sobota, 1 listopada 2014

"Wołanie kukułki" - Robert Galbraith

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod oknem balkonu jej londyńskiej rezydencji. Policja stwierdza samobójstwo, ale brat celebrytki w to nie wierzy, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a.
Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli jest dla niego szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej detektyw wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.
Wciągająca, elegancka intryga zanurzona w atmosferze Londynu - od spokojnych uliczek Mayfair, przez ciasne bary East Endu, aż po zgiełk Soho - sprawia, że "Wołanie kukułki" jest nadzwyczajną książką.
To pierwsza powieść z Cormoranem Strikem napisana przez J.K. Rowling pod pseudonimem "Robert Galbraith"


Jeszcze dziesięć lat temu, nie spodziewałabym się, że będę taką fanką kryminałów. Fanką specyficzną, ale jednak ciężko mi znaleźć miesiąc w którym nie przeczytałabym powieści z tego gatunku. Chociaż na fali są kryminały skandynawskie, to jednak uważam, że prawdziwymi mistrzami w konstruowaniu intryg są Anglicy, oczywiście ze swoją Królową Agatą na czele.  
W roku 2013 ukazała się książka, niejakiego Roberta Galbraitha, a tajemnicą poliszynela był fakt, iż jest to stara dobra Joaśka Rowling, pod pseudonimem. Otóż, literacka matka Harrego Pottera, po „Trafnym wyborze”(który to dostałam w okolicy obchodzenia ćwierćwiecza życia, a wciąż nie przeczytałam), wzięła się za poważny kryminał. Jakie byłyby recenzje Kukułki, gdyby nie świadomość, że napisała to Rowling? Możemy o tym gdybać, tak jak o losach II wojny światowej, gdyby Alianci nie wystawili nas w `39.  Stało się, jak się stało i ciężko może być czytać tę książkę, ze świadomością, że to dzieło autorki, kultowej już serii.
Może przez to, że zachwyciła mnie kolorystyka okładki(wiece już, że kocham takie kolory), może przez to, że gdyby nie to iż codziennie wyciągam miesięczny, nie wiedziałąbym sama jak się nazywam, jakoś nie skupiłam się na osobie Rowling, miałam jakieś tam oczekiwania, bo jednak wyszło to spod pióra kobiety, która stworzyła Severusa (KOCHAM) i utkała TAKĄ intrygę. Ale nie byłam zafiksowana na tym punkcie. Miałam ochotę na dobry kryminał.



Gdy ciało supermodelki Luli Landry spada z balkonu, wszystkie tropy zdają się potwierdzać wersję, że kobieta popełniła samobójstwo. Pomijając okoliczności, ewidentny brak możliwości, udziału osoby trzeciej, wersję samobójstwa potwierdza stan psychiczny Luli. Kobieta miała chorobę dwubiegunową, była adoptowanym dzieckiem białej rodziny, co w połączeniu z jej kolorem skóry, musiało przekładać się na problemy z samookreśleniem. Dodatkowo, rodzina która ją adoptowała, uczyniła to tuż po śmierci ukochanego syna, jakby Lula, miała załatać jakąś dziurę. Dodatkowo, jak wiemy, świat mody, nie jest światem, który rozpieszcza. Najprostszą opcją, jest założenie, że Lula się zabiła.
W wersję z samobójstwem nie wierzy brat Luli – John Bristow, który udaje się po pomoc do przyjaciela zmarłego brata. Detektyw – Cormoran Strike, służył w wojsku, w żandarmerii wojskowej. W Afganistanie stracił nogę i wrócił do kraju. Jak wiemy, z filmów i z literatury, żołnierz po powrocie do domu, o ile nie ma silnego charakteru i ogromnego wsparcia bliskich, zwykle się stacza. Cormoran jest o krok od upadku, zostawiła go narzeczona, stoi na skraju bankructwa, zlecenie od Bristowa spada, jak manna z nieba. Strike bierze tę sprawę, również i ze względów uczuciowych, angażuje się w nią całym sercem i prowadzi Nas do naprawdę zaskakującego zakończenia.


Kasiek uważa, może dlatego, że dla niego, wzorem kryminałów są te pióra Christie, że dobra powieść kryminalna wystarczy, że ma circa dwieście stron, z podejrzeniem w oczach przeto, patrzymy na kryminały grubsze. Wprawdzie „Wołanie kukułki”, nie oscyluje w okolicach tysiąca stron, ale i tak liczba stron, nasuwa obawę, że Autor, będzie pisał o wszystkim… i będzie chciał uśpić czytelnika.
Faktycznie sporo znajdziemy informacji o Cormoranie, na początku zastanawiałam się czy to dobrze? Bo w końcu to nie obyczajówka, a kryminał. Ja chcę morderstwa, intrygi, tajemnicy i śledztwa, a nie żołnierza, którego powrót  do życia przerósł.  Kasiek później musiał zmienić zdanie, bo polubił Cormorana Strike`a bardzo i czuje , że już tylko „Jedwabnik” dzieli Kasiuczka od zakochania się w Cormoranie. Strike jest facetem w typie Kasiuczka… widzę kłopoty.



Dziś rano dowiedziałam się od Agi-Książkowo, że są jakieś frakcje bojujące, sądzę, że jedni są obrońcami Kukułki, a drudzy oponentami, zastanawiałam się do której grupy dorzucę swój bagnet. Przezornie nie czytałam recenzji, żeby nie narzucić sobie odbioru tej książki. Ponieważ, chociaż czytało mi się ją w sumie dobrze, chociaż momentami było jak na paraboli, to nie uważam, że muszę wytaczać działa.
Książka nie jest fatalna… Czy da się przewidzieć rozwiązanie? Nie wiem, ja nie zgadłam, czy faktyczny morderca przeszedł mi przez myśl, tak przeszedł, ale później dołączyłam do grupy „nie mam pojęcia kto zabił”.


