Po tym jak Olga Tokarczuk dostała Nobla to oczywiście premiera książki Empuzjon nie przeszła bez echa, a ja bałam się sięgać, bo bałam się tej konfrontacji mojego ograniczonego mózgu, kulawych zmysłów z Literaturą. Ktoś powie, ze Nobel nie jest znowu takim wyznacznikiem i oczywiście, że tak jest, innych polskich noblistów znam i lubię. Byłam ciekawa jak odbiorę tę książkę, dlatego nie czytałam recenzji. Pierwszy raz, ktoś mnie zainspirował do czytania, na Klubie, Panie których zdaniu ufam – bardzo zachwalały – książkę kupiłam i pewnie czekałaby latami… ale okazało się, że będzie majową lekturą. Od razu wpisałam ją w kalendarz – właśnie na majówkę. Porównywana do Czarodziejskiej góry, do książki którą porzuciłam – gdy bohater wjeżdża na górę, bo była zbyt refleksyjna i tak niespieszna – że usnęłam.
