Strony

niedziela, 11 stycznia 2026

"ZakaMarki Białego Domu" - Marek Wałkuski [ garść ciekawostek]

 


Zakamarki Białego Domu to kupiłam rok temu bo była jakaś promocja, albo może miałam do wykorzystania jakiś bon? Cięzko powiedzieć, na pewno kupiłam ponieważ pod wpływem Podkastu amerykańskiego mam wielką ciekawość amerykańskich tematów, a zwłaszcza lubię takie historyczne ciekawostki. Nie wiem dlaczego książka czekała aż rok, ale trafiła w dobry moment kiedy po cięższych reportażach miałam ochotę na coś w tym stylu. Książka pisana i aktualna do końca 2024 roku, kiedy jeszcze nie było wiadomo kto wygra wybory w USA, a biorąc pod uwagę, że autor nie jest wielkim fanem Donalda Trumpa, to teraz lekkiej pracy raczej nie ma.

 

piątek, 9 stycznia 2026

"Nie oświadczam się" - Wiesław Łuka [ o zbrodni połanieckiej]


 O zbrodni połanieckiej dowiedziałam się pierwszy raz czytając Ziarno prawdy gdzie motyw takiej makabrycznej zbrodni był przywołany i pamiętam jak działał mi na wyobraźnię. Wcale nie łączyłam tego z nie tak znowu odległym Połańcem, dopiero niedawno temat wrócił przy okazji rozmów w pracy i wtedy zaczęłam czytać intensywniej i krew mi mroziło. Długo wzbraniałam się przed czytaniem tego reportażu, ale uznałam, że no zobaczę. Zaczęłam czytać i już mnie pochłonęło bez reszty.

 

środa, 7 stycznia 2026

"Zderzenie czołowe. Historia katastrofy kolejowej pod Szczekocinami" - Bartosz Jakubowski

 


W mojej okolicy i w mojej rodzinie tradycje kolejarskie są bardzo silne. Spora część mojej rodziny była kiedyś związana z PKP i doskonale pamiętam katastrofę pod Szczekocinami. Pamiętałam skalę tej tragedii, a same Szczekociny kojarzyłam, bo było to spore miasteczko na trasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy, a że za każdym razem miałam tam kryzys to i nazwa wryła mi się w pamięć. A i ja dosyć często jeździłam wtedy pociągami, na szczęście wtedy niewiele czytałam na temat katastrof kolejowych, ponieważ inaczej solidnie wjechałoby mi to na psychikę. Teraz nie wiem czy tak beztrosko udam się w podróż koleją.

 

wtorek, 6 stycznia 2026

"Kukułcze jajo" - Camilla Läckberg [ kiepska seria]

 


Nowy rok zaczął się ewidentnie od wyczytywania zapasów i nie dlatego, że mam jakąś akcję, ale tak wyszło, że jakoś ręka wyciąga się po starsze zakupy. Jakiś czas już nie ruszałam kryminału, a za oknem taka pogoda, że nic tak nie siądzie jak skandynawski kryminał. Moim zdaniem są dwie pory roku dobre do tego gatunku, po pierwsze środek upalnego lata, gdy te skandynawskie klimaty działają jak klimatyzacja, albo właśnie taka pogoda jak teraz, gdy ciągle jest zimno, ponuro, mróz i taka podróż na północ tylko podbija klimat. Szkoda tylko, że Lackberg straciła formę.

 

sobota, 3 stycznia 2026

"Welewetka. Jak znikają Kaszuby" - Stasia Budzisz [ stosikowe losowanie było łaskawe]

 


Stosikowe losowanie w styczniu okazało się dla mnie bardzo łaskawe, wylosowała mi się książka, którą mam od jakiegoś czasu, bo polecała ją moja znajoma, prawdziwa fachowiec jeśli chodzi o Kaszuby, chyba pierwszy raz od Niej usłyszałam o Kaszubach coś więcej. Cieszę się, że w naszej świadomości mówi się więcej o tym że zróżnicowanie narodowościowe nie było domeną tylko międzywojnia, że 1945 rok nie wymazał wszystkich grup narodowych. Więcej mówi się o Ślązakach, o Łemkach, właśnie o Kaszubach, pojawiają się książki o Mazurach i Warmiakach, więc coś się dzieje.

 

piątek, 2 stycznia 2026

"Lepiej niż w filmach" - Lynn Painter [ młodzieżówka o miłości]


 Lepiej niż w filmach zamówiłam bo skusiła mnie romansowa tematyka i musiałam wtedy coś dobrać, do innej książki, żeby mieć darmową wysyłkę, a później książka przepadła na hałdzie zapomnienia. Uznałam, że chcę z początku roku poczytać jakąś wciągającą historię miłosną, a lubię książki z tego wydawnictwa. Tylko, że czytając opis byłam pewna, że to historia dorosłych bohaterów, a to jest bardzo młodzieżowa powieść.

 

czwartek, 1 stycznia 2026

"Żeńska końcówka języka" - Martyna F. Zachorska [czytelniczo zaczynamy kiepsko]


 Na szczęście nie podchodzę do książek z przesądem, nie uważam, że pierwsza lektura w nowym roku jest jakąś wróżbą. Całe szczęście, bo losowanie nie było dla mnie szczęśliwe, a ja oberwałam za chęć poszerzenia horyzontów. Nie znam Pani od Feminatywów, a książkę kupiłam kilka lat temu na fali zakupów książek, które miały mnie otworzyć na feminizm, pokazać coś więcej niż stereotypy. Jestem, z bardzo konserwatywnego miejsca na ziemi, a ja sama raczej opieram się zmianom i o ile takie tradycyjne feminatywy jak lekarka, nauczycielka, czy nawet dyrektorka nie budzą mojej konsternacji, o tyle psycholożki, ministra i chirurżki to już drapią w ucho, a ta książka miała mi pokazać naukowe podwaliny.