Czytałam tę książkę, dosyć długo, ale aby ostatecznie rozwiać wątpliwości co do mojej opinii na temat Rowling piszącej kryminały, jasno stwierdzę, że na pewno sięgnę po „Jedwabnika”, aby zobaczyć co tam u Cormorana słychać!


piątek, 31 października 2014

"Ułani, poeci, dżentelmeni. Męski świat w przedwojennej Polsce" - Maja Łozińska, Jan Łoziński

Dżentelmen, oficer, mężczyzna w początkach XX wieku - jaki był, jak kształtował się jego wzorzec, jakie reguły męskiego zachowania obowiązywały w przedwojennej Polsce?Maja i Jan Łozińscy opowiadają o męskim świecie II Rzeczypospolitej: kodeksie honorowym i towarzyskim, o obowiązkach i przywilejach dżentelmenów, o męskiej modzie, stosunku do kobiet, zainteresowaniach, o szczególnym statusie oficerów w ówczesnym społeczeństwie, o ich życiu prywatnym. Przytaczają relacje i wspomnienia z balów w kasynach oficerskich, z konkursów jeździeckich i słynnych pojedynków. Zaglądają do kronik towarzyskich ówczesnej prasy. Nie chcąc jednak idealizować tamtego świata, przyglądają się także jego ciemnym stronom: nadużywaniu alkoholu, awanturnictwu, stawianiu się ponad prawem. Takie zachowania niosło ze sobą dziedzictwo tradycji rycersko-szlacheckiej, na które powoływał się prawie każdy polski oficer i dżentelmen.Wśród tych, którzy urzekali i budzili zachwyt ówczesnych kobiet, byli również poeci, aktorzy, artyści kabaretowi, sportowcy i dyplomaci.


Wydawnictwo PWN to klasa sama w sobie. Chyba ciężko szukać osoby, która nie miała z książkami wydanymi przez PWN do czynienia. Wprawdzie w moim umyśle zakodowało się, że wydają słowniki i encyklopedie, jednak nie tylko leksykonami PWN stoi, wydają również  wspaniałe książki o historii. Dużo dobrego słyszałam o tych pióra państwa Łozińskich, którzy badają i opisują życie, obyczaje polskie na przestrzeni wieków. Na mojej półeczce znajduje się nabyta okazyjnie książka o życiu arystokracji, a teraz dołączyła do niej opowieść o mężczyznach z dwudziestolecia międzywojennego. Nie powiem – oczekiwania były ogromne, bo autorzy mają naprawdę doskonałe recenzje. A książki… drogie są pieruńsko.



„Ułani, ułani, malowane dzieci”
Moim zdaniem, chyba najciekawszy najlepiej napisany rozdział w książce… Odpowiada tytułowi książki i moim oczekiwanion. A mianowicie: opisano zasady panujące w danym środowisku i przytoczono przykłady. A że często ilustruje te zasady, barwna postać Wieniawy, pierwszego kawalerzysty II RP, to czytało się naprawdę wspaniale. Ostatnio coraz bardziej fascynuje mnie ostać Wieniawy:
„w polityce i dyplomacji można czasem robić świństwa, ale nigdy głupstw. W kawalerii jest odwrotnie.”
Autorzy kreślą nam świat oficerów w II RP, kasty uprzywilejowanej, ale jednak nie żyjącej w tak idyllicznych warunkach jak mogłoby się wydawać. Restrykcyjny kodeks honorowy, pojedynki i pijaństwo. Aby lepiej wczuć się w klimat tamtych czasów, dostajemy sporo fotografii ilustrujących życie oficerskie. Z fotografii bije niesamowita aura… aż rozumie się babcię co to „umierała, jeszcze się pytała, czy na tamtym świecie ułani będziecie.”.

Następny rozdział opowiada o poetach. Znane nazwiska, poloniści katowali nas w szkołach Staffem, Tuwimem. Słonimskiego poznałam na własną rękę.  O poetach dwudziestolecia międzywojennego krąży wiele opowieści, zwykle osnutych zielonkawymi oparami absyntu, tytoniowego dymu i ogólnego nastroju bohemy. Łozińscy również w tym klimacie utrzymują swoją opowieść, która nie jest już tak spójna jak ta o kawalerzystach, czytając rozdział o poetach nie miałam wrażenia, że czytam o grupie społecznej, ale że to kolaż z portretów kilku znanych osób.  A może to wina tego, że wyjąwszy kilka pojedynczych utworów, nie lubię wierszy z tego okresu? A może nigdy nie czytałam ich po spożyciu?



Podobną sytuację mamy w następnych rozdziale o gwiazdorach i amantach, czyli znowu jest to rozdział zlepiony z kilku biografii, ale moim skromnym zdaniem ciekawszy. Super czytało mi się o Kiepurze o którym niewiele wiedziałam, a tak poznałam kilka ciekawostek. Okazuje się, że świat gwiazd od zawsze był dotknięty zgnilizną moralną, chociaż oczywiście poziom tego nadpsucia był inny. Poczytamy w tym rozdziale o początkach współprac o które tak walczą blogerzy : P Rozdział o gwiazdach i amantach jest barwny, czyta się go szybko i bardzo dobrze.
Następnie mamy rozdział o sportowcach… aspirujący do bycia kompleksowym, ale na zasadzie przypadkowości. Autorzy wybrali kilka dyscyplin sportowych, kilku przedstawicieli i tak piszą, żeby coś było. Niemniej jednak przeczytamy sporo o tenisie, narciarstwie, hippice i lotnictwie XX- lecia międzywojennego. A Żwirko i Wigura przestaną być abstrakcyjną parą patronującą różnym placom i ulicom.

