Elsie Silver od jakiegoś czasu zagościła na stałe w moim planie czytelniczym i chociaż ta seria chyba najmniej przypadła mi do gustu, to jednak konsekwentnie czytam kolejne tomy, stanowią dla mnie fantastyczne oderwanie się od codzienności. Książka miała być lekturą dosłownie na jeden miesiąc, ale nie wiem jak Was, ale mnie pierwszy tydzień po świętach przeczołgał dosłownie bez litości, zapadałam w sen natychmiast po położeniu się do łóżka. W tym tygodniu nie byłam takim zapalonym czytelnikiem jak zwykle, zanim się wciągnęłam w książkę to jednak chwila minęła.
Beau
żołnierz ze służb specjalnych, który zaginął w tomie trzecim jest głównym
bohaterem tej części. Mężczyzna dochodzi powoli do siebie po zaginięciu, po
urazach których doznał. Spędza całe wieczory pijąc w barze. W barze pracuje
Bailey pochodząca z cieszącej się bardzo złą sławą rodziny. Reputacja jaką mają
jej ojciec i bracia wpływa też od kiedy pamięta także na nią, każdy uważa że ma
prawo ją poniżać, kpić z niej. Tylko Beau był dla niej uprzejmy, teraz ona chce
mu się zrewanżować i nie dopuścić do tego, że on się stoczy w szpony alkoholizmu.
On czuje przy niej, że może kogoś ratować a ona docenia to, że nie traktuje jak
trędowatą. Beau intensywnie tłumaczy jej, że świat należy do niej, Bailey zaś
chce mu udowodnić, że nazwisko i pochodzenie wiele znaczą i że jemu ludzie
wiele wybaczają bo nosi nazwisko szanowanej rodziny. On proponuje fikcyjne
zaręczyny, aby dać jej nieco swojego prestiżu i aby mogłą znaleźć pracę, zebrać
kapitał i opuścić okolicę. Co będzie miał z tego Beau? Rodzina da mu spokój a
to zawsze cenniejsze od wszystkiego.
Ten
tom bardzo mi przypominał tom trzeci. Tutaj też mamy ludzi bardzo połamanych
przez życie, dotychczasowe doświadczenia. Oczywiście doświadczenia są skrajnie
różne, bo jedno ma syndrom stresu pourazowego, a drugie jest człowiekiem, który
nie zaznał miłości i wsparcia, ale te doświadczenia sprawiają, że oboje unikają
ludzi i czują wielką pustkę. Lubię motyw udawanego związku, chociaż oczywiście
wiemy jaki będzie finał, że pojawi się chemia i pewnie będą jakieś problemy.
Naturalnie ten gatunek nie jest najbardziej zaskakujący, ale miałam kilka
momentów, gdy niespodzianka się udała, bo takiego obrotu sprawy się nie
spodziewałam. Wychodzi na to, że będzie jeszcze jeden tom, ciekawa jestem czy
dołączy do moich ulubieńców, czyli tomu trzeciego i piątego. Pożyjemy –
zobaczymy.

Nie znam tej serii, ale motyw udawanego związku zawsze ma w sobie coś wciągającego, nawet jeśli finał jest przewidywalny. Najważniejsze, że lektura pozwoliła Ci odpocząć po ciężkim tygodniu.
OdpowiedzUsuń