Strony

▼

czwartek, 8 października 2026

"Żony Konstancina" - Ewelina Ślotała


 Wróciłam do haftu krzyżykowego, a żeby mieć jakieś tło i poczucie, że nie marnuję czasu odpaliłam sobie audiobooki. Nie czytuję zwykle książek w stylu Żon Konstancina. Jednak czasami zafiksuję się, na punkcie jakiejś książki i ten tytuł wpadł mi jakiś czas temu w oko. Nie tak, żeby polować na niego nawet na promkach, ale skoro miałam ten tytuł w subskrypcji, to w sumie dlaczego nie. Według opisu, audiobook, to nieco ponad sześć godzin słuchania, a że słucham na przyspieszeniu, to poszło piorunem. Pół poranka przeżywałam świat opisany w tej książce i w sumie ja to się cieszę, że jestem biedna.

 




Wyobraź sobie, że jesteś mną. Właśnie szofer odwiózł cię do domu, a konkretnie do 800-metrowej willi wartej 20 milionów złotych. Z bagażnika wyjmuje torby z zakupami. W godzinę wydałaś 100 tysięcy na rzeczy, których nie potrzebujesz i w których przez najbliższe dni będzie cię widywała tylko służba. Twoja czarna karta nie ma limitu, a prezenty od męża nigdy się nie kończą. Jesteś kimś, należysz do najbardziej elitarnej i hermetycznej grupy ludzi, wzbudzasz zachwyt i podziw. Masz wszystko do momentu, aż lukier z tortu spłynie na marmurową posadzkę. Tę samą, na której od wielu godzin leżysz – samotna, nieszczęśliwa, poniżona. Twoje usta zamiast słodką polewą umazane są krwią. A ty wierzysz, że na to zasłużyłaś, wierzysz, że jesteś nic nie warta. I że jutro będzie lepiej. Bo jesteś mną, żoną Konstancina.

Ewelina Ślotała odczarowuje mit życia ludzi z pierwszych stron gazet i list najbogatszych Polaków. Szczerze i bezlitośnie obnaża mechanizmy członków tej hermetycznej grupy, w której blichtr, gigantyczne pieniądze i pozycja kamuflują codzienność pełną uzależnień, przemocy, zdrad i ludzkich tragedii.

I co? Nadal chcesz być mną?

Autorka przedstawia nam w pierwszej osobie opowieść o młodej dziewczynie, studiuje prawo, jest ambitna, pracowita, dorabia w modelingu. Spotyka się ze znanym piłkarzem z Ekstraklasy, ale związek się rozpada i dziewczyna idzie na imprezę. Na imprezie spotyka Adama, zamożnego, nawet bardzo bogatego faceta, któremu wpada w oko. Ciężko jej zaimponować, nie jest blacharą, trzyma się na dystans raczej, ale Adam jest wytrawnym łowcą. Tak dziewczyna trafia do Konstancina, gdzie prócz opowieści o swoim życiu wprowadza nas w tajniki bogatych mieszkańców tej podwarszawskiej miejscowości. Pada dużo marek luksusowych, dużo o wielkich pieniądzach i zakupach za olbrzymie kwoty. A jednocześnie opowieść o hierarchii, tuszowaniu przemocy i zdrad, Kobiety w tym świecie, raczej są trofeami, ale nie znaczą wiele. Są zdradzane, bite, ale godzą się na to, w końcu złamany nos można naprawić operacją plastyczną, a łzy osuszyć jakimś kosztownym zegarkiem. Nie wiem do końca po co powstała ta książka, ale jako tło sprawdzała się świetnie.

 

Powtarzam, nie wiem po co ta książka powstała. Niby to jakaś fabularyzowana historia prawdziwa, ale to bardziej przypomina artykuł w prasie brukowej. Styl jest taki sobie, zaś w te historie… no ja nie wiem czy chcę wierzyć, że są ludzie, którzy godność sprzedają za markowe torebki. No, ale może się nie znam i nie ogarniam moim bieda umysłem takiego świata. Widziałam, że w tej serią są jeszcze inne tytuły, ale nie sądzę, abym sięgnęła.

1 komentarz:

  1. Słyszałam o tej ksiażce, ale to nie moje tematy. Przykro mi, że nie byłaś usatysfakcjonowana

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.