Ostatni rozdział o dyplomatach – na niego byłam bardzo napalona, bo uwielbiam prawo dyplomatyczne i konsularne i zawsze z wielką ciekawością czytam o życiu ambasadorów i ich placówkach. Tutaj, chyba nie warto wspominać tego rozdziału, bardzo lakonicznego i sprawiającego wrażenie, raczej szkicu nić przepracowanego rozdziału.

Na koniec dostajemy wisienkę na torcie i lody z bitą śmietaną, fragmenty porad dla pan z XX-lecia. Cud miód i orzeszki. Naprawdę polecam, z humorem, w świetnym stylu. Super!!

Konkludując… to druga książka Łozińskich, z jaką mam styczność, ale pierwsza o której piszę bo Arystokracji jeszcze nie doczytałam. Ta książka jest droga, kosztuje 70 zł w regularnej sprzedaży, bo oczywiście, zawsze możemy zapolować na promocję. Wydana jest naprawdę przepięknie, twarda oprawa, doskonały papier, mnóstwo zdjęć, strona wizualna jest na piątek z plusem, albo nawet na szóstkę. Nie można się do niczego doczepić.
Natomiast już sama treść nieco mnie zawiodła… trochę jak z piękną wydmuszką… spodziewałam się, że będzie trochę bardziej wartościowa. Czyta się dobrze, jest ciekawa, chociaż momentami nieco mnie usypiała i nudziła. Z drugiej jednak strony, do tej pory czytałam same, bardzo pozytywne recenzje, więc być może tylko się czepiam.  Chociaż sądzę, że ceny się nie czepiam bezpodstawnie, moim zdaniem jest zbyt wysoka…


czwartek, 30 października 2014

Moje życie w tytułach książek

Klaudyna nominowała mnie do baaaardzo trudnego zadania, które spędzało mi sen z powiek, ale w końcu, przysiadłam i WŁALA.

Z przymrużeniem oka



JA
Jak opisałabyś szesnastoletnią siebie?
"Szatan z siódmej klasy" [ o ironio, nigdy nie chodziłam do siódmej klasy, ale od czego wyobraźnia]

Co widziałaś, patrząc w lustro?
"...nie pytajcie mnie kim jestem"[a tak serio, to rzadko patrzałam w lustro]

Jakie motto przyświecało szesnastoletniej tobie?
"Wszystko jest możliwe" [Ci którzy teraz mnie znają, pewnie nie uwierzą, że kiedyś byłam taka optymistką]

Jak inni opisaliby twoją osobowość?
"Panna z mokrą głową" [Niewiele się zmieniło]

Twoja najgorsza cecha z czasów szkolnych?
"Wiem co myślisz" [zawsze byłam przemądrzała]

Opisz zawartość swojego dziennika/pamiętnika
"Pamiętniki Wampirów" [pamiętnik pisałam krótko i to tak wampirzy, bełkot bez sensu]

Twój największy lęk
"W sieci pająka" [Arachnofobia towarzyszy mi od lat]

Co Cię wyróżnia?
"Geniusz i bogini" [ciężko być tak zarąbistą, ale radzę sobie z tym najlepiej jak mogę ;] )

Zawsze martwiłaś się o...?
"Wszystko i jeszcze więcej"  [coś na kształt paranoi i nerwicy z paniką]






ŻYCIE UCZUCIOWE
Jak podsumujesz swoje życie uczuciowe z czasów szkolnych?
"Dzikie serce" [ostrożna, chociaż kochliwa]

Opisz swojego najpoważniejszego chłopaka ze szkolnych lat
"Pan Wołodyjowski" [tylko ON się liczył]

Opisz swój pierwszy pocałunek
"Wiele hałasu o nic"[jestem osobą, którą najmniej wzrusza moje życie uczuciowe :P ]

Twoja filozofia dotycząca miłości
"Spokojnie to tylko miłośc" [jw]

Opisz swoje najgorsze rozstanie
"Gdy myślisz poważnie o miłości"[tak, zerwałam z facetem, bo snuł zbyt dalekosiężne plany :P ]





RODZINA

Twoje relacje z mamą, gdy byłaś nastolatką
"Wspaniałe życie"[konstans]

Twoje relacje z tatą, gdy byłaś nastolatką
"Zwaśnieni monarchowie" [oboje miewamy humorki]

Twoje relacje z rodzeństwem
"Brygada śmierci"[bywało burzliwie, ale lepiej było Nas nie zostawiać bez nadzoru :P]

Co sądziłaś o metodach wychowawczych twoich rodziców?
"Mogło być gorzej"[nie miałam liberalizmu, ani obozu. W porównaniu do znajomych miałam wspaniale, a nie miałam ciągot do rzeczy zakazanych, wiec naprawdę, bardzo sobie chwalę :P ]

PRZYJACIELE

Opisz siebie i swoją najlepszą przyjaciółkę z czasów, gdy miałaś szesnaście lat
"Księżniczka" [z wiecznym fochem, przyciągam chyba takich ludzi, no kobiety :P ]

Twój status społeczny
"Błazen"[nic się nie zmieniło i tutaj]

Opisz swoją grupę przyjaciół
"Szalone miesiące" [dużo śmiechu, włóczęgi, szaleństw, miło wspominam]

OBECNE ŻYCIE

Opisz swoje obecne życie uczuciowe
"Nie ma rozpusty większej niż myślenie" [powoli się stabilizuję]

