Strony

piątek, 28 sierpnia 2026

"The proposal project" - Donna Marchetti [ hate-love na odstresowanie]

 


Po stosunkowo ciężkiej, bardzo merytorycznej książce Imperium bólu potrzebowałam jakiegoś mózgotrzepa. Nie jest to ordynarne porno, w stylu książkowego makdonalda(taki wjechał na słuchawki), a że chociaż dawno nie jechałam nigdzie pociągiem, to jednak pamiętałam, że najlepiej w pociągu poczytać i to coś co wciąga, a jednocześnie nie zajmuje dużo miejsca i nie waży dużo(dlatego odpadł Dostojewski). Autorka tej książki już napisała jedną która mnie ujęła, więc po zobaczeniu zapowiedzi tej, zamówiłam od razu. Chociaż dalej mam ale, do książek, których tytuł jest po angielsku. Nie rozumiem tej maniery. No może jestem za mało wysublimowana, jak przystało na starą babę ze wsi.

 




Tej miłości nie było w planie.

Organizatorka imprez Priscilla właśnie straciła pracę. Na szczęście jej najlepsza przyjaciółka Tina wie, jak jej pomóc – ma pomysł na projekt, który może okazać się nowym początkiem – czyli dokładnie tym, czego Priscilla rozpaczliwie teraz potrzebuje.

Zadanie: Zaplanować oświadczyny równie spektakularne, jak uczucie Tiny do jej chłopaka, Ryana.

Problem: Wygląda na to, że Ryan może ją uprzedzić.

Rozwiązanie: Połączyć siły z nieznośnie irytującym, ale zabójczo przystojnym najlepszym przyjacielem Ryana, Oliverem, i wspólnie zaplanować oświadczynową uroczystość. I utrzymać ten sojusz w ścisłej tajemnicy przed wspólnymi przyjaciółmi.

Jednak gdy Priscilla i Oliver wspólnie planują najbardziej romantyczne oświadczyny roku, jedna myśl coraz uporczywiej nie daje im spokoju: czy tylko Tina i Ryan zasługują na szczęśliwe zakończenie...?

Pikantna komedia romantyczna z genialnie rozegranym wątkiem enemies to lovers.

Priscilla nie ma dobrego dnia, właśnie wylatuje z pracy, za coś co nie do końca było jej winą. Idzie do przyjaciółki, która zwierza się jej, że chce się oświadczyć swojemu partnerowi, dokładnie, jak jej matka oświadczyła się ojcu. Ponieważ Priscilla pracowała przy organizacji imprez i nawet myślała o takiej działalności, to Tina proponuje, że jej zapłaci, za zorganizowanie wymarzonych oświadczyn. Tina proponuje, żeby Priscilla została, bo na kolacji ma być przyjaciel jej narzeczonego, Oliver, w którym się kochała, ale ten zażartował z tego jak Priscilla po pijaku wyznała Tinie, że ma na jego punkcie obsesję. On zachowuje się jak buc, a ona jak kobieta w takiej sytuacji, zraniona miłość własna nie bierze jeńców i od tamtej pory pluje jadem, więc wychodzi od Tiny, ale spotyka Oliviera, który proponuje jej podwózkę. Chociaż nie chce się zgodzić, w końcu ulega i dobrze, bo znajduje pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. Otóż Ryan chce się oświadczyć Tinie, co zepsułoby cały plan na oświadczyny. Priscilla wymusza na Oliverze obietnicę, że będzie wstrzymywał oświadczyny Ryana. Tak zaczyna się zmowa ludzi, którzy docinają sobie i irytują do bólu, aby pomóc przyjaciołom. Klasyczna relacja hate-love, plus moty udawanego związku, który tak lubimy, plus fabuła, która byłaby świetnym materiałem na komedię romantyczną. Potencjał jest spoko, a jak z wykonaniem?

 

Poprzednia książka już przez sam tytuł: Hate Mail rezonowała ze mną, jako pracownikiem korpo, w nieprawdopodobny sposób, bawiłam się wtedy, podczas lektury setnie, a The proposal project od samego początku mnie wciągnął. Jest to książka napisana w sposób lekki i przyjemny. Czy jest pozbawiona elementu zaskoczenia? A i owszem, im dalej w las, tym bardziej podejrzewamy, że oni będą razem, pytanie tylko, jak do tego dojdzie. Tutaj mam lekki niedosyt, bo chemia między bohaterami narasta, ale deeskalacja tego napięcia mogłaby być poprowadzona lepiej. Rozbicie napięcia jest bardzo szybkie no i może być bardziej hejtowała, ale taki rozwój wydarzeń jest po prostu uroczy, może nakręcanie dramy byłoby zbyt wymuszone. Podoba mi się wprowadzenie wątku pewnego prezesa, dodał świeżości i dodał fajnego(tak, wiem, że to słowo nic nie znaczy) klimatu. Lekka, doskonale nadająca się do odstresowania i umysłowego resetu. Lekko, miło i przyjemnie, a nadmienię, że kończyłam ją nad ranem, bo zostało mi dosłownie dziesięć stron i chciałam schować książkę do walizki, zamiast targać ją w torebce. I wyciszyła mnie przed snem idealnie.

2 komentarze:

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.