie na ostatnim zdjęciu.  Na sucho Instancja ledwo wyczuła, po dokładnym niuchaniu i później po rozpaleniu - zyskał aprobatę. Ja na sucho czułam dobrze(i podobało mi się), za to po rozpaleniu, niuchałam i niuchałam i wyniuchać nie mogłam. 



A dałam przecież spory kawałek, nigdy nie daję tak dużo na pierwszy raz(ale się ułamało).

Z czym mi się kojarzy ten zapach? Nie wiem czy za sprawą róży i cedru, mam jednoznaczne kościelno-kadzidłowe skojarzenia.

Wosk jest jesienny, dymny, kadzidłowy, nie jest to zapach brzydki, ale na kolana nie powala. Dopalę go bez przykrości i nie będę miała pokusy by się go pozbyć.


 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl

poniedziałek, 27 października 2014

"Czy jesteś psychopatą?" - Jon Ronson

Autor "Człowieka, który gapił się na kozy" powraca z nową książką!To opowieść o obłędzie.
Wszystko zaczęło się spotkania Jona Ronsona z akademicką specjalistką z zakresu neurologii. Podobnie jaki wielu innych kolegów z branży, otrzymała ona pocztą od anonimowego nadawcy dziwną, zaszyfrowaną książkę. O pomoc w odkryciu jej tajemnicy poprosiła Jona. Ten zaś zupełnie niespodziewanie odkrył, że w poszukiwaniu rozwiązania zagadki zawędrował do fascynującego świata obłędu.
Jon spotyka pensjonariusza zakładu zamkniętego Broadmoor, który zaklina się, że symulował chorobę psychiczną w celu złagodzenia wyroku, a teraz utknął tu, bo nikt nie chce uwierzyć, że jest normalny; rozmawia z osobami zajmującymi się katalogowaniem schorzeń psychicznych i tymi, którzy zaciekle się im sprzeciwiają; kontaktuje się z wpływowym psychologiem, twórcą stosowanego powszechnie testu na psychopatę, przekonanego, że wielu prezesów i polityków to w rzeczywistości psychopaci.
To właśnie od niego Jon uczy się rozpoznawać osoby o skłonnościach psychopatycznych. Wyposażony w tę wiedzę zmierza ku domenie wpływów i władzy. Przeprowadza wywiad z niesławnym dowódcą szwadronów śmierci i rozmawia ze znanym prezesem, którego domniemana psychopatia doprowadziła do sporych fluktuacji na giełdzie. Ale Jon nie spotyka się wyłącznie z psychopatami; kontaktuje się też z tymi, których działalność zawodowa w jakiś sposób związana jest z szaleństwem i którzy dzięki niemu zarabiają na życie. Odkrywa przy tym niepokojącą prawdę, że wielu ludzi ze szczytów tej branży jest na swój sposób tak samo szalonych jak ci, którzy są przedmiotem ich badań.
Charakterystyczne poczucie humoru, urok osobisty Jona i jego wrodzona dociekliwość sprawiają, że książka Czy jesteś psychopatą? wciąga od pierwszych stron. Ta pozornie rozrywkowa lektura wydobywa na światło dzienne niewygodne prawdy i zachęca do stawiania pytań o to, jak definiować normalność w świecie, w którym coraz częściej ocenia się nas po naszych najbardziej skrajnych zachowaniach.


Temat psychopatów wywołuje w Nas sprzeczne uczucia. Nie oszukujmy się, z jednej strony budzą oni – co zrozumiałe – lęk, bo spotkać na ulicy osobę, która ma rozbrat z rzeczywistością i sprawia jej przyjemność zadawanie bólu i oglądanie w czyichś oczach przerażenia, jest perspektywą po prostu straszną, ale z drugiej strony, odmienność Nas pociąga i fascynuje. Podobno zwłaszcza kobiety, mają nasiloną fascynację typami niebezpiecznymi. Patrząc na to, że zwykle pociągają mnie dranie, jestem w stanie w to uwierzyć. Ostatnio w akademiku, z nowopoznaną koleżanką przegadałyśmy pół nocy o mężczyźnie, który słynie z tego, że bynajmniej nie jest Misiaczkiem, a my podniecałyśmy się jak panny młode w noc poślubną.
Gdyby nieprawdą była fascynacja niebezpieczeństwem, książki o świrach nie miałyby takiego brania. Lubimy zbliżać się do niebezpieczeństwa na bliską odległość. Jak w dzieciństwie, gdy bawiliśmy się kto podejdzie do groźnego psa na łańcuchu, co z tego, że często kończyło się to pogryzionym tyłkiem. Liczyła i liczy się adrenalina, teraz gdy jesteśmy starsi intrygują Nas wyższe poziomy strachu, chociaż można zapłacić za to większą cenę niż cena bólu za szczepienie na tężca.

Zaczyna się niepozornie, od tajemniczych przesyłek z kosztownie wydaną książką wysłanych, wszystko na to wskazuje, przypadkowym ludziom. Nadawca musiał włożyć wiele wysiłku i pieniędzy w wydanie książki. Dlaczego książkę dostały te, a nie inne osoby ma odkryć dziennikarz – Jon Ronson, który nieświadomy tego co go czeka wyrusza na podróż po zawiłościach ludzkiego umysłu i pozna przeróżne odchylnia, absolutnie niezaliczane do tych „pozytywnych”.

Ta książka w gruncie rzeczy jest przerażająca, chociaż nie czyta się jej jak relacji ze szpitala psychiatrycznego z dawnych lat. Przeraża świadomość, że ludzie którzy wyglądają normalnie, siedzą obok nas w trolejbusie, w glowie mają taki chaos, takie przemieszanie wartości, że w ciemnym zaułku mogą nas zamordować.
Największe wrażenie zrobił na mnie fragment o tym, jak psychopaci nie rozróżniają wyrazów twarzy, że nie umieją czytać emocji z mimiki, a grymas przerażenia, opisują, jako ten wyraz twarzy, które miały ofiary tuż przed śmiercią i coś co jest bardzo podniecające. Normalnie horror.



