Dziękuję
Klaudynie za zaproszenie mnie do zabawy. Pomysł jest świetny i mam nadzieję, ze jeszcze bardziej się wszyscy do siebie zbliżymy!(głupia klawiatura i głupia ja).
To kilka mało znanych faktów o mnie.

Jako dziecko uwielbiałam lody pistacjowe z Hortexu w plastikowych kubeczkach, wciąż ubóstwiam pistacje, ale smaku tych lodów nie mogę odnaleźć. Mam pamięć smakową, więc przysmaków z dzieciństwa za którymi tęsknię jest cała kopa. Ostatnio robiłam pączki i wyszły jak te babcine(zdanie całej rodziny) więc osiągnęłam nirwanę.
Jestem prokrastynatorem. Czyli odkładam wszystko na ostatnią chwilę. Będąc studentem jest to bardzo upierdliwe i męczące. Uczyć się zaczynałam o 23.59 gdy egzamin zaczyał się o ósmej rano. Przyznać muszę, ze mam intuicję i wiem kiedy zacząć intensywną pracę, żeby zdążyć dosłownie na ostatnią minutę. Przy okazji uczę się szybko, co nie zmienia jednak faktu, że w okresie sesji nie znałam pojęcia wieczoru przed egzaminem, kiedy tylko odpoczywam. Ja wtedy zabierałam się do pracy.
Jestem perfekcjonistką. Nigdy nie uważam, że umiem, bo takie twierdzenie według mnie oznacza, że umiem wszystko a mi zawsze brakowało jakichś drobiazgów do alfy i omegi. Jeśli biorę się do sprzątania sama z siebie, wszystko ma być dopucowane nie może być pyłka, ani Boże broń smugi na szybie. Ma być idealnie.
Jak na osobę, która często płacze na książkach i filmach, zadziwiająco mało płaczę nad sobą. Jeśli już płaczę to z bezsilności, lub „bo się uzbierało”. Uważam się za zbyt dumną, by płakać i jednocześnie za osobę w relatywnie dobrej sytuacji, żeby obrażać los i się użalać.
Jestem realistką, staram się nie wpadać, ani w pesymizm, ani w optymizm, najwłaściwszym dla mnie sposobem postrzegania życia jest stanie twardo na nogach i trzeźwa ocena sytuacji. Racjonalizuję, nie wierzę w miłość(poza książkami i filmami) za największą potęgę uznaję rozum. Co niestety często irytuje moich znajomych, którzy opowiadają się za sercem i uważają że z racjonalizmem przesadzam. Nie przesadzam :P Taka jestem po prostu.
Mam słabą formę fobii socjalnej. Swoją nieśmiałość chowam pod płaczkiem niesamowitego gadulstwa i chorego poczucia humoru. W głębi serca strasznie przeżywam spotkania z nowymi osobami. Nienawidzę oficjalnych rozmów via mejl i telefon. Okropnie to przeżywam, przymierzam się do tego zawsze długie chwile stresując się nielitościwie.
Najlepiej mi w moim pokoju, otoczona książkami zasłuchana w muzykę. Opatulona kocykiem(lub pierzynką- w zimie). Jednak jestem uzależniona od ludzi i nie mogę długo wytrzymać, bez znajomych, bez rozmów, żarcików. Jestem mimo wszystko zwierzęciem stadnym.
Uwielbiam Bacha. Dla mnie jego organowa twórczość, jest dowodem na istnienie Boga, który wpierw natchnął kogoś i spisał Biblię a później wybrał Bacha, żeby nam przypomniał, że są na tym świecie rzeczy, wielkie i genialne. Lubię muzykę poważną In tenere, ale Bacha bałwochwalczo wielbię.
Kocham Hiszpanię i wszystko co z nią związane. Na trzecim roku studiów pisałam pracę o organizacji terytorialnej Hiszpanii. Zaczęłam się uczyć hiszpańskiego, słucham hiszpańskiej muzyki i czytam hiszpańskich autorów.
Mam spisany testament i wybrane cytaty na nagrobek.
90% mojego pokoju to książki. Reszta to łóżko, przejście, okno i drzwi, jest również biurko(zawalone książkami) i komputer. Tu żyję, pracuję i wegetuję :P
Poza książkami nałogowo zajmuję się moją Melą, którą kocham nad życie, robótkami ręcznymi(uwielbiam), oglądaniem seriali a teraz ostatnio moimi kwiatkami – Juliuszem i Fiskusem.
Mimo wszystko jestem strasznie zakompleksiona, niepewna siebie. Może dużo gadam, ale w istocie jestem taką zahukaną, ztrzaśniętą w sobie istotką :P
Płacze na meczach. Zarówno ze smutku jak i z radości.
I jak widać mogę gadać bez końca.
Do zabawy chcę zaprosić
Natalię