<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873</id><updated>2012-01-31T10:58:03.429+01:00</updated><category term='narzekalnia'/><category term='zabawnie'/><category term='projekt - nobliści'/><category term='oglądnęłam'/><category term='postcard'/><category term='wyzwanie czytelnicze'/><category term='Berlin'/><category term='wymiana'/><category term='rozmówki o książkach'/><category term='postcard from Italy'/><category term='niedziela z klasyką'/><category term='seriale'/><category term='postcard from  United Kongdom'/><category term='test'/><category term='naturalnie'/><category term='wyzwanie Picoult/Sparks'/><category term='muzycznie'/><category term='video'/><category term='top10'/><category term='przeczytane w 2011'/><category term='plany'/><category term='prywatnie'/><category term='wyzwanie filmowe'/><category term='kolorowe czytanie'/><category term='oscarowe wyzwanie'/><category term='christmas - postcard'/><category term='ogrodowo'/><category term='listy'/><category term='postcard from Belarus'/><category term='&#xD;przeczytałam'/><category term='estadios ;]'/><category term='przeczytane w 2010'/><category term='kucharzę'/><category term='konkurs'/><category term='zakupy'/><category term='optymistycznie'/><category term='planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne)'/><category term='postcard from Germany'/><category term='robótki'/><category term='postcrossing'/><category term='okołoksiążkowe'/><category term='Mundial RPA'/><category term='postcard from Portugal'/><category term='roczne podsumowanie'/><category term='kkd'/><category term='stosik'/><category term='haft krzyżykowy'/><category term='poezja'/><category term='optymistyczne'/><category term='turystycznie'/><category term='Real Madryt'/><category term='druty'/><category term='łańcuszek'/><category term='podsumowanie'/><category term='bolly'/><category term='postcard from Netherlands'/><category term='literatura na peryferiach'/><category term='klasyka literatury popularnej'/><category term='koty'/><category term='szydełko'/><category term='akcje'/><category term='losowanko-wyniku'/><category term='postcard from Moldova'/><category term='przeczytałam'/><category term='informacje'/><category term='candy'/><category term='prywatne'/><category term='sportowo'/><category term='czerwiec 2011 - podsumowanie'/><category term='zapowiedź'/><title type='text'>Z pasją o dobrych książkach i nie tylko...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>634</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1297685595482333683</id><published>2012-01-31T09:58:00.004+01:00</published><updated>2012-01-31T10:55:01.276+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Drugie spojrzenie" - Jodi Picoult</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NxRQCEP9DIg/TyetnEFMIPI/AAAAAAAACEs/wQu8hu4nfsA/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NxRQCEP9DIg/TyetnEFMIPI/AAAAAAAACEs/wQu8hu4nfsA/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703718339710034162" /&gt;&lt;/a&gt; Comtosook, Vermont, Stany Zjednoczone. Firma deweloperska chce wybudować galerię handlową w miejscu pochówku Indian Abenaki. Kiedy właściciel ziemi podpisuje odpowiednie papiery, mimo protestów Indian, zaczyna się budowa. Mniej więcej w tym samym czasie miasteczko nawiedza seria niewyjaśnionych zdarzeń: z nieba spadają płatki róż, w powietrzu unosi się zapach owoców leśnych, ziemia zamarza, chociaż jest środek lata, a jedna z dziewczynek widzi duchy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do miasteczka przyjeżdża Ross Wakeman, który odkąd stracił narzeczoną w wypadku samochodowym, pragnie za wszelką cenę udowodnić istnienie świata nadprzyrodzonego… Czy dziwne wydarzenia w miasteczku to zemsta przodków? Kim jest intrygująca, tajemnicza kobieta, którą poznaje Wakeman?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno doprawdy tak nie męczyłam książki. To było moje drugie podejście do książki i gdyby nie fakt podjęcia w swoim czasie postanowienie, czyszczenia pólek z nieprzeczytanych książek i dopisania tej książki do listy na styczeń, rzuciłabym ją w diabły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno jest to najsłabsza książka Picoult jaką czytałam, autorka – co powtarzam na każdym kroku i w każdej dyskusji na temat autorki – miewa słabsze momenty, gorsze książki, pamiętam, że „jesień cudów”, „Deszczowa noc” to między innymi te książki, które mnie nie zachwyciły, ale nie znudziły aż tak. Tutaj lektura sprawiała mi po prostu niemalże fizyczny ból. Za każdym razem gdy kładłam się do łóżka z tą książką usypiałam po pięciu minutach – tak silne są reakcje obronne organizmu!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka to jak zwykle u Picoult wielowątkowa opowieść, skupiona, mimo wszystko wokół jednego, główniejszego. Tutaj tym głównym tematem, jest sprzeciw na budowę galerii, handlowej, centrum handlowego(jak zwał tak zwał) na terenach cmentarza rdzennych Amerykanów. Wiadomo nie od dziś, że tereny które teraz zamieszkują różni Amerykanie, kiedyś były pod panowaniem Indian, których biali Amerykanie wykurzali z namiotów, wyganiali z rodzinnych ziem, usiłowali wykorzenić wielowiekową tradycję.  I kiedy biały znowu zaczyna czynić zakusy na nieswoją własność(chociaż odkupioną legalnie, od prawowitego właściciela) duchy wracają by bronić swojego dziedzictwa, w mieście zaczynają dziać się przedziwne rzeczy. A mała dziewczynka widuje kobietę. W mieście zjawia się Ross… poszukiwacz duchów, który straciwszy ukochaną kobietę szuka miejsca, w którym zasłona między światami jest słabsza, aby odnaleźć tą którą kocha.  Tymczasem okazuje się że nie wszystko jest takie oczywiste jak założono na początku, każdy dzień odkrywa nową tajemnicę i ukazuje smutną przeszłość tego domu… otóż w latach 30-tych mieszkało tam małżeństwo, On – profesor eugeniki, amerykański Hitler, snujący plany jak ulepszyć rasę ludzi i wyeliminować najsłabsze ogniwa, uczeń innego profesora eugeniki, który o traf chciał! Jest ojcem jego żony. Ona – młoda kobieta, która w ciąży przeżywa silną depresję, związaną z tym, że jej matka zmarła przy porodzie i ona jest przekonana, ze ją czeka taki sam los, więc kilka razy próbuje popełnić samobójstwo. Ten idealny dom, pełen miłości, oczekiwania i nadziei wydaje się być sielankowy, dlatego współcześni bohaterowie nie mogą pojąć tragedii jaka rozegrała się w nim przed laty. A prawda ma okazać się jeszcze bardziej okrutna niż przypuszczali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznacie, że fabuła jest ciekawa? Owszem wątek, że tak powiem duchowy kłoci się z moim racjonalizmem, b o nie wierzę, że duchy wracają. Ale moje przekonanie nie przeszkadzały mi w oglądaniu serialu Supernatural, więc zapytacie co mnie odrzucało w tej książce. Może sposób w jaki jest napisana? Wydawało mi się jakbym pracowała przy wydobyciu węgla w kopalni podczas czytania. Wciąż mienię się wielbicielką Picoult, ale ta książka jest tak nie w jej stylu, pisarskim, język, styl to nie jest książka którą połyka się w jeden wieczór, a myśli się o niej przez następny tydzień. Owszem, mamy charakterystyczną cechę książek tej autorki czyli maksymalne zgłębienie tematu i przekazanie czytelnikowi wiedzy o problemie, o jego genezie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nota bene niesamowity zbieg okoliczności, w jednym pokoju ja czytałam o eugenice, w drugim rodzice oglądali teatr telewizji BBC o eksterminacji Żydów w III Rzeszy. Genetyka jako środek ulepszania rodzaju ludzkiego, ogólnie – zabiegi mające na celu kontrolowanie cech przychodzącego na świat potomstwa to jeden z tematów książką ki, eugenika w takiej formie, w jakiej funkcjonowała w dwudziestoleciu międzywojennym została potępiona, przyczyniły się do tego bez wątpienia rozwój nauki, odkrycia związane z kodem DNA, a także zakończenie II wojny światowej i odkrycie nazistowskich prób stworzenia rasy nadludzi, poprzez eksterminację, ludobójstwo „ludzkich elementów, uważanych za gorsze i szkodliwe”.  Zaprzestanie sterylizacji, która w sytuacji opisanej w książce wypełnia znamiona zbrodni przeciwko ludzkości, mianowicie ludobójstwa jest ze wszech miar słuszne, oczywiście to nie podlega wątpliwości, jednak moim zdaniem autorka stawia również inne pytanie, kiedy majstrowanie przy DNA, projektowanie przyszłego dziecka staje się czymś złym, kiedy człowiek stawia ten jeden krok za daleko? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ross jeździ po całych Stanach szukając dowodu na istnienie duchów. Dlaczego? Bo jeśli jakiś duch wrócił z zaświatów, to znaczy, że jego ukochana też może. I tu mamy kolejny problem, stanie w miejscu i oglądanie się wstecz. Ross jest nieszczęśliwym człowiekiem, który przenosi się bardziej do świata bytów, których szuka, coraz mniej żyje w realnym świecie. Na dodatek z przyczyn oczywistych jego praca przynosi Malo widoczne efekty. Mamy tak uwielbianą miłość za grób, pytanie tylko czy to ma sens, w takiej formie, czy to jeszcze miłość, czy już obsesja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę rozkładać tej powieści na czynniki pierwsze, bo bez wątpienia stawia ona tych pytań o różnym stopniu ważności – wiele. Nie zmienia to faktu, że w trakcie czytania zmęczyłam się strasznie i nie mogłam się w książkę wciągnąć…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może Wam spodoba się bardziej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynotowałam sobie kilka cytatów, ładnych z tej książki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Miłość może nie być racjonalna, ale nie jest paranormalna.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Na jawie widzimy tylko to, co jest nam potrzebne. Dopiero we śnie możemy zobaczyć jak jest naprawdę.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Mężczyźni to taki sam dodatek jak pasek, buty czy torebka.  Niekoniecznie musisz go mieć, żeby dopełnić swojego wyglądu.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oklepane już :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Miłość nie ma nic wspólnego z nauką. Nie kocha się za coś, tylko mimo wszystko.”&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1297685595482333683?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1297685595482333683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/drugie-spojrzenie-jodi-picoult.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1297685595482333683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1297685595482333683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/drugie-spojrzenie-jodi-picoult.html' title='&quot;Drugie spojrzenie&quot; - Jodi Picoult'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NxRQCEP9DIg/TyetnEFMIPI/AAAAAAAACEs/wQu8hu4nfsA/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5465677758234858222</id><published>2012-01-29T17:43:00.003+01:00</published><updated>2012-01-29T17:47:47.105+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='druty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='robótki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>leniwa niedziela z drutami i filmami :P</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PuIkx7FgwHI/TyV4IdugOQI/AAAAAAAACEg/ErODcvILqxA/s1600/P1030316.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-PuIkx7FgwHI/TyV4IdugOQI/AAAAAAAACEg/ErODcvILqxA/s200/P1030316.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703096589948565762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś nie literacko…. Bo jakoś tak mnie zagoniło do roboty i od piątku w sumie spędzam czas między kuchnią a krzesłem na którym przeczekuję poszczególne etapy  pracy… A że nie mam głowy na książkę skoro na jej lekturę mam tylko pól godziny… bo mi ciasto się spali, a jeszcze w przerwie sprawdzam czy dobrze rośnie…. To się wzięłam za druty…&lt;br /&gt;Miał być komin, ale niestety zanim sobie przypomniałam że mam druty na żyłce i mogę sobie zrobić na żyłce(a swego czasu chciałam się na niej powiesić skoro mnie pokonały)  a mogłabym dobrą szerokość dobrać… niestety robiłam na prostych i źle wymierzyłam szerokość…. Na komin za mało, ale będzie toczek… denko zrobię na szydełko, a nim się dorobię kolejnego motka włóczki tej samej pod kolor na szaliczek, to do tych zrobię sobie rękawiczki… od kilku lat marzą się mi z jednym palcem. Nie mam błękitnej krwi, będę miała niebieskie elementy ubioru. Zobaczymy….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponieważ nie lubię marnować czasu, to uznałam, że albo posłucham audiobooka „Drużyny Pierścienia” , ale wciąż nie mam do tego przekonania… więc oglądałam filmy, które nie wymagają czytania napisów…&lt;br /&gt;Filmy oglądnęłam trzy….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Oświadczyny po irlandzku” -  Bardzo sympatyczna komedia romantyczna. Opis na film webie mówi wszystko, od siebie dodam, że mnie urzekły przepiękne widoki Irlandii i muzyka jest doskonale dobrana. Naprawdę polecam, nie tylko do robienia na drutach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa pozostałe filmy to pierwszy i drugi Harry Potter, wersja niestety z dubbingiem, który odbiera mojemu Severusowi cześć piękna, owszem pozostaje całokształt, ale Severus w pierwszej części sprawia wrażenie zapuszczonej, Emo nastolatki po przedawkowaniu botoksu, w Komnacie tajemnic wygląda już jak człowiek, jak ten Severus w którym kochają się fanki. Bez wątpienia Komnata tajemnic jest najmniej lubiana przeze mnie częścią, zapewne ma na to wpływ moja arachnofobia, pająki tam obecne przerażają mnie, przyprawiają o dreszcze oraz ogólnie źle wpływają na moje samopoczucie. Do następnych robótek pójdzie Więzień Azkabanu, książka jest jedną z moich ulubionych, film też bardzo, bardzo lubię. Ach! Coś czuję, że niedługo pora rozpocząć książkowe powtórki…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strasznie mi się tęskniło do robótek, na &lt;a href="http://books.laser-graf.com/phpBB/index.php?sid=e15d43a7283d106b87f04eee17409b28"&gt;forum&lt;/a&gt; dziewczyny mi przypomniały, że czas zabrać się do zakładek haftowanych, więc to też niedługo będzie na tapecie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się szczerze, że mam ochotę poszyć to i owo… mam ja w domu starą dobrą maszynę do szycia i mimo że połowa rodziny(ta szyjąca na takich maszynach) próbowała mnie nauczyć, to jednak procedura założenia nitki na igły mnie przerasta… później leci, ale tych cholernych nitek i igieł nie mogę ogarnąć… więc albo szyjemy w rękach, albo wcale :P I się rozwiązał dylemat :P Pozostajemy przy drutach, szydełku i haftach :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filmy do oglądania mam, zwłaszcza, ze po lekturze „Żon i córek” (już w lutym!) na pewno będzie serialowa powtórka…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5465677758234858222?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5465677758234858222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/leniwa-niedziela-z-drutami-i-filmami-p.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5465677758234858222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5465677758234858222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/leniwa-niedziela-z-drutami-i-filmami-p.html' title='leniwa niedziela z drutami i filmami :P'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-PuIkx7FgwHI/TyV4IdugOQI/AAAAAAAACEg/ErODcvILqxA/s72-c/P1030316.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5037677128934884686</id><published>2012-01-28T11:37:00.001+01:00</published><updated>2012-01-28T11:39:03.496+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Prawo matki" - Diane Chamberlain</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WkyGiGPw6MQ/TyPQI-4tYgI/AAAAAAAACEU/9G6plW99sAM/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WkyGiGPw6MQ/TyPQI-4tYgI/AAAAAAAACEU/9G6plW99sAM/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702630405919564290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jej syn został oskarżony o zabójstwo. Jak daleko posunie się, by go chronić? Świetna powieść, dobrze napisana i do końca trzymająca w napięciu! Równie porywająca, co książki Jodi Picoult. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piętnastoletni Andy Lockwood cierpi na zespół alkoholowy płodu (FAS). Mówi wszystko, co mu ślina na język przyniesie i nie potrafi przewidzieć konsekwencji swojego zachowania. Jego matka, Laurel, postanowiła przez całe życie wynagradzać chłopcu swój błąd. Była uważna i opiekuńcza – może nawet nadopiekuńcza. Mimo to pewnego dnia zgodziła się, żeby Andy poszedł bez opieki na zabawę w miejscowym kościele. Kto mógł przypuszczać, że budynek stanie w płomieniach? Na szczęście chłopiec wychodzi z pożaru bez szwanku – co więcej, ratuje swoich kolegów. Niestety policja zaczyna podejrzewać go o podłożenie ognia, a Laurel musi zadać sobie pytanie, na ile zna własnego syna… i do czego się posunie, by – zgodnie z obietnicą – chronić go za wszelką cenę? &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj ciężkie zadanie mnie dziś czeka. Ciężko zrecenzować książkę… tak skomplikowaną i chociaż czytało się ją lekko tak trudną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałam kilka razy, że rzadko książka spełnia wysokie oczekiwanie, dla mnie „Prawo matki”  miało być dziełem na miarę Picoult, wciągającym, dającym do myślenia, niesamowicie intrygującym. Gdy uświadomiłam sobie czego oczekuję, chciało mi się śmiać z samej siebie, bo która książka taka będzie. Dlatego chyba tak długo odkładałam lekturę… patrzyłam na przepiękną okładkę w zimnych morskich kolorach, niemalże słyszałam szum fal, i czułam zimną wodę, ale książki nie czytałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli miałabym książkę porównać do innej na pewno byłoby to porównanie do „W naszym domu” luźne, bo jednak ktoś może uznać te porównania za naciągane, „Prawo matki” nie jest kopią książki Picoult, aczkolwiek dotyka podobnych problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznajemy rodzinę, Laurel – matkę, Maggie – córkę i Andy`ego – syna. Andy jest chory ma FASD, czyli alkoholowy zespól plodowy, Laurel piła będąc  w ciąży, w efekcie Andy nie jest taki jak większość chłopców  w jego wieku, w pewien sposób jest podobny do dzieci z zespołem Aspergera, dba o rytm dnia, ma problemy z komunikacją, wszystko rozumie dosłownie, nie rozumie metafor, nie jest też tak genialny jak dzieci z Aspergerem. Bardzo garnie się do ludzi, łaknie akceptacji, przyjaźni, ale każdy z nas był nastolatkiem i wie że dzieci są okrutne, nie tolerują słabości. Andy tego nie rozumie, chce być lubiany. I nagle pojawia się szansa, kiedy ratuje dzieci z płonącego kościoła, Andy jest bohaterem, ulubieńcem tłumów.  Do czasu, przez miasteczko jak grom przetacza się wieść, ze Andy, który wciąż chodzi w glorii swego bohaterstwa, mógł podpalić kościół. Tłum który wczoraj go ubóstwiał, teraz najchętniej by go zlinczował. Andy sam nie może się bronić, dlatego w tą walkę angażuje się jego matka, siostra oraz stryj, którego Laurel z jakichś powodów nie akceptuje i oskarża o śmierć męża….&lt;br /&gt;Ta ksiażka to nieustanne odkrywanie tajemnic rodzinnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się stało z przyjaźnią Laurel i Marcusa, dlaczego Laurel odebrano małego Andego, gdzie zgubiła się ta dobra pogodna dziewczyna jaką spotykamy w pierwszej retrospekcji? I kto u diaska podpalił ten kościół, kto sprawił, że trzy osoby zginęły a dziesiątki były w śmiertelnym niebezpieczeństwie. W cieniu sądowej sprawy, aresztu, będziemy świadkami walki matki o swojego syna, matki i córki które zrobią wszystko by pomóc Andy`emu. Czy miłość ma granice? Bo sądząc po sytuacji w tej książce opisanej, absolutnie nie! Nie istnieją prawa boskie ani ludzkie, które mogłyby zatrzymać kochającą osobę przed czasami szaleńczym i nieracjonalnym działaniem. To jest jak instynkt, pozbawione racjonalnego uzasadnienia, czasami wręcz szaleńcze, ukierunkowane tylko na jedno – ochronę ukochanej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To książka bardzo wielowątkowa, dotyka wielu problemów, dając do myślenia, na pewno to wychowywanie dziecka niepełnosprawnego, autorka zadaje pytanie jak bardzo można zrezygnować z siebie, do którego momentu ta pępowina może pozostać nieodcięta, kiedy nadchodzi ten moment że matka musi każdemu dziecku dać minimum samodzielności,  dla dobra obojga, bo przecież rodzic musi najpierw sam założyć sobie maskę, żeby  mógł się zając dzieckiem. Książka ta opowie o zjawisku depresji poporodowej, o tym że nawet najlepszy mąż z silną empatią może to przeoczyć, przypomina o tym, że wizyta u psychiatry i leczenie nie jest końcem świata i dowodem na bycie wariatem, że rezygnacja z leczenia nie sprawi że się wydobrzeje, ale będzie pierwszym krokiem w stronę większego problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak naprawdę wszystko zaczyna się od tej depresji poporodowej.  Później mamy problemy z alkoholem, niewierność, picie w ciąży, chorobę dziecka, walkę z problemami natury psychicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie sobie uświadomiłam, że próbując opowiedzieć o problemach o których traktuje ta książka musiałabym opowiedzieć Wam 90% książki a nie o to chodzi. Zresztą jestem pewna, że doszukiwanie się kolejnych problemów to również indywidualna zasługa czytelnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam z całego serca tą książkę, napisaną bardzo dobrze, z podziałem na poszczególne osoby, co pozwala dostrzec rożne punkty widzenia tego samego problemu, uświadomić sobie, że nie ma spraw, lub jest ich bardzo mało, które są czarnobiałe, ta książka pokazuje także, że problem spychany do podświadomości zawsze się wydostanie na wierzch i rozwali Nam życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałam w księgarni jeszcze jedną książkę autorki a w  zapowiedziach kolejną… na pewno również po nie sięgnę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5037677128934884686?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5037677128934884686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/prawo-matki-diane-chamberlain.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5037677128934884686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5037677128934884686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/prawo-matki-diane-chamberlain.html' title='&quot;Prawo matki&quot; - Diane Chamberlain'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-WkyGiGPw6MQ/TyPQI-4tYgI/AAAAAAAACEU/9G6plW99sAM/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5811205907693724565</id><published>2012-01-27T17:24:00.018+01:00</published><updated>2012-01-27T18:04:37.274+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top10'/><title type='text'>Top 10: ulubieni bohaterowie</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YPqDADs84h0/TyLQb5Eyc3I/AAAAAAAACCQ/u-Ys-NSaIYw/s1600/top10.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 122px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-YPqDADs84h0/TyLQb5Eyc3I/AAAAAAAACCQ/u-Ys-NSaIYw/s200/top10.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702349255800419186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przyszła pora na... Dziesięciu ulubionych bohaterów!&lt;br /&gt;Myślałam, że będzie cięzko wybrać 10 ulubionych bohaterek, tymczasem wybór TYLKO!! 10 ulubionych bohaterów to byla męka... Ci niewybrani będą mnie w snach straszyc(oby :P )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4MWJFL9tYdA/TyLQodya8ZI/AAAAAAAACCc/-iFx8CHae9g/s1600/250px-SeverusSnape.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4MWJFL9tYdA/TyLQodya8ZI/AAAAAAAACCc/-iFx8CHae9g/s200/250px-SeverusSnape.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702349471813923218" /&gt;&lt;/a&gt; Severus Snape. Każdy kto się ze mną zetknął wie, że  wplatam go w większość dysput książkowo-filmowych. Kocham Severusa miłością szczerą, prawdziwą i bezwarunkową. Najwięcej Fanfików potterowskich czytam na jego temat, bo uparcie szukam mu happy endu, uwielbiam jego sarkazm, ironię, złośliwość. Kocham jego mroczne serce, które na pierwszy rzut oka wydaje się być tylko zwykłym mięśniem pompującym krew a tak naprawdę jest zupełnie inne. Kluczowe fragmenty powieści z jego udziałem znam na pamięć. Najważniejszy fragment ostatniego tomu czytałam milion razy po polsku i w oryginale. W filmach jest moją ukochaną postacią, aczkolwiek sądzę, że nie wykorzystano potencjału. Uważam, że za dubbingowanie Severusa powinno się wieszać na suchej gałęzi.&lt;br /&gt;Najprawdopodobniej najbardziej niesprawiedliwie potraktowana postać z serii o Potterze, jego życie było wciąż wyścigiem ze śmiercią, walką o akceptację, ja się nie dziwię że zgorzkniał i wyzłośliwiał na stare lata. Mnie też to czeka :P&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1XzXLpcMQEE/TyLQ3SmUypI/AAAAAAAACCo/V2WGPEBLvm8/s1600/treebeard.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1XzXLpcMQEE/TyLQ3SmUypI/AAAAAAAACCo/V2WGPEBLvm8/s200/treebeard.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702349726508436114" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Drzewiec&lt;/strong&gt;, Fangorn, Ent z lasu noszącego jego imię, stary jak świat, powolny, flegmatyczny Ent, którego spotykają na swej drodze Merry i Pippin. Pastuch Drzew, żyje w przepięknym prastarym lasem, gdzie czas leniwie płynie a jemu dni mijają na spacerach, układaniu specyficznej poezji i nicnierobieniu. Żal mi Drzewca, ma niesamowite poczucie beznadziei – tak jak ja, poczucie osamotnienia i  brak wiary we własne siły. No i tęskni za Fangornem w rozkwicie, gdy Entom towarzyszyły żony, teraz patrzy jak stary las obumiera bo nie ma enciąt….  A Filmowy Drzewiec to sam czar. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KJenIqf5hVs/TyLRBqX0r1I/AAAAAAAACC0/QORRrY3ipQE/s1600/bloghogwarts-remus-lupin1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-KJenIqf5hVs/TyLRBqX0r1I/AAAAAAAACC0/QORRrY3ipQE/s200/bloghogwarts-remus-lupin1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702349904688754514" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Remus Lupin&lt;/strong&gt;. Ulubiony huncwot, świetny nauczyciel, wrażliwy człowiek którego dotknął wielki pech. Lubiłam go od pierwszego spotkania, do samego końca, którego Rowling nigdy nie wybaczę. W filmie jest taki ciapciowaty troszkę, ale książkowy Remus jest prawdziwym facetem, który nie może odmówić sobie ucieczki przed miłością swojego życia. Takie to… typowe :P &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uQAVK_eLLkw/TyLRtc_5TMI/AAAAAAAACDA/MJ34A1xCcRk/s1600/Colonel-Brandon-colonel-christopher-brandon-10876964-714-401.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-uQAVK_eLLkw/TyLRtc_5TMI/AAAAAAAACDA/MJ34A1xCcRk/s200/Colonel-Brandon-colonel-christopher-brandon-10876964-714-401.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702350657012976834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;Pulkownik Brandon&lt;/strong&gt;. Ulubiona męska postac u Austen. Wiem, ze pewnie kilka osób mnie potępi, że oto pan Darcy nie jest Primus Inter pares, nic nie poradzę zawsze wolałam Krzysia. Nie miał łatwego życia… o nie! Nieszczęśliwa miłość, wojna daleko od domu w czasie której na pewno swoje widział i przecierpiał, po to by wrócić do domu i dowiedzieć się jaki los spotkał ta którą kochał i żeby ruszyć w świat by ją odnaleźć na łożu śmierci, w przytułku i w hańbie. Później przejścia z Marianną, które też go nie rozpieszczały do pewnego czasu, wręcz przeciwnie, ja na jego miejscu byłabym już siwa. Ale znalazł swoją szczęśliwą przystań. Romantyk, taki jakim prawdziwy facet powinien być, męski, ale nie prostacki, silny, ale wrażliwy. Kocham pułkownika Brandona! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Xerf-0vwvk8/TyLSHxnqs9I/AAAAAAAACDM/zm8Ugy-AHn4/s1600/aragorn56.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 84px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Xerf-0vwvk8/TyLSHxnqs9I/AAAAAAAACDM/zm8Ugy-AHn4/s200/aragorn56.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702351109225100242" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Aragorn&lt;/strong&gt;. Obieżyświat. Elessar. Strażnik z Polnocy, jeden z Dunedainów, król Gondoru. W filmie zmieniono jego losy, troszeczkę, ale… dla mnie filmowa i książkowa postać to jedno, Aragorna się kocha od pierwszej sceny „Pod rozbrykanym kucykiem”, do e…. uwolnienia Umrzyków, poźniej gdy ma umyte włosy nie jest już takie piękny, za dużo truskawkowej hobbiciej odżywki :P A tak bardziej serio, jest prawy, honorowy, wierny. Odważny, silny i nieustraszony. Jest po prostu fenomenalnym bohaterem, bez której – jestem pewna – wojna o pierścień miałaby zupełnie inny przebieg.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-thQtSeVOXQg/TyLS-QDU5sI/AAAAAAAACDY/hojyweV2jFY/s1600/Witch_King_of_Angmar_by_JohnnySlowhand.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-thQtSeVOXQg/TyLS-QDU5sI/AAAAAAAACDY/hojyweV2jFY/s200/Witch_King_of_Angmar_by_JohnnySlowhand.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702352045107111618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czarnoksiężnik z Angmaru &lt;/strong&gt;– mój absolutny faworyt. Powiecie, że oszalałam, najprawdopodobniej!  Malo jest w literaturze postaci, które tak mnie intrygują. Kiedyś był wielkim królem ludzi, Sauron go zwiódł, tak jak i pozostałych Ośmiu, dając pierścienie, które kolejno przeciągnęły ich na stronę Cienia. Stali się Nazgulami, których przy życiu trzymał zaklęty w pierścieniu duch Saurona, który przyzywał ich ku sobie. Czarnoskieżnik z Angmaru w trakcie wojny o pierścień stacjonował w Minas Morgul – Martwym Grodzie, dowodził siłami Mordoru, nie mógł zginąć z ręki żyjącego męża, więc widział siebie jako nieśmiertelnego i niezniszczalnego. Książki Tolkiena traktujące o tej postaci oraz ekranizacja LOTRa sprawiły że żywię niezdrową fascynację Wodzem Nazgulów. A może ja po prostu chciałabym mieć taką skrzydlatą bestię i przemierzać Śródziemie w te i nazad? &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-72SrczEciY4/TyLTIW6_xCI/AAAAAAAACDk/vScI4a7SgKk/s1600/gandalf4cvv373.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 171px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-72SrczEciY4/TyLTIW6_xCI/AAAAAAAACDk/vScI4a7SgKk/s200/gandalf4cvv373.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702352218749912098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gandalf Szary&lt;/strong&gt;(później Biały). W każdym kraju nazywają go inaczej, jedni go kochają i czerpią z jego obecności otuchę, inni go nienawidzą i pragną jego zguby bo zagraża ich niecnym planom. Czarodziej o przenikliwych oczach, wielkim umyśle, ogromnej mocy. Można z nim konie krasć, bić okrków, zrobić dobrą imprezę. Gdy Gandalf jest w pobliżu wiadomo, że nic złego stać się nie może, ma się świadomość, ze ten świat zmierzą w uporządkowanym kierunku, ze chaos przestaje istnieć.  &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lBmsDhaDxs4/TyLT21GfOjI/AAAAAAAACDw/LSuqMA057PI/s1600/gilbert1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lBmsDhaDxs4/TyLT21GfOjI/AAAAAAAACDw/LSuqMA057PI/s200/gilbert1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702353017125157426" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Gilbert Blythe &lt;/strong&gt;– z sentymentu bo to moja pierwsza miłość z książki. Gilberth zawyżył oczekiwania wobec samców. :P   mam do niego sentyment, chociaż dziś dorosły Kasiek wie, ze takich mężczyzn nie ma...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HB-QWTJRSAA/TyLUPJ9BPeI/AAAAAAAACD8/dUyE3gGpKJY/s1600/22380_46669.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HB-QWTJRSAA/TyLUPJ9BPeI/AAAAAAAACD8/dUyE3gGpKJY/s200/22380_46669.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702353435039448546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rhett Butler&lt;/strong&gt; – kurczę to jest postać z charakterem, niezłe ziółko,  nabroił w życiu wiele, rodzina się go wyrzekła, a Rhett nie szanuje żadnej świętości, nie ma osoby której by nie znieważyl, nie wytknął hipokryzji, docenia jednak osoby szczere i mają w nim przyjaciela oddanego. Wydaje się, że jest lekkoduchem, że nie ma serca. Rhett ma serce, które oddał Scarlett, ale bez jej wiedzy, gdyż wie, ze gdyby  ona o tym wiedziała to wykorzystałaby to co uważa za słabość przeciw niemu i zniszczyła. Rhett jest również postacią tragiczną, wydaje się że ma wszystko, pieniądze, piękny dom, śliczną żonę, ale tak naprawdę to co ma jest nędzną namiastką, albo ułudą. Smutna jest przemiana jaką przechodzi… ja jednak wierzę, że oni się odnajdują ze Scarlett tam gdzie wzrok czytelnika nie sięga :P &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BwkpB5HD7Mg/TyLUVv9GwdI/AAAAAAAACEI/1MaDzdNY5VE/s1600/raszkow-pozar2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-BwkpB5HD7Mg/TyLUVv9GwdI/AAAAAAAACEI/1MaDzdNY5VE/s200/raszkow-pozar2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702353548319572434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Adam Nowowiejski&lt;/strong&gt; – bohater „Pana Wołodyjowskiego”, lubię go tak jak Małego Rycerza, ale Adaś jest tak niedoceniany, ze postanowiłam go wspomnieć zamiast Michałka. Wiele osób zapomina o tym bardzo ładnym wątku, w filmie pominiętym.  Adam jest doskonałym przykładem żołnierza, prawy, honorowy, uczciwy i kochający na zabój. Jego los wzrusza mnie do łez… &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://kreatywa.blogspot.com/2012/01/top-10-ulubieni-bohaterowie.html"&gt;Pomysłodawczyni&lt;/a&gt; doszła do wniosku, że palmę pierwszeństwa w ulubionych bohaterach dzierżą bohaterowie Potterowskiej serii, u mnie bezsprzecznie są to bohaterowie ze Śródziemia, później potterowskie i różne osóbki z powieści jak widać w większości klasycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak patrzę na ten przeglądzik i wychodzi na to, że moi ulubieni bohaterowie są przetrąceni przez los(w większości) ciekawe co jakiś psycholog by powiedział na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale słowo się rzekło. Mam swój Panteon, raczej go nie zmienię :P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ograniczać musiałam się okrutnie i teraz jestem ciekawa Waszych typów, jakich bohaterów cenicie i dlaczego?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Edit. Zerknęłam na stronę Futbolowej i kurczę, Ona zna mnie lepiej niz ktokolwiek z reala....&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;(aha. Zaznaczam, że żadna z fotografii w tym tekście nie jest moją własnością, wszystkie zostały znalezione poprzez wyszukiwarkę google i mogą być przedmiotem praw autorskich osób innych niż ja)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5811205907693724565?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5811205907693724565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/top-10-ulubieni-bohaterowie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5811205907693724565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5811205907693724565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/top-10-ulubieni-bohaterowie.html' title='Top 10: ulubieni bohaterowie'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-YPqDADs84h0/TyLQb5Eyc3I/AAAAAAAACCQ/u-Ys-NSaIYw/s72-c/top10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2786500852446003129</id><published>2012-01-27T12:00:00.003+01:00</published><updated>2012-01-27T12:13:25.668+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Saga Sigrun" - Elżbieta Cherezińska</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-chHvP1qJ8e8/TyKEXUvNS4I/AAAAAAAACCE/l5HmL-AyCX4/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-chHvP1qJ8e8/TyKEXUvNS4I/AAAAAAAACCE/l5HmL-AyCX4/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702265614443039618" /&gt;&lt;/a&gt; "Saga Sigrun" to pierwsza część cyklu "Północna Droga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Saga Sigrun" to tętniąca energią życia wytrawna i porywająca narracja, wysmakowany wizerunek psychologiczny postaci, niezwykła uroda detalu. Opisowość jednak nie nuży, wręcz odwrotnie - wciąga wyobraźnię czytelnika, włada jego czasem i nie pozwala zapomnieć o sobie. To książka, która rozrasta się w czytelniku jak drzewo. Nie jest typową sagą z aurą sentymentalizmu w tle, ucieka od banału, stroni od uproszczeń nie tylko fabularnych, ale i filozoficznych.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cherezińska ma u mnie wyjątkowo długie okresy nabierania mocy urzędowej, leżakuje jak dobre wino. O „Sadze Sigrun” było swego czasu bardzo głośno na forum na którym się udzielałam. Polecały osoby bardzo wiarygodne, odniosłam wrażenie, ze kobieta ma już niemalże grupę wyznawców, więc przy okazji postanowiłam nabyć. Leżała sobie książka przy łóżku, czekając aż się nad nią zlituję, nie kusiła okładką, gdyż ta jest wyjątkowo oszczędna, nie krzykliwa, nie obiecuje nawiązań do dzieł wybitnych twórców, tył zaś drobno zadrukowany każe się spodziewać dobrej skandynawskiej sagi. Po przykrych doświadczeniach z „Krystyną córką Lavransa”, która to zawiodła mnie okrutnie nie miałam zbyt dużo do czynienia z powieściami o tematyce skandynawskiej(bo książki Astrid Lindgren chyba się nie liczą :P ). A ksiażki z północy cieszą się ostatnio ogromną popularnością, mamy genialne kryminały, czyli potencjał niewątpliwie jest. &lt;br /&gt; Polska autorka  postanowiła wykorzystać ten potencjał, zimny, surowy, aby przenieść nas w czasy kiedy wyznawcy Odyna władali Północą, wyprawiali się na liczne wojny, aby wpaść w ramiona Walkirii i przenieść się do Walhalli. To czasy mężczyzn, niemalże dzikich, wokół nich unosi się atmosfera wiecznej walki, żądza krwi, silnych bitewnych emocji. To nie są czasy dla kobiet, które zostają w domu i czekają na powrót ojców, mężów, synów. Jak śpiewała Alicja Majewska:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich czasach przyszło żyć Sgrun, głównej bohaterce, która opowiada nam swoją historię. Jedyna córka swojego ojca pana Północy, który na pewno wolałby mieć syna, aby ten mógł po nim przejąć władzę, ale nie dal tego odczuć córce, którą kochał nad życie i rozpuszczał ponad wszelką miarę, chociaż Sigrun jest tylko kobietą, może co najwyżej wzmocnić pozycję rodziny stając się kartą przetargową, wydanie za mąż może wzmocnić sojuszu, wiadomo nie rozsławi rodu w bitwie. Gdy staje się kobietą, ojciec zaczyna szukać jej męża, teoretycznie Sigrun ma obiecane, że może wybrać sobie męża, pójść za głosem serca, w praktyce, jak w życiu bywa inaczej. Jest córką pana, może wybrać tylko szlachetnie urodzonego, wiec daje ojcu sama z siebie wolną rękę, zdaje się na jego mądrość. Sigrun ubóstwia swojego Ojca, prosi go tylko, aby jej mąż był podobny do niego. Dziś pewnie zdiagnozowano by u niej kompleks Elektry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadchodzi dzień gdy Sigrun ma poznać swojego przyszłego męża, to tylko formalność, uderzył mnie spokój kobiety, jednak ponad tysiąc lat które dzielą mnie i ją zrobiły swoje, nie wyobrażam sobie uczuć, negatywnych uczuć jakie by mną targały, przeważałaby zapewne chęć ucieczki. Tymczasem Sigrun ufa ojcu całkowicie, traktuje jako coś naturalnego, ze oto jest prowadzona na targ, aby kupiec mógł ją obejrzeć, aby formalnie przypieczętować przyszłą transakcję. Przecież to totalnie obcy człowiek!!  Jednak Sigrun ma szczecie w ten nietypowy(dla mnie) sposób poznaje miłość swojego życia, mężczyznę, którego pokocha całą sobą z którym będzie kroczyć przez życie, które często będzie składało się tylko z czekanie i pożegnań a później oczekiwania na powrót a jej stałym towarzyszem będzie obezwładniający strach. Którego nie można jej okazać, bo strach kobiety zatruwa serce wojownika. Z Reginem przejdzie wszystkie etapy, od odkrywania własnej kobiecości, przez niepokoje i radość oczekiwania potomstwa, po radość macierzyństwa i dojrzałą miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzyłam, że dostanę tak świetnie napisaną książkę, że w trakcie lektury będzie targało mną tak wiele uczuć. Rzadko czytam książki rodzimych autorów, które są tak… nie bójmy się tego słowa – genialne. To przepiękna opowieść o życiu w trudnych, burzliwych czasach, gdy toczy się walka o panowanie w Norwegii. Na Północy pojawiają się również chrześcijanie i będziemy mieli okazje obserwowania jak wyznawcy Odyna będą odnosić się do wiary w nowego nieznanego Chrystusa, którego religia jest dla nich abstrakcyjna, niezrozumiała i jest przejawem słabości. A słabość to ostatnia rzecz która jest tolerowana w tej surowej krainie. Ach! Jak musiałabym się rozpisywać okrutnie, gdyż mamy niesamowitą mnogość ciekawych wątków w tej książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem przekonana, że każdy miłośnik dobrej książki znajdzie w niej coś dla siebie. Ja niestety nie mogę  u siebie w księgarniach znaleźć drugiego tomu, więc muszę zamówić i cierpliwie czekać. Bardzo mi to nie w smak. A tak chętnie bym się nie rozstawała z tymi krainami, niesamowicie malowniczo opisanymi, bo muszę nadmienić iż autorka posługuje się przepięknym, poetyckim językiem, który czyta się po prostu świetnie.&lt;br /&gt;No książka ideał!! A i wzruszyć też się można ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2786500852446003129?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2786500852446003129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/saga-sigrun-elzbieta-cherezinska.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2786500852446003129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2786500852446003129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/saga-sigrun-elzbieta-cherezinska.html' title='&quot;Saga Sigrun&quot; - Elżbieta Cherezińska'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-chHvP1qJ8e8/TyKEXUvNS4I/AAAAAAAACCE/l5HmL-AyCX4/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4934223765152357295</id><published>2012-01-26T16:35:00.004+01:00</published><updated>2012-01-26T16:47:03.529+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>koniec styczniowej posuchy stosowej</title><content type='html'>Długo łudziłam się, że nie kupię żadnej książki w styczniu bo mam przecież zaległości na pólkach. Niestety, złamałam się w Lublinie, to miasto wpływa na mnie fatalnie. łamię tam wszystkie moje postanowienia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Xbh81lw7GNw/TyFzz3QtKLI/AAAAAAAACBg/u13RSysXWAo/s1600/P1030312.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Xbh81lw7GNw/TyFzz3QtKLI/AAAAAAAACBg/u13RSysXWAo/s200/P1030312.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701965938072299698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od dołu ciąg dalszy biograficznej prenumeraty, wyczekiwane "Żony i córki", kupiona u Kreatywy książka Kreta, która będzie darem dla Mamy(która uwielbia go), następnie dwie ksiażki z lubelskiego Matrasu i później wydawnicze dary, więc najpierw dwie od Nova Res, później Prószyński(w tym recenzowana już Picoult) a na samej górze książki od Wydawnictwa Znak,  a na samym szczycie zaległa wygrana w konkursie na LC(gdzie jak się dowiedziałam z FB wyróżniono moje recenzje co w połączeniu  z nową fryzurą wprawiło mnie w euforię :D ) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klaudyna niesamowicie  mnie zaskoczyła i obdarowała przepiękną zakladką tu moja Mela opiniuje&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6XLwy6uTkMc/TyF0huvPFbI/AAAAAAAACBs/rzW6eDCTR50/s1600/P1030310.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-6XLwy6uTkMc/TyF0huvPFbI/AAAAAAAACBs/rzW6eDCTR50/s200/P1030310.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701966726058415538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a  tu już mizia sie o zakładkę na całego, mam nadzieję ze nie bedziemy się bić... Żebym ja tak umiała....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LVcDEbJ5iF8/TyF1JaWH2VI/AAAAAAAACB4/5kGPjocKoKs/s1600/P1030311.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-LVcDEbJ5iF8/TyF1JaWH2VI/AAAAAAAACB4/5kGPjocKoKs/s200/P1030311.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701967407779141970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4934223765152357295?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4934223765152357295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/koniec-styczniowej-posuchy-stosowej.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4934223765152357295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4934223765152357295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/koniec-styczniowej-posuchy-stosowej.html' title='koniec styczniowej posuchy stosowej'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Xbh81lw7GNw/TyFzz3QtKLI/AAAAAAAACBg/u13RSysXWAo/s72-c/P1030312.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8984452028059765496</id><published>2012-01-25T19:47:00.002+01:00</published><updated>2012-01-25T19:59:42.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Duma, uprzedzenie i gra pozorów" - Melissa Nathan</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rkl-Bpbvyd8/TyBOwfiT9yI/AAAAAAAACBQ/xuGsU8-C7JE/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rkl-Bpbvyd8/TyBOwfiT9yI/AAAAAAAACBQ/xuGsU8-C7JE/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701643723257149218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Duma i uprzedzenie” w nowoczesnej wersji! Rozbrajająco zabawna, pełna sytuacyjnego komizmu powieść Melissy Nathan, autorki takich książek jak „Kelnerka”, czy „Niania w Londynie”.&lt;br /&gt;Wygrana w castingu na rolę Elizabeth Bennet w scenicznej adaptacji „Dumy i uprzedzenia” wydaje się Jasmin Field, dziennikarce w czasopiśmie dla kobiet, prawdziwą gwiazdką z nieba. Przedstawienie ma być hitem sezonu – reżyserem i odtwórcą głównej roli jest gwiazdor Hollywood, zdobywca Oscara, Harry Noble. Szybko okazuje się, że czarujący na ekranie aktor, w rzeczywistości jest zadufanym w sobie arogantem. Jazz pociesza się, że dzięki koszmarnym próbom będzie miała sporo materiału do swojej kolumny… Niestety – problemy zaczynają się mnożyć. Przyjaciółka wystawia Jazz rufą do wiatru dla gościa, który utknął chyba w epoce kamiennej, rodzina przeżywa ciężki kryzys, a wielokrotnie nagradzana rubryka w gazecie okazuje się, wedle zwierzchnictwa, całkiem niepotrzebna. Gorzej być nie może? Może… Stojąc na scenie naprzeciwko swojego ciemięzcy, Jasmine odkrywa dwie rzeczy. Nie pamięta ani jednej swojej kwestii. Harry Noble jest naprawdę pociągającym mężczyzną… Nim wszystko w życiu Jazz trafi wreszcie na swoje miejsce i rozlegną się oklaski, ona sama będzie musiała na nowo przeanalizować swoje dotychczasowe życie. Happy end jest na wyciągnięcie ręki! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwólcie i przywyknijcie do moich dygresji. Tu w tym miejscu chciałabym się usprawiedliwić, bo pisząc recenzję, zwykle opisuję książki historię, jak do mnie trafiła, gdzie ją kupiłam, dla mnie są to uczucia, które składają się na obraz książki, patrząc na te które kupiłam, lub sprowadziłam do domu o każdej mogę Wam opowiedzieć historie. I może gdzieś na dniach zaprezentuję via video :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta książka o której piszę dziś trafiła do mnie tuż po obronie, pojechała ze mną do Lubina toczyć bój o kolejny etap edukacji. Jednak byłam tak zestresowana, że nie pamiętałam nic z lektury, nie mogłam się skupić, miast tego gapiłam się w okno słuchałam muzyki i się stresowałam. A wracałam z „Anią z Wyspy Księcia Edwarda”. Samą książką jestem oczarowana, najpierw napisze o szacie graficznej, która reprezentuje moją ulubioną kolorystykę morskie zielenie i niebieskości. Mnie takie książki wyciszają, uspokajają.  Dlatego już na starcie książka miała plusa – za wygląd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tematyka… współczesna wersja Dumy i uprzedzenia, nienawidzę współczesnych wersji klasycznych powieści, zwykle to grubymi nićmi szyte i ni to zabawne ni ładne, ot jazda po nazwisku. I gdyby nie to, ze koleżanka na forum polecała to bym palcem nie tykała(jak Król Julian nakazywał), ale koleżance ufam i się skusiłam. Bałam się, że w brodę będę się pluła, że po co mi to, ze Austen jest jedna i nikt nie będzie umiał tego przenieść na grunt współczesny, żeby mi nie chrzęściło między zębami i nie trzeszczało w szwach(szytych grubymi nićmi). No ale zaplanowałam książkę do czytania, więc uznałam, że jak się na książce wynudzę to później wysmażę taką recenzję jadącą po książce z góry na dół, że padną wszyscy krytycy. Rozpoczęłam lekturę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któż nie zna historii Austen, jeśli nie z książki to z filmów(wiele ekranizacji), genialnego serialu z Colinem Firthem, którego Pan Darcy wszedł do kanonu popkultury. Współczesne wersje filmowe też mamy. Po prostu – Duma i uprzedzenie jest legendą literatury. Schemat jest prosty, On i ona. On bogaty, ona nie bardzo, spotykają się i zaczynają się darzyć antypatią. Bywa… skoro jest miłość od pierwszego wejrzenia, to bywa też i nienawiść. On jest przekonany o tym, że jest lepszy od otaczającego go świata, że jest ósmym cudem tegoż, ona też nie jest zakompleksioną gąską, ale bywa, ze widzimy u innych drzazgę a swoją belkę gubimy z oczu. I tak się zaczyna, historia stara jak świat, wiadomo w jakim kierunku Pojdzie, bo kto się czubi ten się lubi, jednak! W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.  I tak za pomocą zgrabnych ludowych mądrości streściłam Wam o co grubsza chodzi. U Austen, co proponuje nam współczesna autorka? Mniej więcej to samo, ale fenomenalnie napisane!! &lt;br /&gt;Ona jest felietonistką gazety średniej klasy, on hollywoodzkim gwiazdorem ze słynnej aktorskiej rodziny.  Ona – raczej przeciętnej urody i figury, on jest gwiazdorem, pięknym, przystojnym, no po prostu gwiazdka. On reżyseruje teatralną wersję Dumy i uprzedzenia z dochodem przeznaczonym na cele charytatywne, więc grają tam aktorzy, ale i amatorzy, to ma być głośne przedsięwzięcie, a ona niewiadomo jak zostaje odtwórczynią Lizzy. Tak jak swoja bohaterka od pierwszego wejrzenia nie cierpi reżysera. Czy życie będzie naśladowało sztukę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę streszczać fabuły, gdyż jest to powtórzenie głównych wątków powieści-orginalu, przeniesionych na współczesny grunt, jednak fabuła jest tak ciekawie skonstruowana, autorka z ogromna fantazją i wyczuciem dokonała przekształcenia oryginału, że czyta się doskonale. Oczywiście, ze nie oczekiwałam wspaniałego, wiekopomnego dzieła o metafizyce, ale oczekiwałam komedii romantycznej w papierowej wersji. Nie zawiodłam się zupełnie. Miałam swoje motylki, piękne przeżycia, napięcie i dużo humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta książka zadaje kłam stwierdzeniu, że czytadła, romanse to zło, wiem że wiele osób uważa taką literaturę jako coś gorszego rodzaju, wiadomo co się mówi o babskich książkach, ja jestem jednak mimo wszystko przedstawicielem gatunku homo ludens, potrzebuję takiej rozrywki po złym dniu, potrzebuję dobrej zabawy, ucieczki od myśli, tego szczęśliwego zakończenia dającego nadzieję, że większość historii naszego życia skończy się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest czytadło napisane z fantazją, dobrym językiem, ale czytadło i chociaż oryginalną powieść znam na pamięć w wersji książkowej, ekranizowanej oraz uwspółcześnionej(zarówno bolly jak i holly) tak to bez wątpienia jest najlepsze przeniesienie oryginału do współczesności, nie dlatego tylko że tamte wersje były złe(bo wersja z Aishwarayą Rai była pięknym filmem) tylko dlatego, ze to dobra książka, czytadło, ale w swym gatunku jedno z najlepszych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym zobaczyć ekranizację tej książki…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8984452028059765496?