Ta książka sprawiła, że dowiedziałam się wielu ciekawych, acz niepokojących rzeczy. Naprawdę bardzo ją polecam, może wtedy przestaniemy szafować zwrotem „Ty psychopato” i poważnie zastanowimy się nad tematyką tych schorzeń, kto wie, czy nie uratuje to  Nam kiedyś życia.

Polecam!!

niedziela, 26 października 2014

Kasiek pooglądał

Z powodu choroby, ostatnio z książek, które wymagają masę wysiłku, od wyboru lektury, zdjęcia z półki, dźwigania woluminu, przewracania stron itp. Przerzuciłam się na łatwiejsze w odbiorze filmy. Dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na kilka specyficznych pozycji,  akurat te filmy polecam i mam nadzieję, że Wam się spodobają. Lubię do nich wracać.

zdjęcie i opis stąd
"Czasem słońce, czasem deszcz", najkosztowniejsza indyjska produkcja ostatnich lat, a zarazem największy przebój największej kinematografii świata, to zrealizowana z ogromnym rozmachem, pełna humoru opowieść o uczuciu, które pokonuje wszelkie przeszkody. Już 1,5 miliarda widzów dało się uwieść historii bohaterów, granych przez gwiazdy Bollywood: piękną Kajol i ubóstwianego przez całe Indie Shah Rukh Khana. W "Czasem słońce, czasem deszcz" przeplatają się intymne wyznania i zapierające dech w piersiach sceny taneczne. To pochwała życiowego optymizmu i podstawowych wartości - rodziny, przyjaźni, lojalności.

Czasem słońce, czasem deszcz” -  mój pierwszy film bolly. Oglądnęłam go, pamiętam to jak dziś, 8 lat temu, po pierwszym kolosie z Rzymu(spektakularny sukces). Ten film jest tak specyficzny, że nigdy w życiu nie poleciłabym go osobie, która nie siedzi już chociaż połową pośladka w bollywoodach można się zrazić. K3G jest produkcją monumentalną, olśniewa przepychem, oszałamia feerią barw, tańcem, śpiewem. Jednak gdy oswoimy się ze złotem, bogactwem atakującym z każdej strony dostajemy bardzo indyjską opowieść o kilku warstwach, które przegapimy z łatwością jeśli nie zadamy sobie minimalnego trudu, aby zrozumieć o co chodzi. Na pierwszy rzut oka, to historia bogatego chłopaka, który zakochuje się w biednej dziewczynie i ze zrozumiałych powodów ojciec jego nie chce dać zgody na ten ślub. Ot taka indyjska Trędowata. Tymczasem ta historia jest głęboko zakorzeniona w kulturze Indii w podziale na wyznawców hinduizmu i islamu, rzecz rozbija się o wierność tradycji, posłuszeństwo, podział na kasty i wciąż żywą w Indiach tradycję wyboru żony przez rodziców.
Główne role grają: Kajol, piękna, szalona i bóg Bollywoodu SRK. Mija osiem lat, a ja wciąż mam przy pewnych scenach łzy w oczach.
Muzyka do tego filmu jest taneczna, świetna, pełna energii. Bardzo polecam!!
46/52

źródło plakatu i opisu
Film opowiada o zwykłej dziewczynie Terri Fletcher. Jej spokojne dotychczas życie zostaje zachwiane w momencie, gdy jej brat ginie w wypadku samochodowym. Wcześniej jednak zapisuje swoją ukochaną siostrę na letni kurs w szkole artystycznej w Los Angeles. Dziewczyna, początkowo jest przytłoczona nowymi sytuacjami i otoczeniem. Jednak po pewnym czasie znajduje oparcie w nowych przyjaciołach, nauczycielu oraz swojej pierwszej prawdziwej miłości.

„Szansa na sukces”  pierwszy raz ten film oglądałam… dawno dawno temu, ostatnio szukając na zalukaju filmów z gatunku musical natknęłam się znowu na niego i pomyślałam… dlaczego nie. Lubię takie filmy młodzieżowe. Lubię sobie przypomnieć, jak to było fajnie mieć naście lat i uważać, że ogólnie największym problemem są ograniczenia jakie nakładają na nas Rodzice. Chociaż ja nigdy nie okłamałam Taty ani Mamy, że jadę do Ciotki, gdy faktycznie robiłabym to, czego mi wprost zabronili, może dlatego tego nie uczyniłam, gdyż moi Rodzice niestety nie traktowali takich filmów jak wyroczni, więc pod odkryciu prawdy, zamiast spektakularnej, melodramatycznej sceny, w której bielma spadłyby im z oczu i błagaliby mnie o przebaczenie, że tak głupio mi czegoś zabraniali, po prostu by mnie zabili. Ach! Ci moi zaściankowi Rodzice.
Film opowiada o dziewczynie, która uwielbia śpiewać, w filmie mało widzimy jak śpiewa, o wiele ważniejsze jest jak się wdzięczy, zdobywa sympatię wszystkich i jest taka biedna i cudowna. Pierwszy raz ten film oglądałąm dawno temu i najbardziej spodobał mi się aktor, który grał nauczyciela śpiewu od Alleluja z Mesjasza. Bo ogólnie film jest naiwny i bardzo schematyczny. Dla młodzieży i to takiej zapóźnionej w rozwoju trochę… wiara w marzenia, własny talent itp.
47/52

źródło plakatu i opisu


Niewidoma kaszmirska dziewczyna Zooni Ali Beg (Kajol) poznaje w Delhi lokalnego przewodnika turystycznego, Rehana Qadri (Aamir Khan). Zafascynowany nią Rehan pragnie pokazać jej świat ze wszystkimi jego kolorami. Dzięki niemu Zooni odkrywa piękno Delhi, życia i miłości. Jednak Zooni nie wie, że Rehan ukrywa przed nią inną, mroczną stronę i że jego przeznaczenie wstrząśnie życiem obojga...
Unicestwienie” – kolejny film z Indii o oryginalnym tytule Fanaa. Oglądałam pierwszy raz ten film na drugim roku studiów, zaraz po tym jak oblałam egzamin na prawo jazdy. Byłam wtedy bollywoodzkim świeżaczkiem, a  film chciałam oglądnąć dla Kajol, bo bardzo lubię tę aktorkę.
Ten film to historia niewidomej Zooni, która jedzie do stolicy Indii(sama pochodzi z Kaszmiru), aby wystąpić na Dniu Republiki, spotyka tam mężczyznę. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie, tylko jakie ma szanse, skoro Zooni jest romantyczką wierzącą w wielką miłość i księcia, a Rehan jest błękitnym ptaszkiem, który w kobietach przebiera jak w ulęgałkach?
To również, nie jest zwykły romans, chociaż w pierwszej części mamy śmiech, zabawę, szalone kolory, tak w drugiej dochodzi więcej dramatyzmu, wątek niepodległości Kaszmiru(właśnie ze względu na niebezpieczną sytuację w Kaszmirze, zdjęcia drugiej części, były kręcone w Zakopanem, które udaje Kaszmir).

