niedziela, 20 kwietnia 2014

rzecz o... ciętych różach

Kolejny wosk z pierwszej paczki. Odkładałam jego testowanie bo po wosku kupionym w Jysk z kominkiem musiałam odpocząć od wosków różanych.

Wychowałam się na wsi, w czasach mojego dzieciństwa nie było ogródka w których nie hodowano by tradycyjnych róż. Znam zapach róż na krzaczku i dopiero ściętych... może dlatego nie przepadam za różami z kwiaciarni i wolę dostać bukiet innych kwiatów, niż okazałe, ale bez zapachu róże. Zresztą czerwone są przereklamowane... najpiękniej pachną białe, herbaciane, żółte, ewentualnie dzikie róże.


Zwykle kosmetyki, czy inne produkty o zapachu róży bardziej przypominają zapach różańców z drzewa różanego, a nie prawdziwych róż, które zapach mają słodki i uwodzicielski.

O ile mogłam zaakceptować taki stan rzeczy w wosku Jysku, o tyle po YC miałam prawo spodziewać się czegoś lepszego.

Ukruszyłam, tyle ile widzicie i czekałam na pełnię lata. Bo przecież róże to lato, to słońce.
Powoli mój pokój zapełnił się... kościołem w październiku, pachnącym różańcami, które swego czasu były hitem. Pachnącym suszoną różą. A miała być świeża. Nie da się zaprzeczyć, że wosk pachnie różami, ale dla mnie nie są to świeże róże. Na pewno nie.


Jednak w małych dawkach pachnie przyjemnie, bardzo charakterystycznie. Ten wosk i ja to spokojna znajomość... bez fajerwerków, ale całkiem sympatycznie.

Paliłam ten wosk w Wielki Piątek, gdy słodkie, smakowite zapachy odpadały w przedbiegach. Gdy wróciłam do domu po kościele, po czuwaniach, czyli około godziny 23, wciąż w pokoju czuć było różami, a jak widzicie dużo go nie dałam. Wydajny.

Ten wosk, ale  nie tylko można kupić w sklepie Goodies.pl


A jak spędzacie Wielkanoc... Ja wciąż trwam w zachwycie Wielką Sobotą i nawet dwugodzinna rezurekcja o szóstej rano(a wstać musiałam o piątej) nie zważyła humoru. Piękna jest Liturgia Triduum Paschalnego, chociaż dziś klimat nie ten sam, to jednak jest w tym coś wyjątkowego. Wprawdzie mnie chwyta głęboka fascynacja Judaizmem i zaraz wezmę się za książkę, którą ongi kupiłam Tacie, aby lepiej poznać to wyznanie. Coś rozdzierająco smutnego jest w Świętach Narodu, który co roku w Paschę życzy sobie "za rok w Jeruzalem". Chyba o to chodzi w Świętach o odrodzenie nadziei, o wiarę... i zawierzenie.


Spędźcie ten czas owocnie!

piątek, 18 kwietnia 2014

"Szepty lasu" - Charles Frazier

Szepty lasu to pełna napięcia i niepokoju historia o miłości, rozgrywająca się w niewielkim miasteczku w Appalachach w latach sześćdziesiątych XX wieku. Na odludziu, w skromnej chacie na skraju lasu Luce opiekuje się cierpiącymi na mutyzm bliźniętami swojej zamordowanej siostry. W życiu tej silnej, niepokornej, ale od lat samotnej i spragnionej bliskości kobiety pojawia się niejaki Stubblefield, który zaczyna zabiegać o jej względy. Tymczasem rodzącemu się uczuciu oraz bliźniętom zagraża nieobliczalny mężczyzna z przeszłości.
Szepty lasu to wciągająca, nastrojowa, pięknie napisana opowieść. Charles Frazier po raz kolejny udowadnia, że jest pisarzem najwyższej próby.

 Jeszcze trochę, a Kaszmirowa seria będzie marką samą w sobie. „Szepty lasu”, to trzecia książka, obok „Czasu motyli” i „Suchej sierpniowej trawy” z tej serii, którą czytałam i z każdą książką mam ochotę na więcej. Więcej wrażeń, więcej takich książek. Każda z tych powieści w polskiej blogsferze wzbudziła sporo emocji, wywołała dyskusję. Moim zdaniem to dobrze. Jednakowe opinie są nudne, moim zdaniem bardziej zachęcają opinie zróżnicowane. Budzą we mnie pragnienie sięgnięcia po taką książkę, sama chcę sprawdzić, jak będzie ze mną. Jakie emocje, dana książka, we mnie wzbudzi.

