Strony

czwartek, 20 sierpnia 2026

"Póki lato nas nie rozłączy" - Meghan Quinn[ warto dać drugą szansę]

 


Widziałam zapowiedź Póki lato nas nie rozłączy i wpadła mi w oko do tego stopnia, że jak tylko pojawiła się ta książka od razu ją pobrałam i pewnego czerwcowego dnia, bardzo upalnego zresztą, zaczęłam słuchać. Słodka Pati, przez strzały na poligonie powiedziała, że strajkuje, więc głównie próbowałam namówić bardzo upartą psią jednostkę, na zrobienie odpowiedniej liczby kroków. Sukces był umiarkowany, a mnie pierwszy rozdział nie porwał. Entuzjastyczna Scottie zaczyna nowy etap życia i marzy o swoim nowojorskim śnie, no nie kupiło mnie to. Pewnie, gdyby nie Karolina, nie wiem kiedy i czy dałabym jej drugą szansę.

 


Scottie Price właśnie rozpoczęła nową pracę. Jest jedyną kobietą w zespole, dlatego w biurze spodziewa się raczej atmosfery kawalerskiego mieszkania. Szybko zostaje wyprowadzona z błędu. Dowiaduje się bowiem, że wszyscy żyją w szczęśliwych małżeństwach.

Chcąc zaimponować szefowej podczas spotkania firmowego, Scottie wspomina o swoim nieistniejącym mężu. W panice wymyśla historię o problemach małżeńskich. Na jej nieszczęście szefowa ma rozwiązanie – indywidualną sesję z najlepszym doradcą dla par.
Scottie nie ma wyjścia i zgadza się na spotkanie. Zdesperowana prosi o pomoc najlepszego przyjaciela, która umawia ją ze swoim bratem. Wilder jest aż nazbyt chętny, by wziąć udział w tym "przedsięwzięciu”. Uczy Scottie głównej zasady improwizacji: zawsze mów "tak”, i jakimś cudem zapisuje ich na ośmiodniowy letni obóz małżeński, w którym uczestniczą wszyscy współpracownicy Scottie.

Jak dziewczyna przetrwa w jednym domku ze swoim zdecydowanie zbyt przystojnym "mężem”?


Scottie ma dwadzieścia dziewięć lat i bardzo nieudane małżeństwo. Przyjechała do Nowego Jorku w końcu odżyć, w końcu spełnić swój romantyczny sen. Na razie nie idzie to w dobrą stronę, ktoś oblał ją kawą w drodze do pracy, a jej nowa firma jest paczką szczęśliwych ludzi w związkach małżeńskich, Scottie nie może się z nimi zintegrować i bardzo chce zaimponować szefowej. No i podczas jednego spotkania całego zespołu, pod wpływem chwili zaczyna udawać, że jest mężatką, gdy jeden ze współpracowników nie dowierza, wymyśla kryzys małżeński, ale okazuje się, że mąż szefowej jest świetnym terapeutą, a że w firmie cenią sobie związki, to szefowa momentalnie załatwia termin u męża, dla Scottie i jej wymyślonego małżonka. No i pojawia się problem. Dziewczyna ma dwa wyjścia, albo przyznać się do żałosnego kłamstwa, albo ogarnąć sobie męża do jutra. W sukurs przychodzi jej przyjaciel i proponuje swojego młodszego brata, który ponieważ jest na emeryturze, to bardzo się nudzi. No i faktycznie, Wilder podchodzi do pomysłu z zatrważającym entuzjazmem, który tak porywa terapeutę, że proponuje im wyjazd na tygodniowy obóz dla par. Scottie jest na nie, ale Wilder opłaca od razu cały wyjazd. Jeny, jak chciałabym zobaczyć z tego film. A i zgadzam się z Karoliną, każda kobieta powinna przeczytać tę książkę, bo nie ma co zadowalać się byle kim, skoro można mieć Wildera.

 

Warto było dać tej książce drugą szansę. Jak nie lubię zabawnych wstawek w książkach, takich wątków komediowych, które super sprawdzają się w filmach, mnie zwykle żenują, ale  tutaj parskałam śmiechem co chwilę. Do pewnego momentu oczywiście, ponieważ później przechodzimy do poważnych tematów, które są po prostu ważne, pewność siebie, godzenie się na marniznę, a także zranienie i brak zaufania, światło, które ktoś nam zgasił i mamy proces odbudowywania siebie. Im bliżej końca miałam ściśnięte gardło, masę przemyśleń. Może koniec jest słodki, miejscami zbyt różowy(jak okładka niemalże), ale i tak pochłonęła mnie bez reszty. Pokochałam humor Wildera, jest wspaniały. Najpierw jego improwizacje mnie dosłownie rozwalały, ale później jego wrażliwość, empatia stworzyły z tego mieszankę idealną. Scottie zaś jest świetną, wrażliwą, ale poranioną dziewczyną, która przestała już wierzyć, że kiedyś i nad nią zaświeci słońce. Polecam, każdą kończyną.

1 komentarz:

  1. Mam w planach! Co więcej już dawna dodana do koszyka, ale tym razem zamienię to na ebooka.

    OdpowiedzUsuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.