Ten film jest jednym z moich ulubionych, oczywiście ma pewne indyjskie, irytujące cechy, patos, toporne wiersze, ale mimo wszystko jest wart oglądnięcia.
48/52

sobota, 25 października 2014

rzecz o... hibiskusie

Wielką radość, jaka wybuchła, gdy dowiedziałam się, że na stoisku Imperium Zapachów w Lublinie mają też zapachy z Village Candle, gasiła tylko świadomość, że nie mogę mieć wszystkiego.

Powiem Wam, że dzięki ten wysepce w pasażu Tesco, mam świadomość, jak bardzo mylące są etykiety. Spędziłam tam duuuużo czasu, obwąchując samplery, które podziwiałam na FB i z każdym przekonywałam się, że może i etykietki mają cudowne, ale te najładniejsze, to zupełnie nie moje zapachy. Niestety.


Na całe szczęście jednak, na stoisku było sporo zapachów w moim stylu, świeżych i kwiatowych, tak więc rozsądek krzyczał, pragnienia wrzeszczały.

Ten sampler pochodzi z pierwszej tury zakupów VC i poleciał do kominka wczoraj. Nieopisaną rozkoszą jest powrót do domu, po wielkim stresie i świadomość, że mogę odpocząć, już się zrelaksować. Dlatego chwyciłam świeczkę, którą niuchałam na sucho z wielką przyjemnością i jęłam ją topić w kominku


Do tej pory wszystkie hibiskusy jakie paliłam miały taki różany zapach, właściwie nie wiedziałam czy to róża, czy hibiskus, ten sampler jest kwiatowy, lekki, bez takiej nuty stęchlizny. Naprawdę bardzo świeży zapach, znowu - bardziej wiosenny niż nadający się na obecne słoty, ale moim zdaniem sprzyja odpoczynkowi, takiemu nie w łóżku przed spaniem, ale wolnej chwili, z herbatką i książką, żeby poczuć jak dobrze się żyje.

Jeżeli ktoś jest z Lublina, lub okolic można obwąchać go na stoisku Imperium zapachów, znowu bezinteresownie, ale polecam to miejsce. Niestety ani w czwartek, ani  piątek go nie odwiedziłam bo byłam za chora, ale muszę to nadrobić :D

"Cesarzowa nocy. Historia Katarzyny Wielkiej" - Ewa Stachniak



Niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejachKiedy młodziutka księżniczka Katarzyna przybyła na cesarski dwór, by poślubić przyszłego cara Piotra III, jej życie przestało należeć tylko do niej. Jej nieszczęśliwe małżeństwo było niewyczerpanym tematem dworskich plotek, a gdy szła pałacowymi korytarzami setki par oczu usiłowały przeniknąć jej suknię i odgadnąć, czy wreszcie udało jej się zajść w ciążę, by dać Rosji upragnionego następcę tronu.
Jako caryca szybko nauczyła się ukrywać wszystkie radości i smutki, bo każda słabość mogła zostać wykorzystana przez przeciwników w politycznej grze. Mimo to Katarzyna pozostała kobietą z krwi i kości, pełną zwyczajnych trosk, marzeń i namiętności.Jak udawało jej się dokonać trudnych wyborów pomiędzy głosem serca a racją stanu? Czy władza i korona były dla niej ważniejsze niż rodzina i miłość?
Ewa Stachniak, autorka bestsellerowej powieści „Katarzyna Wielka. Gra o władzę”, opisuje rozterki carycy w mistrzowskiej, porywającej prozie. „Cesarzowa nocy” to niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejach. Intymna spowiedź cesarzowej, która miała wszystko, czego zapragnęła… a może wszystko, prócz najważniejszego?


Niewiele miałam ostatnio czasu na czytanie. Dużo stresu… Konferencja, którą zadręczałam Was od stycznia, a ostatnio bardzo intensywnie, odbyła się ze mną i moim zapaleniem oskrzeli. Ostatnio zebrało mi się tyle pecha… że to aż nie do pomyślenia. Czwartek, ja charcząca, ściana wody Tata który musiał mnie zawieźć na pociąg, koleżanka która wystawiła mnie z noclegiem, szukanie na szybko noclegu, bieganie po zalanym Lublinie z zapaleniem oskrzeli, później stres, nieprzespana noc – no dramat. Mówię Wam, jednocześnie najlepsze i najgorsze dni w moim życiu. Ale cholernie było warto. Udało mi się ukraść trochę czasu na czytanie. Tym razem padło na książkę specyficzną, wpisującą się w moje zainteresowania, którym oddawałam się całą duszą dekadę temu, a teraz trochę czasu brakuje… języka zapominam, książki – kurka wodna – się kurzą.

Trzeba mieć jaja, żeby w Polsce napisać o ludzkiej stronie Katarzyny Wielkiej. Nawet gdy uczymy się o niej na historii, zawsze na pierwszym miejscu stawia się to, że odebrała Polsce wolność, przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej. Polecam Wam oglądnięcie, przeczytanie czegoś o Katarzynie, z Zachodu, Oni tam nie patrzą na carycę przez kontekst rozbiorów, ale nieco bardziej obiektywnie. Nie uważam, że mamy zacząć stawiać Katarzynie pomniki, ale może spojrzymy na nią inaczej.

