niedziela, 20 stycznia 2013

"Zakręty losu. Braterstwo krwi" - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem. Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny – Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa? I czy Lukas potrafi naprawdę kochać? Pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.


 Tak!! Trylogia Zakrętów losu wciąż na tapecie. Błyskawicznie połknęłam tom drugi. Bo i pogoda sprzyja czytaniu, za oknem biało i zimno, co może być przyjemniejszego niż czytanie w ciepełku?  Dodatkowo całą sobotę, niemalże przeżyłam, albo na wykładach, albo w aucie, w przerwach przedzierając się przez zaśnieżony i syberyjski Lublin. Ale za to zajęcia miałam świetne. Gdy raz się zacznie czytać „Braterstwo krwi” ciężko się oderwać, toteż lektura również jest błyskawiczna. Dobrze mieć w zapasie tom trzeci, bo niekoniecznie chce się zostawiać ten świat i braci Borowskich. Mają coś w sobie. Czasami coś irytującego, ale najczęściej ich losy poruszając zatwardziałe serca, nawet takich wyzutych z uczuć starych panien – jak ja.

Pierwszy tom kończy się gdy Kaśka i Krzysiek są wreszcie razem. Wreszcie zaczynają sobie układać życie, zdaje się że odzyskali spokój. Pozornie, albowiem dostają list, anonim w którym mafia przypomina im, że być może dla Kaśki i Krzyśka sprawa jest skończona, ale weszli w drogę, nadepnęli na odcisk wielu ludziom, którzy o tym wciąż pamiętają i znajdą moment aby się zemścić.  I wiedza, że Oni wciąż gdzieś są i czekają na najodpowiedniejszą chwilę do zemsty towarzyszy Kaśce i Krzyśkowi, mimo że dobrze im się wiedzie, prowadzą renomowaną kancelarię, zdobywają klientów, kochają się i starają o dziecko, to jednak ich myśli spowija cień strachu i niepewności.
Jest jeszcze sprawa Łukasza, nawrócony gangster, brat marnotrawny, żyje gdzieś, pozbawiony tożsamości. Jednak zostaje wezwany z wygnania, ma pomóc zamknąć grube ryby. To ma być spektakularny sukces policji, z rozmachem przeprowadzona akcja, drobiazgowo zaplanowana. Mało tego, ma w tym uczestniczyć, nie tylko Łukasz, ale jego brat – Krzysiek. Tylko Katarzyna nie ma pojęcie co się dzieje. Nawet nie wie, że jej szwagier, którego nienawidzi i wciąż obwinia o największe tragedie jej życia, nie tylko wrócił, ale i utrzymuje bliski kontakt ze swoim bratem, a jej mężem.
Łukasz zrobił wiele złego, wydaje się, że Kaśka nigdy mu nie wybaczy, że nad rodziną Borowskich zawsze już, będzie wisiał cień pretensji, oskarżeń i nienawiści.
W książce pojawi się ważna dla akcji, zupełnie nowa bohaterka Ilona-Magda, mająca być remedium na problemy Marcusa-Łukasza. Ilona, dopiero później dowiemy się, ze jej prawdziwe imię to Magda, a Ilonę „wybrał” sobie jej mąż zwyrodnialec, który wybrał sobie ją za żonę, bo była z sierocińca, bo nie miała rodziny, wsparcia, perspektyw i mógł z nią zrobić co chciał, z czego skwapliwie korzystał. I Magda ma szansę na normalne życie przy Łukaszu, tak jej się przynajmniej wydaje, bo widzi w nim wybawcę, nie zdaje sobie sprawy, że spokojne życie z Łukaszem to oksymoron. Zwłaszcza, że zbliża się decydujące starcie wymiaru sprawiedliwości i mafii. Kto zwycięży w tej gigantomachii?

Czytałam teraz kilka recenzji tej książki, tej części. Oczywiście zdania są podzielone. Niektórzy są zachwyceni po czubki uszów, a niektórzy zdegustowani po czubki palców u stóp. Jeśli miałabym się opowiedzieć po jednej ze stron, wybieram tych pierwszych.  Jasne, że nie jest to kopia I tomu, oj wtedy Autorka zebrałaby cięgi! W I tomie mamy miłość nastolatków, a bądźmy szczerzy niewiele tak wzrusza jak nieszczęśliwe losy młodych ludzi, którzy tak naprawdę cierpią, nie w wyniku własnych wyborów, ale tego że świat jest podły i brutalny. W „Braterstwie krwi” mamy dorosłych ludzi, każde z nich podejmuje świadome wybory, chociaż nie zawsze zdaje sobie sprawę z konsekwencji tych decyzji. Odrębną kategorie stanowi Magda, która wciąż cierpi z powodu wyboru jakiego dokonała jako nastolatka. Czytając o tym jakich upokorzeń doznaje od męża uświadamiamy sobie, ze taki dramat może rozgrywać się za każdymi drzwiami i zaczynamy się jeszcze bardziej przejmować.  
„Braterstwo krwi” jest w pewien sposób, bardziej dramatyczne niż I tom, bardziej sensacyjne. „Zakręty losu” było najpierw opowieścią o miłości a później romansem prawniczym z nutą sensacji. W II tomie mamy już więcej i mafii i wzajemnych podchodów, więcej brutalnego życia, szarej codzienności. Nie chciałabym jednak ocenia, że jedna książka jest lepsza, druga gorsza. Obie stanowią całość pewnej historii. Historii która angażuje czytelnika, zaraża romantyzmem, wzbudza pragnienie miłości, ale i wzrusza do łez. To tak jakby dyskutować o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, każdy ma inne oczekiwania, inne nastawienie i inne potrzeby, więc każdy wybierze coś innego.
Uważam, że jeśli ktoś czytał I tom, nie oprze się „Braterstwu krwi”, bo będzie miał głód dalszych losów. Więc, chyba nawet polecać nie trzeba, bo samo przez się rozumie, że TRZEBA przeczytać.
Ja właśnie uciekam do tomu trzeciego.

Tak zainaugurowałam wczorajszy wieczór, dziś daruję sobie wino, no i książka jest bardziej „Uczytana”


Za udostępnienie egzemplarza jeszcze raz bardzo,  bardzo dziękuję Księgarni Atena 



A jako, że wydarzenia opisane w tej książce dzieją się we Wrocławiu  który obecnie jest polskim miastem(no miastem w granicach RP),  niech wypełni 3/3 wyzwania styczniowej trójki e-pik


Dodatkowo jest drugą  z serii trzech, więc w sumie 2w1 :P

piątek, 18 stycznia 2013

"Zakręty losu" - Agnieszka Lingas-Łoniewska


Pierwsza część trylogii o braciach Borowskich. Książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej. Jej siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności... Katarzyna rozpoczyna życie w nowym otoczeniu, gdy nagle pojawia się On… Dziewczyna boi się nadchodzącej namiętności, ale już wie, że będzie w to brnąć. Czuje, że zaczyna jej na nim zależeć… i to bardzo. Krzysztof od początku wiedział, że z nią to będzie coś innego. Zastanawiał się nad swymi uczuciami i odkrywał w sobie coraz większe pożądanie. Nie przypuszczał, że ta miłość na zawsze odmieni jego życie… Poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić?



Agnieszka Lingas-Łoniewska jest kolejną polską autorką, którą, albo się kocha, albo się nienawidzi. Do tej pory miałam styczność tylko z jedną książką tej autorki. „Zakład o miłość” czytany rok temu bardzo mi się podobał, zarwałam noc i czytałam z ogromnym zainteresowaniem.

Na Zakręty losu miałam wielką chęć, chociaż w Internecie krążyły sprzeczne opinie. Ale no risik no fun. Gdy listonosz mi dziś przytargał Trylogię, miałam ochotę go wyściskać. Do książki przyssałam się i żadna siła nie była w stanie mnie oderwać. Chociaż znajomi z lekceważeniem komentowali moją bieżącą lekturę… A ja i tak czytam to co mi się podoba. A „Zakręty losu” są fajne!! I tego się będę trzymać.

Zaczyna się jak powieść dla młodzieży. Maturzyści z Wrocławia. Ona przeżywa właśnie małą rewolucję, po latach wdowieństwa jej ojciec żeni się ponownie i oboje wprowadzają się do Anki – nowej kobiety ojca Kasi – głównej bohaterki. Kaśka – koszykarka, pyskata i niepokorna z jednej strony cieszy się szczęściem ojca, ale z drugiej strony obawia się jak ułożą się jej kontakty z córką macochy Gośią, bowiem dziewczyna jest zupełnie z innej bajki. Jakby mało było różnic charakteru, Kaśka zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Krzyśku, który okazuje się być, a jakże – chłopakiem Gośki. Nie jest to wymarzony początek wspólnego rodzinnego życia. A później ma być tylko gorzej. Okazuje się, że Krzysiek jest z Gośką, w ramach zadośćuczynienia, za to iż to jego starszy brat Łukasz wciągnął dziewczynę w narkotykowe bagno. Gdy Krzysiek porzuca Gośkę, aby być z Kaśką( nota bene moja siostra też ma na imię Gośka i to też Kaśka jest fajniejszą z sióstr – aczkolwiek nie lubię formy Kaśka :P ), Gośka wraca do starego towarzystwa, do starych nawyków, pakując się w coraz większe kłopoty, próbując skrzywdzić najbliższych, największą krzywdę wyrządzić może sobie.

Pierwszy tom Zakrętów losu, podzielony jest na dwie części: pierwszą – opowiadającą historię Krzyśka i Kaśki, jako nastolatków  i drugą – rozgrywającą się trzynaście lat po tych z pierwszej części. Nie chcę zdradzać za wiele, bo nie lubię odbierać przyjemności ze spekulacji, zgadywania, domysłów. Bawiłam się świetnie, również dlatego, że wszystko to było niespodzianką. Autorka co i rusz mnie zaskakiwała jakimś wydarzeniem, jakimś zwrotem akcji.
Spotkałam się z zarzutem, że ta książka epatuje tanią erotyką. Nie zgadzam się! Zaiste! W książce znajdziemy sporo opisów momentów bardzo intymnych, ale wszystko jest opisane ze smakiem,  autorka nie szokuje, nie zamieszcza w książce pornografii, chociaż książkę nazwałabym taką dla dorosłych, chociaż z drugiej strony, współczesna młodzież czytuje zapewne bardziej wyuzdane teksty… tak sądzę. Ale wiadomo kwestia gustu. Mi wiadome opisy nie przeszkadzały, być może jest ich nieco za dużo i nie wnoszą wiele do akcji powieści, ale nie widzę w nich nic godnego, aż takiego potępienia.
Jak już wspomniałam – Zakręty losu czyta się świetnie i błyskawicznie i uważam, że trzeba od razu zaopatrzyć się w komplet, gdy kończy się czytać I tom, ma się ochotę NATYCHMIAST sięgnąć po tom kolejny, aby dowiedzieć się, co było dalej! Ja chcę wiedzieć, jak to wszystko się kończy i WIEM, że autorka jeszcze nie raz mnie zaskoczy. Książka zapewniła mi wiele ekscytujących chwil, mało tego były momenty gdy płynęły mi po policzkach autentyczne łzy, Agnieszka Lingas-Łoniweska potrafi swoim piórem dotknąć serca i wzruszyć! Opowieść o młodych, pięknych i bogatych, nie tylko ociekająca lukrem, ale pełna dramatów, bólu, rozstania, igrania ze śmiercią.
Jako, że książka rozgrywa się w środowisku prawniczym to mogę się wypowiedzieć zgodnie z wykształceniem, wprawdzie autorka nie do końca opisała stan prawny panujący w Polsce obecnie, pewne nieścisłości są, nasuwają się pewne pytania. Zresztą mi nasunęły się gdy jeszcze nie znałam fabuły, ale gdy zaczęłam czytać polski system prawa przestał dla mnie istnieć. Wyłączyłam się. Mało tego, uważam że autorce świetnie poszło pisanie i o polskim procesie, który nie jest tak dynamiczny i pasjonujący jak proces w USA – państwa systemu common law. U autorki nie czuć monotonii, jaką odczuwać może czytelnik gdy atakuje się go paragrafami i ustępami.
Przy okazji „Zakładu o miłość” pisałam, że nie jest to literatura najwyższych lotów, przy Zakrętach losu, chyba  mogę podtrzymać to zdanie, może nie znajdziemy tam odpowiedzi na pytania fundamentalne, ale na lekturze spędzimy naprawdę miłe popołudnie, czy wieczór. Można naprawdę się wciągnąć, także minuty będą mijały niepostrzeżenie.
Dlatego ja ze swej strony gorąco polecam! I uciekam do kolejnego tomu :D


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Księgarni Atena 

nowy, zaległy stos.


Miało nie być już stosów. Noszę się z zamiarem zrezygnowania z publikacji. Bo zawsze coś. A to nie mam aparatu, a to zapomnę. Albo publikuję wszystko, albo nic...