„Szepty lasu”, tak jak poprzednie książki z tej serii to powieść której akcja rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Mamy do czynienia z historią złożoną, wzbudzającą niepokój i wiele przemyśleń. Luce dostaje pod opiekę bliźnięta swojej zamordowanej siostry. Już sama historia tej siostry jest burzliwa i pełna niepokoju. Wyszła dobrze za mąż, maż zmarł zostawiając ją z dziećmi i z jakimś tam majątkiem, który uczynił ją łakomym kąskiem dla Buda,  mężczyzny z przeszłością. Przeszłością mroczną i jeszcze ciemniejszym charakterem, który ostatecznie zabił swoją żonę na  oczach małych dzieci. Po takiej traumie, nie ma co się dziwić, w dzieciach został ślad… trafiają pod opiekę Luce, która mieszka w miejscu zapomnianym przez Boga i ludzi, dodatkowo sama kobieta nie radzi sobie ze sobą. Jej dzieciństwo i młodość, również nie były usłane różami. Teraz ma się zająć dziećmi z problemami, które objawiają się sadystycznymi skłonnościami. Gdy dodamy do tego mężczyznę który zabiega o względy Luce i Buda, który jest przekonany, że bliźnięta mogą wiedzieć gdzie są pieniądze, które ongiś zrabował, a jego żona przed śmiercią gdzieś ukryła mamy same problemy. Odludzie, psychopata, szaleństwo, już King udowodnił, ze jest to materiał  na powieść pełną grozy.

Niepokojąca. Taka jest ta książka. Nie łudźcie się, że przeczytacie ją w biegu, pomiędzy mieleniem sera a wycieraniem podłogi. Nie da się. Ja nosiłam ją ze sobą długie tygodnie. Odkładałam i zaczynałam od nowa. Moim zdaniem ta powieść jest jak jej okładka. Intrygująca, niepokojąca i mglista. Kojarzyła mi się z „Lśnieniem” czytając ją czułam strach, silne emocje. Chociaż jest ona nieporównywalnie wolniejsza niż powieść Kinga. Rozkręca się powoli, a nawet w szczytowych momentach jest powolna. Dlatego na tym cała historia nieco traci. Bardzo ciężko się w nią wciągnąć. Gdyby było inaczej, przeczytałabym ją, tak jak poprzednie powieści, w jeden wieczór.

Warto po nią sięgnąć, przez wzgląd na wiele wątków jakie porusza, problemy które są zasygnalizowane wymagają przemyślenia, toteż po skończeniu czytania, nie kończy się przygoda z powieścią. Jest to jedna z książek, które czyta się ciężko i ciężko jej  nie czytać.  Jeszcze wiele przemyśleń przede mną… sporo roztrząsania… akurat zagniatanie ciasta będzie jak znalazł.

Czy polecam. Tak, ale nie bezwarunkowo, na nią musicie mieć czas i spokój.

Czekam na kolejne powieści z tej serii.

czwartek, 17 kwietnia 2014

rzecz o... czerwonym aksamicie

Kolejna inspiracja z FB. Nowa paczka, nowe woski...

Byłam zaintrygowana, robiłam muffiny red velvet. Jak to muffiny ciasto jest mokre, intensywne i kr wiście czerwone. Takie jak ten wosk.


Gdy wąchałam przez folię czułam korzenne, waniliowe ciasto. Ciekawie się zapowiadało.
W domu, ja to przed świętami czuć, przyprawami, pieczonym ciastem, słodyczą. No aż chce się jeść.


Red velvet cake to klasyka. występuje zarówno jako ciasto, tort, ale również jako ciasto - muffinka. Amerykanie kochają red velvet cake, a jak wiadomo co kraj to obyczaj, jak również co kraj to smak.