Co pisze Ewa Stachniak… Katarzyna leży na łożu śmierci, potężna caryca staje się bezwolna… nie ma na nic wpływu, starość i słabość zapukała też do niej. Caryca wspomina chwile gdy przybyła na rosyjski dwór, gdy jej pozycja była taka sama, była marionetką, wprowadzoną na scenę dla ściśle określonych celów, miała swojemu mężowi – idiocie, dać syna, który będzie kiedyś carem na miarę Piotra Wielkiego. Na dwór ściągnęła Katarzynę, wtedy jeszcze pochodzącą ze Szczecina – Zofię Anhalt Zerbst, Elżbieta – córka Piotra Wielkiego. Elżbieta była córką swojego Ojca, rządziła mądrze i chciała, aby Rosja przetrwała, co biorąc pod uwagę, pierwszą decyzję nowego cara po śmierci Elżbiety, byłoby wątpliwe… Katarzyna szybko uczy się gry pałacowej, gry o władzę.  Oziębły, zdziecinniały mąż, wrogowie na każdym kroku, trzeba być silnym, aby przetrwać, wygrać, nie dać zesłać się do klasztoru, gdzieś na bezludziu. Katarzyna podejmuję grę, tylko czy w takich warunkach można mieć władzę, miłość, szczęście?

Ewa Stachniak kolejny raz pokazuje, że potrafi pisać o znanych, historycznych postaciach. Podobno popełniła już jedną powieść o Katarzynie, ja niestety tej książki nie czytałam, więc nie powiem Wam, jak się ma jedna do drugiej.
Polecam za to „Cesarzową nocy”, to naprawdę ciekawa historia, napisana w bardzo zajmujący sposób, z dbałością o realia, wyjąwszy oczywiście okładkę, bo kobieta na okładce ma suknię, która nijak ma się do epoki Katarzyny Wielkiej… Lubię książki Stachniak muszę rozglądnąć się za tymi których nie czytałam.
Spokojnie, bez wyrzutów sumienia – polecam!!

czwartek, 23 października 2014

rzecz o... peonii

Uwielbiam lekkie, świeże, kwiatowe zapachy. Teraz, gdy przekwitły w nas wonne metafory i wszystkie śliczne, kolorowe kwiatki, tym chętniej sięgam po świeże zapachy, aby chociaż tak podtrzymać złudzenie, że za oknem NIE  jest ponuro.











Nie znam się na nazwach kwiatów. Mama z Sąsiadkami godzinami deliberuje o odmianach, nazwach skomplikowanych, egzotycznych, ja wtedy skupiam się na własnych myślach. Storczyk, anturium, gerber, jaśmin, bez. Te kwiaty znam. O peonii słyszałam i czytałam, zapewne widziałam ją wielokrotnie, w końcu mieszkam na wsi, gdzie Pani mają fisia na punkcie ogrodów. Jeśli peonia pachnie tak jak ten wosk wiem jedno, muszę w przyszłym roku wprowadzić peonie do ogródka.


Ten wosk pachnie różami. Jest lekki, świeży, bardzo kwiatowy. Pachnie delikatnie, ale wyraźnie.
Moja Mama - fanka kwiatowych zapachów  - jest oczarowana. 
Cieszę się, że katar mi przeszedł, bo mogę się rozkoszować tym zapachem.(szkoda tylko, że jeszcze kaszel trzyma). Siedzę w pokoju i słucham jak deszcz chlupie nade mną, a ja mogę zapomnieć, że jest jesień i że 22 października czeka mnie wyjazd na konferencję i że powinnam się stresować. Pachnie mi ślicznie, ja się cieszę, ciepła ciecz w kubku, może być pięknie...


Wosk do kupienia w zapachyswiata.eu


środa, 22 października 2014

"Kubuś Fatalista i jego Pan" - Denis Diderot

Ułożona w formie zabawnych dialogów powiastka filozoficzna.
Sprytny, zaradny Kubuś zwany fatalistą (ponieważ głosi przekonanie, że zdarza się nam tylko to, co jest z góry przypisane) mimo wszystko nie godzi się na zło tego świata i szczerze wierzy, że dobro wreszcie zatriumfuje. Można by rzec, że Kubuś fatalista i jego pan to opowieść drogi. Tytułowi bohaterowie wiodą nas przez świat, gdzie granica między panem i sługą została prawie całkowicie zatarta. Wędrując nieustannie rozmawiają i nieustannie nas bawią. Bowiem Kubuś jest prawdziwą skarbnicą zabawnych historyjek, anegdot i przewrotnych opowieści.


Na przełomie roku 2013 i 2014 obiecałam sobie, że sięgnę po teksty źródłowe, które wpisały się do klasyki filozofii… Umówmy się, różnie z tym bywało. Dobre chęci były i w sumie nadal są, ale jakoś z czasem podupadłam. No w każdym razie, w końcu się przemogłam i sięgnęłam po absolutną klasykę.

„Nigdy nie robi się tyle dzieci co w czasach nędzy.”
Takie zdanie znajdziemy w powiastce filozoficznej Denisa Diderota o której każdy z Nas słyszał. Wkuwaliśmy w szkole ogólny zarys opowieści o Kubusiu i jego Panu. A zapewne, mało kto sięgnął po oryginał.  Szkoła tego nie wymaga. Obecnie, szkoła nie wymaga myślenia, to co tu mówić o czytaniu powiastek filozoficznych.

„Co dzień prawie sypia człowiek z kobietami, których nie kocha, a nie sypia z tymi, które kocha.”
Takie słowa padają z ust Pana. Abstrahując od tego czy są prawdziwe… moim zdaniem są idealne dla młodych, gniewnych ludzi w szkołach średnich, którzy uważają, że wszystko z łatką filozoficzną, oznacza nudę i jest nieżyciowe. A czy powyższy paradoks, nie jest wciąż aktualny?  Nie chodzi o sypianie, chodzi o przesłanie..