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8984452028059765496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/duma-uprzedzenie-i-gra-pozorow-melissa.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8984452028059765496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8984452028059765496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/duma-uprzedzenie-i-gra-pozorow-melissa.html' title='&quot;Duma, uprzedzenie i gra pozorów&quot; - Melissa Nathan'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rkl-Bpbvyd8/TyBOwfiT9yI/AAAAAAAACBQ/xuGsU8-C7JE/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8855935125239584136</id><published>2012-01-24T16:17:00.003+01:00</published><updated>2012-01-24T16:19:53.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='video'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Robin Hood" - David B. Coe    - videorecenzja</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V-5-7zVvym4/Tx7L2g8A1zI/AAAAAAAACBE/pbxz6NEerhg/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-V-5-7zVvym4/Tx7L2g8A1zI/AAAAAAAACBE/pbxz6NEerhg/s200/155x220.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701218315712649010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt; Oto historia najznamienitszego łucznika w służbie króla Ryszarda. Po śmierci władcy Robin przybywa do Nottingham. By uwolnić miasto od despotycznego szeryfa– i zdobyć względy lady Marion– zbiera drużynę banitów, których morderczym umiejętnościom dorównuje jedynie ich apetyt na życie. Razem łupią wielmożów i naprawiają krzywdy wyrządzone prostym ludziom. A kiedy nad kraj nadciąga niebezpieczeństwo, Robin i jego wyjęci spod prawa kompani stają do walki – za króla i Anglię&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/hkn5Nu3GUGw" frameborder="0" allowfullscreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naprawdę przepraszam :P nie mogłam się powstrzymać, w obowiązku czuję się aby przeprosić za siebie, za względny bałagan oraz że Wam to robię :P&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8855935125239584136?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8855935125239584136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/robin-hood-david-b-coe-videorecenzja.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8855935125239584136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8855935125239584136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/robin-hood-david-b-coe-videorecenzja.html' title='&quot;Robin Hood&quot; - David B. Coe    - videorecenzja'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-V-5-7zVvym4/Tx7L2g8A1zI/AAAAAAAACBE/pbxz6NEerhg/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8375533877929575621</id><published>2012-01-23T13:51:00.003+01:00</published><updated>2012-01-23T18:02:37.347+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Pałac północy"  - Carlos Ruiz Zafon</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CuBDrWHTUgg/Tx1YJoj-SHI/AAAAAAAACA4/WCfZxtB-BBg/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-CuBDrWHTUgg/Tx1YJoj-SHI/AAAAAAAACA4/WCfZxtB-BBg/s200/155x220.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700809625851283570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka Zafona, która najdłużej przeleżała u mnie na półce. Wydębiłam ja na Dzień dziecka, później była obrona, praca, milion zaległych książek do recenzji. Później kolejna książka Zafona, która mnie oczarowała i wtedy zaczęłam odsuwać, świadomie w czasie lekturę „Pałacu północy”, aby nie mieć tej przykrej świadomości, że oto nie mam już nic tego fenomenalnego autora do czytania. Ale chodzą plotki, że jest już nowa książka, na razie w Hiszpanii, wiec z głodu zafonowskiego poczytam w oryginale a i Muza pewnie się uwinie i w 2012 poczytamy.  Zabrałam się przeto do czytania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka, jak wszystkie dzieła Zafona, ma przepiękną okładkę, hipnotyzującą, wzbudzającą niepokój, intrygującą, przykuwa wzrok, wielokrotnie ją kontemplowałam.  Ale przecież nie kupuje się książki dla okładki, nawet tak pięknych, jak te zdobiące książki mojego(aktualnie chyba) najulubieńszego hiszpańskiego pisarza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor przenosi nas do Kalkuty z początku wieku XX. Jest burzowa noc, niebo raz, po raz rozcinają błyskawice, leje, jednym słowem pogoda pod psem, mężczyzna z dwójką dzieci zawiniętych w mokry koc ucieka, kto go ściga i czego chce? Tego nie wiemy, oddychamy z ulgą gdy dzieci udaje się ocalić, okazuje się, że to tylko początek problemów, przy czym określenie problem to eufemizm, okazuje się, że ulice Kalkuty kryją mroczny sekret, sekret niosący śmierć wraz z ogniem zemsty. Ta zagadka może zostać rozwiązana po 16 latach od dnia w którym zaczyna się akcja… ale nie chciałabym zdradzać rozwiązania, ani fabuły, bo i tak nie znalazłabym słów takich jak Mistrz.  Opis z okładki wystarczy żeby zaintrygować, a lektura wypełni luki, chociaż będzie wiele pytań, które odpowiedzi nie będą oczywiste, ani jednoznaczne, akcja będzie wartka i pełna napięcia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamy kwintesencję Zafona, książka chociaż docelowo przeznaczona dla młodzieży straszy też bardziej dorosłe jednostki. Trzyma w napięciu i nie pozwala odłożyć książki nawet na sekundę, do ostatniej kropki. Moje odczucia SA mocno subiektywne ponieważ ja uwielbiam styl Zafona, to jak konstruuje akcje, owszem schematycznie, są powtarzane zabiegi, które można odnaleźć zarówno w „Pałacu północy”, „Światłach września” i „Księciu mgły”. Ale mimo tej wtórności czytelnik nie traci zainteresowania, może co najwyżej próbować odgadnąć zakończenie, a napięcie nie staje się przez to mniejsze. Sama cenię element zaskoczenia, właściwie jest on dla mnie In tenere, condtito sine qua non książki dobrej, dla której zarywam noce i lekceważę inne obowiązki. Ta książka mnie zachwyciła, sprawiła, że czas przestał istnieć. Czyta się ją niestety bardzo szybko, rach, ciach i po wszystkim, ale w trakcie lektury towarzyszyło mi swoiste oderwanie od rzeczywistości. Liczyli się bohaterowie, Kalkuta i tajemnica.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie jest tylko książka przygodowa, wyzwalająca adrenalinę, to piękna opowieść o przyjaźni, poświęceniu, miłości. O wpływie przeszłości na teraźniejszość i przyszłość. Zgoda, to opowieść z morałem dla dzieci i młodzieży, ale kto nie potrzebuje przypomnienia o tym, że warto mieć obok siebie kogoś o kim się wie, że wskoczy z nami w ogień?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chcę być nudna, ale ja już czekam na najnowszą ksiażkę Zafona, bo okazuje się, że każda z nich jest odkryciem, jest fenomenalną wyprawą do świata wyobraźni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przecież nawet nie muszę polecać&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! zapomniałam napisać, ta ksiażka to też kopalnia mądrych zdań. Moj faworyt:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i inne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Życie, mój synu, to jakby pierwsza rozgrywana przez ciebie partia szachów. Kiedy zaczynasz rozumieć, o co w tej grze chodzi, okazuje się, że już przegrałeś.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Nauczyliśmy się, że niezależnie od tego, jaką drogę obierzemy, i tak nie będzie nam dane zadecydować o własnym losie.”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„To prawda, że miłość ma moc, ale ta moc ustępuje przed ogniem nienawiści”&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Zabijamy to, co najbardziej kochamy” &lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8375533877929575621?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8375533877929575621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/paac-ponocy-carlos-ruiz-zafon.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8375533877929575621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8375533877929575621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/paac-ponocy-carlos-ruiz-zafon.html' title='&quot;Pałac północy&quot;  - Carlos Ruiz Zafon'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CuBDrWHTUgg/Tx1YJoj-SHI/AAAAAAAACA4/WCfZxtB-BBg/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-68576850664947933</id><published>2012-01-22T11:52:00.022+01:00</published><updated>2012-01-23T15:51:27.398+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top10'/><title type='text'>Top 10: ulubione postaci kobiece</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tTggXsqNG1s/TxvqrBu-76I/AAAAAAAAB-Q/XwKyo7KK2w8/s1600/top10.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 122px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-tTggXsqNG1s/TxvqrBu-76I/AAAAAAAAB-Q/XwKyo7KK2w8/s200/top10.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700407778288267170" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Top10&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dziesięć ulubionych postaci kobiecych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając książki często znajduję bohaterki, którymi chciałabym być,  bo podobają mi się ich cechy, czuję zazwyczaj smutek, bo wiem że taka nigdy nie będę, czasami spotykam bohaterki podobne do mnie i do nich mam sentyment. Ale ciężko będzie mi wybrać 10, tylko dziesięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-75nqv2Bb9SE/TxvrJ6A6egI/AAAAAAAAB-c/5_jTOHvcYRQ/s1600/6542771_orig.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 135px; height: 200px; " src="http://3.bp.blogspot.com/-75nqv2Bb9SE/TxvrJ6A6egI/AAAAAAAAB-c/5_jTOHvcYRQ/s200/6542771_orig.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700408308791933442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Melania Hamilton Wilkes.&lt;/b&gt; Moja absolutna faworytka. Pokochałam ją od pierwszej lektury „Przeminęło z wiatrem”. Zawsze chciałam być taka jak Mela, dobra, na wskroś prawa, z sercem na dłoni, ale i wolą walki o tych których kocham. Wiem, że niektórzy uważają ją za naiwną, bezbarwną, według mnie to jedna z najpiękniejszych postaci  kobiecych w historii literatury. Oddana żona, kochająca matka, i wierna przyjaciółka. Lubi ludzi i mimo burzliwego okresu w historii nic sobie z tych zawirowań czasu nie robi. Jest wierna swoim ideałom w których została wychowana,  nie uważa że zmiana warunków musi oznaczać wyplenienia z siebie człowieczeństwa, dobrych manier, dobra.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_xLxgP_HNlw/TxvrgH2gGRI/AAAAAAAAB-o/FupgVqirokY/s1600/o275e4b7ec77737c07849658aa2ab1313.png"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 142px; height: 200px; " src="http://2.bp.blogspot.com/-_xLxgP_HNlw/TxvrgH2gGRI/AAAAAAAAB-o/FupgVqirokY/s200/o275e4b7ec77737c07849658aa2ab1313.png" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700408690463480082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Hermiona Granger&lt;/b&gt;. Ciężko mi zliczyć ile razy byłam porównywana do niej. Przemądrzały dziobak z ręką wiecznie w górze, lub nosem w książce. Lubię tą dziewczynę, że idzie pod prąd za umiłowanie wiedzy i książek. Filmowa Hermiona drażni mnie dubbingowym głosem, książkowa rozwala mnie często ciętą ripostą. Sporo mi brakuje do Panny-Wiem-Wszystko, ale dążę do ideału :P&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0bu7jFZjHyE/TxvzcZGDq4I/AAAAAAAACAs/pU9PH1CQwB4/s1600/images.jpeg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 102px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0bu7jFZjHyE/TxvzcZGDq4I/AAAAAAAACAs/pU9PH1CQwB4/s200/images.jpeg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700417422465674114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;Basia Wołodyjowska.Hajduczek, nie mogę do dzis wybaczyć Henrykowi, że zabił jej męża i nie dał dzieci. Baśka to moja ulubiona postać u Sienkiewicza. Nie jest mdła, posągowa jak Krzysia, jest dzielnym człowiekiem i ma wielkie serce. Oraz ośli upór, który wpędza ją w kłopoty ale i ratuje Zycie. Kogo nie wzruszy jej brawurowa ucieczka od Azji i chociaż nie ma nadziei Basieńka ucieka co sił a później brnie przez śniegi,  gdy już nie ma nadziei po to tylko by umrzeć ciut bliżej swojego Michałka?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rOyO9k3kCsQ/TxvyUJgOuII/AAAAAAAACAg/-LKDyt38yG0/s1600/imjages.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 151px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rOyO9k3kCsQ/TxvyUJgOuII/AAAAAAAACAg/-LKDyt38yG0/s200/imjages.jpeg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700416181329901698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;Eowina. Biała księżniczka Rohanu, kobieta żyjąca w kraju, który opuściła nadzieja, samotna, walcząca z demonami własnych myśli i wrogami na dworze króla Rohanu, opiekująca się wujem, którego opętała zła wola Sarumana, ale się nie poddaje mimo wszystko. Jest mężna, chce walczyć chociaż jej to  nie przystoi. Zakochuje się w mglistym wyobrażeniu Aragorna, który jest przecież związany z Arweną. W tym kontekście rozumiem dlaczego rusza pod Minas Tirith, każdy mówi o  braku szans na wygraną, jej uczucie zawiodło, nie ma szans na zdobycie miłości swojego życia, wiec z jeźdźcami Rohanu rusza aby zginąć, aby jej koniec wart był pieśni. I byłby, zabija Czarnoksiężnika z Angmaru i wydaje się być bliska śmierci od której ratuje ją Aragorn, bo ręce króla mają uzdrawiającą moc. I odnajduje szczęście, nie pocieszenie, ale znajduje miłość u boku człowieka, tak jak ona żyjącego do tej pory w cieniu próbującemu udowodnić całemu światu swoją wartość. Bo czy w Śródziemiu jest ktoś bardziej prawy niż Faramir?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RNj_oguATSA/TxvuoYKauII/AAAAAAAAB_M/bYoWaNYtve0/s1600/tumblr_l47esu1yfG1qz9qooo1_500.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 200px; height: 133px; " src="http://1.bp.blogspot.com/-RNj_oguATSA/TxvuoYKauII/AAAAAAAAB_M/bYoWaNYtve0/s200/tumblr_l47esu1yfG1qz9qooo1_500.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700412130815817858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt; Ania Shirley Blythe. Polubiłam ją od pierwszego spotkania z książką, ile razy przeczytałam wszystkie części – kto to zliczy? Rudowłosa Ania której życie nie szczędziło smutków, sieroctwo, strata osób które kochała, problemy materialne, utrata dziecka a ona mimo wszystko kocha ten świat. Nie poddaje się rozpaczy, walczy. Zaraża uśmiechem, szalonymi pomysłami, ma duszę która będzie zawsze młoda. Pokazuje jak nie poddawać się rozpaczy, która nieraz zdaje się sączyć z każdego kąta.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-57nZuRgn8YI/TxvuzthvCFI/AAAAAAAAB_Y/tvzr2CIJ084/s1600/EmmaMorley_415.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 200px; height: 158px; " src="http://3.bp.blogspot.com/-57nZuRgn8YI/TxvuzthvCFI/AAAAAAAAB_Y/tvzr2CIJ084/s200/EmmaMorley_415.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700412325529323602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Emma Morley&lt;/b&gt;. Czytając „Jeden dzień” miałam wrażenie, że do pewnego momentu jest wzorowana na mnie. :P Niepewna, bez wiary siebie, stanowczo twierdząca, że nie zasługuje na szczęście, nie potrafi powiedzieć facetowi swojego życia, że go kocha, snuje się z kąta w kąt dusząc się w swoim świecie. Ale trwa przy Dexterze wierna tej pokręconej przyjaźni i w końcu zaczyna realizować siebie i swoje marzenia.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-l_NakZoC9Og/Txvu8J3mskI/AAAAAAAAB_k/9TkoH1Hhww4/s1600/a6a18d611197231af9d8e4ff93803c81%252C10%252C1.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px; " src="http://4.bp.blogspot.com/-l_NakZoC9Og/Txvu8J3mskI/AAAAAAAAB_k/9TkoH1Hhww4/s200/a6a18d611197231af9d8e4ff93803c81%252C10%252C1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700412470576198210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Eleonora Dashwood&lt;/b&gt;. Ta rozważna. Lubiłam ją i było mi jej żal. Ma serce którego nikt nie docenia, bo ona tak naprawdę nie ma kiedy mówić o swoich uczuciach, musi pilnować swojej lekkomyślnej siostry, matka w gruncie rzeczy zdaje się być pokrewną duszą raczej Marianny niż Eleonory, która cierpi w milczeniu i dba, żeby byt rodziny był jako tako zapewniony. W normalnym życiu nie miałaby happy endu, ale cieszę się, że Austen go jej podarowała.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YkjDefN0q-g/TxvvGq7ZUSI/AAAAAAAAB_w/1mwuUflrVco/s1600/minerwa_mcgonagall.jpeg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 200px; height: 200px; " src="http://1.bp.blogspot.com/-YkjDefN0q-g/TxvvGq7ZUSI/AAAAAAAAB_w/1mwuUflrVco/s200/minerwa_mcgonagall.jpeg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700412651249160482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Minerwa McGonagall&lt;/b&gt;. Bezbłędna! Świetna kobita! Idealny nauczyciel, błyskotliwa, przenikliwa, waleczna i umiejąca niesamowicie celnie dobierać słowa. Polubiłam ją za szmaragdową szatę id pierwszego wejrzenia i za to, że zamienia się w kota. I za obronę Hogwartu i za… jej się nie da nie lubić. Mój ulubiony typ nauczyciela, wymagająca, sprawiedliwa. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BffVLMr6Ocs/TxvvVFABY2I/AAAAAAAAB_8/ckGipOV4Nqs/s1600/icmages.jpeg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 200px; height: 111px; " src="http://3.bp.blogspot.com/-BffVLMr6Ocs/TxvvVFABY2I/AAAAAAAAB_8/ckGipOV4Nqs/s200/icmages.jpeg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700412898766054242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;Margaret Hale&lt;/b&gt;. Bohaterka Gaskellowskiej powieści „Północ południe”. Zmuszona porzucić swoją Arkadię, swój raj na ziemi i przenieść się do miejsca o którym, jak można przypuszczać, Bóg zapomniał.  Musi nauczyć się żyć w nowym miejscu, gdzie ludzie są inni niż Ci którzy otaczali ją od urodzenia. Ona jednak na przekór wszystkiemu nie traci serca i wewnętrznego dobra a tylko wyrabia swoją niezależność, której nie da sobie odebrać, pierwszymi czy drugimi oświadczynami. Do ciemnego Milton wnosi promyczek ciepła, czy darzy sympatią, czy antypatią robi to całą sobą, ale jest istotą sprawiedliwą potrafi zmienić zdanie. Na szczęście! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-d74mPina4iA/TxvwB0a6pAI/AAAAAAAACAI/SWDeZ9hAySM/s1600/scarlett-o-hara.jpg"&gt;&lt;img style="text-align: justify;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 200px; height: 156px; " src="http://3.bp.blogspot.com/-d74mPina4iA/TxvwB0a6pAI/AAAAAAAACAI/SWDeZ9hAySM/s200/scarlett-o-hara.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700413667409568770" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;blockquote&gt;Scarlett O`Hara, moja imiennicza, bo w końcu nazywa się Katie Scarlett. Ciężko ją lubić, ciężko się z nią przyjaźnić, ale nie sposób odmówić jej swego rodzaju podziwu, potrafi się podnieść z każdego upadku, otrzepuje suknię i idzie twardo do celu, nie zważając na nic. Jest mi jej żal, jej postać jest mi przestrogą, że to za czym gonimy i tęsknimy jest obok, tylko trzeba się rozglądnąć, a nie wbijać ślepo wzrok w horyzont. W dzisiejszych czasach byłaby prezesem dużej firmy, w swoich czasach  była dziwadłem, kimś kogo trudno sklasyfikować.  Jej charakter stał w sprzeczności z wychowaniem które otrzymała, a jednak potrafiła znaleźć miejsce w świecie, chociaż konflikty wewnętrzne targały nią stale…&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-68576850664947933?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/68576850664947933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/top-10-ulubione-postaci-kobiece.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/68576850664947933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/68576850664947933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/top-10-ulubione-postaci-kobiece.html' title='Top 10: ulubione postaci kobiece'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tTggXsqNG1s/TxvqrBu-76I/AAAAAAAAB-Q/XwKyo7KK2w8/s72-c/top10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1347113807460259747</id><published>2012-01-21T17:43:00.009+01:00</published><updated>2012-01-22T11:04:59.368+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie Picoult/Sparks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie czytelnicze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Tam gdzie ty" - Jodi Picoult</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cBOYPY4eGwY/Txrr9QKpfVI/AAAAAAAAB9o/da4uMChVaE8/s1600/155x220%2B%25282%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-cBOYPY4eGwY/Txrr9QKpfVI/AAAAAAAAB9o/da4uMChVaE8/s200/155x220%2B%25282%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700127715934960978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy marzysz o dziecku za wszelką cenę…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dziesięciu latach małżeństwa i długotrwałych bezskutecznych staraniach o dziecko, Zoe i Max Baxter postanawiają się rozstać. Zoe, ku własnemu zaskoczeniu, znajduje szczęście u boku kobiety, Max szuka pocieszenia w kościele. Lecz marzenie o dziecku trwa, i to, co wydawało się być na wyciągnięcie ręki, przeradza się w starcie światopoglądów i przekonań religijnych, w którym nie ma miejsca na sentymenty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Tam gdzie ty” to powieść o trudnych, często bardzo bolesnych wyborach oraz o tym, że każdy ma prawo do szczęścia. Ale czy na pewno? Do książki dołączony jest prezent w postaci płyty – każda z piosenek odpowiada jednemu rozdziałowi powieści, ale jak sugeruje autorka, można dowolnie łączyć lekturę z muzyką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś niezwykle ważnego dla książki, a przede wszystkim dla mnie samej, wydarzyło się w mojej rodzinie. Kiedy pisałam „Tam gdzie ty”, mój syn, Kyle, inteligentny i utalentowany nastolatek, przyniósł mi jedną ze swoich szkolnych prac do przeczytania. Był to esej na temat bycia homoseksualistą. Czy wiedziałam, że Kyle jest gejem? Pewne podejrzenia miałam już , gdy miał pięć lat. Ale to była jego osobista rzecz do odkrycia i ujawnienia. Nie byłam tym zaskoczona tylko bardzo się cieszyłam, że to akceptuje, że jest wystarczająco odważny, by być sobą i podzielić się tym z rodziną…&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jodi Picoult o książce "Tam gdzie ty"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Picoult stworzyła kolejny majstersztyk. Wnikliwie analizuje współczesna medycynę reprodukcyjną, pojęcie rodziny oraz najlepsze warunki dla wychowania dziecka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„People”&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Picoult daje nam wgląd w umysły, serca i dusze wszystkich swoich bohaterów i każdego z osobna: postaci z krwi i kości, których nadzieje oraz marzenia nie różnią się od naszych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;BookReporter.com&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieści Picoult nie zbierają kurzu na nocnym stoliku, czytelnik pochłania je w mgnieniu oka i chce jeszcze. Picoult odważnie podejmuje trudny temat, dając czytelnikowi wiarę w wyższą instancję – nie prawo, Boga czy współczesną medycynę, a zwykłą, ludzką dobroć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„LA Times”&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku, nic nowego na każdą książkę Jodi Picoult oczekuję z wypiekami na twarzy. Jak każdy autor miewa książki lepsze i gorsze(chociaż te słabsze – ale i tak dobre są wyjątkami, bardzo nielicznymi), każda niesie za sobą dylemat, problem wobec którego nie można pozostać obojętnym. Wyczekiwałam, jakiego ćwieka zabije mi tym razem Picoult?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Na okładce najnowszej książki mamy stojącą plecami do czytelnika dziewczynkę, ubraną w przykuwającą oczy różową sukienkę.  Sugestia, że będziemy mieli ulubiony temat Picoult, dziecko w roli głównej. Unikałam spojlerów jak ognia, więc książka od początku do końca była dla mnie zaskoczeniem, spodziewałam się kolejnej walki o prawa, nie wiedziałam jakiej, ach! Było tyle inspirujących niewiadomych, ze każde oderwanie od lektury traktowałam jako zbrodnię przeciwko ludzkości.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Książka dotyka kilku problemów, mniej lub bardziej wyraźnie. Bo oto mamy Maxa i Zoe, małżeństwo, kochającą się parę od wielu lat starających się o dziecko, niestety jak to w życiu bywa i dla niego i dla niej jest to bardzo trudne do osiągnięcia, nieszczęścia chodzą bowiem parami, oboje mają problem z płodnością co oznacza konieczność sięgnięcia po In vitro, jednak jakby wciąż nie dane było im osiągnąć sukcesu, Zoe ma jedno poronienie za drugim i gdy wydaje się że kolejna ciąża skończy się sukcesem, rodzi martwego synka. I to jest punkt wyjściowy, Max nie chce już próbować, nie rozmawia o tym z żoną, tylko komunikuje jej że ich małżeństwa już nie ma, wyprowadza się do brata i bratowej i składa pozew o rozwód. Każde idzie w swoją stronę. Jeśli mogę wtrącić coś od siebie, uważam to za szczyt podłości ze strony Maxa porzucenie żony na tym etapie, rozumiem, domyślam się że te doświadczenia były bolesne dla obojga, ale i tak jest to podłość. Przynajmniej dla mnie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Max się nawraca, przez całe życie, w przeciwieństwie do braterstwa był daleko od Kościoła, to raczej brat z żoną byli bardzo religijni i silnie praktykujący, przypadek, przesadzenie z piciem odmienia Maxa staje się nowonawróconym i bardzo gorliwym członkiem lokalnej wspólnoty.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Zoe zaś zaprzyjaźnia się z… lesbijką Vanessą i odkrywa, że ten rodzaj związków jej odpowiada, że to Vanessa jest osobą przy której chce się codziennie budzić i że chce się z nią zestarzeć. Że to coś więcej niż przyjaźń i coś lepszego niż małżeństwo z Maxem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;I w ten sposób droga Maxa i Zoe zdaje się rozchodzić, Zoe w jego oczach jest upadłą kobietą, która nie chce się nawrócić i idzie w stronę wiecznego potępienia. Zoe nie chce rezygnować z miłości i szczęścia w imię zasad które odkrył jej mąż. I z pozoru wszystko byłoby idealnie, ot rozchodzą się i każde idzie w swoją stronę… pozornie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Z zarodków przygotowanych do In vitro zostały trzy, Zoe i Vanessa pragną dziecka, gdy Zoe prosi byłego męża o zgodę, ten idzie poradzić się swojego guru, fanatycznego pastora, który sugeruje, że nie powinien pod żadnym pozorem oddawać dzieci lesbijkom, powinien oddać je bratu i bratowej, którzy również nie mogą mieć dzieci ale żyją po bożemu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Rozpoczyna się walka. Tu wtrącę dygresję. Amerykański system prawa, system prawa common law jest różny od prawa polskiego, proces wygląda zupełnie inaczej, wystarczy włączyć jakikolwiek serial z wątkami prawniczymi i naszą rodzimą(chociaż proceduralnie i tak podkolorowaną) Annę Marię Wesołowską, czy Sąd Rodzinny. Uwielbiam obserwować przebieg amerykańskiego procesu, który przypomina spektakl w którym prawnicy wnoszą się na wyżyny interdyscyplinarnego artyzmu. Sędzia jest bogiem, zaś prawnicy to artyści, owszem sprawiedliwość, owo bonum et aequ czyli to co dobre i słuszne jest odsunięte w cień, liczą się umiejętności, pieniądze i nikt nie udaje że chodzi o sprawiedliwość. Jak w życiu wygrywa silniejszy. Nie jest to dobre, ale widowiskowo – genialne. Autorka chyba też tak uważa bo to kolejna książka w której przenosi nas na salę sądowa gdzie ważą się losy bohaterów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Nie chcę zdradzać zakończenia, bo po książkę sięgnąć MUSICIE, według mnie daje niesamowicie do myślenia, porusza wiele tematów, In vitro, dziecko za wszelką cenę, homoseksualizm, fanatyzm religijny i jeszcze wiele, wiele innych, które wryją się w myśli i  nie dadzą o sobie zapomnieć, a udzielenie jednoznacznej odpowiedzi jest bardzo trudne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Gdzieś czytałam opinie, że to słabsza książka Picoult, oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ja osobiście bardzo ją polecam, wpisuje się w chlubą tradycję jej dobrych książek(a podkreślę, że nie czytałam tylko jednej wydanej w Polsce, mam nadzieję że szybko nadrobię, bo książka leży obok mnie).  Są pytania które wymagają odpowiedzi, problemy wobec których trzeba zająć stanowisko, autorka nie podsuwa odpowiedzi, zostawia to – i w moim mniemaniu slusznie – czytelnikowi. Gorąco polecam zmierzenie się z tymi pytaniami, zwłaszcza że książka jest napisana dobrym językiem i trzyma do końca w napięciu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Bohaterka jest muzykoterapeutką, więc tematycznie do książki dołączono płytę autorka napisała teksty zaprosiła do współpracy Ellen Wilber, która skomponowała muzykę i wykonała te piosenki, przed każdym rozdziałem mamy podpowiedź która z piosenek wyraża zawarte w danym fragmencie uczucia, ale nic nie stoi na przeszkodzie( i jak tak słuchałam) aby słuchać całej płyty. Piosenki nie są dziełami sztuki muzycznej, ale słuchanie nie sprawiało mi fizycznego bólu a niektóre kawałki zapadły mi w pamięć. Naprawdę fajny pomysł! &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;Za ksiażkę bardzo dziękuję wydawnictwu&lt;a href="http://www.proszynski.pl/Tam_gdzie_ty-p-31065-.html"&gt; Prószyński &lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align:justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-l5TS16SKyH8/TxrsmHpmRJI/AAAAAAAAB90/ngSPqr8VUdk/s1600/Proszynski.logo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 23px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-l5TS16SKyH8/TxrsmHpmRJI/AAAAAAAAB90/ngSPqr8VUdk/s200/Proszynski.logo.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700128418023490706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1347113807460259747?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1347113807460259747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/tam-gdzie-ty-jodi-picoult.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1347113807460259747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1347113807460259747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/tam-gdzie-ty-jodi-picoult.html' title='&quot;Tam gdzie ty&quot; - Jodi Picoult'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-cBOYPY4eGwY/Txrr9QKpfVI/AAAAAAAAB9o/da4uMChVaE8/s72-c/155x220%2B%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6741009383156781458</id><published>2012-01-20T10:53:00.003+01:00</published><updated>2012-01-22T11:03:35.855+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Wszystkie marzenia świata" - Theresa Revay</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7MaUhpiFfqo/Txk6M0489jI/AAAAAAAAB9c/J7Qsj4pAFpo/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7MaUhpiFfqo/Txk6M0489jI/AAAAAAAAB9c/J7Qsj4pAFpo/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699650795444434482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="YYYY"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga część opowieści o dramatycznych losach rosyjskiej arystokratki Kseni Ossolin i niemieckiego fotografa, antyfaszysty Maksa von Passau, obejmuje lata 1945–1955.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ksenia wyjeżdża do Berlina, by odnaleźć Maksa: czy jej ukochany przeżył? Natasza, córka Kseni, wciąż nie wie, kto jest jej prawdziwym ojcem. Jak po koszmarze wojny będą żyć Lili i Felix, para Żydów ocalonych przez Ksenię? Co zrobi Axel, bratanek Maksa, wstrząśnięty faktem, że jego ojciec był nazistą? Rodzą się nowe problemy, ale i nowe miłości, a wszystko w doskonale oddanej atmosferze nadziei powojennego dziesięciolecia.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga część opisywanej poprzednio ‘Białej wilczycy”. Naznaczone wszelkimi wadami kontynuacji. Po pierwsze, skoro to druga część zakładam, że mało kto będzie ją czytał jako pierwszą, więc te akapity przypomnień mnie drażniły, zwłaszcza, że ja książkę czytałam dzień wcześniej, nie wiem czy to sposób na zapełnienie dodatkowych stron, czy autor nie wierzy, że masowo będzie to czytane z pominięciem pierwszej części. Jeśli ktoś tak czyni nie mój problem. :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka to dalsze losy bohaterów pierwszej części. Wojna się skończyła, stopniowo odsłania się całokształt zniszczeń, ogrom cierpienia, bólu i strat. Ksenia postanawia jechać do Berlina aby odnaleźć Maksa, bo nie wyobraża sobie życia bez wiedzy czy on żyje czy nie… Nie zdaje sobie jednak sprawy, że wojenna zawierucha, którą ona przetrwała stosunkowo bezpiecznie i bezszkodowo na Maksie odcisnęła piętno nie do zatarcia, strata przyjaciół, ruina miasta, obóz koncentracyjny, najpierw za nazistów, po wyzwoleniu złapali go jeszcze Sowieci. Czy człowiek po takich przejściach może normalnie kochać, ufać, żyć tak po prostu? Czy zejdzie się z Ksenią, która przecież kiedyś go oszukała i parę razy odtrąciła?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja pokazuje także dalsze losy Nataszy – córki Kseni, a także Lilli i Feliksa, dzieci Sary Lindner, najlepszej przyjaciółki Maksa, a także innych bohaterów mniej lub bardziej  ważnych dla akcji pierwszej części. Obserwujemy świat w realiach powojennych, próby powrotu do normalnego życia. Zwykłe problemy i radości w cieniu wielkiej historii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W teorii brzmi pięknie, w praktyce jest troszkę mniej uroczo, książka nie wciąga tak jak pierwsza cześć, momentami nuży, przytłacza nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności, nagłymi przemianami bohaterów. Tego jest za dużo, za słodko.  Dookoła mamy grozę powojennego świata i całą masę pozytywnych bohaterów, autorka poszła raczej w stronę pozytywnych przemian i ukazania tego że nikt nie jest do końca zły, nie podaje powodów transformacji osobowości, po prostu je opisuje i  pozostawia sprawę jako bezdyskusyjną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moim zdaniem ta książka miała duży potencjał a została spłycona, potraktowano wiele wątków po łepkach, za płytko i za szybko. Naprawdę tego żałuję bo taka książka byłaby gratką. A tak nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana ani stroną historyczną ani fikcyjną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszę się, ze książkę pożyczyłam, więc nie płaczę nad wydanymi pieniędzmi. Zaś książka nie była tak fatalna, żeby żałować czasu,  nie licząc kilku nużących fragmentów czytało się ją troszkę gorzej niż pierwszą cześć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6741009383156781458?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6741009383156781458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/wszystkie-marzenia-swiata-theresa-revay.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6741009383156781458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6741009383156781458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/wszystkie-marzenia-swiata-theresa-revay.html' title='&quot;Wszystkie marzenia świata&quot; - Theresa Revay'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7MaUhpiFfqo/Txk6M0489jI/AAAAAAAAB9c/J7Qsj4pAFpo/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6371471169543125111</id><published>2012-01-19T19:18:00.002+01:00</published><updated>2012-01-19T19:20:55.116+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie Picoult/Sparks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie czytelnicze'/><title type='text'>Nie miała baba kłopotu sprawiła sobie „wyzwanie”</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6oV7lvzccS0/Txhe1iVrFnI/AAAAAAAAB9Q/Dx7Jai2tQ9I/s1600/10928168.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6oV7lvzccS0/Txhe1iVrFnI/AAAAAAAAB9Q/Dx7Jai2tQ9I/s200/10928168.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699409602281150066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak wiem, że lista wyzwań na które się zapisałam rośnie a liczba recenzowanych w ich ramach książek jest zastraszająco mała.&lt;br /&gt;Ale to nie może się nie udać. Mam dwie książki Picoult w kolejce, więc na pewno je przeczytam. Dwie, bo tylko te mi zostały. Jestem jej wierną fanką, każda książka budzi we mnie pragnienie posiadania i czytania. Zaczęło się w roku 2008 przed świętami, gdy pochłonęłam i opłakałam „Bez mojej zgody”, później było polowanie na allegro oraz przepuszczanie pieniędzy właśnie na jej książki. &lt;br /&gt;Sparksa czytywałam, ale nie kupuję, wiec jak złapię coś w bibliotece to przeczytam. Pisze takiego rodzaju książki że odstresować się przy nich lubię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego z dniem dzisiejszym uroczyście zgłaszam akces do tego wyzwania. Oby się udało!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AymehbSqgbE/Tr5lTNl-bfI/AAAAAAAAANY/cxv2q2kyWpY/s250/Obraz.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 74px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-AymehbSqgbE/Tr5lTNl-bfI/AAAAAAAAANY/cxv2q2kyWpY/s250/Obraz.bmp" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6371471169543125111?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6371471169543125111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/nie-miaa-baba-kopotu-sprawia-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6371471169543125111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6371471169543125111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/nie-miaa-baba-kopotu-sprawia-sobie.html' title='Nie miała baba kłopotu sprawiła sobie „wyzwanie”'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6oV7lvzccS0/Txhe1iVrFnI/AAAAAAAAB9Q/Dx7Jai2tQ9I/s72-c/10928168.png' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-209474646920147085</id><published>2012-01-18T12:54:00.003+01:00</published><updated>2012-01-18T13:00:42.862+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Biała wilczyca" - Theresa Revay</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WijFMmlgids/Txaz_yPLj7I/AAAAAAAAB9E/jWmayGioXr4/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WijFMmlgids/Txaz_yPLj7I/AAAAAAAAB9E/jWmayGioXr4/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698940286882516914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jest rok 1917. Ksenia, piętnastoletnia Rosjanka, traci rodziców i ucieka z bolszewickiego Piotrogrodu do Paryża. Spotkanie z Maxem, czarującym, niemieckim fotografem odmieni życie obojga na zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta niezapomniana, wielowątkowa historia miłosna rozgrywa się na tle zdarzeń I połowy XX wieku. Czytelnik znajdzie tu grozę rosyjskiej rewolucji i luksus paryskiego „wielkiego świata”, szaloną dekadencję Berlina i narastający koszmar hitleryzmu, piekło wojny i nadzieję na lepszą przyszłość.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta książka była porównana do trzech książek z których jedną znam na pamięć – „Przeminęło z wiatrem”, średnio „Doktor Żywago” i której nie znam wcale „Jeździec miedziany”. Na dalsze porównania chyba nie starczyło już miejsca… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem można wysnuć jakieś podobieństwa do dwóch pierwszych, ale to mgliste podobieństwa i naciągane porównania, albowiem zarówno „Przeminęło z wiatrem” jak i „Doktor Żywago” to powieści wielowątkowe i dotykające tak wielu problemów, że nietrudno szukać podobnych wątków we wszystkich książkach(no może poza naukowymi). To powieści silnie osadzone w konkretnej – historycznej rzeczywistości, ale nie ma porównania do delikatnego, lub tylko miejscami silniejszego historycznego tła, to tych rozbudowanych rozdziałów traktujących o wojnie secesyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Biała wilczyca” to historia Kseni, arystokratki której szczęśliwe i beztroskie życie burzy rewolucja i dojście bolszewików do władzy. Ten wątek, mianowicie rewolucja i ucieczka z Rosji zajeżdżało mi analogią raczej do mojej „ulubionej” autorki Daniel Steel i jej książki pt: Zoja. Mimo wojny, śmierci i ubóstwa wszystko bohaterce układa się cudownie. Jest piękna, młoda, utalentowana, bystra i z silą przebicia. Brakuje tylko polewy z lukru. Koniecznie różowego. Ale i lukier się pojawia. Jest nim również arystokrata, taki jak Zoja, pfu Ksenia! Piękny, młody, utalentowany, dla odmiany zbuntowany. Spotykają się przypadkiem na francuskim bruku i od razu bach! Mamy fajną miłość(jak mawia mój pupil Sławomir Oborski :P )&lt;br /&gt;Nie chcę psuć niespodzianki osobom które będą czytały tą książkę, która biorąc pod uwagę okres o jakim opowiada( od roku 1917 do 1945), ma tylko! Nieco ponad 400 stron. A historia dwudziestolecia międzywojennego nie była raczej ubogą. Problem autorki polega w dużej mierze na tym, że traktuje większość spraw po łebkach,  nie zadaje sobie trudu aby rozbudować pewne sprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było, że tylko narzekam, narzekam i nic więcej, powiem Wam dlaczego przeczytałam tą z pozoru słodką, przewidywalną i nie za mocną książkę w jeden dzień, kładąc się spać grubo po drugiej. Bo autorka ma niesamowity talent do dobierania słów, bohaterowie mówią o miłości tak pięknie, że momentami ściskało mi coś serce, motylki, wzruszenie i cała reszta też były. Są fragmenty, które wydobywały na wierzch moją romantyczną naturę. Pięknie to napisano, subtelnie i romantycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej książce nie ma nic odkrywczego, o wszystkim już czytałam i zapewne Wy też, są to schematy znany, mniej lub bardziej oklepane, ale kiedy zacznie się czytać chce się skończyć, ta ciekawość zakończenia jest wprost obezwładniająca. I chociaż zawsze psioczę na cukierkowatość, zbiegi okoliczności z kosmosu tutaj mnie to AŻ tak nie raziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to arcydzieło światowej literatury i nie wiem czy to wina tłumaczki, Czy autorka popełniła błąd na który mam alergię i który tępię tak żarliwie jak tępię tylko kilka błędów( tu pisze i rozwód kościelny) mam na myśli olimpiadę w Niemczech, nie wiem dlaczego ludzie wykształceni popełniają ten błąd, gdyż zakładam, że mieli kontakt z elementarną historią i tam wśród różnych rachub czasu podaje się sposób liczenia lat następujący – olimpiada to czteroletni okres pomiędzy Igrzyskami Olimpijskimi! Na litość boską. Nie mogę tego darować nie wiem komu, autorce/tłumaczce, literatura piękna bez dbałości o język przestaje  być piękna… niestety…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mojej opinii nie jest to książka genialna, raczej przeciętna, ale jest tym romansidłem, które czyta się bardzo dobrze, wiąże myśli i przywraca dobry nastrój, odstresowuje. A na pewno książka wciąga jak bagna, na których zbudowano Sankt Petersburg ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to pierwsza część, drugą mam, i mam zaczętą :P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-209474646920147085?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/209474646920147085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/biaa-wilczyca-theresa-revay.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/209474646920147085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/209474646920147085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/biaa-wilczyca-theresa-revay.html' title='&quot;Biała wilczyca&quot; - Theresa Revay'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WijFMmlgids/Txaz_yPLj7I/AAAAAAAAB9E/jWmayGioXr4/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4910935823231560476</id><published>2012-01-17T14:14:00.003+01:00</published><updated>2012-01-17T14:24:47.245+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>Tym razem film "Jeden Dzień" - One Day 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HAjKbCfS6LQ/TxV1EAwDwTI/AAAAAAAAB8s/nf2oxy8BQMc/s1600/7403658.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-HAjKbCfS6LQ/TxV1EAwDwTI/AAAAAAAAB8s/nf2oxy8BQMc/s200/7403658.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698589615288729906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Emma (Anne Hathaway) i Dexter (Jim Sturgess) spotykają się po raz pierwszy w noc ukończenia szkoły - 15 lipca 1988 r. Ona jest dziewczyną z klasy robotniczej, ma ambicje, marzy o uczynieniu świata lepszym. On jest bogatym uwodzicielem, który pragnie, by świat układał się układał tak, jak on tego pragnie. Postanawiają spotykać się ze sobą każdego roku, 15 lipca, przez  następne dwadzieścia lat. Opowiadają sobie wtedy o swych miłościach, złamanych sercach, sukcesach, ziszczonych nadziejach i niespełnionych marzeniach...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj książka – dzisiaj film. Jako, że książka zrobiła na mnie spore wrażenie, natychmiast niema, zafundowałam sobie seans. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta książka jest piekielnie trudna to zekranizowania, ciężko przenieść na ekran tylko 1/365 roku pomnożoną razy ilość fragmentów, ciężkich fragmentów, gdyż piękno tej książki polega na opisaniu przeżyć bohaterów, ich życia wewnętrznego, które naprawdę trudno pokazać tak delikatnie i przejmująco na ekranie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed seansem zastanawiałam się jak Anne Hathaway będzie pasowała do tej roli, nie widziałam jej jakoś jako Emmy, okazalo się, że nie mialam racji, pasuje bardzo dobrze, jest taką Emmą jak ksiażkowa, niepewną, zagubioną, wycofaną, bez wiary w siebie, w swoje piękno. Naprawdę trafny wybór!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtwórcy roli Dextera nie znałam wcześniej, nie zapadł mi w pamięć a w filmie się sprawdził, budzi irytację, ale też ogromne współczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta obsady też na plus, świetni rodzice Dextera, nawet Ramola, która zwykle mnie irytuje tutaj się sprawdziła. Przez cały film i długie godziny po zastanawiałam się skąd znam aktora grającego Iana, dopiero wizyta na film Webie uświadomiła mnie że grał w „Pokoju z widokiem” fajną postać, motylkową, aczkolwiek ciapowatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do obsady nie mogę się doczepić, do muzyki też nie, bo Rachel Portman udowodniła kilkakrotnie, że muzyka do takich sentymentalnych, delikatnych historii to jej mocna strona. Tutaj też na pewno nie zawodzi i soundtrack musze nabyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zaś jeśli chodzi o cały film… jest bardzo nieśpieszny… robiłam kilka przerw, piekłam krakersy, piłam mój ulubiony ostatnio koktajl bananowy, miziałam kota i kłóciłam się z rodzicami. Książka – owszem też nie obfituje w nagle zwroty akcji, ale co wypada książce to na filmie może irytować. Jak to w filmie wiele wątków wycięto, wiele spłycono i tak naprawdę widz ma się prawo zastanawiać, jakim cudem ta znajomość przetrwała te 20 lat? Te pojedyncze dni też pozbawiono wydźwięku. Nie mając wglądu „w wnętrze” bohaterów, umyka subtelne piękno opowieści. Dexter też nie jest tak irytujący jak w książce, dlaczego wiec Emma go odstawia? A później dlaczego do niego wraca, dlaczego rzuca zapatrzonego w nią pianistę, sympatycznego(na pierwszy rzut oka) i biegnie jak na skinienie za Dexterem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem film jest przepiękny wizualnie, uczta dla oka i ucha, ale nie dla umysłu, owszem uroniłam łezki, ale to zasługa mojego tęsknego nastroju. Sama nie wiem czego chcę od tego filmu, ale mnie nie zachwycił, ot spędziłam czas, oglądnęłam, ale bez głębszych refleksji, które towarzyszyły książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To przekleństwo ekranizacji, mało która dorówna książce, o przewyższeniu można mówić tak rzadko, że to granica błędu statystycznego. Ale nie przestanę oglądać ekranizacji, zwłaszcza ekranizacji romansów, bo taka już jestem :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A film warto oglądnąć ze względu na muzykę, nadzieję na katharsis, zbliżające się Walentynki czy wypadającą jutro ostatnią środę tygodnia :P&lt;br /&gt;No i dla porównania z książką, aby zostać w tym świecie jeszcze chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(opis i plakat z &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Jeden+dzie%C5%84-2011-571418"&gt;filmweb&lt;/a&gt;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4910935823231560476?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4910935823231560476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/tym-razem-film-jeden-dzien-one-day-2011.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4910935823231560476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4910935823231560476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/tym-razem-film-jeden-dzien-one-day-2011.html' title='Tym razem film &quot;Jeden Dzień&quot; - One Day 2011'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HAjKbCfS6LQ/TxV1EAwDwTI/AAAAAAAAB8s/nf2oxy8BQMc/s72-c/7403658.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-173189523941782891</id><published>2012-01-16T12:02:00.004+01:00</published><updated>2012-01-17T18:11:26.764+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Jeden dzień"  - David Nicholls</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nlSz2qEvMH8/TxQFXuFUL9I/AAAAAAAAB8g/ALa-huS9NFY/s1600/155x220%2B%25282%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-nlSz2qEvMH8/TxQFXuFUL9I/AAAAAAAAB8g/ALa-huS9NFY/s200/155x220%2B%25282%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698185333595975634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Zawsze 15 lipca...&lt;br /&gt;Emma i Dex? Doprawdy, trudno o mniej dobraną parę. Ona – zakompleksiona idealistka w grubych okularach. On – superprzystojniak z poczuciem, że świat należy do niego. Ona na wszystko musi ciężko zapracować. Jemu natychmiast udaje się to, o czym zamarzy. Ona szuka miłości, on seksu... Jest rok 1988. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc, chociaż nie taką, jaką sobie wyobrażacie, bo... zbyt dobrze się rozumieją! Emma dostaje pracę w podrzędnej knajpie, Dex robi karierę w telewizji. Ich drogi będą się schodzić i rozchodzić, aż po zaskakujący finał.