Ostatnio nurzałam się wprost w literaturze rozrywkowej. Nawet nie chodzi o porno romanse, które nałogowo omawiamy w pracy, kryminały też nie są jakichś wysokich lotów, ale mój mózg domagał się jakiejś dawki wiedzy. Wprawdzie niebawem wskoczy Dostojewski, którego planowałam na urlop, ale zanim to nastąpi, reportaż wydawał się dobrym pomysłem. No i powiedzcie, że historia, ale i literatura, nie zataczają koła. Znowu mamy modę na chłopomanię. A jako, że jestem ze wsi, to z ciekawością sięgam po takie książki konfrontuję ich treść z tym co słyszałam w dzieciństwie(to jest plus zostawienia dziecka z Babcią, do wieku szkolnego większość czasu spędzałam ze starszymi ludźmi, a tacy lubią wspominać). Po „Chłopkach”, „Zboże rosło jak las” czy „Przepraszam za brzydkie pismo” na tapet wskoczyli wysyłani na prowincję, lekarze, nauczyciele, pielęgniarki itp.
Po II wojnie światowej jedną z najważniejszych obietnic nowej władzy było wprowadzenie powszechnej opieki zdrowotnej. Medycyna – tak jak prąd i oświata – miała dotrzeć do wszystkich.Aleksander Bałasz wsiadł do pociągu w Krakowie zimą 1946 roku, gnany ciekawością i poszukiwaniem źródła utrzymania. Konstanty Muraszko zrobił to samo, tyle że w 1945 roku w Bezdanach. Stanisław Bayer do Polski wrócił w 1947 roku. Przypłynął statkiem, jak to bywało w przypadku żołnierzy 2 Korpusu. Krystyna Modrzewska wyruszyła w drogę wiosną 1957 roku.Wykształceni w dużych miastach, jechali leczyć do miasteczek, osad, osiedli, wsi. Czasem z poczucia misji, czasem z nakazu pracy. Przywozili ze sobą wiedzę, nowoczesne rozwiązania techniczne i nowe standardy higieny. Zaczynali często w warunkach polowych – bez mieszkań, mebli i wyposażenia gabinetów.Marcin Stasiak fascynująco opowiada o ich losach. Z fragmentów biografii, wspomnień oraz pamiętników lekarzy, stomatologów, felczerów, pielęgniarek i położnych wydobywa nie tylko historię modernizacji, ale także opowieść o przemianach polskiego społeczeństwa w pierwszych dwudziestu pięciu powojennych latach.
Polska po II wojnie światowej była
zrujnowana, ale problem zacofania, fatalnych warunków dla edukacji czy opieki
zdrowotnej nie był tylko efektem lat wojennych. W 1939 Polska prowincja była w
fatalnej kondycji. Samo zestawienie Lublina w końcu miasta i to nie gdzieś na
peryferiach ówczesnej Polski, pokazuje jak odstawał od Warszawy pod względem
elektryfikacji, czy wodociągów. A na wsiach było jeszcze gorzej. I nowa
socjalistyczna władza zdawała sobie z tego sprawę. Wysyłanie na prowincję lekarzy,
nauczycieli, było metodą na pokazanie, że władzy zależy. Oczywiście tak
umacniano władzę. Poznajemy ludzi, którzy z miasta trafili do zupełnie innego
świata. Brud, smród i ubóstwo, przesądy i lekceważenie zasad higieny. Uderzyło
mnie to zdanie, że na polskiej wsi, jakby nie dokonały się odkrycia w
mikrobiologii, ale czy inny wniosek jest uprawniony, skoro na jątrzącą się ranę
zalecano smarowanie kałem? No cóż, moja wioska miała po wojnie nieco inne realia
i z opisywanych zmian kojarzę tylko medykalizację porodów, bo moi Rodzice
urodzili się w naszej wiosce, ale już brat Mamy w izbie porodowej. Chyba
spodziewałam się po tej książce nieco więcej.
Za dużo opowieści w tym stylu
słyszałam i czytałam. Nie wiem sama czego się spodziewałam, ale po tym
reportażu mam niedosyt. Dla mnie to za bardzo chaotyczny zbiór opowieści, bez
myśli przewodniej. Owszem mamy zdjęcia, które ilustrują te opisywane realia, ale
to wszystko dla mnie za mało. Dobrze, że nie zamówiłam kolejnych książek
autora.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.