Jak długo czytałam tę książkę, równo tydzień. Dawno nie było tak, że siedem dni spędziłam z jedną książką. W pracy nie byłam w stanie czytać, zostawała mi sauna i wieczory. Dla tej książki złamałam moje postanowienie o niekupowaniu książek, a potem już popłynęłam z zakupami, więc proszę przestać mi polecać książki które muszę mieć. Położne to kontynuacja wspaniałych Akuszerek książki, którą czytaliśmy dawno na DKK, ale już wcześniej widziałam same zachwyty. Chociaż minęło kilkanaście miesięcy od lektury, a ciągle pamiętam jak duże i pozytywne wrażenie we mnie wywołały, nie podobał mi się tylko wątek magiczny, ale byłam w mniejszości. Byłam bardzo ciekawa o czym będą Położne.
Kraków, 1940 rok. Miasto pogrążone w strachu i bólu. Regina Zdzieńska, doświadczona położna, spadkobierczyni pokoleń wiejskich akuszerek, została zdegradowana do funkcji salowej. Z determinacją walczy o godność pacjentek, nie przestając przy tym być człowiekiem z krwi i kości. Rozdarta między szpitalnym reżimem a tęsknotą za ukrywającą się rodziną zostaje wciągnięta w mroczne sekrety okupacyjnej rzeczywistości. Musi podjąć trudne wybory moralne, asystując przy niecodziennych porodach i unieść cudze tajemnice. Los Reginy splata się z losami intrygujących postaci: oficera SS i jego zaginionej ukochanej Erzsébet oraz nietypowego zakonnika. Kolejne dekady – od najciemniejszego mroku wojny, przez chaos wyzwolenia, aż po socjalistyczną rutynę – Regina trwa w swej misji, niosąc pomoc w piwnicach, w szpitalach i w izbach porodowych. W cieniu straszliwych ideologii ona przyjmuje nowe życie. Jest świadkiem miłości, zdrady i poświęcenia, pielęgnując w sobie moc, która wzbiera niczym burza.„Położne” to głęboka i przejmująca opowieść o kobiecej solidarności, macierzyństwie i nieustannym wyborze zachowania ludzkiej godności w świecie, który chce ją odebrać. To powikłane losy, splątane ścieżki życia i historie porodowe, o jakich nasze prababki, babki i matki opowiadały tylko szeptem. Lecz pomimo grozy położenia otrzymywane i dawane wsparcie jest tym, co czyni nas ludźmi.Sabina Jakubowska – pisarka, nauczycielka, doula, mama. Jej głośna powieść „Akuszerki” była wielokrotnie wyróżniona przez krytyków i czytelników – otrzymała nominacje do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej im. W. Gombrowicza i Nagrody Literackiej Unii Europejskiej. Uhonorowana została Nagrodą Krakowskiej Książki Miesiąca.Debiutancka książka autorki, „Dom na Wschodniej”, zdobyła nagrodę główną w konkursie pisarskim „Promotorzy Debiutów” organizowanym przez „Tygodnik Powszechny” i Instytut Książki. Sabina Jakubowska jest badaczką lokalnych historii i autorką publikacji o swoim regionie. Jej rozprawa doktorska opublikowana w książce „Imiona – dziedzictwo kultury” zdobyła wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie im. A. Omelaniuka.
Zaczyna
się w czasie wojny. Regina, córka Franciszki Diabelcowej była nadpołożną w
Krakowie, ale wojna, nowe niemieckie porządki i została zdegradowana do roli
salowej. Regina nie przejmuje się aż tak bardzo degradacją, bo bardziej
przejmuje się losami swojego męża Tadeusza, który jest w obozie, po wojnie
obronnej, a jej dwaj synowie, są na Zachodzie Europy. Młodsze dzieci Regina
odesłała do matki, więc sama mieszka w mieszkaniu po teściach z Kazimierzem,
który jest bardzo użyteczny w okupacyjnej rzeczywistości, bo potrafi przemykać
się do Jadownik, organizować jedzenie. Wojna sprawia, że Regina spotyka mnóstwo
ludzi w zaskakujących okolicznościach, od Rudolfa z Wiednia, którego rodzina
pochodziła z jej rodzinnych stron. Spotka też koleżanki, Bogusię która wstąpiła
do zakonu, Marynię, ale także tajemniczego zakonnika, który często będzie się
przewijał. Od wojny, do późnych lat sześćdziesiątych będziemy razem z Reginą
towarzyszyć przy porodach, a jednocześnie będziemy obserwować losy rodziny
Franciszki, zobaczymy jak ona się rozrosła i jak przeróżnie plotą się ludzkie
losy. Bardzo niespieszna opowieść o zwykłym życiu, radościach i smutkach.
Poruszająca książka, wciągała mnie bardzo i żałuję że zaczęłam ją w niedzielę,
bo to jest książka, którą chciało się pochłonąć. Na pewno ta książka może być
głosem w dyskusji o porodach domowych, medykalizacji porodu.
Bez
względu na to czy kobieta rodziła, czy też nie, chyba większość z nas słyszała
potworne opowieści o porodach, porodówkach, znieczulicy pracowników, chamskich
odzywkach, tekstach o rozkładaniu nóg itp. Ta książka nie jest odpowiedzią na
to dlaczego tak się dzieje, dlaczego kobieta rodząca dziecko bywa traktowana
tak podle, na pewno każda kobieta chciałaby trafić pod opiekę Reginy, położnej
z powołania, która jest fachowa i empatyczna bez względu na warunki, ale i ona
jest częścią systemu. To z jej perspektywy obserwujemy zmiany w procedurach na
porodówkach, które mają być odpowiedzią na skokowy przyrost naturalny i
jednocześnie mają uzależnić obywateli od państwa. Robi ta książka wrażenie. Będę
ją polecać, a koniec daje nadzieję, że dobroć człowieka zawsze ma przewagę nad
bezdusznością systemu.

Muszę przeczytać...
OdpowiedzUsuń