Saga północna to seria, która wciąga od pierwszych stron chociaż wbrew moim oczekiwaniom nie była to miła i motylkowa saga. Długo kojarzyła mi się z Buddenbrokami(nawet wspominany jest ten tytuł w tym tomie), ten handlowy klimat Hamburga, a trochę Tess d`Urberville. Książka wzbudza mój gniew i sprzeciw, bo chociaż minęło tyle lat, to jednak dalej kobieta ma słabszą pozycję. Chciałabym, żeby tę książkę mogły przeczytać fanki trad wife, które uważają, że te podłe feministki zepsuły sielski świat.


