Teoretycznie wyrosłam z new adult, umówmy się ludzie po trzydziestce patrzą na problemy nastolatków z pobłażaniem, bo ciągle się pamięta, że w tym wieku już miało się pewność, że jest się dorosłym i zna się receptę na życie, a później przyszły kolejne lata i tak się dziś z tego śmiejemy. Na przekór swojej metryce ja ciągle uparcie sięgam po ten gatunek bo bardzo go lubię i sądzę, że takie intelektualne odświeżenie dobrze robi. Opis na okładce jest dość sztampowy i nie wyróżnia się pośród dziesiątek innych tytułów na rynku, niby wyróżnij się, albo zgiń, ale może aż tak nie będzie