Producent obiecuje nam wanilię, kakao, cukier trzcinowy i kremowe ciastko. Przy wąchaniu folii czuć korzenny zapach. Taka piernikowa muffinka. Lubię piernik, ale nie przepadam za cynamonem. Właściwe cynamon toleruję pod trzema postaciami: w szarlotce, na ryżu(taka potrawa z dzieciństwa ryż z masłem, cukrem i cynamonem, jak bachory nie chciały już nic jeść a nie zjedliśmy z zupą ryżu to Babcia nam serwowała taki ryż), sporadycznie chętnie jadam migdały w czekoladzie obtoczone w czekoladzie(ale sporadycznie).  Cynamon jest mocny, nieźle daje w nos. Mnie osobiści dusi i przypala receptory węchu. Kilka wosków dosłownie odrzuciło mi od nosa bo tak dawały cynamonem. Ale tutaj.. ten cynamon na pierwszy niuch nie był bardzo intensywny. Czuć było dobre ciastko, słodkiego muffina, prosto z piekarnika.


W momencie odpalenia kominka, gdy wosk zaczął uwalniać zapach pierwsze co rzuca się mi w nos to cynamon.  Nie spodziewałam się, że ten cynamon będzie AŻ tak wyczuwalny, bo producent o nim nie wspomina. Gdybym wiedziała, że jest - może bym się zastanowiła. Nie wiem czy nie zrobiłabym głupio bo ten cynamon nie przyprawia o mdłości, to nie jest taki duszący cynamon. to ciasteczko, ale mimo wszystko za sprawą tego cynamonu nie mogłam palić tego wosku zbyt długo. 

Jak widzicie, niewiele wosku użyłam, a cały mój pokój pachnie ciastem. Kojarzy mi się z moimi pierwszymi muffinami. Cynamonowymi. Nomen, omen : P

Już jakiś czas temu zgasiłam świeczkę, wosk zastygł a zapach się utrzymuje. Dla miłośników cynamonu, zapachów ciepłych, zdecydowanie kulinarnych - wielkie TAK. Przeciwnicy cynamon u, niech zbyt prędko się nie zniechęcają. Zapach fajny, smaczny, aczkolwiek bez rewelacji. Wydaje mi się, że w suchej formie pachnie lepiej.



Ten wosk, ale  nie tylko można kupić w sklepie Goodies.pl

rzecz o... piankach

Pod wpływem fejsbukowych Yankeemaniaczek odpaliłam wosk piankowy. Dlaczego je kupiłam? Chyba ze względu na urocze bałwanki z tejże pianki na etykietce. Zapaloną fanką marshmallow nie jestem. Ot od czasu do czasu zjem, ale raczej raz na rok, niż paczkę dziennie ;)

Pianki są słodkie, tak słodkie, że po zjedzeniu kilku mam ochotę otwierać słoik korniszonów. Zauważyłam, że zdecydowanie preferuję zapachy kwiatowe, te spożywcze, słodkie wolę sama sobie stworzyć w kuchni.


A jednak, w samym środku rozgardiaszu kuchennego, po przemieleniu kilograma sera i 1/2 kilograma maku, odpaliłam sobie wosk, z definicji deserowy.


Siedzę i wącham go i czuję słodycz, ale nie muląco-mdlącą słodycz pianki marshmallow, ale słodki smak cukierni i ciepła. Znacie to uczucie gdy w mroźny poranek wybiegacie w śnieżycę bez śniadania, na swojej drodze spotykacie piekarnio-cukiernie i wchodzicie kupić sobie coś do jedzenia? A w środku jest cieplutko, a zapach sprawia, że żołądek zaczyna krzyczeć ludzkim głosem.

Moja Mama przyszła zapytać co tak ładnie pachnie karmelem. Co jest dziwne, bo solony karmel pachniał Jej palonym papierem skropionym maggą :|


Bałam się tego wosku, bałam się że spożywczy zapach wyprodukowany w fabryce przegra z aromatami mojej kuchni. Absolutnie były to obawy na wyrost. Wosk pachnie słodką wanilią, słodką bułeczką. Teraz tylko muszę sobie kawy zaparzyć :)

Pytanie, czy przez tę intensywną słodycz długo będę mogła go palić. Dosyć prędko zapachnia pokój i dom :) i to ta odrobina z powyższego zdjęcia.