Ale jeszcze dziś się chwalę. jak się wyrobię z przygotowaniem do jutrzejszych zajęć to będzie recenzja I tomu "Zakrętów losu", którąż to trylogię mam okazję czytać dzięki uprzejmości Księgarni Atena a książkę się połyka błyskawicznie, więc chcę posunąć Trylogię przez weekend.

Ogólnie cieszę się, że zaiste ograniczyłam zakupy. Przez grudzień i początek stycznia nadrabiałam(i wciąż jeszcze to czynię) zaległości. Tylko cztery książki, na samej górze są wynikiem zakupów. "Hobbit" nabyłam tydzień temu, pozostałe to wynik Świąt. Pod łóżkiem(teraz sobie przypomniałam) mam jeszcze dwa tomy Wielkich Biografii(znowu się odezwali)

Resztą książek to do recenzji egzemplarze - bądź od autorów(Michalak, Bielecki) bądź od wydawnictw(reszta.
Trzy książki na dole to wygrywajki, candy i losowanki.

Z książek na zdjęciu recenzowałam(gwoli przypomnienia)
"Pierwsze Damy II RP"
-"Krew Królów"
-"Wiśniowy Dworek"
"Mistrz"


Obecnie jestem rozdarta pomiędzy Lingas-Łoniewską a Mniszkówną. Pewnie ktoś się popatrzy na mnie złym okiem, ale Hańba temu co o tym źle myśli ;]



Dodatkowo powinnam się pochwalić, że fragment recenzji mej, znalazł się(w bardzo zacnym gronie) na okładce Mistrza



Oj zebrałam już sporo hejtu, że śmiałam pozytywnie napisać o tej książce. Swojego zdania się nie wstydzę. Niebawem powtórzę sobie "Mistrza" na razie Mama czyta. :)




dobra!! Im wcześniej się wyrobię z robotą tym szybciej odpłynę do Zakrętów Losu :D










wtorek, 15 stycznia 2013

"Wiśniowy Dworek" - Katarzyna Michalak

W Wiśniowym Dworku, gdzieś pod litewską granicą mieszka Danusia. Jest nauczycielką w wiejskiej szkole i nie wyobraża sobie życia w wielkim mieście, pełnym spieszących się ludzi. Na warszawskim Mokotowie, niedaleko parku Morskie Oko, mieszka Danka. Jest przebojową biznesmenką w międzynarodowej korporacji i nie wyobraża sobie życia na wsi, gdzie życie toczy się powoli, a jego rytm wyznacza przyroda. Te dwie kobiety pozornie dzieli wszystko, ale łączy jedna tajemnica. I jeszcze ktoś. Mężczyzna, który przybył z przeszłości, by odebrać to, co do niego należy...


Chwalę sobie, że mam intuicję, że wiem jaka książka mi się spodoba i takie czytam. Owszem – czasami się mylę. Zwykle mam  jednak rację. Sentyment do „Wiśniowego dworku” miałam od momentu ujrzenia okładki. Przepiękna! Zielona, taka jaką uwielbiam!! Dodatkowo książka miała premierę w moje urodziny, zostałyśmy związane. Gdy dziś odwiedził mnie listonosz i z koperty wyjęłam„Dworek”
 zakwiczałam z radości. Czym prędzej zamieszałam ciasto na najwyborniejszy muf finy świata, gdy wyszły z piekarnika, nalałam wino i już na całego zatopiłam się w lekturze. Recenzje wiele obiecywały, okładka kusiła, ale jedno i drugie potrafi zwieść, być jak facet, dużo obiecać a tylko rozczarować.

Chciałabym zjechać tą książkę po całości. Statystyki mojego bloga oszalałyby, a ludzie żyjący hejterstwem oszaleliby z radości, ja zostałabym internetową celebrytką i byłoby jak w bajce. Niestety będzie słodko. No słodko-kwaśnie, bo powieść taka właśnie jest. Jak wiśnie, te tytułowe. Momentami słodka jak pyszny kompot ugotowany z dojrzewających, letnich owoców, a w następnej chwili cierpka jak owoc prosto z drzewa.
Przenosimy się na wschód, pod litewską granicę, oczyma wyobraźni widzimy popegeerowską biedę, słowo Litwa zaś podsuwa naszej wyobraźni piękną przyrodę – tą od dzięcieliny. W tych pięknych okolicznościach przyrody(niemalże chciałoby się rzec, wśród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, na pagórku niewielkim, we wiśniowym gaju), mieszka Danusia nauczyciela. Musi się mierzyć z biedą i jako, tako zacofaną ludnością, wykonuje pracę u podstaw której nie powstydziłaby się żadna pozytywistka. Dziewczynę u początku życia spotkała tragedia, jej matka(kobieta pod pięćdziesiątkę) zmarła przy porodzie. Ojciec Danusi, kochał bardzo swoją żonę, chociaż ciąża była dla nich raczej niemiłą niespodzianką, zdążył już ten fakt zaakceptować, jednak strata żony zmieniła go na zawsze. Z tego powodu życie Danusi było raczej samotne, wyprane z miłości i przejawów czułości, w jakiś sposób puste, chociaż miała ósemkę rodzeństwa, różnica wieku w postaci dwóch dekad uniemożliwiła zbliżenie się do rodzeństwa. Mimo smutnego dzieciństwa Danusia wyrosła na pełną ciepła kobietę. Z głową pełną marzeń i idealów realizowała swoją misję, marząc tylko o tym, żeby miała z kim dzielić to życie. Księcia na białym koniu jednak chwilowo było brak.

Inna jest Danka, przebojowa biznesłumen. Szczęśliwym przypadkiem znalazła bardzo dochodową pracę. Pieniądze z tego duże, ale stres i problemu zdrowotne gwarantowane. No i satysfakcja marna. Życie Danki było inne niż Danusi, wychowana przez bardzo ciepłych i kochających do szaleństwa jedynaczkę Rodziców w dzieciństwie nabrała pewności siebie. Rosła otaczana miłością, czułością i wsparciem. Tylko stresy powodowane pracą odbierają jej całą radość życia. A może po prostu nie można mieć wszystkiego.
Danusia nie spodziewa się, że jej uporządkowane, nudne życie już wkrótce zmieni się o 180 stopni. Czy zmieni się na lepsze? A może na gorsze? Czy z kontaktów ze ściganym przez Interpol człowiekiem może wyniknąć coś dobrego? Czy mężczyzna poznany podczas największego życiowego zawirowania może stać się najpewniejszym punktem w życiu?

To czwarty tom owocowej serii Katarzyny Michalak, ja czytałam tylko pierwszy i… czwarty. I wiem, że to był błąd, który szybko trzeba nadrobić. Wszystkie książki mają czarowne okładki. Jeżeli ich treść jest tak wspaniała, jak ta  w Wiśniowym Dworku, to opuściła mnie masa dobrej lektury.
Ale według porządku.
Ja znam te burzliwe książki Kasi Michalak. Gdzie ciągle coś się dzieje, te powieści które wcale nie są takie słodkie, raczej te które oprócz radości opisują większe i mniejsze dramaty. Mimo pięknej okładki, sielskiej polskiej wsi położonej gdzieś na końcu świata, nie jest to książka ociekająca lukrem. Porusza problemy, może nie dnia codziennego, chociaż i takie są, ale zasygnalizowano problemy dręczące ludzi na całym globie. Mamy bezdzietność, mamy oschłość rodzica, mamy casus Robin Hooda, ba nawet problem nacjonalizacji po drugiej wojnie światowej i wywłaszczanie kułaków jest tutaj poruszony. Nie są to kwestie najważniejsze, ale są, nawet jeśli tylko wspomniane, mogą dać do myślenia.
Nie będziecie się nudzić podczas lektury, to nie tylko szemrzące strumyczki, zieleń lasu i śpiew ptaków, to także porachunki organizacji przestępczych, pranie brudnych pieniędzy i ucieczka, ciągła permanentna ucieczka. Na szczęście wszystko zostało harmonijnie połączone, jest trochę smutku, trochę radości, trochę zła i trochę dobra. Nie zagłodzimy się, ale i nie będzie nam ust z goryczy wykrzywiać. Autorka skonstruowała bardzo fajnych bohaterów, można ich lubić, można pokochać i na pewno trzeba przejmować się ich losami, razem z nimi przeżywać dylematy i odczuwać strach.

Dopiero skończyłam czytać, ciągle jestem w Milewie, ciągle przeżywam. No i tradycyjnie jestem zła na Katarzynę Michalak za to, ze skończyła tak a nie inaczej. Oj kiedyś Ją spotkam, a wtedy będzie miała KŁOPOTY.
Polecam lekturę tej książki, dlaczego? Nie jest taka lekka i przyjemna… smuci, martwi, ale też podnosi na duchu, daje nadzieję. Jest typową niekończącą się opowieścią, czytelnik nie chce tego końca, pragnie dopowiedzieć dalsze losy bohaterów, którzy żyją w Milewie i nie tylko : )
Bardzo dobrze mi się czytała tą książkę, za oknem śnieg a w dłoni letnia książka, dobre wino i pyszny muf fin, mogłam oddawać się losom bohaterów bez reszty. Bo to jedna z takich książek, pozwoli zapomnieć Ci o parszywym dniu, kłopotach w życiu prywatnym, mi „udało się” zapomnieć o tłumaczeniu wyroku USA SN, za co niebawem zapłacę i gorzko zapłaczę.
Warta uwagi pozycja!! Polecam!

niedziela, 13 stycznia 2013

"U mnie zawsze swieci słońce" - Victoria Twead

Może porzucić szarą codzienność, przeprowadzić się do malowniczej wioski w słonecznej Andaluzji i tam znaleźć swój raj na ziemi? Victoria namawia męża ma przeprowadzkę z deszczowej Anglii do południowej Hiszpanii. Odtąd kierują się tylko sercem. Kupują ruinę w maleńkiej wiosce, poznają nowych przyjaciół, biesiadują przy winie, stają się częścią tego gościnnego świata o fascynującej kulturze. Zaprzyjaźnią się z osiemdziesięciopięcioletnią, popalającą trawkę seksbombą. Zostaną hodowcami kur, a ich jajka będą "najgorętszym towarem" w rodzimej wiosce. Nie spodziewają się jednak, że to miejsce potrafi nieźle zażartować z przyjezdnych. Daj się uwieść czarowi małego, hiszpańskiego miasteczka, gdzie życie staje się sielanką... z odrobiną chilli.




Dawno, dawno temu – wspominałam, że skompletowałam sobie słoneczną biblioteczkę na zimne dni. Wczoraj był bardzo zimowy dzień. Zamieć, okropny wiatr i zimno. Po powrocie z pracy postanowiłam chociaż sercem i duchem przenieść się tam gdzie zawsze świeci Słońce, do Andaluzji. Sięgnęłam po książkę „U mnie zawsze świeci słońce”, chociaż uważam, że tytuł oryginału, nawet bez obecnego w angielskim tytule rymu „kurczaki, muły i dwóch starych głupków” , brzmi zabawniej, ale faktycznie książka mogłaby się nie sprzedać. Za to polska okładka jest ładniejsza od angielskiej!

Zazdroszczę ludziom, którzy mają tyle odwagi, żeby porzucić całe swoje życie i zmienić  kraj zamieszkania, chociaż często się śmieję, że jak mnie wszystko wkurzy, rzucę wszystko, zostanę bezdomną śpiewaczką pod budynkiem Kortezów Generalnych, ale ciężko byłoby mi przy całej mojej hiszpanofilii na porzucenie Podkarpacia, mojej wsi i taki krok w nieznane. A przecież młoda jeszcze jestem, życie przede mną, wyzwania itp.
Tymczasem Vicki i jej mąż postanawiają wyprowadzić się do słonecznej Hiszpanii i realizować plan pięcioletni. Ten plan to pomysł  męża Vicki, który jest wojskowym, tuż przed emeryturą i nie jest entuzjastycznie nastawiony do tego pomysłu, stawia warunek, pojadą, ale na pięć lat. Później zdecydują co robić dalej. Mają wielkie nadzieje, ogromne plany, czy angielskie myślenie da sobie radę w starciu ze słynną hiszpańską mananą?

Wiecie, że nie zaśmiewam się na książkach. Z reguły. Na tej pękałam ze śmiechu. Perypetie angielskiego małżeństwa na hiszpańskiej prowincji zarażają ciepłem i humorem. Wiedziałam, że to dobry wybór na zimową lekturę, czułam zapachy tam opisywane, widziałam słońce, czułam lepkość soku z winogron. Dodatkowo w książce znajdziemy przepisy na smakołyki kuchni hiszpańskiej, bez wyszukanych składników, po które trzeba się udać na Półwysep Iberyjski. Potrawy, z opisów sądząc, są aromatyczne, wyraziste i bardzo śródziemnomorskie. Mam ochotę wypróbować wiele z nich. Najprawdopodobniej będę się dzieliła efektami.

Co mogę Wam napisać, rozbawiła mnie ta ksiażka, śmiałam się w głos czytając o Kurcie, o Mafii i panienkach, o małym walecznym kogucie o Mamie. Pokochałam wiernego fana Realu Madryt, który jest pesymistą, zafiksowanym na punkcie swojego klubu.

