Strony

niedziela, 21 grudnia 2025

"Ten Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald [ klasyka zawsze się obroni]


 Kiedy byłam w gimnazjum, nasza polonistka zrobiła nam test czy jesteśmy wzrokowcami, czy słuchowcami. Okazało się, że mój sposób przyswajania wiedzy za pomocą wzroku deklasuje treści przyswajane przez słuch. Lubię myśleć, ze to przejaw męskiej strony mojej natury, może i słyszę sporo, ale niewiele z tego zapisuje się na moim twardym dysku, ale jak już coś zobaczę, to rzadko kiedy wypada mi z głowy. A kilka lat temu słuchałam najsłynniejszej książki Scotta Fitzdgeralda w wersji audio. Sporo wtedy spacerowałam z kijkami i dobrze pamiętam ołowiane niebo podczas tych spacerów, a książkę nieco mniej, dlatego pretekst do powtórki tej klasyki powitałam z radością.

 


Arcydzieło literatury amerykańskiej.

Tajemniczy i niewiarygodnie bogaty Jay Gatsby urządza w swoim luksusowym domu dekadenckie przyjęcia, choć rzadko się na nich pokazuje. Krążą o nim legendy, także o pochodzeniu jego fortuny. Pytań i plotek jest znacznie więcej – na przykład dlaczego wpatruje się w blask okien po drugiej stronie zatoki. Fitzgerald opowiada ponadczasową historię o nierealnych pragnieniach i ludzkich przywarach, o miłości i wyrachowaniu, a także o złamanych przez życie, zdesperowanych i zagubionych młodych Amerykanach w okresie prosperity po pierwszej wojnie światowej. To także portret szaleństw lat dwudziestych, epoki, w której świat szemranych interesów miesza się ze światem bankierów, bieda z bajecznymi fortunami, amerykański sen z Wielkim kryzysem, a namiętne pragnienia zderzają z bolesnym upadkiem. Ten wielki Gatsby, uznany za jedną z najważniejszych powieści XX wieku, ukazuje się w nowym przekładzie Macieja Świerkockiego, dzięki któremu maestria Francisa Scotta Fitzgeralda wybrzmiewa w pełni.


Powieść wielokrotnie ekranizowana, przenosi nas na początek lat dwudziestych XX wieku. W USA panuje radosny nastrój powojenny, młodzi ludzie wróciwszy z Wielkiej wojny chcą czerpać życie pełnymi garściami. Przenosimy się w okolice Nowego Jorku, na Long Island. Do miejsca gdzie żyją raczej zamożni ludzie, którym nie śni się jeszcze o Wielkim Kryzysie. Młodzi Ludzie używają życia, żyją od imprezy do imprezy, a miejsce zamieszkania świadczy o ich wartości. Poznajemy tę hiostorię z perspektywy Nicka, kuzyna Daisy, który mieszka w teoretycznie biedniejszej części półwyspu. Mąż Daisy jest człowiekiem, który obracał się w podobnych co on środowiskach studenckich. Wszyscy wiodą raczej beztroskie, dekadencie życie elit. Tom – mąż Daisy ma kochankę, co jest tajemnicą poliszynela. W sąsiedztwie Nicka mieszka tajemniczy pan Gatsby, bogaty jak Midas, okazuje się być znajomym Daisy z przeszłości, mieli nawet się ku sobie, ale on miał za mało pieniędzy jak na jej wymagania. To historia człowieka, który chce odzyskać swoją ukochaną, ale także historia blichtru i życia bez oglądania się na innych. Od jakiegoś czasu obiecywałam sobie, że oglądnę ekranizację, ale teraz po odświeżeniu fabuły książki mam jeszcze większą ochotę. Nie pamiętałam, że książka jest taka mroczna, że to nie są tylko szalone lata dwudzieste, alkohol i imprezy.

 

Według mnie nowe tłumaczenia są świetnym pretekstem do odświeżenia, powtórki książek, do których w innym przypadku, tak szybko byśmy nie wrócili. No a nowe tłumaczenie to nowe, świeże wspomnienie. Nie jestem taką fanką, aby dywagować o nowym przekładzie, o nowej warstwie literackiej, ale jestem fanką tego opracowania na końcu książki, lubię takie dodatki, kojarzą mi się z serią wydawniczą Biblioteki Narodowej i chociaż tutaj mamy skondensowane ujęcie tematu, który poszerzył moje horyzonty. Fajne jest to wydanie, spartańsko prosto, bez nawiązań do filmów, czy do częstych motywów(para oczu, często się pojawia na okładkach tej książki, kto czytał, ten wie). Nie wiem dlaczego nie pamiętałam tej mrocznej części historii, naprawdę muszę oglądnąć film, a książkę poczytam fanom klasyki i nie tylko, naprawdę warto sięgać po nowe wydania! To był dobry weekend z klasyką literatury, chociaż to nie jest ani typowy romans, ani powieść o dekadentach, ani wnikliwe studium straconego pokolenia, a jednak od lat książka intryguje i zyskuje nowych fanów. Warto poszukać tego, co zachwyca rzesze.

1 komentarz:

  1. Bardzo trafne spostrzeżenie z tym "mrokiem" u Fitzgeralda. Często dajemy się uwieść estetyce lat 20. – tym wszystkim cekinom i jazzowi – zapominając, że pod spodem to brutalna opowieść o tym, że pewnych rzeczy (i ludzi) nie da się kupić. Ciekawe jest to, co napisałaś o nowym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego – to faktycznie jak patrzenie na ten sam obraz, ale w zupełnie innym świetle. Chyba sama muszę sprawdzić, jak Gatsby "brzmi" w tej nowej wersji.

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.