&lt;br /&gt;Wspaniała powieść dla wszystkich – o tym, jak się zmieniamy: my sami, nasze marzenia, widzenie świata, priorytety, jak coś tracimy, by co innego zyskać. Cudowne dialogi, żywe jak... samo życie. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pół roku leżakowania książka wreszcie przeczytana. Wiem, że jestem jedną z ostatnich, bo właśnie czerwiec 2011 był okresem gdy recenzje tej książki pojawiały się masowo. Noe czytałam ich wnikliwie z obawy przed spojlerami, ale widać było, że bloggerzy uznali książkę za wspaniałą. Potwierdzały to późniejsze, różnorakie rankingi i zestawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzięłam „Jeden dzień w podróż”. Zaczęłam czytać i pomyślałam sobie „o rany co za banał”. Normalnie już wiem jak potoczy się ta historia, bo ile mieliśmy książek/filmów o przeciwieństwach, które się zaprzyjaźniają a później zakochują.  Owszem czyta się bardzo dobrze, dwoje ludzi, więc historia jest opowiadana z dwóch perspektyw. Dodajmy – dwóch skrajnie różnych perspektyw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy dwoje ludzi Emmę – skończyła studia z wyróżnieniem, jest bojującą o lepszy świat idealistką, z głową pełną marzeń, ale bez odwagi życiowej, siły przebicia i ze sporym pechem. Po drugiej stronie jest Dexter, złote dziecko, zamożnych rodziców, któremu przez całe życie wpajano, że może osiągnąć wszystko i on w to silnie wierzy, w przeciwieństwie do Emmy wierzy, że może i zasługuje na sukces, ale tak naprawdę on sam nie wie czego chce. A i uwielbia skakać z kwiatka na kwiatek, sypia z połową Londynu i innych miejsc w których przebywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to przyjaźń się rozwija, przez wiele lat obserwujemy ich jeden wspólny dzień, tak ja k na początku książki. Brzmi nudno? Nic bardziej mylnego, byłam przekonana, że będzie nudno i taka forma mi się nie spodoba. Zwykle patrzymy na tygodnie, miesiące, lata, mówimy „to był dobry rok”, lub „niech ten fatalny tydzień się już skończy”, zapominamy, że na te całości składają się pojedyncze dni, dni z pozoru podobne do siebie, nudne, jednostajne, a w istocie to każdy dzień jest inny to dni składają się na całe życie ze wszystkimi blaskami i cieniami. I takie dni możemy oglądać w tej powieści, między Emmą I Dexterem bywa różnie, bo Emma kocha Dextera, nie tylko jako przyjaciela, ale także po prostu, jako mężczyznę, to uczucie jest trudne i bolesne, bo Dextera ciężko jest kochać, to trudne obserwować korowód kobiet przetwierających się przez jego życie, a raczej łóżko, ciężko być przyjaciółką człowieka który się stacza. Papierosy, coraz więcej alkoholu, narkotyki. A Dexter kochając Emmę nie dostrzega tego, że tylko ona jest człowiekiem, kobietą z którą mógłby iść przez życie w zgodzie ze sobą i ze światem. Potwornie się rozmijają, gdy Emma jest gotowa zrobić TEN krok czar chwili pryska, a Dexter, Dexter jest facetem, upośledzonym uczuciowo i powoli staje się upośledzony społecznie życiowo, tak że nawet Emma mówi pass i odchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi banalnie? Być może. Ja jednak chłonęłam tą historię jak gąbka, odnalazłam siebie w Emmie, do pewnego momentu. To jest ogromna zaleta tej książki, bohaterowie są… normalnie, nie wyidealizowani, tacy jak Ci których spotykamy codziennie i wydaje mi się, że każdy możne znaleźć historię pewnego okresu swojego życia w tej książce, przez to może odnaleźć nadzieję, gdy wydaje się jej brakować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zapytacie gdzie niezwykłość tej historii, tu muszę odmówić zeznań, aby nie psuć niespodzianki, powiem tylko, że płakałam, chociaż się nie spodziewałam, czytając książkę podobała mi się historia, ale nie przypuszczałam, że spadnie coś na mnie jak grom z  jasnego nieba i wyciśnie łzy z oczu.&lt;br /&gt;Kolejny raz okazało się, że Blogerom można ufać, że jeśli 10 osób mówi, że popłaczę się na książce, trzeba kupić paczkę chusteczek.&lt;br /&gt;Książkę skończyłam z żalem o 02.30 w nocy i nie mogłam spać do rana, bo wciąż siedziała mi w głowie. Teraz zaś rozglądam się za filmem i wkrótce możecie się spodziewać recenzji książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjątkowo książka, po której wiele oczekiwałam, nie zawiodła mnie, wzruszyła, wprawiła w zadumę i rozczuliła…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. ja nie wiem skąd się biorą te literówki, piszę w Wordzie, jest ok. i później takie "cuda" wskakują.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-173189523941782891?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/173189523941782891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/jeden-dzien-david-nicholls.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/173189523941782891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/173189523941782891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/jeden-dzien-david-nicholls.html' title='&quot;Jeden dzień&quot;  - David Nicholls'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-nlSz2qEvMH8/TxQFXuFUL9I/AAAAAAAAB8g/ALa-huS9NFY/s72-c/155x220%2B%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-292399241586873091</id><published>2012-01-13T13:34:00.005+01:00</published><updated>2012-01-13T13:50:08.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kucharzę'/><title type='text'>Biscotti vel cantucci z midałami, morelami i pomarańczą</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-T8tCFYrODis/TxAlkgWlRnI/AAAAAAAAB78/eBZjSbuKKM0/s1600/P1030275.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-T8tCFYrODis/TxAlkgWlRnI/AAAAAAAAB78/eBZjSbuKKM0/s200/P1030275.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697094837713847922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele niewiast gdy ma zły nastrój zajada się czekolada, wbrew pozorom nie praktykuję tego zwyczaju, ja piekę, wtedy najlepiej się odstresowuję i do anegdot należy już historia kiedy wróciwszy zła z Biura o godzinie 20 rozpoczęłam żmudny proces pieczenia. Wtedy to chyba były jakieś muffiny. &lt;br /&gt;Dziś postanowiłam wypróbować przepis na włoskie podwójnie pieczone ciastka. Biscotti. Bazą byl dla mnie przepis z moichwypieków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;BLOCKQUOTE&gt;Składniki:&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;90 g drobnego cukru&lt;br /&gt;1 szklanka mąki pszennej&lt;br /&gt;pół łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub z migdałów, jak wolicie)&lt;br /&gt;100 g całych, obranych migdałów&lt;br /&gt;70 g drobno posiekanej suszonej moreli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jajko ubić mikserem razem z cukrem (bez rozdzielania na białko i żółtko). Dodać ekstrakt, mąkę wymieszaną z proszkiem, wsypać migdały, morelę, wymieszać.&lt;br /&gt;Obsypując dłonie mąką uformować w podłużny chlebek o długości około 20 cm. Ułożyć na blaszce oprószonej mąką (ciasto będzie lepiące). Piec w temperaturze 175ºC przez 25 minut, aż będzie złotobrązowe i twardsze. Wyjąć, ostudzić.&lt;br /&gt;Po wystudzeniu pokroić go nożem z piłką na 1 cm kromeczki, na ukos. Ułożyć je na blaszce (poziomo) i podpiekać, aż wyschną i zrobią się chrupiące (odwaracając w połowie pieczenia na drugą stronę), przez około 15 minut w temperaturze 180ºC.&lt;/BLOCKQUOTE&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jGM6ENIR-dA/TxAnnZ5fkVI/AAAAAAAAB8I/agux3MglaEk/s1600/P1030272.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-jGM6ENIR-dA/TxAnnZ5fkVI/AAAAAAAAB8I/agux3MglaEk/s200/P1030272.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697097086544089426" /&gt;&lt;/a&gt;Ja przepis przerobiłam. Odrobinkę, albowiem miałam tylko chyba 4dag moreli suszonych, więc resztę uzupełniłam skórką pomarańczową, którą staramy się zawsze mieć w lodówce, bo przydaje się do wielu wypieków a i w chwili głodu na coś pysznego i słodkiego jest jak znalazł. Dodałam chyba zamiast ekstraktu, aromat migdałowy i powiem Wam, że połączenie pomarańczy i migdałów jest oszałamiające. Coś tak pysznego, że aż ślinka cieknie.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-peou97rLixU/TxAoFdgWnwI/AAAAAAAAB8U/7OlaY3mCjD8/s1600/P1030271.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-peou97rLixU/TxAoFdgWnwI/AAAAAAAAB8U/7OlaY3mCjD8/s200/P1030271.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697097602908462850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kawy wprost idealne. Podobno cantucci spożywa się właśnie z kawą lub winem. U mnie wina niet. Ale kawa musi być :D &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powiedzcie mi czy wszyscy Mężczyźni mają taki małorozwinięty system rozumienia i przetwarzania tego na działanie? czy tylko moi poproszeni o zakup nowej kuchenki z porządnym piekarnikiem kupią &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;blender&lt;/span&gt;?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-292399241586873091?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/292399241586873091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/biscotti-vel-cantucci-z-midaami.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/292399241586873091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/292399241586873091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/biscotti-vel-cantucci-z-midaami.html' title='Biscotti vel cantucci z midałami, morelami i pomarańczą'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-T8tCFYrODis/TxAlkgWlRnI/AAAAAAAAB78/eBZjSbuKKM0/s72-c/P1030275.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5774869108263108322</id><published>2012-01-11T20:04:00.003+01:00</published><updated>2012-01-11T20:05:35.858+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami" - Wojciech Mann, Krzysztof Materna</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6AVGeJAXjWs/Tw3dXEDSkNI/AAAAAAAAB7w/tMvQIODJD-8/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6AVGeJAXjWs/Tw3dXEDSkNI/AAAAAAAAB7w/tMvQIODJD-8/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696452491987816658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wojciech Mann i Krzysztof Materna w podróży. Opowiadają o przygodach mrożących krew w żyłach, tragicznych i śmiesznych - jednym tchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład o tym, jak zostali potraktowani przez sycylijską mafię, albo o tym, jak otrzymali za przemycone trzy paczki papierosów zawrotną sumę pieniędzy. O psie przyklejonym do podłogi w ramach usług firmy European Decorating, o cłach nałożonych przez nich na holenderskie dywany... Opowiadają tak, że słyszymy absurdalną nutę cyklu Za chwilę dalszy ciąg programu, a także odzywa się w nas nostalgia za czasami, gdy postawienie stopy na pokładzie statku oznaczało otwarcie bram wielkiego świata. Ale PRL-u nie wymazywało z mentalności pasażerów: i płynął „Stefan Batory” w świat, a Polskę w sobie niósł... więc dumał o pokątnym handlu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikogo nie trzeba przekonywać do tego, że obydwaj autorzy potrafią opowiadać. Że rozśmieszają bez specjalnego wysiłku - także nie. Proszę uwierzyć jeszcze w to, że nie od najmłodszych lat byli światowcami. Zostali nimi nie wiadomo dokładnie kiedy, ale na pewno w trakcie przygód opisanych w książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna książka Wojciecha Manna w Znaku po bestsellerowym RockMannie sprzedanym w 145 tys. egzemplarzy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka znakomitego duetu, który współtworzył m.in. cykle Za chwilę dalszy ciąg programu, MdM, M kwadrat, a teraz znów pojawił się na ekranie telewizyjnym. Tym razem w pewnej szeroko komentowanej serii reklam. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś mniej więcej rok temu recenzowałam książkę p. Wojciecha Manna o tym jak nie  został saksofonistą. Dziś historia zatoczyła koło. Dziś skończyłam czytać o tym jak panowie Materna i Mann zostali światowcami. Wspomnę, że jako dziecko uwielbiałam ich oglądać i już wtedy mnie bawili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam kilkukrotnie, że bardzo trudno rozbawić mnie słowem pisanym, zwykle potrzebuję mimiki, tonu głosy, kontekstu, żeby zaśmiewać się do łez. Płakać – bardzo proszę, nad książką mogę niemalże na zawołanie, ale roześmiać się… to już trudniejsza sprawa. Nie oczekiwałam, wiec wybuchów śmiechu podczas lektury, chociaż przecież nie nastawiłam się na traktat filozoficzny.&lt;br /&gt;Patrząc na opakowanie mamy książkę, która jest pogodna, obiecuje dobrą zabawę, wszak Krzysztof Materna uśmiecha się z okładki w rozbrajający sposób, ale z drugiej strony towarzyszy mu lico Wojciecha Manna, pełne sceptycyzmu, rezygnacji, a może politowania? Tylna okładka dostarcza nam lakonicznych informacji, retoryczne pytania, rozbudzają ciekawość, ale bądźmy szczerzy w sposób umiarkowany. Krótka notka i pogodne barwy(lubię bardzo taki seledyn). Okładka zrobiona ze smakiem, nie przeładowana, zachowany złoty środek. Zacnie, ale nie kupujemy książki dla okładki(generalnie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwieram książkę, przekręcam kartkę. Czytam pierwszy akapit, wybucham śmiechem, szczerym i radosnym i wiem, że chwile, które spędzę na lekturze tej książki będą warte każdej zarwanej nocy i zawalonej roboty.&lt;br /&gt;Książka tak jak sugeruje tytuł opisuje podróże Male i dużo duetu M&amp;M chociaż niekoniecznie razem, gdyż panowie, wbrew pozorom ślubu nie wzięli czasami wypuszczają się za Polską granicę bez połówki duetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając o ich przeciekawych przygodach, człowiek może ubawić się do łez, nie jest to książka podróżnicza, Malo tam informacji o krajach, które odwiedzają, to mocno subiektywne przeżycia z wypraw do Stanów, Meksyku. Opowiedziane z perspektywy człowieka żyjącego w głębokim PRL-u, który musi zaufał PLL LOT i ich Iłom, a każdy w owych czasach znał powiedzenie „Chcesz być pyłem, lataj Iłem”, znając kontekst, warunki już historyczne, lepiej można te podróże przezywać, chociażby zrozumieć lęk Krzysztofa Materny przed podróżami podniebnymi.&lt;br /&gt;Spędziłam bardzo wesołe chwile czytają o wojażach, naprawdę imponujących, nie tylko jak na owe czasy. Książka jest napisana w ciekawy sposób, czasami opowiada jeden Pan, czasami mówią na przemian, a czasami opowiada głównie jeden, ale drugi dopowiada jakieś drobiazgi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki, ale przerosła moje najśmielsze oczekiwania. In plus oczywiście.&lt;br /&gt;Polecam, gwarantuję, że ta paskudna pogoda za oknem przestanie się liczyć, gdy zanurzycie się w morzu zabawnych anegdotek, upstrzonych wysepkami ciekawych i opatrzonych żartobliwymi komentarzami zdjęć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezsprzeczny hit!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5774869108263108322?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5774869108263108322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/podroze-mae-i-duze-czyli-jak-zostalismy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5774869108263108322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5774869108263108322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/podroze-mae-i-duze-czyli-jak-zostalismy.html' title='&quot;Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami&quot; - Wojciech Mann, Krzysztof Materna'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6AVGeJAXjWs/Tw3dXEDSkNI/AAAAAAAAB7w/tMvQIODJD-8/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5882922098842297787</id><published>2012-01-09T10:28:00.002+01:00</published><updated>2012-01-09T10:31:50.900+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Oblężenie" - Arturo Perez-Reverte</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9TwPRcO3-rk/Twqz_cF3IXI/AAAAAAAAB7k/XcrpP5U0x1E/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-9TwPRcO3-rk/Twqz_cF3IXI/AAAAAAAAB7k/XcrpP5U0x1E/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695562581217321330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Kadyks, czas wojen napoleońskich. Hiszpania walczy o niepodległość, a równocześnie jej południowoamerykańskie kolonie walczą o swoją wolność. Na ulicach najbardziej liberalnego miasta Europy toczy się walka zupełnie innego rodzaju. Pojawiają się zwłoki młodych kobiet, zakatowanych knutem. W każdym z miejsc, gdzie znajdowane są zwłoki, wcześniej lub później spada francuska bomba. Wyznacza to złowrogi plan, nakładający się na mapę Kadyksu. Pod powierzchnią gwaru i zgiełku wielkiego miasta splatają się wątki sensacyjne, miłosne, łotrzykowskie, a nawet… botaniczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Oblężenie" to smutna refleksją autora nad tym, co Hiszpania mogła mieć, a czego nigdy nie miała, i to z własnej winy. Kadyks uchwycony w powieści to miasto w momencie swojej świetności, to symbol doskonale prosperującej koniunktury; to nowoczesne miasto, mieszkańcami którego są ludzie obrotni, wykształceni, czytający gazety i książki, znający języki, podróżujący po świecie i umiejący zachować się w towarzystwie. I na własne życzenie Hiszpania się od tego kosmopolitycznego tłumu odcina w myśl idei, że obcy to wróg, a wroga należy zniszczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pérezowi-Reverte udało się to, co jest najważniejszym zadaniem autora powieści historycznej: opowieść o dawnych wiekach mówi nam coś o nas samych i o naszych czasach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;· Pérez-Reverte znów w swojej ulubionej formule - powieści historycznej&lt;br /&gt;· każda opowieść musi trwać tyle, ile potrzebuje na to, by dać się opowiedzieć, a tej historii nie dałoby się zmieścić w krótkiej książce ukryj.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku latach przerwy miałam okazje wrócić do prozy Arturo Pereza-Reverte. Tym razem sięgnęłam po nowość, która mimo krótkiego stażu na polskim rynku już zdobyła wiele pozytywnych recenzji. Postanowiłam odciąć się od opinii na temat tej książki, aby nie mieć wygórowanych oczekiwań. Nie czytałam nic!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrałam się za lekturę tej, pokaźnych rozmiarów, bardzo dobrze wydanej książki, twarda oprawa, szyte strony, okładka przykuwająca wzrok, ale nie monopolizująca uwagi.  Opakowanie oceniłam bardzo pozytywnie i zostałam zachęcona do sięgnięcia do środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor przenosi nas do Kadyksu, w czasy gdy Hiszpania zmaga się z Napoleonem, który z Półwyspu Iberyjskiego pragnie uczynić kolejną francuską prowincję. Hiszpanie nie odnoszą spektakularnych sukcesów, ale oblężony przez Francuzów Kadyks, psuje krew Napoleonowi. A oblężone miasto? W zasadzie życie toczy się bez zmian, spokój mieszkańców od czasu do czasu zakłócają spadające tu i ówdzie bomby. Jednak to dopiero początek problemów, w mieście zaczyna grasować dziwny morderca, który w nietypowy sposób zabija młoda kobiety w miejscu gdzie spadła, lub ma spaść francuska bomba, co zaczyna robić z tego sprawę wagi państwowej. Bo skąd u licha ktoś w Kadyksie mógłby wiedzieć gdzie spadną bomby?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko zdarza mi się to pisać, ale jeśli książka zainteresowała Was opisem z okładki to znajdziecie tam dokładnie to co napisano. Naprawdę przeniesiecie się do Kadyksu z początku XIX wieku, będziecie oddychać tym powietrzem, będziecie słyszeli szum morza i wiatr hulający między żaglami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie tylko kryminalna zagadka osadzona w realiach innej epoki, to taki mix gatunkowy, aczkolwiek bardzo wyważony, wątki się uzupełniają, przeplatają, żaden nie dominuje w sposób który mógłby czytelnika znudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka to również korowód ciekawych postaci, do moich faworytów należy inspektor policji, który jest dla czytelnika zgryzem, ja mam problem jak ocenić tego bohatera, bo niby policjant, walczy o sprawiedliwość, oddany swemu zawodowi, a z drugiej strony okrutny osobnik, relatywista moralny, uważający się za miarę wszechrzeczy. Zresztą zobaczycie, ze Autorowi daleko do idealizowania którejkolwiek z postaci, to są niemalże żywe osoby, nie przerysowane karykatury, ale bohaterowie mający zarówno wady i zalety, ciekawią, intrygują, bawią, czasami irytują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To kolejna hiszpańska powieść historyczna, która mnie zachwyca dbałością o szczegóły, hiszpańscy autorzy niczym benedyktyńscy mnisi tkwią najwyraźniej w bibliotekach i przeprowadzają badania, aby jak najlepiej oddać nam realia czasów o których piszą, za każdym razem napawa mnie to mimowolnym szacunkiem i wzbudza mój zachwyt. Uwielbiam takie książki w których widać, że autor nie odwalił fuszerki, tylko włożył w powieść serce, pasję i dużo pracy. Lubię ludzi z pasją  a książki tym bardziej : )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby odpocząć od poświątecznego zamieszania polecam Wam wyprawę do Kadyksu, gdzie od morza wieje ożywcza bryza, a w powietrzu unosi się mgła tajemnicy i jakowejś grozy.&lt;br /&gt;Kryminał, romans, powieść szpiegowska i kilka innych gatunków splata się w tej książce tworząc ciekawą całość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5882922098842297787?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5882922098842297787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/oblezenie-arturo-perez-reverte.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5882922098842297787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5882922098842297787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/oblezenie-arturo-perez-reverte.html' title='&quot;Oblężenie&quot; - Arturo Perez-Reverte'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9TwPRcO3-rk/Twqz_cF3IXI/AAAAAAAAB7k/XcrpP5U0x1E/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-279245015184874107</id><published>2012-01-08T11:54:00.005+01:00</published><updated>2012-01-08T11:59:19.252+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seriale'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>"Uczciey przekręt" - Leverage   (serial TV 2008 -  )</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XddNSRj4N6s/Twl2hJpPFvI/AAAAAAAAB7M/cWzZYw-JD5c/s1600/7232932.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-XddNSRj4N6s/Twl2hJpPFvI/AAAAAAAAB7M/cWzZYw-JD5c/s200/7232932.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695213515683337970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nate Ford (Timothy Hutton),  to uznany detektyw i specjalista w wykrywaniu oszustw ubezpieczeniowych, którego umiejętności nieraz pomogły w odzyskaniu skradzionych dóbr dla jego pracodawcy. Jednakże gdy jego firma odmawia mu wypłaty ubezpieczenia na leczenie umierającego syna, Ford decyduje się rozpocząć pracę jako wolny strzelec. Tym samym przeciwstawia się międzynarodowym korporacjom oraz wszystkim  którzy wykorzystują swoją władzę i pieniądze do uciskania innych ludzi. Wkrótce  zostaje zatrudniony przez szefa firmy aeronautycznej w celu odzyskania skradzionych planów lotniczych. Do pomocy Nate’owi zostają zatrudnieni: złodziejka Parker (Beth Riesgraf), haker Alec Hardison (Aldis Hodge), ekspert od ściągania długów i specjalista w dziedzinie walki Eliot Spencer (Christian Kane) oraz oszustka Sophie Devereaux (Gina Bellman). Gdy po udanej akcji drużyna nie otrzymuje wynagrodzenia wszyscy członkowie grupy decydują się kontynuować walkę z bezkarnymi oszustami, wielkimi korporacjami i wszechwładnymi instytucjami.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało mi się, ze przeszło mi uzależnienie od seriali, w nic nowego nie mogłam się wciągnąć a stare seriale… część porzuciłam i na bieżąco byłam tylko z Good wife, Bones i GA. Wsiąknęłam w książki i powtarzanie moich ukochanych filmów i seriali(w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie oglądnęłam całych Przyjaciół i wiele sezonów Allo Allo, o LOTRze nie wspomnę.&lt;br /&gt;A tu niespodzianka wciągnęłam się w serial, który ma aktualnie cztery sezony, więc intensywnie nadrabiam. Mówię o serialu „Uczciwy przekręt” w oryginale „Leverage”, tłumaczenie jest… hm jak to często bywa co najmniej dziwne. Ale nie oglądam tego dla tytułu. A dlaczego?&lt;br /&gt;Zacznijmy od początku, na początku poznajemy Nata Forda, byłego pracownika koncernu ubezpieczeniowego, który jest w rozsypce, kiedy jego syn zachorował na raka, jego firma odmówiła finansowania leczenia, w efekcie chłopiec zmarł, Nat wpadł w alkoholizm, rozstał się z żoną(ona go zostawiła) i najprawdopodobniej leżałby w rynsztoku, gdyby pewien cwany przedsiębiorca lotniczy nie zechciał wykorzystać jego dramatu, żeby nabić konkurencję w butelkę. Powiedział Natowi, ze jego własność intelektualna została skradziona, przez co on będzie miał ogromne kłopoty, namawia Nata, żeby je ukradł powrotem. Kusi go pieniędzmi(ogromnymi), a także gra mu na uczuciach tak aby Nat widział słuszną sprawę, pojedynek jednego biednego człowieka i ogromnego koncernu.  Nat się zgadza, do tego przedsięwzięcia angażuje „genialnych” przestępców, Eliota, który świetnie walczy, pokonuje przeciwników bez pistoletu, a za pomocą sztuk walki i broni białej. Hardisona, który potrafi włamać się do każdego komputera, jest genialnym hakerem. I Parker, złodziejkę która jest niezrównana we włamaniach i ucieczkach.&lt;br /&gt;Kradną te plany, jednak okazuje się, ze wcale nie działali w dobrej sprawie, po prostu ukradli i rujnują niewinnego człowieka, a ich zleceniodawca wcale nie jest ofiarą. Ba organizuje zamach na ich życie. Na szczęście nieudany, ale bardzo motywujący. Szajka postanawia się zemścić i do zespołu dołącza Sophie – oszustka, kobieta stu twarzy i tysiąca akcentów. I tak mamy już cały zestaw, przestępców, szukanych listami gończymi w wielu krajach, którzy stają się złymi w służbie dobra.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oZ2rfjXwRCc/Twl2t0iSjkI/AAAAAAAAB7Y/o9swoWgJslA/s1600/uczciwy-przekret.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oZ2rfjXwRCc/Twl2t0iSjkI/AAAAAAAAB7Y/o9swoWgJslA/s200/uczciwy-przekret.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695213733355359810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten serial to współczesną wersja historii Robin Hooda i jego szajki, którzy walczą ze złem tego  świata, z bogiem współczesności, którym jest pieniądz. W starciu z wartościami materialnymi człowiek jako taki nic nie znaczy. Nat i jego gromadka starają się to zmienić, pomóc jednostce, zmieniając chociaż mały fragment świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie nie chodzi o ten morał, że dobro zawsze wygrywa, według mnie ten serial jest naprawdę dobrym pomysłem na wieczorne oglądanie. Uwielbiam te chwile gdy przebieram się w piżamę, przygotuję sobie termofor, skończę czytać i przenoszę się do serialowego świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie tylko ciekawe historie/przypadki, bywają sytuacje wzruszające, ale też masa historyjek rozbawiających do łez. Oj już nie raz ktoś zaglądał mi do pokoju i pytał z czego się tak zaśmiewam. Dobrą zabawę gwarantują ciekawie napisani bohaterowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam ten serial z całego serca i ostrzegam bo diabelnie wciąga i widzicie ile czytam „Oblężenie” bo gorliwie nadrabiam…&lt;br /&gt;Ale skończyła się przerwa świąteczna i moje stare seriale też wracają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie jednak skupię się na II sezonie Leverage :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-279245015184874107?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/279245015184874107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/uczciey-przekret-leverage-serial-tv.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/279245015184874107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/279245015184874107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/uczciey-przekret-leverage-serial-tv.html' title='&quot;Uczciey przekręt&quot; - Leverage   (serial TV 2008 -  )'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-XddNSRj4N6s/Twl2hJpPFvI/AAAAAAAAB7M/cWzZYw-JD5c/s72-c/7232932.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6269394277185973601</id><published>2012-01-07T17:15:00.002+01:00</published><updated>2012-01-07T17:17:51.607+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okołoksiążkowe'/><title type='text'>Droga książka czy tani czytelnik ?</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KJsQUnzqAOg/TwhwHQbsf6I/AAAAAAAAB7A/LY89TkUNwHQ/s1600/002.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-KJsQUnzqAOg/TwhwHQbsf6I/AAAAAAAAB7A/LY89TkUNwHQ/s200/002.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694924998782517154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej notki zostałam zainspirowana w mijającym tygodniu, gdy dowiedziałam się, że pewne wydawnictwo wydaje kolejną książkę Gaskell „Żony i córki”, widziałam serial – przecudowny!! Ale kiedy zobaczyłam cenę przyznam, że mnie zmroziło. 50 złotych owszem za 800 stron, ale w miękkiej okładce(czyli książka jednorazowa), nie jest to kandydat na bestseller, nie będzie to książka aż tak oczekiwana, że będzie znikać z półek i czytelnicy zapłacą każdą cenę…&lt;br /&gt;Za co płacimy? Nie za okładkę, nie za wydanie, nie za fikuśną szatę graficzną, prawa autorskie z tego co wiem wygasły, na pewno nie za reklamę. Podobna sytuacja była poł roku temu, gdy dwa wydawnictwa ścigały się w wystrychnięciu na dudka czytelników tejże Gaskell wydając po okresie posuchy tą samą książkę w niemalże tym samym czasie. Cena również oscylowała w granicach 50 złotych. Miałam te książki w ręku, jedno wydanie mam na półce, nie jest to szczyt marzeń fetyszysty książkowego.&lt;br /&gt;I naszła mnie naprawdę smutna refleksja, że my nałogowi czytacze jesteśmy  nabijani w butelkę, owszem wprowadzenie VATu na książki nie poprawiło sytuacji, ale Wydawnictwa też stosują dziwną politykę. Zaraz ktoś mnie okrzyczy, że każdy chce zarobić. I ja to rozumiem. Nie mam nic przeciwko spłukaniu się na książkę wydaną dobrze. Moim zdaniem od 400-500 stron powinien być co najmniej wybór twardej okładki i chociaż często wybieram opcję okładka miękka – z prozaicznej przyczyny, zwykle to ok. 10 złotych mniej. Tak mam również inny dziwny fetysz – nienawidzę wprost połamanego grzbietu a nie każdy margines pozwala by czytać poł-otwartą książkę. Gruba książka w miękkiej okładce to książka jednorazowa, czytasz jeden raz, masz połamany grzbiet i w perspektywie wypadające kartki. Koszmar! Przynajmniej dla mnie.&lt;br /&gt;Chciałabym powiedzieć smuci mnie, nie! Mnie wkurza, ze ktoś żeruje na mnie, wyczuwa to, że wiedząc, czując, bądź zakładając, że będę chciała mieć te „Żony i córki” wciska we mnie książkowy bubel, książkę treściowo owszem na dobrym poziomie, ale wydawniczy prototyp, dostanę marny papier, książkę, która nim pociąg w którym będę ją czytała, dojedzie w okolice powiedzmy hmmm Zaklikowa, będzie już miała brzydkie zagięcia na grzbiecie. Okładka jest zerżnięta z brytyjskiego wydania, owszem tłumaczenie wiktoriańskiej powieści zapewne nie jest fraszką, te 800 stron to nie jest mało, ale mimo wszystko czuję się oszukiwana, a w tej sytuacji bojkot tego wydania pewnie na nic się zda…&lt;br /&gt;Postanowiłam dać wyraz mojemu oburzeniu, bo nie przestanę z tego powodu kupować, czytać, nie planuję również oplakatowania się i strajku okupacyjnego. Po prostu czuję się manipulowana, a manipulować to ja, a nie mnie :P (mam na to nawet wpis w indeksie…)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6269394277185973601?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6269394277185973601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/droga-ksiazka-czy-tani-czytelnik.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6269394277185973601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6269394277185973601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/droga-ksiazka-czy-tani-czytelnik.html' title='Droga książka czy tani czytelnik ?'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-KJsQUnzqAOg/TwhwHQbsf6I/AAAAAAAAB7A/LY89TkUNwHQ/s72-c/002.png' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5084320432118875972</id><published>2012-01-06T12:06:00.003+01:00</published><updated>2012-01-06T12:13:47.463+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kucharzę'/><title type='text'>ciasteczka z maszynki</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KrhKtRLQuvk/TwbWVjxg0qI/AAAAAAAAB60/xez5_IDH4Jk/s1600/P1030270.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-KrhKtRLQuvk/TwbWVjxg0qI/AAAAAAAAB60/xez5_IDH4Jk/s200/P1030270.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694474444725080738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie nie mam dosyć pieczenia mimo Świąt, ba! zainwestowałam w maszynerię do wyciskania ciastek i testuję :P Już wiem, że wydatku nie żałuję.&lt;br /&gt;A ciastka kruche i można się kształtami pobawić &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis od koleżanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 dag mąki &lt;br /&gt;1 margaryna&lt;br /&gt;1 szklanka cukru pudru&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;cukier waniliowy&lt;br /&gt;3 łyżki śmietany&lt;br /&gt;troszkę proszku do pieczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciasto robi się jak kruche typowe, czyli sieka, to dla mnie najmniejulubione ciasto w robieniu, więc ja wrzuciłam do malaksera i maszyna mi posiekała... jak robiłam ciasto w środę miałam zły dzień nie chciało mi się jeszcze bawić dodatkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później wkłada się porcjami ciasto(jak najzimniejsze, dlatego odrywamy porcje a reszta do chłodu) eksperymentujemy nakładkami do formowania ciach i w drogę, później do nagrzanego piekarnika, wyjmując i przekręcając blachę, żeby równo się opiekło. Mam badziewny piekarnik, wiec nie powiem do ilu nagrzać i na jak długo, bo ja robię na oko.&lt;br /&gt;Z dodatkami też można poeksperymentowac, mak mi wyszedł, ale cukier, marmolada, wszystko dozwolone :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego :D&lt;br /&gt;Chętnych zapraszam na kawę z ciastkami, bo po południu idę obdzielić Siostrę i nie wiem co zostanie :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ostatnio jestem tak padnięta(wczoraj czekałam z 6 godzin na księdza który w końcu nie przyszedł, ani nic nie piszę, mało czytam, coś przed snem tylko oglądam ;/ ) zastój.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5084320432118875972?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5084320432118875972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/ciasteczka-z-maszynki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5084320432118875972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5084320432118875972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/ciasteczka-z-maszynki.html' title='ciasteczka z maszynki'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-KrhKtRLQuvk/TwbWVjxg0qI/AAAAAAAAB60/xez5_IDH4Jk/s72-c/P1030270.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3860114514783033718</id><published>2012-01-03T12:23:00.001+01:00</published><updated>2012-01-03T12:25:47.605+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><title type='text'>grudzień 2011 - podsumowanie zaległe</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0AMdl5ffu-c/TwLlogfmeqI/AAAAAAAAB6o/98j5XZ2xmik/s1600/iyais15.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-0AMdl5ffu-c/TwLlogfmeqI/AAAAAAAAB6o/98j5XZ2xmik/s200/iyais15.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693365363029736098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy zrobili podsumowanie roku, a zapomnieliśmy o grudniu, skoro wzięłam się za podsumowania to ni miesiąca braknąć nie może!&lt;br /&gt;W grudniu przeczytałam 12 książek, od tego roku to jest bezwzględne minimum. Mniej wałkonienia się przed komputrem, więcej lektury!! Był to miesiąc naprawdę dobrej książki mam problem z wyborem, bo wyłączywszy jeden tytuł(którego nie wspomnę, coby nie być posądzoną o bezlitosne pastwienie się) to czytałam książki dobre, które zajmowały moją uwagę i przypominały jak kocham spędzać ten czas. Z rozrzewnieniem wspominam godziny w pociągach, busach i autobusach spędzone na lekturze, zarwane noce i wylane łzy.&lt;br /&gt;Oby więcej takich miesięcy!&lt;br /&gt;Niestety wyzwania leżały i kwiczały, nie ruszyłam ani niedzielnej klasyki(może dlatego, że większość niedziel tego miesiąca odsypiałam wycieczki  na wschód), ani wyzwania z Agathą Ch. W styczniu daję tym wyzwaniom pass. Od lutego zastanowimy się co z tym zrobić.&lt;br /&gt;Książek w stosiku prezentowałam 16. Przyjmijmy, ze tyle przyszło, bo te których nie pokazałam w grudniu pokażę pewnie niedługo.&lt;br /&gt;Nie jest źle, ale wciąż dużo do poprawy!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3860114514783033718?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3860114514783033718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/grudzien-2011-podsumowanie-zalege.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3860114514783033718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3860114514783033718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/grudzien-2011-podsumowanie-zalege.html' title='grudzień 2011 - podsumowanie zaległe'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-0AMdl5ffu-c/TwLlogfmeqI/AAAAAAAAB6o/98j5XZ2xmik/s72-c/iyais15.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4353006085235096157</id><published>2012-01-02T12:47:00.003+01:00</published><updated>2012-01-02T12:53:54.405+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"*REC centrum Sterowania Wszechświatem" - Domin Stefan Essimurg</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XKMI_8HusKw/TwGaINRZh8I/AAAAAAAAB6c/cGmGZvOaGkQ/s1600/978-83-7722-218-8.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XKMI_8HusKw/TwGaINRZh8I/AAAAAAAAB6c/cGmGZvOaGkQ/s200/978-83-7722-218-8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693000869765285826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;*REC – Centrum sterowania wszechświatem to składająca się z 20 niezależnych opowiadań powieść szkatułkowa. Nawet w kanonach fantastyki są one nietuzinkowe i oryginalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opatrzona solidną dawką humoru i trafnymi refleksjami dotyczącymi życia codziennego, będzie nie lada gratką dla każdego mola książkowego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowieść pierwsza: NARODZINY TALENTÓW – akcja rozpoczyna się w Urzędzie Gminy w Wielkich Oczach. Jadwiga Szmatka dzięki lekturze powieści „Sekrety” autorstwa Dominy odkrywa w sobie ogromną moc, która sprawia, że staje się Babą od Talentów. Moc pomaga jej w pokonaniu Xiędza Szatana, zamieszkującego wnętrze jej osobistej Szefowej. W nagrodę przeprowadza się do wyimaginowanego miasta – Medigroveru… &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam kiedyś, że łatwiej mnie doprowadzić do płaczu, niż do śmiechu. Oczywiście mówię o książkach, w życiu codziennym częściej się śmieję. Na szczęście(lub dlatego, że jestem wyprana z uczuć ;) ). I oto jest książka która dołączyła do grona cudotwórców, książek, które na niemalże każdej stronie wywoływały przynajmniej uśmiech, jeśli nie wybuch radości. &lt;br /&gt;A sceptycznie podchodziłam do tej książki, po pierwsze fantastyka, po drugie – o wiele istotniejsze – opowiadania. Nie jest to moje ulubione połączenie. Bałam się opowiadań, bo to są za krótkie dla mnie formy, abym mogła skupić na nich uwagę, także ta fantastyka w tym kontekście mi zgrzytała. Bo i okładka taka z gatunku nieprzykuwających uwagi. I już zaczynałam żałować, że tą książkę zaplanowałam na początek roku, kiedy raczej powinnam przyjemnymi lekturami motywować się do czytania.&lt;br /&gt;Nie wierzę zwykle w to, ze autorzy książek potrafią się wpasować w moje chore poczucie humoru, wiele żartów na papierze, w oderwaniu od tonu głosu, mimiki wygląda sztucznie i drętwo, jak wymuszony kawała… A ta książka jest inna, miałam ciągle skojarzenia z „Zemstą” Fredry przez nazwiska… Raptusiewicze niech się schowają, autor ma niesamowity talent do nazywania swoich bohaterów.&lt;br /&gt;Ta książka to fenomenalny teatr absurdu,  czysta groteska, niby  na co dzień nie jestem zwolenniczką takich zabiegów, ale tutaj jakoś tak umiejętnie to zastosowano, że bawiłam się przednio i książkę przeczytałam i prześmiałam błyskawicznie.&lt;br /&gt;Duch humoru w narodzie nie ginie. Książka napisana świetnym stylem, nie kolejna pozycja z Seri „przeczytam i zapomnę” ale lektura gwarantująca świetną i moim zdaniem na niezłym poziomie zabawę.&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4353006085235096157?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4353006085235096157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/rec-centrum-stresowania-wszechswiatem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4353006085235096157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4353006085235096157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/rec-centrum-stresowania-wszechswiatem.html' title='&quot;*REC centrum Sterowania Wszechświatem&quot; - Domin Stefan Essimurg'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XKMI_8HusKw/TwGaINRZh8I/AAAAAAAAB6c/cGmGZvOaGkQ/s72-c/978-83-7722-218-8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-9076428045054599398</id><published>2012-01-01T21:34:00.001+01:00</published><updated>2012-01-01T21:36:28.882+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Gdy nie nadejdzie jutro" - Paweł Skawiński</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WHfpTJLP_yc/TwDDvpjqjcI/AAAAAAAAB6Q/BE4A2SRit_I/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WHfpTJLP_yc/TwDDvpjqjcI/AAAAAAAAB6Q/BE4A2SRit_I/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692765152373018050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Gdy nie nadejdzie jutro to reporterska opowieść o współczesnych Indiach i Nepalu. Żadna pocztówka z egzotycznej wyprawy czy kolorowy folder. Nie będzie cukierkowego Tadż Mahalu ani romantycznych zamków Radżastanu i monumentalnych Himalajów. Autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję i w sam środek cichej wojny. Poznacie skromnych bohaterów, którzy mimo wielu przeszkód uparcie walczą o lepszy świat wokół siebie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co wiem o Indiach w większości wyniosłam z seansów Bollywoodzkich filmów. Nie widziałam jakiejś zatrważającej ilości tych filmów, chociaż owszem głośne współczesne tytuły  nie są mi obce. Cała moja wiedza o tym kraju, kulturze, religiach, ludziach pochodzi z tych bajecznie kolorowych, roztańczonych i rozśpiewanych filmów. Azja jest dla mnie białą plamą, także jeśli chodzi o literackie podróże, chociaż owszem po jakieś tam książki oprowadzające po tamtych regionach sięgałam.&lt;br /&gt;Dlaczego sięgnęłam po tą niepozorną z wyglądu książeczkę o tytule, który kojarzy mi się ze słynną produkcją bolly „Gdyby jutra nie było”? bo ciekawi mnie to co nowe, zresztą jeśli kogoś zaczaruje kino indyjskie ciężko później uciec przed Indiami. Nie oczekiwałam…. Książki tak wstrząsającej, napisanej prostym, czasami kolokwialnym językiem, ale słowami które zapadają w umysł, drążą duszę jak kropla skałę. To nie są Indie jakie znamy z filmów, nawet nie takie jakie znamy z telewizji i książek, pełne zapachu przypraw, tęczowych kolorów, gdzie bieda, slumsy są traktowane raczej jak miejscowy folklor. Takich Indii nie zobaczycie w mediach.&lt;br /&gt;Okazało się że wybrałam sobie ciężką książkę na przełom Starego i Nowego Roku, to książka pokazuje prawdziwy kraj, autentycznych ludzi. Nie zdajemy sobie sprawy z tego co posiadamy, dopóki nie weźmiemy w ręce takiej książki, która opisuje kilkunastoletnie dziewczynki sprzedawane do burdeli, nieprawość w majestacie prawa, permanentną okupację, wyścig zbrojeń w obliczu głodującego Narodu. Po raz kolejny pojawiły się smutne refleksje o bezdennych apetytach niektórych i słabości jednostki wobec siły pieniądza.&lt;br /&gt;Cieszę się, że polskie wydawnictwo wydało książkę tak odbiegającą od współczesnych książek podróżniczych, słodkich, kolorowych, lukrowanych różowym lukrem, książkę która nie poprawia humoru, nie każe wierzyć, że wszystko magicznie się ułoży. To jest jedna z książek prawdziwych, prawdziwych opisów, których autor, młody człowiek, który widział to na własne oczy, nie piszę pełnym patosu językiem, nie wpycha na pierwszy plan ideologii, polityki! Niezwykle plastycznie, jakby ze wszystkich sił chciał nas na kartach tej książki przenieść na subkontynent, abyśmy zobaczyli, poczuli. Niesamowite doznanie. Książka która wzbudza refleksje, szacunek do autora i niestety we mnie wzbudziła poczucie beznadziei, chociaż ludzie w Indiach jej nie tracą, kują swój los, pracują jak mrówki w syzyfowym trudzie.&lt;br /&gt;Nie jestem znawcą, ani koneserką reportaży, ale w moim odczuciu jest to jedna z lepszych książek reporterskich jakie czytałam. Zabiera nas w podróż nie do tych Indii, które chcielibyśmy widzieć, ale pokazuje kraj prawdziwy, wiele fragmentów zrobiło na mnie duże wrażenie, ale wstrząsem było zestawienie Kaszmiru – Arkadii znanej mi z pięknego filmu „Unicestwienie” w którym nasze Tatry odgrywały rolę Kaszmiru właśnie, w tym filmie przedstawiono tą krainę jako niemalże Ziemie Obiecaną… zresztą… mam niesamowity chaos w głowie te Indie które oglądałam i te o których przeczytałam, jakby dwa różne światy, na pewno ta lektura będzie mi inspiracją do dalszych poszukiwań, drążenia.&lt;br /&gt;Wada książki? Zdecydowanie za krótka, za szybko mignęła mi ostatnia kropka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-9076428045054599398?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/9076428045054599398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/gdy-nie-nadejdzie-jutro-pawe-skawinski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9076428045054599398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9076428045054599398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2012/01/gdy-nie-nadejdzie-jutro-pawe-skawinski.html' title='&quot;Gdy nie nadejdzie jutro&quot; - Paweł Skawiński'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WHfpTJLP_yc/TwDDvpjqjcI/AAAAAAAAB6Q/BE4A2SRit_I/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2649964245413264294</id><published>2011-12-31T14:33:00.013+01:00</published><updated>2011-12-31T14:53:39.977+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='roczne podsumowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytane w 2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><title type='text'>Rok 2011 – misja zakończona</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-27WBMXwDIX4/Tv8STy_VLRI/AAAAAAAAB6E/nzh0kpYWPtg/s1600/20413.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-27WBMXwDIX4/Tv8STy_VLRI/AAAAAAAAB6E/nzh0kpYWPtg/s200/20413.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692288585333812498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2011 dobiega końca. Rok ważny, dla mnie prywatnie, rok którego połowa upłynęła w cieniu magisterki, która zaprzątała moje myśli a naukowe mądre dzieła zalegały wszędzie i monopolizowały mój czas. Druga połowa roku, to rozpoczynanie nowych, kolejnych etapów życia, stawianie pierwszych, najtrudniejszych kroków. To udany rok, bo wciąż jestem otoczona ludźmi których kocham, bez której nie wyobrażam sobie mojej egzystencji, przyjazne dusze raczej dochodziły, niż odchodziły, wyłączając jeden zawód, który mam nadzieję wypleni ze mnie naiwność i otwieranie się przed drugim człowiekiem, takie dziecięco naiwne też mnie wzmocnił. Jestem mądrzejsza o 12 miesięcy, o 12 miesięcy szczęśliwsza i co tu dużo kryć bardziej oczytana. Są postępy! W roku 2010 wg bloga przeczytałam 70 nowych książek, w tym roku według Pólki wyzwania 52 tych książek było &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;132&lt;/span&gt;, ale już widzę, że było ich około &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;150&lt;/span&gt;, samych nowości!! Bo początkowo nie wszystkie tak tagowałam. Dodając do tego powtórki i moje naukowe tomiszcza spokojnie przekroczyłam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;200&lt;/span&gt; i zbliżyłam się do mojego idealnego życia, życia w książkach, w mojej ukochanej dziupli wypchanej książkami, bo tak mniej więcej, bo jeszcze kilku  nie obfotografowałam, nie wszystkie wpychałam w stosy, więc tak mniej więcej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;240!! 0_0&lt;/span&gt; książek adoptowałam. W domu to by mnie zabili… i już wiem dlaczego moje półki trzeszczą….&lt;br /&gt;Sprostałam wiec wyzwaniu 52 książki w rok :D a także wyzwaniu, które zakładało przeczytanie o ileś książek więcej niż w roku poprzednim... ja chciałam przeczytać coś koło 90, a też pozytywnie było i lepiej. Chyba pisałam, że 52 książki to miałam już jakiś czas temu... O filmach i serialach sie rozpisywać nie będę tak jak i o wypiekach oraz robótkach, jakoś mało o tym pisze, nie ma czego podsumowywać za bardzo :P &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ciężko mi powiedzieć i ocenić, która książka była dla mnie książką roku 2011. Na pewno wielkie wrażenie wywarła na mnie „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Biała jak mleko, czerwona jak krew&lt;/span&gt;”, pokochałam „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ksiedza Rafała&lt;/span&gt;”, ucieszyłam się z finału „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cukierni pod Amorem&lt;/span&gt;”, „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trylogia Arturiańska&lt;/span&gt;”  była dla mnie przeżyciem i czymś nowym.  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jodi Picoult&lt;/span&gt; też nie zawodziła, w tym roku wczytywałam się w kryminały, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Murdoch&lt;/span&gt;, czy „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Spójrz na mnie&lt;/span&gt;” to chyba moi faworyci. Nie zawiedli mnie też &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hołownia i Zafon&lt;/span&gt;, inne gatunki, ale pozytywne wrażenia jednakie ;) Wielkie wrażenie, pod którym byłam długo to „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kat z Listy Schindlera&lt;/span&gt;”&lt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--_tyR53kQUQ/Tv8RNTgpk1I/AAAAAAAAB54/cI4tSZjwoCs/s1600/biala-jak-mleko-czerwona-jak-krew-alessandro-davenia-rzeszow.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/--_tyR53kQUQ/Tv8RNTgpk1I/AAAAAAAAB54/cI4tSZjwoCs/s200/biala-jak-mleko-czerwona-jak-krew-alessandro-davenia-rzeszow.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692287374292783954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-H20oVWkfxRo/Tv8RHiaU_zI/AAAAAAAAB5s/kNHdWEkhw6Y/s1600/Hryciowie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 129px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-H20oVWkfxRo/Tv8RHiaU_zI/AAAAAAAAB5s/kNHdWEkhw6Y/s200/Hryciowie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692287275213586226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-q7bgEoPGlTs/Tv8P0n-V_1I/AAAAAAAAB48/U2KOda1WHPk/s1600/Hryciowie.