Odbiega ta powieśc od większości, które zalewają nasz rynek. Po pierwsze rzecz nie dzieje się w Toskanii. Bohaterką nie jest śliczna młoda dziewczyna, która ucieka i osiedla się w Hiszpanii i tam odnajduje miłość. Ble ble, ble.
To jest taka zwykła opowieść, Czujemy się, jakbyśmy wpadli na wino do znajomych i usiedli posłuchać ich historii. Nie są cele brytami, nie mają nieograniczonych funduszów, a jednak krok po kroku realizują swój plan, na przekór zabobonom, małej polityce, kłopotliwym budowlańcom(pokochacie Jesusa – serio – nie uprawiam propagandy religijnej, co w tej książce wyprawia jeden Jesus, można ze śmiechu się popłakać).
Zaraz chwytam drugi tom, który przezornie kupiłam. Obie książki były kupione w środku upalnego lata, oby druga zapewniła mi tak dobre wrażenia jak pierwsza.

Gorąco polecam, wszystkim przemokniętym, zmarzniętym, zniechęconych szeroko pojętymi okolicznościami.
Tej książki nie da się nie polubić.

A jako, że ta książka jest na faktach autentycznych,  niech wypełni 2/3 wyzwania styczniowej trójki e-pik


Dodatkowo jest pierwszą z serii dwóch, więc w sumie 2w1 :P

sobota, 12 stycznia 2013

"Okrutne oskarżenie" - Fern Michaels

W olśniewającej nowej powieści autorki z pierwszego miejsca listy bestsellerów New York Timesa kobieta zniszczona przez zdradę rozpoczyna śmiałą walkę o sprawiedliwość… Straciła wszystko… Kate i Alex Roketowie są szczęśliwym małżeństwem, mają wspaniały dom. Kate nie może mieć dzieci, więc razem z Aleksem dbają o Sarę i Emily, córki ich przyjaciół, Dona i Debbie Winterów, jak o własne. Oprócz nadziei… Po jednym telefonie wszystko się zmienia. Sara oskarża Aleksa o potworny czyn, który staje się powodem rozpadu przyjaźni obu par. Kate przygląda się bezradnie, jak jej niewinny mąż zostaje skazany i wtrącony do więzienia. Jednak gdy spada na nią jeszcze większa tragedia, smutek Kate zmienia się w złość. Kate odkrywa wewnętrzną siłę, jest zdeterminowana, aby oczyścić imię męża i zrujnować tych, którzy zniszczyli ich wspólne życie. Największym wyzwaniem Kate będzie jednak pomścić Aleksa tak, żeby nie stracić szansy na nową przyszłość i wspaniałą nową miłość…



 „Okrutne oskarżenie” to książka którą wieczorem wyjęłam z półki, aby przeczytać tylko kilka stron. Cienka, lekka idealna do torebki a ja jutro posiedzę na przystanku. Miała mi umilić czas. Akurat! Jak zaczęłam ją czytać, ocknęłam się 25 po pierwszej w nocy, gdy książkę skończyłam. Jest szósta rana, znowu będę nieprzytomna, ale uwielbiam ten stan zaczytania, to pragnienie poznania zakończenia – z jednej strony, a z drugiej – chęć, aby książka się nie kończyła.

Opis nasunął mi skojarzenia z powieściami Jodi Picoult, która taki motyw czyni często pierwszoplanowym, ale intrygowało mnie, że za tak poważną tematykę bierze się autorka, opisywana jako „autorka od romansów”. Tak! Byłam bardzo zaintrygowana!

Poznajemy, z pozoru normalną, rodzinę Winterów, gdy wyjeżdżają do, jeszcze nam nieznanych, Kate i Alexa. Winterowie to rodzice – Debbie i Don, Don jest najlepszym przyjacielem Alexa, a Debbie sprawa wrażenie zimnej jędzy i dwie córki – urocza, starsza Emily i co najmniej irytująca, wiecznie głodna – niczym otchłań bez dnia, nienasycona Sara. Już podczas podróży możemy sobie wyrobić zdanie o Winterach. Don jest zmęczony małżeństwem z żoną, której zależy tylko na pieniądzach, która pomiata starszą córką, a spełnia wszystkie, nawet najbardziej niezdrowe zachcianki młodszej, cierpiącej już na otyłość dwunastoletniej Sary. Debbie jest bardzo zimną kobietą, typową nuworyszką, pieniądz jest dla niej najwyższą wartością, rodzina jej tylko przeszkadza i ją irytuje. Emily jest fajną rozsądną dziewczynką, owszem – kłóci się ze swoją młodszą siostrzyczką, dogryza jej, ale czytelnik w pełni ją popiera, bo Emily jest dojrzalsza i uważniejsza od swoich rodziców i o dziwo, chyba właśnie jej zależy na dobry Sary. A Sara, tak wrednego bachora ze świecą szukać. Jak to możliwe, że dwie siostry są tak różne? Czy odpowiedzialność za podły charakter Sary ponosi otyłość i naganne postępowanie matki?
Gdy Winterowie dojeżdżają do celu, wkraczamy w inny świat, świat pełen ciepła i miłości. Świat Alexa i Kate, którym dobrze się układa, nie tylko ze względu na pieniądze, chociaż tych mają w bród, chodzi o miłość, o pasję,  życie w zgodzie ze sobą. Ona lepi z gliny i gotuje, on zajmuje się hodowlą psów, mają w życiu wszystko, los odmówił im tylko dziecka. Dowiadujemy się, że Kate jest bezpłodna. Oboje rekompensują sobie ten brak opieką nad dziećmi przyjaciół, przy czym – gwoli ścisłości -  to Don jest przyjacielem obojga, Debbie chyba nie uznaje czegoś takiego jak przyjaźń.
Od razu po przyjeździe, zaczynają pojawiać się niepokojące sygnały. W Sarze zaszła jakaś niedobra zmiana, wydaje się że czarę goryczy przelano na początku, gdy dziewczyna niszczy kolekcję naczyń z gliny przeznaczoną na wystawę. Kate obiecuje porozmawiać sobie z rodzicami dziewczynki, ale jakoś nie dochodzi to do skutki. Kobieta bardzo tego żałuje, gdy po kilku tygodniach po powrocie z wakacji do domu na Florydę, do jej męża dzwoni Don i wręcz wypluwa, wyrzuca z siebie oskarżone, które wysunęła Sara. Alex miał ją molestować, jako że dziewczyna twierdzi iż do molestowania doszło również w ich domu na Florydzie proces odbędzie się tam, za sześć przypadków molestowania, Alexowi grozi łączna kara 120 lat pozbawienia wolności. Każdy się zgodzi, że to oskarżenie najwyżej wagi.
Sara okazuje się być świetną aktorka, jej zeznania doprowadzają do uznania Alexa za winnego zarzucanego mu czynów. Ma rozpocząć odsiadywanie kary, ale Kate się nie poddaje,, przysięga sobie uczynić wszystko, aby sprawiedliwości stało się zadość…

Jako rzekłam, pierwsza połowa książki kojarzyła mi się z najlepszymi powieściami Picoult, walka w sądzie, zbieranie dowodów, zeznania, walka z aparatem sprawiedliwości. To moja pierwsza książka autorki i zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, toteż w pewnym momencie mnie po prostu zamurowało, siedziałam jak sparaliżowana, czekając na informację, dopisek, że to tylko żart. Druga połowa książki jest nieco przyspieszona, wszystko dzieje się  z zastraszającą prędkością, tylko, że mnie osobiście to nie przeszkadzało, ta prędkość nasunęła mi się na myśl dopiero teraz, czytając nie miałam wrażenia, że coś jest źle.
„Okrutne oskarżenie” to namiastka „Hrabiego Monte Christo”, namiastka, bo ta książka nie jest tak wielowątkowa i rozbudowana jak oryginał Dumasa i jednak „Okrutne oskarżenie” napisała kobieta, gdyby posiadaczka dwóch chromosomów X napisała losy wieloletniego lokatora Zamku If, jestem pewna, że mogłoby to wyglądać podobnie. ;)

Podczas lektury czytelnikiem targają różne uczucia, bardzo gwałtowne, u mnie w końcu poskutkowały zalaniem się łzami. Książka sprzyja refleksji, na pewno nad wymiarem sprawiedliwości, który może oszukać mała dziewczynka. Ja ciągle nie odpowiedziałam sobie na pytanie, co tak strasznego uczynił Alex, że „zasłużył” sobie na taki los, co zrobiła Kate – zawsze z sercem na dłoni. Czy istnieje wystarczająco surowa za zniszczenie życia? Czy możemy się bawić w wymierzanie sprawiedliwości? Osobiście, nie do końca podobała mi się ostateczna decyzja Kate.
A zakończenie jest…. Ci którzy nie chcą wiedzieć, niech przymkną oczy!!! Zakończenie jest bardzo ciepłe, takie spokojne, idealne po tych wzburzonych emocjach i przelanych łzach.

Książkę bardzo polecam, kojarzy mi się z Picoult i z „hrabią Monte Christo” a i autorkę i tą powieść bardzo lubię. Dzięki tej książce przeżyjemy katharsis, mogę zagwarantować, że zapomnimy o całym otaczającym nas świecie, przestanie się liczyć sen, zmęczenie, zobowiązania. Będziecie chcieli, z ludzkiej ciekawości wiedzieć, czy sprawiedliwość zatryumfuje w tym przypadku. Będziecie chcieli znaleźć odpowiedź, co się stało, że dziecko, małe, niewinne, jeszcze głupiutkie dziecko staje się tak okrutne i złe? Odpowiedzi trzeba udzielić sobie indywidualnie, a do ich poszukiwania w tej książce, naprawdę serdecznie zachęcam. Książkę się po prostu połyka!!

piątek, 11 stycznia 2013

"Zbrodnia w błękicie" - Katarzyna Kwiatkowska

Młody podróżnik i detektyw hobbysta, Jan Morawski, przybywa w śnieżną zadymkę do pałacu w Tarnowicach. Pierwszy wspólny posiłek z gospodarzami i ich gośćmi ujawnia niespodziewane urazy, konflikty i żale. Ta podminowana atmosfera ma tragiczny finał. Następnego ranka w błękitnej sypialni pokojówka znajduje zwłoki kobiety. Do akcji wkracza Morawski. Przytłacza go jednak ogrom wykluczających się dowodów i sprzecznych zeznań, skrywanych grzeszków, animozji i zdrad. Co gorsza niemal wszyscy mieli motyw i możliwość popełnienia zbrodni. Ale czy to koniec morderstw? Czy ktoś jeszcze zginie? Schyłek XIX wieku. Wyraziście zarysowane postaci na tle wysmakowanych pałacowych wnętrz, pełnych barw, zapachów i dźwięków. Skuteczna walka z pruskim zaborcą, znakomicie wplecione wątki historyczne, literackie i obyczajowe. I intryga rodem z powieści Agathy Christie z morderstwem w tle, osadzona w mroźnej ziemiańskiej Wielkopolsce. „Zbrodnia w błękicie”, udany debiut Katarzyny Kwiatkowskiej, to trzymający w napięciu aż do ostatniej strony polski kryminał retro.


 Długo ta książka leżała u mnie na półce. Zdecydowanie za długo. Ale obawiałam się polskiego kryminału, jakoś nie pokładam w nich wielkiej wiary. A Autorka lubi Agatę Christie, a Agata – jak wiadomo jest Mistrzynią. Głupotą z mojej strony było oczekiwać tak dobrej powieści jak te z Herkulesem Poirotem, pierwsze kartki wchodziły mi ciężko, ale jak poszło, tak nie mogłam się oderwać.  Nie spodziewałam się, że na rodzimym gruncie odkryję taką perełkę, tak doskonały kryminał retro. Tylko uważajcie, Autorka opisuje tak pyszne posiłki, że Malo żołądek mi do krzyża nie przyrósł, a ja podczas lektury zjadłam z milion jabłek.

Rzecz dzieje się w Wielkim Księstwie Poznańskim, które co prawda już nie istnieje, ale mieszkańcy z przyzwyczajenia tak określają te tereny. Do domu Tadeusza i Julii Tarnowskich zjeżdżają goście. Przyjaciel pana domu – Jan z kamerdynerem Mateuszem, obaj panowie lubują się w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, Jana można nazwać naszym Herkulesem powrotem, chociaż nie jest tak wpływowy i zamożny, na pewno nie ustępuje Belgowi inteligencją. Mateusz zaś, wzoruje się na doktorze Watsonie. Panowie cudem dojeżdżają do pięknego pałacu, bowiem śnieg pada w obfitości i niebawem odcina pałac tarnowskich od świata. A w pałacu są obecni jeszcze, Zofia i Karol Rusieccy – przygarnięci przez Tadeusza po śmierci rodziców. Oboje młodzi, atrakcyjni jednak brak pieniędzy(rodzice zostawili ich z długami) może nieco utrudnić im udany start w dorosłość(tu mój dodatkowy sentyment, Karol jest absolwentem słynnego Collegium Gostomianum, starej zacnej szkoły, której budynek jest charakterystyczny  dla panoramy mojego bliskiego i ukochanego Sandomierza).W pałacu gości również bardzo sławny poseł Wacław z siostrą, jak się dowiadujemy, pan Wacław jest zaręczony z panną Zofią, zaś jego siostra – Paulina ma wyjść za brata Zosi – Karola. W odwiedziny przyjechała również pewna pretensjonalna hrabina, która nie jest w fanklubie Zofi – delikatnie mówiąc. A w majątku służy jeszcze spora gromada służby, gdy więc Zosia zostaje znaleziona martwą, krąg podejrzanych z jednej strony – przez śnieżycę, która uniemożliwiła działanie osoby trzeciej(prawie jak w Orient Expressie) jest ograniczony, z drugiej jednak strony, przez sporo liczbę osób w pałacu – jednoznaczne wyłonienie sprawcy wydaje się być bardzo trudnym zadaniem. Kto więc zabił? Do akcji wkracza Jan Moraczewski, aby rozwiązać zagadkę, czy jednak uda mu się zapobiec kolejnej tragedii?!

