Strony

piątek, 9 stycznia 2026

"Nie oświadczam się" - Wiesław Łuka [ o zbrodni połanieckiej]


 O zbrodni połanieckiej dowiedziałam się pierwszy raz czytając Ziarno prawdy gdzie motyw takiej makabrycznej zbrodni był przywołany i pamiętam jak działał mi na wyobraźnię. Wcale nie łączyłam tego z nie tak znowu odległym Połańcem, dopiero niedawno temat wrócił przy okazji rozmów w pracy i wtedy zaczęłam czytać intensywniej i krew mi mroziło. Długo wzbraniałam się przed czytaniem tego reportażu, ale uznałam, że no zobaczę. Zaczęłam czytać i już mnie pochłonęło bez reszty.

 




W Wigilię Bożego Narodzenia 1976 roku pod kołami dwóch autobusów zginęli kobieta w ciąży, jej mąż i trzynastoletni brat.
Morderstwa dokonali członkowie jednej rodziny przy milczącym udziale kilkudziesięciu mieszkańców wsi.
Motywem zbrodni była domniemana kradzież wędliny na weselu.

Wiesław Łuka zrelacjonował przebieg procesu, w którym sądzono niemal całą społeczność. A gdy po trzydziestu pięciu latach wrócił na miejsce zbrodni, usłyszał, że jest szatanem.
„Nie oświadczam się” to ponadczasowa opowieść o złu. I o tym, że mała społeczność żyje według alternatywnego kodeksu moralnego.
Nikt nie przeciwstawił się człowiekowi, który zainicjował morderstwo, bo nikt nie chciał podpaść właścicielowi jedynego ciągnika we wsi… Zapanowała zmowa milczenia, chociaż wszyscy wiedzieli, co wydarzyło się na drodze.
Prawdę powiedziało dopiero dziecko.

Wigilijna noc 1976 roku mieszkańcy wsi Zrębin udali się na pasterkę do kościoła w pobliskim Połańcu, w trakcie Mszy Krysia Łukaszkowa została wywabiona przez kuzynkę informacją że jej ojciec rozrabia po pijaku. Krysia, jej mąż i jej brat Miecio Kalita ruszają do autobusów, którymi mieszkańcy mieli wrócić do wsi. W drzwiach drogę zastąpił jej samozwańczy król Zrębina, który wypomniał jej, że to na jej weselu doszło do pomówienia jego siostry i nie wpuścił jej do autobusu. Krysia z mężem i bratem ruszyli do domu pieszo. Pi kilkunastu minutach dogoniły ich dwa autokary i duży fiat. Jej nastoletni brat został potrącony przez samochód, z auta wyszedł Jan Wojda ze szwagrem i kluczem do autokaru zaczęli bić męża Krysi, która zaczęła uciekać przez pola. Jan ją dogonił, głuchy na prośby dziewczyny „wujku nie zabijaj mnie”, pobił dziewczynę. Z autobusu obserwowało to kilkadziesiąt osób, później do tego autobusu włożono zwłoki, kawałek podjechano bliżej Zrębina, gdzie upozorowano wypadek. Od wszystkich świadków Wojda odebrał przysięgę na krucyfiks i kazał podpisać krwią. Milicji zgłoszono wypadek samochodowy, taką wersję potwierdzono na sekcji. Zbrodnia idealna. Nieprawdaż? Jak to się stało, że jednak doszło do wyroków śmierci.

 

Cała ta sprawa jest po prostu makabryczna. Zbrodnia w Boże Narodzenie i to na tle nie tylko feralnego wesela, ale zadawnionych konfliktów między Wojdą(nazwisko zmienione) a dziadkiem Krysi i Miecia. Tak straszna nienawiść i przeświadczenie o własnej bezkarności. To się nie mieści w głowie. Ten reportaż jest tak kompleksowy, wnikliwy i wielostronny, że daje wgląd w całą tę misterną intrygę, w zmowę myślenia. Niesamowite jest to, że skazani do końca brną w swoją historię, zapewniają o własnej niewinności, a po trzydziestu latach ich rodziny nadal twierdzą, że ich bliscy zostali fałszywie skazani. Myślę sobie o tym, że ja przecież jeździłam przez Połaniec, a tak niedaleko doszło do takiej zbrodni, gdzie ciągle żyją świadkowie tego zdarzenia. Dopiero w 2023 roku zmarła mama Krysi i Miecia, do końca życia mieszkająca wśród ludzi, którzy tak długo milczeli o śmierci jej dzieci. Bardzo mi siadła na psychikę ta lektura, namieszała w głowie.  

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. To niesamowite, jak ta historia wciąż budzi dreszcze, mimo upływu lat. Najbardziej przerażające w reportażu Łuki nie jest samo morderstwo, ale właśnie ta psychologia tłumu i „alternatywny kodeks moralny”, o którym piszesz. To, że strach przed właścicielem ciągnika i źle pojęta lojalność sąsiadów wygrały z sumieniem, jest po prostu nie do pojęcia. Świetnie ujęłaś to przejście od fikcji u Miłoszewskiego do brutalnej rzeczywistości Zrębina.

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.