Dawno nie czytałam żadnej książki, takiej domyślnie zimowo-świątecznej. Nawet nie pamiętam od kiedy ta książka u mnie jest(sprawdziłam – od listopada 2021), co chciałam ją czytać to była jakaś ciepła pora roku i uznałam, że to nie pasuje do tego ostrokrzewu, chociaż nie jest to taka stricte świąteczna powieść, nie chodzi w niej o cud pod choinką, chociaż jest w niej sporo śniegu, zimy, trochę ozdób, ale to przede wszystkim kontynuacja Jak powietrze, chociaż można ją czytać całkowicie osobno, bo opowiada po prostu o Hani, siostrze Dominika. Nie pamiętacie szczegółów? To nic, mi też przez lata uleciały z głowy, ale pamiętałam, że kiedyś byłam zauroczona i chciałam koniecznie powtórzyć takie zaczytanie z emocjami.



