Powiastka ta jest zapisem rozmów jakie prowadzą Kubuś i jego Pan, będąc w drodze. Kubuś, chociaż niższy stanem, jest samorodnym filozofem, wyznaje iż losy każdego człowieka są zapisane, gdzieś, przez kogoś. Od nas nic nie zależy:

„(…) wszystko, co nam się trafia dobrego czy złego, jest zapisane w górze. Zna pan jaki sposób, aby wymazać to pismo? Czy mogę nie być sobą? A będąc sobą, czy mogę postępować inaczej niż ja?”
Kubuś reprezentuje filozoficzny pogląd – fatalizm. Nie oznacza to tego co my dziś rozumiemy pod tym słowem. Bycie fatalistą, to to samo co bycie defetystą, film fatalistyczny to prawie to samo co katastroficzny. My mamy zakodowane, że fatalizm pochodzi od słowa fatalny, a więc zapewne oznacza, że nic dobrego nas nie spodka, że świat to gniazdo żmij.
Filozoficzny fatalizm oznacza wiarę, że wszystko co nas spotyka i co ma nas spotkać zostało już zapisane w księdze dziejów. A więc genezy słowa fatalizm powinniśmy doszukiwać się w słowie fatum, które znamy od greckich tragedii.
 
Boy - Żeleński Mistrz Tłumaczenia


Ktoś może przypuszczać, że skoro tematyka fatalistyczna, to książka jest poważna i smutna, może nawet dołująca.
Tak nie jest!! Wprawdzie nie czyta się jej jednym tchem, nie jest to książka, na jedno popołudnie, ale jest to opowieść bardzo humorystyczna… Kubuś jest bohaterem błyskotliwym, ma gadane, jego konkluzje, bawią. Perypetie Pana i Kubusia są naprawdę godne uwagi.
Wiem, że to nie jest nowość, ale moim zdaniem warto zwrócić na nią uwagę.
Polecam, klasyka w najlepszym wydaniu!!
A przy okazji zbiór doskonałych sentencji, skłaniających do refleksji.

Bóg... zawsze, nigdy...

Nie lubię robić z mojego wyciumkanego blogaska tablicy ogłoszeń, łamię się tylko dla książek naprawdę niezwykłych. Skąs mam jednak wiedzieć, że książka jest niezwykła skoro JESZCZE jej nie znam?

Mój Tata jest czytelnikiem wybrednym. Tak jak Hitler ongi doprowadzał do szału swoich feldmarszałków wyrzucając do kosza ich dopracowane plany, tak mój Ojczulek, niekiedy doprowadza mnie do białej gorączki, gdy skinieniem ręki, tak władczym, że starożytni cezarowie mogliby się od Niego uczyć, odsyła stosy książek, które Mu przynoszę z przekonaniem, że coś chwyci.

Któregoś dnia Tatuś przybył z żądaniem, że oto chce przeczytać książkę "Bóg zamyka oczy"... zdębiałam, bo tytułu nie kojarzyłam. Ni w ząb. Pan Ojciec obsztorcował mnie, że tyle razy nalegał na skatalogowanie książek, a ja mam w pokoju....bu... eee lupanar. Na co ja podirytowana, jak zwykle gdy ktoś mi zarzuca, że nie panuję nad księgozbiorem, odrzekłam, że ja wiem jakie książki mam, a jak On chce jakąś konkretną to niech tytuł dokładnie zapisze, na litość boską. 

Uznawszy trafność mych zarzutów, następnego dnia powrócił z tytułem książki... na to ja wstałam, sięgnęłam ponad Nim i podałam Mu książkę. Z tryumfem w oczach. Jemu brakło słów... Książkę połknął, drugą część również...


O "Bóg nigdy nie mruga" i "Jesteś cudem" - pisałam. Drugi tom czytałam w ubiegłym roku. Pamiętam, że zbiegło się to z oczekiwaniem hospitacji na moich zajęciach, co mnie strasznie stresowało, a dzięki tej książce... po prostu nabierałam otuchy.

Na kolejną książkę tej Autorki czekam z niecierpliwością... mam nadzieję, że podzieli los poprzedniczek i nie zagrzeje miejsca na półce, pójdzie między ludzi, siać nadzieję...


Premiera już 5 listopada!!

wtorek, 21 października 2014

"Sekretny język kwiatów" - Vanessa Diffenbaugh

Jak nauczyć się porozumienia i miłości? Victoria spędziła młodość w rodzinach zastępczych i domach dziecka. Aspołeczna. Porywcza. Małomówna. Bezczelna – oto, co zapisywano w raportach. Ale jest bardzo wrażliwa i kocha kwiaty. Nieufna, porozumiewa się z otoczeniem za pomocą języka roślin. Poznała go dzięki Elisabeth, jednej ze swych przybranych matek. Nieprzystosowana i zła na cały świat, napotkanym ludziom najchętniej dawałaby bukiet nagietków, oznaczający żal, lub osty, sygnalizujące mizantropię.
Osiemnastoletnia Victoria zaczyna teraz dorosłe życie. Chce być florystką i dostaje pracę w kwiaciarni, gdzie przygotowuje bukiety o specjalnym znaczeniu, pomagające klientom w wyrażaniu wielu dobrych uczuć. Sama jednak nie chce o nich słyszeć, nie wierzy w nie, nie rozumie. Gdy spotyka Granta, który również zna język kwiatów w dziewczynie rozkwitają wcześniej nieznane uczucia. „Sekretny język kwiatów” jest pasjonującą opowieścią o odkrywaniu prawdziwych sensów, znaczeń i intencji, odbieranych inaczej przez każdego z nas. I o tym wspólnym, najintymniejszym obszarze porozumiewania się, możliwym, gdy w grę wchodzi to jedno jedyne, najpiękniejsze uczucie. Vanessa Diffenbauch podarowała nam prawdziwy skarb: bukiet z paproci (szczerość), mimozy (wrażliwość), dzięgiela (inspiracja), portulaki (wyznanie miłości) i dzwonów irlandzkich (szczęście).


Praca na milion etatów nie sprzyja czytaniu. Dodatkowo przyplątało się do mnie przeziębienie, a to już całkiem eliminuje mnie z rynku czytelniczego… mój organizm walczy, więc stara się przejść w stan uśpienia przy każdej okazji. A jednak znalazłam książkę, która z tego marazmu mnie wyrwała. Nie dał rady uczynić tego Mann, ale książka o której Wam napiszę… szczególna… przezwycięży senność i Was porwie.



