 |
| tak bardzo za nią tęsknie... |
Skończył się mój ulubiony miesiąc, który w tym roku był najgorszym.
W moje urodziny, zaginęła moja kotka Melania. Niestety po pięciu dniach poszukiwań, wciąż jej nie ma. Chociaż wczoraj adoptowaliśmy Klarę, to jednak wciąż szukam na Melę i czekam. Znaliście Melkę z FB i z bloga, mam nadzieję, że niedługo pokażę Wam zdjęcie znalezionej Melanii. Tęsknię za nią i na każdym kroku napotykam pustkę. Nigdy nie byłam zakochana, nigdy nie miałam złamanego serca, pierwszy raz pokochałam tak mocno i teraz moje serce błąka się gdzieś, a może...
Tak bardzo tęsknię...
Od piątku nie jadłam, nie spałam, nie mogłam czytać, pisać... byłam w stanie tylko płakać i się zadręczać. Pracowałam automatycznie, lekcje pracowałam jak we śnie, do drugiej pracy chodziłam automatycznie. Postanowiłam dać dom Klarze, żeby zakląć los, żeby ktoś inny pomógł Meli do mnie wrócić, mam wielkie serce i znajdzie się tam miejsca dla wielu, wielu kotów.
Zanim TO się stało, czytałam i pisałam sporo...Przeczytałam piętnaście książek, co jest wynikiem - nienajgorszym. Grudzień będzie chyba gorszy. Przybyło do mnie sporo książek, sporo w związku z urodzinami, o których wolę nie pamiętać... są to opasłe, miłe dla oka tomiska, które mam nadzieję pokazać Wam wkrótce, będzie na co popatrzeć. Pokażę Wam tez Klarunię, która się oswaja.
Książka, która mnie zawiodła:
trochę mniej, ale jednak poczucie niedosytu miałam po:
Na szczęście książek, które mnie zachwyciły było dużo więcej:
Wybaczcie spokój na blogu, to że jeszcze nie odpowiedziałam na komentarze, ale naprawdę nie mogę się pozbierać, skupić... Jestem pusta... zginęło coś co tak kocham...
Zresztą popatrzcie na zdjęcia z podsumowania, jest Jej tam tyle... Jest piękna...