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-Hp83OzhrS9s/Tv8Q15iSljI/AAAAAAAAB5g/Fn9_nfztMXc/s200/kat-z-listy-schindlera-zbrodnie-amona-leopolda-gotha-b-iext3840942.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692286972183352882" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 140px; height: 200px; " /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JbF8mAWpabU/Tv8PbNiFm1I/AAAAAAAAB4M/BS9fiklUmOw/s1600/biala-jak-mleko-czerwona-jak-krew-alessandro-davenia-rzeszow.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-06rWmkpOTkc/Tv8PthGBeUI/AAAAAAAAB4w/zTSIRhZOPKs/s1600/Grabski_Ksiadz_Rafal_cz1_500pcx_obwoluta.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-06rWmkpOTkc/Tv8PthGBeUI/AAAAAAAAB4w/zTSIRhZOPKs/s200/Grabski_Ksiadz_Rafal_cz1_500pcx_obwoluta.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692285728671758658" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1lOFY5JuAjo/Tv8Pod3qI9I/AAAAAAAAB4k/eyd5VbHrLoY/s1600/ludzie-na-walizkach-nowe-historie-holownia-2011-530x753.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1lOFY5JuAjo/Tv8Pod3qI9I/AAAAAAAAB4k/eyd5VbHrLoY/s200/ludzie-na-walizkach-nowe-historie-holownia-2011-530x753.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692285641906856914" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g6xl9g_zBsA/Tv8Ph2cAFiI/AAAAAAAAB4Y/N47IUCvoLAo/s1600/carlos-ruiz-zafon-swiatla-wrzesnia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-g6xl9g_zBsA/Tv8Ph2cAFiI/AAAAAAAAB4Y/N47IUCvoLAo/s200/carlos-ruiz-zafon-swiatla-wrzesnia.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692285528242656802" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hQCG-4ZKGTE/Tv8QNhT3k3I/AAAAAAAAB5U/-hYv92V6_gw/s1600/Zimowy%2Bmonarcha%2B001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-hQCG-4ZKGTE/Tv8QNhT3k3I/AAAAAAAAB5U/-hYv92V6_gw/s200/Zimowy%2Bmonarcha%2B001.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692286278485644146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam, ale nie jestem w stanie wymienić wszystkich tych książek, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Było ich naprawdę wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o najgorsze książki z roku 2011, to wspominany kilka notek temu „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sekretnik&lt;/span&gt;”, zresztą na tej autorce się zawiodłam, ale na szczęście w tym roku odkryłam tylu pozytywnych polskich autorów, że na pewno nie porzucę polskiej literatury. Zawód sprawiła mi „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ania z Wyspy księcia Edwarda&lt;/span&gt;”, dlatego, że tyle po niej oczekiwałam… ale nie zasługuje na tytuł najgorszej ksiażki roku i chyba już zawsze ta książka będzie mi się dobrze kojarzyła… mimo wszystko. I chyba szkoda czasu na rozprawianie o książkach złych, lepiej mi się mówi o tych pozytywach i mam nadzieję, ze tak upłynie ten nadchodzący rok :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wam Moi Drodzy chciałabym życzyć tego co sobie... dużo czasu na czytanie a jako miły dodatek dużo zdrowia, szczęścia, obecności bliskich, miłości przyjaciół i jak to p. Maria Czubaszek wczoraj sobie życzyła... żeby nas wzdęło od pieniędzy(które można wydać na książki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obyśmy za rok spotkali się tylko w szerszym gronie ;) ale równie miłym&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2649964245413264294?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2649964245413264294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/rok-2011-misja-zakonczona.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2649964245413264294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2649964245413264294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/rok-2011-misja-zakonczona.html' title='Rok 2011 – misja zakończona'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-27WBMXwDIX4/Tv8STy_VLRI/AAAAAAAAB6E/nzh0kpYWPtg/s72-c/20413.png' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4430320752392700399</id><published>2011-12-31T10:57:00.002+01:00</published><updated>2011-12-31T11:03:59.456+01:00</updated><title type='text'>"Święta, święta..." - Annie Sanders</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8_rxOqOfICY/Tv7eByLofUI/AAAAAAAAB4A/KnTS4SamUpc/s1600/155x220%2B%25283%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8_rxOqOfICY/Tv7eByLofUI/AAAAAAAAB4A/KnTS4SamUpc/s200/155x220%2B%25283%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692231101274684738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pełna komicznego wdzięku i świetnych obserwacji obyczajowych powieść o współczesnych, zabieganych kobietach, miłości, przyjaźni i o świątecznym szaleństwie! Carol, redaktor naczelna miesięcznika dla kobiet, tak bardzo jest zajęta pracą, że gdyby nie jej siedmioletni synek, w ogóle nie urządzałaby żadnych świąt. Beth do Wigilii przygotowuje się od września, by zaimponować swemu niedawno poślubionemu, znacznie starszemu mężowi, dorównać jego nie żyjącej żonie i utrzeć nosa nieznośnej pasierbicy. Wszystkim przydarzy się coś, co odmieni nie tylko ich święta, ale i dalsze życie...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to chyba na 100% moja ostatnia recenzja w roku 2010, czytałam do drugiej w nocy… bo tak dobrze się czytało. Mimo, że przecież Święta, Święta  i po Świętach. Książka ma slodką, niesamowicie ciepłą, świąteczną okładkę…&lt;br /&gt;Książka „Święta, Święta” to nie traktat filozoficzny, to lekka, przyjemna historia o oczekiwaniu na ten świąteczny dzień, o różnych nastawieniach, również tych skrajnych. To książka idealna właśnie na okres około bożonarodzeniowy, kiedy najsilniej wierzymy, że w każdym człowieku jest dobro, że miłość jest najsilniejszą bronią i że w te świąteczne dni można naprawić nawet spalone do gołej ziemi mosty.&lt;br /&gt;Filmów, książek o tej tematyce były dziesiątki, wszystkie skupiają się właśnie na pokazaniu eskalacji problemu i cudownym rozwiązaniu w świąteczny wieczór, ta książka też nie jest skrajnie inna, ale ja w tym czasie nie szukam drastycznych inności, wolę się skupić na tym co znam i lubię. Nie obiecam, ze będę wracała do tej książki co roku w okolicach Świąt, bo jestem zbyt zapominalska, wystarczy że mnie nastroiła pozytywnie raz, może jeszcze kiedyś powtórzę tą lekturę.&lt;br /&gt;Tymczasem polecam ją wszystkim, nie tylko tym rozkochanym w Świętach, ale też tym którzy już są zmęczeniu miganiem światełek, które trwa od listopada.&lt;br /&gt;Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie, zajmowało mnie bardziej moje świszczenie oskrzelami wiec ani nie popłakałam, ani się nie pośmiałam. Dla mnie to był sympatyczny zajmowacz czasu… a już kilka razy pisałam, że nie każda książka ma być głęboka jak Rów Marianski. Czasami można po prostu dobrze spędzić czas…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4430320752392700399?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4430320752392700399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/swieta-swieta-annie-sanders.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4430320752392700399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4430320752392700399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/swieta-swieta-annie-sanders.html' title='&quot;Święta, święta...&quot; - Annie Sanders'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8_rxOqOfICY/Tv7eByLofUI/AAAAAAAAB4A/KnTS4SamUpc/s72-c/155x220%2B%25283%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-243152833560598641</id><published>2011-12-30T14:35:00.005+01:00</published><updated>2011-12-30T14:59:26.235+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne)'/><title type='text'>Nihil novi</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9rNKxQmRn28/Tv3C5ZPKxaI/AAAAAAAAB30/ZTk8Scdm2mY/s1600/P1030267.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9rNKxQmRn28/Tv3C5ZPKxaI/AAAAAAAAB30/ZTk8Scdm2mY/s200/P1030267.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691919795349013922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-byMzyTz8yE0/Tv3CRtvd_uI/AAAAAAAAB3s/Y4AsRyNwBxY/s1600/P1030266.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-byMzyTz8yE0/Tv3CRtvd_uI/AAAAAAAAB3s/Y4AsRyNwBxY/s200/P1030266.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691919113658433250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na podsumowania przyjdzie czas jutro.&lt;br /&gt;Dziś o planach, prezentuję stosik, książki które były już w stosach pokazywane, ale teraz chciałabym umieścić je w innym stosie, w stosie pt. "Plan minimum na styczeń", jest to długofalowy(stosunkowo), dlatego może coś przybyć, ale! nie ma prawa!! ubyć! Pacta sunt servanta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak co tydzień mam zamiar się określać co chcę przeczytać, uporządkuje to moje plany, zdyscyplinuje!&lt;br /&gt;Nowy rok, nowe plany, nowe wyzwania. Chcę nie tylko wydajnie czytać, ale też mniej czasu lamić się przed komputerem, Przyjaciół i Allo Allo oglądać rzadziej niż robiąc maraton kilka razy w miesiącu. To może czas na myślenie o moim naukowym dziecku się znajdzie...&lt;br /&gt;Dlatego pojawia się ten tag, planowanie i zagospodarowanie, swego czasu miałam się poświęcić naukowo temu tematowi, jak na kobietę przystało byłam zmienna i wybrałam coś innego, ale sentyment i miłe wspomnienia są, więc niech takie ciepłe myśli mi towarzysz nadal.&lt;br /&gt;A prezentowane książki to w sztukach czterech jeszcze recenzyjne pozostałości, później następują książki uciułane przez cały rok, na które nie miałam czasu, brakuje jeszcze dwóch, które zaraz dofotografuję, mianowicie "Wody dla słoni" i "Niedokończone opowieści".&lt;br /&gt;"Niedokończone opowieści" kupiłam w lutym, okazyjnie razem z "Dziećmi Hurina" i przeleżały na półce, teraz troszkę podczytuję.&lt;br /&gt;"Jeden dzień", "Woda dla słoni" kupione w okolicach obrony, tak samo jak i "Duma, uprzedzenie i gra pozorów" którą zabrałam, pamiętam jak dziś w najważniejszą podróż do Lublina, ale wracałam już z "Anią z Wyspy księcia Edwarda". &lt;br /&gt;"Pałac północy" - prezent na dzień Dziecka od Mamy, Torebka, którą wtedy dostałam juz się zużywa, a książka wciąż dziewicza.&lt;br /&gt;"Claude i Camille" - ileż ta książka za mną chodziła, kupiona w Empiku, chyba we wrześniu...&lt;br /&gt;"Drugie spojrzenie" - o kurczę... gdzieś w okolicach przedwiośnia kupiona i porzucona po kilku stronach...&lt;br /&gt;"Saga Sigurn" też wrzesień... tyle osób mnie namawiało, a moj forumowy Syn jest orędownikiem Cherezińskiej... wstyd...&lt;br /&gt;"Robin Hood" -kupiona niedawno, ale trzeba kuc żelazo póki gorące.&lt;br /&gt;"Prawo matki" - okolice Wielkanocy, kupiłam wtedy też scrabble i gra mnie pochłonęła...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię listy i plany, a tak wygląda spektakularnie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-243152833560598641?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/243152833560598641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/nihil-novi.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/243152833560598641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/243152833560598641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/nihil-novi.html' title='Nihil novi'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-9rNKxQmRn28/Tv3C5ZPKxaI/AAAAAAAAB30/ZTk8Scdm2mY/s72-c/P1030267.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1351762419490635639</id><published>2011-12-29T18:26:00.001+01:00</published><updated>2011-12-29T18:29:19.754+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>Robin Hood - Robin Hood  2010</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BJBioBAOH7k/TvyjYOTlKRI/AAAAAAAAB3c/J-Rmkxj3cU0/s1600/7326376.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BJBioBAOH7k/TvyjYOTlKRI/AAAAAAAAB3c/J-Rmkxj3cU0/s200/7326376.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691603665641875730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Russell Crowe wciela się w rolę legendarnej postaci znanej pokoleniom jako "Robin Hood", którego przygody utrwaliły się w powszechnej świadomości i pobudziły wyobraźnię tych, którzy podzielają jego ducha przygody i praworządności. W XIII-wiecznej Anglii, Robin i dowodzona przez niego banda rabusiów stawiają czoła korupcji w wiosce i prowadzą rebelię przeciwko koronie, która na zawsze zakłóci równowagą władzy. Niezatytułowana kronika przygód Robin Hooda, doświadczonego łucznika, pokazuje jego losy począwszy od służby w armii króla Ryszarda walczącego z Francuzami. Po śmierci Ryszarda, Robin udaje się do Nottingham, miasta opanowanego przez korupcję i wyniszczające podatki nałożone przez despotycznego szeryfa. Tam zakochuje się w pełnej energii wdowie Lady Marion (Cate Blanchett), kobiecie sceptycznie nastawionej co do tożsamości i motywów przybysza z lasu. Mając nadzieję na zdobycie ręki Marion i uratowanie wioski, Robin zbiera grupę ludzi, których zabójcze umiejętności dorównują tylko ich apetytowi na życie. Wspólnie zaczynają polować na dogadzającą sobie klasę wyższą, aby wyrównać niesprawiedliwość panującą pod rządami szeryfa. Żyjąc w państwie osłabionym dziesięcioleciami wojen, nieefektywnie rządzonym przez nowego króla i podatnym na rebelie z wnętrza kraju i zagrożenia z zewnątrz, Robin i jego ludzie szykują się na jeszcze większą przygodę. Najbardziej niesamowity z bohaterów i jego sprzymierzeńcy wyruszają, aby bronić kraju przed krwawą wojną domową i jeszcze raz przywrócić chwałę Anglii.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Po lekturowo gorszym dniu zabrałam się za odkładanego w czasie Robin Hooda z cudownym Russellem na którego ochotę miałam od premiery, czyli przeleżał u mnie prawie dwa lata. Mój czas reakcji jest doprawdy błyskawiczny.&lt;br /&gt;Nie jestem znawcą jeśli chodzi o Robin Hoodową legendę, nie zaczytywałam się w książkach nie oglądałam legendarnego serialu(bo znudził mnie po odcinku) oglądałam ten serial z BBC w którym gra boski Ryś. Naprawdę jestem laikiem. Ale lubię dobre kino. I tak planowałam lec przed monitorem, nie lapka bo to za Malo i jakość słaba, a normalnie jak człowiek z piwem i z termoforem. Piwo wyparowało, ale to nie przeszkadza. Film, bowiem jest świetny a muzyka – miód!&lt;br /&gt;Ta historia jest nieco inna niż ta z „kanonu”  filmowy Robin z Loksley umiera na samym początku w sumie, jest szlachcicem, mężczyzną który dekadę wcześniej uciekł z domu, wbrew ojcu, zostawił tam śliczną żonę i zaciągnął się do armii, jest  powiernikiem króla Ryszarda, który wraca do Anglii, ale już na finiszu ginie przy finalnym szturmie na francuską twierdzę… A korzystając z tego żołnierze tkwiący w owym czasie w dybach postanawiają ratować skórę, zaprzestać tej tułaczki i wracać do domu, niż cała armia uda się tłumnie ku brzegom Albionu. Wśród nich jest Robin  Longstride, sierota niewiadomego pochodzenia, który nawet do domu nie może wrócić spokojnie, bowiem na jego rękach przyjdzie skonać prawdziwemu Robinowi, który poprosi go o odwiezienie miecza ojcu… i tak zaczyna się film.&lt;br /&gt;Nie oczekiwałam czegoś wielkiego, wspaniałego, czytałam sporo uwag krytycznych, wprawdzie bezpośrednim impulsem który pchnął mbie do wczorajszego seansu były pochlebne opinie formowych koleżanek. I nie zawiodłam się na tym filmie, oczekiwałam pięknej rozrywki i to miałam, przepiękne zdjęcia, troszkę humoru, polityki, dużo dobrej muzyki i ciekawą historię, której finału nie byłam pewna do ostatniej sekundy, a tak przeciez być powinno prawda?&lt;br /&gt;Owszem przyzwyczajona ostatnio do seriali uważam, ze wszystkie wątki zostały potraktowane po łebkach, że można było więcej rzeczy rozwinąć, pokazać, wyjaśnić, wiem jednak że film ma swoje prawa, których nie wolno przyrównywać do serialowych realiów.&lt;br /&gt;A powtórzę raz jeszcze obraz, zdjęcia, przepiękne widoki, to walory niezaprzeczalne tego filmu. Jako i muzyka. No i odtwórca głownej roli….&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1351762419490635639?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1351762419490635639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/robin-hood-robin-hood-2010.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1351762419490635639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1351762419490635639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/robin-hood-robin-hood-2010.html' title='Robin Hood - Robin Hood  2010'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BJBioBAOH7k/TvyjYOTlKRI/AAAAAAAAB3c/J-Rmkxj3cU0/s72-c/7326376.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5912956201875041697</id><published>2011-12-28T20:59:00.003+01:00</published><updated>2011-12-28T21:04:47.746+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Sekretnik" - Katarzyna Michalak</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-A3bk9DLlSrI/Tvt2HiKix9I/AAAAAAAAB3Q/dNhegTGakNk/s1600/155x220%2B%25282%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-A3bk9DLlSrI/Tvt2HiKix9I/AAAAAAAAB3Q/dNhegTGakNk/s200/155x220%2B%25282%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691272425914943442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ciekawe ile osób stworzy dziś laleczki voodu aby mnie pokujać szpilkami... jeśli mogę Wam zaoszczędzić trudu... naprawdę dziś już nic mnie nie spartoli humoru, więc możecie lać po głowie ile wlezie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jesteś drimerką? Jesteś. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ta książka nie tylko otworzy ci oczy na potencjał, jaki jest w tobie, nie tylko uświadomi, czego naprawdę pragniesz, ale i – krok po kroku – pomoże spełnić te marzenia. Pomoże ci w tym nie tylko autorka poradnika, ale i gość specjalny, najlepsza drimerka w naszej galaktyce, Patrycja z Poczekajki. Tym razem oddaję do Twoich rąk książkę szczególną: praktyczny poradnik, jak marzyć skutecznie. W moich powieściach zarażałam Czytelniczki wiarą w marzenia, z „Sekretnikiem” ruszymy na poszukiwanie Twoich własnych pragnień i snów. Dobra praca? Własne, piękne miejsce na ziemi? Kochająca rodzina? Książę na białym koniu? A może szałas na pustyni Gobi, własna wyspa, czy ratowanie białych nosorożców? Dla prawdziwych drimerek nie ma rzeczy niemożliwych! Gwarantuję świetną zabawę, dużo humoru, ćwiczenia – a jakże! – praktyczne, a przykłady – wszystkie prawdziwe. Nawet jeśli nie od razu otrzymasz to, czego pragniesz, może dowiesz się o sobie czegoś zupełnie nieoczekiwanego, a czas spędzony z Sekretnikiem na pewno nie będzie stracony. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożyczyłam książkę na początku listopada, miała swoje „vacatio legis” prawie dwumiesięczne, postanowiłam wybrać się do biblioteki żeby Stary Rok zakończyć prawie na czysto, wiec złapałam się za książkę, skorzystałam z tego, że ulubiony fotel rodziny na którym wszyscy chcą czytać, ale jest nas troje a fotel wciąż jeden, był wolny, zawinęłam się w koc, zrobiłam kawę toffi i pełna jak najlepszych chęci zaczęłam czytać.&lt;br /&gt;Na początku zaznaczam, że jest to zbiór moich luźnych, subiektywnych myśli, moją wypowiedzią nie chcę nikogo obrazić, zdołować ani wpędzić w stany depresyjne. &lt;br /&gt;Przeczytałam ponad 150 książek w tym roku, jeśli doliczyłabym książki naukowe wyszłoby grupo ponad dwieście, po recenzjach widzieliście moje reakcje, ale z całą odpowiedzialnością napiszę, że nie miałam w rękach książki, którą uznałabym za tak beznadziejną, co innego Moccia, który mnie męcz, ale mi się podoba, co innego poradniki, które każą mi być szczęśliwą w sposób irytujący. Ta książka dla mnie była kumulacją, wzorcową książką której nie powinnam była nigdy przynosić do domu Zaraz rozwinę moje wypowiedzi, teraz na szybko chciałam w krótkie zdania ubrać me refleksje. To nie jest książka do czytania w środkach komunikacji miejskiej, to książka, która jeśli jest pożyczona nie powinna być czytana w okolicy zamkniętego okna, bo wyrzucając książkę, pal sześć że zbijecie szybę, ale zniszczycie książkę. Ja się właśnie powstrzymywałam przed wyrzuceniem jej przez okno pod którym siedziałam. Plus tego, że ją przeczytałam? Tak, jestem tak pozytywnym człowiekiem ;) że we wszystkim znajduję plusy i plus tej lektury jest taki, że czas który robiąc podsumowanie roku i miesiąca poświęciłabym na szukanie w pamięci najgorszej książki danego okresu rozliczeniowego(tudzież roku obrachunkowego) mogę wykorzystać inaczej, bo ten typ już mam. Naprawdę dawno nie czytałam tak fatalnej książki. A zastanawiam się nad zbudowaniem zdania „nigdy nie czytałam tak fatalnej książki”.&lt;br /&gt;Ale do rzeczy, nie mam zamiaru być gołosłowna i rzucać ogólnikami. Teraz się zwierzę :P i się rozpisać postaram.&lt;br /&gt;Książka jest podzielona na dwie części. Wizualnie nie mam zastrzeżeń, autorka w książce wyjaśnia dlaczego Jej lico pojawia się na okładkach, pomijając co o tym myślę, nie moja sprawa, nie wnikam, obiektywnie prezentuje się to zacnie, osiąga cel, bo w jakiś sposób przyciąga wzrok i intryguje. Naprawdę się nie czepiam.&lt;br /&gt;Pierwsza część to poradnik drimerek. Zanim przejdę dalej, muszę zaznaczyć, że już to określenie wzbudziło we mnie agresję, ja wiem że zapożyczenia, spolszczenia są obecne w mowie potocznej i sama używam, ale czy nie można napisać normalnej książki bez Grimów, łorków i Kejtich? Na litość boską, naprawdę to się dzieje angielski rozsiadł się na tronie nieboszczyka Francuza i pełen szpan. Nie jestem drimerką i nawet kiedy zmienię naturą nigdy nie będę drimerką, brzmi, szpanersko, lansiarsko i full wypas. Mi takie zwroty w słowie pisanym drażnią oczy, jak kiedyś powiedziałam, że niemiecki gwałci moje uszy… to gwałci moje oczy. Amen.&lt;br /&gt;Co do części poradnikowej, nihil novi sub sole, już mnie nudzi czytanie tych samych frazesów,  dokonywanie rewolucji sposobu myślenia, zmienianie siebie po to by świat nam sprzyjał, a hasło, że jeśli wystarczająco mocno tego chcesz to cały świat pomaga spełnić to marzenie o którym jakimś wywiadzie mówiła P.T Autorka, pierwszy(chyba! Albowiem nie mam dokumentacji z urzędu patentowego ;) ) wykorzystał ten okrzyczany mistrzem Kiczu niejaki Paolo C. Nie wierzę w poradniki, nie wiedziałam, że to poradnik kiedy pożyczałam książkę z biblioteki, moja Bibliotekarka też nie wiedziała dokonując zakupu. Nieważne. W części poradnikowej mamy zestaw ćwiczeń które mają pozwolić nam spełnić nawet najskrytsze i wydumane marzenia, to taki mini trening pozwalający nam stanąć do walki o zmianę sposobu myślenia na „wszystko mogę” . W książce mamy „niesamowicie zabawne dialogi” które mnie przynajmniej nie bawiły, nie twierdzę że były wymyślone, ale na papierze wyglądały sztucznie, tak po prostu bywa, czasami w „realu” coś jest super zabawne a po przeniesieniu na papier w kamieniu jest więcej życia. Nie parskałam śmiechem w trakcie lektury a prychałam z irytacji. Sztuczne to, wydumane, no i przetworzony milionowy raz schemat sprany już i oklepany. Do mnie nie trafił, po prostu.&lt;br /&gt;Dalej  było już tylko gorzej… dalsza część to „pamiętniczek” autorka bardziej prywatnie. Mnie te wynurzenia irytowały, po głowie majaczyło WTF oraz „na co to?”. Ja tłumaczę sobie to tym, że to są osobiste przemyślenia, które odbiera się tak jak należy znając autora, wyobrażając sobie sposób mówienia, mimikę, intonację, znając osobę, która o tym mówi, dla mnie to było znowu sztuczne, wymuszone, nieniosące żadnej treści. &lt;br /&gt;Sprawdzałam dziś specjalnie czy moje humoru żyje i nadal bawią mnie gagi chociażby z serialu „Przyjaciele”, więc humor żyje, ale ta książka naprawdę strasznie mnie denerwowała. To, że nie wyrzuciłam jej przez okno jest najlepszym dowodem, że jestem Mistrzem opanowania.&lt;br /&gt;I tak powstrzymuję język, bo po dyskusji formowej dotyczącej właśnie książkowych recenzji moja wolność słowa poczuła się ograniczona i chyba przestanę śledzić fejsbukowe strony autorów(chociaż to kopalnia informacji). Ale wolę pisać z serca i duszy a nie bać się odwetu Autora…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiażkę pożyczyłam z biblioteki, bo gdybym wydała na nią własny grosz to chyba nigdy bym tych pieniędzy nie odżałowała…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5912956201875041697?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5912956201875041697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/sekretnik-katarzyna-michalak.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5912956201875041697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5912956201875041697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/sekretnik-katarzyna-michalak.html' title='&quot;Sekretnik&quot; - Katarzyna Michalak'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-A3bk9DLlSrI/Tvt2HiKix9I/AAAAAAAAB3Q/dNhegTGakNk/s72-c/155x220%2B%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1837317175286461127</id><published>2011-12-28T12:40:00.002+01:00</published><updated>2011-12-28T12:42:20.565+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" -  Federico Moccia</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-O-7qvhiU7kw/TvsAeSOVW5I/AAAAAAAAB3E/c9U1QdM8N8E/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-O-7qvhiU7kw/TvsAeSOVW5I/AAAAAAAAB3E/c9U1QdM8N8E/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691143074400787346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- kontynuacja losów bohaterów bestselleru Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie (MUZA 2009)&lt;br /&gt;- czym marzą młode Włoszki u progu dorosłości? &lt;br /&gt;- kolejna książka Federico Moccii, której adaptacja filmowa przyciągnęła do kin miliony Włochów Niki i Alex od dwóch lat są szczęśliwą, zakochaną w sobie parą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona rozpoczyna studia na wydziale humanistycznym, on, starszy od niej o siedemnaście lat, pracuje w agencji reklamowej i jest spełnionym człowiekiem sukcesu. Pewnego dnia Alex zabiera swoją ukochaną na weekend do Nowego Jorku, podczas którego jedną z atrakcji ma być wieczorny lot helikopterem i lądowanie na dachu Empire State Building. Kiedy zbliżają się do słynnego wieżowca, w jego oknach na ostatnim piętrze zapala się napis: Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić. W ten sposób Alex oświadcza się Niki, a ta zachwycona się zgadza. Tylko czy na pewno to jest dobra decyzja? W odpowiedzi na to pytanie pomogą Niki jej nieodłączne przyjaciółki: Olly, Erica i Diletta, u których od czasów szkolnych też wiele się zmieniło. Federico Moccia kolejny raz z trafnością i humorem opisuje życie współczesnych 20- i 30-latków.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuacja książki „Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie”, czyli losów dwudziestoletniej Niki i o dwadzieścia lat starszego od niej Aleksa, tym razem ich znajomość wkracza na wyższy poziom. Aleks, ten niedojrzały wieczny chłopiec, niezdecydowany pył na wietrze jednak dojrzewa i dochodzi do wniosku, że chce spędzić z Niki resztę swego życia. Prosi ją o rękę a ona… cóż zgadza. Co na to powiedzą ich rodziny? Czy nieprzewidziane okoliczności, typu jego awans, jej studia i atrakcje z tym związane  nie zepsują im frajdy związanej z tym ważnym wydarzeniem? A może to nie ma wcale szans? Odpowiedź poznacie czytając książkę.&lt;br /&gt;Co ja mogę od siebie powiedzieć, lubię książki tego autora chociaż nie wiem dlaczego czytam je strasznie długo i w mękach. Podoba mi się tematyka, język, fabuła, ale autor pisze niekompatybilnym dla mnie stylem. Najodpowiedniejszym określeniem jest wyrażenie, że mnie męczy. Każdy kto zerka na okienko z moim profilem na LC widział kiedy zaczęłam czytać tą książkę… i ile w międzyczasie przeczytałam książek – przerywników. Dla mnie to jest jedyna wada książek Mocci o której piszę otwarcie i szczerze. Męczę się z nim od pierwszej przeczytanej jakieś 2,5 roku ksiażki, ale z uporem czytam, bo autor wciąż jest dla mnie źródłem cennych odkryć.  Ta książka wpisuje się świetnie w dorobek autora, to opowieść o życiu, bez lukrowania, bez tej całej aury różowej cudowności, &lt;br /&gt;Jak w życiu mamy sytuacje trudne i łatwiejsze, walkę o własne ja  mimo trwającej o naszego boku  miłości życia.  To naprawdę  fajna historia, zabawna i wzruszająca, autor ma niesamowity dar do trafnych spostrzeżeń. &lt;br /&gt;Moim zdaniem Sparks nie umywa się do Mocci, Sparks pisze w porównaniu z jego książkami tanie romansidła, a nie znam wielu mężczyzn piszących o miłości. Kurka wodna mnie na łopatki rozłożyła scena z wysłaniem kasety, może tandeta, kiczowata i mówcie co chcecie, ale mnie ruszyło, tak jak i zapis przeżyć Aleksa. Piękne to. &lt;br /&gt;Tematycznie książka dobra na koniec roku kiedy jesteśmy rozdarci pomiędzy nowym a starym, czymś co znamy, a fascynacją nowością.&lt;br /&gt;Jeśli ktoś czytał I tom, to pewnie nie muszę namawiać, tyle że w tej części będzie mała zmiana, bo to Aleks mimo przewagi wieku w pierwszym tomie był tym niedojrzałym, tutaj jest bardziej pozytywną postacią niż Niki, aczkolwiek jej nie można potępiać. Tak jak pisałam, jak w życiu, nigdy nikogo nie można bezwarunkowo potępić.&lt;br /&gt;Naprawdę polecam tą książkę, mimo że mnie melancholijnie nastroiła, ale chyba teraz jestem w takim nastroju że popłakałabym się nawet na Allo Allo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1837317175286461127?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1837317175286461127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/wybacz-ale-chce-sie-z-toba-ozenic.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1837317175286461127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1837317175286461127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/wybacz-ale-chce-sie-z-toba-ozenic.html' title='&quot;Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić&quot; -  Federico Moccia'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-O-7qvhiU7kw/TvsAeSOVW5I/AAAAAAAAB3E/c9U1QdM8N8E/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8868987554174933163</id><published>2011-12-27T12:20:00.004+01:00</published><updated>2011-12-27T12:43:24.527+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Dallas `63" - Stephen King</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oZBMqDCJCoA/TvmrFignY5I/AAAAAAAAB2k/xa3DIC5dASQ/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oZBMqDCJCoA/TvmrFignY5I/AAAAAAAAB2k/xa3DIC5dASQ/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690767715810632594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Najnowsza powieść Stephena Kinga „Dallas ’63”, która trafi do polskich czytelników w dniu światowej premiery 8 listopada 2011, odwołuje się do klasycznego motywu literatury fantastycznej, czyli podróży w czasie. Korzystając z tajemniczego portalu, główny bohater opowieści cofa się do 1958 roku i podejmuje próbę powstrzymania zamachu na prezydenta Johna F. Kennedy'ego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten prosty pomysł w rękach Kinga staje się pretekstem do odmalowania klimatu Stanów Zjednoczonych lat 60., reinterpretacji mitu o śmierci amerykańskiego prezydenta oraz stworzenia alternatywnej wersji historii. „Dallas ’63” to znakomita powieść zadająca pytanie: „co by było, gdyby...” i badająca granice nieuchronności, elastyczności losu. A przy tym pasjonująca historia mężczyzny, który podejmuje walkę z czasem. I choć los po wielokroć odkrywa przed nim swoje złowrogie oblicze, bohater zawalczy zarówno o życie JFK, jak i o własne – odnalezione w innym wymiarze – szczęście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22 listopada 1963 roku w Dallas padły trzy strzały, które zabiły prezydenta Kennedy’ego i zmieniły świat. A gdyby tak można było temu zapobiec? Gdyby można było ocalić JFK i zmienić bieg historii? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jake Epping to trzydziestopięcioletni nauczyciel angielskiego w Lisbon Falls w stanie Maine, który dorabia, prowadząc kursy przygotowawcze do matury zaocznej dla dorosłych. Od jednego ze swoich uczniów, Harry’ego Dunninga, dostaje wypracowanie – makabryczną, wstrząsającą opowieść w pierwszej osobie o tym, jak pewnej nocy przed pięćdziesięciu laty ojciec Harry’ego zatłukł na śmierć jego matkę i braci, a siostrę pobił tak bardzo, że nigdy nie odzyskała przytomności. Od tego wszystko się zaczyna… &lt;br /&gt;Wkrótce potem przyjaciel Jake’a, Al, właściciel lokalnego baru, zdradza mu tajemnicę: jego spiżarnia jest portalem do roku 1958. Powierza Jake’owi szaloną – i, co jeszcze bardziej szalone, wykonalną – misję ocalenia Kennedy’ego. Tak oto Jake zaczyna swoje nowe życie jako George Amberson, życie w świecie Elvisa i JFK, amerykańskich krążowników szos i wczesnego rock and rolla, gniewnego samotnika nazwiskiem Lee Harvey Oswalda i Sadie Dunhill, pięknej szkolnej bibliotekarki, która zostaje miłością życia Jake’a – życia wbrew wszelkim normalnym regułom czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dallas ’63” to hołd złożony prostszym czasom i poruszająca opowieść pełna gwałtownie narastającego suspensu, to Stephen King w swoim najlepszym epickim wydaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dallas ’63” zostanie przeniesione na wielki ekran przez Jonathana Demme’a, który kupił prawa filmowe do książki.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraź sobie, ze możesz cofnąć czas,  co byś wtedy zrobił, czy zrobiła, czy wyraźnie zadziałał, czy może powstrzymałbyś jakieś wydarzenie, ważne, lub potencjalnie małoznaczące w  dziejach kraju, świata, a może po prostu własnego życia? Tak często życzymy sobie tej magicznej, boskiej wręcz mocy zmieniania czasu, zapominamy jednak, że czas to kapryśny stwór fajnie opisano to w III tomie Harrego Pottera, gdzie mamy do czynienia ze zmieniaczem czasu i w przystępny sposób wyjaśniane są nam zależności rządzące czasoprzestrzenią. Bo tak naprawdę pragnąć zaingerować w ciąg wydarzeń, nie zdajemy sobie sprawy, że przestawienie jednego drobiazgu, z pozoru błahego może uruchomić nieprzewidywalną lawinę zdarzeń. A przed bohaterem książki Kinga staje kolosalne zadanie, ma ocalić Johna F. Kennedy`iego, ale kto zagwarantuje, że tak drastyczna ingerencja w dzieje świata nie sprawi, że w roku 2011 z którego przybywa Jacke Ziemia nie będzie tylko słodkim wspomnieniem pochłoniętym przez wojną jądrową? Jak te czasowe zmiany wpłyną na osoby bliskie sercu bohatera? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwarantuję! Że będzie ciężko Wam odłożyć tą książkę, tak jak mnie, efekt jest następujący prawie 900 stron w dwa dni i to w trakcie grypy która co chwilę porywała mnie w objęcia Orfeusza, no ale Moi Drodzy, nazwisko zobowiązuje a ta cegła jest autorstwa samego Stephena Kinga, autora który jest już żywą legendą naszych czasów, jego nazwisko gwarantuje kolejne rekordy sprzedaży oraz jest zapowiedzią ekranizacji książki. Przyznam się, że to moja druga styczność z tym autorem, z racji tego, że pisze On raczej horrory, a ja jestem niesamowicie strachliwa i nawet obietnica  uczty książkowej nie może wygrać z wizją kilku tygodni zasypiania przy świetle i strachu. Wiem o czym mówię, czytałam „Lśnienie”, tu wyjaśnię, że czytałam tylko dlatego, że jakieś 10 lat temu przeczytałam, że jest to ulubiona książka Ikera Casillasa. Więc książkę pożyczyłam, przeczytałam w szpitalu i tam nie było problemu, bo zawsze było jasno, ale po powrocie było już mniej różowo, groza wyglądała z każdego kąta. Ta książka nie jest porażająco straszna, ja się troszkę bałam, ale ja naprawdę jestem strachliwa, według mnie, mimo że nie jestem ekspertem, King fenomenalnie buduje napięcie, doskonały dobór słów, odpowiednia konstrukcja zdania i już ku człowiekowi wyciąga zimne palce strach, a na spokojną duszę pada cień. Gdybym się tylko tak nie bała, za punkt honoru postawiłabym sobie zapoznanie się z całą twórczością Mistrza Grozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że książka jest napisana w I osobie, czego jak pisałam w kilku już recenzjach, po prostu alergicznie nie znoszę, tutaj mi wcale nie przeszkadzało, ba! Wręcz nie rzucało się w oczy, nie wiem czy autor jest aż takim geniuszem, czy tłumacz fenomenalnie się sprawił, czy to dwie przesłanki kumulatywnie spełnione, ale ostrzegę, otwierając książkę nie wiedziałam, ze aż tak mnie wciągnie, mimo że ksiażka jest obszerna, przez to ciężka, nie można jej wypuścić z rąk.&lt;br /&gt;Nie jest to li i jedynie studium polityczne przełomu lat 50 i 60 XX wieku, nie jest to publikacja o teoriach spiskowych, to książka o przewrotności czasu, przyjaźni, miłości, szukaniu swojego miejsca nie tylko w przestrzeni, ale przede wszystkim w czasie. To doskonała książka do przeczytania tuż przed Sylwestrem, gdy wszyscy prawie damy się porwać w bagna podsumowań i będziemy w bezsenne noce targowali się z losem, aby tylko ten jeden raz, móc coś zmienić. Bardzo podoba mi się zdanie padające na kartach książki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„(…) głupota jest jedną z dwóch rzeczy, które najlepiej widzimy z perspektywy czasu. Drugą są stracone okazje.”&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;King, jak już pisałam, świetnie posługuje się piórem, trafia w sedno, skupia się nie najważniejszych wydarzeniach, nie tracąc z oczu całości obrazu, dzięki temu książka w żadnym momencie, na przeszło ośmiuset stronach nie wieje nudą, ba! Jakby ze strony na stronę wciąga coraz bardziej i bardziej, tak że ostatnie strony czyta się ze wstrzymanym oddechem, bo z ciekawości zapomina się  wziąć wdech.&lt;br /&gt;Bałam się tej książki, bałam się że będzie przeładowana ideologią, że będzie się w niej roiło od teorii spiskowych, jakże się myliłam, to wymarzona podróż w czasie do innych czasów, czasów, które moi Rodzice pamiętają niewyraźnie a ja mogłam się zanurzyć w ten świat poznać mentalność, zwyczaje, popatrzeć na dziś z perspektywy tamtych czasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie dodatkowym bonusem była też historia niesamowitej miłości, opisana z męskiego punktu widzenia. Miłość poza czasem, opisana przejmująco i wiarygodnie. Dlatego dla mnie ta książka to sygnał, że nie każda książka Kinga to nieprzespane ze strachu noce.&lt;br /&gt;Tymczasem tą szczerze polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu &lt;a href="http://www.proszynski.pl/Dallas__63-p-30948-.html"&gt;Prószyński&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-q5E7gdQWRDg/Tvmrr4GhLbI/AAAAAAAAB2w/HL9eXrXe8ec/s1600/Proszynski.logo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 23px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-q5E7gdQWRDg/Tvmrr4GhLbI/AAAAAAAAB2w/HL9eXrXe8ec/s200/Proszynski.logo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690768374441782706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8868987554174933163?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8868987554174933163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/dallas-63-stephen-king.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8868987554174933163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8868987554174933163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/dallas-63-stephen-king.html' title='&quot;Dallas `63&quot; - Stephen King'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oZBMqDCJCoA/TvmrFignY5I/AAAAAAAAB2k/xa3DIC5dASQ/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3662244050553316041</id><published>2011-12-26T11:41:00.003+01:00</published><updated>2011-12-26T11:53:23.866+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><title type='text'>O czasy! O obyczaje!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JnnWSsUA7NU/TvhRvVvzBGI/AAAAAAAAB1w/_Hj_4io2ZIs/s1600/21238854.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-JnnWSsUA7NU/TvhRvVvzBGI/AAAAAAAAB1w/_Hj_4io2ZIs/s200/21238854.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690388002915943522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tyle osób życzyło mi czasu na czytanie, z okazji Świąt, że spieszę donieść, ze się spełniło. Dopadła mnie grypa. tatuś zrobił córeczce przepyszną kawę, leżę sobie w łóżku opatulona kocykiem, pierzynką z termoforem gorącym(kot oczywiście fałszywa jędza przychodzi tylko jak chce jeść i ani myśli grzać chorej mamusi  - ale to mnie pociesza, czyli nie jest ze mną tak źle). A ja pochłonięta jestem lekturą "Dallas `63", recenzja niebawem, chociaż cegła, to a nie książka, ale wciąga tak niesamowicie, że mimo że ręce mi od ciężaru odpadają dzielnie czytam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim życzę tak miłego spędzania czasu, no może bez konieczności łykania polopiryn, ibupromów i innego syfu który rozwali mi wątrobę nim zdążę oślepnąć -  mam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I powiem Wam szczerze, że jak obserwuję to co się dzieje na świecie i ze Świętami czuję się już bardzo starym człowiekiem, przede wszystkim za czasów mojej "młodości" Święta bez śniegu - owszem, ale w Australii, choinki nie świeciły się w oknach od początku listopada, a ubierane chwilę przed 24 grudnia i dozwolona była tylko jedna próba światełek, premiera choinki w pełnej krasie była w Wigilię po ukazaniu się pierwszej gwiazdki. Ach! pamiętam tą magię i jak tylko to wspominam czuję się znowu dzieckiem, beztroskim i zapatrzonym w to misterium....&lt;br /&gt;A! i co bezpośrednio skloniło mnie do tej smutnej refleksji, godnej klasycznej dysputy młodości ze szkiełkiem i okiem :P Kolędnicy, jako dziewcze mlode ze znajomymi regularnie dorabialiśmy w tej szarj strefie, jako służba liturgiczna z kościoła braliśmy ornat dla króla, i ta która była aniołem brała swoją albę, od zespołu ludowego(w którym oczywiście się udzielałam) mieliśmy gwiazdę i strój śmierci a hitem sezonu był diabeł(oj często nim bywałam) kluczowym elementem tego kostiumu była twarz obwicie wysmarowana tłustym kremem nivea i posypana kakaem marki decomoreno. I zaczynało się chodzenie po domach(z profesjonalnym przedstawieniem a nie samymi kolędami) 26 grudnia a nie... wczoraj przyszli do nas kolędnicy i jakiś Mikołaj się z nimi plątał. No hańba&lt;br /&gt;Chce się zakrzyknąć za bodajże Cyceronem O tempora! o mores! a zaraz potem złożyć ręce, rzec, "czas umierać" i zrobić co się powiedziało ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i układając puzzle w tygodniu poprzedzającym Święta(dlatego taki recenzyjny zastój) oglądałam ze dwa razy reżyserską wersję Władcy Pierścieni i zauważyłam, że jestem wręcz niezdrowo zafascynowana postacią Czarnoksiężnika z Angmaru, czy ktoś ma tak jak ja, czy tylko ja jestem takim Nazgulofilem?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3662244050553316041?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3662244050553316041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/o-czasy-o-obyczaje.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3662244050553316041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3662244050553316041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/o-czasy-o-obyczaje.html' title='O czasy! O obyczaje!'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-JnnWSsUA7NU/TvhRvVvzBGI/AAAAAAAAB1w/_Hj_4io2ZIs/s72-c/21238854.gif' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4063797245793248073</id><published>2011-12-24T15:28:00.002+01:00</published><updated>2011-12-24T15:30:44.145+01:00</updated><title type='text'>Feliz Navidad</title><content type='html'>Moi Kochani, w ten magiczny czas chciałabym Wam życzyć spełnienia marzeń, radości z każdego dnia w którym przychodzi Nam się budzić, niewyczerpanych pokładów nadziei, zdrowia, dobrego humoru i dużo czasu na realizowanie własnych pasji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żebyście mieli obok siebie wiernych przyjaciół i ludzi dla których warto podejmować trud podnoszenia się z drobnych upadków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkiego Najlepszego!&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/jbv9Y627GEM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4063797245793248073?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4063797245793248073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/feliz-navidad.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4063797245793248073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4063797245793248073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/feliz-navidad.html' title='Feliz Navidad'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/jbv9Y627GEM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8673073332698863254</id><published>2011-12-24T12:36:00.002+01:00</published><updated>2011-12-24T12:39:26.705+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Zakład o miłość" - Agnieszka Lingas - Łoniewska</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4fmwj5dX4hc/TvW56SydzQI/AAAAAAAAB00/oMUfTQ9jcv8/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-4fmwj5dX4hc/TvW56SydzQI/AAAAAAAAB00/oMUfTQ9jcv8/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689658115379547394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pełna wzruszeń historia o miłości, zagubieniu i poszukiwaniu siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwia Kujawczak, studentka ostatniego roku historii sztuki, za dwa tygodnie wychodzi za mąż. Wychowana w tradycyjnej, arystokratycznej rodzinie dziewczyna nie wie jednak do końca, jaka ma być jej życiowa droga. Gdy przyjaciółki wyciągają ją z domu na wieczór panieński, nie wie również, że ta noc zmieni jej przyszłość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleks Cichocki „Cichy” to mężczyzna, który nie wierzy w miłość. Wychowywany przez ojca, nigdy nie wybaczył matce, że ich zostawiła. Ale czy Aleks zna prawdę o swoim dzieciństwie? I czy naprawdę jego serce nie potrafi kochać? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sylwia i Aleks poznają się na imprezie. Szorstki w obyciu, pewny siebie, nauczony brania i korzystania z uroków życia mężczyzna intryguje ją. Dziewczyna boi się swoich odczuć, zaczyna zastanawiać się nad swoim dotychczasowym życiem, ułożonym wedle reguł, które narzuca jej rodzina, tradycja i narzeczony. Orientuje się, że nowo poznany mężczyzna zaczyna coraz więcej dla niej znaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wie jednak, że padł pewien zakład…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Zakład o miłość” to piękna historia, która wzrusza i przypomina o tym, że urodziliśmy się po to, aby kochać.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, wiem pisanie recenzji w Wigilię to przesada, powinnam niczym radosny elf w zielonej czapeczce uwijać się po kuchni, ale nie mogłam pozwolić, żeby moje świeże jeszcze wrażenia uciekły. Wrażenia są bardzo świeże, albowiem książkę zaczęłam czytać gdzieś przed północą i skończyłam ją troszkę po północy, ale nie byłam w stanie odłożyć jej wcześniej.  Swego czasu w poszukiwaniu książek tej autorki(bo bardzo wiarygodne osoby mi polecały) przeszłam chyba pół Lublina, po to by tydzień później usłyszeć o I mola książkowego ziemi lubelskiej ;) że Ona ma złe wspomnienia z książką tej autorki, już żałowałam trzech dych za które to mogłam kupić książkę lepszą, a znowu uległam modzie, głupia idiotka. I tak książka przeleżała swój ustawowy termin, skrócony bardzo, bo leżała tylko trzy tygodnie, i wczoraj tak z głupa zaczęłam czytać….&lt;br /&gt;Według mnie to nie jest arcydzieło na skalę światową, ba nawet na polską skalę, książka nie jest przegigancka. To czytadło, romansidło w którym wykorzystano wiele, wiele schematów, bo tak Ona z dobrego domu, on z tajemniczą historią, ona grzeczna dziewczynka, on rozkapryszony bachor, ona delikatna, zwiewna i eteryczna, on nie uszanuje żadnej świętości. Scenariusz stary jak świat, a jednak czytało mi się po prostu fenomenalnie.  Ba! Czytając zastanawiałam się dlaczego ja tej książki nie rzuciłam w kąt i nie poszłam spać, po pierwsze jest pisana z dwóch perspektyw, ale w pierwszej osobie – nie lubię tego bardzo! Po drugie momentami jest za słodko, ale powiem Wam wszystkie wrażliwe i romantyczne dusze warto przeczytać o tej miłości. Mimo wad, bo która książka jest bez wad, to historia jako całokształt jest piękna. Książka nie męczy, czyta się ją lekko, przyjemnie i w mgnieniu oka.&lt;br /&gt;A p. Agnieszka potrafi momentami niesamowicie pięknie operować słowem, tak że normalnie dech zapierało. &lt;br /&gt;Okazało się, że jednak dobrze intuicja mi podpowiadała, żeby zakupić akurat tą książkę. To opowieść z gatunku takich, które pomagają na nowo uwierzyć we wszechpotężną siłę miłości, w to że nawet najgorsza istota stąpająca po ziemi ma w sobie jakieś ziarenko dobra, zalążek serca i że naprawdę każdy może kochać, a Amor vincit omnia, być może troszkę naiwne, słodkie i cudowne, ale być może akurat to było mi potrzebne, ta wiara.  &lt;br /&gt;Nawet pięciu sekund nie wahałam  się nad poleceniem tej książki, bo nie ma co się wahać, warto przeczytać ciekawą historię o… o życiu bo mamy wiele wątków w tej książce to nie jest płytki romans z happy Endem, konfetti i resztą tego hollywoodzkiego badziewia.  Jak bywam sceptyczna jeśli chodzi o polskich autorów, tak to jest kolejna książka, która uświadamia mi że się mylę.&lt;br /&gt;Z pewnością jeszcze sięgnę po książki p. Agnieszki. Bo dzisiaj właśnie dzięki Niej w niezwykle udany sposób zapoczątkowałam, mam nadzieję równie miły jak początek sezon świątecznego obijania się z książką w ręku.&lt;br /&gt;Streszczać książki tym razem nie będę bo opis z okładki delikatnie zarysowuje fabułę a żeby się w temat wgryźć to trzeba przeczytać książkę, a po drugie w domu mnie zaraz za nogi powieszą, że zamiast robić za wspomnianego już elfa, zasiaduję przed komputerem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8673073332698863254?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8673073332698863254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/zakad-o-miosc-agnieszka-lingas-oniewska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8673073332698863254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8673073332698863254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/zakad-o-miosc-agnieszka-lingas-oniewska.html' title='&quot;Zakład o miłość&quot; - Agnieszka Lingas - Łoniewska'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4fmwj5dX4hc/TvW56SydzQI/AAAAAAAAB00/oMUfTQ9jcv8/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5396827055322552430</id><published>2011-12-21T17:06:00.005+01:00</published><updated>2011-12-21T17:32:24.702+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kucharzę'/><title type='text'>kolorowe aksamitne muffiny</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9XPuu6k83tI/TvIH2Lhx-mI/AAAAAAAAB0Q/HBmDFtR5o3k/s1600/P1030259.