Mamy siódmego kwietnia a ja dopiero doczytałam trupa z połowy marca. Zeszło mi, ale kryzys, ciężka lektura jak również sporo zajęć skutecznie spowalniały mi lekturę. Diunę kupiłam, gdy do kin wchodziła pierwsza część, no i sobie czekała, bo zmieniałam pracę, a później wyleciała mi z głowy. Niedawno do kin weszła druga część, muzyka mi się spodobała, a wszędzie widziałam zwiastuny i sobie przypomniałam. Plus wylosował mi się ten trupik. To jest kultowa powieść i w sumie jestem wkurzona, że czytałam ją tak długo. Ale w sumie nie wiem czy wybiorę się do kina, chociaż pewnie doznania wizualne w kinie byłyby obezwładniające.
