Stosikowe losowanie w lutym przyniosło mi reportaż o starości. Kupiłam ją dawno, bo bardzo lubię tę serię reportaży. Wątek starości jest mi szczególnie bliski i widzę jak bardzo podejście do tego tematu się zmieniło. Gdy się urodziłam moja Babcia była po sześćdziesiątce, a jako że spędziłam z nią lwią część dzieciństwa, odwiedzałam z nią jej koleżanki. Niektóre poruszały się o balkoniku, inne rześko jechały rowerem wygnać krowę na pastwisko, inne nie opuszczały domu, wychodząc najdalej na ławkę przed furtką. Nikt nie usuwał starszych, nie łudził się, że jego to ominie, że zawsze będzie młody, nigdy nie uciszał babci, która składała na osobnej półce ubrania do trumny. Tego już nie ma. Nie dlatego, że nie ma rodzin wielopokoleniowych, raczej dlatego że nie mówimy i nie myślimy o końcu naszego życia. W końcu drogi krem nas ustrzeże przed tym problemem. A w tej książce możemy się zmierzyć z kilkoma aspektami przemijania.