Ten i inne Woski Yankee Candle możecie kupić w sklepie Goodies.pl 


"Kręte ścieżki" - Richard Paul Evans

Co może zrobić człowiek, który wszystko stracił? Alan postanowił wybrać się na wędrówkę, bez szczególnego planu i celu. Nie wiedział, co go czeka i dokąd dojdzie. Nie spodziewał się, że po drodze spotka ludzi, którzy odmienią go na zawsze i staną się dla niego nauczycielami życia. „Kręte ścieżki” to opowieść, która dowodzi, że aby być prawdziwie wolnym, należy wybaczyć. Tego nauczył Alana Leszek – Polak, który okazał nieznajomemu wędrowcowi serce i przyjął go pod swój dach. Jego historia stała się dla Alana drogowskazem – czy podobny wpływ będą miały na niego panie ze Stowarzyszenia Czerwonych Kapeluszy? Czy uda im się wzbudzić w nim radość życia i czy ich wskazówki okażą się pomocne w obliczu nowej, przykrej dla Alana wiadomości?


Czy okres przedświąteczny determinuje wybór naszej lektury? Pewnie tak. Ja w okolicach świąt celuję w książki bardziej refleksyjne, korespondujące z moim nastrojem, pełnym przemyśleń, jakichś kryzysów.  W tę atmosferę wpisuje się Evans. Jego „Dzienniki pisane w drodze” to świadectwo miłości, to poszukiwanie sensu życia i odnajdywanie wskazówek w spotykanych ludziach.

Znany nam z poprzednich części Alan, który po śmierci żony przeżył kryzys i zgubił cel idzie na drugi koniec Ameryki. Tak jak wspomniałam, nie miałam tomu drugiego, więc po pierwszym od razu zaczęłam czytać tom trzeci. Nie sądzę by nieznajomość tomu drugiego spłyciła moje odczucia. Tom trzeci czytało mi się jeszcze lepiej niż pierwszy. Moim zdaniem jest o wiele bardziej zajmujący, porusza czytelnika. Alan w swojej drodze spotyka ludzi, którzy wnoszą coś do jego życia… mnie poruszyło zwłaszcza spotkanie z teściową Alana – matką jego ukochanej żony, która porzuciła swoją rodzinę gdy córka była mała, czym złamała jej serce. Drugą niezwykłą – według mnie – osobą jest Leszek, polski emigrant, który przeżył obóz w Sobiborze, a jednak zachował swoje człowieczeństwo. Te dwa spotkania są wystarczającym powodem, chociaż nie jedynym, aby sięgnąć po tę książkę. Sroga jest długa a każdy kilometr zdaje się wnosić coś do życia Alana.

Kolejny raz Evans snuje opowieść o życiu, wplata w nią, niezwykle umiejętnie opowieści innych ludzi, dzięki czemu mamy  szeroki wachlarz przeżyć i emocji. Różni ludzie, różne historie, wiele tragedii.  Autor oryginalnie zakończył tę powieść, wydaje mi się, ze w czytelniku wzbudził zainteresowanie i głód dalszych części, po które na pewno sięgnę.

Naprawdę zachęcam Was kolektury najnowszej książki Evansa… to poruszająca opowieść, skłaniająca do refleksji, napisana dobrze, wciągająca. Idealna na ciepłe popołudnie…

Wyczekujcie premiery bo naprawdę warto. Chociażby przez wzgląd na polski akcent.


Polska premiera już 30 kwietnia!!

rzecz o... zachodzie słońca

Kocham zachody słońca. Najlepiej odpoczywam gapiąc się w tęczę barw rozlewającą się na niebie. Spacery w świetle zachodzącego Słońca. to coś pięknego. Woda to moja kolejna wielka miłość. Już sama nazwa. Zachód Słonca nad jeziorem, brzmi pięknie. W związku z nazwą postanowiłam wosk odpalić wieczorem.


Jeśli wypalicie już kilka zapachów ułożycie sobie pewne grupy wosków na poszczególne pory dnia. Do chwili, gdy odpaliłam Lake sunset moim wieczornym faworytem był Soft blanket.  Ale Misiek się kurczył, z zapasów wygrzebałam ten pastelowo-różowy krążek.

