Ciężko miał mój pierwszy lipcowy trup z półki. Najpierw musiałam go znaleźć, a był zakopany głęboko pod stosami. Później wciągnęła mnie wymagająca lektura o miastach zamkniętych, później epicka powieść, a jak przyszło do Czarnego tortu to nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ba nie polubiliśmy się wcale. Wiem, że kupiłam tę książkę, bo ongi wiele osób ją chwaliło, jednak minęło już tyle czasu, że nie wiem kogo obwinić. Męczyłam się prawie tydzień. Brr.