 

Wiele zalet tej powieści można wymieniać. Pierwszą – najważniejszą – intrygę na poziomie Agaty Christie już wymieniłam, inne to, przede wszystkim piękna, czysta polszczyzna jaką posługuje się Autorka, z przyjemnością czyta się tak starannie napisane książki. Intryga, intrygą, ale Autorka przyłożyła się również do opisu realiów historycznych, musiało Ją to kosztować wiele pracy, zbadanie gdzie, jak hodowano poszczególne warzywa, owoce, czy były one dostępne na tych ziemiach, jakie potrawy podawany, jak meblowano domy, można podczas lektury przenieść się  do epoki i poczuć się gościem państwa Tarnowskich.

I najważniejsze – bohaterowie. Uważam za ogromną zaletę, gdy żywię do bohaterów powieści mocne uczucia, gdy zaczynam ich bardzo lubić, lub gdy wkurzają mnie tak, że mam ochotę włożyć rękę w książkę i trzepnąć, jednego czy drugiego po głowie. A w tej powieści mamy całą  panoramę różnych osobowości.

Tadeusz Tarnowski – człowiek pozytywizmu, prawy, honorowy, wzorowy gospodarz, zamożny z piękną żoną, ale niestety nie ma dziedzica i grozi mu iż niebawem tarcza herbowa jego rodu zostaje złamana. Budzi jednoznaczną sympatię

Julia Tranowska – żona Tadeusza, dziwaczka, kojarzyła mi się z Alutką z Rodziny zastępczej, taka niegroźna, zabawna dziwaczka.

Jan Morwaski – tajemniczy detektyw, chociaż większość wydarzeń widzimy jego oczami, znamy jego przemyślenia na temat sprawy, ale o samym Janie wiemy najmniej. Mam nadzieję, że ta książka będzie początkiem serii o zbrodniach, których tajemnice rozwiąże Jan wraz z wiernym druhem kamerdynerem Mateuszem.

Paulina i Wacław – rodzeństwo. Najbardziej irytujące osoby w powieści, ich pojawienie się na horyzoncie groziło zgrzytaniem zębami i rządzą mordu. Pięknie napisane postacie.

Hrabina Helena – hrabina o manierach księżnej krwi, bardzo zmienna i bardzo interesująca.

 

Nie mogłam się od tej książki oderwać. Porównanie do najlepszych powieści Agaty Christie nie jest wydumane, nie jest na wyrost, jest jak najbardziej na miejscu. Mamy podobieństwa do tych słynnych kryminałów Christie, ale nie mamy małpowania, jest tylko inspiracja.

 

To tylko niektórzy spośród tych którzy pojawią się na scenie, nie chcę zdradzać za wiele, bo zabawa w rozwikłanie tej zagadki jest przednia. Na pewno będzie Was korciło, aby zaglądnąć na koniec książki i dowiedzieć się kto zabił, ale bądźcie cierpliwi, zakończenie Was zaskoczy, ciekawa jestem czy zgadniecie kto był mordercą. Ja do ostatniej chwili dałam się Autorce zwodzić. A rozwiązanie czytałam z otwartymi, ze zdziwienia ustami. Trzymająca w napięciu powieść z niesamowitym klimatem. Nie boję się stwierdzenia, że to perełka, wśród polskich kryminałów.

 

Świetna książka!! Naprawdę świetna, niedoceniona powieść, czekam na kolejne z tej serii, chętnie dowiedziałabym się więcej o Janie!!

Piątkowy wieczór

Dobra książka czyni cuda. Ta na zdjęciu skłoniła mnie do sprężenia się i przygotowania lekcji na jutro, abym jak najwcześniej mogła się oddać dalszemu czytaniu.

Przygotowałam sobie dobrą herbatę i udaję się do zaśnieżonej krainy gdzie niejaki Jan i jego wierny sługa Mateusz tropią zbrodniarza, lub zbrodniarkę.


Klimat jak w dobrej powieści Agaty Ch. My Polacy cudze chwalimy, a nie wiemy, ze na polskim rynku, rodzima Autorka wydała, tak wciągającą powieść...


Zostawiam Was... muszę dowiedzieć się kto zabił. A jutro o świcie do pracy...

Macie wolny weekend? Zazdroszczę, troszeczkę, chociaż ja wciąż lubię być belfrem ;)

A z jaką książka planujecie spędzić sobotę i niedzielę? Raczej pośpicie, czy poświęcicie czas na sprawy, na które nie macie czasu w tygodniu?



Ps. Okulary na zdjęciu nie są moje, o ile wzrok mnie nie myli są Rodziciela, który akurat lubi czytać w pobliżu miejsca gdzie robiłam zdjęcia. Jeśli mam  być szczera, wszyscy lubimy tam czytać, ale fotel jest jeden, Nas Trójka, a ja tą walkę zawsze przegrywam....

czwartek, 10 stycznia 2013

Krzyżykowe po(d)stępy

Nie tylko czytam. oglądając stare odcinki Przyjaciół - krzyżykuję.
i chociaż już mnie wykańcza ta Madame, chcę skończyć ją przed końcem zimy. Nim ona mnie wykończy.

Stan robótki na dzień wczorajszy, zdjęta z tamborka, trzy strony wyszyte, czwarta zaawansowana i jest paseczek z piątej. Więc połowa już za mną. 

Często nitkę trzeba zmieniać, haftuję jedną nitką DMC. Kolorów muliny w sumie sześć. Pewnie coś dokupić będę musiała.

Takie zdjęcie z tamborka pomaga. Widzę całość pracy, a Dama jest zaiste piękna i subtelna. Ale wykańczająca  Naprawdę może zmęczyć, więc miewam duże przerwy. 

Zapisałam się na kilka innych SALi, coś mam na drutach rozgrzebane, na szydełku, muszę w końcu skończyć denko do czapki, bo lato mnie zastanie :P
Z czapką dla mnie sprawa nie jest prosta. Od kilku lat chodzę w czarnym berecie do którego jestem przywiązania, również dlatego, że nie wyglądam w nim jak przygłup, tylko jak powstańcza łączniczka. Inne czapki ciężko  na mnie kupić, bo mam ogromny czerep. Naprawdę, już w chwili urodzenia, chociaż wtedy byłam drobnym, malutkim dzieciaczkiem i wcześniakiem(troszkę), miałam największą głowę i obwód klatki, ze wszystkich rówieśników. Klatkę i łeb mam dalej w rozmiarach monstrualnych. no bywa.

Dlatego dziergam tą czapkę z włóczki, z której miałam mieć szalik, ale włoczka mi się skończyła a w sklepie nie mają :(. Będzie więc czapa.

Robótki odprężają, chociaż może szlag trafić. ;) 

Dziś cały dzień upłynął mi na czekaniu na Księdza, na podejmowaniu Księdza, więc zrobiłam sobie teraz kawę i muszę się brać do pracy(weekend pracujący), a moich uczniów zawieść nie mogę... idę walczyć z prawem pracy i decentralizacją administracji. 

środa, 9 stycznia 2013

środowo, bardzo nietypowo, bo mnie poniosło


Wczoraj była rocznica urodzin Kornela Makuszyńskiego, wprawdzie nie byłam fanką Koziołka, ale mam do Pisarza sentyment ogromny. Przede wszystkim na fotografiach jest bardzo podobny do mojego Dziadzia, którego nigdy nie poznałam. No wypisz wymaluj Tata mojej Mamy, dodatkowo napisał „Awanturę o Basię” a moja Mama to Basia :D. Byłam również w muzeum w Zakopanem i chociaż kolonię w górach wspominam niczym kompanię karną, to wizyta w tej czarownej willi, rodzi bardzo miłe skojarzenia.

A jaki to ma związek ze środą? Uznacie mnie za straszną pesymistkę, ale powieści Kornela Makuszyńskiego wiążą się dla mnie z przykrymi, smutnymi przemyśleniami. Owszem wzruszały mnie i bawiły, ale było mi bardzo smutno, gdy patrzyłam na daty w których zostały napisane. Dodawałam lata i uświadamiałam sobie jaki smutny los czeka Basię, Ewę… bo za kilka lat ogarnie ich mrok wojny ich czyste duszyczki zostaną zasnute dymem wojny.

Dlatego gdy skończyłam czytać Szatana z siódmej klasy, wcale nie byłam ubawiona, zastanawiałam się raczej co się stanie z Adasiem i Wandą.
Dlatego nie skupię się na parze, której romans mamy opisany z detalami. Chciałabym Was skłonić do zastanowienia się nad dalszymi losami Wandy i Adasia.
Mamy rok 1937, za dwa lata Adam i Wanda będą cieszyli się ostatnimi beztroskimi wakacjami, może Adaś pojedzie do Bejgoły, a może Wanda  pojedzie z rodziną Adama nad morze? Wątpię czy chłopiec tak prawy jak Adaś w ciągu dwóch lat odmieni swoje uczucia, w tamtych czasach uczucia były starsze. Kobiety tez były mniej płoche, więc sądzę, że i Wandzia będzie dalej czuła mięte do Adasia. Tylko co dalej.
Mamy wrzesień 1939 rok. Wybucha wojna, Adaś jest w Warszawie, Wanda na wileńszczyźnie, gdzie  dokładnie – nie wiemy. A może przezornie Gąsowscy przyjechali do Warszawy do Profesora?  Bo jeśli oddzieli ich Armia Czerwona, to będzie jeszcze mniej różowo, rodzina kułaków i inteligentów.  Nie wiem które założenie będzie lepsze, że zostają na wileńszczyźnie i zakładając że przeżyją przemarsze armii, rzezie to w 1945 będą repatriantami, w bydlęcych wagonach jadącymi na Ziemie Odzyskane. Iwo Gąsowski zostanie pewnie zacznie parać się edukacją, aby wyżyć, pani Ewa będzie prowadziła dom, a Wandzia? Wandzia będzie próbowała odnaleźć Adasia w zawierusze jaka została po wojnie.
Co z Adasiem, również zakładamy, że nie zginął w kampanii wrześniowej, bez wątpienia uczęszczał na tajne komplety, działał w konspiracji, opiekował się rodzeństwem i matką, bo ojciec sto procent poszedł walczyć, może skończył jako bezimienny więzień w którymś z katyńskich dołów? Był honorowym inteligentem…
Więc Adaś z pewnością walczył w powstaniu, mamy nadzieję, że przeżył, potułał się po świecie, po wojnie wrócił do zniszczonego miasta, w pierwszej kolejności musiał odnaleźć matkę i Rodzeństwo, które przestało być pędrakami, ale oczywiście ciągle myślami był przy Wandzi, szalejąc z niepewności co do jej losów.
Tylko jak się otrząsnąć po takiej traumie, po niekończącym się ciągu dramatów, jak normalnie żyć gdy świat który się znało usuwał się spod stóp? Czy można normalnie żyć? Kochać? Śmiać się? Dla mnie to nie do pomyślenia, ale przykład pokolenia Kolumbów pokazuje, że jednak dało się.
Jeśli Adaś i Wanda przeżyli wojnę, wierzę że byli razem, że do 89 toczyli cichą walkę w imię wpojonych im ideałów, ich życie nie było pasmem sukcesów, ale cichą, codzienną walką, jak pozytywistów sto lat wcześniej.
Jeśli przeżyli…

A co Wy myślicie na temat dalszych losów bohaterów Makuszyńskiego? Zastanawialiście się nad tym? Czy tylko ja mam tylko takie złe podejście?

Muffiny marchewkowe

Szukałam przepisu na muffiny marchewkowe. Kupiliśmy wór marchwi i chciałam wreszcie sama zrobić jakieś pyszne ciasto. A muffiny uwielbiam. Są efektowne, proste i pyszne.
Znalazłam przepis na tym blogu 
Przystąpiłam do tarcia marcheki, tarłam, tarłam. Później wsypałam do miski składniki i postąpiłam według przepisu. Po dodaniu marchewki przeżyłam chwilę grozy. Byłam pewna, że nie da się tego połączyć na w miarę gładką maskę. Ale kilka energicznych ruchów łyżką i miałam, niezbyt apetyczną - takie są fakty, masę. Wylałam do formy na muffiny, wyłożoną silikonowymi foremkami. Zaczęłam piec.