Opisz stan swojej przyjaźni z czasów szkolnych
"Wszystko się spieprzyło, ale chyba będzie lepiej" [aż tak źle nie jest. Lepiej mieć mniej, ale solidniejszych, jak Zagłoba nie lubię tłoku]

Twoje relacje z rodzicami
"Na Zachodzie bez zmian"[nadal jest bardzo dobrze]

Największa nauka, jaką wyniosłaś ze szkoły
"Idioci mają pierwszeństwo" [po prostu tak jest]

Jedna rzecz, której chciałaś się nauczyć
"Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy" [nadal by mi się przydało]

Rada, jaką chciałabyś dać nastoletniej sobie
"Wszystko jest takie kruche"[chciałabym doceniać wiele rzeczy, bardziej. A nie mazać się post factum]

Coś, czego mogłabyś nauczyć się od szesnastoletniej siebie
"Uwierz w siebie" [ jako nastolatka bardziej wierzyłam w swoje możliwości, teraz wierzę, że raczej wszystko spieprzę]




Ufff. Udało się. Pół-żartem, pół-serio.
Ponieważ ja tak świetnie się bawiłam do zabawy zapraszam:
A także każdego kto ma ochotę na zabawę :))

środa, 29 października 2014

rzecz o... ogniu na plaży

Złota jesień wróciła. Na polu znowu jest pięknie, złote liście, dogrzewające słońce, ale mimo wszystko jest zimniasto. Do domu wracam w ciepłej kurtce i w rękawiczkach. Rano wychodzę i zabieram termiczny kubek z herbatą na rozgrzewkę na przystanku.

Celuję teraz w zapachy ciepłe, które zapewnią mi przytulność. Mela, chyba też takich szuka, bo ładuje się do pokoju i szuka miejsca gdzie można zagrzać ogonek.



Miałam dziś po pracy palić Kringla - Cozy cabin, ale robiąc remanent w YC znalazłam ten wosk i mnie zaintrygował. Leży już w pudełku tak długo, a ciągle go nie odpaliłam, na pierwszy niuch, świetnie nadawał się na zimny, jesienny wieczór.


Nie przez przypadek wspomniałam cozy cabin z Kringla, bo według mnie te dwa zapachy są do siebie podobne. Oba są drzewne, ciepłe, nasuwają skojarzenia z sauną, ogniem, kominkiem, olejkiem eukaliptusowym. Tylko, o ile Kringle jest mocny i moja Mama pytała co tak zajeżdża konfesjonałem, tak ten wosk jest łagodniejszy, nie tak nachalny. Robi swoje, ociepla atmosferę. 
Jednoznacznie kojarzy mi się z sauną, za którą tęsknię i na którą nie mam czasu : (


 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl

wtorek, 28 października 2014

rzecz o... spokoju

Wiecie co... starzeję się. Ha! też mi nowina. Może przez to, że za miesiąc mam urodziny, jakoś wyraźniej sobie to uświadamiam? A może to jesień? Nie wiem! W każdym razie oznaką starości jest to, że wolę się zaszyć w moim pokoiku(w Kasiuczkolandii napalone i moje zmarźluchostwo uradowane), z herbatką(parzy się yellow river), a nie włóczyć się gdzieś. 

Dzięki temu, że moja praca dorywcza(na cały etat xD) jest nienerwowa i nie mam potrzeby wyrywania się z kijami by odpocząć po myślowym galopie, celebruję nieliczne chwile w domu.

Palę woski, głaszczę książki, miziam psa, grzeję się w łagodnych snopach moich nocnych lampek. Wtulam się w koce, tarmoszę Miśka. Jest pięknie... trzeba tylko o tym pamiętać.


 Calm, Keep calm, Keep calm Kasiek.


Jak pierwszy raz zobaczyłam ten wosk, skojarzył mi się z lawendą, a lawendowe z YC to ja miałam głównie zawody. Wrzuciłam więc wosk na dno pudełka i tak leżał. Gdy przypomniałam sobie o moich tartach i wwąchałam się w niego - odpłynęłam. 
Spokój, nazwa tego wosku to kwintesencja tego zapachu. Ręce świerzbiły, żeby go odpalić.

Lawenda, wanilia i drzewo sandałowe, tworzą naprawdę bajeczną kompozycję, jednocześnie świeżą, słodką, otulającą. 

jak do tej pory to mój absolutny faworyt z tej serii wosków. Cieszę się, że moje obawy się nie spełniły. 

Polecam każdemu!! Do wyciszenia jest IDEALNY!!!



 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl


rzecz o... komforcie

Miałam Was uraczyć postem od żółci ciężkim, bo jakoś taki ten dzień był dziwny. Może pełnia? A może dziś zsynchronizowały się ludziom PMSy. Ale wróciłam do domu, w skrzynce czekał na mnie mejl i od razu zrobiło mi się lepiej. Nowe książki, też nie były od rzeczy.

Parzę sobie kawkę w moim nowym kubku i wącham coś ładnego.


Nie mogłam się zdecydować na zapach, a jeszcze wieczorem czeka mnie kolejny dylemat, co palić do spania. Więc wniosłam petycję do Instancji Wyższej, aby wybrała. Instancja ta - jak Temida - jest ślepa, no dobra, Instancja zamknęła oczy i na czuja wybrała wosk - comfort.








To drugi wosk z serii relaxing rituals od Yankee Candle, jaki paliłam. Czym one dokładnie się różnią(wyłączywszy stronę wizualną) od tych z normalnej serii - nie wiem.Kruszą się trudniej, a nóż do wosków mi zginął...

