Strony

poniedziałek, 27 lipca 2026

"Tamtej nocy w Vegas" - Karolina Żynda [ślub za miliony]


 Kiedy skończyłam słuchać kryminału Katarzyny Puzyńskiej, z automatu na słuchawki wskoczyła książka Tamtej nocy w Vegas, zaczynałam ją kilka razy, ale ja nie przepadam za książkami polskich autorek, które z jakiegoś powodu, dla kaprysu umieszczają akcję w Stanach. Ta książka w sumie mogłaby rozgrywać się w Polsce, no dobra u nas pewne zabiegi fabularne byłyby niemożliwe, chyba że bohaterowie wzięliby udział w programie typu ślub od pierwszego wejrzenia czy innym takim. Pomimo mojego sceptycyzmu książka wciągnęła mnie bardzo no i będę oszukiwać, będę szukała innych książek autorki.

 


Romans biurowy z motywami układu i hate to love!

To miała być rutynowa podróż służbowa – kilka spotkań i szybki powrót do Nowego Jorku. Tymczasem Winnie Miller szybko odkrywa, że Vegas ma swoje zasady, a jedną z nich jest brak zasad. Po jednej niefortunnej rozgrywce w karty, zakrapianej sporą ilością alkoholu, kobieta budzi się z obrączką na palcu… w jednym łóżku z szefem, którym szczerze gardzi.

Trzeba to odkręcić, prawda?

Cóż, z Kennethem Winslowem nic nie może być tak proste. Mężczyzna nie ma zamiaru się rozwodzić, bo to z pozoru przypadkowe małżeństwo to jego pomysł i sposób na zachowanie rodzinnej fortuny. Niesławny kobieciarz nakłania Winnie, by grała przed jego krewnymi przykładną żonę, dopóki nie zyska pełni kontroli nad biznesem.

Zmuszeni grać rolę szczęśliwych małżonków, zaczynają odkrywać, że największym wyzwaniem nie jest przekonywanie o swoim uczuciu innych, ale radzenie sobie ze sobą nawzajem. W końcu czasami to, co wygląda na pomyłkę, może okazać się wygraną życia.

Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.


Winnie budzi się z kacem i w łóżku ze swoim szefem, bogatym bucem, za którym nie przepada, nie aprobuje jego stylu życia. Kiedy spostrzega na palcu obrączkę jest w szoku, o dziwo jej szef, jej nowy mąż nie jest w szoku. Dosyć szybko sytuacja się wyjaśnia. Otóż po ciężkim dniu w delegacji Winnie zeszła do baru na drinka. Prędko dołączył do niej szef, zaczęli rozmawiać a ona nawet zaczęła w nim dostrzegać jakąś dobrą stronę. Leje się alko, aż zaczynają się zakładać, Winnie chce podwyżkę, a szef jeśli on wygra, chce by wzięli ślub. No i dziewczyna przegrywa. O ile dla niej takie przebudzenie jest horrorem, chce to odkręcić, o tyle, on wydaje się zadowolony. Okazuje się, że jego dziadek, który kiedyś zatrudnił Winnie, dał Kennethowi ultimatum, ma się ustatkować jeśli chce przejąć rodzinny biznes, czas mu się kończy, więc Kenneth prosi Winnie o to by została jego żoną na rok, w zamian za pięć milionów dolarów(gdzie są takie oferty, przydałoby mi się nieco hajsu).  Winnie jest w trudnej sytuacji materialnej, chociaż zarabia nieźle, ma matkę pijaczkę, która ciągnie od niej pieniądze bez litości, więc Winnie oszczędza na wszystkim. A teraz ma szansę na nowe życie. Przynajmniej na rok. Dziadkowie Kennetha witają ją z otwartymi ramionami, chociaż ślub nie przejdzie po cichu, raz że Kenneth zaraz po ślubie wrzucił fotkę, więc media i współpracownicy plotkują. Natomiast w rodzinie jest tradycja, że trzeba pojechać w podróż poślubną, ale Winnie nie cieszy się na dwa tygodnie z mężem. Perspektywa roku też nie napawa jej optymizmem. Natomiast jej matka jest zachwycona i już czuje pieniądz. Matka Kennetha i jego była są bardzo niechętne Winnie. Będzie się działo, będzie motylkowo, naprawdę ciężko się oderwać. Motyw aranżowanego małżeństwa, hate-love to co lubię bardzo.

 

Autorka sięga po motyw kopciuszka, Winnie pochodzi z biednej rodziny, jej ojciec odszedł, matka się stoczyła i dziewczyna musiała szybko dorosnąć i zacząć ogarnąć życie swoje i matki. Nie ma na kim się oprzeć, od zawsze musiała liczyć na siebie, dlatego tak wkurza ją Kenneth, bogaty playboy, bawidamek, błękitny ptaszek. Winnie nie rzuca się na hajs, ma raczej wyrzuty sumienia, że okłamuje dziadka Kennetha, który dał jej szansę, gdy nie miała żadnych perspektyw. Jednak podróż poślubna i wspólne życie pokazuje jej Kennetha w innym świetle. On ją chroni, pokazuje świat do którego nie miała dostępu, ale bez jakiejś wyższości, z sympatią. A kiedy przychodzi potrzeba, broni jej jak lew. Winnie zaczyna się zakochiwać, ale wie że kontrakt jest na rok, a Kenneth nadal jest dla niej tajemnicą.

Podoba mi się jak autorka stworzyła postać Winnie, która musi być silna, tkwi w toksycznej relacji z matką i chociaż to odcięcie do którego dochodzi jest zbyt łatwe, a z toksyczną relacją nie jest tak łatwo, to jednak plus za pokazanie trudnego życia. Jasne, że to jest romans z bohaterami, którzy są dobrzy, albo źli. Nie ma szarości. Matka Winnie jest okropną patologią, rywal Kennetha to szczur wredny, Anton jest szlachetny i lojalny. Nie ma szarości, co zawsze jest taką rysą, ale umówmy się, że to romansidło jest, nie traktat psychologiczny. Polecam, lektorka jest fajna, chociaż miała manierę przekręcania jednego wyrazu, teraz nie znajdę przykładu, a miałam to zanotować, ale prowadziłam auto i umknęło.

Jeśli chodzi o sceny łóżkowe, są ale moim zdaniem na przyzwoitym poziomie, nie miałam nic do zarzucenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.