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9XPuu6k83tI/TvIH2Lhx-mI/AAAAAAAAB0Q/HBmDFtR5o3k/s200/P1030259.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688617906711165538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nabywszy barwniki spożywcze postanowiłam poeksperymentować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bazą był przepis na muffiny drakuli z bloga mojewypieki.blox&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;porcja ciasta na pół i połowę zabarwiłam na czerwono, drugą na zielono. Po upieczeniu przekroiłam i zrobiłam masę według przedwojennego przepisu cioci mojej Mamy. Przełożyłam a że troszkę zostało to pomazałam część muffinkowych kapeluszków. Podobno pyszne :D&lt;br /&gt; przepis na muffiny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki na 24 babeczki:&lt;br /&gt;2,5 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;2 łyżki kakao&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1,5 szklanki cukru (dodałam 1 szklankę)&lt;br /&gt;1,5 szklanki oleju&lt;br /&gt;2 duże jajka&lt;br /&gt;barwnika dawałam na oko, miałam barwnik w proszku i dałam czubeczek łyżeczki...&lt;br /&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;1 szklanka maślanki lub kefiru&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki sody oczyszczonej&lt;br /&gt;2 łyżeczki białego octu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąkę, kakao, sól - przesiać, odłożyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misie miksera zmiksować olej z cukrem, dodawać jajka, jedno po drugim i miksować. Dodać wanilię i barwnik, zmiksować do połączenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do masy dodawać na przemian maślankę i mąkę, do wyczerpania, cały czas miksując.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W małej miseczce wymieszać sodę z octem, powstanie piana. Od tego momentu działać szybko - pianę dodać do ciasta i zmiksować (średnia prędkość miksera przez 10 sekund).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Jo1VmIplMEM/TvIItdKbqMI/AAAAAAAAB0c/VghA91D8VFs/s1600/P1030256.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Jo1VmIplMEM/TvIItdKbqMI/AAAAAAAAB0c/VghA91D8VFs/s200/P1030256.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688618856337877186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(zielona masa ciastowa)&lt;br /&gt;Przygotować formę do muffinek, wyłożyć papilotkami. Ciasto rozdzielić pomiędzy papilotki, nakładając do 3/4 wysokości papilotki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piec w temperaturze 180ºC przez około 20 - 25 minut, do tzw. suchego patyczka (najlepiej bez termoobiegu). Wyjąć, wystudzić na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krem&lt;br /&gt;pól kostki margaryny/masła(jak na Kaśka przystało robiłam na margarynie Kasi)&lt;br /&gt;pół szklanki cukru&lt;br /&gt;dwa jajka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cukier wymieszać z jajkami &lt;br /&gt;do garnka wlać z poł litra wody i zagotować na to postawić garnek z jajkami i cukrem i ubijać  aż się połączy ładnie i zrobi się ciepłe. Nie może być wyczuwalny cukier.&lt;br /&gt;Następnie ostudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciepłą i miękką margarynę ucierać, a gdy jajka z cukrem przestygną wlewać po łyżce, najlepiej do makutry, (glinianej donicy do ucierania maku - jak stało w przepisie), ważne aby wlewać po łyżcze bo jak wlejemy za dużo wszystko się zważy. Ucierać aż wszystko  będzie mialo jednolita konsystencję...&lt;br /&gt;Następnie dzielimy na tyle porcji na ile kolorów mamy zamiar barwić, wsypujemy odrobinę barwnika i mieszamy aż się wszystko połączy.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XYD7eQF8glc/TvIJzpM_PaI/AAAAAAAAB0o/z3mZvMyQDls/s1600/P1030258.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-XYD7eQF8glc/TvIJzpM_PaI/AAAAAAAAB0o/z3mZvMyQDls/s200/P1030258.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688620062160666018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(zestaw do przełożenia)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muffiny przekroić i przekladać masą.&lt;br /&gt;Ja łączylam kolorowo spod z jednego koloru, grzybek z drugiego i kolorowy krem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5396827055322552430?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5396827055322552430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/kolorowe-aksamitne-muffiny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5396827055322552430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5396827055322552430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/kolorowe-aksamitne-muffiny.html' title='kolorowe aksamitne muffiny'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9XPuu6k83tI/TvIH2Lhx-mI/AAAAAAAAB0Q/HBmDFtR5o3k/s72-c/P1030259.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5134143895242172549</id><published>2011-12-19T16:07:00.002+01:00</published><updated>2011-12-19T16:11:00.649+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Florenckie lato" - Judith Lennox</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-TUHgOFRyy8g/Tu9T0ekSmlI/AAAAAAAABz4/qxlmVvAgHyk/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-TUHgOFRyy8g/Tu9T0ekSmlI/AAAAAAAABz4/qxlmVvAgHyk/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687857015415806546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Porywający romans pełen sekretów, zdrady i pasji...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siostry Tessa i Frederica Nicolson spędzają ostatnie beztroskie lato 1933 roku w pięknej Villi Millefiore w pobliżu Florencji. Cztery lata później włoskie wakacje są jedynie dalekim wspomnieniem, a Tessa, jako wzięta modelka, korzysta z uroków londyńskiego życia. Nieprzewidywalna i impulsywna, uważa, że miłość jest jedynie pasjonującą grą, dopóki namiętny romans z żonatym mężczyzną nie doprowadzi do tragicznych konsekwencji. Gdy jej dotychczasowe życie legnie w gruzach, Tessa powróci do Florencji, by leczyć udręczone serce. Stęskniona za siostrą Frederica decyduje się na wyjazd do Włoch. Przeżywa tam niebezpieczne chwile, a pewne przypadkowe spotkanie na zawsze zmienia jej życie. Losy sióstr komplikuje wybuch II wojny światowej. Walka o przetrwanie staje się ważniejsza od pogoni za szczęściem…&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zobaczyłam tytuł i okładkę padał deszcz, za oknem plucha, zimno i jak najbardziej na miejscu jest tęsknota za latem, ciepłem i soczystą zielenią… spodziewałam się kolejnej książki o miłości pod włoskim niebem, zmianie stylu życia, optymizmu i co tu dużo mówić odmóżdżającej lektury, która chociaż na chwile pozwoli uwierzyć, że jeśli wystarczająco mocno się czegoś pragnie, wtedy marzenia się spełnią. Nie oczekiwałam książki tak… skomplikowanej, wielowątkowej, zmuszającej do myślenia, ostatniej, którą wpisałabym na listę lektur przyjemnych, łatwych i odmóżdżającej.&lt;br /&gt;Na samym początku poznajemy Tessę, piękną młodą dziewczynę, która nie pasuje troszkę do czasów w których żyje, dziewczynę która zakochuje się w chłopaku z którym nie ma szans na związek szczęśliwy, spełniony, jedyne na co może liczyć to kradzione chwile sam na sam, dobrą zabawę i żadnych zobowiązań, to pierwsze uczucie, pierwsze zetkniecie się z takim pojmowaniem miłości, relacji między kobietą i mężczyzną wywrze na Tessie niezatarte piętno a także położy się cieniem na życiu wielu ludzi.  Bo po kilku latach znowu spotkamy Tessę, która ze słonecznej Italii wyjechała do deszczowej Anglii, jej matka zmarła, Tessa zajmuje się młodszą siostrą Freddie, zarabia na życie jako modelka, jest piękna i rozchwytywana, ma duże grono wielbicieli z którymi chodzi do łóżka bez zobowiązań. Nie chce małżeństwa, nie chce stabilizacji, chce się dobrze bawić, nie wymaga daleko idących deklaracji, sama też ich nie składa. Pewnego zimowego dnia odwiedza siostrę, nie zdaje sobie sprawy jakie ten wieczór przyniesie konsekwencje, czy gdyby wiedziała szłaby pojeździć na lodowisku, gdzie spotka i początkowo weźmie ją za ducha Milo, pisarz znudzony życiem przy boku pięknej i kochającej go bez granic żony, a mimo to chadzający na boki? Milo i Tessa zakochają się w sobie uczucie opiewane przez poetów, prozaików, muzyków, wszystkich! Okazuje się destrukcyjne niszczy życie Tessy, Rebecki(żony Mila) w perspektywie jeszcze odczuje to na własnej skórze Freddie a także przyjaciele Tessy. &lt;br /&gt;Ta książka to opowieść o silnych kobietach, które szukały swojego miejsca w świecie, wśród historycznego zamętu II wojny światowej. Historia kobiet, które kochały za mocno, jeśli można powiedzieć, że kocha się za mocno. Kochają i płacą za tą milość ogromną cenę, mężczyźni spadają na cztery łapy, Milo – główny sprawca tej tragedii jak gdyby nigdy nic otrzepuje się po tym upadku i rozpoczyna nowe życie z kolejną kobietą zauroczoną jego osobą,  nie ma świadomości, ze swoją lekkomyślnością, skrajnym egoizmem zniszczył komuś życie.&lt;br /&gt;Ta książka zmusza do wielu refleksji, nad życiem, miłością, nad nieprzewidywalnością ludzkiego życia, nie chcę spolerować, ale ta książka obfituje w zaskakujące zdarzenia, zaskakujące, ale nie naiwnie niemożliwe. Los nie rozpieszcza bohaterek, poczytamy o życiu takim jakie ono jest,  o blaskach  i cieniach. &lt;br /&gt;Spotkałam się z opinią, że tytuł nie ma nic wspólnego z opowieścią, ba może odrzucić, bo niektórzy mają przecież dosyć książek o wyjazdach do ciepłych, śródziemnomorskich krajów, owszem akcja dzieje się we Florencji dosłownie przez chwilę. Ale tak naprawdę geneza wszystkich tych zdarzeń, jest to lato z samego początku opowieści, bo może gdyby Tessa spotkała mężczyznę, który pokazałby jej czym jest prawdziwa miłość, bliskość, pokrewieństwo dusz, to wszystko potoczyłoby się inaczej, może byłoby mniej cierpienia, dramatów, straconych szans? &lt;br /&gt;Plusem tej książki jest to, że każdy może interpretować ją na swój sposób, samemu wydobywać na wierzch problemy ważne akurat dla nas. Książkę czyta się błyskawicznie, bo napisana jest dobrym stylem i chociaż często się odrywałam od lektury, aby smętnie patrzeć w okno i przemyśliwać dany problem, nie czuję się jakoś zdołowana(przynajmniej nie tą książką).&lt;br /&gt;Mile się rozczarowałam, oczekiwałam płytkiego czytadła, a przypadkiem odkryłam ciekawą ksiażką o ważnych problemach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa &lt;a href="http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,61865"&gt;Prószyński &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-KfNDSFVVkDQ/Tu9T8CfODYI/AAAAAAAAB0E/fgoexVMdr9I/s1600/Proszynski.logo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 23px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-KfNDSFVVkDQ/Tu9T8CfODYI/AAAAAAAAB0E/fgoexVMdr9I/s200/Proszynski.logo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687857145317297538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5134143895242172549?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5134143895242172549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/florenckie-lato-judith-lennox.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5134143895242172549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5134143895242172549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/florenckie-lato-judith-lennox.html' title='&quot;Florenckie lato&quot; - Judith Lennox'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-TUHgOFRyy8g/Tu9T0ekSmlI/AAAAAAAABz4/qxlmVvAgHyk/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7794264791525473295</id><published>2011-12-18T12:54:00.002+01:00</published><updated>2011-12-18T12:56:56.996+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Bóg, kasa i rock'n'roll" - Szymon Hołownia, Marcin Prokop</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-lgt1XAV0Qhc/Tu3U-sNgyKI/AAAAAAAABzs/Gzz3WspqeYw/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-lgt1XAV0Qhc/Tu3U-sNgyKI/AAAAAAAABzs/Gzz3WspqeYw/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687436077923616930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Hołownia i Prokop w elektryzującej rozmowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zderzenie dwóch odmiennych spojrzeń na religię, kulturę i świat mediów. &lt;br /&gt;Jezus jako marketingowiec, pożytki płynące z noszenia habitu, różnica między Bogiem a idolem, urok pieniędzy i problemy z wolną wolą - to tylko niektóre wątki tej zaskakującej konfrontacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;”Prowadząc rozmowy składające się na tę książkę, robimy po prostu to samo co taksówkarz wiozący pasażera na lotnisko, fryzjer zakręcający klientce loki, babcie gderające w kolejce do laryngologa czy kumple spotykający się po robocie przy piwie. Przedstawiamy nasz punkt widzenia. Dyskutujemy. Spieramy się. Mówimy, co nam się wydaje. Wywalamy na stół to, co nam prywatnie w duszy gra. Tyle, że zamiast o najnowszym serialu, biuście Dody czy bieżącym kursie franka szwajcarskiego częściej gadamy o rzeczach, które mimo wszystko wydają nam się ważniejsze.”&lt;br /&gt;Marcin Prokop&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;”Po tej książce boję się bardziej niż kiedykolwiek, że stosowną lekcję kontemplacji dadzą mi kiedyś aniołowie. Ja będę chciał toczyć z nimi teologiczne dysputy, oni - pogrążeni w słuchaniu Morrisseya - zacytują mi trzydziesty drugi rozdział Mądrości Syracha: „Przemów, starcze, tobie to bowiem przystoi, jednak z dokładnym wyczuciem, abyś nie przeszkadzał muzyce. A kiedy jej słuchają, nie rozwódź się mową ani nie okazuj swej mądrości w niestosownym czasie!”.”&lt;br /&gt;Szymon Hołownia &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam wszystkie książki Szymona Hołowni, które zostały wydane, jeśli wstanę dostatecznie wcześnie(czyli baaardzo rzadko) oglądam Marcina Prokopa w telewizji śniadaniowej. Obu Panow bardzo lubię. Czekałam na tą książkę wiele dni, wyczekiwałam jej jak zbawienia. Kiedy dostałam ją w swoje łapki, byłam szczęśliwa, rzuciłam wszystkie inne lektury, ale nadmiar zajęć w ubiegłym tygodniu uniemożliwił mi przeczytanie książki w jeden wieczór, chociaż to jest książka, którą się delektuje, smakuje oraz rozważa każde zdanie. Nawet najbanalniejsze, nawet najprostsze ma sens, jest jak kawałek z puzzli który współtworzy całość. Bardzo zgrabną całość.&lt;br /&gt;Miałam ochotę na video recenzję z tej książki, ale bałam się, że się rozgadam, że wejdę w zbyt szczegółowe dywagacje. A to nie jest zadaniem tej recenzji, bo to kwestia tylko moich przemyśleń. To moje refleksje, które nasunęły mi się w trakcie czytania, czytania przemyśleń niezwykle mądrych, czasami fundamentalnych a genialnych w swej prostocie. To rozmowa dwójki przyjaciół, nie „Heretyka” i „ortodoksa” wyzywających się wzajemnie, atakujących zajadle, jak wściekłe psy, to rozmowa w której widać serdeczną przyjaźń, wzajemny szacunek dla przekonań drugiego człowieka. Jest to ewenement na dużą skalę, bo nie często  można być świadkiem tak kulturalnej rozmowy o wierze, rozmowy, nie monologu, nie fali wzajemnych oskarżeń. Po prostu przyjacielskiej rozmowy, która otwiera oczy  na wiele spraw związanych z wiarą, Kościołem, też, ale również z popkulturą, zjawiskiem nie do przecenienia w obecnych czasach. Dla mnie, powtarzam, coś fenomenalnego!&lt;br /&gt;To wartościowa książka napisana mądrym językiem, nie wyjętym rodem ze słownika języków obcych, jest to w większości klasyczna, piękna polszczyzna, oczywiście od czasu do czasu upstrzona kolokwializmami, przez to bliższa czytelnikowi, który na co dzień żyje normalnie i czyta coś innego niż traktaty Ojców Kościoła i Filozofów.&lt;br /&gt;Co mi się podobało najbardziej to genialne połączenie treści ważnych, jak wspominałam fundamentalnych i dobrego humoru, naprawdę zdarzało mi się śmiać w głos, kiedy Panowie dogryzali sobie nawzajem, żartobliwie i bardzo kulturalnie, ale naprawdę rzadko mi się zdarza zaśmiać się w głos nad książką. Oczywiście ta dawka humoru nie jest dominująca, to w końcu nie głupiutka, ale zabawna komedyjka, dla mnie to książka w sposób istotny wpływająca na moją duchowość, zauważyłam od pewnego czasu, że do sumienia przemawia mi bardziej Szymon Hołownia niż ksiądz na kazaniu w trakcie którego zdarza mi się wyłączyć i układać grafik na cały tydzień. Nie przerażajcie się to nie jest kazanie, nikt nie stoi z ognistym mieczem, nie zawodzi i nie grozi nam potopem ognia i siarki, po prostu w przystępny sposób rozprawia się o wierze, ale także po prostu o bolączkach współczesnego świata, bez zbytniego patosu, bez generalizowania.&lt;br /&gt;Po prostu brak mi słów, żeby powiedzieć jak podobała mi się ta książka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7794264791525473295?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7794264791525473295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/bog-kasa-i-rocknroll-szymon-hoownia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7794264791525473295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7794264791525473295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/bog-kasa-i-rocknroll-szymon-hoownia.html' title='&quot;Bóg, kasa i rock&apos;n&apos;roll&quot; - Szymon Hołownia, Marcin Prokop'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lgt1XAV0Qhc/Tu3U-sNgyKI/AAAAAAAABzs/Gzz3WspqeYw/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4619206200437939771</id><published>2011-12-12T19:53:00.002+01:00</published><updated>2011-12-12T19:55:33.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Gustaw i ja" - Magdalena Zawadzka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Hv6IGaWFdgk/TuZODxjUnfI/AAAAAAAABzg/Ep_H_I4MZvo/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Hv6IGaWFdgk/TuZODxjUnfI/AAAAAAAABzg/Ep_H_I4MZvo/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685317406349893106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Opowieść o wspólnym życiu niezwykłej pary aktorskiej – Magdaleny Zawadzkiej i Gustawa Holoubka. Historia ponad trzydziestoletniego szczęśliwego i spełnionego związku opisana barwnie i dowcipnie przez Magdalenę Zawadzką. Niepublikowane dotąd zdjęcia i dokumenty z rodzinnych archiwów niezwykle wzbogacają tę piękną opowieść. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio znane osoby, znane z radia, telewizji, pierwszych stron gazet piszą książki o swoim życiu, czy po prostu z poradami, kilka takich dzieł już recenzowałam, na wiele mam ochotę, wielu na pewno nie tknę… ale na książkę p. Magdy Zawadzkiej miałam ogromną ochotę, kocham jej kreację Basi Wołodyjowskiej, uwielbiałam Gustawa Holoubka wybłagałam książkę na urodziny. Właśnie skończyłam czytać, jeszcze mam łzy na policzku.&lt;br /&gt;Dwie wybitne osoby, które dzieli różnica wieku, można powiedzieć ogromna 21 lat On ma już drugą żonę, Ona na razie pierwszego męża. Czy dalibyście szansę temu związkowi, ja nigdy nie spojrzałabym na takiego faceta, pal sześć różnicę wieku, ale te dwie żony, dwójka dzieci… ot na ich przykładzie widać jak mało znaczą stereotypy gdy w grę wchodzi miłość, milość i pokrewieństwo dusz. Piękna jest ta opowieść p. Magdy, piękna historia miłości takiej jak z Listu św. Pawła, cierpliwej, takiej co nigdy nie ustaje, Boże mój świeczki w oczach miałam, jak Ona pięknie o Nim opowiada, naprawdę wydaje mi się zbędnym pisanie o tej książce na której składają się wspomnienia, miłość i pragnienie przedłużenia życie osobie kochanej. Wydaje mi się, że każdemu należy życzyć tak pięknego uczucia, takiego wiernego trwania przy bliskiej osobie, takiego wsparcia. &lt;br /&gt;Nie jest to bynajmniej ckliwa, pełna patosu opowieść o wielkim aktorze, to pełna anegdot opowieść o codzienności życia z osobą wyjątkową. Człowieku który miał swoje wady, nie tylko zalety, który miał swoje nałogi, ale nie zabijało to w Nim dobroci, nie przysłaniało tak wielu cech dobrych.&lt;br /&gt;Opowieść o związku w którym różnica wieku dla niektórych pewnie negująca sensowność rozpoczynania takowego, jest dobra, dla obu stron. Pełna humoru i wzruszeń historia o życiu we dwoje w cieniu wielkich premier i małych problemów.&lt;br /&gt;Naprawdę gorąco polecam. Piękny język, możliwość poznania świata teatru, filmu zza kulis, a także piękne zdjęcia to niewątpliwy atut tej książki, która będzie pięknym prezentem na Gwiazdkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A recenzję tą dedykuję Joasi, bo  czytając ją myślałam o Tobie i mam nadzieję, ze również Ci się spelni&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4619206200437939771?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4619206200437939771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/gustaw-i-ja-magdalena-zawadzka.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4619206200437939771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4619206200437939771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/gustaw-i-ja-magdalena-zawadzka.html' title='&quot;Gustaw i ja&quot; - Magdalena Zawadzka'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Hv6IGaWFdgk/TuZODxjUnfI/AAAAAAAABzg/Ep_H_I4MZvo/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7862190334759816605</id><published>2011-12-12T14:27:00.004+01:00</published><updated>2011-12-12T14:37:40.765+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>i się nazbierało (na stos)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-1DuSE-iCIwg/TuYBrzyYfrI/AAAAAAAABzI/CbXshYy5Wiw/s1600/P1030250.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1DuSE-iCIwg/TuYBrzyYfrI/AAAAAAAABzI/CbXshYy5Wiw/s200/P1030250.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685233431749361330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak... myślałam, że uda mi się zerwać z nałogiem, ale nic z tych rzeczy, ponieważ przełom listopada i grudnia jest pretekstem do obdarowywania się w mojej rodzinie(dobrze, że nie holdujemy tradycji picia z każdej z tych okazji bo bylibyśmy rodziną alkoholików u których ten ciąg trwałby od połowy listopada do końca grudnia, bo w tym okresie dosłownie każdy z mojej najbliższej rodziny ma okazję do wzniesienia toastu, rekordzistką jest mój Szwagier(urodziny, imieniny i rocznica ślubu z Mą Siostrą) oraz ja(imieniny i urodziny), ale my mamy pretekst do nabywania książek, ja mam pretekstów milion i dodatkowo częste wyjazdy na Wschód, do Lublina w którym jest wiele urokliwych tanich księgarni) wszystko to złożyło się na ten stos, prezentowo-recenzyjny i zakupowy. Część już jest zrecenzowana, co widać po wcześniejszych postach.&lt;br /&gt;Dodatkowo dziś dostałam widoczną na fotografii kartkę świąteczną i śliczną gwiazdkę od Wydawnictwa Harlequin co mnie ogromnie wzruszyło i przyprawiło o przypływ niesamowicie ciepłych uczuć.&lt;br /&gt;Po kliknięciu zdjęcie powiększy się ukazując moją przepiękną podłogę, która sprzątania nie widziała lat sto oraz drzwi które przeżyły wiele ataków kocich i psich pazurów.&lt;br /&gt;Na poniższej fotografii, tak gratisowo moje Kocie dziecko które stęsknione za matką rozłożyło się na fotelu na którym ta matka zalega po powrocie :p. Lubię powroty do domu i chociaż nastroju Świąt jeszcze nie czuję, to mimo wszystko kocham wracać do ciepłego domu do tego małego, chociaż utuczonego i rozpuszczonego kociaka, który tak rozkosznie po rozłące wpycha się na kolana i doprasza się pieszczot...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-NiqriiPVxOc/TuYDTrtPZYI/AAAAAAAABzU/ySnHDJ7pNF0/s1600/P1030247.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NiqriiPVxOc/TuYDTrtPZYI/AAAAAAAABzU/ySnHDJ7pNF0/s200/P1030247.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685235216286705026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7862190334759816605?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7862190334759816605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/i-sie-nazbierao-na-stos.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7862190334759816605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7862190334759816605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/i-sie-nazbierao-na-stos.html' title='i się nazbierało (na stos)'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-1DuSE-iCIwg/TuYBrzyYfrI/AAAAAAAABzI/CbXshYy5Wiw/s72-c/P1030250.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7586082564136101165</id><published>2011-12-10T21:43:00.003+01:00</published><updated>2011-12-10T21:52:54.995+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Marzenia i tajemnice" - Danuta Wałęsa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-D_m8k8qskwE/TuPFqhv_13I/AAAAAAAABy8/2Qyc1ig__pY/s1600/155x220%2B%25285%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-D_m8k8qskwE/TuPFqhv_13I/AAAAAAAABy8/2Qyc1ig__pY/s200/155x220%2B%25285%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684604489076561778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;PANI PREZYDENTOWA PRZERYWA MILCZENIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo osobista, szczera opowieść o życiu, miłości, rodzinie i politycznych przemianach. Z wspomnień wyłania się portret odważnej i mądrej kobiety, która pragnęła miłości i rodzinnego szczęścia, a znalazła się w centrum rewolucyjnych wydarzeń, które przetaczały się przez Polskę i jej małą kuchnię na gdańskim blokowisku. Często ponad siły zmęczona, pod nieobecność męża, który tworzył ruch Solidarności, Danuta była podporą rodziny. Śmiała, otwarta na ludzi, teraz, kiedy spełniła się jako matka i żona, znalazła czas dla siebie i dała światu opowieść o wielkiej historii i własnej rodzinie. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jakoś nie po drodze było mi z publikowaniem recenzji, wyjazd, pobyt w innym mieście, szukanie swoich ścieżek, mylenie autobusów, które w tym dziwnym miejscu nazywane są MPKami a ja sądzę, że to po prostu zakamuflowane czołgi radzieckie. Ale ad rem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drogę wzięłam książkę Danuty Wałęsy, książkę głośną, mającą być rewolucją, końcem zmowy milczenia wokół rodziny Lecha Wałęsy, człowieka który ma tyleż samo wrogów na śmierć co równie oddanych przyjaciół. Nie chcę się w tej recenzji skupiać na ocenie działalności politycznej Lecha Wałęsy, bo to nie jest głównym tematem tej książki.&lt;br /&gt;Życie, człowiek jest jak drzewo, metafora znana prawda? Zapuszcza korzenie, puszcza gałązki, zmaga się z silnymi wiatrami, po tą jakże, moim zdaniem oklepaną, metaforę sięga p. Danuta Wałęsa na samym początku swoich wspomnień, uparcie w wielu fragmentach powraca do tego zapuszczania korzeni, aż tak nie sprawdzałam, ale chyba każda opowieść o przeprowadzce Wałęsów kończy się,  właśnie przypomnieniem motywu drzewa. Moim zdaniem – zupełnie niepotrzebne, ta książka to nie utwór podzielony na zwrotki i powtarzający się refren… ufam, że czytelnik jest człowiekiem inteligentnym i wystarczy jednokrotne opisanie danego zjawiska, zamiast powtarzać w kółko jedno i to samo, co nic nie wnosi do historii.&lt;br /&gt;Kto nie zna rodziny Wałęsów? Każdy coś słyszał, każdy coś wie, zapewne osoby jeszcze troszkę młodsze ode mnie będą wiedziały to z historii czy z WOSu ja jeszcze pewne wydarzenia pamiętałam, przez mglę, ale pamiętałam, głównie chodzi o prezydenturę Wałęsy, ale jak to się zaczęło nie mam prawa pamiętać, p. Danuta jest rówieśniczką mojej Mamy, którą książka ujęła i zachwyciła. Po prostu. Ja przeczytałam ją piorunem, ale z towarzyszącym mi uczuciem irytacji oraz tłukącym się po pustej czaszce pytaniem, po co te wynurzenia, po co ta, mimo wszystko sporej objętości, opowieść, niewnosząca NIC NOWEGO.  Mojej Mamie się podobało, gdyż jak mniemam identyfikowała się z bohaterką, żyła w tych samych czasach, przypominała sobie pewne wydarzenia, czy widziała wypadki na Wybrzeżu w innym świetle. Pani Danuta, moim zdaniem w swej opowieści ma takie trzy główne wątki, pierwszy to działalność polityczna męża, opisuje wszystkie ważniejsze wydarzenia historyczne z boku osoby zaangażowanej w ten historyczny wir,  jest osobą, która jest z jednej strony w samym centrum tego huraganu i paradoksalnie jest najbardziej odsunięta, gdyż mąż jej się nie zwierza, nie radzi się jej. To jest drugi nurt, jej wieczna samotność, alienacja, dom, rodzina, gromada!! Dzieci na głowie i jeszcze wielka historia depcąca po piętach i oczywiście jej trud włożony w podtrzymanie rodziny, podkreślanie jak to świetnie sobie radziła, sama, jak kocha trudne wyzwania. Moim zdaniem jest to jedna z wielu niekonsekwencji tej książki, skoro tak dobrze jej samej, to dlaczego w innych miejscach narzeka na samotność. W jednym miejscu, gdy na początku pisze o sobie o swojej rodzinie, swoim wykształceniu podkreśla jak mało znaczy wykształcenie, jak jest to Malo istotne, po to, żeby na sam koniec opisując swoje dzieci z dumą podkreślać co osiągnęły, jakie wykształcenie zdobyły i jak to wspaniale, pięknie i uroczo.&lt;br /&gt;Bardzo nie podobał mi się w tej książce swoisty, moim zdaniem, relatywizm moralny, Pani Danuta mimo, że deklaruje swoją głęboką wiarę, swoje przywiązanie do Ojca Świętego, to jak starała się kierować zasadami wiary, bardzo łatwo zapomina o tym fundamentalnym „nie sądźcie abyście nie byli sądzeni”, Pani Danuta bardzo łatwo, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, feruje wyroki, Pan Wałęsa mógł kogoś odsuwać od siebie, wtedy na pewno miał powód, gdy dzieje się w drugą stronę, wtedy jest to zdrada, zachowanie gorsze niż postępowanie gen. Jaruzelskiego, podkreślam to albowiem, mimo upływu czasu generał jest synonimem zła i za parę dni będziemy mogli obserwować falę ataków. Pani Danuta, co normalne, lojalność w związku jest oczywiście bardzo ważna, więc normalne, że broni, usprawiedliwia niemalże każde zachowanie męża, ale jest bezlitosna, dla przeciwników politycznych.  Co mnie ubodło, osobiście bardzo nie spodobało Mie się takie zachowanie to oskarżanie o coś jakiejś osoby, ferowanie ostrych, w sumie niepopartych namacalnymi dowodami sądów i powiedzcie jak tak potraktowana osoba ma się bronić? Wiele osób przeczyta tą książkę bo jest rozchwytywana i wyrobi sobie opinię, do kogoś przylgnie błoto, zostanie przyczepiona łatka, Pani Danuta twierdzi, że nie zna się na polityce, że nie lubi polityki po co więc tak gorąco miejscami się w nią angażuje? Niepojęte jest to dla mnie. Być może ktoś wyprowadzi mnie z błędu. Mimo wszystko uważam, że człowiek na poziomie w naszym społeczeństwie powinien hołdować starożytnej zasadzie de mortuis nihil nisi bene, czyli o zmarłych, albo dobrze, albo wcale… &lt;br /&gt;Czy poznajemy tajemnice Danuty Wałęsy? Moim zdaniem absolutnie nie, to grzeczniutka książka, nawet jeśli wspomniany będzie prof. Falandysz, ani słowem nie zostanie napomknięto o zjawisku falandyzacji prawa o wyskokach dzieci… o tym nie przeczytacie w tej książce, ale o tym jak trudno jest być dzieckiem prezydenta już tak, wszystko co złe wydarzyło się w rodzinie to przez nieobecność Lecha Wałęsy w domu rodzinnym oraz brzemię nazwiska i urzędu. Nie mam dzieci, więc nie skwituję tego, że według mnie to wygodna wymówka, według mnie tak to wygląda.&lt;br /&gt;Książka nie zdradza tajemnic, czy pokazuje marzenia Danuty Wałęsy, teoretycznie powinna to czynić, tak jest zatytułowana książka z jej wspomnieniami, jednak Pani Danuta sama twierdzi, ze o czymś takim nie marzyła. Nie sugerujcie się tytułem, moim zdaniem powinien on brzmieć „Danuta Wałęsa. Autopanegiryk”. &lt;br /&gt;Danuta Wałęsa miała bez wątpienia ciekawe życie, aczkolwiek do momentu wyjazdu po Pokojowego Nobla prowadziła typowe życie kobiety tamtych czasów. Często opisując wydarzenia zwłaszcza te doniosłe, buduje strasznie sztuczne, napuszone zdania, wiec nie zawsze jest to lektura przyjemna. Dobra jako studium danego okresu naszych czasów… a i to tylko w pewnym względzie, bo Malo dowiemy się o podróżach zagraniczny, Pani Danuta Królową Elżbietę II określi po prostu fajną babką i nic więcej. Wydaje mi się, że materiał na fascynującą historię był genialny, ale zmarnowano ten potencjał zbytnim użalaniem się nad sobą na przemian z wychwalaniem pod niebiosa własnej osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sam koniec taka refleksja, że okładka, szata graficzna są bardzo mylące, sugerują, że ta książka jest dziełem wyłącznie p. Wałęsy, a tak nie jest. Nie lubię takiego wprowadzania w błąd czytelnika. O ile lepiej zostało to rozegrane w przypadku książki o p. Czubaszek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7586082564136101165?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7586082564136101165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/marzenia-i-tajemnice-danuta-waesa.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7586082564136101165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7586082564136101165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/marzenia-i-tajemnice-danuta-waesa.html' title='&quot;Marzenia i tajemnice&quot; - Danuta Wałęsa'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-D_m8k8qskwE/TuPFqhv_13I/AAAAAAAABy8/2Qyc1ig__pY/s72-c/155x220%2B%25285%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4704931630250301877</id><published>2011-12-10T19:45:00.002+01:00</published><updated>2011-12-10T19:51:02.980+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><title type='text'>:)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-h4QFPV720CI/TuOqAd0i3cI/AAAAAAAAByw/dVFgJnn8mdg/s1600/007.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-h4QFPV720CI/TuOqAd0i3cI/AAAAAAAAByw/dVFgJnn8mdg/s200/007.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684574079653436866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dotarłam z wyprawy na dziki Wschód, zimno tam, ale świątecznie i tanich księgarni moc dlatego chyba niedługo stosinek się pojawi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja piszę tego posta, aby oficjalnie podziękować Edith, która była tak kochana i wzięła mnie wydarła z pustego samotnego pokoju, pochodziła ze mną  posiedziała, posłuchała mojego dziamdziolenia i mnie nie zabiła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest Wspaniała :* :* :*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4704931630250301877?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4704931630250301877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4704931630250301877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4704931630250301877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/blog-post.html' title=':)'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-h4QFPV720CI/TuOqAd0i3cI/AAAAAAAAByw/dVFgJnn8mdg/s72-c/007.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6654278629631417567</id><published>2011-12-07T19:09:00.001+01:00</published><updated>2011-12-07T19:11:33.867+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Każdy szczyt ma swój Czubaszek. Maria Czubaszek w rozmowie z Arturem Andrusem" -   Artur Andrus, Maria Czubaszek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-jhwjUQBYDys/Tt-sTt2Z8DI/AAAAAAAAByk/VouWPM8ImnQ/s1600/155x220%2B%25284%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-jhwjUQBYDys/Tt-sTt2Z8DI/AAAAAAAAByk/VouWPM8ImnQ/s200/155x220%2B%25284%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683450709490135090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Rozmowa dwóch wybitnych osobowości polskiej sceny kabaretowej – Artur Andrus wnikliwie przepytuje Marię Czubaszek z jej twórczości oraz burzliwego życia towarzyskiego i rodzinnego. W tej niezwykłej książce-wywiadzie znajdą się nie tylko współcześnie przeprowadzone rozmowy, ale i fragmenty satyrycznej i literackiej twórczości Marii Czubaszek. Niektóre z nich, odnalezione „w tapczanie”, przypomniane zostaną Czytelnikom po wielu latach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla Marysi nie był to łatwy czas. Nie cierpi wspomnień!!! I kiedy zorientowała się, że będę Ją do nich zmuszał, bo przecież w tej sprawie ta książka, zaczęła mnie unikać. Nie znosi swojej twórczości!!! I kiedy było jasne, że będę nalegał, żeby przeczytała coś, co kiedyś napisała, przestawała odbierać telefon. Ma bardzo niefrasobliwy stosunek do swoich tekstów. Nie prowadzi żadnego archiwum, na pytanie „masz?” zazwyczaj odpowiada „gdzieś miałam”. To, co udało się tutaj zamieścić, spisane jest z taśm zachowanych w archiwum dawnej Redakcji Rozrywki Programu III Polskiego Radia, kilku nagrań telewizyjnych. (...) Ta rozmowa nie kończy się w jakimś logicznym momencie. Kończy się w momencie koniecznym dla ratowania naszej znajomości. Gdybym jeszcze kilka razy próbował ją zapytać o jakieś wspomnienie z dzieciństwa, znienawidziłaby mnie na zawsze.&lt;br /&gt;Artur Andrus &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj umiłowani Rodzice zawołali mnie na tygodniową porcję dobrego humoru, czyli Kubę Wojewódzkiego u którego było trio dziwolągów(IMO) oraz wspaniała jak zwykle Maria Czubaszek, ponieważ uśmiałam się do zakwasów na czymś co szumnie zwę mięśniem czterogłowym brzucha :P było to  dla mnie impulsem, aby w Wielką Podróż na Wschód zabrać książkę „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” chciałam sprawdzić czy to dobry wybór i otworzyłam książkę… i właśnie ją zamknęłam, po ostatniej kropce. Efekta? Muszę szukać nowej lektury podróżnej i brzuch boli mnie bardziej niż po odcinku Wojewódzkiego. &lt;br /&gt;Książka to zapis rozmów autora z Marią Czuwaszek, na różne tematy, gdyż Pani Marii(tak wynika z mych obserwacji) nie bardzo można narzucić temat, tak jak sędzia jest królem postępowania tak Ona jest sterem rozmowy, autor, gdy zależało mu bardzo na danym, tak zwanym sednie sprawy, starał się sprowadzać p. Marię z manowców dygresji. To niesamowicie ciekawa książka, momentami bawi do łez, często zmusza do refleksji, również, być może  o dziwo! Wzrusza.&lt;br /&gt;To świadectwo ogromnego poczucia humoru i dystansu, rozmowy opatrzone fragmentami pisarskiej twórczości Pani Marii, rysunkami Jej męża, ora ciekawymi zdjęciami.&lt;br /&gt;Moim zdaniem tej książki nie da się  opisać, trzeba ją przeczytać, wgryźć się w to poczucie humoru, dać się porwać. Jestem pewna, że nie pożałujecie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6654278629631417567?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6654278629631417567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/kazdy-szczyt-ma-swoj-czubaszek-maria.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6654278629631417567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6654278629631417567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/kazdy-szczyt-ma-swoj-czubaszek-maria.html' title='&quot;Każdy szczyt ma swój Czubaszek. Maria Czubaszek w rozmowie z Arturem Andrusem&quot; -   Artur Andrus, Maria Czubaszek'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-jhwjUQBYDys/Tt-sTt2Z8DI/AAAAAAAAByk/VouWPM8ImnQ/s72-c/155x220%2B%25284%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8626873598918854008</id><published>2011-12-07T10:13:00.002+01:00</published><updated>2011-12-07T10:17:15.706+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatnie'/><title type='text'>Lublin - oficjalnie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5A3jxitcnSo/Tt8vEDWRadI/AAAAAAAAByY/mImt2PAxtiQ/s1600/21180272.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5A3jxitcnSo/Tt8vEDWRadI/AAAAAAAAByY/mImt2PAxtiQ/s200/21180272.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683313001429559762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jutro oficjalnie jadę do Lublina spędzę tam prawie trzy dni  więc jeśli któryś z książkowych moli lubelskich miałby ochotę na kawę, proszę o mejlowy kontakt, ja pocztę sprawdzam w telefonie(a nie wiem czy laptopa wezmę) więc jestem na bieżąco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8626873598918854008?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8626873598918854008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/lublin-oficjalnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8626873598918854008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8626873598918854008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/lublin-oficjalnie.html' title='Lublin - oficjalnie'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5A3jxitcnSo/Tt8vEDWRadI/AAAAAAAAByY/mImt2PAxtiQ/s72-c/21180272.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5307336243029604196</id><published>2011-12-05T21:33:00.002+01:00</published><updated>2011-12-05T21:40:20.444+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Światła września" - Carlos Ruiz Zafón</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Y6S3xzgLG_0/Tt0sEeK3ETI/AAAAAAAAByM/xZaRB4ogQUw/s1600/155x220%2B%25283%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Y6S3xzgLG_0/Tt0sEeK3ETI/AAAAAAAAByM/xZaRB4ogQUw/s200/155x220%2B%25283%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682746760141148466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje oprowadzone po części domu pełnego przedziwnych mechanicznych zabawek. Dowiaduje się również o dziwnej chorobie żony Lazarusa. Po pewnym czasie Irene zaprzyjaźnia się z Hannah, kucharką wynalazcy, dzięki której poznaje Ismaela. Kiedy Hannah zostaje odnaleziona martwa, Irene i Ismael postanawiają zgłębić tajemnicę jej śmierci. Aby tego dokonać, będą musieli rozwiązać szereg zagadek związanych z Lazarusem i jego żoną.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zafon jest moim Mistrzem, Mistrzem przez duże M. Każda jego książka jest czymś co trudno opisać, trzeba przeczytać, jak ten człowiek buduje napięcie, konstruuje atmosferę, mówią że mistrzem grozy jest King, Zafon pisze dla młodzieży, w takim razie jest bez wątpienia odpowiednikiem Kinga dla tej grupy wiekowej.  Nie zaliczam się od kilku lat do nastolatek, ale sama mam serce w gardle, czytając jego książki, zwłaszcza finały, które są arcydziełami do tego stopnia, że człowiek nie może odłożyć książki nim dobrnie do ostatniej kropki, ja osobiście boję się odkładać te książki, muszą być przeczytane, wtedy nie są groźne.&lt;br /&gt;Uważacie, że majaczę? A czytaliście „Światła września”? Tym razem przenosimy się do pełnej uroku Normandii, usłyszymy szum fal, krzyk mew, poczujemy słony smak morskiej bryzy. Przeniesiemy się tam razem z rodziną, która straciła swoją głowę, czyli ojca dwójki dzieci Ireny I Doriana, oraz najukochańszego męża, aby uniknąć tak zwanego klepania biedy, matka – Simone dostaje pracę u producenta zabawek Lazariusza, który mieszka w ogromnym domu z przykutą do łóżka żoną. Rodzina zamieszkuje w urokliwym domku na Cyplu. Wszystko wydaje się układać, tak jakby statek wpływał na spokojne wody, do bezpiecznej zatoki. Azylu. Ale kto zna  sposób w jaki Zafon pisze swoje książki wie, że ta cisza to spokój przed burzą… A mroczna historia, której początek sięga wielu lat wstecz i rozpoczął się na mrocznych ulicach Paryża, jakby żywcem wyjętych z „Nędzników” Hugo stopniowo nabiera mocy.  Mistrzowsko skonstruowana fabuła, stopniowo narastająca groza, gradacja napięcia. Jak dla mnie kolejna mistrzowska  książka Geniusza.&lt;br /&gt;Jest to następna książka autora, która angażuje w pełni czytelnika, wciska w fotel, sprawia, że każdy nagły dźwięk w cichym domu, w nocy podczas lektury sprawia że człowiek podskakuje jak oparzony. Przynajmniej ja tak reagowałam, bo jestem okropnie strachliwa, ale jednocześnie jestem łasa na dobrą książkę, dlatego tak się ciesze, że czeka na mnie jeszcze jedna książka Zafona(oby pisał jak najwięcej).&lt;br /&gt;Ja nawet nie pisze, że polecam „Światła września” moim zdaniem jest to obowiązkowa lektura, nie tylko o złych duchach, ale o miłości, przyjaźni, wierności. Mnie książka przejmowała niewysłowioną grozą, ale pozwalała się całkowicie oderwać od moich myśli – coś czego niezbędnie potrzebowałam. Nie tylko groza dotknęła mnie do szpiku kości, także ogromny smutek, smutek zapadał gdy czytałam o losach smutnego dzieciństwa, opuszczenia, marzeń tak silnych, że są jedyną motywacją do zaczerpnięcia oddechu.&lt;br /&gt;I dlatego właśnie uważam książkę za genialną, bo wzbudza tak wiele uczuć, bo wywołuje to słodkie rozdarcie, kiedy z jednej strony człowiek chce jak najszybciej skończyć książkę, wiedzieć jaki będzie finał, a z drugiej strony chce czytać w nieskończoność, bo zakończenie lektury wiąże się z końcem przygody….&lt;br /&gt;Po prostu wizytówka Zafona, nowy tytuł, ale świetny kawałek prozy – jak zawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5307336243029604196?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5307336243029604196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/swiata-wrzesnia-carlos-ruiz-zafon.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5307336243029604196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5307336243029604196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/swiata-wrzesnia-carlos-ruiz-zafon.html' title='&quot;Światła września&quot; - Carlos Ruiz Zafón'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Y6S3xzgLG_0/Tt0sEeK3ETI/AAAAAAAAByM/xZaRB4ogQUw/s72-c/155x220%2B%25283%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-895544688019519863</id><published>2011-12-05T11:55:00.002+01:00</published><updated>2011-12-05T11:59:05.984+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Emancypacja Mary Bennet" - Colleen McCullough</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-hagYwgrTIAA/TtyjrpUjfxI/AAAAAAAAByA/71IEUbCieww/s1600/155x220%2B%25282%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hagYwgrTIAA/TtyjrpUjfxI/AAAAAAAAByA/71IEUbCieww/s200/155x220%2B%25282%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682596800056491794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Napisana z rozmachem, wielowątkowa kontynuacja jednego z największych bestsellerów wszechczasów - "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen. Autorka z dużym poczuciem humoru opisuje absurdy świata romantycznych ideałów, uwikłania towarzyskie, wnikliwie przygląda się jakie możliwości rozwoju miały kobiety w XVIII-wiecznej Anglii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną bohaterką jest Mary, jedna z sióstr Bennet. Po śmierci matki, postanawia wreszcie zrealizować pragnienia, o których spełnieniu przez lata mogła jedynie marzyć. Mimo sprzeciwu środowiska postanawia samotnie wyruszyć w podróż po Anglii , aby zobaczyć jak naprawdę wygląda rzeczywistość...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna dynamizmu, nieprzewidzianych zwrotów akcji i romantycznych wzruszeń dalsza historia rodziny Bennet, której losy opowiedziane ponad 200 lat temu przez Jane Austen dziś znajdują ciągle nowe pokolenia czytelników. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma osoby chyba, która nie znałaby Jane Austen „Duma i uprzedzenie” jest legendą literatury, kolejne pokolenia kobiet, dziewcząt zakochują się w panu Darcy`m,  śledzą losy jego i Lizzy i pewnie usychają z ciekawości jak ułożyło się bajkowe życie w Pemberley.   Ja wprawdzie od pana Darcy`ego zawsze wolałam pułkownika Brandona, ale ekranizacje Dumy i uprzedzenia lubię oglądać i jakieś uczucia wciąż we mnie to wzbudza, tak jak i lektura… Zawsze było mi żal Mary, którą autorka potraktowała bardzo niesprawiedliwie, dziewczyna jest wyśmiewana, nikt jej nie ceni, nie ma szans na szczęście. Jakież było moje zadowolenie gdy usłyszałam o kontynuacji, która ma skupić się właśnie na osobie tej dziwnej siostry Bennet.  Jestem uprzedzona jeśli chodzi o kontynuacje, czytałam kilka takich tworów i to nigdy nie było nic dobrego… dlatego rok wytrzymałam bez zakupu tej książki, ale w sobotę już pękłam. W pociągu zaczęłam czytać i wsiąkłam… nie wiem dlaczego bo książka jest fatalna, jako kontynuacja, bądź co bądź bardzo dobrej książki, jest po prostu poniżej krytyki. Nie wiem jak autorka, która napisała tak ładne „Ptaki ciernistych krzewów” mogła stworzyć coś tak oderwanego od realiów.&lt;br /&gt;Od zakończenia akcji Dumy i uprzedzenia minęło 20 lat, Jane, Lizzy i Kitty oraz Lydia mają swoich mężów, Kitty wprawdzie owdowiała, ale każda z dziewcząt lepiej, lub gorzej(Lidia) ułożyły sobie życie, tylko Mary w pewien sposób zmuszona została do zajęcia się swoją specyficzną matką. Każdy pamięta panią Bennet, która była irytująca, ale na pewno nie zasłużyła na wszystkie epitety które spadają na jej głowę w tej książce, zwłaszcza po jej śmierci, bo tak zaczyna się ta książka, matka sióstr Bennet umiera i to jest impuls który sprawi że życie Mary się zmieni, Mary która nie jest tak denerwująca, brzydka i odpychająca, oczywiście wszystko się zmieniło, urodą nie ustępuje swojej pięknej siostrze Lizzy jest kobietą błyskotliwą, oczytaną… autorka postąpiła w sposób niedopuszczalny zmieniła każdą postać Austenowskiego pierwowzoru. Jeśli myślicie, ze spotkacie na kartach książki dumnego, ale czarującego Fitzwilliama to się mylicie, jego miejsce zajął bucowaty Fitz, w książce nie występuje pod innym imieniem. Lizzy jest sfrustrowaną mężatką, krzywdzoną przez męża, Jane to rozpłodowa klacz stajni Bingleyów, wiecznie w ciąży i wiecznie zapłakana, Lydia to alkoholiczka i nimfomanka. A Charles Bingley na kartach książki jest gościem, bo bawi w koloniach zabawiając się z kochanką…&lt;br /&gt;Książkę połknęłam, bo czyta się ją lekko, bez przymusu czy uczucia obrzydzenia, a gdy zapomni się, że należy to przystawić do oryginału to lektura jest znośna, chociaż oderwana w moim mniemaniu nie tylko od pierwowzoru, ale także od realiów epoki, autorka dała się poznać jako pisarka która porusza bez skrępowania tematy uważane w danej epoce za tabu, ale moim zdaniem tutaj przesadziła. Akcja książki dzieje się około roku 1815 a bohaterki są tak wyemancypowane, że i sto lat później będzie to jeszcze ekstrawagancja, Austen w grobie się przewraca widząc co zrobiono z jej bohaterami.&lt;br /&gt;Dobrze odpoczywało mi się przy lekturze, nie wymagała ode mnie stałego skupienia na książce, myśli mogły bujać swobodnie i mimo, że wiadomo że będzie jakiś spektakularny happy end aż takiej formy się nie spodziewałam, mimo wszystko nie potrafię powiedzieć co mi się podobało w tej książce aż tak, że nie żałuję ani czasu, ani pieniędzy. Po prostu mimo, że obiektywnie książka jest słaba, czyta się ją dobrze. Przynajmniej ja miałam takie odczucia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-895544688019519863?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/895544688019519863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/emancypacja-mary-bennet-colleen.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/895544688019519863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/895544688019519863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/emancypacja-mary-bennet-colleen.html' title='&quot;Emancypacja Mary Bennet&quot; - Colleen McCullough'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hagYwgrTIAA/TtyjrpUjfxI/AAAAAAAAByA/71IEUbCieww/s72-c/155x220%2B%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-928492586613747738</id><published>2011-12-04T19:01:00.002+01:00</published><updated>2011-12-04T19:06:01.716+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><title type='text'>Prywatnie - Lublinowa sprawa....