Od jakiegoś czasu widziałam zapowiedzi książki Indigo Ridge, od razu dodałam ją do listy książek do przeczytania. Wprawdzie dylogia autorki, którą czytałam poprzednio była nierówna, bo pierwszy tom był nader przeciętny, ale już drugi naprawdę mi się spodobał. Bałam się trochę tego motywu, takiego oklepanego, że małe miasteczko, on kowboj, ona nowa. Ostatnio staram się robić przerwę w takiej sztampie, ale naprawdę w te pieruńskie upały naprawdę nie potrzebuję jakiejś wielkiej stymulacji intelektualnej. Książkę pochłonęłam, w większości w wersji audio.