Victoria całe życie błąkała się po rodzinach zastępczych. Nie zna stałości, zna tylko odrzucenie i brak stabilizacji. Raz jeden była blisko adopcji… poznajemy ją gdy kończy osiemnaście lat i musi rozpocząć samodzielne życie. Bez pieniędzy, bez wsparcia, bez perspektyw. Co najgorsze, nikt nie wierzy, że się jej uda. Victoria posiada szczególną umiejętność, rozumie język kwiatów. Potrafi bukietem powiedzieć to, czego klient potrzebuje. Chociaż w kontaktach osobistych jest oschła i zimna, co wynika z trudnego dzieciństwa, pracując przy kwiatach zmienia się. Na swej drodze spotyka chłopaka, mężczyznę, który tak jak ona kocha kwiaty i je rozumie. Wbrew rozsądkowi, przyrzeczeniom danym sobie zaczyna się coś nowego. Tylko, że Victoria tyle razy przeżywała otwarcie nowego rozdziału, że nie chce mieć nadziei, nie chce sobie nic obiecywać i w nic angażować. Bo po co, skoro i tak to wszystko runie.



O „Sekretnym języku kwiatów”, było głośno dawno temu. Mnie moda na tę książkę ominęła i kupiłam ją stosunkowo niedawno po szaleńczo promocyjnej cenie. Jest pięknie wydana, a zieleń z okładki uwodzi i czaruje. Kocham taki kolor. No, ale ta książka nie jest o kolorach, ale o kwiatach. Autorka używa kwiatów jako pretekstu, aby opowiedzieć o problemach w nawiązywaniu relacji.

Victoria… jest jak kaktus, wyewoluowała, obrosła w kolce, nauczyła się żyć w ekstremalnych warunkach. Sadzę, chociaż o tym w książce nie ma słowa, że kiedyś była dzieckiem czekającym na miłość, pełnym nadziei. Wydaje mi się, że każdy z Nas ma w sobie taką iskierkę, która często gaśnie, niknie, pod wpływem przeżyć. Victoria nie umie kochać, nie nauczono jej życia w rodzinie, w harmonijnym społeczeństwie… nie nauczono jej potrzeby miłości, jednak pewne instynkty wciąż w niej się tlą.

Pomimo własnego, wewnętrznego wypalenia Victoria ma talent, dzięki któremu pomaga ludziom. Jej język, to język kwiatów, wśród nich czuje się względnie bezpieczna, bo w sercu ciągle nosi zadrę.

Ta książka jest niezwykła… napisana w interesujący sposób, zmusza do przemyśleń i intryguje. Tak naprawdę ja ciągle ją przegryzam, myślę o bohaterce, o jej życiu o jej szansie…

poniedziałek, 20 października 2014

rzecz o... hortensji

Ostatnio paliłam trochę mniej... nie z braku czasu, może trochę też, ale skończyły mi się tealighty. Na szczęście wizytując Lublin, wpadłam do Tesco po porządny pakiet.

Niedawno, na polskim rynku coraz głośniej jest o firmie Village Candle. Ponieważ w stw, pojawiają się dopiero i to baardzo nieśmiało woski z YC, przeto nie liczę, że VC szybko się pojawią.


Jak wiecie, w Lublinie, stacjonarnie kupuję moje pachnidełka.
Od ponad pół roku, jestem stałym bywalcem na stoisku Imperium Zapachów

Uwielbiam to miejsce. Mogę wszystko na żywo obwąchać, co kilka razy uchroniło mnie przed kupnem niezłych śmierdzieli.
Nie wiem, kiedy poznałabym dzisiejszy zapach, gdyby nie miłość od pierwszego niucha.



Gdyby nie zapach, etykieta nieprędko by mnie skusiła. Ale jak tylko przytknęłam sampler do nosa, wiedziałam, że muszę go mieć. Jako fanka zapachów lekkich, świeżych, kwiatowych nie mogłam się oprzeć... Teraz odpoczywam po ciężkiej pracy, po maratonie wielkim... wprawdzie jakieś choróbsko mnie rozbiera, ale resztką zmysłu zapachu mogę się delektować.



o tym jak palę samplery pisałam w ostatniej notce o VC.
Po tym zapachu wiele się spodziewałam. Wprawdzie nie jestem jakoś szczególnie rozkochana w hortensjach... ale ten zapach jest moim ukochanym zapachem, dlatego, że pachnie moim ukochanym kwiatem. Pachnie konwalią.

Ten zapach jest PRZEPIĘKNY!!! pachnie po prostu cudownie. Majem, wiosną, lekkością, zakochaniem. Białe kwiaty, budzący się świat.  Obie z Mama kochamy konwalie  i za sprawą tej świeczuszki, jakbyśmy miały w domu ogromniasty bukiet konwalii.





Polecam - obecnie mój zapachowy faworyt!!!

niedziela, 19 października 2014

powiedz co się stało.

Notka z cyklu notek, dlaczego nie ma notek.

Umieram... słuchajcie jestem  tak zarobiona, że padam. W tym tygodniu będzie miała miejsce Bardzo-Ważna-Konferencja, w której biorę udział. Tak się złożyło, że ostatnie tygodnie są całkowicie jej podporządkowane. Dlatego też siedzę ciągle w busie/pociągu i kursuję na trasie Stw-Lublin. Stres jeszcze mnie nie dopadł, chyba tylko dlatego, że po prostu jestem zbyt zmęczona.

Praca... Dwa etaty, plus zlecenia, plus w końcu muszę pojawić się na uczelni poprowadzić zajęcia, które odwołałam.  A jak jesteśmy przy uczelni, to i moje studia robią się absorbujące...

Normalnie żyć, nie umierać... ostatnio cieszę się, jak położę się do łóżka i prześpię 5 godzin na dwa dni. To już jest radość.

Tym sposobem oduczam się kupować książki, co z tego, że teraz mnie stać, na to co chcę przeczytać, skoro czas mi się skurczył jak majtki w praniu?