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GXt1F2siZ4Y/Ttu2d6RxtfI/AAAAAAAABx0/qUNfyENIl1A/s1600/011.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GXt1F2siZ4Y/Ttu2d6RxtfI/AAAAAAAABx0/qUNfyENIl1A/s200/011.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682335979834291698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam z Lublina, jak zwykle jestem padnięta, spłukałam się na książki, więc w planach mam wieczór z dobrą muzyką zimnym piwem i książką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak z cztery dni planuję spędzić bo w czwartek lub najpóźniej w piątek znowu wybieram się na Wschód i tu mam takie prywatne pytanie, ma ktoś do polecenia dobre i tanie miejsce do spania w Lublinie, chcę tam spędzić jedną, albo dwie noce a nie chce mi się tułać pociągiem w te i we wte.... Będę wdzięczna za wszelkie sugestie. Ba! nie musi być dobre, ważne coby było tanie, bo w Lublinie uwielbiam nawiedzać księgarnie :D te powroty ze słodkim ciężarem. No super sprawencja :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie czytam sobie "Emancypację Mary Bennet" kilkanaście miesięcy za mną chodziła i odstawiła w kąt Zafona...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-928492586613747738?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/928492586613747738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/prywatnie-lublinowa-sprawa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/928492586613747738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/928492586613747738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/prywatnie-lublinowa-sprawa.html' title='Prywatnie - Lublinowa sprawa....'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GXt1F2siZ4Y/Ttu2d6RxtfI/AAAAAAAABx0/qUNfyENIl1A/s72-c/011.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7286320959819352675</id><published>2011-12-01T18:15:00.002+01:00</published><updated>2011-12-01T18:29:27.596+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><title type='text'>podsumowanie listopada</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-BTTpc20MgfA/Tte2xi4mhBI/AAAAAAAABxc/HEq93mvOVmI/s1600/books17.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-BTTpc20MgfA/Tte2xi4mhBI/AAAAAAAABxc/HEq93mvOVmI/s200/books17.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681210417245226002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czas na podsumowanie miesiąca listopada.&lt;br /&gt;Podsumowanie książek które przybyły, będzie niepełne bo część prezentowych jeszcze idzie. Ale spróbujmy:&lt;br /&gt;Książek przeczytanych: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;17&lt;/span&gt;. Świetnie. Daje to jedną książkę na 1,5 dnia…&lt;br /&gt;Najlepsza książka: tu mam zagwozdkę, ale chyba &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Dziewczyny wojenne”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Książka przepłakana &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Listy do Boga”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zawiodłam się na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Poczekajce”&lt;/span&gt; ( ale i tak szukam następnych części)&lt;br /&gt;Książka, która wzbudziła we mnie wiele emocji, zmusiła do myślenia i roztrząsania wielu spraw &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Nagie myśli”&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Gej w wielkim mieście”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Książka najbardziej zabawna &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Mowa trawa”&lt;/span&gt; zdecydowanie!&lt;br /&gt;Książek przybyło do mnie 22 i należy dodać do tego 4 z biblioteki. Czyli w sumie, zatrważająco wysoka matematyka 26  ; ) ( ale tych  książek jest naprawdę ciut więcej, ale ze stosem czekam na wisienkę na torcie czyli to co kupię za urodzinowe)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli dużo jeszcze do nadrobienia. Ale mimo wszystko jest dobrze, bo czytam spokojnie, bez gonitwy i nie na akord a rozkoszując się tym co czytam. Teraz zrobiłam sobie pysznie pachnącą kawę toffi i idę w objęcia Zafona : )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i planuję reaktywować moją akcję Niedziela z klasyką. I Zabrać się poważnie za wyzwanie z Agatą Christie. Za miesiąc się rozliczę z tego :D Już w nowym roku, po rocznym wielkim podsumowaniu ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7286320959819352675?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7286320959819352675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-listopada.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7286320959819352675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7286320959819352675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-listopada.html' title='podsumowanie listopada'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BTTpc20MgfA/Tte2xi4mhBI/AAAAAAAABxc/HEq93mvOVmI/s72-c/books17.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4978424347015774409</id><published>2011-11-30T21:42:00.002+01:00</published><updated>2011-11-30T21:46:52.435+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Gej w wielkim mieście" - Mikołaj Milcke</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-sgAMa5aB8Co/TtaVw0dWjaI/AAAAAAAABxE/Tc1-NuAKbBQ/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-sgAMa5aB8Co/TtaVw0dWjaI/AAAAAAAABxE/Tc1-NuAKbBQ/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680892645922475426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Napisana z lekkością i humorem. Przełamuje stereotypy, poruszając tematy tabu. Nie sposób się oderwać! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze wczoraj wieczorem byłem szczęśliwy. Miało się spełnić moje wielkie marzenie. Miałem jechać do Warszawy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak zaczyna się debiutancka powieść Mikołaja Milcke. Główny bohater jest homoseksualistą, za kilka dni ma rozpocząć studia na Uniwersytecie Warszawskim. Wyjeżdża z prowincjonalnego miasteczka na wschodzie Polski do wymarzonej stolicy. Opuszcza dom, w którym nigdy nie czuł się szczęśliwy. Wierzy, że teraz rozpocznie nowe życie, zostawiwszy za sobą rodzinne problemy i zaściankowy sposób myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wyjazd do Warszawy to przede wszystkim podróż w głąb siebie. Z nieśmiałego i pełnego marzeń chłopca nasz bohater przeistacza się w dojrzałego mężczyznę. Spełnia swoje marzenia – także te o wielkiej miłości. Jednak jej smak nie zawsze będzie słodki. Wielkie miasto brutalnie zweryfikuje jego plany, a kłopoty pojawią się szybciej, niż sam przypuszcza…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwowzorem głównego bohatera jest sam autor, a fabułę stanowią jego doświadczenia i przeżycia. Nie jest to jednak autobiografia. Autor wprowadził liczne elementy fikcji niezbędne do narracji w tego rodzaju opowieści. Akcja rozgrywa się na początku XXI wieku, w autentycznych punktach miasta. Warszawskie metro kończy się na stacji Ratusz Arsenał, nie ma jeszcze Arkadii, w budowie są Złote Tarasy. Warszawa rozwija się i zmienia a wraz z nią kształtuje się charakter i światopogląd naszego bohatera&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otworzyłam książkę, obiecując sobie, że góra dwa rozdziały i pójdę spać, była 23 z minutami, książkę odłożyłam o 2.30 do końca zostało mi mniej niż 100 stron, ale oczy kleiły się nielitościwie… rano niezwłocznie dokończyłam książkę, która pokonała moją absolutną miłość do snu…&lt;br /&gt;Uważajcie na tą pozycję, wciąga, kradnie czas i sen, jest absorbująca, nie męczy a porusza wiele problemów… ale od początku.&lt;br /&gt;Młody chłopak ze Wschodu jedzie do Warszawy na studia, zostawia dom, który nie jest prawdziwym domem, zastraszona matka, ojciec, który nigdy go nie akceptował, nawet go nie lubił, brat, który myśli tylko o swoich nałogach i okrada dom. No i jeszcze jedna sprawa, chłopak, który nie ma imienia, aby w zamyśle autora ułatwić identyfikację czytelnika z problemami bohatera, chłopak jest gejem, w prowincjonalnym miasteczku w którym wszyscy o wszystkich, wszystko wiedzą to jest problem. Warszawa ma te problemy rozwiązać, duże miasto, łatwo o anonimowość, łatwo o spełnioną miłość. Czy naprawdę? Każdy kto przeżywał wyprowadzkę z miasta rodzinnego do dużego, lepszego niby miasta wie, że to duża szansa, ale i ogromne ryzyko, jednak nie jest to opowieść o problemach życia studenckiego w wielkim mieście, a przynajmniej nie głownie o tym, czasami miałam wrażenie, że bohater studiuje w jakimś magicznym trybie, bo o uczelni zajęciach, napomyka rzadko, na uczelni bywa rzadko, na wykładach roztrząsa z przyjaciółką problemy osobiste, swoje i jej. Ale chyba zamysłem autora nie było pokazanie trudów studiowania, autor pokazuje jak to jest być… gejem w wielkim mieście, gejem romantykiem, chłopakiem wrażliwym, który szuka… tego jedynego, który jak wszyscy, lub większość młodych ludzi ma idealną wizję miłości i nie chce dopuścić do siebie myśli, że miłość, tak jak świat nie toleruje ideałów.&lt;br /&gt;Niewątpliwym atutem powieści jest nietypowy wybór tematu, przyznam się szczerze, że jest to jedna z nielicznych książek w której głównym bohaterem jest homoseksualista z którego perspektywy widzimy świat, zwykle homoseksualiści są postaciami co najwyżej drugoplanowymi, bo jak autor wspomina w książce mamy modę na gejów, wielu autorów uległo i aby dać świadectwo swej nowoczesności i znajomości realiów wciska przedstawicieli swojej orientacji do powieści, tutaj nie mamy wciskania na siłę, tutaj mamy młodego chłopaka pogodzonego ze swoją orientacją, który chce normalnie żyć, tak jak każdy snuje plany, marzy o tej połówce z którą spędzi resztę życia.&lt;br /&gt;Ciężko mi wypowiedzieć się o bohaterze bo jak tak myślę nie jest to chłopak, bohater do polubienia, moim zdaniem jest snobem, ma się za jednostkę lepszą od chyba 98% populacji, w gruncie rzeczy jest pozerem, typem szpanera, wystarczy spojrzeć na jego rozterki jeśli chodzi o wybór stroju na inaugurację roku akademickiego, bardzo łatwo szufladkuje, ma się niemalże za alfę i omegę, mimo tego, ze zapowiada że nie będzie się afiszował ze swoją orientacją dochodzi do tego, że jest wydziałowym gejem, wszyscy wiedzą o jego orientacji, momentami brakowało naprawdę niewiele, żeby stanął w jakimś ruchliwym miejscu i zaczął trąbić, że jest gejem. Nie! Zdecydowanie nie polubiłabym takiego chłopaka, gdybym spotkała go w realu.&lt;br /&gt;Mimo, że bohater jest naprawdę momentami wkurzający, cała książka jest porywająca, czyta się ją niezwykle szybko, mimo, że momentami niektóre dialogi i opisy są sztuczne, troszkę drewniane, należy wziąć pod uwagę że to debiut, jak na debiut jest to po prostu świetna książka. W tej powieści zarysowano wiele problemów, autor nie podaje recepty, może dlatego, że nigdy nie ma uniwersalnego leku na zło świata. Zakończenie jest otwarte co daje nam pole do imaginacji, do snucia przypuszczeń.&lt;br /&gt;Przyznam się szczerze, że w wielu miejscach książka otworzyła mi oczy na jakiś problem.&lt;br /&gt;Na pewno pokazuje z pierwszej ręki jak wygląda miłość  z punktu widzenia tych, którzy podobno kochają inaczej. Jak wygląda zakochanie. Naprawdę ciekawa książka.&lt;br /&gt; Absolutnie polecam!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-hnvfnLVIimM/TtaWIUGxvCI/AAAAAAAABxQ/biXbAGpu2qk/s1600/dobra%2Bliteratura%2Bwydawnictwo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 169px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-hnvfnLVIimM/TtaWIUGxvCI/AAAAAAAABxQ/biXbAGpu2qk/s200/dobra%2Bliteratura%2Bwydawnictwo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680893049554713634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4978424347015774409?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4978424347015774409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/gej-w-wielkim-miescie-mikoaj-milcke.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4978424347015774409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4978424347015774409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/gej-w-wielkim-miescie-mikoaj-milcke.html' title='&quot;Gej w wielkim mieście&quot; - Mikołaj Milcke'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sgAMa5aB8Co/TtaVw0dWjaI/AAAAAAAABxE/Tc1-NuAKbBQ/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2482265479955489338</id><published>2011-11-30T18:49:00.002+01:00</published><updated>2011-11-30T18:54:18.163+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Spadkobierczyni z Barcelony" - Sergio Vila-Sanjuan</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-_x7qbw0HxL4/TtZtrIxNcvI/AAAAAAAABw4/ifP2nOliclY/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-_x7qbw0HxL4/TtZtrIxNcvI/AAAAAAAABw4/ifP2nOliclY/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680848567830147826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Kolejny po "Cieniu wiatru" i "Marinie" Zafóna, literacki portret stolicy Katalonii.&lt;br /&gt;Politycy, wojsko, monarchia, zbuntowani anarchiści - cały ten ferment składa się na książkę, od której trudno się oderwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barcelona lat dwudziestych zeszłego stulecia jest miejscem fascynującym, gdzie ścierają się ze sobą anarchiści, ludzie prawicy i lewicy, wojsko i arystokracja, gdzie mimo terroru i strachu odbywają się przyjęcia, bale i spotkania...&lt;br /&gt;Pablo Vilar, młody dziennikarz i adwokat, katolik i monarchista, wierzy w prawo. Mimo że nie pochodzi z bogatej rodziny dzięki swojej pracy jest bywalcem barcelońskich salonów i obraca się w wysokich kręgach, mając za przyjaciół ludzi z towarzystwa i z arystokracji. Jednocześnie za darmo broni w sądzie ludzi z nizin społecznych. Razem z Vilarem przenosimy się z grot zamieszkałych przez bezdomnych i chorych na wystawne przyjęcia, gdzie zbiera się elita, z zebrań anarchistów na sale sądowe. Świetność Barcelony zaczyna powoli blednąć, a w powietrzu czuć nadchodzącą burzę.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wielu z Was wie, jestem zadeklarowaną hiszpanofilką, wiernym kibicem Madrytu, więc każdą książkę o tej tematyce chłonę niczym gąbka, tutaj  w tytule mamy Barcelonę, jednak przy mimo wszystko, wciąż ubogim wyborze książek o tematyce hiszpańskiej każda taka pozycja jest na wagę złota.&lt;br /&gt;Zapytacie dlaczego warto sięgnąć po tą a nie inna książkę, hmmm każdy marzył o podróży w czasie, tutaj macie okazję dosłownie przenieść się do Barcelony stojącej u progu jednej z najkrwawszych wojen w swojej historii, o hiszpańskiej wojnie domowej krążą legendy, krwawe i pełne mroku, możemy o niej poczytać chociażby w mistrzowskiej książce Hemingwaya „Komu bije dzwon”. „Spadkobierczyni z Barcelony” pokazuje nam jeszcze spokojną Hiszpanię, kraj, miasto w którym na razie wszystko wydaje się uporządkowane, żyjące własnym, dystyngowanym życiem, owszem na powierzchni pojawiają się nieliczne bąbelki, ale nic nie zapowiada jeszcze, że przerodzi się w to tak gwałtowne wrzenie.&lt;br /&gt;Dlaczego jest to dobra książka? Bo wciąga, czytelnik nie ma ochoty porzucać tego miejsca chce czytać i poznawać, ludzi, miejsca, zwyczaje. To nie jest przygotówka, romansidło, chociaż takowe wątki mogą się w jakimś stopniu przewinąc przez karty powieści. Według mnie to doskonały przykład powieści obyczajowej. Godne podziwu jest z jaką swoboda autor opisuje miasto, ludzi którzy w nim żyją, z przeróżnych warstw społecznych, to prawdziwa panorama! Barcelony, która niedługo pogrąży się w chaosie.&lt;br /&gt;Być może książka ta nie wgniata w fotel, nie porywa tak jak robią to książki chociażby Zafona, jednak gwarantuje przyjemnie spędzony czas, bez stresu, poznając dumne miasto. Jak nie lubię Barcelony i całej Katalonii, tak ta książka pchnie mnie chyba do bliższego zapoznania się z tym regionem, jego historią.&lt;br /&gt;Bez wątpienia inspirująca lektura!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza, które to chyba jako jedyne tak dba o hiszpanofilki takie jak ja....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2482265479955489338?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2482265479955489338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/spadkobierczyni-z-barcelony-sergio-vila.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2482265479955489338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2482265479955489338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/spadkobierczyni-z-barcelony-sergio-vila.html' title='&quot;Spadkobierczyni z Barcelony&quot; - Sergio Vila-Sanjuan'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_x7qbw0HxL4/TtZtrIxNcvI/AAAAAAAABw4/ifP2nOliclY/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5820548273596140025</id><published>2011-11-29T13:01:00.002+01:00</published><updated>2011-11-29T13:04:25.349+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>"Love story" - Love story 1970</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-zLSymDhDz7o/TtTKDil1O0I/AAAAAAAABws/RC6fbvgxBAE/s1600/6944966.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-zLSymDhDz7o/TtTKDil1O0I/AAAAAAAABws/RC6fbvgxBAE/s200/6944966.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680387192194939714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Oliviera Barrett'a IV (Ryan O'Neal) i Jennifer Cavilerri (Ali MacGraw) łączy głębokie uczucie. Na wieść o tym, że młodzi chcą się pobrać, ojciec Oliviera (Ray Milland) grozi mu wydziedziczeniem. Dochodzi do konfliktu. Jennifer i jej ojciec (John Marley) robią wszystko, aby pogodzić Barrett'ów.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są filmy legendy, filmy których nie trzeba reklamować, słyszysz tytuł i wiesz… Moim zdaniem do takich legend należy właśnie „Love story” klasyczny wyciskacz łez, film który jest idealny jeśli potrzebujesz katharsis, chociaż zasmuca, więc to nie do końca takie encyklopedyczne katharsis jes.&lt;br /&gt;Nie jest to film, który niesie jakieś ogromnie głębokie przesłanie, nie opowiada jak zaradzić na globalny problem głodu, czy jak sprowadzić na Ziemię pokój. To film o dwójce młodych ludzi, którzy po prostu chcieli się razem zestarzeć, piękną piosenkę do tego filmu śpiewa Zdzisława Sośnica. Bo muzyka do filmu jest po prostu przepiękna, wyciska łzy, koresponduje z akcją na ekranie… I jest często używana, przynajmniej była, gdy grające kartki były hitem sezonu do tychże karteczek.&lt;br /&gt;Chyba nie ma kobiety która na tym filmie nie wypłakiwałaby sobie oczu, która nie chciałaby mieć w tym momencie takiego Olivera, który jest w stanie zrobić wszystko, nawet schować dumę do kieszeni i iść prosić swojego surowego ojca o pieniądze,  bożeńciu ta scena w bibliotece u szanownego tatusia Olivera III, jest… z jednej strony widzimy ojca, surowego, twardego jak stal, ale tylko dlatego że tak został wychowany, że nie spotkał swojej Jenny, która pokazałaby mu świat luzu, Barret senior nie jest złym człowiekiem, kocha swojego syna, ale nie zwykł okazywać uczuć. I tego jego syn mu nie wybaczy, na końcu filmu widzimy szansę na pojednanie tej dwójki, ale co będzie dalej… to już pozostawiono naszej interpretacji.&lt;br /&gt;Nie wiem na czym polega mistrzostwo tego filmu… na dialogach? Momentami powalających  i sprawiających, że człek krztusi się ze śmiechu, a w innym miejscu dosadnych, pełnych uczucia, czułości? Na dwójce bohaterów, którzy nie patrzą sobie tylko w oczy, zapewniając o swojej miłości, ale czasami normalnie się kłócą, przekomarzają, tak po prostu, zwyczajnie.&lt;br /&gt;Jestem kobietą,  która płaczę na Love stroy i która po tym filmie odczuwa wyraźnie jakowąś pustkę i dotkliwy ból istnienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba Pojdę się katować teraz „Szkolą uczuć”, chociaż już za sobą mam połowę „To właśnie miłość” w końcu czas najwyższy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/rtER8H-qh3E" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5820548273596140025?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5820548273596140025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/love-story-love-story-1970.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5820548273596140025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5820548273596140025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/love-story-love-story-1970.html' title='&quot;Love story&quot; - Love story 1970'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zLSymDhDz7o/TtTKDil1O0I/AAAAAAAABws/RC6fbvgxBAE/s72-c/6944966.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7187232557490189934</id><published>2011-11-28T19:44:00.001+01:00</published><updated>2011-11-28T19:46:07.923+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>"Noce w Rodanthe" - Nights in Rodanthe 2008</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KejCR6i6hzw/TtPW6osxwqI/AAAAAAAABwg/hAjTRauRASw/s1600/7211822.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-KejCR6i6hzw/TtPW6osxwqI/AAAAAAAABwg/hAjTRauRASw/s200/7211822.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680119857890312866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;W filmie Nights w Rodanthe Diane Lane wciela się w rolę Adrienne Willis, która chcąc zerwać z pełnym chaosu życiem, znajduje schronienie w nadmorskim miasteczku Rodanthe na jednej z wysp u wybrzeża Karoliny Północnej, gdzie ma zająć się przez weekend gospodą znajomej. Ma nadzieję, że znajdzie tu spokój, którego tak bardzo jej potrzeba, by przemyśleć konflikty rozgrywające się w jej otoczeniu – z niewiernym mężem, który prosi ją o powrót do domu, i z córką, która podważa każdą jej decyzję. Niedługo po przybyciu Adrienne do Rodanthe, gdy w wiadomościach pojawiają się prognozy potężnego sztormu, w gospodzie pojawia się gość – dr Paul Flanner (Gere). Flanner – jedyny gość w gospodzie – wybrał się tu nie po to, by spędzić weekend, lecz by zmierzyć się z własnym kryzysem tożsamości. W miarę zbliżania się sztormu oboje szukają w sobie ukojenia i w jeden magiczny weekend nawiązują romans, który pozostanie na zawsze w ich pamięci.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że słowne dziecko jestem, jak obiecałam tak uczyniłam. Postanowiłam pooglądać filmy z Richardem G. I tak trafiłam na „Noce w Rodanthe”. Bardzo lubie romanse i książkowe i filmowe, dobrze poprowadzona akcja, potrafi ze mnie morze łez wycisnąć, albo wleźć mi w głowę i siedzieć tam tygodniami. Pamiętam, że w Liceum miałam fazę na Sparksa czytałam wszystko co było i zaczął mnie irytować zbyt rzucający się schemat, zero zaskoczenia, po prostu arlekin. &lt;br /&gt;Książka będąca podstawą tego filmu zirytowała mnie bardzo, a to dlatego że moim zdaniem historia prawdziwej historii miłosnej nie powinna zaczynać się lądowaniem w łóżku zaraz po poznaniu, tak odbierałąm prozę Sparksa w tym momencie, poznał ze sobą bohaterów i szast prast wpakował ich do łóżka. &lt;br /&gt;W filmie ten wątek jest lepiej pokazany, pokazano zbliżenie dwójki ludzi po przejściach, cierpiących, w dołku, którzy wreszcie mają z kim po prostu pogadać. Tutaj pokazano głębie, której w książce nie dostrzegłam, a przynajmniej pamiętam, że jej nie widziałam. Finał tej historii niesamowicie mnie zasmucił. Idealnie wpisuje się w mój nastrój, wprawdzie się nie popłakałam, ale było mi smutno. Moim zdaniem film jest lepszy od „Listu w butelce”, ale słabszy od „Szkoły uczuć”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7187232557490189934?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7187232557490189934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/noce-w-rodanthe-nights-in-rodanthe-2008.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7187232557490189934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7187232557490189934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/noce-w-rodanthe-nights-in-rodanthe-2008.html' title='&quot;Noce w Rodanthe&quot; - Nights in Rodanthe 2008'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-KejCR6i6hzw/TtPW6osxwqI/AAAAAAAABwg/hAjTRauRASw/s72-c/7211822.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8578149003596462400</id><published>2011-11-26T18:00:00.002+01:00</published><updated>2011-11-26T18:03:34.738+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Mowa trawa. Słownik piłkarskiej polszczyzny" Marcin Rosłoń</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-F762q8eoI5c/TtEb4WNVbmI/AAAAAAAABwU/CQlDztlCHfk/s1600/default.jpeg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 140px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-F762q8eoI5c/TtEb4WNVbmI/AAAAAAAABwU/CQlDztlCHfk/s200/default.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679351259939040866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Szatnia piłkarska to specyficzne miejsce. "Mowa trawa" otworzy Wam do niej drzwi. Czasem nawet na oścież, żeby widać z niej było boisko, trenera, kibiców i całą ławkę rezerwowych. Jako wyczynowy piłkarz przeżyłem w szatni kawał swojego życia. Napatrzyłem się, nasłuchałem, co trzeba zapamiętałem i po ponad dwudziestu latach kopania piłki opisałem w swym słowniku piłkarskiej polszczyzny. "Mowa trawa" będzie dla niektórych z Was powrotem do dzieciństwa, niezapomnianych podwórkowych zwycięstw i zdartych kolan, dla innych zaś wyprawą w nieznane, szansą na poznanie szatni oraz jej zwyczajów, bohaterów boiska i panujących na nim zasad - od podszewki. Bo piłkarski świat tworzą nie tylko ściany szatni, piłki, bramki, boiska i stadiony, ale przede wszystkim ludzie i słowa. Zapraszam Was do gry! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę osób wie, ba! Nawet kilka razy pisałam na blogu o mojej piłkarskiej pasji. Tak, kocham piłkę nożną, kibicuję ciałem i duszą, nie jest rzadkością mój płacz, spowodowany czy to skrajną euforią, czy co boleśniejsze, złym wynikiem. Do czwartego roku studiów nie opuszczałam ani jednego meczu mojej wsiowej drużyny, później niestety  studia mi zajęły czas, ale już pracując potrafiłam się zwolnić z meczu i pójść zobaczyć, jak moja drużyna w Pucharze Polski ogrywa Motor Lublin. Dlatego gdy dzięki Klaudynie się dowiedziałam o tej książce zapałałam natychmiastową chęcią jej posiadania.&lt;br /&gt;Gdy dotarła w me ręce była macania i oglądana tysiąc razy. Bo wydanie cieszy oko, mała kwadratowa książeczka o przemiłym kolorze okładki. Ale nie ocenia się książki po okładce, wiec czas na wrażenia z lektury błyskawicznej. No to udajemy się na wycieczkę po piłkarskiej szatni, niestety tym razem nie ma tam półnagich przystojnych futbolistów, ale i tak będzie fajnie.&lt;br /&gt;Zacznijmy od autora, gdyż jego życiorys gwarantuje autentyczność tej książki, ów sympatyczny Pan znany nam z meczów raczej komentowanych niż rozgrywanych, ze tak powiem zjadł zęby na piłce nożnej, lubię oglądać mecze komentowane przez niego, lubię programy z jego udziałem, chociaż przyznam szczerze, że obecnie  w telewizji oglądam tylko Jednego z dziesięciu i mecze, ale czasami udaje mi się coś z nim oglądnąć, niby notuję w pamięci, żeby zabukować telewizor, ale później wylata z pamięci. Co nie zmienia faktu, że budzi sympatię, nie uderzyła Mu sodówka do głowy, więc sympatię autor już miał, wprawdzie często balansował na krawędzi w tej książce przywołując akurat jako przykłady piłkarzy, czy kluby od których samej nazwy dostaję piany na ustach, ale dla niektórych kibiców będzie to atut. &lt;br /&gt;A o czym jest książka? To słownik piłkarskiej polszczyzny, zapewne zapytacie co to? Osoba obyta z tym słownictwem, nawet nie zauważy, że to jest jakiś język branżowy, to tak błyskawicznie wchodzi w krew, że dziwiłam się, że można napisać taki słowniczek. Ale szybko przypomniałam sobie swoją laicką Mamę, która nie może pojąć o co chodzi w spalony, nakładce ani co do tego wszystkiego ma ręcznik.  Te oraz wiele, wiele innych pojęć wyjaśnia autor, dlatego jeśli chcemy iść na boisko(a zapewniam Was warto, tam panuje cudowna atmosfera, której nie można porównać do niczego, trzeba przeżyć),  należy przeczytać tą publikację, zbliża się polskie Euro,, nie będzie można uciec od ludzi, którzy będą rozmawiali tylko o tym, a także przydałoby się chociaż jeden mecz oglądnąć i wiedzieć o czym się mówi.&lt;br /&gt;Zapewne obawiacie się, że będzie to nudne jak flaki z olejem, a obawa Wasza może wzrosnąć gdy przypominacie sobie w przerwie meczu objaśnianą strategię, kojarzycie? Dużo mazakowych szlaczków i dziwne tłumaczenia? Zdaję sobie sprawę, że kogoś może to nie porywać. Nie lękajcie się ksiązka Marcina Rosłonia na pewno Was nie uśpi! Mnie na ten przykład bawiła do łez, wiele w niej anegdotek, zabawnych historyjek będących tłem do wyjaśnień, lub pomagających zilustrować daną sytuację. Niemalże każde hasło jest ilustrowane zabawnymi obrazkami, dla mnie to perełka piłkarskiej literatury, zabawna i pouczająca, tym przyjemniejsza gdy ma się meczowe wspomnienia i w trakcie czytania przed oczami stają zabawne sytuacje z danym hasłem w roli głównej.&lt;br /&gt;Idealny prezent dla chłopaka/męża/syna interesującego się piłką nożną a także dla partnerek tychże panów, aby mogły dzielić pasję swoich mężczyzn, do czego zachęcam :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8578149003596462400?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8578149003596462400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/mowa-trawa-sownik-pikarskiej.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8578149003596462400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8578149003596462400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/mowa-trawa-sownik-pikarskiej.html' title='&quot;Mowa trawa. Słownik piłkarskiej polszczyzny&quot; Marcin Rosłoń'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-F762q8eoI5c/TtEb4WNVbmI/AAAAAAAABwU/CQlDztlCHfk/s72-c/default.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6786689616625787826</id><published>2011-11-25T19:34:00.002+01:00</published><updated>2011-11-25T19:37:04.038+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Dziewczyny wojenne" - Łukasz Modelski</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-qX1cd1tUkLg/Ts_f6mEE2nI/AAAAAAAABwI/8Ddlxl3JvkA/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qX1cd1tUkLg/Ts_f6mEE2nI/AAAAAAAABwI/8Ddlxl3JvkA/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679003852880534130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nie pozwoliły aby wojna zniszczyła ich marzenia.&lt;br /&gt;Wojna to z pozoru męska sprawa. Zmienia jednak kobiece losy tak samo mocno, jak męskie. Jak żyć w czasach, gdy własne wesele kończy się aresztowaniem przez gestapo, gdy tylko bliski poród wstrzymuje wykonanie wyroku śmierci, gdy powodzenie zadania wymaga nawiązania romansu z wrogiem? Jak zachować kobiecą wrażliwość, gdy wokół panuje okrucieństwo, przemoc i niesprawiedliwość? Gdy najmodniejszym dodatkiem staje się biało-czerwona opaska, a w torebce, obok szminki i lusterka, trzeba schować pistolet? &lt;br /&gt;Łukasz Modelski wysłuchał jedenastu niezwykłych historii kobiet, których młodość upłynęła pod znakiem drugiej wojny światowej. Są wśród nich córka marszałka Piłsudskiego i wnuczka księcia Lwowa, premiera rewolucyjnego rządu rosyjskiego, która pokochała legendę polskiego podziemia - majora Łupaszkę). &lt;br /&gt;Nie chcą, by nazywać je bohaterkami, ale ich historie zapierają dech w piersiach - akces do oddziału żywych torped, udział w akcjach egzekucyjnych AK, ratowanie żydowskich dzieci. Pozostają zarazem młodymi, pięknym kobietami, które chcą kochać w tych nieludzkich okolicznościach, a do Powstania Warszawskiego idą w najlepszych sukienkach, aby być gotowymi na paradę zwycięstwa. &lt;br /&gt;Wzruszająca i fascynująca lektura. Książka inna niż wszystkie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiają się książki po których ciężko wrócić do rzeczywistości, książki które od pierwszej strony wciągają i szkoda każdej sekundy na inną czynność skoro już jest tak fenomenalna opowieść.&lt;br /&gt;Mówię teraz o książce „Dziewczyny wojenne”. W „Przeminęło z wiatrem” czytamy, że kobiety nie lubią wojen, mężczyźni zaś przedkładają miłość do wojny nawet nad miłość do swoich kobiet(swobodna parafraza). Panuje swobodne przekonanie, że wojna nie jest dla kobiet, że my mamy siedzieć w domu, tęsknić, bać się i żyć przerażająca niepewnością, autor tej genialnej! Książki pokazuje, że to bzdura, przedstawia nam autentyczne postacie, kobiet z pokolenia Kolumbów, które były młode i marzyły o świetlanej przyszłości, studiach, chłopakach a przyszło im się zmierzyć z najkrwawszą wojną w dziejach. &lt;br /&gt;Każda historia zaczyna się podobnie, poznajemy kobietę i dowiadujemy się jakie były Jej losy przed `39 rokiem, ile miała lat, jakie plany i jak wojna zmieniła te plany, cale życie. Brzmi banalnie? A nie powinno! To poruszające historie o pokoleniu bohaterek, zaangażowanych w konspirację, ryzykujących życie codziennie a mimo wszystko tak normalnych, dziewczyny które mimo szalejącej odwagi zachowały swoją kobiecość, kochały, marzyły, czekały na koniec wojny i na Wolną Polskę, odszedł jeden okupant, przyszła następna niewola, nie tak oczywista z początku, cicha, kąsająca z ukrycia musiały nadal walczyć, system starał się je zniszczyć, ale mało co było w stanie złamać te niezłomne, żelazne kobiety, które w łagrach, na wygnaniu  starały się wcielać zawsze w życie szczytne ideały. Ileż lat musiały czekać, aby swobodnie opowiedzieć swoją historię, aby opowiedzieć o tej walce z Niemcem, o strachu o poświęceniu. I co piękniejsze przecież nie robiły tego dla nagród, zasług, walczyły za kraj w którym My teraz żyjemy, za wolną Polskę w której możemy się przyznać do dziadka w AK i ojca w Solidarności bez obawy, że w nocy podjedzie pod dom czarne auto. Coraz mniej żyje już osób, które opowiedzą nam o konspiracji, o partyzantce.&lt;br /&gt;Nie mogłam tej książki odłożyć, szkoda mi było spać, szkoda było mi wyjść z domu,  momentami łzy dławiły mnie boleśnie w gardle, innymi chwilami płynęły strumieniami po policzkach, to moim zdaniem świetna opowieść, będąca przestrogą oraz uświadamiająca jak wielkie mamy szczęście że nie musimy stawać u drzwi z bagnetem.&lt;br /&gt;Czułam, że to będzie dobra książka, nie przypuszczałam, że aż tak fenomenalna, przykuwająca uwagę, wydaje mi się, że nie trzeba jej zachęcać, wystarczy przeczytać fragment zobaczyć jak autor dobrze przekłada na papier opowieści tych Pań, teraz już wiekowych, ale pamiętających wszystko jakby to było wczoraj.&lt;br /&gt;Naprawdę gorąco polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6786689616625787826?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6786689616625787826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/dziewczyny-wojenne-ukasz-modelski.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6786689616625787826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6786689616625787826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/dziewczyny-wojenne-ukasz-modelski.html' title='&quot;Dziewczyny wojenne&quot; - Łukasz Modelski'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qX1cd1tUkLg/Ts_f6mEE2nI/AAAAAAAABwI/8Ddlxl3JvkA/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6798829077208883515</id><published>2011-11-24T17:13:00.002+01:00</published><updated>2011-11-24T17:16:17.187+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Marzenie Celta" - Mario Vargas Llosa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-rMDES7t1sKM/Ts5tzZA7gKI/AAAAAAAABv8/7eOVxttKBJc/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rMDES7t1sKM/Ts5tzZA7gKI/AAAAAAAABv8/7eOVxttKBJc/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5678596909816316066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Co by się stało, gdyby Roger Casement nie spotkał nigdy Josepha Conrada? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie trafiłby do więzienia, może jego własna podróż do jądra ciemności nie byłaby taka tragiczna? Słynny twórca raportu z czarnego Kongo, który uświadomił światu barbarzyństwo uprawiane przez białego człowieka w Afryce, znalazł się w niełasce. Dlaczego? Odpowiedzi jest kilka, ale ta najprawdziwsza kryje w sobie niechlubną tajemnicę.&lt;br /&gt;Bohater powieści podczas śledztwa w Afryce odkrywa nie tylko bestialskie okrucieństwo ludzi, którzy w imię moralnej przewagi katują i mordują swoich podwładnych, „swoją własność”. Za tymi karygodnymi czynami kryje się coś znacznie więcej, przerażająca prawda, która będzie go już zawsze prześladować - pod powierzchnią kultury i cywilizacji ukrywa się potwór, potwór, który zagraża i jemu samemu. Kiedy sam w sobie odkryje ciemne strony homoseksualizmu, z którym długo przyjdzie mu walczyć, zmieni się cały jego świat. Oskarżony o zdradę i osadzony w więzieniu, zaczyna opowiadać swoją historię. Mówi o dzieciństwie spędzonym w Irlandii, o matce, która potajemnie go ochrzciła, o ojcu, który oszalał z rozpaczy po jej śmierci. O idealizmie, z jakim wyruszył na wyprawę do Afryki. O pięknych czarnych tragarzach, których fotografował, i o swoim seksualnym wyzwoleniu w Brazylii. To właśnie jego dzienniki z wypraw z bulwersującymi homoseksualnymi zapiskami przyczynią się do podjęcia ostatecznej decyzji rządu o karze śmierci dla Rogera Casementa. Listu w jego obronie nie podpisze nawet jego przyjaciel Joseph Conrad.&lt;br /&gt;Kim był Roger Casement? Bohaterem czy zdrajcą? Idealistą czy realistą? Osobą moralną czy niemoralną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mario Vargas Llosa zainspirowany Jądrem ciemności Josepha Conrada, zaczął studiować życie Rogera Casementa. Dochodzenie, które przeprowadził, zaowocowało Marzeniem Celta. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko napisać recenzję książki, tak trudnej, ciężkiej zarówno w lekturze jak i w późniejszym opisaniu wrażeń. Llosa w swój charakterystyczny(tak mi się wydaje po lekturze tych kilku książek)  pokazuje nam życie człowieka z całą jego złożonością, ale zacznijmy od początku.&lt;br /&gt;Poznajemy mężczyznę siedzącego w celi śmierci, czekającego na wyrok, uczepionego szansy ułaskawienia, patriotę rozmiłowanego w Irlandii, swoim ukochanym kraju, którego języka nie zdążył się nauczyć, mężczyznę już starszego, który w trakcie swojego życia widział wiele zła, wysłany do krajów brutalnie kolonizowanych, bestialsko eksploatowanych, gdzie godność drugiego człowieka była czymś absurdalnym, rządziło prawo silniejszego a bogiem był pieniądz. I ten mężczyzna został osądzony i skazany na śmierć, rodzi się pytanie za co? Za to, ze w Afryce starał się pokazać ludzką twarz, że chciał wykrzyczeć światu jakie piekło tak zgotowali rdzennym mieszkańcom „biali” ludzie?  Dopiero dalsze strony uświadamiają nam, że Roger Casement miał niemały udział w powstaniu wielkanocny, niepodległościowym zrywie irlandzkim, które zakończyło się klęską i ściągnęło gniew Brytyjczyków. &lt;br /&gt;I chociaż Brytyjczycy najpierw zabijali wszystkich przywódców, ale zwróciło to przeciw nim opinie publiczną, więc może Roger nie zginąłby, może zostałby ułaskawiony, ale wypłynęły sekretne dzienniki Rogera, tam jawnie widać jego homoseksualizm, który w owych czasach był deską do trumny.&lt;br /&gt;Zapytacie co w tej książce jest takie trudne… życie, życie nie jest czarnobiałe, trudne jest osądzanie, dlatego pewnie nigdy nie postawię kroku na sędziowskiej ścieżce. Książka porusza wiele, wiele problemów,  dla mnie najbardziej poruszający był właśnie problem tłamszenia jednego narodu przez drugi, jak niektórzy wiedzą żywo mnie ta problematyka interesuje  jeśli chodzi o Basków, dlatego jakkolwiek negatywnie podchodzę do przestępstwa jakim jest zdrada, jest to czyn naganny, jako godzący w nasze najwyższe dobro, Ojczyznę, ale co gdy Ojczyzna została narzucona siłą, gdy nie czuje się tej jedności, wspólnoty, dumy? Jednak to przecież nie powinno był wytłumaczeniem. Naprawdę mogłabym się rozpisać o dylematach, które towarzyszyły mi w trakcie lektury. Część dziejąca się w Afryce i te porównania do wspomnianego w powieści  Josepha Conrada przemówiły do mnie również, zresztą co się będę rozdrabniać cała ta książka przemawia do człowieka, również, a może zwłaszcza fragmenty opisujące bohatera w więzieniu, stopniowe żegnanie z nadzieją i podsumowania życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam, świetna książka rzucająca światło na czasy, ciemne wciąż będące niedomówieniami, pełnymi przemilczeń, aczkolwiek trudna. Trzeba poświęcić na nią czas i wszystkie myśli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6798829077208883515?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6798829077208883515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/marzenie-celta-mario-vargas-llosa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6798829077208883515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6798829077208883515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/marzenie-celta-mario-vargas-llosa.html' title='&quot;Marzenie Celta&quot; - Mario Vargas Llosa'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rMDES7t1sKM/Ts5tzZA7gKI/AAAAAAAABv8/7eOVxttKBJc/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3323904104112023570</id><published>2011-11-23T15:24:00.003+01:00</published><updated>2011-11-23T15:31:04.752+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" - Federico Moccia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Bpq2rxTjYyA/Ts0Dn3BbOsI/AAAAAAAABvw/YOKFO6qWlEE/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Bpq2rxTjYyA/Ts0Dn3BbOsI/AAAAAAAABvw/YOKFO6qWlEE/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5678198688503773890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Niki i jej przyjaciółki są w ostatniej klasie liceum. Mimo zbliżającej się matury nie ma dnia, żeby nie zrobiły czegoś szalonego. Pokazy mody, imprezy, rave i inne możliwe atrakcje, także poza Rzymem. Alex to prawie trzydziestosiedmioletni "chłopak". Niedawno i bez żadnego konkretnego powodu rozstał się ze swoją wieloletnią narzeczoną. Alex pracuje w agencji reklamowej i zajmuje odpowiedzialne stanowisko w firmie.&lt;br /&gt;Ale oto pojawia się młody karierowicz, który zagraża jego pozycji w pracy. Mało tego, w tym samym czasie Alex poznaje Niki. A raczej, gwoli ścisłości, dochodzi między nimi do zderzenia.&lt;br /&gt;Niki to piękna dziewczyna, zabawna, inteligentna, dowcipna, wesoła. Jest tylko jeden drobny szczegół. Ma siedemnaście lat. O dwadzieścia mniej od Alexa. I po tym spotkaniu feralnego ranka nic już nie będzie takie jak wcześniej. Świat dorosłych zderza się ze światem nastolatków. Są tu mamy i córki, które ciągle się ze sobą spierają, ojcowie, którzy wciąż jeszcze zachowują się jak chłopcy i młodzi, którzy przedwcześnie dorośli.&lt;br /&gt;I oczywiście dziewczyny: te rozmarzone i te zawiedzione, romantyczki i te totalnie zakręcone. No i dorośli, którzy z kolei odłożyli na bok wszelkie marzenia, a właściwie to wegetują i brakuje im odwagi, by na chwilę przystanąć i wszystko przemyśleć.&lt;br /&gt;Ta powieść bierze się z pragnienia odnalezienia własnej wolności, chęci doświadczenia prawdziwych uczuć, kochania poza schematami, bez mnożenia powodów. To codzienność, ale i marzenie. To chęć powiedzenia `dość` temu, że dzień w dzień obiecujemy sobie to jutro, które oczywiście ma nam dać sposobność robienia czegoś specjalnego.&lt;br /&gt;A tymczasem mijają tygodnie, miesiące, a to jutro jakoś nie nadchodzi. Nie ma po nim śladu. Stąd ta nasza ucieczka, najpiękniejsza, najbardziej szalona, najbardziej odlotowa. Ucieczka w miłość. No i latarnia morska na dodatek... Słowem, skok do wody, tam gdzie błękit jest najintensywniejszy. I to wystarczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alex, główny bohater powieści, zbliżający się do czterdziestki zdolny art director w jednej z czołowych rzymskich agencji reklamowych, lubi się otaczać efekciarskimi atrybutami człowieka sukcesu - mieszka w lofcie zaprojektowanym przez architekta wnętrz, jeździ najnowszym mercedesem. Lśniąca fasada skrywa jednak pustkę emocjonalną i samotność po rozstaniu z partnerką, której odejście wprawiło Alexa w głębokie osłupienie. Życie mężczyzny zmienia w okamgnieniu niegroźny wypadek samochodowy, w trakcie którego poznaje Niki, śliczną licealistkę i bez pamięci się w niej zakochuje.&lt;br /&gt;Niki istnieje naprawdę. Federico zobaczył ją któregoś dnia, przypadkiem, na via del Corso, gdy razem z przyjaciółkami przechadzała się tam i z powrotem wzdłuż ulicy. Tamtego dnia Niki wyjęła z kieszeni dżinsów komórkę i przez ponad godzinę dyskutowała ze swoją matką. Federico często wracał na via del Corso, ale nigdy więcej jej już nie spotkał. &lt;br /&gt;Restauracje, gdzie chodzą jeść bohaterowie tej powieści, są prawdziwe. Autor je wszystkie sam "wypróbował" teraz jest na diecie. &lt;br /&gt;Autor odwiedził ponad dwadzieścia pięć latarni morskich wzdłuż całego wybrzeża Włoch. W końcu, kiedy już właściwie stracił wszelką nadzieję, wsiadł na prom na Isola del Giglio. Tam odnalazł latarnię morską z tej opowieści o miłości.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swego czasu Moccia święcił tryumfy, czytałam jego jedną książkę i widziałam dwa filmy będące ekranizacjami… Na pólce stała książka „Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie” a kiedy od Muzy odstałam drugą cześć do recenzji stwierdziłam, że nie ma bata, a muszę przeczytać najpierw pierwszą. Mgliście pamiętałam, że „Tylko Ciebie chcę” czytało mi się okropnie topornie, męczyłam się i dłużyła mi się ta historia okrutnie, więc co do autora byłam sceptyczna, ale później czytałam tyle pozytywnych recenzji tego autora, dałam tej książce drugą szansę.&lt;br /&gt;„Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie” to historia związku Niki i Alexa, historia dosyć nietypowa bo on jest starszy od niej o, bagatela 20 lat. No troszkę dużo, zwłaszcza dla nastolatki, dla której ludzie w wieku lat 40 są zramolałymi staruszkami… Niki ma pstro w głowie, jest rozpieszczona, nieodpowiedzialna i kapryśna. Ot takie prawa młodości. Alex ma poważną pracę, za sobą związek, który rozpadł się z niewiadomych przyczyn a który będzie ciągle go prześladował, Elena – jego ex wciąż będzie stawała mu przed oczami. Czy to ma jakieś szanse? Jeśli tylko pomyśleć o reakcji otoczenia to absolutnie nie. Przecież gdyby moje dziecko przyprowadziło  mi do domu chłopaka niemalże w moim wieku to mogłabym na zawał paść. To jest ciekawe ujęcie tematu, Moccia pokazuje nam związek, ale go nie ocenia, daje takie zadanie czytelnikowi, to my możemy sobie samodzielnie wyrobić opinię, co o tym myślimy, czy to ma szansę przetrwać, czy raczej jest zjawiskiem nagannym.&lt;br /&gt;Owszem książka znowu ciągnęła się ze mną przez prawie tydzień, przejechała kilkaset kilometrów w torebce, ale była warta swego czasu. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po „Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić”. Chyba literatura włoska będzie odkryciem tego roku.&lt;br /&gt;Teoretycznie książka jest  idealna dla młodzieży, mamy tam  w większości świat nastolatków, dzieciaków z dobrego domu, którym należy się wszystko, ale z drugiej strony, mamy cudowny klimat Rzymu, miłość, zauroczenie.&lt;br /&gt;Moccia tworzy niesamowity klimat, włada piórem świetnie i spod jego ręki wychodzą niekiedy wprost genialne zdania.&lt;br /&gt;Dwa moje ulubione z tej książki&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Może należy najpierw udać się w podróż, by zrozumieć które miejsce jest dla nas najlepsze. Może zawsze kiedy się zakochujesz, jest tak, jakby to było po raz pierwszy”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Życie się kończy, gdy przestaje się je przeżywać”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i ja wciąż odpowiedzieć usiłuję na pytanie, jaka różnica wieku jest tą za dużą? Czy starszy znaczy mądrzejszy? Bo Alex tak się nie zachowuje, a to on powinien mieć głowę na karku, najbardziej, bo Niki ma prawo mieć pstro w głowie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3323904104112023570?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3323904104112023570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/wybacz-ale-bede-ci-mowia-skarbie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3323904104112023570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3323904104112023570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/wybacz-ale-bede-ci-mowia-skarbie.html' title='&quot;Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie&quot; - Federico Moccia'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Bpq2rxTjYyA/Ts0Dn3BbOsI/AAAAAAAABvw/YOKFO6qWlEE/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1818437079549401015</id><published>2011-11-22T23:14:00.003+01:00</published><updated>2011-11-22T23:18:25.502+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>"Amelia Erhart" - Amelia 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-bckxqxgZaj0/TswfUbvINhI/AAAAAAAABvY/7dlB2gNhCe4/s1600/7294435.3.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-bckxqxgZaj0/TswfUbvINhI/AAAAAAAABvY/7dlB2gNhCe4/s200/7294435.3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677947666110625298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wizjonerka. Kochanka. Marzycielka. Silna osobowość. Legenda. Ikona. AMELIA. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Amelia Earhart" to opowieść o niezwykłym życiu pionierki, kobiety-pilot. W rolę tytułową wcieliła się dwukrotna laureatka Oscara, Hillary Swank. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amelia Earhart była pierwszą kobietą, która przeleciała nad Atlantykiem (wpierw jako pasażerka, potem jako pilot). Zyskała ogromną sławę, stała się ulubienicą Ameryki - „boginią jasności" uwielbianą za odwagę i charyzmę. Popularność jej nie zmieniła - do końca życia kochała niebezpieczeństwo i wyzwania, nie bała się mówić tego co myślała, i realizować planów. Była inspiracją dla milionów ludzi - między innymi dla Eleonor Roosevelt (Cherry Jones), swego męża magnata prasowego, George'a P. Putnama (Richard Gere) czy wieloletniego przyjaciela i kochanka, pilota Gene'a Vidala (Ewan McGregor). Latem 1937 roku Amelia zdecydowała się bardzo odważny krok - postanowiła przelecieć samotnie dookoła świata. To jeden z najsłynniejszych lotów w historii.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię filmy inspirowane życiem ludzi niezwykłych, którzy w swoich czasach dokonywali czynów wyprzedzających epokę. Taka bez wątpienia była Amelia Erhart, która do dziś działa na wyobraźnię tysięcy, kobieta, która sama przeleciała Atlantyk, która zaginęła w 1937 a uznana za zmarłą została w 1939 roku. Zaginęła próbując okrążyć świat wokół równika, w drogę wyruszyła z nawigatorem, do dziś niewiadomo co się z nimi stało, wraka nie ma, zwłok tym bardziej. Ten film chodził za mną wiele miesięcy, zawsze jednak jakoś odwlekałam seans, aby dziś oglądnąć.