Od pewnego czasu mówi się wiele o traumie związanej z religią. Taki temat na tapet wzięła Monika Białkowska, empatia i wiedza, która powinna być stawiana w kościele na piedestale, ale że za mojego życia tam pewnie nic się nie zmieni(prędzej lefebryści na skutek ekskomuniki wybiorą oficjalnie papieża). Mnie nie spotkało w kościele nic złego, chociaż byłam w różnych wspólnotach od dziecka, jedyne co mogło być źródłem traumy to głupota, ale duchowieństwo nie ma na nią monopolu. Po przeczytaniu tej książki dostrzegłam jakie miałam szczęście, a jakie nieszczęście spotkało innych. Wstrząsające historie.
Zaczyna się niewinnie. Wydaje ci się, że znalazłeś bezpieczną przystań, wspierającą wspólnotę, księdza, który cię rozumie. Wreszcie angażujesz się w coś sensownego. Ktoś zna odpowiedź na twoje pytania.Stopniowo coraz więcej czasu poświęcasz życiu religijnemu. Odcinasz inne relacje i formy zaangażowania. Nie zauważasz, kiedy charyzmatyczny lider przejmuje kontrolę nad twoim życiem. Nagle orientujesz się, że straciłeś życie prywatne, poczucie własnej wartości, czas, pieniądze. Żyjesz w ciągłym lęku. Nie wolno ci mieć wątpliwości. Słyszysz tylko: to dla Jezusa. Bóg tego chce.Przemoc duchowa sieje ogromne spustoszenie. Skrzywiony obraz Boga, patologiczne poczucie winy, utrata powołania, depresja – to tylko niektóre z możliwych konsekwencji. Dotknięte nimi osoby nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Monika Białkowska – teolożka, dziennikarka – dociera do ich wstrząsających historii.
Monika
Białkowska po książce o zakonnicach i patologiach w zakonach żeńskich pokazuje
nam dramaty związane z nadużyciem władzy i autorytetu w kościele. Co ciekawe
nie poznamy tutaj wierchuszki polskiego kościoła, chociaż będą już celebryci,
aczkolwiek niewymienieni z nazwiska(chociaż można skojarzyć fakty). Jest
pracująca w ośrodku pomocy społecznej kobieta, która nie umie przebić się przez
mur zakonnych zależności. Widzi nieprawidłowości, próbuje coś z tym zrobić, ale
gdy bierze się za to stanowczo wypada z łask, siostry odcinają się od niej.
Mamy dziewczynę, która była upokarzana, stosowano na niej przemoc psychiczną
wykorzystując wiedzę o jej deficytach. Przerażające są opowieści o wspólnotach
charyzmatycznych, tak podobnych do sekt, gdzie ksiądz pełniący rolę lidera jest
jak guru, a jego słowo jest prawem, może wybierać studia, przyszłość, nawet
męża, wszystko pod pozorem działania Ducha. Brak karności, bodaj tylko
sceptycyzm są herezją, za to grozi ostracyzm. Obok przemocy duchownych straszne
jest zachowanie osób trzecich, które zmanipulowane przez lidera zatracają
ostatni ewangelicznej postawy. To bynajmniej nie jest atak na Kościół to jest
ostrzeżenie, że zło może kryć się dokładnie tam, gdzie chcemy przed nim uciec,
w miejscu które powinno być naszym schronieniem, opoką.
Sytuacje,
które opisuje Monika Białkowska, są wręcz niewyobrażalne. Jasne, że słyszałam o
księżach, którzy wypytują podczas spowiedzi o kwestie intymne, słyszałam a
nawet znałam księży, którzy wykorzystując swoją pozycję byli bucami, ale przy
tym o czym przeczytałam, to naprawdę pikuś. Są ze dwie takie historie, że
owszem toksyczne zachowanie, ktoś za bardzo uwierzył, że wraz z sutanną dostał
też boską nieomylność, to że traktuję to jako „nic dziwnego u księży” nieco
mnie niepokoi, jednak historie tych nadużyć, których ofiary później myślały o
skończeniu ze sobą, musiały pójść na terapię i nadal są na lekach, bo kiedyś
szukając Boga trafiły na osobę, która wykorzystała. Na końcu książki znajdziemy
studium przemocy, jak ją rozpoznać, jak przeciwdziałać, jaki jest profil osoby
która staje się ofiarą przemocy. Dla mnie ta książka jest wyłącznie historią do
poznania, ale przykre jest to, że dla kogoś to może być historia życia.
Jak
to u Moniki Białkowskiej napisana jest z ogromnym wyczuciem, delikatnością. Mądrze,
ale i ciekawie. Naprawdę bardzo polecam, chociaż to nie jest lekka książka na
weekend.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.