Graham Masterton to klasyka gatunku, jego nazwisko odmieniane jest przez wszystkie przypadki przez miłośników literatury, a ja pomimo najlepszych intencji wciąż nie złapałam bakcyla. Od czasu do czasu budzę się i postanawiam nadrobić takie najbardziej rażącę braki w lekturach, bo gdy ludzie dowiadują się że lubię czytać, zwykle pytają mnie o tych głośnych autorów, nikt nie pyta mnie o książkę, która zmienia życie, ale ludzie pytają o te nazwiska, które słyszeli, a wyraz rozczarowania na ich twarzach, gdy mówię, że nie czytałam nic tego autora jest przekomiczny, to takie nieme “serio, a podobno lubisz czytać”. Niestety, jak to bywa z poczytnymi autorami ciężko zabrać się do czytania jakiejś książki bez natrafienia na cykl. Niniejsza książka to dziesiąty tom sagi o Katie Maguire, no i ja na wstępie polecałabym jednak czytanie chronologicznie, którego jestem fanką.