Odpaliłam i zabrałam się do pracy - czekając na zapach

Nim się spostrzegłam otoczył mnie zapach tak zniewalający, lekki, świeży i relaksujący.
Tak pachną spokojne chwile, gdy słońce chowa się w wodach jeziora, odpoczywamy, łapiemy oddech. Według producenta to zapach słodkiego piżma i rześkiego powietrza. 

Ten wosk pachnie tak świeżo, że oszałamia tym zapachem, kolejny wieczór z rzędu spędzam wąchając zachód słońca i wiem, że jeśli świeca to też ta.  Usypia mi się z tym zapachem genialnie, nie dusi a orzeźwia.


Jeden z moich absolutnych faworytów. Polecam Wam w ciemno, jeden z uniwersalnych, przepięknie subtelnych, delikatnych, ale dobrze wyczuwalnych zapachów. Mogłabym mieć taką perfumę. Bezdyskusyjnie!



Ten i inne Woski Yankee Candle możecie kupić w sklepie Goodies.pl 



rzecz o... miodowym kwieciu

Jeden z ostatnich testowanych wosków z mojego pierwszego zamówienia. dlaczego go kupiłam, bo uwielbiam kwiatki z etykietki. Chociaż dla mnie one nie pachną. Dużo dobrych opinii o tym wosku czytałam i zaryzykowałam. "Kto nie ryzykuje - ten nie pije szampana", jak mawia klasyk


Wosk ma na sucho mocny zapach. Wybijała się jego woń, gdy tylko otworzyłam paczkę. A mimo to, zapomniałam o nim na ponad dwa tygodnie. Aż w końcu, deszczowego dnia wyjęłam.



Znalazłam dla niego kominek i odpaliłam tealighta.



Producent obiecuje nam zapach miodu, frezji, drewna. Cuda na kiju.  Zachwalać łatwo, ale zwykle takie głośne, reklamowane zapachy okazują się bublem.


jednak z tym liliowym woskiem tak nie było. Prędko otula nas zapach słodki, ale lekki, emanujący świeżością. Kojarzy mi się z woskiem groszkowym. Letni ogród, spacer, odpoczynek, przebywanie na łonie natury. Pachnie tak niesamowicie, że z miejsca trafił do czołówki. To jeden z moich ulubieńców.  Poprawia humor, momentalne zapominamy o słocie za oknem.

Piękny, piękny zapach!!!!

Musicie go wypróbować. zachwycicie się a jeśli chcecie mnie ucieszyć. Świeca - będzie dobrym pomysłem :)


Ten i inne Woski Yankee Candle możecie kupić w sklepie Goodies.pl który z czystym sumieniem polecam.

środa, 16 kwietnia 2014

co na ekranie śmiga

Dawno nie było posta o tym co oglądam.
źródło - filmweb
24/52 – w myśl zasady: jeden sezon – liczy się za jeden film :P
Po pierwsze 4 całe sezony The GoodWife. Od pierwszego sezonu jestem wierną fanką tego serialu.  Nie tylko dlatego, że to serial branżowy, uwielbiam procesy w systemach common law piękne spektakle. Pokochałam od pierwszego wejrzenia wielu bohaterów. Zakochałam się w Willu. Toteż obecnie moje serce jest roztrzaskane w drobny mak, a ja nie mogę się pozbierać. Mimo wszystko polecam. Wciąga, wzrusza, intryguje.

źródło filmweb
31/52
Wszystkie wyemitowane odcinki serialu Ranczo. Jeden z nielicznych, jeśli nie jedyny, polski serial który oglądam. Bardzo na czasie. Jeden z moich wykładowców też jest fanem, więc obgadujemy sobie bieżące odcinki przed zajęciami. Byłam w Lublinie, Przyjaciółka rzuciła luźno, że może rzucimy okiem i wpadłam. Tęsknię za seksownym i mrocznym prokuratorem, ale bawię się i tak. Wróciłam do domu i zaczęłam powtarzać WSZYSTKO. Moim zdaniem nie trzeba rekomendować, produkcja sama się broni. Dobry poziom Polski rodzynek.

Ciężko się pisze o serialach, zwłaszcza o kilku sezonach. Te dwa powyższe seriale naprawdę polecam.