W tym wosku producent obiecuje nam trzy nuty: kardamon, różę i drzewo cedrowe. Mieszanka, dosyć oryginalna, nie powiem. Wosk o barwie oliwkowej, po roztopieniu, jest taki jak zobaczycie na ostatnim zdjęciu.  Na sucho Instancja ledwo wyczuła, po dokładnym niuchaniu i później po rozpaleniu - zyskał aprobatę. Ja na sucho czułam dobrze(i podobało mi się), za to po rozpaleniu, niuchałam i niuchałam i wyniuchać nie mogłam. 



A dałam przecież spory kawałek, nigdy nie daję tak dużo na pierwszy raz(ale się ułamało).

Z czym mi się kojarzy ten zapach? Nie wiem czy za sprawą róży i cedru, mam jednoznaczne kościelno-kadzidłowe skojarzenia.

Wosk jest jesienny, dymny, kadzidłowy, nie jest to zapach brzydki, ale na kolana nie powala. Dopalę go bez przykrości i nie będę miała pokusy by się go pozbyć.


 Ten  i inne zapachy kupicie na goodies.pl

poniedziałek, 27 października 2014

"Czy jesteś psychopatą?" - Jon Ronson

Autor "Człowieka, który gapił się na kozy" powraca z nową książką!To opowieść o obłędzie.
Wszystko zaczęło się spotkania Jona Ronsona z akademicką specjalistką z zakresu neurologii. Podobnie jaki wielu innych kolegów z branży, otrzymała ona pocztą od anonimowego nadawcy dziwną, zaszyfrowaną książkę. O pomoc w odkryciu jej tajemnicy poprosiła Jona. Ten zaś zupełnie niespodziewanie odkrył, że w poszukiwaniu rozwiązania zagadki zawędrował do fascynującego świata obłędu.
Jon spotyka pensjonariusza zakładu zamkniętego Broadmoor, który zaklina się, że symulował chorobę psychiczną w celu złagodzenia wyroku, a teraz utknął tu, bo nikt nie chce uwierzyć, że jest normalny; rozmawia z osobami zajmującymi się katalogowaniem schorzeń psychicznych i tymi, którzy zaciekle się im sprzeciwiają; kontaktuje się z wpływowym psychologiem, twórcą stosowanego powszechnie testu na psychopatę, przekonanego, że wielu prezesów i polityków to w rzeczywistości psychopaci.
To właśnie od niego Jon uczy się rozpoznawać osoby o skłonnościach psychopatycznych. Wyposażony w tę wiedzę zmierza ku domenie wpływów i władzy. Przeprowadza wywiad z niesławnym dowódcą szwadronów śmierci i rozmawia ze znanym prezesem, którego domniemana psychopatia doprowadziła do sporych fluktuacji na giełdzie. Ale Jon nie spotyka się wyłącznie z psychopatami; kontaktuje się też z tymi, których działalność zawodowa w jakiś sposób związana jest z szaleństwem i którzy dzięki niemu zarabiają na życie. Odkrywa przy tym niepokojącą prawdę, że wielu ludzi ze szczytów tej branży jest na swój sposób tak samo szalonych jak ci, którzy są przedmiotem ich badań.
Charakterystyczne poczucie humoru, urok osobisty Jona i jego wrodzona dociekliwość sprawiają, że książka Czy jesteś psychopatą? wciąga od pierwszych stron. Ta pozornie rozrywkowa lektura wydobywa na światło dzienne niewygodne prawdy i zachęca do stawiania pytań o to, jak definiować normalność w świecie, w którym coraz częściej ocenia się nas po naszych najbardziej skrajnych zachowaniach.


Temat psychopatów wywołuje w Nas sprzeczne uczucia. Nie oszukujmy się, z jednej strony budzą oni – co zrozumiałe – lęk, bo spotkać na ulicy osobę, która ma rozbrat z rzeczywistością i sprawia jej przyjemność zadawanie bólu i oglądanie w czyichś oczach przerażenia, jest perspektywą po prostu straszną, ale z drugiej strony, odmienność Nas pociąga i fascynuje. Podobno zwłaszcza kobiety, mają nasiloną fascynację typami niebezpiecznymi. Patrząc na to, że zwykle pociągają mnie dranie, jestem w stanie w to uwierzyć. Ostatnio w akademiku, z nowopoznaną koleżanką przegadałyśmy pół nocy o mężczyźnie, który słynie z tego, że bynajmniej nie jest Misiaczkiem, a my podniecałyśmy się jak panny młode w noc poślubną.
Gdyby nieprawdą była fascynacja niebezpieczeństwem, książki o świrach nie miałyby takiego brania. Lubimy zbliżać się do niebezpieczeństwa na bliską odległość. Jak w dzieciństwie, gdy bawiliśmy się kto podejdzie do groźnego psa na łańcuchu, co z tego, że często kończyło się to pogryzionym tyłkiem. Liczyła i liczy się adrenalina, teraz gdy jesteśmy starsi intrygują Nas wyższe poziomy strachu, chociaż można zapłacić za to większą cenę niż cena bólu za szczepienie na tężca.

Zaczyna się niepozornie, od tajemniczych przesyłek z kosztownie wydaną książką wysłanych, wszystko na to wskazuje, przypadkowym ludziom. Nadawca musiał włożyć wiele wysiłku i pieniędzy w wydanie książki. Dlaczego książkę dostały te, a nie inne osoby ma odkryć dziennikarz – Jon Ronson, który nieświadomy tego co go czeka wyrusza na podróż po zawiłościach ludzkiego umysłu i pozna przeróżne odchylnia, absolutnie niezaliczane do tych „pozytywnych”.