Teraz jestem ciekawa czy przetrwa coś do jutra. Są pyszne.

Składniki:
- 1 i 1/2 szkl mąki  - 1 łyżeczka sody
- nie cała łyżeczka soli
 - 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 szkl cukru
 - 3 jajka
- 3/4 szkl oleju
- 4 duże marchewki starte na grubych oczkach
 Składniki sypkie umieszczamy w misce, dodajemy jajka, olej i marchewkę, następnie mieszamy wszystko łyżką. Nakładamy ciasto do foremek muffinkowych. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 25 minut.


Przyznacie, że przepis jest banalnie prosty i nie wymaga użycia wyszukanych składników. Wszystko co potrzeba jest na pewno w każdej kuchni.


Bardzo subtelnie czuć cynamon. Chociaż nie jestem jego zwolenniczką w innym połączeniu niż szarlotka, tutaj bardzo mi zasmakował

wtorek, 8 stycznia 2013

Audeo - promocja

Napisano do mnie z pytaniem, czy nie udostępniłabym tej informacji. 

portal Audeo udostępnił za free audiobooka "Sherlock Holmes. Pies Baskervillów".
To fajny pomysł, zeby spróbowac, czy audiobooki to coś dla Was, ja jestem ich zwolenniczką. Zaraz z pól godziny posłucham Hobbita do wyszywania.

Macie teraz okazję, aby za darmo, pobrać legalnego audiobooka :)

https://www.facebook.com/audeo.polska/posts/527432560608701


Już ponad 200 osób skorzystało. Pora na CIEBIE :D

poniedziałek, 7 stycznia 2013

"Nowy początek" - Jill Barnett

Żegnaj - to słowo najtrudniejsze ze wszystkich... Po długim i szczęśliwym małżeństwie, śmierć męża March Cantrell pozostawia w jej życiu ogromną wyrwę. March ma co prawda rodzinę, na którą może liczyć. Ale upływające miesiące ujawniają konflikt między jej synami, najmłodsze dziecko wylatuje z gniazda rodzinnego, a zbuntowana córka spotyka się ze znacznie starszym od niej mężczyzną. Żeby załagodzić rozdźwięki w rodzinie, Cantrellowie postanawiają spędzić święta Bożego Narodzenia w górach nad jeziorem Tahoe. W czasie burzy March utknęła w jednym miejscu z obcym mężczyzną, Rio Paxtonem - i dała się zauroczyć charyzmatycznej osobowości. Wiele tygodni później March wróciła nad Tahoe, gdzie nieoczekiwanie Rio do niej dołączył. To, co zaczęło się jako przypadkowe spotkanie dwojga samotnych ludzi, staje się czymś znacznie więcej. Dzieci uważają, że straciła rozum - ale March zastanawia się czy nie jest to po prostu nowy początek, na który czekała... Pełna wzruszeń, krzepiąca na duchu opowieść o miłości i stracie, rodzinie i przeznaczeniu, dla fanów Nory Roberts i Maeve Binchy


Książkę zaczęłam czytać prawie równo miesiąc temu. Od kiedy zobaczyłam jej okładkę, kusiła mnie. Miała takie przyjazne, zimowe kolory. Kojarzyła się z zimą, ale i ciepłą herbatą, ciepłem, bezpieczeństwem i miłością. Spodziewałam się bardzo poruszającej książki.
Tymczasem, książka mnie nie porwała, dlatego ją odłożyłam. Czytało się, od początku, dobrze, ale bez porywu. Wróciłam do niej znowu w sobotę, zaczęłam czytać zmęczona i zmarznięta. Podczas lektury w sobotę i w niedzielę, raz po raz, zasypiałam. Takie zachowanie można po części tłumaczyć ogromnym zmęczeniem, ale duża zasługa w tym była, tego iż książka po prostu mnie nie zaczarowała. W książce opisano historię March i Mickeya, którzy zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Ich znajomość ma początek w burzliwych latach sześćdziesiątych. Wiadomość o ciąży przyspiesza ich decyzję o ślubie, z niewielkimi pieniędzmi, ogromną miłością, świetnymi pomysłami, zaczynają wspólne życie. Rodzina im się stopniowo powiększa, miłość March i Mickeya nie ustaje, a nowatorski pomysł mężczyzny przyniósł im fortunę. Wbrew stereotypom, duże pieniądze nie zmieniły ich związku, Mickey pamięta, ze ten sukces, jest również zasługą jego żony, która w odpowiedni m momencie zmotywowała go do realizacji marzeń i  przejścia od snucia fantazji do wprowadzania ich w życie. Ich życie sprawia wrażenie idealnego, są jeszcze młodzi, piękni, mają zdrową szczęśliwą rodzinę, oczywiście  mamy drobne problemy, zmartwienia, troski i kryzysy, ale In tenere ich życie jest spełnieniem marzeń.
Niestety, pewnego dnia ma miejsce tragedia z rodzaju tych, które wywracają życie do góry nogami. Mickey ginie w wypadku. Świat March obraca się w perzynę.  Czy jeszcze młoda kobieta ma szanse na miłość? Najpierw musi uporać się z żałobą, która jest emanacją jej bezbrzeżnego  smutku i otępienia.


Bez wątpienia fabuła miała ogromny potencjał, ale według mnie mogła być o wiele lepsza. Nie jest zła, ma poruszające momenty, wprawdzie ja się nie popłakałam, ale książka zawiera sporo opisów, takiego rodzinnego ciepła, że człowiekowi robi się lepiej na duszy. Intuicyjnie czułam, że jest to powieść dobra na okres Świąteczny. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania nie do końca zostały one spełnione. Spodziewałam się, że książka wywoła u mnie większe emocje. Tymczasem czytało mi się dobrze, ale monotonnie, nie wczułam się w sytuację bohaterki, nawet nie chciałam, o wiele bardziej obchodziły mnie losy jej dzieci.  Szkoda, że te watki również potraktowano nieco po macoszemu.
Tak jak wspomniałam ta książka miała ogromny potencjał, natomiast Autorka przeleciała po wielu tematach, jak spikerka w zapowiedzi wiadomości. Musnęła, ledwo, powierzchownie wiele tematów. Szkoda.
Książka jest jednak dobrym czytadłem, spełni swoje zadanie, jako powieść która ma oderwać myśli od przykrych wspomnień, na przykład.  Tłumacz się przyłożył do pracy, miejscami jest może zbyt dosłownie przełożone.  Bardzo ładnie opisana historia małżeństwa i rodziny, zbudowanej na miłości, ilustracja powiedzenia, że zgoda buduje. Lekka, przyjemna książka, z gatunku tych, które nie zmęczą, a sprawią, że polegiwanie w łóżku będzie beztroskie i miłe.

Jak już wspomniałam, mnie książka nie porwała, ale nie wyrywałabym się ze stwierdzeniem, że jest to zła książka.  Wydaje mi się, że jest to czytadło, na leniwe popołudnia i nic więcej.

niedziela, 6 stycznia 2013

"Szopka" - Zośka Papużanka

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią.

Prawie tydzień temu przeczytałam „Szopkę” do dziś nie mogłam się zebrać do opisania moich wrażeń. Postanowiłam, jednak że dziś i nie ma ze boli! Bałam się tej książki, bo objętościowo – mizerota, a recenzje do tej  pory były super entuzjastyczne.

Trudno napisać o czym jest ta książka, żeby nie napisać za dużo, jak znaleźć złoty środek. „Szopka” opowiada o tradycyjnej polskiej rodzinie. Sapienti sat. Pomyślicie, oh jakie to odkrywcze, bo o jakiej rodzinie ma opowiadać, skoro pisze ją Polka. Mamy zatrzęsienie opowieści o polskim życiu, atakuje nas nie tylko z książek, ale i z telewizji. Tylko, że zwykle dostajemy cukierkowy bełkot polany różowym lukrem. Ciężko znaleźć książkę, film, serial, który pokazałby polską rodzinę realistycznie, takie coś pomiędzy Światem według Kipeskich, a M jak miłość. Ja i Ty – żyjemy w takich rodzinach, mniej lub bardziej uosabiamy cechy bohaterów „Szopki”, ich wady i zalety. Cieszę się, że ktoś pochylił się nad normalnością, bez zbędnego lukru, ale i bez groteski. Bezimienni bohaterowie w których rozpoznany ciotkę,, czy sąsiada. Przy całej ponadczasowości tematu, bardzo nowocześnie napisana książka.
Z powodu objętości czyta się szybko, ale przecież nie chodzi o maraton, a o wrażenia. Ja ze swoją opinią mam problem, przeczytałam szybko, doceniłam, ale nie mogę jednoznacznie napisać, że jestem zachwycona, ta książka mnie nie zachwyciła, brakło tego czegoś… sama nie wiem czego, być może miałam za wysokie oczekiwania.
A w tej książce znajdziecie i to mogę gwarantować, wszystko czego smakosz literek może chcieć. Mamy odpowiedzialne podejście do tematu, autorka wykazuje się doskonałą znajomością tematu, posługuje się świetnym językiem, a Jej narracja jest świetna. Owszem – są chwile, gdy czytelnik może potrzebować czasu, na zorientowanie się czyimi oczami patrzy, ale są to drobne utrudnienia, jak na debiut,  jest to książka doskonała. Można się w niej zatopić, ciężko się oderwać, więc zaletą jest, w pewnym sensie, niewielka objętość, nie zarwiemy nocy. To bardzo udany debiut, Autorka pokazała, że ma ogromny potencjał, jeśli debiutując już dała się poznać jako wirtuoz pióra, z niecierpliwością czekam na kolejną powieść.

sobota, 5 stycznia 2013

"Pół życia' - Jodi Picoult

Najnowsza powieść autorki międzynarodowych bestsellerów! Picoult po mistrzowsku zgłębia naturę rodziny: miłość oraz siłę – i cenę, jaką czasem trzeba za nie zapłacić. Luke Warren jest badaczem wilków. Pisze o nich, studiuje ich zachowania, a kiedyś nawet z nimi zamieszkał. Pod wieloma względami są mu bliższe niż własna rodzina, z którą właściwie nie ma kontaktu, odkąd żona go rzuciła, a syn Edward wyjechał. Niespodziewanie Luke zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, a wraz z nim siostra Edwarda, Cara. Nagle wszystko się zmienia: Edward musi wrócić do domu, który opuścił przed laty, i razem z siostrą podjąć decyzję co do leczenia ojca. Nie ma łatwych odpowiedzi, za to pojawiają się pytania: jakie tajemnice skrywa przed sobą rodzeństwo? Co stoi za pragnieniem, by pozwolić ojcu umrzeć… lub utrzymać go przy życiu za wszelką cenę? Czego życzyłby sobie sam Luke? I przede wszystkim, na ile zapomnieli to, o czym zawsze pamięta wilk: że członkowie stada potrzebują siebie nawzajem, a przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą?


 Zaczytałam się w tej książce, chociaż miałam obawy. Wiedziałam, że ją kupię, ale wahałam się. Opis  nie do końca mnie przekonywał. Bałam się, że Jodi już przebrzmiała. Nawet gdy ją kupiłam, chwilę poczekała. A gdy wreszcie rozpoczęłam lekturę, nie mogłam się oderwać, gdyby nie konieczność pobudki o świcie… przeczytałabym w jedną noc. A książka jest warta zarwanej nocy. Są sprzeczne emocje, są łzy. Może nie tak wielkie napięcie do jakiego przyzwyczaiła nas Picoult, ale to dobra książka.


Autorka znowu sięgnęła po swój schemat, skumulowała w tej książce dramat rodzinny, sporność, sprawę w sądzie  i inną kulturę, tu akurat mamy wilki, zwierzęta mające złą sławę, ale niezmienni intrygujące kolejne pokolenia, ludzi, badaczy. Badaczekm wilków jest Luke, jego pierwowzorem jest prawdziwa postać opisana w książce „Żyjąc z wilka”. Swego czasu byłam zachwycona tą ksiażką, opisy zwierząt, ich zachowań, konfrontacji „człowieczeństwa” z „dzikością” zwierzęcia, były niezwykle zajmujące. Nie inaczej jest z odpowiednimi fragmentami w „Pół życia”, owszem,  gdy czytało się „Żyjąc z wilkami” ma się wrażenie powtarzalności, ale nie jest to męczące, to raczej przypomnienie. Luke wilkom podporządkował całe swoje życie, kosztem rodziny, żony, odszedł dobrowolnie od cywilizacji, aby poznać życie dzikich, wolnych wilków, zostawił tam duszę, skutkiem tego nie mógł w pełni wrócić do normalnego życia. Odeszła od niego żona, w wyniku kłótni syn uciekł do Tajlandii. Została z nim jego córka Cara, która pomagała mu przy wilkach. Niestety odbierając córkę z imprezy, podczas drogi powrotnej dochodzi do wypadku. Cara i Luke trafiają do szpitala, o ile dziewczyna ma „tylko” powierzchowne obrażenia i będzie musiała trochę pomęczyć się z temblakiem, o tyle Luke jest w stanie bardzo ciężki. Lekarze podejrzewają, że na zawsze pozostanie w stanie wegetatywnym. Wiele wskazuje na to, że człowiek, który ukochał życie, naturę i wilki nie chciałby być sztucznie podtrzymywany przy życiu, najprawdopodobniej chciał być dawcą. Pojawia się dylemat, podtrzymywać, czy pozwolić się męczyć, aż śmierć przyniesie wybawienie od tej degrengolady. Rodzina po wielu latach znowu razem, ma podzielone zdania. Bez interwencji sądu się nie obędzie, dodatkowo wychodzą na jaw dodatkowe, dosyć kluczowe informacje, piętrzą się konflikty interesów. Picoult w bardzo dobrym wydaniu!