W tym tygodniu znowu wróciłam do regularnego oglądania filmów. Nie oszukuję się, że będę oglądała jedno bolly dziennie, bo to oznacza ponad dwie godziny dziennie przed telewizorem, a to są filmy, które powinno się oglądać, podziwiać, chłonąc barwy. Super sprawa. Dlatego do pracy w tle, puszczam to co już znam. Nowe filmy oglądać mogę przy okazji pieczenia, toteż sądzę że sporo oglądnę do Wielkanocy.

źródło - filmweb
32/52 Coctail
To Bollywoodzki film. Oglądnęłam go, bo jedną z moich aktorskich miłości z Indii jest Saif Ali Khan. Aktor, którego szersza publiczność poznała w filmie „Gdyby jutra nie było” w swoim dorobku ma naprawdę wiele dobrych, wartościowych filmów. Jest nie tylko ciasteczkiem, ale aktorem, który potrafi w widzu wzbudzać emocje.
„Coctail” to film o mało oryginalnej fabule. Nieśmiała, bardzo tradycyjna dziewczyna przyjeżdża do Londynu do swojego męża. Na miejscu okazuje się, że mąż ją wystawił. Zostaje na lodzie. Meerę ratuje z opresji Veronica, Hinduska, ale bardzo nowoczesna, spędza noce na imprezach, alkohol, seks. Szaleje. Sprawia wrażenie czerpiącej z życia garściami a w głębi duszy jest zalęknioną, cierpiącą z porzucenia dziewczynką. Meera i Veronica  nawiązują znajomość z Gautamem, niesamowitym dziwkarzem i lekkoduchem, który wyrywa dziewczyny i w każdym porcie ma pannę. Wiadomo, że w takim wypadku będziemy mieli poskromienie flirciarza. Tylko która tego dokona?

Powiecie, że nie jest to odkrywcze, nie jest to coś nowego i zaskakującego. Faktycznie. Schemat jest dosyć popularny, ale moim zdaniem w wykonaniu Bollywoodzkim jest to warte oglądnięcia. Mamy pięknych aktorów z potencjałem aktorskim. Do mnie zwłaszcza przemawia Saif, który spojrzeniem, potrafi zagrać na duszy. Jego namiętne, powłóczyste spojrzenia budziły moje motylki.
Piosenki wpadają w ucho, zdjęcia zapierają dech w piersiach.

Jest to poruszający film, na pewno. Dla tych którzy lubią kino bolly na pewno fajny pomysł na wieczór. Tym którzy tego kina nie znają, niekoniecznie polecam na pierwszy raz. Bo i długie, i takie jednak mało indyjskie, tej indyjskiej kultury – niewiele.

wtorek, 15 kwietnia 2014

rzecz o... bzach

Nie samymi zachwytami usłane jest życie yankeemaniaka. Kupiłam wosk o tym zapachu bo uwielbiam bzy. Bzy białe rosły na podwórku u mojej Babci, rozłożysty bez, w którym mieszkały szerszenie. Mnie nic się stało, bo wciąż żyję : P ale zapach bzu to maj, wiosna, majówki, spacery. Całe bukiety znoszone do domu. Fioletowy bez też pachnie pięknie. Kto z Was nie szukał pięciolistnego kwiatka na szczęście. Ba! Był okres i przesąd, że się pożerało te kwiatki. Pomna tego bajecznego zapachu wrzuciłam do koszyka ten wosk.




Wkruszyłam do kominka i… bez rewelki. Niby fioletowe zapachy są, ale była jakaś dziwna nuta, która mnie intrygowała, ale nie zachwycała… Próbowałam wszystkiego, wyniosłam do większych pomieszczeń, ani w kuchni, ani w salonie ten zapach nie dał rady.
Wiele po tym wosku oczekiwałam. Oczekiwałam lekkiego, wiosennego zapachu a dostałam ciężką woń. Przygniata ten zapach, pachnie skrzyżowaniem lawendy ze starej szafy i gdzieś tam nuty bzu. Nie chcę skreślać tego zapachu, chociaż już kilka razy paliłam i wciąż nie.

Może miałam wadliwy wosk, nie wiem… jeśli wąchałyście ten zapach dajcie znak, bo nie chciałabym pochopnie go skreślić. 

