Niedawno widziałam u zaufanej osoby polecajkę książki Jesteś tutaj prócz klimatycznej okładki, skusiło mnie nazwisko autora. Kojarzę go z Jednego dnia, którą zapamiętałam bardzo dobrze, więc gdy skończyłam bieżące lektury uznałam, że w sumie dlaczego nie. Akurat książka trafiła do mnie, kiedy byłam w okresie że dopadła mnie jakaś śpiączka, więc potrzebowałam tygodnia, ale gdy nadszedł weekend po prostu mnie porwała. Zresztą, już pierwsze strony do mnie przemówiły.
Od autora bestsellerowego "Jednego dnia" opowieść o tym, że czasem, by odnaleźć swoją drogę, trzeba się najpierw zgubić...Michael się rozpada. Zagubiony po odejściu żony, odbywa długie, samotne wędrówki po angielskiej wsi. Staje się coraz bardziej wycofany i zrobi wszystko, byle nie wracać do pustego domu.Marnie natomiast utknęła w miejscu. Ukryta w swoim mieszkaniu w Londynie unika dawnych znajomych i wszelkich wspomnień związanych z podłym, samolubnym byłym mężem. Ukrywa się pod kocem z książką i ubolewa nad życiem, które przecieka jej przez palce.Gdy natarczywy wspólny znajomy i bardzo kapryśna pogoda wysyłają Michaela i Marnie na wspólną dziesięciodniową wędrówkę, oboje nie mogą wyobrazić sobie nic gorszego. Aż do momentu, gdy odkrywają coś, czego oboje tak naprawdę szukali.I kto wie, być może Michael i Marnie stanęli właśnie u progu jasnej przyszłości… O ile uda im się przetrwać tę piekielną podróż.
Marnie
zbliża się do czterdziestki i wegetuje. Jakiś czas rozpadło się jej małżeństwo,
któremu od początku było daleko od ideału. Ona pracuje jako redaktorka i
korektorka, a za sprawą pandemii jeszcze bardziej zamknęła się w domu. Jej
przyjaciółka, wicedyrektorka w szkole, bardzo chce ją socjalizować, ale Marnie
bardzo się broni. Lubi być w domu, kocha czytać i rozmyślać. Ma wrażenie że
zmarnowała potencjał, nie poszła na studia, jest na samozatrudnieniu i żyje od
dnia, do dnia.
Michael
jest na rozdrożu. Obecnie jest w separacji z żoną, bo okazało się że problemy z
poczęciem dziecka, to trochę jego wina, jeśli można w tym aspekcie mówić o
winie. Jakiś czas temu przeżył traumatyczne wydarzenie i teraz albo jest w
pracy(uczy geografii), albo wędruje po kraju w pojedynkę, gdy jego
wicedyrektorka, próbuje go wyprowadzić do ludzi, czasami niegrzecznie się
wymiguje. Aż Cleo dopina swego i wkręca siebie, męża, syna, przyjaciółkę i
znajomego na wędrówkę. Marnie od razu zawiesza wzrok na przystojnym aptekarzu z
Kennsington, który jest bardzo przystojny, ale też zabójczo nudny. I tak
wędrują mieszaną ekipą(mąż Cleo się wymigał), a deszcz leje. Piechurzy jeden po
drugim odpadają a Marnie i Michael zaczynają rozmawiać, bo łączy ich poczucie
kryzysu życiowego i to że oboje uciekają od ludzi i najlepiej czują się w
samotności. Wprawdzie Marnie wydaje się gotowa by dać komuś szansę, to jednak
Michael czeka aż żona zdecyduje się zakończyć separację i do niego wrócić.
Tak
niewiele jest książek o ludziach w kryzysie wieku średniego właśnie w takim
stylu. To nie jest historia kogoś na życiowym zakręcie, czy kogoś u kogo dzieje
się coś spektakularnego. Oboje bohaterowie są zwyczajni. Mnie ujęły od
pierwszego rozdziału opisy jej przeżyć i przemyśleń. Łatwo było się z nią
utożsamiać. A Michael jest po prostu sympatycznym, nieco dziwacznym facetem z
dziwnymi(dla reszty) zainteresowaniami. Jest taki poczciwy. Naprawdę im
kibicowałam, ale pod koniec Michael mnie zdenerwował, chociaż z drugiej strony
trochę go rozumiem. W końcu nie zawsze wybieramy mądrze. Jest to niespieszna
książka, ale za sprawą motywu drogi, ta akcja fajnie nabiera dynamiki i
szczerze mówiąc, aż sama miałam ochotę ubrać solidne buty i ruszyć na wędrówkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.