Strony

niedziela, 24 maja 2026

"Kobiety" - Kristin Hannah [o kobietach na wojnie w Wietnamie]

 


Oj na trudny czas trafił trup majowy numer dwa. Zapowiadało się lekko, ponieważ nie wylosowałam konkretnego tytułu, a tylko nazwisko: Hannah. Kupuję każdą jej książkę, ale nie zawsze czytam od razu. No i tak mam stos trupów Hannah. Tę książkę zakupiłam ze dwa lata temu i jako pierwsza wpadła mi w oko jak zaczęłam szukać tego trupa. A później przyszła… słuchajcie ja nie wiem, myślałam, że to grypa żołądkowa, teraz skłaniam się ku cholerze, jakbym od ubiegłego weekendu miała kaca, który nigdy się chyba nie skończy. Ponieważ mam w sobie ogromny pierwiastek męski, to już widzę anielski oraszak i uznałam, że chcę przeczytać Nędzników, a jeszcze w międzyczasie były w telewizji maratony i Love is blind i Off Campus. No więc widzicie, nie było mi łatwo się wczytać.

 




Nowa, emocjonalna powieść autorki bestsellerów "Słowik" i "Zimowy ogród".

Intymny portret dorastania w niebezpiecznych czasach i epicka opowieść o narodzie podzielonym przez wojnę.

Historia o życiu Frances ,,Frankie” McGrath, wychowanej w tradycyjnym domu studentki, przyszłej pielęgniarki.
Gdy wybucha wojna w Wietnamie, Frankie podejmuje decyzję o pracy wolontariuszki. Rzeczywistość wojny jednak zmienia jej postrzeganie świata. Jest przytłoczona chaosem i zniszczeniami. Każdy dzień to gra życia i śmierci, nadziei i zdrady. Przyjaźnie są głębokie, ale można je stracić w jednej chwili.

Książka ukazuje podziały, jakie wojna w Wietnamie wywołała w amerykańskim społeczeństwie oraz traktowanie kobiet, które narażają się na niebezpieczeństwo, aby pomóc innym, a o których po wojnie nikt nie pamięta.

"Kobiety" to niezwykła, bogato narysowana historia z zapadającą w pamięć bohaterką, której idealizm i odwaga zdefiniują epokę.

Kobiety to powieść o zupełnie nieznanym i długo przemilczanym temacie jakim była obecność kobiet na wojnie w Wietnamie. Frankie wychowała się w domu zamożnym i przesiąkniętym patriotyzmem. W gabinecie ojca była ściana bohaterów, ale tam trafiali tylko mężczyźni. Kobiety trafiały tam, gdy dokonały tego największego kroku, czyli wyszły za mąż. Poznajemy Frankie, gdy w domu jej rodziców trwa przyjęcie pożegnalne, ponieważ jej brat rusza na wojnę do Wietnamu. Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi wszyscy się ekscytują, w końcu to pokolenie wyrosło na opowieściach o bohaterstwie weteranów, chce walczyć, chce bronić ojczyzny. Frankie jest dumna ze swojego brata, ale jednocześnie czuje, że ona nie ma pola do bohaterstwa, może popracować jako pielęgniarka, później dobrze wyjść za mąż i tyle. Aż kolega brata, mówi jej że przecież kobiety też mogą być bohaterkami. To jest katalizatorem dla Frankie, niewiele myśląc zgłasza się do służby w Wietnami jako pielęgniarka, chociaż ani marynarka ani lotnictwo jej nie chcą, jest prosto po szkole, pracując w szpitalu na nocne zmiany, uzupełnia wodę w dzbankach. Jednak armia w końcu ją przyjmie i nieprzygotowaną wyśle ją do szpitala ewakuacyjnego w Wietnamie. Frankie jedzie bo chce spotkać brata, tyle że w dniu w którym zgłasza się do służby, przychodzi wiadomość, że jej brat zginął.  To co zobaczy na miejscu młodziutka dziewczynka, wychowana pod kloszem, wstrząśnie jej światem. Urwane kończyny, ataki, konające dzieci, poparzeni napalmem. W samym środku wojny dziewczyna dorasta, zakochuje się i ciągle kogoś musi żegnać. Czy po powrocie do domu odnajdzie się w rzeczywistości pokoju, tym bardziej że zmieniło się postrzeganie wojny.

 

Ależ ta książka jest… mocna, wzruszająca, przede wszystkim porusza temat kobiet na wojnie. Frankie nie walczy z karabinem w ręku, ale ratuje żołnierzy, widzi okropne rzeczy. Broni swoich zasad moralnych, nie romansuje, ale w końcu się zakochuje. Rozwija się jako pielęgniarka, ale nic nie przygotowuje jej na powrót do domu, gdzie już na lotnisku przeciwnicy wojny opluwają ją i nazywają dzieciobójczynią. Dowiaduje się, że rodzice okłamywali znajomych, że jest we Florencji, bo co to za pomysł, że kobieta idzie na wojnie. Okropna trauma, śmierć bliskich, a na dodatek problem z pracą, bo dla szpitali cywilnych, Frankie nie ma doświadczenia, może najwyżej zmieniać baseny. Życie na wojnie było proste, nawet pod odstrzałem, walka o przetrwanie, wsparcie towarzyszy, a po powrocie wszyscy udają, że jej służby nie było. Cały kraj huczy od antywojennych protestów, które uderzają w tych, którzy tam byli. Gdy Frankie szuka pomocy słyszy, że przecież w Wietnamie nie było kobiet. Jedyne wsparcie jakie ma, to przyjaciółki ze służby. Los zdaje się uwziął się na Frankie, ilość cierpienia jakie staje się jej udziałem, to kumulacja tego co spotyka ofiary Wietnamu. Nie miałam pojęcia o połowie wątków, u nas jednak udział kobiet w służbie wojskowej jest czymś oczywistym. Polubiłam Frankie i współodczuwałam jej ból i strach, naprawdę bardzo polecam tę książkę, chociaż łzy mnie dławiły w gardle co chwilę. Cieszę się, że ją kiedyś kupiłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.