Ten zawód nie skreśla, ani nie poddaje nawet w wątpliwość mojej fascynacji tymi woskami... Pocieszam się tym, że nie utopiłam pieniędzy, bo mojej Mamie się podoba, więc wyląduje u Niej. Jej akurat karmel nie pasuje, więc będziemy sobie palić na złość :P Ale po Świętach, obie byłyśmy u spowiedzi i jesteśmy lepszymi człowiekami :P

Wyczekujcie następnej recenzji, bo dziś paliłam dwa woski tak cudowne… wprawdzie jeden dopiero odpaliłam, ale już go kocham.

Dajta spokój z tymi moimi nałogami :P



Ten i inne Woski Yankee Candle możecie kupić w sklepie Goodies.pl

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

rzecz o... dziecięcych marzeniach

Nie ukrywam, że kupiłam ten wosk bo zachwycił mnie kolor, a naklejka uderzyła w jakąś czułą nutę. 


Wąchając przez folię, podobał mi się bardzo. Gdy odpaliłam - zakochałam się!!


To jeden z moich absolutnych faworytów, delikatny, a jednocześnie silny zapach kwiatów z nutką zdecydowanego męskiego zapachu.

Uwielbiam sobie wrzucić go do kominka i rozpływać się w tym zapachu.

Wiem, że muszę zrobić sobie zapas. 

Ten wosk długo mi pachnie.
Czym? Czystym relaksem i odpoczynkiem. Powrotem do domu po ciężkim dniu. Czystością. 

Zwykle ten zapach opisuję jako do gruntu wiosenny. Czysty, wysprzątany pokój i lekki zefirek wpadający przez otwarte okno, poruszający czystymi firankami.

Idealny na ten okres. Niesamowicie kojący.
O ile Soft blanket to relaks w łóżku, tak A child`s wish to spokojny odpoczynek w ciągu dnia.

Powinniśmy czuć w nim morską bryzę(uwielbiam morskie zapachy), górską lilię(kocham wszystkie lilie), i bursztyn(co kojarzy mi się właśnie z ciepłem.

Kocham go miłością ogromna i polecam każdemu


Ten i inne Woski Yankee Candle możecie kupić w sklepie Goodies.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (33) Agnieszka Lingas-Łoniewska (5) Alex Bellos (1) Alina Białowąs (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amy Hatvany (1) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Anna Bikont (1) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (1) Barbara O`Neal (3) Bill Bryson (1) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (1) Cat Patrick (1) Cecilia Samartin (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (1) Charlotte Brontë (3) Chris Columbus (1) Chufo Llorens (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Conor Grennan (1) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Debbie Macomber (1) Denis Brian (1) Dennis Lehane (1) Diane Chamberlain (6) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Dörthe Binkert (1) Elizabeth Gaskell (3) Elżbieta Cherezińska (1) Emilia Sokolik (1) Emma Donoghue (1) Erin Morgenstern (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Francine Rivers (3) Francis Scott Fitzgerald (1) Georgia Bockoven (1) Giovannino Guareschi (5) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Hanna Cygler (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Izabela Jung (1) J.J. Renert (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jane Austen (1) Jaume Collel (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jennifer Kaufman (1) Jill Barnett (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (3) Jodi Picoult (19) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) Jordi Pons Salas (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Orringer (1) Józef Witko (2) Jürgen Thorwald (1) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (1) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Mack (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (1) Katarzyna Kwiatkowska (2) Katarzyna Michalak (12) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (2) Kate Lord Brown (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Lisa Genova (2) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Louisa May Alcott (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (3) Lucyna Olejniczak (1) M.L. Stedman (1) Maciej Stuhr (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Prokop (2) Marek Aureliusz (1) Marek Rybarczyk (1) Margaret Dilloway (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Monika A. Oleksa (1) Monika Szwaja (7) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (2) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (2) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (1) Roma Ligocka (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephenie Meyer (1) Sue Eckstein (1) Szymon Hołownia (9) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (1) Trygve Gulbranssen (2) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (1) Yrsa Sigurdardóttir (2) Zośka Papużanka (1) Łukasz Maciejewski (1)

Pogoda w mojej okolicy