Powieść nagrodzona najbardziej cenioną rosyjską nagrodą literacką „Wielka Księga”, w zgodnej opinii krytyków i czytelników stanowi wybitne zjawisko we współczesnej literaturze, swoistą podróż w głąb rosyjskiej duszy.
Autor, okrzyknięty przez prasę „rosyjskim Umberto Eco”, cieszący się autorytetem filolog, specjalista w zakresie literatury staroruskiej, napisał powieść, której akcja toczy się wprawdzie w XV wieku w Rosji, jednak jest odbierana w sposób jak najbardziej aktualny. Powieść, umiejętnie łącząca pieczołowicie odwzorowane realia epoki z elementami mistycznymi, by nie powiedzieć magicznymi, pokazuje zamknięty w czterech księgach cykl przemiany bohatera, który pokonuje długą drogę od osieroconego chłopca do uzdrowiciela, potem mnicha-pustelnika, jurodiwego, a w końcu – świętego uznanego przez kościół. Przemierzając Rosję, stykając się na co dzień z przemocą i okrucieństwem, z powszechnym wśród ludu lękiem przed Apokalipsą, który potęguje szerząca się zaraza i nieustanne wojny, bohater modli się cały czas w intencji ukochanej kobiety, która zginęła z jego winy, a w rezultacie – modli się za wszystkich ludzi.
„Chciałem opowiedzieć o człowieku zdolnym do ofiary – powiedział autor w jednym z wywiadów. – Nie chodzi o jakąś wielką jednorazową ofiarę, dla której wystarczy jedna chwila ekstazy, lecz o ofiarę składaną każdego dnia, o każdej godzinie, o całe życie oddane w ofierze. Kultowi sukcesu, jaki panuje współcześnie, chciałem przeciwstawić coś innego”. Z kolei w wywiadzie dla „Głosu Rosji" dodał: „Bohater wyrósł z dziesiątków tego rodzaju ludzi, którzy żyli na Rusi. Nie istnieje żaden jeden pierwowzór. To bohater z wielu historii o rosyjskich świętych, z legend i kronik. Wszyscy oni połączyli się w postaci mojego Laura i stali się jego literackimi przodkami”.
Literatura
rosyjska, albo się ją kocha, albo nieawidzi. W obecnej sytuacji politycznej są
też głupcy, którzy po rosyjskiego pisarza nie sięgną ze względów ideowych.
Piszę głupcy, bo życie bez Dostojewskiego, Tołstoja jest uboższe. Jeżeli ktoś przedkłada
politykę nad piękno słowa i bogactwo wykreowanego świata – nie mnie to osądzać,
ale niech się przyzna i przestanie być moim znajomym. Rosyjska literatura jest
trudna, ta którą czytałam, to nie jest takie słodkie pitu pitu, banalne
historyjki, które czyta się do zimnego piwa przy grillu, a później dyskutuje o
tym przy kasie w supermarkecie. To powieści, które zmieniają myślenie,
wywracają nas od środka. Laur obiecywał coś takiego, w twarzy
która patrzy na nas z okładki, a mnie kojarzyła się ze skrzyżowaniem wizerunku Znachora i Tołstoja była jakaś tajemnica
świata, coś uniwersalnie głębokiego.
