Po niebywałym sukcesie serialu Off Campus nazwisko Elle Kennedy stało się znane, a my dzięki temu mamy premierę jej kolejnej powieści. Po serii amerykańskich romansów sportowych, zmieniamy kontynent i przenosimy się do Londynu. Jakkolwiek uważam, że lekkie książki są dobre na taką jesienną pogodę, ale już starość mnie dopada i po powrocie z roboty padałam na łóżko i dawałam radę nakarmić kota(bo on w przeciwieństwie do książki on nie leży i jeść woła). Na szczęście nadszedł długo wyczekiwany weekend, ja wyposażona w nowe wino do testowania(biedra wie kiedy zrobić promocję, ale wino bez szału), mogłam w końcu doczytać.
W Londynie wreszcie miała zacząć żyć po swojemu. Zakochanie się – i to razy dwa! – nigdy nie było częścią tego planu…Kiedy dziewiętnastoletnia Abbey Bly dostaje szansę, by przez rok studiować w Londynie, widzi w tym idealną okazję, by wyrwać się spod skrzydeł nadopiekuńczego ojca – byłej gwiazdy rocka. Chce poczuć wolność, odnaleźć siebie, ale najpierw musi poznać współlokatorki. Jakie jest jej zdziwienie, gdy okazuje się, że w nowym, londyńskim mieszkaniu zamiast dziewczyn mieszkają chłopacy. Uroczy, zabawni, atrakcyjni – i poza zasięgiem, bo w domu obowiązuje zakaz romansów między współlokatorami.Abbey nigdy nie uważała się za osobę łamiącą zasady. A jednak wkrótce zaczyna okłamywać ojca i zakochuje się nie w jednym, lecz w dwóch mężczyznach. Jak by tego było mało, badania, które prowadzi na studiach, naprowadzają ją na trop głęboko skrywanego skandalu związanego z pewną arystokratyczną rodziną.Abbey już wkrótce będzie musiała zdecydować, które zasady – i które serca – warto złamać.Rok w Londynie to nowa powieść Elle Kennedy, kanadyjskiej autorki bestsellerów, która na swoim koncie ma ponad czterdzieści tytułów, w tym m.in. serie „Off Campus” (Układ, Błąd, Podbój, Cel, Dziedzictwo) czy „Briar U” (Pościg, Ryzyko, Rozgrywka, Wyzwanie).
Abby, której imię pochodzi od
studnia nagraniowego w którym nagrywali Beatelsi, jest córką znanego muzyka.
Jej matka podrzuciła ją pod drzwi ojca, gdy ta miała kilka lat. Ojciec nie od
początku zaangażował się w bycie rodzicem, ale gdy już przestawiła mu się wajcha
w głowie, to stał się nadopiekuńczym ojcem z obsesją kontroli. A teraz Abby
chce wyjechać na rok na stypendium do Londynu. Ojciec najchętniej zamknąłby ją
w piwnicy, ale musi godzić się z tym, że córka się usamodzielniła. Na miejscu
Abby spotyka spora niespodzianka, trzy współlokatorki okazują się trzema
chłopakami, jeden jest gejem, no i takim stereotypowym, czyli z obsesją na
punkcie ubrań, plotek i szukającym swojego wymarzonego partnera. Ponieważ
mieszkanie jest w super dzielnicy, a Abby nie chce nakręcać ojca, to postanawia
go okłamać i udawać, że współlokatorzy to współlokatorki. Rzuca się w Londyńskie
życie, a przypadkiem natyka się na tajemniczy obraz i chce dowiedzieć się kogo
przedstawia i jaka jest tajemnicy sportretowanej kobiety, której tożsamości nie
może ustalić. Będziemy mieli więc miks powieści z dochodzeniem do prawdy o
dziele sztuki, trochę wymyślonej historii, bo akcja jest w Londynie, ale
rodzina królewska zachowuje się i nazywa nieco inaczej. No, ale nie oszukujmy
się, to przede wszystkim historia Amerykanki, którą porywa Londyńskie życie
miłosne.
O ile książkowe pierwowzory Off
Campus są dobre ponieważ afirmują dobre postawy, tak tutaj mamy taki misz
masz. Bardzo zaciekawił mnie wątek śledztwa w sprawie portretu, kojarzyło mi
się to z dobrymi książkami w podobnym klimacie. Niestety, około połowy książki
okazuje się, że to jest tylo pretekst do tego aby z tym jeździć, tamtego
poznać, a jeszcze tamtego bałamucić. Dostaniemy rozwiązanie, gdzieś na koniec,
takie wciśnięte na siłę. Mam wrażenie, że ta książka jest patchworkiem kilku
wątków, kolażem, w którym fragmenty nie przechodzą płynnie, tylko są takie grubo
ciosane. Nawet wiadome fragmenty straciły lekkość, którą zawsze miała Kennedy,
nie czułam chemii. No męczyłam tę książkę, owszem miałam zrywy, kiedy mnie
wciągała, ale jednak to nie była starość i zmęczenie, tylko brak wkręcenia w
książkę. Bywa i tak.
Coś nie mam dobrej passy ostatnio.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.