Jak wspomniałam, książkę czytałam z ogromną ciekawością, dałam się totalnie porwać opowieści. Mamy tutaj, jak to bywa u Picoult dylemat, każda ze stron ma trochę racji, ale które wyjście jest słuszne? Nie ma opcji – wilk syty i owca cała. Zapewne i Wy zaangażujecie się w roztrząsanie tego dylematu, może nie tak spektakularnego, może bez typowych dla Picoult dramatycznych i niespodziewanych zwrotów akcji, ale jednak dylematu poważnego. Wierny czytelnik odnajdzie podobieństwa do kilku innych powieści tej Autorki, ale i tak znając skłonność Jodi do zaskakiwana czytelnika, będzie niepewny zakończenia.

Cieszę się, że moje obawy dotyczące tej książki były bezzasadne, cieszę się że wciąż jej książki mogę wciąż kupować w ciemno, mimo kilku wpadek, książek które porwały mnie w mniejszym stopniu. Nie zaliczyłabym może tej książki do tych najlepszych w jej dorobku, ale bezwzględnie jest to dobra ksiażka. Czyta się ją szybko i po zakończeniu lektury pozostaje w pamięci i w myślach. 

piątek, 4 stycznia 2013

"Krótka historia geniuszy" - Bill Bryson

Nauka, wielkie odkrycia i ludzie, którzy patrzyli dalej i widzieli więcej. John D. Barrow („Pi razy drzwi”, „Księga nieskończoności”, „Kres możliwości”, „Księga wszechświatów”), Paul Davies („Kosmiczna wygrana”, „Czas”), Richard Dawkins („Samolubny gen”), Richard Holmes („Wiek cudów”), Martin Rees („Przed początkiem”, „Nasz kosmiczny dom”), Ian Stewart („Dlaczego prawda jest piękna”, „Stąd do nieskończoności”) – to tylko niektórzy spośród wyśmienitych autorów, którzy wnieśli wkład do projektu „Krótka historia geniuszy” Billa Brysona. Wyjątkowa książka, prezentująca najwybitniejsze postacie i osiągnięcia, kształtujące rozwój nauki na przestrzeni ostatnich 350 lat, skupia się na barwnej historii Towarzystwa Królewskiego. Dzieje wielkich odkryć przeplatają się tu z zabawnymi historiami, absurdalnymi hipotezami i niezwykłymi eksperymentami, które do dziś mogą budzić przerażenie. W 1660 roku dwunastu ludzi powołało do życia Towarzystwo Królewskie, którego zadaniem było zdobywanie wiedzy eksperymentalnej. Badali dziwne doniesienia o ogniu pojawiającym się na morzu, dymiących jeziorach na Islandii i jamach, które miały ponoć wyrzucać, wrzucane do nich kamienie. Próbowali dociekać, czy minerały powstają z „podziemnych soków, przepływających przez żyły Ziemi”, czy też może istnieją od stworzenia świata. Bez litości kroili psy, koty, kurczęta, myszy, szczury i ryby. Przetoczyli także człowiekowi krew owcy. Pod koniec 1671 roku członkowie Towarzystwa Królewskiego po raz pierwszy usłyszeli o młodym człowieku z Lincolnshire, Isaacu Newtonie, który wynalazł teleskop nowego typu, co najmniej dziesięciokrotnie mocniejszy od istniejących dotychczas. Dwa lata później teleskop dotarł do Londynu. Jak się przekonali członkowie, był to nie tylko poważny krok naprzód w rozwoju nauki, ale także technika mająca zastosowanie wojskowe. Wkrótce wybrali Newtona na członka, chociaż żaden z nich jeszcze go nie poznał.


Może wiecie, może nie lubię biografię. I lubię czytać o historii odkryc, historii nauki. Lubię dowiadywać się jak ludzie dochodzili do tego, co my mamy za pewnik. Dlatego zainteresowała mnie „Krótka historia geniuszy”. Wbrew pozorom nie dlatego, że spodziewałam się, że ktoś napisał moją biografię. Za wcześnie na to : P Jeszcze blurb utwierdzał mnie w przekonaniu, że to może być to, czego się spodziewałam, ale już początek książki rozwiał moje nadzieje. To nie są biografie zebrane w jedną księgę, ale czy to, że coś nie spełnia naszych nadziei, oznacza, że jest złe? Oczywiście, że nie.

Książka jest poświęcona Towarzystwu Królewskiemu – Royal Society, organizacji skupiającej wybitnych naukowców, może się poszczycić najdłuższą historię oraz tym, że jako jedno z nielicznych, dawało szansę tym, którzy w swoich czasach byli uważani za szaleńców, porywających się z motyką na księżyc. W czasach pełnych ksenofobii i nacjonalizmu nie zamykało się na obcokrajowców, w swoich szeregach ma i miało wybitnych naukowców, którzy zmienili nasze postrzeganie świata.
„Krótka historia geniuszy” to wbrew pozorom nie jest biografia jej poszczególnych członków, to podzielona na rozdziały historia, ludzkiego geniuszy, odkryć które stały się podwalinami nowych dziedzin. Ja sobie lekturę dawkowałam, nie jestem hiper inteligentna i na dodatek jestem humanistką, która przez sporą część edukacji była na bakier z taką fizyką. Aby się umysłowo nie przemęczyć czytałam sobie po rozdziale i dowiadywałam się masy ciekawych rzeczy. To nie jest książka banalna, ale nie jest też łatwa zmusza do wysiłku, wymaga skupienia. To nie jest książka do czytania w komunikacji miejskiej(nie tylko ze względu na rozmiar).

Według mnie to fajny pomysł na prezent dla osób lubiących naukowe ciekawostki i oryginalne książki, bowiem ta wydania jest bardzo starannie, twarda oprawa(i słuszna waga, predestynują książkę do bycia potencjalnym narzędziem zbrodni), świetny papier, klimatyczne ryciny i artykuły osób, które są merytorycznie przygotowane do napisania danego felietonu.
Gdyby więcej książek było tak wydanych. Byłoby pięknie.
Polecam na długie zimowe wieczory. Nie wzruszycie się, nie pośmiejecie, ale wielu rzeczy się dowiecie.

czwartek, 3 stycznia 2013

"Rok don Camilla" - Giovannino Guareschi

Ta książka ma trzech głównych bohaterów. Don Camillo to wiejski proboszcz z Niziny Padańskiej, człowiek o wielkim sercu i trochę przyciężkiej pięści, stosujący dość oryginalne metody ewangelizacji swoich owieczek, z których duża część to komuniści. Prowadzi on nieustanną wojnę z wójtem Peppone, lokalnym przywódcą "czerwonych", równie jak ksiądz nieustępliwym i porywczym. Nad sporami tych wrogów, którzy są jednocześnie na swój sposób przyjaciółmi, czuwa - z łagodnym uśmiechem - Chrystus Ukrzyżowany z głównego ołtarza miejscowego kościoła. Spośród czterech pór roku najwięcej emocji budzi wiosna wraz ze zwyczajnymi o tej porze powodziami i zdarzającymi się co pięć lat lokalnymi wyborami do władz samorządowych. Zacięta rywalizacja między miejscowym proboszczem a komunistycznym wójtem zamienia się jednak czasem we współpracę, gdy naprawdę chodzi o dobro lokalnej społeczności.



Moją przygodę z Don Camillo z Niziny Padańskiej rozpoczęłam kilka lat temu. Od pierwszego tomu, zakochałam się w tych opowiadaniach, co mnie zaskoczyło, bo opowiadania to nie jest to co lubię najbardziej. Dodatkowo opowiadania mają bawić, a jak być może już wiecie, ja rzadko śmieję się podczas czytania. Książki o Don Camillo są jednymi z  nielicznych, które przyprawiają mnie o wybuchy śmiechu i wyciskają łzy, ale rozbawienia. Nasz kraj też ulega zapateryzmowi, modne są nastroje antyklerykalne, religia, czytanie o księżach jest przejawem dewocji, za które dostaje się metkę mohera. Mieszkam na wsi, wiec mody dochodzą tu z opóźnieniem, no i ja jednak cenię wyżej dobrą lekturę niż bycie trendy. Kompletowałam serie o Don Camillo, chociaż łatwo nie było, Wydawca rzucił kilka książeczek na rynek, bez jakiejś kampanii reklamowej, chyba liczył, że to wznowienie samo się sprzeda. Mam nadzieję, że tak będzie, bo byłoby szkoda, gdyby tak sympatyczne opowiastki zaginęły z powodu kiepskiego marketingu.

Zastanawiałam się do czego porównać tą serię, do naszego Rancza, do Księdza Rafała, do trylogii o Samych Swoich, każde to porównanie będzie po trosze prawdziwe, bo cząstkę serialu, książek, filmu można odnaleźć w opowieści o przygodach czerwonego wójta i plebana. Rzecz dzieje się we Włoszech, na Nizinie padańskiej, w miasteczku żyje sobie Don Camillo, ksiądz o gołębim sercu i pięści niedźwiedzia grizzli, próbuje On wprowadzać prawa boże, kierując się wiarą i nakazami religii, ale jednocześnie musi walczyć z wójtem, przywódcą czerwonych, Pepponem. Peppone wierzy w ideały komunizmu i próbuje od swojej rodzinnej wsi, wprowadzić raj na ziemi w wersji sowieckiej.  A jako, że Sowieci z definicji są antyklerykalni, Peppone wieszcząc bliski dzień odwetu proletariatu, wróży okrutny koniec sługom Watykanu i Ameryki. Macie rację z tego może wyniknąć tylko wojna.
Ale to nie jest opowieść o ślepej nienawiści, dlatego użyłam porównania do naszych Samych swoich, tam mimo pozornych antagonizmów mamy głęboką przyjaźń, lojalność ponad wszystko, takie typowe „kto się czubi, ten się lubi”. To pełne ciepła opowiastki, które każdego rozbawią do łez, komedie sytuacyjne ilustrujące powiedzenie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Za każdym razem, gdy Don Camillo chce spłatać figla Pepponowi, okazuje się że to on staje się ofiarą, gdy Pepone uderza kijem, dostaje pałą. I tak w kółko, ale bez monotonii.
Ta książka „Rok Don Cammillo” była pierwotnie wydana w czterech tomach, na każdą porę roku przypadał jeden tom, teraz wszystko wydano w jednym i mamy średniej objętości książeczkę z ilustracjami autora. Nie jest to książka adresowana do adresata o konkretny poglądach, czy wyznaniu, Autor nie agituje, ani nie popycha w stronę określonej partii politycznej, ani grupy wyznaniowej. Moim zdaniem, bez względu na wyznanie, bez względu na sympatie polityczne, każdy będzie dobrze się bawił, czytając o listach do Stalina, o listach do Jezusa o dryfie na zerwanym moście, ubawi go jak Don Camillo ukrywał wójta, a także wiele, wiele innych historyjek.

Mam nadzieję, że uda mi się namówić Was na zapoznanie się z serią książeczek opowiadającej o życiu na Nizinie Padanskiej w połowie ubiegłego wieku, gdzie mimo upływu kilku lat od zakończenia wojny światowej, wciąż toczyły się, kto wie czy nie groźniejsze walki, o wpływy.
Moim zdaniem doskonały sposób na odprężenie się po ciężkim dni. Nie czytać w miejscach publicznych!!


A jako, że ta książka jest częścią cyklu o przygodach Peppone i don Camillo niech wypełni 1/3 wyzwania styczniowej trójki e-pik


środa, 2 stycznia 2013

Pierwszy raz w tym roku


Pierwsza środa Nowego Roku. A ja nadal kontynuuję moje miłosne wywody. Wprawdzie ostatnio z romansami mi nie podłodze, ale to musi się zmieni. Haftując przypomniałam sobie świetny polski serial „Noce i dnie”, który jest dowodem, że kiedyś w Polsce kręcono naprawdę dobre adaptacje książek. Książkę znam i bardzo cenie, a serial  zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Za moich czasów ta książka nie była w kanonie lektur szkolnych, ale przeczytałam ją jeszcze w gimnazjum. I chociaż jest typową książką opowiadającą o życiu pod zaborami, ze sporą dawką martyrologii, to odłączając nawet części dydaktyczne, to po prostu bardzo dobra powieść, którą w tym miejscu polecam.


