Uwielbiam Franciszka Józefa, kupuję książki na temat Habsburgów, czytam co się da. Oczywiście, zaczęło się kiedyś od Sisi(błędnie w tej książce zapisywanej jako Sissi), finalnie uznałam Elżbietę za wredną egoistkę i całą sympatię przelałam na Najjaśniejszego Pana. Akurat w poniedziałek będzie kolejna rocznica urodzin cesarza, co zbiegło się z zakochaniem w Elżbiecie. Książka leżała dosyć długo, ale stosikowe losowanie, ślepy los wskazał biografię, niejako dla odmiany. Ewidentnie książka naukowa, z wstępem tłumaczącym, dlaczego autor uważa, że kolejna książka jest potrzebna, chociaż o Franciszku Józefie napisano już tomy, a jego nazwisko jest symbolem epoki, imperium któremu oddał życie, nie przetrwało pełnych dwóch lat po jego śmierci.
Franciszek Józef
Habsburg, pierwszy urzędnik monarchii naddunajskiej, nieszczęśliwy mąż,
dostojny kochanek kobiet niższego stanu, ojciec z zacięciem dyktatora, rodzinny
despota. Władał praktycznie siedem dekad, od Wiosny Ludów, do samego środka
Wielkiej Wojny. Urodził się w 1830 a odszedł w 1916, jak pomyślimy, jak zmienił
się świat przez ten okres to głowa boli. Życiem Frania można zapełnić opasłe
tomy, a autor uznał, że zrobi z tej książki jakiś zlepek wycinków. Książka
dosyć chaotycznie podzielona jest na rozdziały. Najobszerniejszy dotyczy
relacji rodzinnych, z żoną, faworytami, synem – bo już relacje z córkami są
bardziej po macoszemu traktowane. Jak układały się relacje z matką, bratem –
jednym, relacje z pozostałymi pomija. Wiele jest wątków pominiętych. Chociaż sporo
miejsca poświęca relacji, a raczej niechęci do Franciszka Ferdynanda, to nie ma
nic praktycznie o tym, który finalnie zastąpił go na tronie. Z jakiegoś powodu
autor czuje potrzebę, aby rozpisywać się o pasji do polowań i mówić nam ile
zwierząt zabił cesarz, ale praktycznie nie ma nic o krajach, którymi rządził.
Może i jestem nieobiektywna, bo uwielbiam Franciszka Józefa, ale autor jest
nieobiektywny również, bo dla odmiany cesarza nie znosi i to czuć.
Kupuję i czytam każdą
biografię, która ukazała się na rynku, w Polsce nie ma ich wiele, a ta
niepotrzebnie się pojawiła. Nie wnosi ani grama nowej wiedzy. Książka liczy
nieco ponad dwieście stron, ale przez to, że jest tam wiele dygresji, to o bohaterze
jest naprawdę niewiele i to jest mój największy zarzut. Oczywiście rozumiem, że
dla kogoś Franciszek Józef może być czarnym charakterem. To jak się zachował w
stosunku do Franciszka Ferdynanda mnie niezmiennie wkurza, nie mogę mu darować
tego okrucieństwa i małostkowości, aż do samego pogrzebu Franciszka Ferdynanda.
Rozumiem, że ktoś może nie lubić cesarza, ale chciałam przeczytać o jego życiu,
pracy, rodzinie, a tak naprawdę dostałam tylko powtórzone banały, a większość
to dygresje. Kiedy autor pisze o relacjach z rodziną, zaczyna od historii
Habsburgów, Marii Teresie, ale też tak po łebkach. Moim zdaniem w tej książce o
cesarzu jest może ¼, a reszta to takie historie dopisane. Czasami imię cesarza,
nie pojawia się przez kilka stron.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.