Ta książka w gruncie rzeczy jest przerażająca, chociaż nie czyta się jej jak relacji ze szpitala psychiatrycznego z dawnych lat. Przeraża świadomość, że ludzie którzy wyglądają normalnie, siedzą obok nas w trolejbusie, w glowie mają taki chaos, takie przemieszanie wartości, że w ciemnym zaułku mogą nas zamordować.
Największe wrażenie zrobił na mnie fragment o tym, jak psychopaci nie rozróżniają wyrazów twarzy, że nie umieją czytać emocji z mimiki, a grymas przerażenia, opisują, jako ten wyraz twarzy, które miały ofiary tuż przed śmiercią i coś co jest bardzo podniecające. Normalnie horror.



Ta książka sprawiła, że dowiedziałam się wielu ciekawych, acz niepokojących rzeczy. Naprawdę bardzo ją polecam, może wtedy przestaniemy szafować zwrotem „Ty psychopato” i poważnie zastanowimy się nad tematyką tych schorzeń, kto wie, czy nie uratuje to  Nam kiedyś życia.

Polecam!!

niedziela, 26 października 2014

Kasiek pooglądał

Z powodu choroby, ostatnio z książek, które wymagają masę wysiłku, od wyboru lektury, zdjęcia z półki, dźwigania woluminu, przewracania stron itp. Przerzuciłam się na łatwiejsze w odbiorze filmy. Dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na kilka specyficznych pozycji,  akurat te filmy polecam i mam nadzieję, że Wam się spodobają. Lubię do nich wracać.

zdjęcie i opis stąd
"Czasem słońce, czasem deszcz", najkosztowniejsza indyjska produkcja ostatnich lat, a zarazem największy przebój największej kinematografii świata, to zrealizowana z ogromnym rozmachem, pełna humoru opowieść o uczuciu, które pokonuje wszelkie przeszkody. Już 1,5 miliarda widzów dało się uwieść historii bohaterów, granych przez gwiazdy Bollywood: piękną Kajol i ubóstwianego przez całe Indie Shah Rukh Khana. W "Czasem słońce, czasem deszcz" przeplatają się intymne wyznania i zapierające dech w piersiach sceny taneczne. To pochwała życiowego optymizmu i podstawowych wartości - rodziny, przyjaźni, lojalności.

Czasem słońce, czasem deszcz” -  mój pierwszy film bolly. Oglądnęłam go, pamiętam to jak dziś, 8 lat temu, po pierwszym kolosie z Rzymu(spektakularny sukces). Ten film jest tak specyficzny, że nigdy w życiu nie poleciłabym go osobie, która nie siedzi już chociaż połową pośladka w bollywoodach można się zrazić. K3G jest produkcją monumentalną, olśniewa przepychem, oszałamia feerią barw, tańcem, śpiewem. Jednak gdy oswoimy się ze złotem, bogactwem atakującym z każdej strony dostajemy bardzo indyjską opowieść o kilku warstwach, które przegapimy z łatwością jeśli nie zadamy sobie minimalnego trudu, aby zrozumieć o co chodzi. Na pierwszy rzut oka, to historia bogatego chłopaka, który zakochuje się w biednej dziewczynie i ze zrozumiałych powodów ojciec jego nie chce dać zgody na ten ślub. Ot taka indyjska Trędowata. Tymczasem ta historia jest głęboko zakorzeniona w kulturze Indii w podziale na wyznawców hinduizmu i islamu, rzecz rozbija się o wierność tradycji, posłuszeństwo, podział na kasty i wciąż żywą w Indiach tradycję wyboru żony przez rodziców.
Główne role grają: Kajol, piękna, szalona i bóg Bollywoodu SRK. Mija osiem lat, a ja wciąż mam przy pewnych scenach łzy w oczach.
Muzyka do tego filmu jest taneczna, świetna, pełna energii. Bardzo polecam!!
46/52

źródło plakatu i opisu
Film opowiada o zwykłej dziewczynie Terri Fletcher. Jej spokojne dotychczas życie zostaje zachwiane w momencie, gdy jej brat ginie w wypadku samochodowym. Wcześniej jednak zapisuje swoją ukochaną siostrę na letni kurs w szkole artystycznej w Los Angeles. Dziewczyna, początkowo jest przytłoczona nowymi sytuacjami i otoczeniem. Jednak po pewnym czasie znajduje oparcie w nowych przyjaciołach, nauczycielu oraz swojej pierwszej prawdziwej miłości.

„Szansa na sukces”  pierwszy raz ten film oglądałam… dawno dawno temu, ostatnio szukając na zalukaju filmów z gatunku musical natknęłam się znowu na niego i pomyślałam… dlaczego nie. Lubię takie filmy młodzieżowe. Lubię sobie przypomnieć, jak to było fajnie mieć naście lat i uważać, że ogólnie największym problemem są ograniczenia jakie nakładają na nas Rodzice. Chociaż ja nigdy nie okłamałam Taty ani Mamy, że jadę do Ciotki, gdy faktycznie robiłabym to, czego mi wprost zabronili, może dlatego tego nie uczyniłam, gdyż moi Rodzice niestety nie traktowali takich filmów jak wyroczni, więc pod odkryciu prawdy, zamiast spektakularnej, melodramatycznej sceny, w której bielma spadłyby im z oczu i błagaliby mnie o przebaczenie, że tak głupio mi czegoś zabraniali, po prostu by mnie zabili. Ach! Ci moi zaściankowi Rodzice.
Film opowiada o dziewczynie, która uwielbia śpiewać, w filmie mało widzimy jak śpiewa, o wiele ważniejsze jest jak się wdzięczy, zdobywa sympatię wszystkich i jest taka biedna i cudowna. Pierwszy raz ten film oglądałąm dawno temu i najbardziej spodobał mi się aktor, który grał nauczyciela śpiewu od Alleluja z Mesjasza. Bo ogólnie film jest naiwny i bardzo schematyczny. Dla młodzieży i to takiej zapóźnionej w rozwoju trochę… wiara w marzenia, własny talent itp.
47/52

