Strony

środa, 31 grudnia 2025

"Siła męskiego honoru" - Edyta Świętek [ finał Sandomierskich wzgórz]


 Ostatni dzień starego roku przyniósł nam miłą niespodziankę, bo na legimi przedpremierowo pokazał się ostatni tom Sandomierskich wzgórz, serii która kilkanaście skradła moje serce. Z Edytą Świętek to mam ten problem że każdą jej książkę połykam jednym tchem, a później płaczę że muszę czekać na coś nowego. Z tą serią nie było inaczej, praktycznie każdy tom przeczytałam przedpremierowo, za sprawą tej serii wykupiłam Legimi, bo te przedpremierowe książki były największym walorem.

 


Rodowy skarb, małżeńskie problemy i odwaga, aby zacząć od nowa

Eustachy pada ofiarą dwóch napadów, a jego najbliższym zagląda w oczy strach. Kto odważył się sięgnąć po to, co należało do jego przodków? Mężczyzna zaczyna snuć domysły…

Tymczasem Michał coraz głębiej pogrąża się w mroku uzależnienia. Karczma, w której kiedyś spędzał czas z przyjaciółmi, staje się miejscem jego upadku. Gdy żona odmawia spłaty długów, mężczyzna zostaje sam i pragnie czym prędzej uciec z Sandomierza. Czy to rozwiąże jego problemy?

Weronika stoi na rozdrożu. Z jednej strony czuje się zraniona, ale z drugiej wie, że skandal rozpadu małżeństwa utrudni życie dzieciom. Czy uda jej się zmienić i zaprowadzić nowe porządki we własnym domu? I czy taka przemiana jest w ogóle możliwa?

Piąta część „Sandomierskich wzgórz”

Poruszające zakończenie sagi o ludzkiej winie, romantycznej miłości i drugich szansach.


To już finał serii i pora na domknięcie kilku spraw, tak naszych starych i sprawdzonych bohaterów, jak i tych którzy niedawno się pojawili.

Alina i Eustachy spodziewają się drugiego dziecka, a niegdysiejszy Dzikus obawia się, że jak urodzi się syn, to on nie będzie umiał wychować chłopca, dziewczynki łatwiej mu rozpieszczać. Na dodatek jego przyrodni brat uparł się by odzyskać rodowy sztylet, w ten sposób, że nasyła coraz to nowych złoczyńców, nie ma Eustachy spokoju, oj nie ma. Marcjanna w końcu znalazła spokój, stabilne małżeństwo, bezpieczna rodzina, ale zazdrosna o Michała Ania wyrzuca jej wiele swoich przypuszczeń, co słyszy mąż Marcjanny i spokój się kończy. Mężczyzna czuje się zdradzony i potraktowany instrumentalnie, ziarno niepewności zostało zasiane.

U Michała i Anny piętrzą się problemy wynikające z nadużywania alkoholu z którym mężczyźnie wiele osób chce pomóc, ale kto raz miał do czynienia z pijakiem, ten wie że ciężko oderwać go od gorzałki, prośbą, groźbą czy podstępem. Jednak w końcu i do niego dociera, że ma problem a Sandomierz mu nie służy.

Dynamiczna sytuacja jest też u rodziny młynarza, którą lepiej poznaliśmy w poprzednim tomie. Weronika odzyskuje pewność siebie i siły mieszkając na swoim z dala od przykrych słów świekry i męża, ale okolica gada i dziewczyna którą upatrzył sobie najstarszy syn młynarza, czuje że z lubym coś może być nie tak, z całą rodziną, skoro Weronika opuściła dom. A na świecie zaczyna się wielki kryzys, który będzie groźny dla wszystkich i Bóg raczy wiedzieć jakie będzie miał konsekwencje.

 

Ach, płynie się przez tę książkę dosłownie jednym tchem, nim się obejrzałam już nastał koniec. Wprawdzie znalazłam drobny błąd(Wąwóz królowej Jadwigi, nazwany został wąwozem Świętej, a przecież Jadwiga została kanonizowana pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku. To jednak malutki detal, bo autorka z troską i pietyzmem oddaje klimat Sandomierza z trzeciej dekady minionego wieku. Ujmuje mnie jednak to, że jej bohaterowie są postępowi, życzliwi światu i innym, marzą o świecie równym w którym opieka nad słabszymi i potrzebującymi jest normą. Zawsze mnie wzruszały te postulaty równości kobiet, chociaż niektóre z nich, tak sto lat temu, jak i dzisiaj wciąż są marzeniem ściętej głowy.

Świetna była ta seria, miała doskonale wyważone proporcje pomiędzy romansem, powieścią obyczajową, historyczną. Każdemu polecam, zresztą ja każdą serię Edyty Świętek polecam i w ciemno czekam niecierpliwie na coś nowego!

1 komentarz:

  1. Kasiu, świetna recenzja. Widać, że ta seria naprawdę mocno Cię poruszyła – Edyta Świętek faktycznie potrafi pisać tak, że człowiek traci poczucie czasu. Sandomierz w tamtym okresie ma w sobie coś magicznego, a takie finały sag zawsze zostawiają w sercu pewien niedosyt, że to już koniec przygody z bohaterami. Cieszę się, że wspomniałaś o tym detalu historycznym, to tylko pokazuje, jak uważnie czytasz. 📖
    A skoro już jesteśmy przy dobrych historiach i emocjach, to przy okazji zapraszam Cię też w wolnej chwili w odwiedziny na mojego bloga – wiesz, że zawsze miło mi Cię tam gościć i chętnie poznam Twoje zdanie na temat moich nowych wpisów. 😊

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.