Ostatni dzień starego roku przyniósł nam miłą niespodziankę, bo na legimi przedpremierowo pokazał się ostatni tom Sandomierskich wzgórz, serii która kilkanaście skradła moje serce. Z Edytą Świętek to mam ten problem że każdą jej książkę połykam jednym tchem, a później płaczę że muszę czekać na coś nowego. Z tą serią nie było inaczej, praktycznie każdy tom przeczytałam przedpremierowo, za sprawą tej serii wykupiłam Legimi, bo te przedpremierowe książki były największym walorem.
Rodowy skarb, małżeńskie problemy i odwaga, aby zacząć od nowaEustachy pada ofiarą dwóch napadów, a jego najbliższym zagląda w oczy strach. Kto odważył się sięgnąć po to, co należało do jego przodków? Mężczyzna zaczyna snuć domysły…Tymczasem Michał coraz głębiej pogrąża się w mroku uzależnienia. Karczma, w której kiedyś spędzał czas z przyjaciółmi, staje się miejscem jego upadku. Gdy żona odmawia spłaty długów, mężczyzna zostaje sam i pragnie czym prędzej uciec z Sandomierza. Czy to rozwiąże jego problemy?Weronika stoi na rozdrożu. Z jednej strony czuje się zraniona, ale z drugiej wie, że skandal rozpadu małżeństwa utrudni życie dzieciom. Czy uda jej się zmienić i zaprowadzić nowe porządki we własnym domu? I czy taka przemiana jest w ogóle możliwa?Piąta część „Sandomierskich wzgórz”Poruszające zakończenie sagi o ludzkiej winie, romantycznej miłości i drugich szansach.
To
już finał serii i pora na domknięcie kilku spraw, tak naszych starych i
sprawdzonych bohaterów, jak i tych którzy niedawno się pojawili.
Alina
i Eustachy spodziewają się drugiego dziecka, a niegdysiejszy Dzikus obawia się,
że jak urodzi się syn, to on nie będzie umiał wychować chłopca, dziewczynki
łatwiej mu rozpieszczać. Na dodatek jego przyrodni brat uparł się by odzyskać
rodowy sztylet, w ten sposób, że nasyła coraz to nowych złoczyńców, nie ma
Eustachy spokoju, oj nie ma. Marcjanna w końcu znalazła spokój, stabilne
małżeństwo, bezpieczna rodzina, ale zazdrosna o Michała Ania wyrzuca jej wiele
swoich przypuszczeń, co słyszy mąż Marcjanny i spokój się kończy. Mężczyzna
czuje się zdradzony i potraktowany instrumentalnie, ziarno niepewności zostało
zasiane.
U
Michała i Anny piętrzą się problemy wynikające z nadużywania alkoholu z którym
mężczyźnie wiele osób chce pomóc, ale kto raz miał do czynienia z pijakiem, ten
wie że ciężko oderwać go od gorzałki, prośbą, groźbą czy podstępem. Jednak w
końcu i do niego dociera, że ma problem a Sandomierz mu nie służy.
Dynamiczna
sytuacja jest też u rodziny młynarza, którą lepiej poznaliśmy w poprzednim
tomie. Weronika odzyskuje pewność siebie i siły mieszkając na swoim z dala od
przykrych słów świekry i męża, ale okolica gada i dziewczyna którą upatrzył
sobie najstarszy syn młynarza, czuje że z lubym coś może być nie tak, z całą
rodziną, skoro Weronika opuściła dom. A na świecie zaczyna się wielki kryzys,
który będzie groźny dla wszystkich i Bóg raczy wiedzieć jakie będzie miał
konsekwencje.
Ach,
płynie się przez tę książkę dosłownie jednym tchem, nim się obejrzałam już
nastał koniec. Wprawdzie znalazłam drobny błąd(Wąwóz królowej Jadwigi, nazwany
został wąwozem Świętej, a przecież Jadwiga została kanonizowana pod koniec lat
dziewięćdziesiątych XX wieku. To jednak malutki detal, bo autorka z troską i
pietyzmem oddaje klimat Sandomierza z trzeciej dekady minionego wieku. Ujmuje
mnie jednak to, że jej bohaterowie są postępowi, życzliwi światu i innym, marzą
o świecie równym w którym opieka nad słabszymi i potrzebującymi jest normą.
Zawsze mnie wzruszały te postulaty równości kobiet, chociaż niektóre z nich,
tak sto lat temu, jak i dzisiaj wciąż są marzeniem ściętej głowy.
Świetna
była ta seria, miała doskonale wyważone proporcje pomiędzy romansem, powieścią
obyczajową, historyczną. Każdemu polecam, zresztą ja każdą serię Edyty Świętek
polecam i w ciemno czekam niecierpliwie na coś nowego!

Kasiu, świetna recenzja. Widać, że ta seria naprawdę mocno Cię poruszyła – Edyta Świętek faktycznie potrafi pisać tak, że człowiek traci poczucie czasu. Sandomierz w tamtym okresie ma w sobie coś magicznego, a takie finały sag zawsze zostawiają w sercu pewien niedosyt, że to już koniec przygody z bohaterami. Cieszę się, że wspomniałaś o tym detalu historycznym, to tylko pokazuje, jak uważnie czytasz. 📖
OdpowiedzUsuńA skoro już jesteśmy przy dobrych historiach i emocjach, to przy okazji zapraszam Cię też w wolnej chwili w odwiedziny na mojego bloga – wiesz, że zawsze miło mi Cię tam gościć i chętnie poznam Twoje zdanie na temat moich nowych wpisów. 😊