&lt;br /&gt;Nie wiem skąd we współczesnych filmach ta maniera uproszczania, spłycania wątków. Ten kto nastawia się na film biograficzny, srodze się zawiedzie, to zlepek chwil z życia Amelii, którą poznajemy gdy los na jej drodze stawia jej przyszłego męża, który umożliwi realizację jej pasji – latania. Czy tych dwoje przypuszczało do czego to zaprowadzi? Rodzi się moje pytanie, i taka refleksja, gdybyśmy mieli chociaż setne pojęcie o konsekwencjach przypadkowych, lub nawet planowanych spotkań. Co by to zmieniło?  Piękna jest miłość Georga do Amelii, zasługa wielka doskonałego i pełnego ciepła(jak zwykle) Richarda Gere, on mnie poruszył, mam ogromny sentyment do tego aktora i chyba zrobię sobie jesien-zimę z filmami tego aktora, wiem że to w większości komedie romantyczne płytkie i puste, które robią wodę z mózgu, mój jest już tylko wspomnieniem, więc co mi szkodzi… Amelia zaś jest… hm w tym filmie to pusta kobietka, która ma skarb u boku a biega za innym facetem, która nie chce wyjść za mąż… no właśnie… dlaczego? Ten film nie pokazuje nam Amelii, nie tłumaczy motywów jej postępowania, czy widzimy tą prawdziwą pasję? Moim zdaniem nie, bohaterka wypowiada słowa, wykonuje gesty, które każą nam wierzyć, że lubi latać tej pasji nie czuć. Tuż przed ślubem mówi przyszłemu mężowi, że ona nie oczekuje wierności i sama jej nie gwarantuje, proponuje dziwny układ, który co tu dużo mówić rani zakochanego człowieka, który kocha ją do tego stopnia, że wybacza wszystko, nie pyta, a pracuje nad realizacją jej największego marzenia, marzenia, które stanie się zgubą.  &lt;br /&gt;To jedna z tych historii, których finał znałam a miałam silną nadzieję, że coś się zmieni i… ehhh nigdy nie zmądrzeję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to film porywający, zapierający dech w piersiach, czy chociażby ujawniający jakieś nieznane fakty z życia bohaterki. Wprawdzie, mam wrażenie, że Hilary Swank robi co może, ale tak beznadziejnie napisano scenariusz, że nic z tego się nie dało wykrzesać, nie uznaję czasu przeznaczonego za stracony, bo robiłam na szydełku oraz naszło mnie dzięki temu filmowi kilka ważnych refleksji, dlatego na długi jesienny wieczór polecam, najlepiej wersję z lektorem, żeby  niekoniecznie trzeba było siedzieć kołkiem przy telewizorze.&lt;br /&gt;Zwłaszcza, że końcowe sceny mnie poruszyły, zwłaszcza ostatnia rozmowa z mężem, zresztą, zobaczcie i oceńcie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1818437079549401015?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1818437079549401015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/amelia-erhart-amelia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1818437079549401015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1818437079549401015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/amelia-erhart-amelia-2009.html' title='&quot;Amelia Erhart&quot; - Amelia 2009'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bckxqxgZaj0/TswfUbvINhI/AAAAAAAABvY/7dlB2gNhCe4/s72-c/7294435.3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5260174912055298754</id><published>2011-11-21T19:14:00.003+01:00</published><updated>2011-11-21T19:20:49.536+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Na stos. Ze mną za złamanie postanowień</title><content type='html'>Poodwiedzał mnie listonosz przynosząc to co mam zrecenzować&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-pRMUdVAq7h4/TsqVxxzgvVI/AAAAAAAABvA/gB2sXxpj10A/s1600/P1030241.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-pRMUdVAq7h4/TsqVxxzgvVI/AAAAAAAABvA/gB2sXxpj10A/s200/P1030241.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677514962669452626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama nie wiem co cieszy mnie najbardziej, mam jakieś typy, ale mimo wszystko permanentnie doskonały humor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A połamałam również moje postanowienia i nabyłam to i owo. Pewnie nabyłabym więcej, gdyby seminarium skończyło się wcześniej, lub sympatyczna tania księgarnia byłaby zamykana ciut później. Więc przywiozłam tylko Kreta dla Mamy. Oj nie potępiacie mnie prawda? Moje kocię przy okazji Was pozdrawia ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-AbfxQOGhUOA/TsqWagnuR9I/AAAAAAAABvM/sb22dnZs5hM/s1600/P1030242.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-AbfxQOGhUOA/TsqWagnuR9I/AAAAAAAABvM/sb22dnZs5hM/s200/P1030242.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677515662431242194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę mam bardzo, bardzo dobry humor. Uciekam czytać....&lt;br /&gt;Ale i myśleć nad zmianą blogowego wystroju, chyba bez mojego paskudnego dziuba w nagłówku&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5260174912055298754?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5260174912055298754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/na-stos-ze-mna-za-zamanie-postanowien.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5260174912055298754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5260174912055298754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/na-stos-ze-mna-za-zamanie-postanowien.html' title='Na stos. Ze mną za złamanie postanowień'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-pRMUdVAq7h4/TsqVxxzgvVI/AAAAAAAABvA/gB2sXxpj10A/s72-c/P1030241.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1535819823928023627</id><published>2011-11-20T13:14:00.002+01:00</published><updated>2011-11-20T13:19:00.820+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Fonsito i księżyc" - Mario Vargas Llosa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NpzrpTM7Wm4/TsjwHSjN5oI/AAAAAAAABu0/9Mt7HP33kKw/s1600/155x220%2B%25289%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NpzrpTM7Wm4/TsjwHSjN5oI/AAAAAAAABu0/9Mt7HP33kKw/s200/155x220%2B%25289%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677051338329810562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wzruszająca historia napisana przez noblistę z myślą o dzieciach. Śmiało może być również lekturą dla dorosłych, którzy potrafią odczytać zawartą w niej metaforę. Jak okazać komuś swą miłość? Czy ukochanej można podarować księżyc? Okazuje się, że tak i wcale nie jest to takie trudne...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się, że nie doczytałam opisu książki, nie zdawałam sobie sprawy, że to bajka dla dzieci. Jakże zdziwił mnie rozmiar książki, gdy dotarła, cieniutka, drobniutka, ale z okładką Krota wręcz czaruje, woła! Książka to opowiastka o chłopcu, Fonsito, który takim wielkim uczuciem darzył swoją koleżankę Nereidę, że chciał ją pocałować w policzek. Ta zaś postawiła mu warunek, musi dać jej księżyc. I wierzcie, lub nie, Fonsito da jej księżyc. W jaki sposób, poczytajcie sami.&lt;br /&gt;Mimo, że książka jest dla dzieci, dorośli również znajdą w niej coś dla siebie. Ciekawa jestem Waszych refleksji, znajdowania drugiego dnia. Mi nasunęła się myśl, że dorastając  obrastamy w uprzedzenia i w ten sposób jeśli ktoś nam powie „jasne, ale najpierw daj mi księżyc” spoczywamy na laurach, machamy ręką i obrażamy się na tą osobę, że traktuje nas jak głupka. Tymczasem, Fonsito nie wiedział, że nie można zdjąć z nieboskłonu księżyca i po prostu rozmyślał jak to zrobić, jak dać dziewczynie swoich snów księżyc. Ilu rzeczy my moglibyśmy dokonać gdybyśmy nie założyli na początku, że to nieosiągalne. Dla mnie w tym momencie to najważniejsza nauka płynąca z tej książki. Na pewno Wasze dzieci podczas lektury dojdą do innych wniosków, bardzo jestem ciekawa tego dziecięcego postrzegania morałów tej historii.&lt;br /&gt;Zbliżają się mikołajki, według mnie ta książka to piękny prezent, wydana z wielką starannością, w takiej samej szacie graficznej jak wszystkie książki Llosy, a zachwycająca ilustracjami. Ilustracje są  tak piękne, ze gdyby ta książka była tylko do oglądania byłabym warta swej ceny, a ma jeszcze treść i to nie jako dodatek, treść jest tak ponadczasowa, że bez względu na wiek, każdy znajdzie w niej coś dla siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu ZNAK&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1535819823928023627?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1535819823928023627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/fonsito-i-ksiezyc-mario-vargas-llosa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1535819823928023627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1535819823928023627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/fonsito-i-ksiezyc-mario-vargas-llosa.html' title='&quot;Fonsito i księżyc&quot; - Mario Vargas Llosa'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NpzrpTM7Wm4/TsjwHSjN5oI/AAAAAAAABu0/9Mt7HP33kKw/s72-c/155x220%2B%25289%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3203299852982226204</id><published>2011-11-18T10:08:00.004+01:00</published><updated>2011-11-18T10:31:16.905+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kkd'/><title type='text'>KKD</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-j1xmPftxyeA/TsYhSvcR41I/AAAAAAAABuo/tvlRGBY_Z3o/s1600/kkd.PNG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 118px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-j1xmPftxyeA/TsYhSvcR41I/AAAAAAAABuo/tvlRGBY_Z3o/s200/kkd.PNG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676260986203530066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Kreatywny Klub Dyskusyjny skupia miłośników książek, którym niestraszne są długie dysputy na tematy (około)literackie. Jeżeli jesteś zainteresowany dialogiem z innymi molami książkowymi - w każdą środę włącz się do nowej dyskusji! Odpowiedz na pytania związane z tematem (zawsze jest ich kilka), a potem opowiedz, do jakich refleksji skłonił Cię dany problem. Możesz rozpocząć dyskusję u siebie na blogu (koniecznie podaj link, dodam go do bazy KKD) i/lub dołączyć do wymiany zdań, jaka wywiąże się pod danym postem, oznaczonym logo Kreatywnego Klubu Dyskusyjnego. Zainteresowany? Znakomicie! Zachęcam do wymiany poglądów :)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy boimy się czytać polskich autorów? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak boję się i rzadko kupowałam książki polskich autorów. Wcale nie dlatego, że bałam się, ze za negatywną recenzję dostanę po pustym łbie, bo działo się to jeszcze w czasach gdy miałam znajomych, czas wolny i wychodziłam z domu częściej a nie spędzałam każdej wolnej chwili na tworzeniu, układaniu, pisaniu recenzji, lub czytaniu innych molich recenzji, lub gaworzeniu z molami na FB. (tu lekki żart, wbrew pozorom wciąż funkcjonuję JESZCZE również w Realu{niekoniecznie Madryt, aczkolwiek jak nie zostanę Imperatorem Świata i okolic, będę tam trenerem :P])&lt;br /&gt;Dopiero dzięki blogowi, blogom innych moli przekonywałam się stopniowo do polskiej literatury, ganiąc się że to umiłowanie w jakimkolwiek aspekcie tego co zagraniczne jest w moim odczuciu przejawem strasznej ślepoty i jest to naganne, bo naprawdę cudze chwalicie swego nie znacie. I chociaż wciąż "udaje" mi się naciąć na polskiej literaturze, to co z tego, nacinam się na każdej praktycznie, hiszpańska - bywają wpadki, angielska - no błagam, amerykańska... no normalna kolej rzeczy i rachunek prawdopodobieństwa w połączeniu z brakiem świata idealnego. Odkrywam na szczęście tyle dobrych książek, że bilans się co najmniej zeruje :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak mam wrażenie, ba jestem pewna, że Klaudynie chodzilo o cos innego. Czy boję się czytać polskich autorów, gdyż oni mogą wyśledzić moje recenzje i jeśli nie jest to pieśń pochwalna mogę dostać wirtualnie po głowie, lub mogą mi wysłać wąglika(pamiętacie tą aferę swego czasu :P i lęk przed białym proszkiem?!) Moja odpowiedź brzmi: nie boję się! Jestem strasznie przekorną osóbką i pyskatą, jak długo Konstytucja gwarantuje wolność słowa i swobodę wyrażania poglądów, tak długo ja będę z tego korzystała w pełni świadomie. Nie boję się, bo ja piszę o książce, nie wieszam nigdy! psów na autorze personalnie. Próżno szukać na blogu zdania "Co za kretyn to napisał" ani również nie jadę personalnie po czytelnikach, którym dana książka się podoba "trzeba  być upośledzonym umysłowo, żeby z własnej woli doczytać książkę". W taki sposób nie tworzę recenzji. Raczej nigdy nie dostanę nagrody za recenzję, bo pisze na niskim poziomie, albowiem z serca i nie mam glowy do ukladania poematów, ale staram się aby moje teksty były pisane w duchu szacunku. W obliczu wielu afer chociażby na FB o to, czy o tamto, jeśli chodzi o społeczność czytaczy i recenzentów, zawsze trwam przy moim, brzmiącym nieco tandetnie "szanujmy się". Szanuję moich czytelników bez względu na to czy również piszą recenzje, czy piszą książki, czy piszą tylko coś okazyjnie na kartce na drzwiach lodówki, ale podczytują moje recenzje. Jeśli ktoś wchodzi na mojego bloga ma prawo oczekiwać uczciwego zapisu myśli, towarzyszących mi przy lekturze, więc nie napiszę że książka jest cudowna, ponad wszelką miarę, tylko dlatego, że znam autora/kę, mam ją w znajomych na Fb, gdy książka podczas czytania lądowała na ziemi, uderzała o sufit i ścianę... &lt;br /&gt;Jeśli ktoryś z autorów się ze mną nie zgadza, Jego prawo, jeśli ktokolwiek się ze mną nie zgadza, cieszę się bardzo, gdyż lubię dyskutować o odmiennych odczuciach, ale o odczuciach, nie zabawiam się w personalne wycieczki obrażanie się wzajemne na poziomie gromady dzieci(żeby nie rzecz bachorów) z przedszkola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtarzam, jeśli ktoś nie zgadza się moją opinią zawartą w recenzji, zapraszam do zaznaczenia tego w komentarzu, odpiszę na pewno na każdego mejla w tej sprawie. To mój oficjalny mejl, sprawdzam go codziennie: jest w zakładce współpraca, ale wrzucę go tutaj i chyba umieszczę tak by był w każdym momencie widoczny kasiam203@interia.pl &lt;br /&gt;Książki mają nas łączyć nie dzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale może mam tak liberalny pogląd, gdyż jeszcze żaden autor mnie nie skrzyczał za pisanie o tym co czułam, przyznam że bardzo lubię mejle od autorów, rozmowa z tymi, których książki w jakiś sposób mnie wzruszyły, rozbawiły, poruszyły są niezapomnianym wrażeniem. I nawet jeśli coś skrytykuję, to jakoś nikt się na mnie nie fochnął, nie wyzwał. Za to dziękuję polskim Autorom, tym przez duże A, bo ile ja się naprzeżywałam nad ich książkami w tym kończącym się już roku. Głowa mała!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3203299852982226204?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3203299852982226204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kkd_18.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3203299852982226204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3203299852982226204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kkd_18.html' title='KKD'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-j1xmPftxyeA/TsYhSvcR41I/AAAAAAAABuo/tvlRGBY_Z3o/s72-c/kkd.PNG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6960902518410536261</id><published>2011-11-17T13:57:00.002+01:00</published><updated>2011-11-17T13:59:43.868+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Listy do Boga" - John Perry, Patrick Doughtie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-SnxVuDhiX10/TsUFOe5t7pI/AAAAAAAABuc/ytbt5vcROK8/s1600/155x220%2B%25288%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SnxVuDhiX10/TsUFOe5t7pI/AAAAAAAABuc/ytbt5vcROK8/s200/155x220%2B%25288%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675948651741834898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Powieść ta została zainspirowana głośnym filmem ukazującym prawdziwą historię chłopca nieuleczalnie chorego na raka mózgu. Tyler radzi sobie z chorobą, pisząc listy do Boga. To chwytająca za serce opowieść pełna miłości, triumfu i uśmiechu. Przede wszystkim jednak jest to historia o nadziei – niezależnie od okoliczności.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swego czasu świat szalał na punkcie „Oskara i pani Róży”, ta książka jest podobna, albo nawet jeszcze lepsza. Przez przypadek, oczarowana okładką wzięłam ją z biblioteki. I zaczęłam czytać.&lt;br /&gt;Poznajemy czteroosobową rodzinę, wierzących, kochających się ludzi, na samym początku ginie ojciec co burzy życie całej rodziny, matka do tej pory tylko wychowująca dzieci musi zacząć zarabiać i wychowywać synów sama, tylko z pomocą swej matki. Czytamy o tej rodzinie, normalnych ludzi z wadami, zaletami, patrzymy jak pokonują trudy codziennego życia, takie przyziemne, zwykłe. Cios jaki na nich spadł już jest okrucieństwem losu… Boga? A z lektury opisu na okładce wiemy co się stanie dalej, ale nie chce się wierzyć w takie złe fatum. Są dobrymi ludźmi, czy Bóg doświadczy ich jeszcze tak ciężką chorobą uroczego Tylera? Bo nic gorszego nie dopuszczałam do głosu.&lt;br /&gt;Książka jest obyczajową opowieścią o amerykańskiej rodzinie, duże znaczenie dla funkcjonowania tych ludzi ma wiara, nie jest to jednak ideologiczna opowiastka, o tym jak życie jest piękne bo Bóg nas kocha, bo kogo jak kogo, ale tej rodziny nie ominęły wielkie dramaty, również nie mówili sobie „Bóg tak chciał”, przechodząc do porządku dziennego, jest dużo cierpienia, kryzysów, ale nadziei . nie jest to ksiazka wyłącznie dla ortodoksów, jest to bardzo poruszająca historia, wyciskająca łzy z oczu. Ja na przykład, na wspomniany „Oskarze” nie płakałam, na tej książce tak. &lt;br /&gt;Może to z powodu tego chłopca, tak silnego wbrew wszystkim przeciwnością. Zwykły chłopak, który jest niesforny, kocha piłkę nożną, miewa problemy z rówieśnikami, troszkę uważa, ze to iż ma za najlepszego kumpla dziewczynę to obciach. Po prostu normalny chłopiec, który musi szybko dorosnąć. W tej książce skumulowało się wiele cech, które dla mnie musi mieć książka, którą połykam, która mnie wzrusza i zapada w pamięć. &lt;br /&gt;Cieszę się, że przypadkiem dotarłam do tej książki. Polecam ją, chociaż nie jest to optymistyczna historia, ale taka raczej z której można wynieść ważną  naukę na codzienne życie.&lt;br /&gt;Być może typowo amerykańskim zabiegiem jest pokazanie jak cierpienie tego chłopca zmieniło jego otoczenie, może nie tyle chodzi o chorobę, ale sposób w jaki ten niedorosły chłopiec sobie z tym radzi. Nie wiem czy ja czerpałabym z tego pociechę, chyba byłabym zbyt pochłonięta bólem, żeby szukać jasnej strony tej tragedii. Ale być może to przez mój egocentryzm.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6960902518410536261?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6960902518410536261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/listy-do-boga-john-perry-patrick.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6960902518410536261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6960902518410536261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/listy-do-boga-john-perry-patrick.html' title='&quot;Listy do Boga&quot; - John Perry, Patrick Doughtie'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SnxVuDhiX10/TsUFOe5t7pI/AAAAAAAABuc/ytbt5vcROK8/s72-c/155x220%2B%25288%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-703553400394307272</id><published>2011-11-16T18:09:00.002+01:00</published><updated>2011-11-16T18:14:29.675+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Makatka" - Katarzyna Grochola, Dorota Szelągowska</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-G9CxvxokQBs/TsPvb1TpIBI/AAAAAAAABuQ/xkXOzAu0Zlk/s1600/155x220%2B%25287%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-G9CxvxokQBs/TsPvb1TpIBI/AAAAAAAABuQ/xkXOzAu0Zlk/s200/155x220%2B%25287%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675643216861929490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Makatka, czyli Rok Matki i Córki, trwa od września do września.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w rodzinnym kalendarzu: czasem słońce, czasem deszcz, pogoda lub niepogoda, radość i rozczarowanie, kłótnie i kompromisy. Ale zawsze panuje miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska w jedynym w swoim rodzaju dialogu dwóch kobiet w różnych rolach: matki i dziecka, dwóch matek, babci i matki. Dwie generacje, dwa style życia. Łączą je więzy krwi, różnią życiowe doświadczenia, tęsknoty, niepokoje. Wspólnie zarażają pasją życia, przywołują wspomnienia, opowiadają o ważnych dla siebie ludziach, miejscach i wydarzeniach&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem z jakiego powodu sięgnęłam po Grocholę, dwie ostatnie książki zawiodły mnie i wkurzyły a tutaj jeszcze wcisnęła swoją córkę. Zastanawiałam się po kiego czorta itp.&lt;br /&gt;Ucieszyłam się, że mogę książkę pożyczyć z biblioteki zamiast wydawać na nią fortunę. Zaczęłam czytać już wieczorem, po to aby następnego dnia leżała przede mną skończona książka.&lt;br /&gt;Książka jest zbiorem felietonów z roku matki i córki, czyli takiego który zaczyna się w urodziny córki – we wrześniu. 12 miesięcy, kilkanaście felietonów, różne tematy dwa spojrzenia. Uwagi czasami doprowadzające mnie do wybuchów głośnego śmiechu, a czasami sprawiające że perliły mi się w oczach łzy.&lt;br /&gt;W komentarzach do stosiku w którym prezentowałam „Makatkę” pisałyście, że jesteście ciekawe mojej opinii o książce, pojawiła się uwaga, że to książka o niczym, zgadzam się w stu procentach, książka nie odkrywa Ameryki, niektóre uwagi są moim zdaniem na wyrost, wciśnięte w książkę bo ładnie wyglądają w druku, ale nie mają związku z rzeczywistością. Nie muszę codziennie czytać traktatów filozoficznych, czasami lubię poczytać o świecie takim jakim jest, takim jakim był gdy byłam dzieckiem.&lt;br /&gt;Oj kilka razy miałam świeczki w oczach, ale taka już ze mnie sentymentalna idiotka. Śmiałam się, a jakże ale raczej nie z dialogów matki z córką, które miały wywoływać lawinę śmiechu a mi nawet kącik ust nie pyknąl. Coś obawiam się ostatnio o moje poczucie humoru…&lt;br /&gt;Naprawdę interesująca książka, ciepła, normalna i chociaż byłam sceptyczna obecności córki Katarzyny Grocholi w tej książce, okazało się że felietony Doroty Szelągowskiej czytało mi się najlepiej, bawiły, wzruszały, były oryginalne, gdy pani Grochola jak mi się widzi(a kilka książek jej znam bardzo dobrze) pisze już tak na jedno kopyto, że czyta się ze znużeniem. Przynajmniej ja tak miałam.&lt;br /&gt;Podsumowując. Książka sympatyczna, mimo wszystko cieszę się, że nie wydalam na nią tych trzydziestu złotych, gdyż raczej nie będę do niej wracać, gdyż jako rzekłam nie jest takim wielkim literackim WOW, ale na szczęście nie jest również literackim FUJ i czasu nad nią spędzonego nie traktuję jako zmarnowanego.&lt;br /&gt;Spokojnie może być pomysłem na prezent dla wielbicielek literatury kobiecej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-703553400394307272?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/703553400394307272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/makatka-katarzyna-grochola-dorota.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/703553400394307272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/703553400394307272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/makatka-katarzyna-grochola-dorota.html' title='&quot;Makatka&quot; - Katarzyna Grochola, Dorota Szelągowska'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-G9CxvxokQBs/TsPvb1TpIBI/AAAAAAAABuQ/xkXOzAu0Zlk/s72-c/155x220%2B%25287%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5065959680369251671</id><published>2011-11-16T12:43:00.001+01:00</published><updated>2011-11-16T12:45:24.529+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Historia Gestapo" - Jacques Delarue</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-oZrmrLUYhO0/TsOiPzDOVjI/AAAAAAAABuE/UJqW2eh3nf0/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-oZrmrLUYhO0/TsOiPzDOVjI/AAAAAAAABuE/UJqW2eh3nf0/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675558347702425138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nazistowski świat to imperium totalnej, nieokiełznanej siły, świat złożony z panów i z niewolników, świat, w którym nie ma miejsca na dobroć, łagodność, poszanowanie prawa, umiłowanie wolności i miłosierdzie, nie uważane już za cnoty, ale za niewybaczalne zbrodnie. Wszystko to wydaje się już odległe, jest jak koszmar, o którym chcemy zapomnieć. Ale zatrute ziarno zawsze może wykiełkować. Ludziom nie wolno tak szybko zapominać, nie mają prawa zapomnieć. Nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gestapo - te trzy sylaby przez 12 lat przyprawiały o dreszcz Niemców, a potem ludność całej Europy. Nigdy, w żadnym państwie nie było organizacji o tak skomplikowanej strukturze i obdarzonej taką władzą, tak skutecznej i okrutnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacques Delarue pokazuje, w jaki sposób faszystowski reżim mógł dojść do władzy dzięki temu fundamentowi, na którym opierały się najdrobniejsze elementy gmachu państwowego, udowadnia, że dzięki wsparciu gestapo reżim nazistowski mógł panować, pokazuje mechanizm funkcjonowania tej machiny, wyjmuje na światło dzienne jej bezlitosne tryby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka została prztłumaczona na 17 języków. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko jest napisać książkę historyczną, dobrą książkę historyczną, która zaciekawi a nie znudzi. Bez wątpienia książka o historii Gestapo, z samej specyfiki tematu była ciekawym pomysłem o ogromnym potencjale. Bałam się, że ten potencjał nie zostanie wykorzystany, jakież radosne było moje rozczarowanie. Takie książki historyczne mogłabym czytać codziennie. Chociaż oczywiście po takiej tematyce potrzebuję i łaknę lekkiego przerywnika. Bo Gestapo nie nastraja do życia pozytywnie.&lt;br /&gt;A tymczasem tutaj śledzimy narodziny  tej Tajnej Policji Państwowej wraz z dochodzeniem nazistów do władzy, możemy zobaczyć jak oddziały te przyczyniały się do narodzin państwa terroru, podporządkowaniu obywateli jedynej słusznej partii, jedynej słusznej organizacji. I rok po roku będziemy obserwowali  jakimi środkami posługiwała się Policja aby umacniać władzę nazistów. Jest to trudna i ponura lektura. Zresztą jaką ma być? Wszyscy znamy przecież historię II wojny światowej i wiemy, że próżno oczekiwać czegoś pogodnego.  Terror i ślepe wykonywanie rozkazów tak można podsumować rządy Gestapo, odczłowieczone i bezlitosne.&lt;br /&gt;Autor ma dla nas przesłanie, aby nigdy więcej taki epizod się nie powtórzył, pokazuje koniec ludzi, którzy  przez cały okres swych rządów nienawidzili, pokazuje ich koniec, motywy kierujące nimi i daje nam przestrogę.&lt;br /&gt;Mimo trudnej tematyki książka jest fascynująca, ciekawa, na pewno nie nuży, nie jest napisana językiem specjalistycznym, ale nie uświadczy się tak kolokwializmów. To sztandarowe historyczne opracowanie, które będzie doskonałe dla historyka-pasjonata, ale niekoniecznie z wyższym historycznym wykształceniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa MUZA&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5065959680369251671?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5065959680369251671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/historia-gestapo-jacques-delarue.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5065959680369251671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5065959680369251671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/historia-gestapo-jacques-delarue.html' title='&quot;Historia Gestapo&quot; - Jacques Delarue'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oZrmrLUYhO0/TsOiPzDOVjI/AAAAAAAABuE/UJqW2eh3nf0/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2905021059645745356</id><published>2011-11-15T19:27:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T19:28:19.156+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wymiana'/><title type='text'>Kominkowa wymianka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-QflhYUHjYCg/TsKu7XpCTiI/AAAAAAAABts/aZ0DcV59AvE/s1600/P1030235.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QflhYUHjYCg/TsKu7XpCTiI/AAAAAAAABts/aZ0DcV59AvE/s200/P1030235.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675290815421894178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam do domu z biblioteki i okazało się, że listonosz mnie obdarował.&lt;br /&gt;Zobaczcie jakie cuda Renatka przygotowała.&lt;br /&gt;Kurczę tyle śniłam o dekupażowej zakładce i mam!  I jaka prześliczna i jakie książki do zakładania. A na to pudełeczko zwróciliście uwagę.&lt;br /&gt;Jejku Mikołaj mnie ukochał tego roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.dzielamadame.blogspot.com"&gt;Renatko&lt;/a&gt; dziękuję!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2905021059645745356?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2905021059645745356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kominkowa-wymianka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2905021059645745356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2905021059645745356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kominkowa-wymianka.html' title='Kominkowa wymianka'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QflhYUHjYCg/TsKu7XpCTiI/AAAAAAAABts/aZ0DcV59AvE/s72-c/P1030235.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4706934183680817559</id><published>2011-11-14T17:18:00.003+01:00</published><updated>2011-11-14T17:21:04.226+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>zdobyczne</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-T1XGDXcQ7Qs/TsE_vrBquLI/AAAAAAAABtc/ltwrYcmdm0c/s1600/P1030234.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-T1XGDXcQ7Qs/TsE_vrBquLI/AAAAAAAABtc/ltwrYcmdm0c/s200/P1030234.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674887093699655858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Stosik zdobyczny - biblioteczny. Wyniosłam książek 4 dwie absolutne nowości więc zobowiązałam się oddać do konca tygodnia. &lt;br /&gt;Lubię moją bibliotekę chociaż moje państwo skąpi na nią i może statyczny Polak wydaje na książki mniej, ale już sredni mól ksiązkowy miesięcznie wydaje wiecej niż budżet roczny biblioteka ma.&lt;br /&gt;I jak tu nie narzekać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na popularność postów rządzi kolejny tydzień Pan Wołodyjowski co mnie zastanawia. Bo popularność Downton Abbey nie dziwi&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4706934183680817559?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4706934183680817559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/zdobyczne.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4706934183680817559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4706934183680817559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/zdobyczne.html' title='zdobyczne'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-T1XGDXcQ7Qs/TsE_vrBquLI/AAAAAAAABtc/ltwrYcmdm0c/s72-c/P1030234.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4691006427964405317</id><published>2011-11-13T14:59:00.002+01:00</published><updated>2011-11-13T15:02:33.387+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Poczekajka" - Katarzyna Michalak</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-4bRg_NJrcXU/Tr_N4b72sKI/AAAAAAAABtQ/KZvQylQM3CQ/s1600/155x220%2B%25286%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-4bRg_NJrcXU/Tr_N4b72sKI/AAAAAAAABtQ/KZvQylQM3CQ/s200/155x220%2B%25286%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674480424965288098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Poczekajka to powieść wysnuta z marzeń i snów, spleciona z miłości i nienawiści, okraszona garścią humoru i doprawiona szczyptą magii. znajdziesz w niej zarówno radość życia, jak odrobinę łez, które nadają mu smak. Jej lektura da Ci wiarę, że nie wolno tracić nadziei. Ani marzeń. Przenigdy. Poczekajka to książka dla samotnych, dla szczęśliwie i nieszczęśliwie zakochanych. Dla każdej z nas! &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że i tym razem nie dostanę po głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak chwaliłam się na fejsbukowej stronie mojego bloga sprezentowany mi telefon sprawdza się idealnie w roli czytnika ebooków. Faktycznie jakość czytania jest o niebo lepsza niż na ekranie komputera. Skoro nie mogłam dostać się do biblioteki dorwałam się ebooka i w ciągu kilku chwil połknęłam ową słynną magiczną „Poczekajkę”. Nie ukrywam, że impulsem był teledysk. Kiedyś miałam ją w rękach i zaczęłam czytać, ale mało mnie krew nie zalała wiec dałam sobie spokój. Teraz – myślę sobie – czas na drugą szansę. Przemęczyłam fragment o sabacie bo to chyba wprawiło mnie w taka irytację i brnęłam dalej przez momentami nudne opisy, że od przewijania ekranu bolał mnie kciuk, łykałam porcję humoru która miała bawić do łez a u mnie wzbudzała łzy irytacji bo mnie nic w tym nie bawiło. Owszem przyznam się uczciwie, że wątek Gabriela i Patrycji jakoś  mnie ujął w pewien dziwny, pokrętny i trudny do opisania sposób, chociaż całokształt oceniam ogromnie nisko.&lt;br /&gt;Dlaczego? Czy dlatego, że nagromadzono tam wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności? Nie.  Owszem magia, ten bzik na punkcie horoskopów irytował mnie, sama nie wierzę w takie rzeczy i po prostu porzucenie swojego życia z powodu jakiejś wizji rycerza na białym koniu(ratunku!!) mnie nie przekonuje, ludzie kto normalny tak postępuje. Nie przekona mnie do tego nikt i nic.&lt;br /&gt;Ale nic to. Przeprowadza się na wieś zabitą dechami i oczywiście schematyczną do bólu. Podobno te czasy minęły i polska wieś nie jest synonimem ciemnogrodu, ale kolejna książka którą czytam i jako mieszkanka wsi, tak z dziada pradziada niemalże w stu procentach(no dobra w 75%) czuję się obrażona. Jeśli ktoś wsi nie rozumie a ciężko jest pojąć tych pracujących ciężko przez całe życie ludzi to niech nie wyskakuje z filozofią rodem z silnego i nowobogackiego PRL-u. Nie tędy droga.  To taka dygresja podszyta owszem lekką nutką agresji bo mnie już to męczy, ale jestem ciemnym wieśniakiem, zaraz skoczę po widły, bo tak się u nas załatwia sprawy ;). &lt;br /&gt;Ale wracając do powieści. Jak to na wschodzie oczywiście osoba ze wsi znajdzie pracę na pstryknięcie palcem, ale pal sześć robota, mężczyźni rzucają się na miastową i wnet bohaterka będzie przebierać w nich jak w ulęgałkach. &lt;br /&gt;W sumie książka jest na topie albowiem mamy zapadłą chałupę, którą bohaterka remontuje  błyskawicznie, mamy przystojnych mężczyzn i dylematy tejże bohaterki. I tak moim zdaniem wystarczyłoby to opisać. Bo do tego się to sprowadza. Porównanie do Ani z Zielonego wzgórza… oparte chyba na kolorze włosów bohaterki. Li i jedynie. &lt;br /&gt;Na pewno do tej książki nie będę wracać w czasie moich gorszych dni, wolę starą dobrą Anię.&lt;br /&gt;I ewentualnie teledysk sobie pooglądam.&lt;br /&gt;W dalszym ciągu po rozczarowaniu Poziomką i teraz Poczekajką nie mówię nie. I to jest właśnie wiejski, chłopski upór ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pozdrawiam dojeżdżających do pracy 20 kilometrów w warunkach opisanych w książce. Naprawdę. Ja dojeżdżałam. Powodzenia ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4691006427964405317?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4691006427964405317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/poczekajka-katarzyna-michalak.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4691006427964405317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4691006427964405317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/poczekajka-katarzyna-michalak.html' title='&quot;Poczekajka&quot; - Katarzyna Michalak'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4bRg_NJrcXU/Tr_N4b72sKI/AAAAAAAABtQ/KZvQylQM3CQ/s72-c/155x220%2B%25286%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4093636094382366448</id><published>2011-11-13T09:47:00.001+01:00</published><updated>2011-11-13T09:51:28.777+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>"Służące" - The Help 2011</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-eh4g-XdGXOs/Tr-FCjkaqBI/AAAAAAAABtE/I4Qim_Y-xrA/s1600/7404471.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eh4g-XdGXOs/Tr-FCjkaqBI/AAAAAAAABtE/I4Qim_Y-xrA/s200/7404471.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674400334464329746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Akcja filmu toczy się w stanie Mississippi w latach 60. W roli głównej występuje Emma Stone (gwiazda hitu kinowego "Zombieland") grająca Skeeter, dziewczynę z dobrego domu z południa, która po studiach marzy o karierze pisarki. Niespodziewanie wywraca do góry nogami życie swoich przyjaciół i mieszkańców rodzinnego miasteczka, gdy postanawia przeprowadzić wywiad z czarnoskórą służącą najzamożniejszych rodzin w okolicy. Nominowana do Oscara Viola Davis w roli Albeen decyduje się ujawnić ciemne sekrety życia czarnoskórej mniejszości. Ze zwierzeń rodzi się przyjaźń. Okazuje się, że przyjaciółki mają sobie dużo do opowiedzenia. Zarówno one, jak i inni mieszkańcy miasteczka są świadkami zmieniających się czasów i obyczajów.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie, że jakieś dwa lata temu, lub rok(starość nie radość) sukcesy  na blogach odnosiła książka pt. „Służące” opowiadająca o czasach segregacji rasowej w USA. Teraz na ekrany kin wszedł film będący ekranizacją tej książki i rzadko to mówię, ale film dorównuje książce. Bez dwóch zdań, tak bardzo jak ekranizacja może być dobra ta taka właśnie jest.&lt;br /&gt;Książka była poruszająca to na pewno, ale nie płakałam na niej jak bóbr, ani nie zaśmiałam się – na filmie tak. Łzy w oczach miałam kilka razy, tak świetnie zagrały aktorki, bo film skupia się rzecz jasna na kobietach, nie wiem czy mężczyźni są na ekranie w sumie 4 minuty. Wątpię. Film to historia kobiet żyjących w czasach trudnych, kiedy kolor skóry definiował jakość Twojego człowieczeństwa, chociaż USA to rzekomo kraj od początku niemal swego istnienia opierający się na wolności i równości. Tymczasem zobaczymy obraz znany nam doskonale z filmów wojennych, bo czy czarni nie mieszkali w gettach? Nie mieli prawa korzystać z tych samych taksówek, toalet co biali… brzmi znajomo? No właśnie. Z tą różnicą, że oni, one służące, gospodynie domowe białych wychowywały dzieci swoich „pań”, dzieci które kochały swoje niańki bardziej niż matki a które wraz z procesem uspołecznienia nabywały tego obrzydzenia dla tych co kiedyś były centrum ich świata. Rzadko kto się wyłamywał, ale jedna osoba sprawiła, ze ruszyła lawina.&lt;br /&gt;Naprawdę polecam ten film, który daje nadzieję i wiarę, pokazuje jak ważna jest miłość dana drugiemu człowiekowi. To nie jest tylko smutny film o żałosnym losie kobiet, ludzi w jakimś tam okresie czasu to również zabawna opowieść, która rozbawi Was do łez, wywoła łzy smutku być może, ale na pewno oczyszczające łzy też będą i ta nadzieja, której chyba wszyscy szukamy. Nadzieja, że nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna nic nie jest przegrane dopóki wokół nas są ludzie którzy będą o nas walczyć, lub tylko wiernie będą stali u naszego boku gdy walczyć będziemy my.&lt;br /&gt;Jeśli książka Wam się podobała nie muszę Was namawiać na ten film, chcę tylko rozwiać Wasze obawy co do ekranizacji, ta naprawdę jest chlubnym wyjątkiem. Jeśli zaś książki nie czytaliście polecam najpierw lekturę, wychodząc na naszym rynku była trudno dostępna teraz widuję ją często czy to w Rossmanie, czy w Tesco. Naprawdę warto, oczywiście nieznajomość książki nie przeszkadza w odbiorze filmu, ja książkę czytałam jakiś czas temu więc szczegóły akcji mi wyleciały z Glowy, mgliście odnotowywałam jakieś zmiany w fabuły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę jeden z najlepszych filmów jaki ostatnio widziałam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4093636094382366448?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4093636094382366448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/suzace-help-2011.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4093636094382366448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4093636094382366448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/suzace-help-2011.html' title='&quot;Służące&quot; - The Help 2011'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eh4g-XdGXOs/Tr-FCjkaqBI/AAAAAAAABtE/I4Qim_Y-xrA/s72-c/7404471.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3773372928415236124</id><published>2011-11-13T09:22:00.002+01:00</published><updated>2011-11-13T09:24:55.881+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Wilken. Czas złego wilka" - Di Toft</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-WYslOd4sAa4/Tr9-zFNDU8I/AAAAAAAABs4/dsMGJIpgb0g/s1600/155x220%2B%25285%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WYslOd4sAa4/Tr9-zFNDU8I/AAAAAAAABs4/dsMGJIpgb0g/s200/155x220%2B%25285%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674393471545463746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nat Carver i jego wierny przyjaciel, wilken Woody, dowiadują się, że ich śmiertelny wróg zwołuje bandę występnych wilkołaków. I to właśnie oni dwaj będą musieli go jakoś powstrzymać. Problemy ze zmiennokształtnością, które zaczyna mieć Nat, na pewno nie pomogą im w pokonaniu najstraszliwszych potworów, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi! Tymczasem nadchodzi czas decydującego starcia!&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zasady i w 99% przypadków nie zaczynam lektury cyklu od któregoś z kolei tomu a tym bardziej od ostatniego. Tutaj byłam zmuszona, książkę dostałam i trzeba było przeczytać, uprzedzę wątpliwość – nie miałam możliwości zdobycia wcześniejszych tomów.  Zwłaszcza, że jest to  książka dla dzieci czy dla młodzieży, jeszcze tak niedawno zaliczałam się do młodzieży i wtedy ta książka również by mnie nie zachwyciła, więc przyjmijmy, że to książka dla dzieci.&lt;br /&gt;Póki pamiętam wspomnę, że będzie genialnym prezentem dla dziecka, ma bowiem niesamowitą trójwymiarową zmieniającą się okładkę. Przykuwa wzrok i hipnotyzuje. Może w ten sposób opornego mola książkowego namówi się do lektury.&lt;br /&gt;Nie mogę się odnieść do całego cyklu gdyż nie czytałam poprzednich części, na pewno ich lektura rozjaśniłaby mi parę spraw a przynajmniej sprawiła, że książka by mnie wciągnęła. Chociaż no co tu dużo mówić nie czytam literatury dziecięcej, moja Siostrzenica też już nie do końca się łapie do tej grupy więc nie mogłam jej podrzucić tej książki i poczekać na opinię.  Tak na pierwszy rzut oka historia młodych chłopców w korelacji z wilkołactwem ich perypetie, przygody świetnie wpisują się w modę na zjawiska paranormalne w literaturze, gdy seria Zmierzch jest zdecydowanie dla młodzieży taka seria może pchnąć dziecko na fascynujący tor fantastyki, być może od tego zacznie się fascynacja wilkołakami, wilkami. Dlaczego nie spróbować?&lt;br /&gt;Wydaje mi się, podkreślam, tylko mi się wydaje, że książka jest napisana odpowiednim językiem, jak dla dzieci. Zdania są w miarę proste, przejrzyste, czyta się dobrze, są poprawnie skonstruowane, więc nie ma obawy, że dziecko wypaczy sobie poprawność językową. Nie wiem jakie książki przygodowe czytają teraz dzieci, czy to będzie na odpowiednim poziomie, czy zbyt naiwne, bo raczej zbyt strasznie, to nie.&lt;br /&gt;Moim zdaniem nie ma żadnego ryzyka, ja z czystym sumieniem książkę taką polecę znajomym dzieciakom&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bukowy las i Portalu Sztukater&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3773372928415236124?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3773372928415236124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/wilken-czas-zego-wilka-di-toft.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3773372928415236124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3773372928415236124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/wilken-czas-zego-wilka-di-toft.html' title='&quot;Wilken. Czas złego wilka&quot; - Di Toft'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WYslOd4sAa4/Tr9-zFNDU8I/AAAAAAAABs4/dsMGJIpgb0g/s72-c/155x220%2B%25285%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-9090791600894654501</id><published>2011-11-12T20:16:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T20:19:11.873+01:00</updated><title type='text'>"Nagie myśli" - Iwona J. Walczak</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-y2DhCcw1OpU/Tr7GUrlcxgI/AAAAAAAABss/l8Irp8x19G8/s1600/155x220%2B%25284%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-y2DhCcw1OpU/Tr7GUrlcxgI/AAAAAAAABss/l8Irp8x19G8/s200/155x220%2B%25284%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674190639132886530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Czy opowieść może jednocześnie bawić, zastanawiać i… denerwować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elżbieta nie ma w życiu lekko, jednak nie traci nic z wrodzonej wrażliwości i skłonności do poszukiwania piękna. A mogłaby. Matka, która od dzieciństwa wpędza ją w kompleksy, faworyzując starszą córkę, niedająca satysfakcji praca i mąż, który – szkoda gadać – bardziej interesuje się komputerem niż żoną… Żeby choć znalazł sobie jakąś sensowną pracę, ale nie! Los zesłał jej nieroba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto by pomyślał, że ucieczkę od problemów i samotności znajdzie dopiero pod apetycznym pseudonimem? A Boguś? Cóż, może wcale nie był mężczyzną jej życia? W końcu Malinowa Trufla nie jest tylko bezduszną maszyną do pracy, a przecież życie może być jeszcze takie interesujące…&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym napisać o książce która wciągnęła mnie bez reszty o której myślałam cały czas i byłam zła na każdego kto odciągał mnie od lektury. Mam na myśli książkę „Nagie myśli” coś mi się po głowie kołacze, że to debiut – według mnie debiut świetny.&lt;br /&gt;Książka opowiada historię Elżbiety, kobiety w słusznym wieku, matki dwóch dorosłych synów, żony największej ciamajdy świata i córki najbardziej jędzowatej matki w historii świata. Przyznam się szczerze, że początkowo czytając o dniach Elżbiety byłam na nią wściekła, wyzywałam ją w duchu jak może być taka miękka, jak może dać się tak traktować, przecież ta jej matka jest patologią, brak słów by to jakoś nazwać w miarę cenzuralnie i bez eufemizmów. Boguś – mąż Elżbiety, trudno go nazwać mężczyzną, to taki Ferdek Kiepski(taki obraz miałam) tylko wyłącznie irytujący. Zresztą! Całe otoczenie Elżbiety jest toksyczne, pełne patologii, a ona w tym trwa a jedyną odskocznią są zakupy na allegro a później pisany blog.&lt;br /&gt;Kołatało mi się w głowie pytanie, jak można tak żyć na litość boską, nie wytrzymałabym chyba sekundy w takim domu, matkę zatłukłabym tą wypadającą klepką z parkietu, mężusia przegnała na cztery wiatry a i synulka z synową też bym „wybłogosławiła”. Po przecież nikt nie jest tak silny, zwłaszcza, że po Elżbiecie to nie spływa jak po kaczce, to ją rani, ona wpada w błędne koło, zamyka się coraz bardziej. Aż do dnia gdy poznaje swojego Juranda, Juliana czarującego faceta, który wywraca jej świat do góry nogami i chociaż w połowie książka jeszcze bardziej się rozkręca. Czy Elżbieta zerwie z zabójczą rutyną swojego domowego piekiełka? Czy zdobędzie się na zdrowy egoizm i co najważniejsze jak to się skończy.&lt;br /&gt;Ta historia mnie poruszyła, wzruszyła i momentami wbiła w fotel, a właściwie w pościel mojego łóżka. Autorka porusza bardzo ważny temat, ważny i trudny, temat który do dziś jest tabu bo przecież nie ten ptak, ptak co własne gniazdo kala a pokazanie takiego domowego zła jest początkiem wyjścia z tej patologii. Elżbieta jest sama, otoczona wieloma ludźmi, którzy wiedzą o jej sytuacji, bo chociażby jej siostra Aga, jej mąż, jej syn Krzysiek ze swoją żoną. Bo młodszy syn wydaje się być bardziej ludzki. Nikt jej nie pomaga, każdy raczej dokłada jej jak może. I wydaje mi się, że ta samotność jest gryząca, bo w towarzystwie osoby która wspiera i akceptuje łatwiej jest nieść swój ciężar. &lt;br /&gt;Chyba każdy czuje się czasami samotny i wyłącznie kopany, mi ta książka uświadomiła, że w porównaniu z innymi to bzdura, autorka zagrała na moich uczuciach jak wirtuoz. Napisała książkę, która nie jest zwykłym romansidłem jednym z tysiąca, to złożona historia o wielu wymiarach w której każdy znajdzie coś dla siebie..&lt;br /&gt;Podchodziłam do książki sceptycznie po pobieżnym zapoznaniu się z recenzjami, ja nie znalazłam w tej książce irytującego pośpiechu, czy skakania po tematach, dla mnie to był świetnie spędzony czas na mądrej, dobrej książce, która też – co rzadkie – sprawiła że zaśmiałam się w głos podczas lektury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam gorąco!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-9090791600894654501?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/9090791600894654501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/nagie-mysli-iwona-j-walczak.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9090791600894654501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9090791600894654501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/nagie-mysli-iwona-j-walczak.html' title='&quot;Nagie myśli&quot; - Iwona J. Walczak'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-y2DhCcw1OpU/Tr7GUrlcxgI/AAAAAAAABss/l8Irp8x19G8/s72-c/155x220%2B%25284%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3809132729478581971</id><published>2011-11-12T11:51:00.002+01:00</published><updated>2011-11-12T11:54:40.834+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Traktat o szczęściu" - Jean d'Ormesson</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6Yui8eCiWfs/Tr5QTwiMO9I/AAAAAAAABsg/oVbiCPeNSyQ/s1600/155x220%2B%25283%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6Yui8eCiWfs/Tr5QTwiMO9I/AAAAAAAABsg/oVbiCPeNSyQ/s200/155x220%2B%25283%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674060880909450194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jesteśmy na ziemi po to, by kochać, być szczęśliwymi, pływać w morzu, spacerować po lesie. Być może nawet po to, by dokonywać wielkich rzeczy lub rozkoszować się pięknem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta książka odmieni Twoje życie, tak jak odmieniła życie autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktat o szczęściu to wyjątkowy przewodnik po życiu. Jak postrzegać wszechświat, jak odnaleźć szczęście i radość, nauczyć się patrzeć na świat jako harmonię cierpienia i miłości, życia i śmierci, jak znaleźć spełnienie? Jean d'Ormesson odsłania przed nami tajemnice, które od zawsze były na wyciągnięcie ręki. Pisze o mądrości, tej istniejącej od wieków, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, o której mówili wielcy myśliciele, Platon, św. Augustyn, Kant, Nietzsche. Prawdy ukryte w Koranie, Biblii, schowane w wielkich ideach, filozofii i odkryciach naukowych - jeśli się wie, jak je dostrzegać, jak je wykorzystać, można odmienić swoje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy ta książka jest dobra ani czy zmieni, choćby odrobinę, czytelników. Na pewno zmieniła mnie. Wyleczyła z cierpień i zagubienia. Dała szczęście, pewien rodzaj zaufania i pokój. Przywróciła mi nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest życie? Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy? Czy to wszystko ma sens, skoro i tak pewnego dnia odejdziemy? &lt;br /&gt;Najważniejsze pytania towarzyszą nam od zawsze. Jean d'Ormesson odpowiada na wiele z nich, z niektórych odpowiedzi rodzą się kolejne pytania, a te krok po kroku doprowadzają nas do prawdy o świecie, życiu, o nas samych. I do prawdy najprostszej, a zarazem najbardziej skomplikowanej - że szczęście nie jest chwilowym stanem euforii, ale sposobem myślenia o sobie i świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przestańcie biec. Zatrzymajcie się na chwilę. Poświęćcie dwie minuty na to, by się trochę zastanowić i odpowiedzieć choć na jedno spośród wielu pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor żongluje ideą Boga, błądzi wokół tematu śmierci, medytuje długo nad tajemnicą czasu. Zachwyca się cudem małych rzeczy, prostych i zarazem nieskończenie złożonych, jak światło, życie czy myśl. To spojrzenie na rzeczywistość wypełnione miłością i spokojem, spojrzenie człowieka, który z pełną świadomością pisze: „Miałem szczęście. Przyszedłem na świat”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sam wszechświat, jak życie każdego z nas ta książką jest długim marzeniem.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywają książki które odciskają piętno na duszy i umyśle, stawiają pytania na które człowiek będzie chciał za wszelką cenę odpowiedzieć chociaż całkiem możliwe, że zajmie mu to całe życie. Taką książką jest „Traktat o szczęściu” coś co początkowo podejrzewałam o bycie płytką tekturką, kolejnym poradnikiem „jak być szczęśliwym”. Tymczasem dostałam książkę niezwykle głęboką, głęboką, ale przystępną, która nie wymaga bycia wszechstronnie wykształconym człowiekiem, ba! Geniuszem aby można było przeczytać i się zachwycić.&lt;br /&gt;Cechą charakterystyczną, przynajmniej wielkich autorów jest pisane o sprawach ważnych, tak aby każdy to zrozumiał, aby każdego mogło poruszyć. Nie wiem czy znacie, dla mnie genialne kompleksowe opracowanie zagadnień z historii filozofii autorstwa profesora Tatarkiewicza, na pierwszym roku, nim nie zetknęłam się z tym podręcznikiem wydawało mi się, że filozofia jest jak czarna magia.&lt;br /&gt;Ta książka dla mnie jest fenomenem na współczesnym rynku wydawniczym, bowiem jest tak kompleksową podróżą przez historię filozofii, nauki, a przy tym jest napisana tak przystępnie oraz porusza tyle tematów, że jestem pewna, ze każdy znajdzie coś dla siebie. &lt;br /&gt;Ja nie odkładam tej książki na półkę, będzie leżała przy łóżku moim, tak abym mogła w razie potrzeby mieć ją pod ręką, czytać i mieć impuls do myślenia.&lt;br /&gt;Traktat o szczęściu to opowieść dwóch narratorów, „nici Ariadny” i „marzenie Starca” nie jest wprost powiedziane kim oni SA każdy może to dowolnie interpretować, możemy wybrać im twarz, płeć wszystko w ten sposób jakbyśmy w pewien sposób uczestniczyli jeszcze bardziej w tej niesamowitej przygodzie. &lt;br /&gt;Czym jest Traktat o szczęściu to, podsumowując, odpowiedź na odwieczne dążenie człowieka do wiedzy, być może nie wiedzy absolutnej, próba odpowiedzi na fundamentalne wątpliwości dręczące od zarania dzieją, a także i dziś człowieka.&lt;br /&gt;Ja polecam absolutnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3809132729478581971?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3809132729478581971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/traktat-o-szczesciu-jean-dormesson.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3809132729478581971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3809132729478581971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/traktat-o-szczesciu-jean-dormesson.html' title='&quot;Traktat o szczęściu&quot; - Jean d&apos;Ormesson'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6Yui8eCiWfs/Tr5QTwiMO9I/AAAAAAAABsg/oVbiCPeNSyQ/s72-c/155x220%2B%25283%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3675775733236696448</id><published>2011-11-11T23:03:00.003+01:00</published><updated>2011-11-11T23:07:26.548+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>„Projekt szczęście” - Gretchen Craft Rubin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gHs8EJXQLf4/Tr2cdLT7PaI/AAAAAAAABsU/WDPIKW4SaTw/s1600/155x220%2B%25282%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gHs8EJXQLf4/Tr2cdLT7PaI/AAAAAAAABsU/WDPIKW4SaTw/s200/155x220%2B%25282%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673863130623196578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Gretchen Rubin zrozumiała to pewnego deszczowego dnia i zdecydowała, że sama spróbuje odkryć tajemnicę szczęścia. Aby tego dokonać, wprowadziła w życie Projekt Szczęście. Postanowiła przez rok w każdym miesiącu skupiać się na określonej dziedzinie, takiej jak małżeństwo, praca, rodzicielstwo, samospełnienie. W styczniu, lutym, marcu… podejmowała nowe postanowienia: by okazywać dowody miłości, kłaść się wcześniej spać, prosić o pomoc, bawić się, nie myśleć o skutkach. Wnikliwie przetestowała największe mądrości świata, współczesne odkrycia naukowe oraz lekcje popkultury na temat tego, jak być szczęśliwym. Wszystko po to, aby do grudnia osiągnąć pełnię szczęścia… Projekt Szczęście zmienił życie Gretchen Rubin, pozwól, aby zmienił i Twoje! Książka Gretchen Rubin plasuje się pomiędzy Sztuką szczęścia Dalajlamy a Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert. Wypełniona została różnorodnymi spostrzeżeniami psychologów, pisarzy, poetów i filozofów. Należy do lektur, do których wracamy bez końca w poszukiwaniu spełnienia marzenia o szczęściu. Sonja Lyubomirsky, autorka poradnika Wybierz szczęście Gretchen Rubin jest autorką kilku książek, niektóre z nich okazały się bestsellerami. Swoją karierę zaczynała w branży prawniczej, ale szybko zrozumiała, że zdecydowanie bardziej pociąga ją bycie pisarką. Wychowana w Kansas City, mieszka w Nowym Jorku z mężem i dwoma córkami&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wstępie uprzedzę uważam, że nie ma uniwersalnych rozwiązań i z tego powodu takie książki są na pewno mi zbędne. &lt;br /&gt;Autorka pewnego dnia dochodzi do wniosku, że mimo iż nic jej nie brakuje nie czuje się szczęśliwa postanawia wdrożyć roczny projekt i w każdym miesiącu postanawia ulepszyć, popracować nad daną dziedziną.&lt;br /&gt;Sam pomysł projektu rozbitego na etapy jest dobry, u mnie skończyłoby się pewnie na tygodniu, tu wymagana jest konsekwencja i dokładne przeanalizowanie swojego życia na które mnie szkoda czasu. Autorka zaś wnikliwie analizuje swoje problemy, zastanawia się szuka rozwiązań również w wielu książkach, w wielu źródłach, prowadzi bloga i czytelnicy podsuwają jej często ważne pomysły jak można jeszcze ten projekt ulepszyć.&lt;br /&gt;Według mnie książka jest za bardzo osobista jak na publikację na szerszą skalę. Już tłumacze o co mi chodzi. Autorka skupia się na swoich problemach, co jak najbardziej naturalne i jej rozwiązania są szalenie indywidualne, dlatego dla mnie ta książka traci sens, bo moim zdaniem stosując jej rozwiązania „odpowiednio” można sobie zaszkodzić, wiadomo każdy człowiek jest inny, ma inne potrzeby, inne problemy. Książki pokazujące, że można poprawić komfort psychiczny swej egzystencji są dla mnie bezcelowe, każdy wie że można i każdy spędza całe życie na poszukiwanie swojego środka, można sięgać po poradniki jak najbardziej i czerpać inspirację. Dla mnie jednak ta książka nie jest takim natchnieniem chociaż oczywiście zdaję sobie sprawę, że ktoś inny może to zupełnie inaczej odebrać.&lt;br /&gt;Widziałam, że książka zbierała raczej pozytywne recenzje, moja na pewno nie jest zupełnie negatywna. Ja jestem sceptyczna jeśli chodzi o takie pozycje i swoje zdanie podtrzymuję. Wiem, że każdy z nas może zrealizować swój projekt szczęście i nie potrzebuje do tego tej książki, wierzę że droga do tego szczęścia jest w nas a nie przyjdzie z takiej czy innej lektury. &lt;br /&gt;Chociaż książka jest wydana przepięknie, to jej treść mnie nużyła, łapałam się na tym że nie skupiam się na treści bo powtarzanie tego samego w kółko mnie usypia. Wzrok ślizgał się po literkach myśli uciekały, dlatego właśnie mimo wszystko jestem na nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nasza Księgarnia&lt;/span&gt; i portalowi Sztukater(czeka Was teraz deszcz recenzji z tego portalu, gdyż planuję się z nim rozstać i muszę po prostu rozliczyć się z recenzji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to jutro obiecuję Wam recenzję książki która ruszyła mnie do żywego i filmu "Służące" a książka też była jak pamiętacie świetna :)&lt;br /&gt;Więc w górę serca :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3675775733236696448?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3675775733236696448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/projekt-szczescie-gretchen-craft-rubin.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3675775733236696448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3675775733236696448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/projekt-szczescie-gretchen-craft-rubin.html' title='„Projekt szczęście” - Gretchen Craft Rubin'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gHs8EJXQLf4/Tr2cdLT7PaI/AAAAAAAABsU/WDPIKW4SaTw/s72-c/155x220%2B%25282%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2985897896948924786</id><published>2011-11-07T12:01:00.002+01:00</published><updated>2011-11-07T12:05:22.847+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>listopadowy stos</title><content type='html'>Formalnie, powtarzam, formalnie nie złamałam słowa jeśli chodzi o niekupowanie nowych książek, albowiem te które kupiłam , to zakupiu dokonałam przed daniem tego słowa.&lt;br /&gt;Ale wierzcie mi teraz jestem bliska złamania słowa...&lt;br /&gt;Bardzo bliska. Kusi mnie coś strasznie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to takie stosisko na listopad, mój ulubiony miesiąc swoją drogą ;)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-alAYlhGGvCk/Tre7NaRDRxI/AAAAAAAABrI/HFB6NHRttew/s1600/P1030233.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-alAYlhGGvCk/Tre7NaRDRxI/AAAAAAAABrI/HFB6NHRttew/s200/P1030233.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672208094759962386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2985897896948924786?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2985897896948924786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/listopadowy-stos.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2985897896948924786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2985897896948924786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/listopadowy-stos.html' title='listopadowy stos'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-alAYlhGGvCk/Tre7NaRDRxI/AAAAAAAABrI/HFB6NHRttew/s72-c/P1030233.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-3159802178468393656</id><published>2011-11-06T19:40:00.002+01:00</published><updated>2011-11-06T19:44:12.706+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatne'/><title type='text'>nerwowe biadolenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-QYRKHLf50HQ/TrbVbTlEq3I/AAAAAAAABq8/epiIwXFymr0/s1600/0037af4e.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-QYRKHLf50HQ/TrbVbTlEq3I/AAAAAAAABq8/epiIwXFymr0/s200/0037af4e.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671955445808671602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiele można mi zarzucić, ale nie to, że jestem pedantką, otacza mnie nieustanny chaos i bałagan, ale jeśli chodzi o książki jestem drobiazgowa aż do przesady. Robię awantury i gryzę palce ze złości.&lt;br /&gt;Śnię o regałach, ognioodpornych, zamykanych na szyfr i siedem zamków. Może wtedy ludzie nie grzebaliby w moich półkach jak kury w ziemi i nie sialiby bałaganu w moim uporządkowanym książkowym świecie.&lt;br /&gt;W domu chyba nie było dawno awantury o ruszanie moich książek i przestawianie ich. Wszystkie moje nauki poszły w las....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że Wy nie myślicie, że dziwaczę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-3159802178468393656?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/3159802178468393656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/nerwowe-biadolenie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3159802178468393656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/3159802178468393656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/nerwowe-biadolenie.html' title='nerwowe biadolenie'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QYRKHLf50HQ/TrbVbTlEq3I/AAAAAAAABq8/epiIwXFymr0/s72-c/0037af4e.png' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1657926574772245226</id><published>2011-11-06T18:26:00.002+01:00</published><updated>2011-11-06T18:29:44.623+01:00</updated><title type='text'>"Prototypy samolotów bojowych i zakłady lotnicze. Polska 1930-1939" - Edward Malak</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-HtIBt0RCS0I/TrbD6n8BblI/AAAAAAAABqw/SuUIS3sZUGk/s1600/753847_o.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HtIBt0RCS0I/TrbD6n8BblI/AAAAAAAABqw/SuUIS3sZUGk/s200/753847_o.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671936192640282194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Celem książki, obejmującej lata 1930?1939, jest jak najpełniejsze zrekonstruowanie poszczególnych etapów procesu tworzenia polskich samolotów bojowych, poczynając od planów, decyzji o przekazaniu projektu do realizacji, a na oblataniu, próbach, bądź skierowaniu do produkcji seryjnej kończąc. Nie chodzi o jak najdokładniejsze ukazanie dziejów każdego z samolotów. Istotniejsze jest poszukiwanie odpowiedzi na poniższe pytania: - czy przygotowywane samoloty odpowiadały potrzebom polskiej polityki obronnej? - czy postanowienia o ich budowie zapadały we właściwym czasie? - czy prawidłowo wytyczano kierunek rozwoju polskich konstrukcji? Jakby jednak procesów tych nie oceniać, pewnym pozostaje, że pod względem technicznym dopracowano się niesłychanych, fenomenalnych niekiedy osiągnięć, gdyż na skalę światowych mocarstw. Po raz pierwszy w skali dziejowej państwa polskiego.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Gdyby ktoś mnie zapytał dlaczego sięgnęłam po tą książkę nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Interesuję się historią, ale nie maszynami. W muzeum Wojska Polskiego byłam dla towarzystwa i jakoś nie porywały mnie wystawione tam samoloty, czołgi itp. Książka jak mniemam skusiła mnie tylko dlatego, że rzut beretem od domu mam lotnisko wybudowane właśnie w czasach o których pisze autor, dziecko COP-u, a ja spędziłam na tym lotnisku bardzo dużo czasu. Jednak czytanie książki specjalistycznej, a taką ta właśnie jest wymaga znajomości, lub może co ważniejsze nawet, zainteresowania tematem.&lt;br /&gt;Widać, że temat jest pasją autora, widać to zarówno po kierunku jego badań jak i sposobie napisania książki, jest ona dokładna, dopracowana. Idealna praca naukowa, natomiast jeśli chodzi o to czy to jest książka ot, tak do przeczytania, moim zdaniem zdecydowanie nie. To nie jest nawet książka dla pasjonatów lotnictwa, chyba że ta pasja łączy się z duszą historyka, wtedy faktycznie na pewno chwile spędzone na lekturze będą obfitowały w masę pozytywnych wrażeń.&lt;br /&gt;Bo czym jest ta książka? To chronologiczny opis dziejów polskich sił powietrznych w okresie dwudziestolecia międzywojennego, etap za etapem możemy śledzić burzliwe i bez wątpienia trudne początki lotnictwa w Polsce dopiero odzyskującej niepodległość. I będziemy mogli do wybuchu drugiej wojny światowej obserwować losy lotnictwa, można prześledzić poglądy poszczególnych gabinetów na sprawę rozwoju lotnictwa, niemalże na bieżąco obserwować wprowadzanie do Polski nowych modeli samolotów.&lt;br /&gt;Jak wspomniałam idealna praca naukowa, naukowca pasjonata dla laików nie wniesie nic szczególnego, może zainteresować i pobudzić do badania danej problematyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiązkę przeczytałam dzięki uprzejmości instytutu Wydawniczego ERICA i portalowi Sztukater&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1657926574772245226?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1657926574772245226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/prototypy-samolotow-bojowych-i-zakady.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1657926574772245226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1657926574772245226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/prototypy-samolotow-bojowych-i-zakady.html' title='&quot;Prototypy samolotów bojowych i zakłady lotnicze. Polska 1930-1939&quot; - Edward Malak'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HtIBt0RCS0I/TrbD6n8BblI/AAAAAAAABqw/SuUIS3sZUGk/s72-c/753847_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-7091476096881504325</id><published>2011-11-06T09:15:00.003+01:00</published><updated>2011-11-06T10:18:57.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Inne okręty" - Romuald Pawlak</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-RjJHQIxHEiU/TrZQi32j90I/AAAAAAAABqk/lbe3534jOPk/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-RjJHQIxHEiU/TrZQi32j90I/AAAAAAAABqk/lbe3534jOPk/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671809340758292290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wojna i honor, miłość i zdrada oraz niesamowite opisy walk to składowe wyjątkowej podróży w głąb alternatywnej historii upadku Imperium Inków!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza próba podboju państwa Inków kończy się klęską. Francisco Pizarro pada w bitwie pod Saran, a konkwistadorzy zostają krwawo odparci. Nieliczni Europejczycy osiedli na wybrzeżu, ale Inkowie okazali się zdumiewająco odporni na pokusy zachodniej cywilizacji i próby nawracania.&lt;br /&gt;Z Hiszpanii wyrusza potężna armada, by zniszczyć wrogów i rozstrzygnąć, kto będzie panował nad tą częścią Nowego Świata. Pedro de Manjarres, kapitan hiszpańskiej karaweli, ma szczególne powody, by się tej wojny obawiać. W jednym z inkaskich miast pozostawił swoją ukochaną, Indiankę Asarpay. Wojna może bezpowrotnie ich rozdzielić. Razem z armadą wyruszają rządni bogactw i przygód polscy szlachcice…&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami zdarza się, że sugerujemy się tytułem i oczekujemy od książki czegoś innego, nastawiamy się na jedno, otrzymujemy drugie. Znacie to uczucie? No właśnie. Ja tak miałam z książką „Inne okręty”, nie wiem dlaczego nastawiłam się na książkę która będzie swego rodzaju przewodnikiem po flocie wojennej. Przyznaję, nie przeczytałam opisu wydawcy, bo wtedy wiedziałabym czego oczekiwać. I pewnie oczekiwałabym jeszcze więcej.&lt;br /&gt;Okres podbojów geograficznych Ameryki Środkowej to rzadki motyw, czy to w literaturze czy w filmie. O ile kilka filmów o tej tematyce mogłabym wymienić, natomiast jest to prawdopodobnie jedna z pierwszych książek, która nie jest traktatem naukowym a która zabiera mnie do nowego świata, abym była świadkiem wydarzeń, które na zawsze zmienią losy świata, teoretycznie w sposób Malo spektakularny, bez wybuchów, bez grzybów nuklearnych eksplozji, ale odbiją się echem w najdalszych zakątkach globy przecież. Dla mnie to już jest ogromny plus. Oryginalność, bo czasami mamy wrażenie że ostatnio chociażby zalewa nas fala wampirów, lub powieści których akcja dzieje się w średniowieczu, w Europie. A są inne miejsca, inne epoki które przecież warto poznać. Toteż gdy uświadomiłam sobie o czym ta książka opowiada byłam zachwycona, chociaż i pełna obaw gdyż nie jest to łatwy okres, proste wydarzenia. Wokół kolonizacji Nowego Świata wyrosło wiele legend,  funkcjonuje wiele nieprawdziwych opinii i naprawdę trzeba mieć dużą wiedzę i sporą odwagę by się zmierzyć z tą tematyką.&lt;br /&gt;Moim zdaniem autor doskonale się wywiązał z tego zadania, książka jest ciekawa  wciągająca oraz co ważne jeśli chodzi o tak zwany pierwszy rzut oka, jest intrygująca, okładka przyciąga wzrok, kusi swoją prostotą i ową tajemniczą aurą. To tak przy okazji ostatnich dyskusji o okładkach.&lt;br /&gt;Obiektywnie książka jest powieścią idealną, oryginalny temat poruszony w ciekawy sposób, ciekawe watki, wciągająca fabuła, wszystko to osadzone w bardzo interesującym okresie historycznym, tak now właśnie, ale ja mam ALE. Teraz czas na mój subiektywny osób, bo książka mimo tych wszystkich cech, które czynią ją dobrą receptą na spędzenie czasu mnie nie zachwyciła, nie sprawiła, że czytałam ją z wypiekami na twarzy, nie zżyłam się z bohaterami, obojętnie śledziłam ich losy. Bez cienia zaangażowania. Nie potrafię wytłumaczyć tego zjawiska. Po prostu nie zaskoczyły trybiki, nie zadziałała chemia. Na pewno zrobię jeszcze jedno podejście do tej książki, bo być może to kwestia złego okresu w moim życiu, ponieważ temat wart jest zgłębienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę mogłam przeczytac dzięki Instytutowi Wydawniczemu ERICA i portalowi Sztukater&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-7091476096881504325?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/7091476096881504325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/inne-okrety-romuald-pawlak.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7091476096881504325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/7091476096881504325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/inne-okrety-romuald-pawlak.html' title='&quot;Inne okręty&quot; - Romuald Pawlak'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RjJHQIxHEiU/TrZQi32j90I/AAAAAAAABqk/lbe3534jOPk/s72-c/155x220.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-9196357768197452445</id><published>2011-11-05T13:26:00.005+01:00</published><updated>2011-11-05T13:38:36.642+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kucharzę'/><title type='text'>Projekt Herman</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Wspominałam kiedyś, że mam silną pamięć smakową, jest wiele smaków z błogieg&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;o okresu dzieciństwa, których wciąż szukam, za którymi tęsknię. Długo chodził za mną placem Herman. Mama przyniosła zaczyn jeszcze zanim dotknęła Ją szczęśliwa emerytura, czyli ponad dekadę temu. Mieliśmy przepis co robić z Hermanem jak się już go ma, ale jak stworzyć coś od podstaw? Na moich wypiekach znalazłam przepis od podstaw. Kochane mole książkowe nie rzucam książek, ale zabieram Was teraz na plac boju. Przez jakieś 13-14 dni będę troskliwą mamą Hermana, będę go karmić, opatulać, mieszać. I śpiewać „Herman, Herman co z Ciebie wyrośnie”.&lt;br /&gt;Recenzje też pojawiać się będą oczywiście. Chociaż ja najchętniej zamieszkałabym przy misce w której pod lnianą ściereczką coś rośnie : )&lt;br /&gt;Zobaczymy tylko czy odnajdę smak dzieciństwa….&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Dzień pierwszy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-rNOU8wRJw_o/TrUsegCCcxI/AAAAAAAABqA/Z3SBm_ZgUTc/s200/P1030230.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671488208249189138" style="display: block; margin-top: 0px; margin-right: auto; margin-bottom: 10px; margin-left: auto; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px; " /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;1 szklanka mąki&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;Szczypta drożdży ( u mnie suche)&lt;br /&gt;Letnie mleko wymieszać z resztą prepitetów, a bardzo ważne nie może Herman stykać się z niczym metalowym. Dlatego u mnie miska plastikowa i drewniana warzącha pamiętająca najprawdopodobniej czasy Mieszka I, albo nawet Piasta :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy, mieszamy, mieszamy&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rM9Td8r4fYw/TrUtRVRUwfI/AAAAAAAABqM/j3KjOPnp8YM/s1600/P1030231.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rM9Td8r4fYw/TrUtRVRUwfI/AAAAAAAABqM/j3KjOPnp8YM/s200/P1030231.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671489081533841906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opatulamy ściereczką i wynosimy na noc do ciepłego miejsca.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QbFdPcwppqY/TrUt0ZXAW2I/AAAAAAAABqY/et9I0PsL3ek/s1600/P1030232.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-QbFdPcwppqY/TrUt0ZXAW2I/AAAAAAAABqY/et9I0PsL3ek/s200/P1030232.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671489683926834018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to tyle z pierwszego dnia walki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja po prostu na jesieni zamieniam się w kurę domową na cały etat i muszę siedzieć, piec i kombinować...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-9196357768197452445?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/9196357768197452445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/projekt-herman.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9196357768197452445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/9196357768197452445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/projekt-herman.html' title='Projekt Herman'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rNOU8wRJw_o/TrUsegCCcxI/AAAAAAAABqA/Z3SBm_ZgUTc/s72-c/P1030230.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-5416049873167172945</id><published>2011-11-02T10:09:00.001+01:00</published><updated>2011-11-02T10:10:54.785+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kkd'/><title type='text'>KKD</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ID2c5EBB0_E/TrEJGRc9eSI/AAAAAAAABo0/9XWIuY29e5M/s1600/kkd.PNG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 118px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ID2c5EBB0_E/TrEJGRc9eSI/AAAAAAAABo0/9XWIuY29e5M/s200/kkd.PNG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670323409204902178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Kreatywny Klub Dyskusyjny skupia miłośników książek, którym niestraszne są długie dysputy na tematy (około)literackie. Jeżeli jesteś zainteresowany dialogiem z innymi molami książkowymi - w każdą środę włącz się do nowej dyskusji! Odpowiedz na pytania związane z tematem (zawsze jest ich kilka), a potem opowiedz, do jakich refleksji skłonił Cię dany problem. Możesz rozpocząć dyskusję u siebie na blogu (koniecznie podaj link, dodam go do bazy KKD) i/lub dołączyć do wymiany zdań, jaka wywiąże się pod danym postem, oznaczonym logo Kreatywnego Klubu Dyskusyjnego. Zainteresowany? Znakomicie! Zachęcam do wymiany poglądów :)&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klaudyna ma fenomenalne pomysły i porusza naprawdę istotne sprawy. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mam za bardzo  z kim o tym porozmawiać, wiec taka akcja bardzo mi się spodobała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na okładkach się zawiodłam kilkakrotnie. Mój ostatni zawód to „Rok w Poziomce”. Okładka jest tak klimatyczna i ma się ochotę usiąść z gorącą herbatką, otulić kocykiem i odpłynąć, tymczasem książka jak wiecie nie przypadła mi do gustu strasznie. Staram się walczyć z moim zachwytem i wstrzymuję się przed kupnem książek ładnych, bo albo chcę mieć śliczne okładki, albo chcę dobrą książkę. Właśnie przygotowuję swój ranking okładek, ale są oczywiście książki śliczne i dobre, tutaj chciałabym wymienić przepiękne okładki książek Zafona.  Jest forma, ale i jest treść.&lt;br /&gt;Są książki o okładkach które nie przykują uwagi a zachwycą treścią. Np. mam PIWowskie wydanie Trylogii Sienkiewicza, po dziadku, prosta czerwona okładka, wytloczony motyw i tytuł. I tyle. A książka zachwyca. Ale tutaj również może okładka zaciekawić, prostotą. Mam wydanie Austen, kieszonkowe ze średnio-ładnymi rysunkami na okładce, a książki są przeciekawe.&lt;br /&gt;Jasne, że ciężko sięgnąć po książkę nową, o której nic nie słyszeliśmy a która ma brzydką okładkę. Ale zdecydowanie przestaję sięgać po ładniutkie okładki… tylko dlatego, że są ładne. Za bardzo się nacięłam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-5416049873167172945?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/5416049873167172945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kkd.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5416049873167172945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/5416049873167172945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/kkd.html' title='KKD'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ID2c5EBB0_E/TrEJGRc9eSI/AAAAAAAABo0/9XWIuY29e5M/s72-c/kkd.PNG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1707920811961289516</id><published>2011-11-01T18:28:00.003+01:00</published><updated>2011-11-01T18:32:06.028+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oglądnęłam'/><title type='text'>"Papieżyca Joanna" - Die  Päpstin 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-DJH192ZgKyA/TrAsseN-8TI/AAAAAAAABoo/6R7_YZhc9uw/s1600/7341070.2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DJH192ZgKyA/TrAsseN-8TI/AAAAAAAABoo/6R7_YZhc9uw/s200/7341070.2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670081073397035314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;„Przed kobietami, które są dość silne, by marzyć, otwierają się zadziwiające możliwości. To opowieść o jednej z takich marzycielek” – napisała Donna Cross. Ową marzycielką jest postać przez jednych uważana za historyczną, przez innych za legendarną. Młoda Angielka, Joanna, od wczesnej młodości realizuje swoje bardzo „niekobiece” jak na IX wiek zainteresowania. Jest żądna wiedzy, fascynują ją tajemne księgi i filozoficzne rozważania. Waży się na coś, co w średniowieczu jest nie do pomyślenia. Wraz z ukochanym wyjeżdża do Aten, gdzie zataja swoją płeć i zdobywa wszechstronne wykształcenie. Ale to nie koniec. Joanna przenosi się do Rzymu, gdzie stawia wszystko, również wielką miłość i swoje życie prywatne na szali i sięga po najwyższy z możliwych zaszczyt. Zostaje głową Kościoła katolickiego, papieżem Janem VIII...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne każdy z Was słyszał o istnieniu Papieżycy Joanny. Dziś Wszystkich Świętych a pechowo cały dzień w kuchni poszedł na marne bo sepy nie zdążyły zjeść całego sernika i ciasta  mi nie zostało na święto a moja duma by na tym ucierpiała, więc postanowiłam zrobić drożdżowe bułeczki, oglądając przy tym film. Padło na „Papieżycę Joannę”, albowiem widziałam, ze gra tam przekichany Faramir a mimo, że wolę Aragorna facet ma coś w sobie. Nie było opcji abym przegapiła.&lt;br /&gt;Film przenosi nas w mroczne lata, właśnie umarł Karol Wielki, tego samego dnia na zapadłej prowincji przychodzi na świat dziewczynka – Joanna. Córka księdza, z pochodzenia Anglika, który charakter ma porywczy i nawraca ogniem i mieczem, taki bicz boży, chociaż jak dla mnie kawał skurczybyka. Córka rośnie mu jak malowana, ale jako że wtedy kobiety, dziewczynki wartość miały znikomą, także jej ojciec zauważa tylko synów, a gdy widzi że córka umie czytać uważa to za oznakę opętania niemalże. Gdy nadarza się okazja zabrania się jej uczyć, gdy biskup przysyła po Joannę, która okazuje się dziewczynką bystrą i pojętną, to kochany tatulek dopuszcza się oszustwa i wysyła tam swego syna. I tak zaczyna się historia Joanny, wraz z wyjazdem do szkoły przyklasztornej życie tej dziewczynki naprawdę się zaczyna, pozna tam swoje powołanie, nie tylko mężczyznę swego życia, ale też coś co będzie sensem jej życia i w finale zawiedzie ją na tron Św. Piotra.&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że nie jestem znawcą biografii Joanny więc nie zajmowałam się konfrontowaniem rzeczywistości z filmem, ja skupiałam się na Faramirze, który jest przekochaną postacią i najbardziej tragiczną. Przy okazji tak wzruszająco mówi o uczuciu do Joanny, oczy mu się tak pięknie świecą, że jako kobieta byłam wciśnięta w fotel dosłownie. &lt;br /&gt;Opowieść jest retrospekcją do ostatniego kadru nie wiemy kto opowiada, ale końcówka filmu przynosi rozwiązanie. Ciekawe czy odgadniecie.&lt;br /&gt;Moim zdaniem film nie jest dziełem sztuki godnym Oskara, wzruszyłam się, ale dziś mam dzień płaczu, popłakałam sobie kolejno na „Pannie z mokrą głową”, „Papieżycy Joannie” i „Znachorze”, pierwsza i ostatnia pozycja są obowiązkowymi. Muszę się popłakać na nich. Ale wracając do rzeczy film ma ładne zdjęcia, milą uchu muzykę i ogląda się go moim zdaniem uczucia znudzenia, dlatego wydaje mi się, ze z czystym sercem mogę go polecić, jeśli ktoś ma ochotę na umilenie czasu filmem. I szuka przystojnego mężczyzny do oglądania. Bo co do kobiet(niewielu) w tym filmie, z przyczyn oczywistych się nie wypowiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1707920811961289516?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1707920811961289516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/papiezyca-joanna-die-papstin-2009.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1707920811961289516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1707920811961289516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/11/papiezyca-joanna-die-papstin-2009.html' title='&quot;Papieżyca Joanna&quot; - Die  Päpstin 2009'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DJH192ZgKyA/TrAsseN-8TI/AAAAAAAABoo/6R7_YZhc9uw/s72-c/7341070.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-1653533040756180957</id><published>2011-10-31T21:38:00.004+01:00</published><updated>2011-10-31T21:51:54.213+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><title type='text'>podsumowanie października</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-j_uIcGDZ5qo/Tq8JYrm0_cI/AAAAAAAABoc/mXCmq7xXSDg/s1600/tangled20.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-j_uIcGDZ5qo/Tq8JYrm0_cI/AAAAAAAABoc/mXCmq7xXSDg/s200/tangled20.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669760775509835202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książki przeczytane - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;14&lt;/span&gt;! Nie jest źle pewnie mogło być lepiej.&lt;br /&gt;Patrząc po tytułach to większość to pozytywne wrażenia. Oczywiście w pamieć zaryła mi się "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Biała jak mleko, czerwona jak krew&lt;/span&gt;". Mimo że w październiku czytałam świetne książki ta jednak ma wszystkie pod sobą. Na tą chwilę.&lt;br /&gt;Najgorsza? Mimo, że :&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prosektorium&lt;/span&gt;" podobało mi się średnio, to i tak wszystko przebił "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rok w poziomce&lt;/span&gt;" dla mnie horror.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;29&lt;/span&gt; książek zostalo uwiecznionych na stosach, ale tak w istocie ponad 30 dobrze ich przytargałam ja, lub Listonosz...&lt;br /&gt;Na szczęście w związku z przyplywem wolnego czasu mam czas na czytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądanie filmów porzuciłam, wiec rankingu serialowo-filmowego nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli chodzi o kulturę to wciąż żyję koncertem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak pozostaje mi zakopać się w książkach.&lt;br /&gt;Tym razem słowo. Nie nabędę nic póki nie wygrzebię się z recenzji i z Siedliska i Sagi Sigurn!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnę też zaznaczyć, że w październiku przekroczyłam magiczną liczbę 52 książek przeczytanych w roku o 100% czyli gdzieś w połowie października miałam już przeczytane według LC 104 książki. Mam nadzieję, że ten dzień w którym wyrobię taka normę w przyszłym roku będzie wcześniej, tak jak z dniem wolności podatkowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-1653533040756180957?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/1653533040756180957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/podsumowanie-pazdziernika.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1653533040756180957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/1653533040756180957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/podsumowanie-pazdziernika.html' title='podsumowanie października'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-j_uIcGDZ5qo/Tq8JYrm0_cI/AAAAAAAABoc/mXCmq7xXSDg/s72-c/tangled20.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2652449161253810735</id><published>2011-10-30T16:32:00.000+01:00</published><updated>2011-10-30T16:33:09.149+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='video'/><title type='text'>śmiać się czy płakać [video]</title><content type='html'>&lt;iframe width="480" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/gUCZ3Qsdm8E" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2652449161253810735?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2652449161253810735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/smiac-sie-czy-pakac-video.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2652449161253810735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2652449161253810735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/smiac-sie-czy-pakac-video.html' title='śmiać się czy płakać [video]'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/gUCZ3Qsdm8E/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-6797738767807058624</id><published>2011-10-30T14:01:00.003+01:00</published><updated>2011-10-30T14:03:39.838+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Matki, żony, czarownice" - Joanna Miszczuk</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zJI2NR8gF3Y/Tq1K-dZG5aI/AAAAAAAABoE/PNpfScD-1uI/s1600/155x220%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zJI2NR8gF3Y/Tq1K-dZG5aI/AAAAAAAABoE/PNpfScD-1uI/s200/155x220%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669269942831605154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Saga rodzinna kilku pokoleń kobiet, które dzięki sile i darowi dziedziczonemu z pokolenia na pokolenie budują swe życie wbrew przeciwnościom losu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Matki, żony, czarownice” to historia mądrych i zaradnych kobiet, które powinny odnosić w życiu same sukcesy, a bywały skazane na porażkę jedynie dlatego, że kochały. To książka o miłości i zdradzie, ale przede wszystkim o wielkiej tajemnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy głównej bohaterce, 40-letniej szczęśliwej mężatce, wali się na głowę jej cały uporządkowany świat, los otwiera przed nią kolejne drzwi. Asia buduje życie od nowa, a dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności poznaje przeszłość swojej rodziny i własne korzenie. Zwyczajne życie współczesnej kobiety (małżeńska zdrada, wychowanie dziecka, utrata pracy, wiązanie końca z końcem) zmienia poznanie tajemnicy, która skrywała zaskakujące losy wielu pokoleń kobiet z jej rodu. Odnaleziony po latach testament Laverny, prababki głównej bohaterki, to prawdziwy majątek rodzinny, choć nie pieniądze są jego wartością.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosunkowo rzadko się zdarza, że mam taki problem z ocena książki. Zazwyczaj, albo jest dobra, albo fatalna. Tymczasem „Matki, żony, czarownice”, są dla mnie trudnym orzechem do zgryzienia. Bo z jednej strony są tak przewidywalne, nie wnoszą nic nowego do kanonu literatury, bo takich wątków już było na tony. Silne kobiety, silne dzięki swej miłości to jeden z banalniejszych tematów, często przywoływanych. Moim zdaniem książka nie jest napisana jakimś rewelacyjnym językiem, ale coś sprawia, że przez większość czasu czytało mi się ją bardzo dobrze.&lt;br /&gt;Jako całość średnio ponieważ szybko zorientowałam się jak się skończy, ale poszczególne historie naprawdę pochłaniały bez reszty.  Owszem często moim zdaniem z książki wiało nudą a jeśli mam być szczera to powtarzane non stop Ave Maria oraz śpiewka o pierścieniu miłości i przebaczenia, wykrzywiła moją twarz w wyrazie znudzenia. Bo dla mnie zwrot Ave Maria jest modlitewnym wezwaniem tymczasem u bohaterek nie zauważyłam jakoś szczególnie rozwiniętej religijności, także miłość i przebaczenie często są na siłę, moim zdaniem, wepchniętymi postulatami. Bo zerknijmy na współczesną Joannę pozwala ona wrócić mężowi do domu nazywając to przebaczeniem, ale ona mu nie przebacza, pozwala na powrót, aby córka się nie czuła gorsza. Nie ma ani śladu przebaczenia. I jeśli ktoś się wczyta  moim zdaniem znajdzie kilka takich „dziur”.&lt;br /&gt;Zapytacie dlaczego mimo to wstrzymuję się przed zjechaniem książki? Bo coś mnie do niej ciągnęło. Ta książka to nie tylko klimatyczna okładka. Wprawdzie opowiada o wielu sprawach w które nie wierzę i które mnie po prostu irytują, ale mimo wszystko nie mogłam odłożyć książki na półkę i zająć się inną lekturą, mimo że wiedziałam jaki będzie koniec to chciałam zobaczyć tą ostatnią kropkę nad i. Wprawdzie zdecydowanie wolałam losy Krystyny czy wojenne losy Marii niż współczesną Joannę to mimo wszystko całą książkę zaliczam na plus. Plus słaby, ale mimo wszystko. Prawdopodobnie byłby większy, ale ja nie jestem zwolenniczką całej tej mowy o sile miłości i o porażkach spowodowanych tym że kochały za mocno. Naprawdę mnie to nie przekonuje. Joanny mąż najpierw jeden, później drugi nie zdradził dlatego, że kochała za mocno. Nie wiem skąd taki pomysł, takie jest życie. To czy wierzymy w miłość czy nie, nie ma nic do rzeczy. Moim zdaniem świat nie jest kolorowy.&lt;br /&gt;Ja książce daję słabego plusa, moja Mama, robiąc mi chyba na złość jest tą książka zachwycona i stwierdziła wprost, że nie ma już pojęcia jaka musi być książka, żeby mi się spodobała. Zmuszona do refleksji takim pytaniem, już spieszę z odpowiedzią, książka musi mieć element zaskoczenia i co ważniejsze musi ocierać się o realność, ta zaś taka nie jest, jeśli są w niej kobiety to wspaniałe, silne, piękne, zdolne, nawet jeśli mają przy boku mężczyznę skurczybyka to nic nie szkodzi bo zawsze w cieniu kryje się facet, który niczym rycerz na białym koniu, nagle(niczym anioł zstępujący z nieba) pospieszy z ratunkiem.&lt;br /&gt;Ja twierdzę, ze w życiu tak nie jest a o rzeczach których nie spotykam w życiu czytam w książkach z gatunku fantastyki  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-e-Rw320L5sc/Tq1LDgnSyjI/AAAAAAAABoQ/qVCjjXDY9JQ/s1600/Proszynski.logo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 23px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-e-Rw320L5sc/Tq1LDgnSyjI/AAAAAAAABoQ/qVCjjXDY9JQ/s200/Proszynski.logo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669270029595757106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-6797738767807058624?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/6797738767807058624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/matki-zony-czarownice-joanna-miszczuk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6797738767807058624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/6797738767807058624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/matki-zony-czarownice-joanna-miszczuk.html' title='&quot;Matki, żony, czarownice&quot; - Joanna Miszczuk'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zJI2NR8gF3Y/Tq1K-dZG5aI/AAAAAAAABoE/PNpfScD-1uI/s72-c/155x220%2B%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-8681307831391006532</id><published>2011-10-29T13:53:00.002+02:00</published><updated>2011-10-29T13:57:54.736+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>koncertowe wrażenia</title><content type='html'>Powiem Wam, że dałabym za ten koncert i trzy razy tyle co dałam. Było tak niesamowicie, że brak slow by mi to opisać.&lt;br /&gt;Jacy Oni są cudowni!!&lt;br /&gt;Jedyne czego żałuję to to, że któregoś nie porwałam, nie upchnęłam do mojej ogromnej torby, zamknęłabym w piwnicy i wzięła głodem.&lt;br /&gt;Posłuchajcie... jak Oni nieziemsko po polsku śpiewają, wprawdzie filmiki nie z wczorajszego koncertu, ale równie dobre.&lt;br /&gt;Chociaż widok na żywo bezcenny&lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/gc5HdO0SpBU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/eWuMx5m3-OI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/Oa-w56fCWuk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-8681307831391006532?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/8681307831391006532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/koncertowe-wrazenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8681307831391006532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/8681307831391006532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/koncertowe-wrazenia.html' title='koncertowe wrażenia'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/gc5HdO0SpBU/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-2287911738814652422</id><published>2011-10-28T00:30:00.002+02:00</published><updated>2011-10-28T00:30:45.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='optymistyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzycznie'/><title type='text'>koncert</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-QokOIJcr124/TqnbhPpnGFI/AAAAAAAABn4/1mLxOaVJb9o/s1600/299577_2189883345208_1190837094_32189965_1546798280_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-QokOIJcr124/TqnbhPpnGFI/AAAAAAAABn4/1mLxOaVJb9o/s200/299577_2189883345208_1190837094_32189965_1546798280_n.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668302970205706322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tus ię nie chwaliłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro idę!! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-2287911738814652422?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/2287911738814652422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/koncert.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2287911738814652422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/2287911738814652422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/koncert.html' title='koncert'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-QokOIJcr124/TqnbhPpnGFI/AAAAAAAABn4/1mLxOaVJb9o/s72-c/299577_2189883345208_1190837094_32189965_1546798280_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4223503999550118873.post-4497233222118224408</id><published>2011-10-25T21:41:00.002+02:00</published><updated>2011-10-25T21:42:53.989+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeczytałam'/><title type='text'>"Zwiastun burzy" - Bernard Cornwell</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-orpgY0kgMd0/TqcRNAVyhgI/AAAAAAAABns/kZuwGTKVZtc/s1600/155x220.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-orpgY0kgMd0/TqcRNAVyhgI/AAAAAAAABns/kZuwGTKVZtc/s200/155x220.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667517571196421634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Anglia, dziewiąty wiek. Wessex, ostatnie wolne państwo Anglosasów pod rządami pobożnego króla Alfreda, walczy o przetrwanie, odpierając kolejne najazdy duńskich wikingów.&lt;br /&gt;Uhtred z Bebbanburga, młody dziedzic ziem zajętej przez Skandynawów Northumbrii, nie wie, po której stronie walczyć. Z Duńczykami wiążą go przyjaźnie i pogańska religia. Z kolei saskiemu królowi Alfredowi przysiągł wierność… Od woli Uhtreda oraz jego poczucia lojalności będzie zależało, kto zwycięży w tej cały czas od nowa wybuchającej wojnie.&lt;br /&gt;Losy Alfreda i Uhtreda ciągle się splatają, choć obaj nie są z tego powodu zadowoleni. Ale w ciężkich czasów sprzymierzeńców się nie wybiera. Czy jednak rozmodlony król jest w stanie zawierzyć jawnemu poganinowi? Tylko współdziałanie tych dwóch ludzi może zapewnić Anglii przetrwanie.&lt;br /&gt;Pojedynki, wizje pogańskich wieszczek, bitwy, zdrady i pościgi – oto świat bohaterów Zwiastuna burzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastun burzy to druga część, po Ostatnim Królestwie, cyklu Wojny Wikingów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Cornwell to wirtuoz powieści historycznej!”&lt;br /&gt;SUNDAY TELEGRAPH &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są autorzy, których nazwisko jest pewną marką. Bierzemy do ręki książkę, nie ze względu na ładną okładkę a przez wzgląd na autora, który to napisał. Ja mam tak z Bernardem Cornwellem. Dla mnie ten człowiek to marka sama w sobie, pisze tak genialne książki, że każdą, jedną się zachwycam. &lt;br /&gt;Jakiś czas temu przedstawiałam wam recenzję  „Ostatniego królestwa”, teraz poznajemy dalsze losy bohaterów. I na szczęście to jeszcze nie koniec, mogę w dalszym ciągu wypatrywać kolejnego tomu i powrotu do średniowiecznej Brytanii, gdzie starodawne wierzenia zderzają się z nową wiarą, do kraju walecznych wojów, którzy mają siłę Waligóry i są doskonałym przykładem relatywizmu moralnego, na pierwszy rzut oka. Bo tak naprawdę autor opisuje to tak fenomenalnie, że te osoby żyją, są wielowymiarowe, tak znakomicie niejednoznaczne.&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że wiele osób odrzuca od książek tej tematyce, że historia, a jeszcze średniowiecze to w ich opinii przepis idealny dobry sen(jako zamiennik mleka z miodem), tymczasem wiem z pewnych źródeł, że Cornwell zachwyca także tych, którzy nie spodziewali się, że taki gatunek przypadnie im do gustu.&lt;br /&gt;Tak jeśli działa gdzieś sekta PT Autora chętnie do niej wstąpię!&lt;br /&gt;Dla mnie „Zwiastun burzy” jest kolejną świetną książką, która gra na emocjach, podnosi adrenalinę a jednocześnie wyzwala we mnie ochotę, aby do długiej listy rzeczy których musze kiedyś się nauczyć, poczytać tak aby się biegle orientować, jest mitologia skandynawska. Budzi mój respekt fakt z jaką biegłością i lekkością autor opisuje świat wierzeń tamtych ludów, jak umiejętnie łączy to życiem codziennym bohaterów. &lt;br /&gt;Rzućcie wszystko i wskoczcie w sam środek wojen trawiących Brytanię!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale swoją drogą okładka też jest genialna!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4223503999550118873-4497233222118224408?l=kasiek-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/feeds/4497233222118224408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/zwiastun-burzy-bernard-cornwell.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4497233222118224408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4223503999550118873/posts/default/4497233222118224408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/10/zwiastun-burzy-bernard-cornwell.html' title='&quot;Zwiastun burzy&quot; - Bernard Cornwell'/><author><name>Kasiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03033729158812514901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-IcEr1bU75Sw/TiLauh4q1ZI/AAAAAAAABTg/ItzauAXxAWo/s220/P1000363.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-orpgY0kgMd0/TqcR