Barbara i Bogumił Niechcicowie.
Jedna z ciekawszych par w polskiej literaturze. On ideał faceta, ona – najbardziej irytująca kobieta. Życie z taką Barbarą(świetnie zagraną przez Jadwigę Barańską) to jeden wielki horror, a Bogumił jest u bram nieba, tylko dlatego, że ona jest obok. Czy to nie jest prawdziwa miłość? Chociaż rodząca się w bólach?
Barbara to taka nasza Scarlett O`Hara, jako panienka ma spore powodzenie, zakochuje się – wszystko wskazuje na to, że z wzajemnością – w Józefie Tolibowskim, który dla niej brodzi w stawie, aby narwać jej nenufarów, która to scena jest już na stałe obecna w katalogu każdej romantyczki. Niestety Barbara nie jest zamożna, a Tolibowski żeni się z panną posażną. Serce Barbary, a przede wszystkim jej duma są złamane. Prawdopodobnie to duma pcha ją w małżeństwo z prostym, również niezamożnym Bogumiłem. Bogumił jest niemalże chłopem, jego zainteresowania koncentrują się wokół uprawy roli, do pieniędzy nie przykłada wagi. Dla Barbary to mezalians, ale woli Bogumiła niż staropanieństwo. Nie może znieść, że ktoś będzie na nią patrzał z politowaniem. Wychodzi za mąż za Bogumiła i razem z nim przenosi się na zapadłą wieś.
Książka opowiada o codziennym życiu, troskach, małych radościach. Nie chcę się skupiać na fabule powieści, bo to powieść rzeka, chyba każde z Nas w tej powieści znajdzie cząstkę siebie.
Mi najbardziej się rozchodzi o parę bohaterów. .. Strasznie mi żal Bogumiła. Kocha on tą Basię, miłością wierną i cierpliwą, w miarę możliwości pragnie jej nieba przychylić, ale zawsze dostaje po głowie, wodospad pretensji i żalów jakie na niego spadają, normalnego i przeciętnego człowieka przyprawiłyby o silną depresję. Tymczasem Bogumił nic! Raz się potyka, w mojej opinii nie rozgrzesza go postawa żony, ale między Bogiem a prawdą trudno mu się dziwić. Chciałabym wierzyć, że Bogumił był pewny miłości żony, bo odejście z tego świata ze świadomością bycia niekochanym jest bardzo smutne. Zastanawiam się czy Bogumił w dzisiejszych czasach zostawiłby Barbarę, czy rozwiódłby się z nią licząc że pojmie co straciła?  Barbara bowiem dostrzega dopiero zalety  jakiegoś stanu rzeczy gdy ten się zmieni.
Barbara…  kto nie ma w uszach jej filmowego okrzyku „Bogumił”, jak już pisałam, jest okropnie irytująca. Nie może się wiecznie zdecydować, wiecznie płacze za księżycem, wydaje jej się że cały świat zmówił się, aby uczynić ją nieszczęśliwą, że byłaby szczęśliwa, tylko… no właśnie, nie dostrzega, że głównym problemem jest jej podejście. Pielęgnuje miłość do Tolibowskiego niczym relikwie, wciąż rozważa, jak bardzo byłaby szczęśliwa przy jego boku, wybudowała sobie piękny pomnik tej nieszczęśliwej miłości, pomnik idealnego bohatera romantycznego, pomnik z barokowymi ozdobami, ale pusty w środku.
Strasznie mnie irytują takie kobiety, które nie wiedzą czego chcą i zawsze znajdą powód, aby narzekać, może dlatego, że nasze wady denerwują nas u innych :P
Jeśli Barbara uświadomiła sobie jaki skarb miała pod dachem, to po odejściu Bogumiła, co bardzo dla niej typowe. I bardzo mnie to wkurza..

wtorek, 1 stycznia 2013

grudzień nam zaginął


Co roku ten sam problem. W gąszczu rocznego podsumowania, umyka podsumowanie grudnia. Toteż postanowiłam nadrobić i pogwizdując jeden z moich ukochanych utworów(Marsz Radeckiego), po oglądnięciu Koncertu Noworocznego, pragnę podzielić się z Wami refleksjami czytelniczymi z miesiąca grudnia.
W grudniu moje życie toczyło się wokół wypieków i książek. Niestety w tym miesiącu będę musiała spauzować, muszę prace semestralne posprawdzać i parę rzeczy w kierunku mej edukacji uczynić…
Przeczytałam 19 książek, bo ostatnia książka 2012, tzn ostatnia zaczęta i skończona w 2012 „Szopka” czeka na recenzję. Miałam wczoraj napisać, ale Tata wrócił z sanatorium, a nasz telewizor szwankował, więc musiałam jechać z Nim, wybrać nowy i zaadaptować go w domu. Nie wiem dlaczego takie rozrywki przypadają mnie. Ja najmniej telewizji oglądam ;/
19 książek, i to w odcieniach czarnych i białych(ciekawe czy zaważył na tym „Cyrk Nocy” który w takich kolorach miał okładkę, a był I recenzją grudnia). Książki, albo mnie zachwycały, albo zawodziły. Albo nie mogłam się od nich oderwać, albo ucinałam sobie drzemkę, podczas lektury. Albo połykałam książkę w mgnieniu oka, albo męczyłam ją przez eony. I największym zawodem była mi nowa książka Szymona Hołowni. Nie była to najgorsza książka jaką czytałam w grudniu, ale najbardziej mnie zawiodła. Wysoko była zawieszona poprzeczka, ale i zawód był ogromny.  Bardzo zawiodły mnie „I Damy II RP”, pisałam o tym niedawno. A co zachwyciło? „Niezwykle kobiety Romanowów”, jako genialna opozycja do Dam,  książką którą wciąż przeżywam jest „Bóg nigdy nie mruga”. Grudzień był dobrym miesiącem jeśli chodzi o czytanie. Szkoda, że tak wiele innych rzeczy zaniedbałam. Mam nadzieję, ze to nadrobię wszystko.


Mam nadzieję, że kac Was nie męczy?
Ja wzięłam się za wyplatanie bransoletek kumihimo i wyplatałam oglądając bliskie memu sercu programy w  TV, teraz zaś wracam już do książek, a więc „Rok Don Camillo” cudowna książka!


Dziękuję Wam za słowa uznania i życzenia pod poprzednią notką. Mam nadzieję, że ślę do Was ciepłe myśli z życzeniami wszelkiej pomyślności, a w klimat Nowego Roku niech Was wprowadzi jeden z moich ulubionych dyrygentów w koncercie z 2011




Czy u Was ciągle tak petardy strzelają? Kot ma to w nosie, ale pies mało mi ze skóry nie wyskoczy... Musi tak grzmiały armaty pod Borodino. Bo reduta Ordona(co sześć tylko miała harmat) to bida z nędzą przy tym co mam za oknem...

Front mam we wsi czy jak?

Według Wydawnictw

Czarna Owca (16) Dom Wydawniczy Rebis (12) Replika (2) Wydawnictwo Psychoskok (2) Wydawnictwo Agora (25) Wydawnictwo Aktywa (2) Wydawnictwo Albatros (24) Wydawnictwo Bellona (6) Wydawnictwo Bukowy Las (5) Wydawnictwo Czarna Owca (24) Wydawnictwo Czarne (65) Wydawnictwo Czerwone i Czarne (1) Wydawnictwo Czwarta Strona (45) Wydawnictwo Czytelnik (3) Wydawnictwo Dobra Literatura (1) Wydawnictwo Dolnośląskie (13) Wydawnictwo Dowody na Istnienie (7) Wydawnictwo Dragon (4) Wydawnictwo Edipresse Książki (16) Wydawnictwo Erica (1) Wydawnictwo Esprit (2) Wydawnictwo Feeria (1) Wydawnictwo Filia (36) Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" (1) Wydawnictwo Hachette (2) Wydawnictwo Harper Collins (16) Wydawnictwo Insignis (18) Wydawnictwo Iskry (12) Wydawnictwo J. Przeworskiego (1) Wydawnictwo Jaguar (17) Wydawnictwo JanKa (2) Wydawnictwo Kobiece (92) Wydawnictwo Książnica (21) Wydawnictwo Kwiaty Orientu (2) Wydawnictwo Lira (20) Wydawnictwo Literackie (57) Wydawnictwo MAG (1) Wydawnictwo Manufaktura Tekstów (1) Wydawnictwo Marginesy (109) Wydawnictwo Media Rodzina (18) Wydawnictwo Mg (30) Wydawnictwo Muza (70) Wydawnictwo Młodzieżówka (1) Wydawnictwo Nasza Księgarnia (4) Wydawnictwo Noir Sur Blanc (9) Wydawnictwo Nova Res (10) Wydawnictwo Nowa Proza (1) Wydawnictwo Otwarte (43) Wydawnictwo PWN (3) Wydawnictwo Pascal (31) Wydawnictwo Planeta (1) Wydawnictwo Poradnia K (6) Wydawnictwo Poznańskie (45) Wydawnictwo Prozami (1) Wydawnictwo Prószyński (95) Wydawnictwo Replika (41) Wydawnictwo SQN (16) Wydawnictwo Sic! (3) Wydawnictwo Smak Słowa (3) Wydawnictwo Sonia Draga (5) Wydawnictwo Szara Godzina (9) Wydawnictwo Szelest (1) Wydawnictwo Szósty Zmysł (7) Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (10) Wydawnictwo Uroboros (7) Wydawnictwo Vesper (2) Wydawnictwo W.A.B (67) Wydawnictwo WAM (6) Wydawnictwo WM (1) Wydawnictwo WasPos (3) Wydawnictwo Wielka litera (5) Wydawnictwo YA (3) Wydawnictwo Young (10) Wydawnictwo Znak (176) Wydawnictwo Zwierciadło (4) Wydawnictwo Zysk i s-ka (86) Wydawnictwo superNOWA (3) Wydawnictwo Świat Książki (33) Wydawnictwo Święty Wojciech (2) wydawnictwo Stara Szkoła (3)