źródło plakatu i opisu


Niewidoma kaszmirska dziewczyna Zooni Ali Beg (Kajol) poznaje w Delhi lokalnego przewodnika turystycznego, Rehana Qadri (Aamir Khan). Zafascynowany nią Rehan pragnie pokazać jej świat ze wszystkimi jego kolorami. Dzięki niemu Zooni odkrywa piękno Delhi, życia i miłości. Jednak Zooni nie wie, że Rehan ukrywa przed nią inną, mroczną stronę i że jego przeznaczenie wstrząśnie życiem obojga...
Unicestwienie” – kolejny film z Indii o oryginalnym tytule Fanaa. Oglądałam pierwszy raz ten film na drugim roku studiów, zaraz po tym jak oblałam egzamin na prawo jazdy. Byłam wtedy bollywoodzkim świeżaczkiem, a  film chciałam oglądnąć dla Kajol, bo bardzo lubię tę aktorkę.
Ten film to historia niewidomej Zooni, która jedzie do stolicy Indii(sama pochodzi z Kaszmiru), aby wystąpić na Dniu Republiki, spotyka tam mężczyznę. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie, tylko jakie ma szanse, skoro Zooni jest romantyczką wierzącą w wielką miłość i księcia, a Rehan jest błękitnym ptaszkiem, który w kobietach przebiera jak w ulęgałkach?
To również, nie jest zwykły romans, chociaż w pierwszej części mamy śmiech, zabawę, szalone kolory, tak w drugiej dochodzi więcej dramatyzmu, wątek niepodległości Kaszmiru(właśnie ze względu na niebezpieczną sytuację w Kaszmirze, zdjęcia drugiej części, były kręcone w Zakopanem, które udaje Kaszmir).

Ten film jest jednym z moich ulubionych, oczywiście ma pewne indyjskie, irytujące cechy, patos, toporne wiersze, ale mimo wszystko jest wart oglądnięcia.
48/52

sobota, 25 października 2014

rzecz o... hibiskusie

Wielką radość, jaka wybuchła, gdy dowiedziałam się, że na stoisku Imperium Zapachów w Lublinie mają też zapachy z Village Candle, gasiła tylko świadomość, że nie mogę mieć wszystkiego.

Powiem Wam, że dzięki ten wysepce w pasażu Tesco, mam świadomość, jak bardzo mylące są etykiety. Spędziłam tam duuuużo czasu, obwąchując samplery, które podziwiałam na FB i z każdym przekonywałam się, że może i etykietki mają cudowne, ale te najładniejsze, to zupełnie nie moje zapachy. Niestety.


Na całe szczęście jednak, na stoisku było sporo zapachów w moim stylu, świeżych i kwiatowych, tak więc rozsądek krzyczał, pragnienia wrzeszczały.

Ten sampler pochodzi z pierwszej tury zakupów VC i poleciał do kominka wczoraj. Nieopisaną rozkoszą jest powrót do domu, po wielkim stresie i świadomość, że mogę odpocząć, już się zrelaksować. Dlatego chwyciłam świeczkę, którą niuchałam na sucho z wielką przyjemnością i jęłam ją topić w kominku


Do tej pory wszystkie hibiskusy jakie paliłam miały taki różany zapach, właściwie nie wiedziałam czy to róża, czy hibiskus, ten sampler jest kwiatowy, lekki, bez takiej nuty stęchlizny. Naprawdę bardzo świeży zapach, znowu - bardziej wiosenny niż nadający się na obecne słoty, ale moim zdaniem sprzyja odpoczynkowi, takiemu nie w łóżku przed spaniem, ale wolnej chwili, z herbatką i książką, żeby poczuć jak dobrze się żyje.

Jeżeli ktoś jest z Lublina, lub okolic można obwąchać go na stoisku Imperium zapachów, znowu bezinteresownie, ale polecam to miejsce. Niestety ani w czwartek, ani  piątek go nie odwiedziłam bo byłam za chora, ale muszę to nadrobić :D

"Cesarzowa nocy. Historia Katarzyny Wielkiej" - Ewa Stachniak



Niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejachKiedy młodziutka księżniczka Katarzyna przybyła na cesarski dwór, by poślubić przyszłego cara Piotra III, jej życie przestało należeć tylko do niej. Jej nieszczęśliwe małżeństwo było niewyczerpanym tematem dworskich plotek, a gdy szła pałacowymi korytarzami setki par oczu usiłowały przeniknąć jej suknię i odgadnąć, czy wreszcie udało jej się zajść w ciążę, by dać Rosji upragnionego następcę tronu.
Jako caryca szybko nauczyła się ukrywać wszystkie radości i smutki, bo każda słabość mogła zostać wykorzystana przez przeciwników w politycznej grze. Mimo to Katarzyna pozostała kobietą z krwi i kości, pełną zwyczajnych trosk, marzeń i namiętności.Jak udawało jej się dokonać trudnych wyborów pomiędzy głosem serca a racją stanu? Czy władza i korona były dla niej ważniejsze niż rodzina i miłość?
Ewa Stachniak, autorka bestsellerowej powieści „Katarzyna Wielka. Gra o władzę”, opisuje rozterki carycy w mistrzowskiej, porywającej prozie. „Cesarzowa nocy” to niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejach. Intymna spowiedź cesarzowej, która miała wszystko, czego zapragnęła… a może wszystko, prócz najważniejszego?


