Strony

wtorek, 2 czerwca 2026

"Ciężar winy" - Barbara Wysoczańska [ o wojennej Zielonej Góze]


Oj wyczekiwałam na najnowszą książkę Barbary Wysoczańskiej od kiedy dowiedziałam się, że wychodzi. Akurat tuż przed wizytą u lekarza w piątek dostałam paczkę i ponieważ poradnia w której byłam, do godzin wizyt podchodzi nader lekko, to miałam okazję poczytać ładnych parę godzin. Książka naprawdę do pochłonięcia w dwa wieczory, chociaż przyznam, że nieco mam niedosyt i chociaż nie jest to książka, którą zaliczam do najsłabszych, to jednak brakuje jej tego co ceniłam w tych najlepszych powieściach autorki.

 


Przywróciła go do życia i nauczyła kochać w świecie, który z miłością nie miał nic wspólnego.

Rok 1944. Do niemieckiego miasta Grünberg przyjeżdża transport z jeńcami po klęsce Powstania Warszawskiego. Karol Borkowski trafia do fabryki zbrojeniowej jako pracownik przymusowy. Tam poznaje niemiecką pielęgniarkę Emmę Horn, córkę szefa lokalnego Gestapo.

Klęska Trzeciej Rzeszy zbliża się nieubłaganie i Emma wraz z mieszkańcami miasta staje się ofiarą najazdu Armii Czerwonej. Karol musi rozważyć, co jest dla niego ważniejsze: życie niemieckiej dziewczyny czy honor, który nakazuje mu zemstę na wrogim narodzie za wojenne krzywdy.

Jestem skażona złem nazizmu. To zło – tak perfidne i niepohamowane – zostało w końcu unicestwione, zabite, zgwałcone i zdeptane.




Powieść zaczynamy w marcu 1953, tuż po śmierci Stalina, w kraju władze przygotowują się do wybuchu nastrojów antyrządowych, pracownik UB – Karol przejeżdżając ulicami Szczecina, gdzie rzuciły go powojenne losy, widzi młodego chłopca przepytywanego przez milicję. Od razu go poznaje, oto syn gestapowca z miasta gdzie po klęsce powstania wywieziono Karola i innych powstańców, do pracy przymusowej. Karol wie, że chłopiec ma siostrę i przedstawia swojemu szefowi plan na ujawnienie archiwum gestapo.

Przenosimy się do Grunbergu jesienią 1944, gdy do miasta przybywa transport pracowników przymusowych, mają wesprzeć machinę wojenną, chociaż Trzecia Rzesza chwieje się w posadach, to mieszkańcy tego odległego od działań wojennych miasta dalej wierzą w szalone plany Hitlera, dalej wierzą w te wszystkie brednie. Do czasu, wielka ofensywa Armii Czerwonej trwa…

Emma, córka miejscowej szychy z gestapo przechodząc obok transportu wstawia się za bitym więźniem, jej nazwisko wzbudza respekt, a to wszystko obserwuje Karol, który stracił miasto, a Niemcy zabili mu całą rodzinę, ona też go dostrzega. Ofiara i córka kata. Niedługo później do pracującej w lazarecie Emmy ponownie trafia Karol, pogryziony przez psa, ona próbuje mu pomóc i interweniuje u ojca, który chociaż w rozmowie z Emmą jest zirytowany i przeciwny, to ściąga do domu Karola, który ma być lokajem w ich domu. Emma bardzo chce się do niego zbliżyć, ale Karol ma powody by nienawidzić Niemców, którzy zniszczyli jego świat.

Zbliża się Armia Czerwona, każdy kto ma olej w głowie ucieka w głąb Rzeszy, ojciec chce wysłać Emmę wraz z jej braciszkiem, ale ta w ostatniej chwili zostaje w mieście, aby pomóc bratowej, która znalazła się w potrzebie, a jest w zaawansowanej ciąży. Dzisiejsza Zielona Góra powoli szykuje się na armagednon.

 

To wszystko przypomina Atlantę tuż przed wejściem Shermana… Mamy kobietę w zaawansowanej ciąży, bratową która zostaje w mieście by jej pomóc. Tylko że od oblężenia Atlanty minęło kilkadziesiąt lat, wojna jest totalna, a prawa zdobywców są absolutne. Emma się nie boi i chce mężnie stawić czoła konsekwencjom bycia z narodu, którego nienawidzi teraz Europa. Zadajemy sobie pytanie co się stało, że Emma jest w Zielonej Górze, a Karol w Szczecinie, co się wydarzyło na początku roku 1945, dlaczego Karol tak bardzo chce się z nią spotkać? No i tu dochodzimy do niedosytu.

 

Spojlery!

Gdy pomiędzy Emmą a Karolem wybucha uczucie, na gruzach świata, wśród śmierci chodzącej dookoła, po upojnych dniach w leśnej chacie, dziwi mnie, że on tak po prostu przyjmuje jej decyzję i to jeszcze przekazaną przez umyślnego i wyjeżdża, a później tak usilnie dąży do spotkania. Samo zakończenie jest dla mnie zbyt hollywoodzkie. Jak dla mnie w okolicach 75% książka traci swoją intensywność. Wszystko dzieje się już zbyt szybko i bez logiki, bohaterowie zachowują się sztucznie, nie w swoim stylu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.