Strony

środa, 25 marca 2026

"Popłynę przed siebie jak rzeka" - Shelley Read


 Drugi marcowy trup nieco mnie zaskoczył, ale przede wszystkim ucieszył. Kupiłam Popłynę przed siebie jak rzeka od razu w okolicach premiery, zbierała dobre opinie od zaufanych osób, ale jak to bywa wylądowała gdzieś głęboko na hałdzie wstydu i o niej zapomniałam. Dopiero przeglądając stare zakupy przypomniałam sobie o niej i wpisałam na trupią listę. Nie wiem czy to jest kwestia mojego etapu w życiu, czy po prostu ta książka jest dobra obiektywnie. Mnie wciągnęła dosłownie od pierwszej strony.

 




Przypadkowe spotkanie, miłość bez uprzedzeń, decyzja, która zmieni życie wielu ludzi

Siedemnastoletnia Victoria Nash prowadzi gospodarstwo na rodzinnej farmie brzoskwiń w Kolorado i jest jedyną kobietą w rodzinie. Wilson Moon to młody włóczęga z tajemniczą przeszłością, wysiedlony z plemiennej ziemi i zdeterminowany, by żyć po swojemu.

Ich przypadkowe spotkanie w chłodny jesienny dzień 1948 roku odwraca bieg ich życia. Victoria ucieka w okoliczne góry, gdzie walczy o przetrwanie, nie wiedząc, co przyniesie jej przyszłość. Wraz ze zmianą pór roku zauważa zmiany także w sobie, odnajdując w pięknym, ale surowym krajobrazie siłę, aby żyć dalej i odbudować wszystko, co utraciła, nawet gdy rzeka Gunnison zatapia jej farmę i ukochany sad brzoskwiniowy.

„Popłynę przed siebie jak rzeka” to porywająca opowieść o dorastaniu i głęboko zakorzenionej miłości naznaczonej utratą, a także o wytrwałości i pamięci, zainspirowana zniszczeniem miasta Iola w latach sześćdziesiątych XX wieku. Shelley Read subtelnie i bez patosu pokazuje, że życie płynie jak rzeka – wzbiera i wędruje naprzód nawet wtedy, gdy natrafia na tamę.

Victoria wychowała się w Kolorado, jej rodzina od pokoleń uprawia sad brzoskwiniowy. Chociaż Victoria ma siedemnaście lat, to w życiu przeżyła wiele, gdy była młodą nastolatką w wypadku zginęła jej matka, ciotka i ukochany kuzyn. Dziewczyna została jedyną kobietą na farmie z ojcem pogrążonym w żałobie, z bratem który jest bardzo zbuntowany oraz z wujem który poważnie ucierpiał na wojnie. Trzech pogubionych mężczyzn nie jest żadnym wsparciem dla nastolatki, która musi prowadzić dom i wypełnić lukę po troskliwej matczynej opiece. Jest grzeczna, pracowita, nie sprawia kłopotów, aż spotyka, przypadkiem Wilsona Moon`a, młodego chłopaka o indiańskich rysach. Młodzieniec wpada jej momentalnie w oko i coś ją do niego ciągnie. Są jednak lata czterdzieste, a my jesteśmy na Południu, społeczność źle na niego reaguje, a zwłaszcza brat Victorii. To spotkanie zmienia spokojne i ułożone życie Victorii. Lata pięćdziesiąte przyniosą plan utworzenia na rzece Gunnison sztucznego jeziora i tamy, w skutek czego rodzinna ziemia Victorii zniknie pod wodą, łącznie z rodzinnym sadem. Historia Victorii, to historia utraty u  życia w trybie przetrwania, w zgodzie z rytmem natury.

 

Ta książka jest opowieścią o traceniu i pustce z którą uczymy się żyć. Pokazuje, że ci których kochaliśmy zostają z nami i nie możemy pozbyć się wrażenia ich obecności, gdzie niedaleko, jakby nas pilnowali, obserwowali. Właśnie to przeżywanie życia z ciężarem straty. Ta historia trwa ponad dwadzieścia lat, od czasów powojennych, pełnych rasowych uprzedzeń, do czasów wojny w Wietnamie. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ta książka jest niby prosta, ale uderza w tkliwe struny. Przepięknie opisuje naturę i małe społeczności, niekiedy wspierające, ale potrafiące zewrzeć szyki we wrogości o w ostracyzmie. Bardzo polecam tę książkę, czytałam wcześniej pochlebne opinie, ale nie spodziewałam się, że jest tak dobra. Gdyby jeszcze ktoś kręcił dobre, niespieszne filmy, to bardzo chciałabym obejrzeć ekranizację.  

1 komentarz:

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.