Niewiele miałam ostatnio czasu na czytanie. Dużo stresu… Konferencja, którą zadręczałam Was od stycznia, a ostatnio bardzo intensywnie, odbyła się ze mną i moim zapaleniem oskrzeli. Ostatnio zebrało mi się tyle pecha… że to aż nie do pomyślenia. Czwartek, ja charcząca, ściana wody Tata który musiał mnie zawieźć na pociąg, koleżanka która wystawiła mnie z noclegiem, szukanie na szybko noclegu, bieganie po zalanym Lublinie z zapaleniem oskrzeli, później stres, nieprzespana noc – no dramat. Mówię Wam, jednocześnie najlepsze i najgorsze dni w moim życiu. Ale cholernie było warto. Udało mi się ukraść trochę czasu na czytanie. Tym razem padło na książkę specyficzną, wpisującą się w moje zainteresowania, którym oddawałam się całą duszą dekadę temu, a teraz trochę czasu brakuje… języka zapominam, książki – kurka wodna – się kurzą.

Trzeba mieć jaja, żeby w Polsce napisać o ludzkiej stronie Katarzyny Wielkiej. Nawet gdy uczymy się o niej na historii, zawsze na pierwszym miejscu stawia się to, że odebrała Polsce wolność, przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej. Polecam Wam oglądnięcie, przeczytanie czegoś o Katarzynie, z Zachodu, Oni tam nie patrzą na carycę przez kontekst rozbiorów, ale nieco bardziej obiektywnie. Nie uważam, że mamy zacząć stawiać Katarzynie pomniki, ale może spojrzymy na nią inaczej.

Co pisze Ewa Stachniak… Katarzyna leży na łożu śmierci, potężna caryca staje się bezwolna… nie ma na nic wpływu, starość i słabość zapukała też do niej. Caryca wspomina chwile gdy przybyła na rosyjski dwór, gdy jej pozycja była taka sama, była marionetką, wprowadzoną na scenę dla ściśle określonych celów, miała swojemu mężowi – idiocie, dać syna, który będzie kiedyś carem na miarę Piotra Wielkiego. Na dwór ściągnęła Katarzynę, wtedy jeszcze pochodzącą ze Szczecina – Zofię Anhalt Zerbst, Elżbieta – córka Piotra Wielkiego. Elżbieta była córką swojego Ojca, rządziła mądrze i chciała, aby Rosja przetrwała, co biorąc pod uwagę, pierwszą decyzję nowego cara po śmierci Elżbiety, byłoby wątpliwe… Katarzyna szybko uczy się gry pałacowej, gry o władzę.  Oziębły, zdziecinniały mąż, wrogowie na każdym kroku, trzeba być silnym, aby przetrwać, wygrać, nie dać zesłać się do klasztoru, gdzieś na bezludziu. Katarzyna podejmuję grę, tylko czy w takich warunkach można mieć władzę, miłość, szczęście?

Ewa Stachniak kolejny raz pokazuje, że potrafi pisać o znanych, historycznych postaciach. Podobno popełniła już jedną powieść o Katarzynie, ja niestety tej książki nie czytałam, więc nie powiem Wam, jak się ma jedna do drugiej.
Polecam za to „Cesarzową nocy”, to naprawdę ciekawa historia, napisana w bardzo zajmujący sposób, z dbałością o realia, wyjąwszy oczywiście okładkę, bo kobieta na okładce ma suknię, która nijak ma się do epoki Katarzyny Wielkiej… Lubię książki Stachniak muszę rozglądnąć się za tymi których nie czytałam.
Spokojnie, bez wyrzutów sumienia – polecam!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (35) Agnieszka Lingas-Łoniewska (7) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amy Hatvany (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (1) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Anna Bikont (1) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne Tyler (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (1) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (3) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Cat Patrick (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (1) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (4) Cheryl Strayed (1) Chris Columbus (1) Christian Jacq (1) Chufo Llorens (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Dennis Lehane (1) Diane Chamberlain (6) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Terakowska (2) Dörthe Binkert (1) Elizabeth Gaskell (4) Elżbieta Cherezińska (1) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Francine Rivers (3) Francis Scott Fitzgerald (1) Gavin Extence (1) Georgia Bockoven (1) Giovannino Guareschi (5) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Hanna Cygler (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Izabela Jung (1) J.J. Renert (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jan Miodek (1) Jan Paweł II (1) Jane Austen (2) Janina Fedorowicz (1) Jaume Collel (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jerzy Bralczyk (1) Jerzy Sosnowski (1) Jill Barnett (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (6) Jodi Picoult (19) John Boyne (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (3) Jolanta Kwiatkowska (1) Jordi Pons Salas (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Orringer (1) Józef Witko (2) Jürgen Thorwald (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (1) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Mack (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (1) Katarzyna Kwiatkowska (2) Katarzyna Michalak (13) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (2) Kate Lord Brown (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Ziemiec (1) ks. Jan Twardowski (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Lily Koppel (1) Lisa Genova (2) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Louisa May Alcott (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (4) Lucyna Olejniczak (1) M.L. Stedman (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kordel (2) Marc Llewellyn (1) Marcin Prokop (2) Marek Aureliusz (1) Marek Rybarczyk (1) Margaret Dilloway (1) Maria Dąbrowska (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (2) Monika A. Oleksa (1) Monika Szwaja (8) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (3) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (1) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (2) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (9) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (1) Trygve Gulbranssen (2) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (1) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1) Łukasz Maciejewski (1)

Pogoda w mojej okolicy