Gdy skończyłam słuchać romansowych audiobooków, wzięłam na tapet powieść o zbrodni połanieckiej, na którą moją uwagę zwróciła Aga. Niestety, jak zaczęłam książkę czytać to wkurzył mnie mały detal, bo jestem nader czepliwym człowiekiem i gdy na początku coś mnie wybije, ciężko mi się wczytać. Jaki to detal? Ano według autora na początku pasterki w Połańcu śpiewa się kolędę Bóg się rodzi, jak świat światem wszystkie pasterki na których byłam zaczynają się od kolędy Wśród nocnej ciszy, a Bóg się rodzi jest śpiewane na końcu. Nie wnosi to nic do fabuły, ale wzmaga dramatyzm opowieści. W trakcie lektury dostrzegłam jeszcze jedną nieścisłość, autor napisał o zielonych tablicach z nazwą miejscowości, jestem starym człowiekiem i pamiętam, że wcześniej były białe tablice, z czarnym napisem, te zielone pojawiły się, może kilkanaście lat temu. Zatem w latach siedemdziesiątych były białe. Ktoś powie pierdoły, które nie mają znaczenia, no i ja się zgadzam, ale jako rzekłam, jestem czepliwym człowiekiem.
Bóg się rodzi, moc truchleje…Grudzień 1976.Wracający z pasterki mieszkańcy Poręby dostrzegają na drodze zakrwawione ciało dziewczyny w ciąży. Pod stojącym w rowie autokarem leżą kolejne zwłoki. Lokalna milicja oraz prokuratura rejonowa twierdzą, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, mieszkańcy wsi uparcie milczą, a kluczowe dowody znikają w tajemniczych okolicznościach. Mimo to w Tarnobrzegu sformowana zostaje grupa, która ma na celu odkryć za wszelką cenę, co tak naprawdę wydarzyło się w cichą noc na drodze między Porębą a Połańcem.Porucznik Grewling z krakowskiego wydziału kryminalnego zostaje odesłany do Tarnobrzega, aby dołączyć do dwójki śledczych jako niezależny funkcjonariusz, nieuwikłany w miejscowe układy. Na podstawie pojedynczego zeznania prokuratura wojewódzka zleca ekshumację zwłok trzech ofiar, ujawniając ślady brutalnego morderstwa. Milicjanci zderzają się ze zmową milczenia, która sięga głębiej, niż mogli podejrzewać. Dawne krzywdy i przelana krew sprawiają, że jedynymi wiarygodnymi świadkami w tej sprawie pozostają ofiary. Zeznanie za zeznaniem, śledczy wkraczają do przerażającej rzeczywistości ukrytej za fasadą zwykłej polskiej wsi położonej w cieniu szybko rosnących bloków dekady Gierka.Grzegorz Wielgus wciąga nas tym razem w wir historii kryminalnej opartej na prawdziwych wydarzeniach. To książka o zbrodni, która ponad czterdzieści lat temu wstrząsnęła całą Polską. Okrutne morderstwa, zemsta, nienawiść i zmowa milczenia, która trwa do dziś. Autor w sposób mistrzowski serwuje czytelnikowi kryminalny rollercoaster, dodając do tego sporą dawkę faktów i jeszcze większą dawkę emocji.
Lata siedemdziesiąte,
policjant z Krakowa przyzwyczajony do wielkomiejskich zbrodni, a w Nowej Hucie
jest sporo takowych, dostaje przydział na sprawdzenie dziwnej sprawy z
prokuratury w Tarnobrzegu. Otóż kilkanaście tygodni wcześniej, w noc Bożego
Narodzenia na drodze z Połańca do wsi Poręby zginęły trzy osoby, w tym ciężarna
i nastolatek, którzy wracali z pasterki do domu. Sprawa została zamknięta, uznano
że ofiary zginęły w skutek wypadku komunikacyjnego. Śledztwo było szybkie,
sekcja bardzo pobieżna. Porucznik Grewling dostrzega wiele zaniedbań, zleca ekshumację,
która pokazuje, że ofiary zostały pobite. Dlaczego zatem ktoś uznał to za
wypadek komunikacyjny? Gdy na jaw wychodzą oczywiste dowody, że to nie był
wypadek, prędko znajduje się kozioł ofiarny. O co w tym chodzi? Kto tak
mataczy? Będzie zmowa milczenia, przysięgi krwi i naprawdę wielkie trudności,
aby dojść do prawdy o brutalnej śmierci tych trzech osób? Na podstawie
prawdziwej historii o jednej z najgłośniejszych zbrodni PRLu(wkrótce będzie
ekranizowana przez Jana Holoubka). Nazwiska są odrobinę zmienione, ponieważ
formalnie książka jest powieścią, ale zmiany są tak subtelne, że znając sprawę
bez problemu zorientujecie się kto jest kto.
Grzegorz Wielgus w
oparciu o fakty pokazuje nam kulisy tej zbrodni. Porusza tematy, które nie
wybrzmiewają w artykułach o tej zbrodni, jak chociażby przybycie rodziny Sójków
do Poręby, skąd mieli takie pieniądze, że stać ich było na łapówki, ciągnik,
telefon? Czy tak naprawdę punktem zapalnym było przywłaszczenie wędlin i
zastawy przez siostrę Sójki? Przecież stać ich było na zakup tak mięsa, jak i
dzbanków. Co się działo w tej wsi u szczytu Polski Ludowej? Jak to możliwe, że
tyle osób tak długo milczało. Szczerze mówiąc bardziej przemówiła do mnie
książka Nie oświadczam się, tamta działała mi bardziej na wyobraźnię,
tam bardziej rozważałam na temat ludzkiej natury, prawdziwym przebiegu tej zbrodni.
Tutaj były to dla mnie płytsze doznania, ale uczciwie przyznam, że może dlatego
że już sporo czytałam i słuchałam na ten temat i może był to dla mnie temat już
oklepany? No nie wiem, nie żałuję czasu poświęconego tej książce, bo była
dobrym tłem do spaceru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.