Widziałam zapowiedź Póki lato nas nie rozłączy i wpadła mi w oko do tego stopnia, że jak tylko pojawiła się ta książka od razu ją pobrałam i pewnego czerwcowego dnia, bardzo upalnego zresztą, zaczęłam słuchać. Słodka Pati, przez strzały na poligonie powiedziała, że strajkuje, więc głównie próbowałam namówić bardzo upartą psią jednostkę, na zrobienie odpowiedniej liczby kroków. Sukces był umiarkowany, a mnie pierwszy rozdział nie porwał. Entuzjastyczna Scottie zaczyna nowy etap życia i marzy o swoim nowojorskim śnie, no nie kupiło mnie to. Pewnie, gdyby nie Karolina, nie wiem kiedy i czy dałabym jej drugą szansę.
Scottie Price właśnie rozpoczęła nową pracę. Jest jedyną kobietą w zespole, dlatego w biurze spodziewa się raczej atmosfery kawalerskiego mieszkania. Szybko zostaje wyprowadzona z błędu. Dowiaduje się bowiem, że wszyscy żyją w szczęśliwych małżeństwach.Chcąc zaimponować szefowej podczas spotkania firmowego, Scottie wspomina o swoim nieistniejącym mężu. W panice wymyśla historię o problemach małżeńskich. Na jej nieszczęście szefowa ma rozwiązanie – indywidualną sesję z najlepszym doradcą dla par.Scottie nie ma wyjścia i zgadza się na spotkanie. Zdesperowana prosi o pomoc najlepszego przyjaciela, która umawia ją ze swoim bratem. Wilder jest aż nazbyt chętny, by wziąć udział w tym "przedsięwzięciu”. Uczy Scottie głównej zasady improwizacji: zawsze mów "tak”, i jakimś cudem zapisuje ich na ośmiodniowy letni obóz małżeński, w którym uczestniczą wszyscy współpracownicy Scottie.Jak dziewczyna przetrwa w jednym domku ze swoim zdecydowanie zbyt przystojnym "mężem”?
Scottie ma dwadzieścia dziewięć lat
i bardzo nieudane małżeństwo. Przyjechała do Nowego Jorku w końcu odżyć, w
końcu spełnić swój romantyczny sen. Na razie nie idzie to w dobrą stronę, ktoś
oblał ją kawą w drodze do pracy, a jej nowa firma jest paczką szczęśliwych ludzi
w związkach małżeńskich, Scottie nie może się z nimi zintegrować i bardzo chce
zaimponować szefowej. No i podczas jednego spotkania całego zespołu, pod
wpływem chwili zaczyna udawać, że jest mężatką, gdy jeden ze współpracowników
nie dowierza, wymyśla kryzys małżeński, ale okazuje się, że mąż szefowej jest
świetnym terapeutą, a że w firmie cenią sobie związki, to szefowa momentalnie
załatwia termin u męża, dla Scottie i jej wymyślonego małżonka. No i pojawia
się problem. Dziewczyna ma dwa wyjścia, albo przyznać się do żałosnego
kłamstwa, albo ogarnąć sobie męża do jutra. W sukurs przychodzi jej przyjaciel
i proponuje swojego młodszego brata, który ponieważ jest na emeryturze, to
bardzo się nudzi. No i faktycznie, Wilder podchodzi do pomysłu z zatrważającym
entuzjazmem, który tak porywa terapeutę, że proponuje im wyjazd na tygodniowy
obóz dla par. Scottie jest na nie, ale Wilder opłaca od razu cały wyjazd. Jeny,
jak chciałabym zobaczyć z tego film. A i zgadzam się z Karoliną, każda kobieta
powinna przeczytać tę książkę, bo nie ma co zadowalać się byle kim, skoro można
mieć Wildera.
Warto było dać tej książce drugą
szansę. Jak nie lubię zabawnych wstawek w książkach, takich wątków komediowych,
które super sprawdzają się w filmach, mnie zwykle żenują, ale tutaj parskałam śmiechem co chwilę. Do
pewnego momentu oczywiście, ponieważ później przechodzimy do poważnych tematów,
które są po prostu ważne, pewność siebie, godzenie się na marniznę, a także
zranienie i brak zaufania, światło, które ktoś nam zgasił i mamy proces
odbudowywania siebie. Im bliżej końca miałam ściśnięte gardło, masę przemyśleń.
Może koniec jest słodki, miejscami zbyt różowy(jak okładka niemalże), ale i tak
pochłonęła mnie bez reszty. Pokochałam humor Wildera, jest wspaniały. Najpierw
jego improwizacje mnie dosłownie rozwalały, ale później jego wrażliwość,
empatia stworzyły z tego mieszankę idealną. Scottie zaś jest świetną, wrażliwą,
ale poranioną dziewczyną, która przestała już wierzyć, że kiedyś i nad nią
zaświeci słońce. Polecam, każdą kończyną.

Mam w planach! Co więcej już dawna dodana do koszyka, ale tym razem zamienię to na ebooka.
OdpowiedzUsuń