Nie jestem jakąś wielką fanką kina. Im starsza jestem, tym rzadziej mnie coś zachwyca, rzadziej sięgam po coś nowego. Mam wrażenie, że powroty robią mi najlepiej. Jednak seriale Jana Holoubka gweszły do mojej prywatnej kolekcji i lubię wracać, czy to do Wielkiej wody czy do Heweliusza. Bardzo czekam na serial o zbrodni połanieckiej, bo jeżeli ktoś jest w stanie nakręcić tę historię z wyczuciem, bez tanich chwytów, to właśnie on. Czytałam fragmenty wywiadów przy okazji premiery Heweliusza, aż w końcu zdecydowałam się na zakup książki. W końcu ja naprawdę lubię wywiady rzeki, zwłaszcza z wartościowymi ludźmi. A przecież Jan Holoubek mógł jechać na nazwisku i być kolejnym celebrytą od wszystkiego, niczego i magicznych suplementów, a wybrał drogę ciężkiej pracy.

















