Jeśli chodzi o Emily Henry czytałam tylko jedną książkę Book lover i nie powiem czytało mi się dobrze, ale nie urwało mi niczego, pozostałe książki autorki odłożyłam na kiedyś. Dlatego, gdy dostałam propozycję współpracy w temacie tej książki to chwilę się wahałam. Jednak chyba najbardziej ujął mnie nie opis, a tytuł. Chyba moja tęsknota za wspaniałym, cudownym życiem ewidentnie we mnie rezonowała. Okładki książek tej autorki pasują na leniwe wylegiwanie się na słońcu i dokładnie w takim anturażu wciągnęła mnie ta książka.
Alice
szuka przełomu w swojej karierze. Ma świetnych przyjaciół i chłopaka, który
jest w związek niezaangażowany, ale oto jedzie do Georgii, na wyspę, aby
napisać biografię kobiety, która była żoną gwiazdora, a później zniknęła,
zmieniła nazwisko i zaszyła się na wyspie. Alice czuje, że to jest szansa na
przełom, może napisać książkę, która zmieni jej życie. Niestety na miejscu
okazuje się, że to jest taki jakby przetarg na biografię. Ma stanąć w szranki z
Haydenem, autorem genialnej biografii pewnego artysty. Gdy Alice się o tym
dowiaduje, morale bardzo jej spada. Zwłaszcza, że Hayden jest bardzo
zdystansowany, ale pociągający. Margaret, potencjalna bohaterka biografii jest
tajemnicza jak sfinks, a bawi się z nimi w ciuciubabkę i mają kilka tygodni
okresu próbnego i później ona zadecyduje. Poznajemy historię nie tylko Alice,
co kryje się za jej radością i optymizmem, ale przede wszystkim poznajemy
historię rodziny Margaret, potentatów medialnych. Dwa przedziały czasowe i
historie o odnajdywaniu siebie, odkrywaniu prawdy o sobie. W tle rodzącego się
uczucia między Alice a Haydenem mamy historię Margaret i jej rodziny niszczonej
przez media. Bardzo lubię książki z dwoma przedziałami czasowymi, które w pewnym
momencie się splatają. Pochłonęłam
błyskawicznie.
Jak
dla mnie to jest dobra książka na lato. Mamy romans, motylkowy i subtelny, mamy
tajemnicę z przeszłości. Historia Margaret jest intrygująca i z każdym rozdziałem
robi się ciekawiej. Niestety, chociaż mamy sygnały o smutnym finiszu, to jednak
takiego finiszu się nie spodziewałam. Bardzo mnie zasmuciła ta opowieść, żal mi
Margaret i całkowicie ją rozumiem, że zamknęła się w domu i nie chce żyć, chce
by wszyscy dali jej spokój. Rozumiem, że uciekła od świata i zaszyła się w
swoim bólu. Drugim wątkiem jest historia Alice, która jest uosobieniem
optymizmu, nauczyła się, że musi zaklinać rzeczywistość, cieszyć się z
drobiazgów. I ona i Hayden nie mieli łatwego dzieciństwa, ale nauczyli się z
tym radzić zupełnie inaczej. On jest perfekcjonistą, poukładanym a ona jest
chaotyczna, pełna radości życia, jakby grała w grę Pollyanny. Mnie ta książka
wciągnęła. To jest fajna wakacyjna historia, ale z bardzo gorzkimi fragmentami.
Dobry balans i wzruszająca historia o tym, jak to jest gdy traci się tak wiele.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.