Miejska Biblioteka w mieście mojego urodzenia nosi imię Melchiora Wańkowicza, poznałam to nazwisko, gdy zaczęłam z niej korzystać w liceum. Po powrocie z pierwszej wizyty zapytałam w domu kim on był i usłyszałam, że był cenzurowanym reporterem, napisał ważną książkę o Monte Cassino, a że ja wtedy raczej nie czytałam reportaży, to przyswoiłam sobie z grubsza biografię i zapomniałam o nim na lata. A później jeden ze znajomych bardzo reklamował mi Ziele na kraterze, później dostałam tę książkę na urodziny i przepadłam. Kiedy zobaczyłam zapowiedź biografii Wańkowicza, chciałam przeczytać coś więcej o człowieku, który stworzył książkę o której myślę często i której tytuł przychodzi mi na myśl, za każdym razem, gdy widzę kwiatek zakwitający w szczelinie betonu. A to prawdziwa cegła.