Categories

2016 przeczytane (259) 2019 czytam (263) 2020 (216) 2020 trup (6) 2021 (155) 2021trup (21) 2022 lektury (137) 2023 czytam (137) 2023 trup (31) 2025 lektury (172) 52 filmy w 2014 (22) 52 filmy w 2015 (6) Angielski ogród (8) Cmentarz Zapomnianych Książek (2) Euro 2012 (4) Mundial RPA (1) Real Madryt (3) akcje (27) amor vincit omnia (10) audiobook (16) autobiografia (16) biografia (122) bolly (9) candy (2) czytam przeleżałe trupy z półek (273) czytane 2018 (244) dzienniki (5) fantastyka (20) felietony (6) historia (80) kkd (4) klasyka (48) klasyka literatury popularnej (24) kolorowe czytanie (4) komedia (1) koty (5) kryminał (164) kucharzę (53) listy (1) literatura na peryferiach (4) muzycznie (47) naturalnie (2) nie samą książką (141) oglądnęłam (189) ogrodowo (5) oscarowe wyzwanie (2) pachnące (129) planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne) (8) plany (7) podaj cegłę (14) podróże (10) podróże w czasie (15) podsumowanie (96) podsumowanie 2015 (12) podsumowanie 2016 (11) podsumowanie 2017 (14) podsumowanie 2018 (12) poezja (8) prawdziwe historie (47) projekt - nobliści (5) prywatne (75) prywatnie (9) przeczytane w 2010 (1) przeczytane w 2011 (1) przeczytałam (3050) przeczytałam 2015 (243) recenzja książki (2018) recenzyjne (1694) religia i duchowość (35) reportaż (99) retro (6) robótki (24) roczne podsumowanie (7) romans (333) saga rodzinna (57) seriale (33) sportowo (27) stosik (102) test (1) top10 (12) turystycznie (1) village candle (12) w 2017 przeczytałam (226) woski (126) wymiana (8) wyzwanie - Agatha Christie (54) wyzwanie Picoult/Sparks (2) wyzwanie czytelnicze (69) wyzwanie filmowe (31) wyzwanie w centymetrach (1) yankee candle (94) z półki 2015 (3) zakupy (1) zapowiedź (11) łańcuszek (20)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Edyta Świętek (38) Jodi Picoult (24) Lucy Maud Montgomery (21) Joanne Kathleen Rowling (19) Małgorzata Musierowicz (18) Colleen Hoover (17) Agatha Christie (16) Diane Chamberlain (16) Szymon Hołownia (16) Agnieszka Lingas-Łoniewska (15) Katarzyna Michalak (15) John Ronald Reuel Tolkien (13) Jojo Moyes (12) Agata Czykierda-Grabowska (11) Camilla Läckberg (11) Emily Giffin (11) Katarzyna Bonda (11) Barbara Wysoczańska (10) Bernard Cornwell (10) Monika Szwaja (10) Regina Brett (9) Ali Hazelwood (8) Amy Harmon (8) Ałbena Grabowska (8) Ałbena Grabowska-Grzyb (8) Elżbieta Cherezińska (8) George R.R. Martin (8) Jane Austen (8) Mariusz Urbanek (8) Monika A. Oleksa (8) Robert Galbraith (8) Abby Jimenez (7) Ada Tulińska (7) Anna Kańtoch (7) Diana Gabaldon (7) Elizabeth Gaskell (7) Elżbieta Rodzeń (7) Jacek Dehnel (7) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (7) Jerzy Bralczyk (6) Jürgen Thorwald (6) Katarzyna Kwiatkowska (6) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (6) Mariusz Szczygieł (6) Richard Paul Evans (6) Beata Majewska (5) Charles Dickens (5) Charlotte Brontë (5) Giovannino Guareschi (5) Katarzyna Archimowicz (5) Kiera Cass (5) Lisa Genova (5) Magdalena Grzebałkowska (5) Wiesław Myśliwski (5) Yrsa Sigurdardóttir (5) Anna Herbich (4) Astrid Lindgren (4) Barbara O`Neal (4) Bianca Iosivoni (4) Cecelia Ahern (4) Corinne Michaels (4) Dorota Gąsiorowska (4) Edward Rutherfurd (4) Elisabet Benavent (4) Ella Maise (4) Evžen Boček (4) Federico Moccia (4) Gabriela Gargaś (4) Igor Sokołowski (4) Magdalena Kordel (4) Marek Rybarczyk (4) Marta Kisiel (4) Mhairi McFarlane (4) Trygve Gulbranssen (4) Adam Kay (3) Agata Sawicka (3) Agnieszka Pajączkowska (3) Agnieszka Wojdowicz (3) Alina Białowąs (3) Andrzej Sapkowski (3) Aneta Jadowska (3) Anna J. Szepielak (3) Anna Kamińska (3) Anna Sakowicz (3) Antonina Kozłowska (3) Barbara Sęk (3) Carlos Ruiz Zafón (3) Charlotte Link (3) Dagmara Leszkowicz-Zaluska (3) Daisy Goodwin (3) Demet Altınyeleklioğlu (3) Denise Grover Swank (3) Dominika Smoleń (3) Elisabeth Herrmann (3) Eliza Orzeszkowa (3) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Haran (3) Francine Rivers (3) Gard Sveen (3) Hanna Cygler (3) Iwona J. Walczak (3) Jean-Jacques Sempé (3) John Boyne (3) Katherine Webb (3) Mag­da­lena Knedler (3) Marcin Wilk (3) Maria Ulatowska (3) Małgorzata Warda (3) Mitch Albom (3) Paullina Simons (3) René Goscinny (3) Richard Phillips Feynman (3) Roma Ligocka (3) Stephenie Meyer (3) Wilkie Collins (3) Adrianna Michalewska (2) Agata Puścikowska (2) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (2) Alek Rogoziński (2) Aleksander Dumas(ojciec) (2) Aleksandra Szarłat (2) Aleksandra Zaprutko-Janicka (2) Alexa Lavenda (2) Alice Lugen (2) Amy Hatvany (2) Andrew Morton (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Markowski (2) Angelika Kuźniak (2) Anna Fincer-Ogonowska (2) Anna Langer (2) Anna Rohóczanka (2) Anna Wolf (2) Anne Brontë (2) Anne Jacobs (2) Anne Tyler (2) Anthony McCarten (2) Beata Pawlikowska (2) Beth Reekles (2) Bill Bryson (2) Bogdan Lach (2) Bogna Ziembicka (2) Bolesław Prus (2) Carrie Elks (2) Cezary Łazarewicz (2) Christina Baker-Kline (2) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (2) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danuta Awolusi (2) David Levithan (2) Debbie Macomber (2) Diana Palmer (2) Dinah Jefferies (2) Dominika Buczak (2) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Elena Armas (2) Elżbieta Jodko-Kula (2) Emilia Kiereś (2) Erin Morgenstern (2) Eva García Sáenz de Urturi (2) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Winnicka (2) Ewelina Dobosz (2) Ewelina Dyda (2) Gavin Extence (2) Grzegorz Strzelczyk (2) Helen Fielding (2) Henning Mankell (2) Jacek Hugo-Bader (2) Jan Miodek (2) Jaume Cabré (2) Jean des Cars (2) Jerzy Niemczuk (2) Julian Tuwim (2) Justyna Wydra (2) Józef Witko (2) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Kołczewska (2) Kristina Sabaliauskaitė (2) Krzysztof Ziemiec (2) Linda Green (2) Lisa Scottoline (2) Louisa May Alcott (2) Magda Gessler (2) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Margaret Mitchell (2) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Małgorzata Hayles (2) Michał Heller (2) Papież Franciszek (2) Rachel Hauck (2) Terry Pratchett (2) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) A. Scott Berg (1) Abby Johnson (1) Adam Higginbotham (1) Adam Leszczyński (1) Adam Mickiewicz (1) Adam Szustak OP (1) Adam Węgłowski (1) Adam Zamoyski (1) Adriana Rak (1) Adrianna Trzepiota (1) Agata Jakóbczak (1) Agata Napiórska (1) Agata Passen (1) Agata Polte (1) Agata Pruchniewska (1) Agata Suchocka (1) Agnieszka Dydycz (1) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krawczyk (1) Agnieszka Litorowicz-Siegert (1) Agnieszka Markowska (1) Agnieszka Meyer (1) Agnieszka Nabrdalik (1) Agnieszka Olejnik (1) Agnieszka Przybysz (1) Agnieszka Siepielska (1) Agnieszka Wolny-Hamkało (1) Aileen Orr (1) Alberto S. Santos (1) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Borowiec (1) Aleksandra Julia Kotela (1) Aleksandra Kardaś (1) Aleksandra Klich (1) Aleksandra Skrzypietz (1) Aleksandra Tyl (1) Aleksandra Wójcik (1) Aleksandra Zbroja (1) Alessio Puleo (1) Alex Bellos (1) Alex North (1) Alfredo Relaño (1) Alice Hoffman (1) Allison Pataki (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amor Towles (1) Amy Medling (1) Andrea Wulf (1) Andreas Baumgarten (1) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Fedorowicz (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Pilipiuk (1) Andrzej Rzepliński (1) Andrzej Zając (1) Andrzej Zawistowski (1) Andrzej Zoll (1) Andrzej Łapiński (1) André Aciman (1) Andrés Ibáñez (1) Andy Jones (1) Angele Lieby (1) Angie Thomas (1) Anika Stelmasik (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Arno (1) Anna Bailey (1) Anna Bellon (1) Anna Bikont (1) Anna Brzezińska (1) Anna Dan (1) Anna Dembowska (1) Anna Dutkiewicz (1) Anna Dymna (1) Anna Gavalda (1) Anna Janko (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Kaszuba-Dębska (1) Anna Klara Majewska (1) Anna Klejzerowicz (1) Anna Kołodziejska (1) Anna Krystyna Bikont (1) Anna Laura Rucińska (1) Anna Lewicka (1) Anna Mateja (1) Anna Mieszkowska (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Anna Piwkowska (1) Anna Przedpełska-Trzeciakowska (1) Anna Płowiec (1) Anna Sulińska (1) Anna Szafrańska (1) Anna Szczęsna (1) Anna Todd (1) Anna Tomiak (1) Anna Trojanowska (1) Anna Wolff-Powęska (1) Anna Zamojska (1) Anna Śnieżka (1) Annabel Pitcher (1) Anne B. Ragde (1) Anne O'Brien (1) Anne-France Dautheville (1) Annejet van der Zijl (1) Annette Christie (1) Annette Hess (1) Annie Barrows (1) Annie Proulx (1) Anton Czechow (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Żabińska (1) Arael Zurli (1) Arkadiusz Stempin (1) Arkadiusz Szaraniec (1) Arne Lynch (1) Arrowood Brothers (1) Arthur Conan Doyle (1) Artur Rolak (1) Atul Gawande (1) Audrey Carlan (1) Augusta Docher (1) Ava Dellaira (1) Ayaan Hirsi Ali (1) Banana Yoshimoto (1) Barack Obama (1) Barbara Gaweł (1) Barbara Mutch (1) Barbara Seidler (1) Barbara Taylor Bradford (1) Barbara Wachowicz (1) Barry Gifford (1) Bartek Dobroch (1) Bartosz Brożek (1) Beata Biały (1) Beata Kost (1) Becky Wade (1) Bellamy Creek (1) Ben Judah (1) Benjamin Balin (1) Bernadette McDonald (1) Biblioteka Słów (1) Bill Clinton (1) Blaža Popović (1) Boel Westin (1) Bożena Fabiani (1) Bożena Gałczyńska - Szurek (1) Bożena Keff (1) Bratni Zew (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brooke McAlary (1) Bryan Cairns (1) Brygida Grysiak (1) Camilla En (1) Camille Perri (1) Carla Montero (1) Carlo Maria Martini (1) Carmen Santos (1) Carole Matthews (1) Carolyn V. Murray (1) Carrie Snyder (1) Casey McQuiston (1) Cat Patrick (1) Catherine Banner (1) Catherine Isaac (1) Catherine Lowell (1) Catherine Mayer (1) Catherine Whitlock (1) Cecil Scott Forester (1) Cecilia Samartin (1) Celeste Ng (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Belfoure (1) Charles Bock (1) Charles Frazier (1) Charlotte Browne (1) Charlotte Gordon (1) Charlotte Lucas (1) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Cander (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Chris Niedenthal (1) Christer Mjåset (1) Christian Jacq (1) Christine Breen (1) Christopher Kelly (1) Christopher W. Gortner (1) Chufo Llorens (1) Claire Guest (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Colin O`Brien (1) Colleen Faulkner (1) Colleen McCullough (1) Colson Whitehead (1) Conor Grennan (1) Consolation Duet (1) Corban Addison (1) Craig Storti (1) Cristina Caboni (1) Cristina Morato (1) Cristina Sánchez-Andrade (1) Cyceron (1) Damian K. Markowski (1) Dan Abnett (1) Daniel Defoe (1) Daniela Lamas (1) Danielle Steel (1) Danuta Pytlak (1) Daphne du Maurier (1) Dario Fo (1) Dariusz Janiszewski (1) Darynda Jones (1) David Ebershoff (1) David Hunter (1) David Icke (1) David Mccullough (1) David Mitchell (1) Davis Bunn (1) Dawid Krawczyk (1) Dawid Ratajczak (1) Dawn Barker (1) Debora MacKenzie (1) Deborah Feldman (1) Delia Owens (1) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Dhonielle Clayton (1) Dianne Freeman (1) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Dominik Dán (1) Dominik Szczepański (1) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Golińska (1) Dorota Masłowska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Sumińska (1) Dorota Świątkowska (1) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Douglas Adams (1) Douglas Smith (1) Dörthe Binkert (1) E. Lockhart (1) E. O. Chirovici (1) E.T.A. Hoffman (1) Eco Redonum (1) Ed Young (1) Edith Wharton (1) Edward Brooke-Hitching (1) Edward Carey (1) Egon Caesar Conte Corti (1) Eileen Goudge (1) Elena Ferrante (1) Elizabeth Adler (1) Elizabeth Chadwick (1) Elizabeth Craft (1) Elizabeth Kolbert (1) Elizabeth Letts (1) Elizabeth O'Roark (1) Elizabeth O`Roark (1) Elizabeth von Arnim (1) Ellen Alpsten (1) Ellis Peters (1) Elvira Baryakina (1) Elyse Douglas (1) Elżbieta Wichrowska (1) Emil Zola (1) Emilia Sokolik (1) Emilia Szelest (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Dmochowska (1) Emma Donoghue (1) Emma Lord (1) Emmanuel Macron (1) Enola Holme (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Esther Singer Kreitman (1) Eugen Ruge (1) Eugène Ionesco (1) Eva Weaver (1) Evie Dunmore (1) Ewa Bagłaj (1) Ewa Curie (1) Ewa K. Czaczkowska (1) Ewa Madeyska (1) Ewa Pirce (1) Ewa Popławska (1) Ewa Wolkanowska-Kołodziej (1) Ewa Wróbel (1) Ewa Zdunek (1) Ewa Żarska (1) Ewald Arenz (1) Ewelina Karpacz-Oboładze (1) Fabien Grolleau (1) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gabriella Contestabile (1) Gabrielle Zevin (1) Gail Honeyman (1) Gardner Raymond Dozois (1) Garrard Conley (1) Garri Kasparow (1) Gary Susman (1) Gary W. Small (1) Gena Showalter (1) Genevieve von Petzinger (1) George Orwell (1) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Harper Lee (1) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Ismet Prcić (1) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jan Łoziński (1) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Collel (1) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) John Borrell (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Seeney (1) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Ka Hancock (1) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Kate Lord Brown (1) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Sadło (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Lisa Kleypas (1) Liv Tyler (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Margaret Dilloway (1) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rebecca Johns (1) Robert J. Woźniak (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Sokolik (1) Tullio Avoledo (1) Zośka Papużanka (1) dr Stefanie Green (1) ks. Jan Twardowski (1) Éric-Emmanuel Schmitt (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1)

Pogoda w mojej okolicy