Strony

sobota, 12 września 2026

"Wspomnienia cesarsko-królewskiej guwernantki" - Autor Nieznany

 


No w końcu pierwszy wrześniowy trup z półki za mną. A kumulacja owej trupowatości jest spora. Książka trafiła do mnie lata temu, bo oczywiście zafrapował mnie tytuł. Lubię te galicyjskie klimaty, ale oczywiście nie aż tak, żeby zabrać się za lekturę niezwłocznie. A rok temu na wycieczce w Wiedniu, nasza przewodnik bardzo negowała fakt, że Rudolf zastrzelił sam siebie(i kochankę) i przywołała nawet zapiski guwernantki małej Erzi. To przypomniało mi, że ja przecież mam tę książkę i wpisałam ją wówczas do trupiej listy. No i w końcu przyszła jej kolej. Szkoda, że ta kolej przypadła na okres mojego czytelniczego przestoju.

 


Z pałacu Badenich na dwór Habsburgów – wspomnienia Guwernantki z życia wśród wyższych sfer. Nauczycielki języków obcych na przełomie XIX i XX wieku były niemal w każdym arystokratycznym pałacu czy ziemiańskim dworze. Uprzywilejowane wobec reszty personelu. Towarzyszyły swoim chlebodawcom na co dzień i od święta. Wtajemniczane niejednokrotnie w sprawy rodziny, niejedno o niej wiedziały. Często pozostawały anonimowe. Były „Francuzkami”, „Niemkami” i „Angielkami” – tak jak autorka Wspomnień cesarsko-królewskiej guwernantki.

Oto jest rok 1892. Przyszła guwernantka Wandy Badenianki wysiada na dworcu w Krakowie i stwierdza, że zaginął jej bagaż. Chce znaleźć pociąg do Lwowa, ale z nikim nie może się porozumieć. Dopiero gdy wymawia nazwisko „Badeni”, prowadzą ją do właściwego pociągu, którym jedzie żona wpływowego hrabiego z córką, którą Angielka ma uczyć języka. Tak rozpoczyna się nowy ekscytujący okres w życiu autorki pamiętnika. Trzy lata później podobne stanowisko będzie zajmować u Habsburgów jako nauczycielka arcyksiężniczki Elżbiety Marii zwanej Erzsi, wnuczki cesarza Franciszka Józefa.

Wspomnienia cesarsko-królewskiej guwernantki, po raz pierwszy opublikowane w 1915 roku, stanowią znakomite źródło wiedzy, przynosząc ciekawy obraz życia polskiej arystokracji na kresach i austriackiej rodziny cesarskiej.


Do Galicji przyjeżdża guwernantka Angielka, nie poznany jej imienia. Chociaż książka wyszła 111 lat temu, do dziś nie udało się ustalić jak naprawdę się nazywała. Koniec XIX to moda na nauczycielki z zagranicy, a Angielki cieszyły się sporym poważaniem. I tak rodzina Badenich, rodzina znana w Galicji, a nawet w całej C.K. Monarchii. Guwernantka została zatrudniona dla Wandy Badenii. Dzięki pracy u takiej rodziny nasz Angielka poznaje Kraków, Busk, no i oczywiście Lwów. Wpada także do Wiednia na jakieś ważniejsze uroczystości. Od kuchni oglądamy życie arystokracji, życie na wysokim poziomie, od epickich balów, przez ogromne polowania, po święta organizowane z bizantyjskim przepychem. Mało dowiadujemy się o edukacji młodej hrabianki, a zdecydowanie więcej o zabawach, wyjazdach i rozrywkach. Najbardziej czekamy na fragmenty kiedy trafimy na dwór cesarski. Ma zająć się wnuczką cesarza, Elżbietą Marią, córką Rudolfa. Na początku trafiamy do Laxeburga, czyli zamku nieopodal Wiednia, gdzie swój miesiąc miodowy spędził cesarz z Sisi.  Trafiamy do samego serca monarchii i poznajemy wiele ploteczek.

 

Książka ta została wydana po raz pierwszy w 1915. Trwała Wielka Wojna, jeszcze żył cesarz, a monarchia naddunajska potrzebowała podniesienia motywacji. Zatem cesarz jest dobrotliwym dziadkiem, Rudolf zginął w skutek burdy, ale nie można było zmienić pierwszego wpisu w dokumentach. Cesarzowa Elżbieta jest dosyć antypatyczna. Dwór jest majestatyczny, żyje na wysokiej stopie. Nie ma za wiele o tym jak źle była traktowana Zofia, żona Franciszka Ferdynanda. Widać, że ta książka była napisana w innej epoce. Jest bardzo grzeczna, nie ma w sobie grama plotek i skandali jakie kojarzymy współcześnie. Taki zbiór ciekawostek, w sam raz na jesień. Jako, że i Wiedeń i Kraków i Lwów widziałam, to wizualizowałam sobie te ulice, te miejsca. Na pewno zadziałało to na plus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.