Po niebywałym sukcesie serialu Off
Campus nazwisko Elle Kennedy stało się znane, a my dzięki temu mamy
premierę jej kolejnej powieści. Po serii amerykańskich romansów sportowych,
zmieniamy kontynent i przenosimy się do Londynu. Jakkolwiek uważam, że lekkie
książki są dobre na taką jesienną pogodę, ale już starość mnie dopada i po
powrocie z roboty padałam na łóżko i dawałam radę nakarmić kota(bo on w
przeciwieństwie do książki on nie leży i jeść woła). Na szczęście nadszedł
długo wyczekiwany weekend, ja wyposażona w nowe wino do testowania(biedra wie
kiedy zrobić promocję, ale wino bez szału), mogłam w końcu doczytać.
Weszłam na nowy poziom
gospodarowania czasem. Zaczęłam słuchać audiobooka, zaczynając nowy tydzień z
psiakami, a że Bronuś był kochanym kompanem, Baboszek też, więc mogłam się
skupić na opowieści, ale że książka mnie wciągnęła a zaczął się US Open, a tam
przecież nie oczy są zajęte. Może kiedyś dorosnę na tyle, żeby zrozumieć, że
nie muszę oglądać meczu od pierwszej w nocy, skoro wstaję po piątej. Jak to
mawiała Marta Korczyńska „Wieczna głupota”. No, ale trzeci tom serii, którą
czytałam w okolicy wiosny, ciekawe czy coś jeszcze się pojawi.