Zaraz zrobię sobie earl greya i poczytam coś, bo ostatnio byłam tak zalatana, że w pociągu nad Mannem, po prostu usnęłam, a muszę dać sobie chwilę przerwy od referatu, od zajęć, od myślenia...



Mój nowy kubeczek..., niestety jest w domu...

z takim zamówieniem go dostałam

Już się ciesz na chwile z lekturą... 


Mam nadzieję, że zrozumiecie moją absencję... wszystko wróci do normy... jeśli tylko przeżyję ; - )


piątek, 17 października 2014

rzecz o... zabawie w słońcu

O firmie Village candle, produkującej zapachowe cuda ostatnio zrobiło się głośno. Ponieważ na moją prowincję wszystko dociera z opóźnieniem, musiałam cierpliwie czekać, aż wyrwę się do wielkiego miasta. Nawet nie wiedziałam, że w Lublinie są te produkty dostępne... Obwąchałam co było i zdecydowałam się wybrać samplery, ale chyba przy kolejnej wizycie skuszę się na jedną świecę...






Jestem fanką zapachów plażowych, bo kocham morze i każdy pretekst by wrócić na ciepłą plażę, chociażby tylko we wspomnieniach jest dla mnie dobry.


Ponieważ do wczoraj, na moim bajkowym Podkarpaciu miałam piękną złotą jesień i było tak ciepło, że chodziłam w krótkim rękawku, to nie zdziwi Was, to że po ciężkim dniu w pracy, wracałam i miałam ochotę napawać się klimatem wakacji, wciąż żywych we wspomnieniach. Ten wosk i z etykiety, i z suchego zapachu wydawał się być stworzony do relaksu.




Jak używam samplerów? Na pewno nie tak jak zwykłych świeczek. Nie odpalam ich od góry, ale rozpalam kominek, wkładam świeczkę na sztorc, jak widzicie u góry i czekam aż podtopi się dół, później odkrawa mi się lepiej i odkrojoną część wkładam do niecki - jak wosk. Próbowałam po prostu topić tyle ile chcę, ale mam małe kominki i to wymagałoby, abym podtrzymywała sampler, bo inaczej się przewróci i zachlapie mi pół pokoju.

Mam spory problem z opisaniem tego zapachu. On jest tak lekki, świeży i wakacyjny, że trzeba go poczuć na własnym nosie... czy kojarzy się z plażą? Tak! To taka mieszanka olejku do opalania, słońca, piasku, morskiej bryzy... Bardzo lekki, bardzo świeży. Doskonały na ciepłe dni, które powoli przechodzą do lamusa. 

Z domownikami, byliśmy zgodni w zachwytach




Zapachy z serii Fun in the sun  możecie kupić w zapachyswiata.eu

"Szum" - Magdalena Tulli

Najnowsza powieść jednej z najwybitniejszych polskich pisarek. Naznaczona emocjonalną intensywnością historia kobiety, próbującej przełamać towarzyszące jej od zawsze poczucie wyobcowania i poszukującej porozumienia z matką, z którą zawsze łączyły ją trudne relacje. 
To najodważniejsza, najbardziej osobista książka Magdaleny Tulli. Autorka odkrywa w niej uniwersalną prawdę o kondycji ludzkiej, w którą wpisany jest pierwiastek obcości, niedostosowania, a także dojmująca potrzeba wzajemnego zrozumienia i wybaczenia.



Bywa, że kiedy przeczytam Książkę, kiedy mam kontakt z Literaturą przez duże „eL”, żałuję, że nie jestem literaturoznawcą. Na studiach nauczono mnie analizować suche akty prawne, a nie teksty w których ktoś obnaża duszę. Nie nauczono mnie jaka książka jest dobra, obiektywne, ale umiem dostrzec, gdy któraś dotyka rozżarzonym węglem mojej duszy. Wiem, brzmi to tak patetycznie, jakbym pisała dialogi do taniej peruwiańskiej telenoweli. Sorry, taka książka.

Książka Magdaleny Tulli to strumień myśli. Myśli, jak to z ich natury wynika są chaotyczne, plączą się schodzą na manowce dygresji, ale tworzą obraz kompleksowy, osobisty. Są kontekstem. Przyszykowałam sobie do czytania tej książki zakładki indeksujące, ale prędko zaniechałam próby ich użycia… równie dobrze mogłabym wziąć w cudzysłów całą książkę, każde zdanie, każde spostrzeżenie… bo tylko tak uwolniłabym się od poczucia, że wybrałam jedno zdanie kosztem innego, może jeszcze lepszego.

W tej książce śledzimy życie i przeżycia dziewczynki… dziecka, które przechodzi przez traumę dzieciństwa. Chyba dzięki tej książce uświadomiłam sobie, że te wszystkie lata tęsknoty za dzieciństwem, za jego beztroską, są zasnute mgłą zapomnienia. Jak zwykle chcemy pamiętać to co wspaniałe, sielskie, anielskie. Tymczasem dzieciństwo nie jest… nie zawsze jest rajem. Nigdy nim nie było. Tulli pokazuje nam cholernie trudny świat, świat kpiny, wyśmiewania. Sam fakt odebrania dziecku głosu, odebranie prawa do obrony, jest już czynem nieludzkim.  Dziecko, które nie może znaleźć zrozumienia w świecie realnym tworzy sobie swój własny świat, w gruncie rzeczy to smutne, ale może być inspirujące i w tym smutku kreatywne.
Naprawdę, gdy chcę napisać o tej książce, wszystkie moje słowa stają się szare i małe. Stają się eufemizmami, lub napakowanymi patosem szczapami.

Ta książka jest intymna i prawdziwa, poruszająca, jak „Dobre dziecko” Ligockiej.

