Na prozę Joanny Wtulich trafiłam całkowicie przypadkiem i ten fart z jesieni 2020 owocuje do dziś. Co kilka miesięcy zamieniam się w jedno wielkie oczekiwanie. Tym razem czekałam na czwarty – finałowy tom Sagi napoleońskiej. Nie jestem fanką jakąś wielką epoki napoleońskiej, ale raz na jakiś czas ciągnie mnie w tamte czasy(na marginesy, jako tło do czytania polecam ścieżkę dźwiękową z Napoleona tudzież z Wojny i pokoju). Siódmego lutego mieliśmy premierę najnowszej powieści Joanny Wtulich i zazdroszczę każdemu, który dopiero przygodę z tą autorką ma przed sobą.


