Kolejny raz dałam się złapać w marketingową pułapkę. Swego czasu o Hance było głośno wszędzie i wiele osób zachwalało tę książkę jako ważną i do bólu prawdziwą dla wielu osób z mojego pokolenia. Książka miała opowiadać o ludziach pochodzących z niewykształconych, biednych rodzin, które starają się wyjść z tych ograniczeń i dojść, czy raczej doskoczyć na wyższy poziom. Zachęcił mnie ten opis, bo to również po trosze moja historia, historia mojej rodziny, gdyby nie wojna, zmiany społeczne to pewnie pracowałabym na polu u dziedzica z max trzema klasami podstawówki(lub by mnie nie było już, biorąc pod uwagę jak wyglądała opieka zdrowotna).









