Strony

środa, 7 stycznia 2026

"Zderzenie czołowe. Historia katastrofy kolejowej pod Szczekocinami" - Bartosz Jakubowski

 


W mojej okolicy i w mojej rodzinie tradycje kolejarskie są bardzo silne. Spora część mojej rodziny była kiedyś związana z PKP i doskonale pamiętam katastrofę pod Szczekocinami. Pamiętałam skalę tej tragedii, a same Szczekociny kojarzyłam, bo było to spore miasteczko na trasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy, a że za każdym razem miałam tam kryzys to i nazwa wryła mi się w pamięć. A i ja dosyć często jeździłam wtedy pociągami, na szczęście wtedy niewiele czytałam na temat katastrof kolejowych, ponieważ inaczej solidnie wjechałoby mi to na psychikę. Teraz nie wiem czy tak beztrosko udam się w podróż koleją.

 




Zderzenie dwóch pociągów pod Szczekocinami z 3 marca 2012 roku to największa katastrofa kolejowa w Polsce w XXI wieku. Ta tragedia wciąż nie doczekała się jednak solidnego opisania. Choć w toku śledztwa wskazywano na dziesiątki systemowych błędów i nieprawidłowości – w szkoleniu personelu, w odbiorze urządzeń, w przepisach, w procedurach bezpieczeństwa - skazani zostali tylko dyżurni pełniący wówczas służbę (Andrzej N. i Jolanta S.).

Bartosz Jakubowski jako jedyna osoba postronna otrzymał dostęp do akt sprawy sądowej i postępowania prokuratorskiego. W tej książce w przejmujący sposób opisał całość czynników i zdarzeń, które doprowadziły do katastrofy, a także proces szukania winnych. Ujawnia do tej pory nieopisywane okoliczności, sytuacje, zdarzenia i dokumenty. Wyłania się z nich przerażający obraz kartonowego państwa, którego motto brzmi: „Śmiało, zmieścisz się”.

Jest marzec 2012 roku cała Polska żyje przygotowaniami do Euro, w kraju szaleją remonty, wszystko się buduje, remontuje, aby na lato być w pełnej gotowości. Jest marcowy wieczór, dwa pociągi ruszają w trasę, jeden z Przemyśla do Warszawy, a drugi z Krakowa do Warszawy. Pociągi mają średnie obłożenie. Lata wygaszania ruchu kolejowego zbierają żniwa, teraz na hurra modernizuje się, organizuje się, czasu mało a ludzi jeszcze mniej. Pociągi nie mają jakichś wielkich opóźnień, wszystko idzie zgodnie z rozkładem, gdy te dwa pociągi zderzają się czołowo. Niewyobrażalna katastrofa, wagony pogięte jak puszki, dziesiątki rannych, zabici. Na pomoc ruszają mieszkańcy pobliskiej wsi, a później rusza cała machina, śledztwo, wyjaśnianie, szukanie winnych. Najpoważniejsze konsekwencje poniosą dyżurni ruchu, a co tak naprawdę było przyczyną tego zdarzenia? Czy książka daje odpowiedź?

 

Na szczęście posłuchałam kilku podcastów na temat tej katastrofy, więc było mi się łatwiej odnaleźć w tej historii i zwizualizować sobie tę historię, ponieważ zabrakło syntezy wydarzeń, w telegraficznym skrócie co się dzieje i dopiero później można czytać zeznania, wyjaśnienia, układać sobie historię. Ta książka jest niesamowicie kompleksowa, jak wspomniałam słuchałam podcastów, niektóre były obszerne, a z tej książki poznałam fakty ale i opinie ludzi, ponieważ w pewnym momencie zostało zakazane opowiadanie o tej sprawie. Autor dotarł do unikatowych źródeł i to jest wartość dodana, ale to jest książka dla osób bardzo zainteresowanych tematem no i znających się na kolei, bo niektóre pojęcia były dla mnie obce. Oceniam lekturę bardzo na plus ponieważ zaspokoiła mój głód wiedzy, ale też podniosła mi ciśnienie. O ile uważam, dyżurnego ze Starzyn za winnego, o tyle wymiar kary dla dyżurnej ze Sprowa jest dla mnie nieporozumieniem i uważam, że została kozłem ofiarnym i to strasznie rani moje poczucie sprawiedliwości i podkopuje wiarę w system.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za ten szczery tekst. Twoja osobista perspektywa i nawiązanie do rodzinnych tradycji kolejarskich nadają tej recenzji dużą wartość. Trudno przejść obojętnie obok takich historii, zwłaszcza gdy dotyczą tak ważnych i bolesnych wydarzeń z naszej niedawnej przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też słuchałam wielu podcastów o tym wydarzeniu i jestem bardzo ciekawa książki!

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.