Jestem z pokolenia, które nie miało Facebooka, kiedyś miało się znajomych z realu, później przyszły SMS-y, czaty, fora, nasza klasa, a później nadeszła era Facebooka. Dla mnie ta zabawa zaczęła się na studiach, właściwie nie wiem, po co założyłam konto. Pamiętam, że na czwartym roku już, zamiast się uczyć, grałam w grę na Facebooku ze znajomymi z roku, ale głównym miejscem komunikacji i podtrzymywania znajomości była Nasza Klasa, a później okazało się, że wszystko jest na fejsie, nie ma imprezy bez selfiaka, a ładny spacer ma obowiązkową przerwę na zrobienie fotki na relację. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że to medium to nie tylko możliwości, ale ryzyko, pewnie gdzieś z tyłu głowy to mamy, ale jak poważnie o tym myślimy?