Słów mi mało, aby napisać jak bardzo ruszyła mnie ta książka. Jest trudna, nie jest taka do czytania, o przy śniadaniu, na dobry początek dnia. Jest najlepszym dowodem, że Polacy mają wciąż genialnych literatów!!

czwartek, 16 października 2014

"Potop" - 1974

Lata 1655-1660, okres najazdu szwedzkiego na Polskę. Zaręczony z Oleńką Billewiczówną (Małgorzata Braunek) chorąży orszański Andrzej Kmicic (Daniel Olbrychski) opowiada się początkowo po stronie kolaborującego ze Szwedami potężnego rodu magnackiego Radziwiłłów. Uznany przez szlachtę i narzeczoną za zdrajcę, zaczyna poniewczasie rozumieć, że Radziwiłłom chodzi nie o dobro ojczyzny, ale o własne interesy. Aby odkupić winy, porywa księcia Bogusława Radziwiłła (Leszek Teleszyński), by zawieźć zdrajcę przed oblicze króla Jana Kazimierza, ale ten ciężko rani Kmicica i ucieka. Doszedłszy do zdrowia, Andrzej Kmicic stara się zwrócić honor swojemu nazwisku.


 Kilkukrotnie, w różnych miejscach dawałam znać, że nie przepadam za „Potopem”, ani w wersji książkowej, ani w filmowej. Ale cały szum wokół odnowionej wersji tej ekranizacji oraz gadanie Wiktora i Marysi, sprawiły, że pod wpływem impulsu włączyłam sobie do oglądania moją żmiję na trylogijnym łonie.

Film, kojarzyłam głównie ze świątecznych maratonów… Moi Rodzice są tradycjonalistami i katowali mnie Jędrusiem, Jędrusiem przypalanym i Oleńką-Jędrusia-ran-niegodna-całować. Przez ćwierćwiecze mego życia, od kiedy nauczyłam się chodzić, wychodziłam z pokoju, gdy tylko na ekranie pojawiała mi się twarz Daniela – chabrowe-oczy Olbrychskiego. Często podejmowałam, nadludzki niemal wysiłek, gdy po świątecznym obżarstwie/rezurekcji/pasterce, naprawdę nie chciało mi się unosić sempiterny.
Tym razem z pełną odpowiedzialnością i świadomością podjęłam próbę zmierzenia się z ekranizacją książki, której nie lubię. Kmicica nie lubię, Oleńka mnie wkurza. A Bogusław jest tak  metroseksualny, że powinien nosić stanik.

Zaczęłam oglądać, wybywszy się uprzedzeń i kurczę… nie jest to takie złe jak mi się wydawało. Nawet Oleńka nie jest taką bezpłciowa, jak jawiła mi się z wspomnień pacholęcych.
Nie sądzę, aby „Potop” nagle stał się moim ulubieńcem, nawet nie czuję SILNEJ potrzeby powtórki tej książi.
Tylko, że ten film jest naprawdę fajnie nakręcony. Kiedyś umieliśmy kręcić coś, co ma ręce i nogi. Sceny batalistyczne, plenery, piękne stroje. To wszystko się broni. Fabułę broni pióro Sienkiewicza, ale przecież kilka zmian, które Hoffman wprowadził, też się bronią…

Teraz biorę się za ekranizację Pana Wołodyjowskiego. Trzeba trochę sobie popłakać…  

środa, 15 października 2014

"Witaj Karolciu" - Maria Krüger

To ciąg dalszy fantastycznych przygód pomysłowej dziewczynki, którą znamy z pierwszej części tej książki pt. "Karolcia". Tym razem Karolcia i jej kolega przeżywają zabawne przygody dzięki czarodziejskiej niebieskiej kredce. Ich mały skarb, podobnie jak niebieski koralik, posiada moc spełniania życzeń. Opowiadanie napisane jest ze wspaniałym humorem i wartko toczącą się akcją. Idealnie nadaje się na pierwszą "własną" lekturę.



Po tym jak zafundowałam sobie wycieczkę do dzieciństwa za pomocą pierwszej książki o przygodach Karolci, strasznie mnie nosiło, żeby sięgnąć po tom drugi. Niestety, mój własny, prywatny egzemplarz diabeł ogonem nakrył, prawdopodobna jest również wersja, że książka po prostu rozsypała się ze starości, bo sporo dzieciarni ją w swoim czasie zaczytywało. Nie wytrzymałam i zaliczyłam wizytę w księgarni. Na szczęście podstawowa wersja, z identycznymi ilustracjami, jak te w moim egzemplarzu, kosztował dosłownie grosze, więc niewielkim kosztem zafundowałam sobie… kilkadziesiąt minut czytania. Dla dorosłego ta książka to krótka przyjemność, bo czyta się naprawdę szybko.

Dostajemy drugą część przygód Karolci, tej od błękitnego koralika. Otóż dziewczynka, pewnego deszczowego dnia znajduje błękitną kredkę, która – jak się okazuje – ma magiczne właściwości. Wszystko co narysuje, materializuje się. Za sprawą tej kredki, można o wiele mniej niż dzięki koralikowi, ale mimo wszystko świat staje się piękniejszy. Tak jak na koralik, tak również na błękitną kredkę poluje zła czarownica Filomena.

Kiedyś miałam większy sentyment do części o kredce… może dlatego, że łatwiej było zdobyć błękitną kredkę? A może dlatego, że nie umiem ładnie rysować, to i brak takiego magicznego przedmiotu bolał, jakby mniej? Tymczasem czytając tę książkę, jako dorosła kobieta, byłam nieco zawiedziona. Zapamiętałam ją jako lepszą książkę.

Chociaż już w pierwszym tomie była spora dawka dydaktyzmu. Dzieci musiały być wychowane, nauczone dobrych manier, ale smrodek dydaktyczny zawarty w tym tomie, po prostu dusi. Zabójcza dawka „dzieci myjcie rączki”, dorosłego czytelnika może wkurzyć, sądzę, że współcześni adresaci tego rodzaju powieści będą nieco znudzeni. Karolcia nie jest dziewczynką z którą mogą się identyfikować, nie ma wad, postępuje jak należy i kredki używa już tylko do pomocy innym.

Nie będę ukrywała, że ten tom nie wytrzymał konfrontacji z dorosłym czytelnikiem, ale mimo to w dalszym ciągu chętnie będę wracała do książek dzieciństwa.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (50) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (15) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (6) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (6) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (5) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (2) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (2) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (11) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy