piątek, 7 listopada 2014

"Wnuczka do orzechów" - Małgorzata Musierowicz

Co się dzieje z Jeżycami?
Kim jest ta dziewczyna?I dlaczego Józef Pałys stracił dla niej głowę?Kolejny tom "Jeżycjady"- jak zwykle wesoły, liryczny i krzepiący




Akapit Press, obiecywał że premiera najnowszej części kultowej już(czy może raczej kiedyś), Jeżycjady będzie największym wydarzeniem literackim roku. Nie jestem naiwna i nie wierzyłam w te obietnice, niemniej jednak poprosiłam przyjaciółkę, aby nabyła mi w drodze z pracy „Wnuczkę”, ciekawość, przyzwyczajenie i znowu ciekawość, czy Musierowicz, odważy się skończyć serię, która zapewne przynosi jej jakieś pieniądze, ale przez czytelników, jest już coraz częściej tylko krytykowana. Niestety, rozczaruję Was, autorka idąc śladem twórców serialu Klan zapowiada kolejną część i nie chce może nie tyle zarzynać, co odesłać na zasłużoną emeryturę, kury która zniosła już wystarczająco dużo złotych jajek i teraz ogranicza się do tombaku.
 
Moja Jeżycjada, za chwilę dołączy najnowszy tom
Tym razem akcja nie zaczyna się na Jeżycach, opuszczamy nawet Poznań i przenosimy się do leśnej głuszy, gdzie hoże słowiańskie dziewczę, konną bryczką przemierza las i się nim zachwyca. Zachwyty zostają przerwane, gdy owe dziewczę natyka się na niewiastę – na oko po trzydziestce(??!!)- leżącej jak zwłoki, oględziny miejsca zbrodni wskazują, że kobieta, potknęła się na mostku, przekoziołkowała i… nie wiadomo co dalej. Na szczęście, słowiańskie dziewczę marzy o studiach medycznych, a jej matka będąca pielęgniarką wpoiła jej zasady udzielania pierwszej pomocy(bowiem, polska szkoła, nawet najlepsza nie uczy takich zachowań – już na samym początku, mamy smrodek dydaktyczny w wydaniu Musierowicz, życie poza Borejkolandem jest złe, brudne i w ogóle – bleeee,  jak szkoła może być fajna skoro nie uczy w niej żaden ze spadkobierców dobra Dmuchawca, ani żadna z Borejkówien??). No w każdym razie dziewoja o imieniu Dorota(zapewne goszcząca na okładce), ratuje nieznajomą, przewozi ją do domostwa, w którym mieszka z babcią i ciocią-babcią(tu Kasiek poczuł się mile połechtany, bo okazało się, że twór zwany ciocią-babcią, znany jest nie tylko w dziwnej Kasiuczkowej rodzinie, a do tej pory wszyscy patrzyli na Kaśka, jak na dziwadło). Nieznajomą okazuje się postać, która obok dziadostwa Borejków, wyewoluowała w najbardziej wkurzającą bohaterkę, a mianowicie Ida Pałys, de domo Borejko. Ona to, kłócąc się z mężem(na kartach książek, najczęściej występujących w wersji śpiącego królewicza), wyrusza pobiegać, uszkadza sobie łydkę. Jednak skoro zrobiła sobie doktorat przy okazji, to czymże jest samoopatrzenie. Ida jest wściekłą na męża, bo nie mógł z nią wyjechać na włóczęgę z namiotem oraz śiał stwierdzić, że Ida przechodzi klimakterium(gdzie ta Ida z Noelki, która z przekonaniem twierdziła: Naturalia non sunt turpia??) aby ukarać męża oraz syna(a tego dokładnie za co? Sama nie wiem). Ida postanawia wynająć pokój u swej wybawczyni i odpocząć. Postanawia również wyswatać Dorotę z synem swej ukochanej córki Gabrieli(w internetach znanej jako św. Gabriela Poznańska). Ignacy Grzegorz S, który był w McDusi znalazł happy end z wnuczką św. Dmuchawca, niestety ma złamane serce, które to wzięła złamała Magdalena Ogorzałka.  Ida ściąga Ignasia w głuszę, tego jednocześnie w tyłek gryzie i osa/pszczoła i szerszeń, skutkiem czego rozbija samochód ciotki i zostaje uwięziony w głuszy z Dorotą. Niestety chyba plan Idy się nie wypełni, bowiem niestety nie przypadają sobie do gustu. Dorota nosząca nr buta 41, jest zbyt przaśna dla subtelnego Ignacego. Za to jego kuzyn Józef(już definitywnie nie Józinek), jak ongi jego kuzynka Laura, ni z tego, ni z owego spotyka miłość swojego życia.
są już wszystkie, nawet nowa z aryjskim chłopcem w koralach :p

W powieści występują, ale raczej ubocznie – dziady Borejki(nadal irytujący, ten sam Ignac, który niegdyś ciskał się o nową zmywarkę, jadąc na wakacje do córki żąda dowiezienia mu rozkładanych łóżek i całej biblioteki), Gabriela, która dorobiła się profesury? Jakim cudem? Zapytajcie autorkę. Co mnie zdziwiło, per pani profesor zwraca się do Gabrieli sąsiadka, która powinna tej ciepłej i dzielnej kobiecie mówić na ty, bo znają się od lat. A ta ciepła, dzielna i kochana kobieta, od razu z sąsiadki szydzi. W Twarz, bardzo to miłe.
Dla zaniepokojonych Łusia nie występuje w tej części! Nie występuje też wzdychająca Laura i jej cudowny mąż, ani Róża, ani reszta przychówku Borejkówien(wyjątek synowie Rojków). Musierowicz przyznała, że sobie nie radzi z tyloma bohaterami i wysłała wszystkich za różne granice. Jędrek przejmuje rolę Józefa, obserwuje i przeżywa.
W książce zachowano schemat poprzednich powieści, czyli wątek miłosny spleciony z losem rodziny Borejków i przewijającymi się nowymi bohaterami, dzielącymi się na tych w stylu Borejków i niziny społeczne, z czego te ostatnie dzielą się na zgnite niziny i niziny z którymi ewentualnie można wsiąść do samochodu i wykorzystać do świadczenia przysług.

Przechodząc do moich wrażeń… nie mogę powiedzieć, żebym żałowała wydanych pieniędzy, nie spodziewałam się po tej książce ciepła i otuchy. Niestety  tę epokę Małgorzata Musierowicz ma już za sobą. Ona skupia się na pokazywaniu zła świata, poza kuchnią Borejków. Jakby tłumaczyła dlaczego oni z tej kuchni nie wychodzą. W tej książce też mamy taką scenę, gdy pali się pole ze zbożem, mieszczuchy i okrutni ludzie kręcą filmik, ktoś tam rzuca żartobliwe uwagi. Po pierwsze, zbiegła się cała okolica i wszyscy patrzą, dopiero później jedna z babć bohaterki robi zzrzutę.  Po drugie, czy człowiek z miasta może być świadomy, że komuś z dymem idzie praca całego sezonu? To, że ktoś nie reaguje tak jak tubylcy, nie znaczy, że od razu jest chamem i prostakiem. Chamem i prostakiem jest Igor, chłopiec zakochany w Dorocie, ale będący intelektualną niziną, w związku z tym jest nieokrzesany i pcha się z łapskami, a raz próbuje ją przymusić do pocałunku. Niziną społeczną jest też sąsiad bohaterki. Musierowicz zdecydowała się na najbardziej wkurzający krok, czyli na naśladowanie gwary. Jest to tak toporne i niefajne w odbiorze, że naprawdę czytało mi się to z trudem. Nie wiem skąd u autorów ta tendencja. Gwara fajnie brzmi w mowie, ale w druku wygląda koszmarnie i sprawia, że czuję iż autor patrzy z piedestaliku pobłażliwie na wieśniaków.
Musierowicz nie podejmuje próby wyjścia do ludzi, którzy z jakichś powodów czują i myślą inaczej niż Borejkowie, ona się od nich odcina. Smutna jest też scena gdy synowie Natalii rozmawiają z Ignacym, on – chociaż przez jego życie przewinęło się już tyle dzieci i wnuków, nie umie rozmawiać z chłopcami, nie próbuje nawet dostosować się do ich poziomu. Kwintesencja Borjeków, każdy ma równać do nich.
Ida się trochę zmienia, ale i tak jej nie lubię, jest chimeryczna i zadufana w sobie jak jej ojciec. Ale uwaga Marek się budzi, w tej książce jest go więcej niż we wcześniejszych powieściach w sumie. Zastanawiam się tylko czy Musierowicz nie pochrzaniła chronologii, rozpisując się o okolicznościach poznania Pałysów.

Czy przeczytam kolejną część? Zapewne tak, z przyzwyczajenia, ale to już nie jest ciepła Jeżycjada, to jest napuszona, pełna dystansu książka o ludziach, którzy są lepsi i na każdym kroku dają to do zrozumienia innym. To smutne, chyba w ramach pocieszenia poczytam wcześniejsze części…



A recenzję macie dopiero teraz bo wczoraj wybrałam się na wycieczkę do Sandomierza:



Ratusz i kamienica Oleśnickich.







||Ida sierpniowa|| || Opium w rosole|| || Brulion Bebe B.|| || Noelka|| || Pulpecja || ||Dziecko piątku||
||Nutria i Nerwus|| || Córka Robrojka|| ||Imieniny || ||Tygrys i Róża|| ||Kalamburka|| ||Język Trolli || ||Żaba||
||Czarna polewka|| || Sprężyna|| || McDusia|| ||Wnuczka do orzechów||

111 komentarzy:

  1. Kiedyś zaczytywałam się w powieściach autorki, może kiedyś do niej wrócę :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij od starszych... ja przed świętami powtórzę sobie Noelkę :)

      Usuń
    2. Noelka na święta jest zawsze super - podobnie jak Pulpecja, ale ja Pulpecje dorwałam jak byłam na początku 4 klasy liceum i miałam schizy że nie zdam matury tak jak Patrycja

      Usuń
  2. Niedawno też byłam w Sandomierzu :) I widzę, że zrobiłaś coś fajnego z czcionką :D Niech zostanie! Co do Jeżycjady to chyba nie skomentuję, bo trochę mi smutno. Pierwsze części były fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham miasta nocą, a klimatyczne starówki, to już całkiem.

      Czcionkę powiększyłam, bo widzę, że takim maczkiem pisząc oślepię, ludzi którzy PRÓBUJĄ czytać ;)


      Degrengolada Jeżycjady jest smutna, ale zawsze można wracać :) do dobrych części

      Usuń
  3. Ech, wydaje mi się, że dobra Musierowicz skończyła się na Tygrysie i Róży, potem było tylko gorzej.
    Czyli potwierdza się moja teoria, że urodziłam się o minimum 10 lat za późno, bo lata 90 były cudowne - coś zaczynałam wtedy rozumieć, ale moja młodość przypadła na lata dwutysięczne i była do kitu, na świecie działo się do kitu itp, na ludzi trafiałam do kitu i ogólnie jakoś tak nie było tego ciepła. I to ma przełożenie w kolejnych częściach Jeżycjady. Wraz z końcem mafii pruszkowskiej skończyła się Jeżycjada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonałe stwierdzenie :)
      Niestety chyba masz rację, tzn. nie dlatego niestety, że masz rację, ale sam fakt tak smutnego końca tej serii, jest rozczarowujący. No,ale nic nie może przecież wiecznie trwać.

      Usuń
    2. Też mi się podoba moje ostatnie stwierdzenie, z koleżanką z pracy uznałyśmy, że te moje złote myśli powinno się zapisywać i wydać jako antologię jak umrę. Ale póki co, może ktoś mi założy hasło na nonsensopedii :)

      Usuń
    3. a po co czekać na pośmiertne wydanie, lepiej za życia wydać i cieszyć się kasiorką.

      Usuń
    4. tylko muszę zacząć zapisywać te swoje cytaty, albo może je na bloga częściej wrzucać a potem napisać książkę - bo teraz wszyscy piszą książki więc czemu nie ja :)

      Usuń
    5. Zgadzam się z Tobą w zupełności, Musierowicz utraciła ten dawny klimat ( a może nie chce do niego już powracać? ) ale koniec końców to już nie jest to. Jednak gdy czytałam Twoją recenzję momentami odnosiłam wrażenie, że piszę to zdruzgotana nastolatka i chce podkreślić tupnięciem nogą, że ona nie chce by tak się działo.
      Niemniej podzielam twoje odczucia, tylko wyraziła bym je nieco inaczej ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Jako dziecko czytałam kilka książek Musierowicz. Podobały mi się, ale jakoś nigdy nie zaczęłam poznawać całej historii chronologicznie, a i sporo już zapomniałam, więc nie orientuje się w tych Borejkach zupełnie. Kiedyś nawet myślałam o tym, żeby przeczytać całą Jeżycjadę, ale teraz zwątpiłam czy jest sens skoro autorka nie wie kiedy skończyć, a i Jeżycjada się zmieniła na niekorzyść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości można przeczytać, zwłaszcza, że chociażby do Tygrysa i Róży jest dobrze :) raz lepiej raz gorzej, ale nie ma dramatu, przynajmniej nie zawsze ;)

      Usuń
    2. Trochę się tylko obawiam, że później będę pomstować na tę serię, później czyli jak zacznie się psuć :P

      Usuń
  5. Ale jak to tak bez Laury i Róży? Pani Musierowicz powinna napisać książkę, gdzie wszyscy się spotykają na Jeżycach, w mieszkaniu Borejków i jest jak dawniej :) To mi się marzy :)
    I chyba powinno być śp. Dmuchawiec a nie św., bo mimo, że go okropnie lubię to świętym jeszcze nie został :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie błąd, to celowy zabieg, bo w McDusi chyba Dmuchawiec awansował na świętego, chociaż KrK jeszcze tego oficjalnie nie potwierdził ;)
      Ja nie wiem czy takie spotkanie by Musierowicz wyszło, ona już nie panuje nad bohaterami

      Usuń
  6. Miasto jest piękne nocą :)

    Tak jak wspominałam, gdzieś po drodze utknęłam na przygodach rodu Borejków. Wczoraj czytałam Zwierza i Mamę Zwierza i obie wytknęły tyle dziwactw tej książki, że będę podchodziła z gigantycznym sceptyzmem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto nocą to jedyne miasto jakie toleruję, chociaż na wsi są gwiazdy, cisza i cuda, no ale nie ma tego miejskiego klimatu :)

      Warto samemu sięgnąć, bo jednak są osoby, którym się podobało. Jak widać.

      Usuń
  7. Ja mam zupełnie przeciwne zdanie. Wydaje mi się, że Musierowicz odzyskała dużo ciepła i nie posuwa się do pustego moralizatorstwa, używając co prawda schematów, ale żeby pokazać pewne wartości. I strasznie irytuje mnie zarzut, że tak idealizuje się świat Borejków w NOWSZYCH częściach. W Jeżycjadzie zawsze było zestawienie dobry/zły. Mam wrażenie, że po McDusi wszyscy są bardzo "na nie" i nie dostrzegają, że Wnuczka nie jest książką złą. W mojej (bardzo subiektywnej) opinii, która pewnie spotka się z dużą dozą niezrozumienia, 20 tom Jeżycjady jest bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem automatycznie na nie. Nigdy. Przeciwko podziałom też zasadniczo nic nie mam, ale przeciwko odrealnieniu i schematycznemu opisywaniu już tak.

      Usuń
    2. Mnie się "Wnuczka do orzechów" podobała :-) Mam wrażenie że faktycznie sporo osób czepia się dla czepiania. Nie odmawiam prawa do własnego zdania ale książka jest naprawdę udana.

      Usuń
    3. ,,,,otóz to ,otóż to ,zgadzam się z ,,molesławem,, w całej rozciągłości :) Wnuczka ......, dobra jest jak i wcześniejsze tomy-coś w sobie mają-taki magnesik-ąz miło:))))))

      Usuń
    4. Zupełnie nie zgodzę sie z ta recenzją. A ostatnio przekonuje sie ze sa jeszcze ludzie tacy jak Borejkowie. I dla nich te książki być powinny, bo właśnie im w trudnym świecie trudno żyć. A najlepsza powieść Musierowicz - sprężyna! I to w miarę nowa powieść.

      Usuń
  8. Jeżycjadę całą mam, każdy tom czytałam swego czasu po nawet po kilkanaście razy. Byłam nawet w Poznaniu na Roosvelta! Ten też kupię, i następny, i następny, rzecz jasna. McDusia osiągnęła już poziom dna (nie daruję zamiany Tygrysa na to babsko, którym się stała, no i zielony tort, hohoho, jakie śmieszne!), więc teraz chyba nie może być gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygrys stał się taką lelują, że szok. Serio, to charakterne dziewcze stało się miągwą. Ale taki los spotyka wszystkie Borejkówny i dziewczyny w sadze. Upolujesz faceta, żegnasz się z osobowością

      Usuń
    2. Ida jeszcze charakterek ma... ;-)

      Usuń
    3. A mnie właśnie strasznie wkurzała Laura, odkąd była dzieckiem... Dla mnie zresztą osobowością nie jest bycie niemiłym i wiecznie wkurzonym na wszystkich dookoła...

      Usuń
  9. "Wnuczka..." jeszcze przede mną. Ale na pewno przeczytam - czytałam wszystkie tomy.
    Chwilowo krucho z kasą, więc jej sobie nie kupię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból ;/ poczekasz, emocje ostygną, może będziesz dzięki temu z większą przyjemnością czytała.

      Usuń
  10. Czyli jak widzę, nie mam się o co zabijać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia cudne :). A do "Wnuczki..." to mnie już wcześniej posty rozczarowanego Zwierza zniechęciły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zdjęcia to zasługa aparatu i urokliwego Sandomierza. W końcu przeczytałam zwierzowe recenzje, no i cóż, nie mogę się nie zgodzić.

      Usuń
    2. Moim zdaniem Zwierz przesadził. Wojowniczo po McDusi nastawiony na krytykę, nie dostrzegł ewidentnych plusów Wnuczki, stąd zapodał dość jednostronną wypowiedź. Skupił się wyłącznie na wychwytywaniu wszystkiego, co mu tam nie gra. I ta tendencyjność zajęła miejsce rzetelnej oceny. Wielka szkoda, że Zwierzowa recenzja, pojawiając się jako pierwsza, tak zdominowała kolejne, narzuciła im ton. W twojej wypowiedzi też pobrzmiewa jej echo. Zgadzam się z wieloma twoimi spostrzeżeniami, mam podobne odczucia, ale przeszkadza mi niekiedy zjadliwość w stylu "dziady Borejki", jak dla mnie to za ostre. Sądzę też, że chyba również nie doceniłaś Wnuczki? Dość bezwzględnie się z nią obeszłaś, może z czasem złagodzisz stosunek do niej, liczę na to:-)

      Usuń
    3. Echa recenzji Zwierza nie mogą pobrzmiewać w mojej recenzji, gdyż czytałam ją post factum.

      Dziady Borejki, jak i Dziadostwo, są określeniami raczej żartobliwymi, ale rozumiem Twoje odczucia, faktycznie można to różnie odbierać.

      Usuń
  12. Zdjęcia są naprawdę całkiem ładne, chociaż dość standardowe. Natomiast recenzja książki jest dość stronnicza i do tego napisana kiepską polszczyzną. Bradzo Cię proszę, skoro uważasz się za osobę na wysokim poziomie (a wszystko n atym blogu na to wskazuje), to naucz się prawidłowo budować zdania, właściwie stosować imiesłowy oraz odpowiednio odmieniać przez przypadki. A wtedy możesz pełnoprawnie krytykować książki, ktore są napisane naprawdę pięknym językim. I to jest ich prawdziwa wartość. Drugą ich wartością jest pogoda ducha i pięknie opisywana rodzina wielopokoleniowa - relikt w czasach singli i innych hipsterów. Natomiast niewątpliwie nie jest to wielka literatura. Chyba jednak nikt się po tych książkach nie spodziewał olśnienia literackiego? Są jakie są, ale niezaprzeczalnie muszą coś w sobie mieć, skoro od lat rzesza czytelniczek regularnie sięga po kolejne tomy oraz wraca do tych starszych. A dodatkowo są to książki cztane zarówno przez babcie, jak i mamy oraz córki i wnuczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku podziękuję, nie jestem fotografem, to nawet nie jest moja pasja. Są standardowe, bo miały pokazać urok, ładnego miejsca.
      Recenzja, czy raczej spis wrażeń jest stronniczy, jest nawet bardzo subiektywny, bo to ja - Kasiek - czytałam tę książkę. Rozumiem, że nie chce Pani wytykać mi konkretnych błędów, bo nie jest Pani moją korektą, przyjmuję krytykę i powiem wiecej, zdaję sobie sprawę, że nie piszę tekstów idealnych.
      Nie zgadzam się, jednak, że w związku z tym nie mogę spisać wrażeń z przeczytanej książki, zwłaszcza, że w tekście nie poruszam strony językowej, gramatycznej itp. a więc nie jestem hipokrytką. Czy są napisane pięknym językiem? Mnie nie porwała ta strona językowa, bywało lepiej - vide Opium, Nutria, czy chociażby Pulpecja.
      Czy ta wielopokoleniowa rodzina naprawdę jest taka piękna. Pochlebiam sobie, że wychowuję się w takiej. W prawdziwie kochającej się rodzinie, ktoś wsparłby Józka i kazał Idzie się otrząsnąć. Tymczasem ta kochająca wielopokoleniowa rodzina patrzy od lat jak Ida pozwala na ohydne zachowanie swojego syna, w stosunku do kuzyna. Przypomnijmy sobie McDusie i wizytę Magdy na Roosvelta, ja dziękuję za wizytę u tej kochającej rodziny na obiedzie. A rozmowa Ignacego z małymi Rojkami we Wnuczce? Nie dziękuję, za taką rodzinę.

      Tak, wciąż rzesze osób sięgają po kolejne tomy, ale większość robi to z przyzwyczajenia i sentymentu i odkłada książkę, raczej z niesmakiem, niż z zachwytem.


      Ale cieszę się, że Pani się podobało. Serio, wolę jak książki cieszą ludzi, więc każde votum separatum, pod moją krytyczną opinią jest dla mnie czymś wspaniałym, bo oznacza, że komuś ta książka była potrzebna :)

      Usuń
    2. Ależ ktoś nie zniósł konstruktywnej krytyki świętości:) Dla mnie recenzja była odświeżająca i całkiem rozkoszna, na tyle, że mi nawet błędy nie przeszkadzały. Widzę, że jednak kogoś strasznie zapiekło dotykanie Wspaniałych Dziadów Borejków W Raju Swej Doskonałej Kuchni, skoro wysilił się na tak wymyślne przytyki jak "ładne zdjęcia, ale standardowe":D
      Droga autorko bloga, dziękuję za recenzję, jest bardzo trafna. Udało mi się znaleźć w niej sformułowania, których mi brakowało, jak chciałam wyrazić, co mnie dobija w nadętych nowych książkach z cyklu "Zastrzeżony znak towarowy"... Przy okazji widać, jak bardzo "wierni fani" nie chcą zobaczyć spotwornienia niegdyś fajnej książkowej.

      Usuń
    3. To ja dziękuję :D bałam się już, że gorycz mnie zalała i nie doceniam wspaniałości Musierowicz. Ja jestem przywiązana do tej serii bardzo, ale ze smutkiem obserwuję jej upadek i jak na święta do Borejków z Noelki wpadłabym od razu, tak na te święta z McDusi wolałabym jednakowoż nie.

      Usuń
  13. Marzy mi się taki jeżycjadowy stosik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę dokupić trzy książki, ale... to jak zacznę sobie odświeżać znowu Jeżycjadę :D

      Marzenia są by je spełniać

      Usuń
  14. Ja czytałam te starsze, z nowszych nie znam wszystkich. Pasowałoby kiedyś przeczytać wszystkie po kolei :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ha, "Klamczucha", "Szosta klepka", "Opium w rosole", "Idy marcowe" - to byly ksiazki mojego dziecinstwa w latach 80-tych. Potem poszlam do liceum, Musierowicz wymienilam na jej brata i zaczytywalam sie Szekspirem w jego przekladzie. O Borejkach jakos zapomnialam i widze, ze chyba niewiele stracilam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogole to juz niedlugo bedzie 40 lat od akcji pierwszych powiesci cyklu! Toz to prawidziwe "Coronation Street" czy inne "Matysiaki". Ile lat ma Borejko? 90?

      Usuń
  16. Ja na pewno zakupię najnowszą część Jeżycjady, tym bardziej, że mam wszystkie poprzednie. Muszę odświeżyć sobie wszystkie części, ale jak zwykle brakuje mi na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafiłam przypadkiem, szukając "Wnuczki", pozwolę sobie na drobną uwagę - prawnikiem jestem z racji skończonych studiów, nie "z racji na skończone studia". A zdjęcia Sandomierza bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi. :) Ale i tak muszę wymyślić nowy opis, ten się zestarzał :P

      Usuń
  18. Myślę, że zdecydowanie możesz mieć rację. Może nie zwróciłam uwagę na to ,,napuszenie" w poprzednich częściach, ale zauważyłam we ,,Frywolitkach". Wiem, że to odrębny temat, ale zdenerwowała mnie sama autorka. Miałam wrażenie ( myślę, że słuszne ), że robi z siebie idealną osobę i wszechwiedzącą, wymądrzającą się. Dziadka Borejko uwielbiam, ale to prawda, że z wnukami nie umie się dogadać. Ida również mnie denerwuje, bo zachowuje się jak nie wiadomo kto. Z resztą od początku taka była. Jak dobrze pamiętam, to w młodości z nią problemy były.
    Dziś zakupiłam tę książkę i od razu się za nią biorę. Tak więc na pewno coś na jej temat napiszę. Książki na rozszerzoną maturę chwilowo zostawię :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałąm jeden filmik na YT z autorką, napuszona jest okrutnie.

      Usuń
    2. Dokładnie. No, ale cenię ją za ,,Jeżycjadę". Jestem w trakcie lektury najnowszej części. Dla mnie to mogłoby być więcej literatury. Jednak za mało. To m.in. kocham w jej książkach. No i oczywiście rodzinną, ciepłą atmosferę :)

      Usuń
  19. Sandomierz piękny ;)

    A książka już z opisu widzę, że nie ma wiele wspólnego z Jeżycjadą, którą się zaczytywałam x lat temu... Zatrzymałam się gdzieś w okolicy Tygrysa i Róży, potem słyszałam/czytałam już tylko recenzje właśnie w typie "Klan w wersji książkowej", więc postanowiłam nie psuć sobie wspomnień.

    http://booklovinbypas.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nie chce mi się rozpoczynać tej serii. Może rzeczywiście poczytam coś, ale jej brata.

    OdpowiedzUsuń
  21. Who is Jędrek? Czyja to progenitura?

    OdpowiedzUsuń
  22. Droga Pani, rzeczywiście powinna sobie Pani odświeżyć "Noelkę". Od razu jednak uprzedzam, że nie odnajdzie Pani w tej powieści łacińskiej sentencji "Naturalia non sunt turpia". Wygłoszona ona bowiem została w "Nutrii i Nerwusie" i to nie przez Idę, ale przez Laurę. Przed przystąpieniem do opublikowania tak krytycznej recenzji powieści jednej z najpopularniejszych polskich pisarek, której dzieła czytane są nawet w Japonii, powinna Pani dokładnie sprawdzić trafność podawanych informacji. A tak, mylnie dobrany przykład częściowo dyskwalifikuje Pani argumentację. Dodam też, że jako bibliofil (za którego się Pani uważa, informując o tym wprost na swej stronie internetowej), nie powinna Pani popełniać tak podstawowych błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takim dictum, mam nadzieję, że będzie Pani umiała się przyznać do błędu. Ponieważ odnalazłam tę sentencję :) Str 89
      Jeżeli Pani potrzebuję mogę fotografię fragmentu umieścić. Była to i "Noelka" i sentencja wypowiedziana przez Idę.
      Dziękuję, bo chyba wszystko Pani napisała już, tylko że akurat ja miałam rację.

      A gdzie czytają jakie książki, nie ma dużego wpływu... Dzieła Lenina publikowano swego czasu wszędzie, o czym to świadczy? o Niczym, Wolałabym, aby nie odbierała mi Pani prawa do napisania, że książka mi się nie podoba.
      A zanim Pani komuś wytknie błąd, proszę sprawdzić :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. Dziś przeczytałam. Łyknęłam całą książkę w całości.Zaśmiewałam się głośno. Były też chwile wzruszenia. Suma sumarum: książka bardzo mi się podoba! I odnajduję w niej dawną Musierowiczową.
    Howgh! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie tak jak ja! Już myślałam, że zostali sami malkontenci!
      No to już nie jestem sama z tym swoim dzikim optymizmem. ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  24. Nie zgadzam się z tą oceną - uważam, że właśnie p. Musierowicz poszła z duchem czasu i próbuje pokazywać jak wredni potrafią być ludzie, ale nie zapominać, że istnieją "Borejkowie i Danusie"
    Kwiecisty język pisarki zawsze był atutem, a zwykłe sytuacje poddane jego działaniu potrafiły zamienić się w historię bawiącą do łez.
    Ja przeczytałam książkę z niesamowitą przyjemnością - jeśli ktoś czyta by znaleźć powód do krytyki zawsze znajdzie - bardziej chodzi o to żeby ewentualna krytyka była konstruktywna i tu się rodzi problem ;)
    Pozdrawiam Mia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z konstruktywną krytyką jest inny, ważniejszy problem, należy umieć ją przyjąć, jeżeli ktoś jest już tak zadufany w sobie i uważa że wszystko co robi jest tak cudowne, a tylko źli hejterzy się czepiają, to można milion argumentów podać i nic z tego nie będzie

      Usuń
    2. Właśnie zaprzeczyłąś sama sobie. Mówie\sz, że trzeba ptrzełknąć krytykę, a jak ktoś napisał cos co ci ie pasowało to nazywasz go hejterem...

      Usuń
    3. No właśnie nie :P ja prezentuję zgubny pogląd, to że ktoś uważa, że jest idealny, a tylko gdy ktoś go krytykuje wyzywa od hejterów i uważam to za złe ;)

      Usuń
  25. A ja czytajac "wnuczke..." zastanawialam się kto pani M. to napisal? Jakis studencina? Tyle moich wrażeń. A całą Jezycjade kochalam do tej pory miłością wielką i nawet McDusie przelknelam gładko :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaczęłam czytać powyższa recenzję, ale doszłam do "niemniej jednak" i skończyłam lekturę. Pani Musierowicz bardzo dba o poprawność językową i pewnie byłoby jej przykro, że wierni jej czytelnicy nie robią tego samego. Jestem pewna, że pisząc swoje książki tego właśnie pragnie, zarażać ludzi bakcylem miłości do poprawnej polszczyzny. Weźmy na przykład małą Łusię, to ona nauczyła mnie o pleonazmach i tautologiach a Tygrys oduczyła mnie nadużywania przymiotnika "niesamowity". Warto czytać książki ze zrozumieniem i wynosić z nich jak najwięcej.
    Pozdrawiam
    Ania W.
    P.S. "Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy"- niestety jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Tak dalece posunięte skróty myślowe mogą być dobre tylko dla jasnowidzów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do "niemniej jednak" http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/b-niemniej-b-jednak;14423.html polecam ;) ponieważ cała krytyka ogranicza się do tego zwrotu, to odsyłam do pwn-u.

      Co do adnotacji faktycznie umknęło to mojej uwadze, był długi czas, gdy mój adres mejlowy wisiał z boku w kolumnie po prawej czy tam po lewej, teraz jest w zakładce o mnie :) Czytelnicy piszą mejle w różnych sprawach... czują kiedy komentarz nie jest ku temu najlepszym środkiem.

      Dziękuję Pani, że podpisała się Pani, po masie krytyki od anonimów, jest to miła odmiana :)

      Usuń
  27. Wielka, wielka szkoda, że upiera się Pani przy tym nowotworze (sic!) językowym, czy też bardziej naukowo (skoro powołuje się Pani na PWN): redundantnym połączeniu wyrazowym. Azaliż, czy warto spadać w dół lub cofać się do tyłu, czy lepiej wznieść się do góry i pisać z elegancją i polotem?
    Pozdrawiam
    J.P.
    P.S.: Nawet, jeżeli poda Pani adres mejlowy, przytoczony przeze mnie akapit nadal jest niezrozumiały. Może dlatego, że brak z nim orzeczenia ale może to tylko jakiś mój niedostatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skoro jest Pani mądrzejsza niż Rada Językowa... cóż ja prosty szaraczek, mogę powiedzieć. Nie będę polemizowała...

      Co do spornej adnotacji, mam wrażenie, że Pani nie chce zrozumieć, mam nadzieję, że odczytanie podmiotu domyślnego wychodzi Pani łatwiej. ;)

      Usuń
    2. Droga Pani Przedziałkowska, sama nasadziła Pani sporo błędów, może lepiej się nie kompromitować nieuzasadnionym wywyższeniem się i krytykowaniem?:)

      Usuń
    3. oj ja się przyzwyczaiłam już do hejtu za to, że Wnuczka mi się nie spodobała ;)

      Usuń
  28. Fajna recenzja, lubię, gdy ktoś potrafi nazwać uczucia również moje, a ja nie muszę się wysilać... :)

    Nie zgodzę się z dwiema rzeczami: Ida akurat wydaje mi się jedyną u Borejków postacią z krwi i kości, i sympatyczną. Złości się po ludzku na męża, i ma świętą rację. Jej praca i osoba nigdy nie jest tak ważna, jak zresztą wszystkich kobiet u autorki, jak święte powołanie jej męża, który w całej serii ani razu nie jest pokazany w ŻADNEJ interakcji z własnym synem. Do licha, on go w ogóle nie wychowuje, a nagle po 20 latach okazuje się dumnym tatą! Widać ta żona, Wariatka i Histeryczka o babskich fochach, jak ją ładnie ujmuje rodzinka (pogratulować krewnych!) całkiem nieźle go wychowała. Razem z pozostałą dwójką, oraz nadmienionym w książce zrobionym doktoratem, który zresztą robi raczej wrażenie kwiatka u kożucha, nietraktowanego przez nikogo zbyt poważnie, wiadomo, wszak Ida jest kobietą. Kiedyś Idy nie lubiłam, teraz właśnie jest fajna, ma kobita jaja i jakieś nerwy, nie jest jakimś posągiem bez skazy i zmazy. Dla mnie książka mogłaby być opisem przemyśleń Idy :)

    Całkiem też podobała mi się gwara; pan Chrobot jest też jedną z fajniejszych postaci we Wnuczce. Generalnie, borejkowskie świątki nudzą już do śmierci, lepsze postaci poboczne, bo jeszcze jakaś krew w nich płynie i jakieś życie się telepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i szanuję Twoje zdanie, mnie Ida strasznie zraziła do siebie w McDusi, jest tam wariatką i histeryczką, owszem we Wnuczce ma więcej normalności w sobie. Co do Marka... śpiącego królewicza, to jest wielkie WTF tej serii.
      A doktoratu, nie robi się tak, o w przerwie pomiędzy dyżurami

      Usuń
    2. Ale, ale! Ida jest lekarzem. Na medyku robiący doktorat akurat robią go czasami mimochodem, mając od tego techników;-P Więc w sumie bardziej mnie zastanawia profesura św. Gabrieli, ale w sumie biorąc pod uwagę obecną jakość polskiej nauki...

      Usuń
    3. O tak profesura i to zapewne belwederska - bo jakżeby inaczej - to wielka niewiadoma. Ale wszak Gabriela jest taka cudowna, rozchwytywana przez studentów, to i Nobel to kwestia czasu

      Usuń
  29. Dochodzę do wniosku, że chyba jestem taka anachroniczna, jak Borejkowie... Ech... ,,Wnuczka" była naprawdę przyjemna i taka cudnie naiwna.
    Przepraszam, że to powiem, ale moim zdaniem książka,,Gwiazd naszych wina", której nie zdołałam przeczytać do końca, znacznie bardziej była naiwna.
    www.kaniafrania,blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazd naszych wina, była nastawiona na wyciśnięcie łez, to najbardziej mi przeszkadzało

      Usuń
  30. Kolejny tom do kolekcji - Feblik :)
    Na stronie wydawnictwa można już kupić najnowszą książkę Małgorzaty Musierowicz za 25 zł http://www.akapit-press.com.pl/sklep/dla-mlodziezy/feblik---przedsprzedaz-536-30
    Z mojej strony to nie tylko ciekawość, ale i chęć uzupełnienia całej kolekcji na półce:D

    A Wy tylko czytacie czy też chętnie kupujecie książki? Macie Jeżycjadę w domu?

    OdpowiedzUsuń
  31. „ … oględziny miejsca zbrodni wskazują, że kobieta, potknęła się na mostku, przekoziołkowała i… nie wiadomo co dalej…” – w literalnie żadnym miejscu akcji niema mowy o jakiekolwiek zbrodni. Ida spadła z mostku, ponieważ załamała się w nim zbutwiała belka. To naprawdę nie jest trudne do zrozumienia.
    „…(bowiem, polska szkoła, nawet najlepsza nie uczy takich zachowań – już na samym początku, mamy smrodek dydaktyczny w wydaniu Musierowicz, życie poza Borejkolandem jest złe, brudne i w ogóle – bleeee, jak szkoła może być fajna skoro nie uczy w niej żaden ze spadkobierców dobra Dmuchawca, ani żadna z Borejkówien??)… „ – naprawdę nie rozumiem, o co Ci chodzi. Matka wpoiła córce zasady pierwszej pomocy a więc polska szkoła, w której nie uczył Dmuchawiec albo któraś Borejkówien jest beeee? Fascynujący związek logiczny, lub raczej „logiczny”.
    „… aby ukarać męża oraz syna(a tego dokładnie za co? Sama nie wiem)… „ Ida wybiegła z domu, żeby „wybiegać” złość. Na męża była zła, ponieważ zdiagnozował u niej, przy dzieciach” klimakterium, a na syna była zła, ponieważ w jej ocenie za słabo zdał maturę. To naprawdę proste jak drut.
    „…Postanawia również wyswatać Dorotę z synem swej ukochanej córki Gabrieli… „ – Na Jowisza, Gabriela to siostra Idy.
    „…Gabriela, która dorobiła się profesury? Jakim cudem?...” – myślę, że standartowo, jak każdy profesor, pracując i udzielając się jako pracownik naukowy na uczelni. Ja nie jestem profesorem, ale obiło mi się o uszy, że robi się to pisząc prace naukowe, ewentualnie przeprowadzając rozmaite badania etc.
    „… Co mnie zdziwiło, per pani profesor zwraca się do Gabrieli sąsiadka, która powinna tej ciepłej i dzielnej kobiecie mówić na ty, bo znają się od lat…” – gdy ja skończyłam 18 lat, sąsiedzi, znajomi rodziców etc. zaczęli do mnie zwracać się per „pani”. Komu chciałam zaproponowałam, żeby zwracał się do mnie po staremu. To taka stara, zapomniana już kindersztuba, przejawiają ja zwłaszcza starsi ludzie. Może profesor Borejko zaproponowała to pani Dąbek- Nowackiej a ta nie skorzystała z propozycji a może nie zaproponowała. Nie wiadomo. Właściwie jestem wdzięczna pani Musierowicz, że nie rozwleka swoich powieści, umieszczając w nich tryliona, nie mających wpływu na akcję, szczegółów.
    „…A ta ciepła, dzielna i kochana kobieta, od razu z sąsiadki szydzi. W Twarz, bardzo to miłe…”- a powinna szydzić za plecami? Właściwie nie widzę tu w ogóle szyderstwa. Gabrysia nie ma ochoty pienić się z powodu uciążliwości remontu ulic. Pani Dąbek- Nowacka ma wielką zaś ochotę, żeby Gabrysia jednak to zrobiła. Proponuje więc pani D-N, że napisze petycję, na której sąsiadka będzie mogła też się podpisać. Manewr jak serialu „Dom”, gdy Henio prosi o podpisy tubylców ze wsi, gdzie ukryty był samochód w stogu siana. Kto nazwałby to szyderstwem? Odsyłam do:
    http://sjp.pwn.pl/sjp/;2527507
    „…nie mogę powiedzieć, żebym żałowała wydanych pieniędzy, nie spodziewałam się po tej książce ciepła i otuchy. Niestety tę epokę Małgorzata Musierowicz ma już za sobą. Ona skupia się na pokazywaniu zła świata, poza kuchnią Borejków. Jakby tłumaczyła dlaczego oni z tej kuchni nie wychodzą.…”- może pomyliłaś się i przeczytałaś jakąś pozycję Kinga? Czyżby krew się lała, ludzkie flaki spadały ludziom na ich brudne buty, wszędzie czaiły się intrygi, kłamstwo, obłuda i wszelkie zło? Cóż, ach cóż tak bardzo zakłóciło Ci poczucie ciepła i otuchy? Może ta postać nieudacznika pijącego piwo pod sklepem? Może fakt, że nie masz 100- procentowej pewności, że to Doroty twarz jest na okładce („…No w każdym razie dziewoja o imieniu Dorota(zapewne goszcząca na okładce)…”? To, że gapie oglądali pożar? No, naprawdę, zachodzę w głowę.
    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
  32. c.d.
    „…Po drugie, czy człowiek z miasta może być świadomy, że komuś z dymem idzie praca całego sezonu?...” – Może być. Jeśli tyko ma więcej niż 15 lat i ma iloraz inteligencji w okolicach przynajmniej 100. Chociaż co mądrzejsze jednostki mogą to wiedzieć nie mając nawet tych 15 lat.
    „…a raz próbuje ją przymusić do pocałunku…” – dwa razy, czyli tyle, ile razy powinnaś czytać książki (co najmniej).
    „…Niziną społeczną jest też sąsiad bohaterki…”- nie jest. To prosty człowiek, mimo niewątpliwego alkoholizmu, jest człowiekiem uczynnym, pomocnym, dba o gospodarstwo, jest dobrym sąsiadem.
    „…Zastanawiam się tylko czy Musierowicz nie pochrzaniła chronologii, rozpisując się o okolicznościach poznania Pałysów…” – poznali się w bibliotece gdy oboje studiowali. O jaka chronologię Ci chodzi?
    „…to jest napuszona, pełna dystansu książka o ludziach, którzy są lepsi i na każdym kroku dają to do zrozumienia innym…” – jakaś jeszcze scena, oprócz tej z Gabrysią i panią Dąbek-Nowacką, w której ktoś z Borejków zachował się w sposób karygodnie drwiący wobec interlokutora? Mojej uwadze niestety umknęło.
    Na koniec, wypisałam sobie postacie, o których wyraziłaś siew pejoratywny sposób, w tej jednej krótkiej recenzji. Oto one:
    Ida Borejko
    Marek Pałys
    Dziadostwo Borejkowie
    Łusia
    Laura i jej mąż
    Róża
    Reszta przychówku Borejkówien
    Sporo tego. Wydaje się, że to nie „wnuczka do orzechów” nie podoba Ci się. Tobie nie podoba się o wiele więcej. Przysięgam, nie czytałabym, gdyby w moim przypadku tak było.

    P.S.: „…teraz ogranicza się do tombaku…”- no chyba jednak nie, skoro przyjaciółka nabyła Ci w drodze z pracy „Wnuczkę”, zapewne za bilety Narodowego Banku Polskiego? Powiedzenie o kurze znoszącej złote jajka mówi o zyskach, jakie ktoś ma ze swej działalności. W ogóle nie traktuje o jakości tej działalności. To proste, stare przysłowie i dalibóg, nietrudne do zrozumienia.
    BTW- jeśli tak gryzie Cię fakt, że pani Musierowicz zarabia na swoich książkach, to może zapisz się do jakiejś biblioteki publicznej? Można tam darmowo wypożyczać książki, dzięki temu zysk autora jest o wiele, wiele mniejszy, niż gdyby kupił ją każdy czytelnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach zarzutów tyle i to tak wyjętych z kontekstu, więc odniosę się do puenty. Tak uważam, że Musierowicz ma tombak, bo ta kura nie znosi już złotych jajek, nie chodzi o pieniądze, bo gdyby chodziło to albo - ja radzisz - korzystałabym z biblioteki, albo ze znajomych. Wypisałaś bohaterów, których nie lubię, ale prócz kwestii, że Róża i reszta przychówku nie występują w tej części nie wydałam na ich temat żadnego sądu, dlatego przyznaję Ci rację iż to zdanie o Idowej córce - Gabrysi, było moim błędem, to reszta Twoich komentarzy jest po prostu złośliwa, chociaż i mój tekst taki jest więc, dziękuję za Twój głos. Cieszę się, że Tobie książka się podobała. Mnie nie oczarowała, ale chyba zrobię riplej przed "Feblikiem" :)

      Pozdrawiam Cię

      Usuń
  33. Czy mogę prosić o podanie przykładu, gdzie wyciągnęłam zdanie z kontekstu i zmieniłam tym samym jego sens?
    Przy okazji. Nie twierdzę, że wydawałaś jakiś sąd o Róży czy całej reszcie przychówku. Twierdzę tylko, że wyraziłaś się o tych bohaterach w pejoratywny sposób. Jasno to napisałam poprzednio. Jeszcze raz przeczytałam ten fragment Twojej recenzji i moim zdaniem ten fragment:
    „…Dla zaniepokojonych Łusia nie występuje w tej części! Nie występuje też wzdychająca Laura i jej cudowny mąż, ani Róża, ani reszta przychówku Borejkówien(wyjątek synowie Rojków)…”
    ma wydźwięk pejoratywny. Mam tu na myśli: złośliwy, sugerujący, że nie chcesz czytać o tych postaciach i zakładający z góry, że tak mają inni czytelnicy.
    Na koniec- nigdzie nie napisałam, że książka mi się podobała. Oceniałam tylko Twoją recenzję, którą uważam za niesprawiedliwą, argumenty złośliwe i nie poparte niczym. Wyssane z palca mankamenty książki. Taki argument jak „jakim cudem Gabrysia jest profesorem?” to szukanie dziury w całym, czepianie się na siłę.
    Mam prośbę, czy możesz napisać dlaczego tak bardzo byłaś zaniepokojona, że w książce pojawi się Łusia. Co takiego ma w sobie ta bohaterka, że nie chcesz czytać o niej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pejoratywnie było o Łusi, później jest nowe zdanie bez jakichkolwiek sądów, czy określeń sugerujących pejoratywność.
      Zdanie o profesurze nie wynika z czepialstwa, a ze znajomości realiów, aby zostać profesorem, chociaż faktycznie nie jest napisane czy Gaba jest zwyczajnym, czy nadzwyczajnym, należy włożyć w to dużo, dużo wysiłku, tymczasem ostatnio raz czytaliśmy, ze Gaba wracała z zajęć ze studentami, nie ma nic o jej pracy naukowej - która zabiera masę czasu - o wyjazdach naukowych. Nic.... nawet napomknięte, więc mnie to dziwi, że tak o została profesorem. Faktycznie pochodzimy z różnych środowisk bo rodzice moich rówieśników, ludzie których znam od powijaków nie tytułują mnie tak oficjalnie.

      Co ma Łusia irytującego? Wszystko, jest tak przemądrzała, że nie da się tego znieść, jest bezczelna, przekonana o swojej cudowności. Nie jest to już po dziecinnemu urocze- jak to było jeszcze przez pierwsze 50 str Sprężyny, tylko mnie to drażni.Napisałam to zdanie, bo w dyskusjach ze znajomymi dzieliliśmy się właśnie podobnymi spostrzeżeniami :)

      Zdanie z kontekstu ot chociażby o oględzinach miejsca zbrodni, zarzucasz mi niezrozumienie, tymczasem słowo zbrodnia napisałam kursywą, co jest sygnałem, że nie chodzi o dosłowne znaczenie. Ty to przekopiowałaś bez zachowania tego, co sprawia, że zmienia się wydźwięk zdania.

      Usuń
  34. Czyli: "...wzdychająca Laura i jej cudowny mąż..." to tak całkiem na serio? Nie jest to złośliwa ironia? No dajże spokój!
    Może powstanie "Kwiat kalafiora 2" i pani Musierowicz dokładnie opisze tam życie Gaby? W pozostałych bowiem tomach Gabrysia jest postacią drugoplanową i nie dziwi brak szczegółowego opisu jej drogi zawodowej.
    Kursywą zaznacza się głównie cytaty i tytuły. Słowa, których znaczenia nie należy brać dosłownie, oznacza się cudzysłowem. Te proste zasady wykluczają pomyłki i są powszechnie znane.
    Na koniec, jak można czytać 20- tomową serię, w której tak obficie występuje pogardzane dziadostwo Borejkowie? Toż to masochizm. No najwyżej że określenie "dziadostwo Borejkowie" albo "tak samo irytujący Ignac" to nie określenia pejoratywne, lecz cechujące się sympatią i oznaczają przyjemność czytania o tych postaciach.
    Pozdrawiam MM

    P.S.: Czytałam kiedyś gdzieś, nie pamiętam dokładnie, czyjeś wspomnienia z przedwojennego gimnazjum. Oto nauczyciel (zaznaczam- płci męskiej) wzywa do tablicy swoją nastoletnią uczennicę. Gdy ta wstaje i zbliża się, on WSTAJE i zapina marynarkę. Stoi przez cały czas, gdy ją przepytuje. W towarzystwie stojących dam bowiem dżentelmen nie siedzi. Oto stara kindersztuba. Dziś nie do pomyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dlaczego nie do pomyślenia. Wstający mężczyzna jest dla mnie czymś oczywistym, chociaż faktycznie wymierające to zjawisko.

    Od wielu, wielu tekstów używam kursywy, po prostu :)
    Postać drugoplanowa? Nie grzesz tak! ;) Gabriela z którą studenci nie mogą się rozstać, ta uwielbiana pani nauczycielka akademicka? Ida jest lekarzem, jest drugoplanowa, ale jej pracę widać, natomiast Gaba zbawia świat i pije herbatę więc akurat ta profesura dla mnie jest z kosmosu, chociaż pasuje do wizerunku idealnej Gaby.
    Dziadostwo Borejkowie, kiedyś byli sympatycznymi ludźmi do których z radością wpadłabym na herbatę, jednak to się zmieniło i są irytującą parą. Ignacy jest po prostu zbyt zrzędliwy, nawet jak na jego wiek i po prostu przydałoby się nim potelepać. Mila też już na nikogo normalnie nie patrzy, tylko ironicznie spogląda. Więc suponowanie mi, że czytam 20 tomów o dziadostwie jest błędne, dziadostwem stali się znacznie później. Co do wspomnianych Laury i Adama, Laura wzdycha, a Adam jest cudowny, to nie wydanie sądu, a stwierdzenie faktu ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. „…Dlaczego nie do pomyślenia. Wstający mężczyzna jest dla mnie czymś oczywistym, chociaż faktycznie wymierające to zjawisko…” – z czym mamy tu do czynienia? Możliwości są dwie. Albo jest to zwykłe niezrozumienie tego co ja napisałam- wyraźnie zaznaczyłam, że mowa o nauczycielu wstającym w obecności stojącej uczennicy. Ja takiego zachowania nie widziałam nigdy, a mam za sobą 17 lat nauki. Czasami zdarza mi się widzieć mężczyzn wstających w obecności kobiet, ale nauczyciel odpytujący nastolatkę, który wstaje i zapina marynarkę? Jeśli dla Ciebie to oczywiste, to podaj proszę, w jakich to szkołach panuje taka kultura. Dalibóg, frapujące!
    Druga możliwość- zrozumiałaś tekst, ale wycięłaś fragment z kontekstu i złośliwie zmieniłaś jego sens. Coś, co zarzucasz (bezpodstawnie) mnie. Winszuję kultury erystyki.
    „…Co do wspomnianych Laury i Adama, Laura wzdycha, a Adam jest cudowny, to nie wydanie sądu, a stwierdzenie faktu ;)…” – tak, tu masz rację, tekst ten jest bardzo sympatyczny i pełen akceptacji dla wspomnianych postaci. Teraz rzeczywiście widzę, że w tym tekście nie ma nic pejoratywnego. Myliłam się. Chociaż to, że ktoś jest cudowny, nie może być faktem, a tylko i jedynie subiektywna oceną drugiej osoby. Nawet, jeżeli taki tekst pojawił się gdzieś w książce, to nadal nie jest to fakt a ocena lub osąd, jeśli wolisz.
    BTW, jak to możliwe, że człowiek, który wyraża się o kimkolwiek, nie ważne żywym, czy wyjętym z kart książki, per „dziadostwo”, ktoś kto do tego stopnia wyraża pogardę i gargantuiczny wręcz brak szacunku, w tym przypadku dla czyjejś własności intelektualnej, pisze jednocześnie:
    „…czuję iż autor patrzy z piedestaliku pobłażliwie na wieśniaków…”
    „…A ta ciepła, dzielna i kochana kobieta, od razu z sąsiadki szydzi. W Twarz, bardzo to miłe…”
    „…Musierowicz nie podejmuje próby wyjścia do ludzi, którzy z jakichś powodów czują i myślą inaczej niż Borejkowie, ona się od nich odcina…”
    „…już na samym początku, mamy smrodek dydaktyczny w wydaniu Musierowicz, życie poza Borejkolandem jest złe, brudne i w ogóle – bleeee, jak szkoła może być fajna skoro nie uczy w niej żaden ze spadkobierców dobra Dmuchawca, ani żadna z Borejkówien??...”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam za sobą 22 lata edukacji, trochę więcej i doświadczyłam nauczyciela wstającego... i nie był to epizod - gwoli ścisłości ;)
      Zapytam jak go spotkam czy mogę zdradzić jego personalia i dam znać.

      :) Co do kultury erystyki dostosowuję się do interlokutora :)

      Twój odbiór mojej wypowiedzi o Laurze i Adamie to Twoja sprawa, ja Cię nie przekonam ;)

      A co do dziadostwa. Polecam sympatyczny dowcip w którym ów zwrot występuje.

      Może chociaż to poprawi humor ;)

      Usuń
  37. Okropna recenzja. Z samego szacunku do Autorki moglaby Pani się powstrzymać. Zbanalizowała Pani piękne wątki. Radzę przestać czytać, by potem takich rzeczy nie pisać. A może z ciekawości dałaby Pani książkę młodszemu pokoleniu, do którego książka jest skierowana? Na pewno by się spodobało! Młodzi inaczej to wszystko odbierają... Mi kiedyś bardzo podobała się np. Kłamczucha. Z perspektywy lat widzę tam dużo naiwności (bo już mnie poruszane tam tematy nie dotykają), natomiast najnowsze części bardzo mi się podobają. Przede wszystkim lubię je za niezmącone wartości :)

    Pozdrawiam, Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A autorka nie powinna mieć szacunku do czytelnika i zamiast wyciskać kasę, przyłożyłaby się do pisania? Nie popełniała błędów.

      Czytelnikami Jeżycjady jest stara gwardia, bo obecne pokolenie nie znajduje swojego świata w tych książkach.

      Usuń
    2. Ach więc jesteś również socjologiem, nie tylko znawcą literatury? Całkowicie zgadzam się z przedmówczynią. Książki Musierowicz są niezmiennie naiwne, proste i opisują niezmącone wartości. Za to kochaliśmy je my, stara gwardia i za to kocha je pokolenie dzisiejszej młodzieży, jak choćby moja córka.
      Miła Kasiu, Twoje recenzje są nie tylko złośliwe, jak sama przyznałaś, są wulgarne ("wyciskać kasę"?- WTF?), są mało logiczne, na co przykłady podałam wyżej. Na dodatek sama nie masz szacunku do swoich własnych czytelników i nie potrafisz nawet zadbać, żeby przecinek stał tam gdzie powinien, nie umiesz użyć cudzysłowa ani kursywy, ale używasz Jesteś takim typowym hejterem, który lubi wylać wiadro pomyj na kogoś, kto osiągnął sukces. Nie potrafisz być tak dobra, żeby komuś dorównać, to deprecjonujesz go, żeby on dorównał Tobie. Jesteś takim "dżihadystą literackim".
      Czyżbym widziała na Twoim forum recenzję " Feblika"? Najpierw przeczytam książkę, bo za bardzo spojlerujesz, ale na prawdę jestem ciekawa ile cierpienia jest w Twojej recenzji z tego powodu, że pani Musierowicz czerpie zyski że swojej pracy. Nie mogę się doczekać tej fascynujące lektury ;)

      Usuń
    3. W którym momencie zwrot "wyciskać kasę" jest wulgarny?

      Hejter, Dżihadysta literacki o mamo. Biorąc pod uwagę tak drobiazgowe uwagi, prosiłabym o używanie słowa dżihad" zgodnie z jego znaczeniem a nie stereotypami.

      Twoja córka polubiła, ale wiele młodych ludzi, których znam już nie. I jak rozstrzygniemy kto ma rację? Opisuję swoje wrażenia, mam do tego prawo, tak jak Ty do tego, aby się z tym nie zgadzać. Mam problem z interpunkcją i wiem o tym, staram się nad tym pracować, nie wyplenię wszystkiego od razu. Cudzysłów i kursywa są używane konsekwentnie w określony sposób na blogu. Dlatego jeśli Twój atak poprawia Ci humor - cieszę się - mnie to nie dotyka ;) serio.

      Natomiast nazywanie mnie hejterem bo opisałam, jak nie podobała mi się jedna książka to już przesada.

      Usuń
  38. Za moich czasów również nie wszyscy czytali Musierowicz. Nie znam statystyk, nie wiem czy teraz czyta większy czy mniejszy odsetek młodzieży niż kiedyś. Ty Kasiu jednak chyba masz dokładne dane, skoro się wypowiadasz.
    A jak nazwałabyś zwrot "wyciskać kasę"? Może to pełne szacunku opisywanie wynagrodzenia za czyjaś pracę? A może to piękna, literacka polszczyzna? Niestety chyba nie, to język niegdysiejszych "szlakowców". Ludzi, którzy przemycali na zachód ruskie złoto w kalesonach. Ileż to oni potrafili wycisnać kasy z kryształowych wazonów i kremów nivea!
    Jeśli zaś chodzi o moja dżihadowska metaforę. Czy terrorystyczne zamachy nie sa nielogicznie, bez racjonalnego uzasadnienia agresywne i niszcza coś, co innym dobrze służy? Dokładnie tak jak Twoja recenzja.
    Prawdę powiedziawszy nigdy, nawet w jednym miejscu nie napisałam, że "Wnuczka" mi się podoba. Właściwie już nieco wyrosłam z tej konwencji, ale uważam, że jeśli już musisz krytykować cokolwiek, to niechże to będzie logiczne i rzetelne. Ale Ty nie wymagasz od siebie tyle co od MM. Ona musi być perfekcyjnie rzetelna, Ty nie. Ty możesz ustalać własne zasady na swoim forum, MM w swoich ksiażkach nie może, nawet jej bohaterowie nie moga być tacy, jak chce ich demiurg.
    Cóż, jest nawet taki zawód "krytyk". Jest to zwykle osoba, która nigdy niczego sama nie stworzyła, jest wyłacznie odtwórcza. Zwykle obejrzała tysiace filmów lub przeczytała tyleż ksiażek i ocenia je przez porównanie.
    Mało imponujace.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że takie nawiązanie w kontekście zamachu w Paryżu jest bardzo nie na miejscu. Tyle tematu.

      Usuń
    2. Więc teraz nie chodzi już o stereotypy?

      Usuń
    3. Stereotyp terrorysty? Nie wiem, za mało wiem o terroryzmie by takowy wyrabiać

      Usuń
    4. http://di.com.pl/pic/photo/Triple_facepalm_1403094836.jpg

      Usuń
  39. Jeszcze jedno. Nazywanie mojego udziału w dyskusji, która sama zainicjowałaś na publicznym forum, atakiem to gruba przesada. Powyżej moich wypowiedzi widzimy kilka wpisywów bezrefleksyjnego przytakiwania Twoim słowom. Cóż, wrzucajac cokolwiek do internetu zawsze podejmuje się ryzyko, że ktoś się z nami jednak nie zgodzi. Ale nazywanie tego atakiem? No bez przesady!
    Widzę tu tylko jeden atak i to Ty jesteś jego autorem. I to doprawdy nie wiadomo za co. Może i Ty Kasiu wyrosłaś już nieco z literatury młodzieżowej? To nie ksiażki MM się zmieniły, tylko Ty?
    Polecam Ci Jaume Cabre. Właśnie czytam, powiedziałabym "palce lizać" ale nie mogę, bo te ksiażki sa zbyt smutne. Albo Markus Zusak, albo nasza Grzebałkowska, cudna!!! Jest w czym wybierać. Ja przez ostatnie lata chodziłam do kina wyłacznie na filmy dla dzieci, ale moja córka dorosła i mogę porzucić kinematografię dziecięca na rzecz tej dorosłej. Może powinnaś i Ty pójść ta droga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten protekcjonalizm. Tak się składa, że Musierowicz to jeden z nielicznych wyjątków, bo ja jednak zwykle czytam dorosłą prozę. ;) Nazywanie mnie terrorystą, hejterem - uważam za atak. I to dodatkowo bardzo niesmaczny.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o protekcjonalizm, to dostosowałam się do interlokutora ;)
      Jeśli chodzi zaś o te moje metafory- rzeczywiście trochę przesadziłam z tym terrorysta.

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że jestem AŻ tak protekcjonalna.

      Dziękuję!!

      Usuń
  40. Pani Michalino - jest pani bardzo meczaca .

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja po wakacjach wróciłam do Jeżycjady po latach (wielu)...Stare tomy uwielbiam...nowsze już mniej.
    Mam przed sobą "Wnuczkę do orzechów"...
    Muszę przyznać, że stare, znajome już mi tomy, pochłaniałam z przyjemnością. Nowsze niestety już tak nie cieszą...

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie czytałam książki i nie zamierzam, bo zmęczyło mnie to odmładzanie głównych bohaterów - na początku bohaterki miały po kilkanaście lat, Józinek jako główny bohater - ile, dziewięć? Moja siostra wysunęła przypuszczenie, że niedługo będziemy czytać o głębokich przemyśleniach i obserwacjach niemowląt. W rodzinie Borejków to jednak możliwe, wszak tam wszyscy tacy mądrzy...
    Zgadzam się, że pierwsze tomy były fantastyczne, potem zaczęło się psuć. Ale tak naprawdę piszę ten komentarz, bo strasznie zmęczyła mnie pani Malina Misiowiec. Autorka recenzji na swoim własnym blogu opublikowała swoje własne zdanie na jakiś temat - wyrażone zresztą, fakt, nieco złośliwie, ale z humorem - i została za to zalana falą hejtu, porównana do terrorysty i zmieszana z błotem. Dobrze, że pani Malina w końcu się wyłączyła, bo ostatnio nic nie zmęczyło mnie równie mocno, jak czytanie jej komentarzy. Jeśli kogoś dana dyskusja aż tak bardzo denerwuje, po co bierze w niej udział? Na podziw zasługuje jedynie pracowitość, z którą pani Malina wycinała z tekstów Autorki cytaty i dopisywała własną ich interpretację. Ale już naprawdę wystarczy....

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie czytałam książki i nie zamierzam, bo zmęczyło mnie to odmładzanie głównych bohaterów - na początku bohaterki miały po kilkanaście lat, Józinek jako główny bohater - ile, dziewięć? Moja siostra wysunęła przypuszczenie, że niedługo będziemy czytać o głębokich przemyśleniach i obserwacjach niemowląt. W rodzinie Borejków to jednak możliwe, wszak tam wszyscy tacy mądrzy...
    Zgadzam się, że pierwsze tomy były fantastyczne, potem zaczęło się psuć. Ale tak naprawdę piszę ten komentarz, bo strasznie zmęczyła mnie pani Malina Misiowiec. Autorka recenzji na swoim własnym blogu opublikowała swoje własne zdanie na jakiś temat - wyrażone zresztą, fakt, nieco złośliwie, ale z humorem - i została za to zalana falą hejtu, porównana do terrorysty i zmieszana z błotem. Dobrze, że pani Malina w końcu się wyłączyła, bo ostatnio nic nie zmęczyło mnie równie mocno, jak czytanie jej komentarzy. Jeśli kogoś dana dyskusja aż tak bardzo denerwuje, po co bierze w niej udział? Na podziw zasługuje jedynie pracowitość, z którą pani Malina wycinała z tekstów Autorki cytaty i dopisywała własną ich interpretację. Ale już naprawdę wystarczy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu chyba nie wypada krytykować Małgorzaty Musierowicz. Ja robię sobie teraz powtórkę, a raczej jej ciąg dalszy i mnożą się nieścisłości. Autorka przestała nad tym panować, a mimo to ciągnie uparcie.

      Dziękuję za głos :)

      Usuń
  44. Witam ponownie, nie mogę bowiem ignorować tego głosu na mój temat.
    Chocbym żyła tysiąc lat nie pijmę takiej logiki:
    Przeczytałam komentarze Maliny, chociaż tak bardzo mnie mecza, ale jeśli Malinę denerwuje dyskusja to nie powinna brać w niej udziału. Czyli jeśli dyskusja męczy to wolno w niej brać udział a jeśli denerwuje to nie wolno? No i brawa za przeczytanie tak długich i tak meczacych komentarzy.
    Albo: autorka umieszcza swoje przemyślenia na blogu internetowym, ogólnie dostępnym, ale to bardzo dziwne, że ktoś to skomentował.
    Albo: dobrze, że Malina już nie pisze, ale zaczepmy Malinę.

    Na koniec pytanie do Pani Asi: ile lat miał Bobcio w "Szóstej klepce" gdy to spalił firanke i malował pisanki z Hitlerem, albo Pyza i Tygrys w " Kwiecie kalafiora" gdy sprawdzały co tonie? A toż to sama klasyka, prapoczatki, można by rzec.

    No i proszę nie określać moich wypowiedzi jako "mieszania z błotem". Nie przepadam za językiem rynsztokowym a naszą miłą Kasię staram się traktować z pełnym szacunkiem, choć, co już wcześniej przyznałam, porównanie do terrorysty było przesadzone.

    Kasiu, dalibog! Wypada krytykować! Kogo zechcesz. To czego nie wypada, to brak logiki, krytykowanie kogos bez namysłu, bez argumentów. Pisanie na początku swojej recenzji, że się jeszcze nie wie, czy będzie dobra czy zła, tak samo jak paplanie co ślina na język przyniesie. Nie wypada pisac, że się nie wie, czy w książce nie ma przypadkiem błędu chronologicznego. Jeśli chcesz cos oceniać, to powinnas to wiedzieć, albo przemilczec.
    Nie denerwuje mnie tez wcale sama dyskusja, jak to nietrafnie zrozumiała pani Asia. Denerwuje mnie nierzetelne ocenianie pracy drugiej, żywej istoty ludzkiej. Tak, jakbym ja zamówiła szafę u stolarza, po czym powiedziała mu: nie wiem, czy jest dobra, dokładnie się nie przyjrzalam, ale oceniam, że jest bardzo zła i niech pan więcej szaf nie robi.
    Ja cieszę się, że MM ciągnie uparcie. Przeczytalam "Feblika" i dał mi to, czego się spodziewałam, miły relaks, odpoczynek po pracy, pobylam chwilę w naiwnym, dobrym, starym świecie. Nawet jeżeli Idą brała ślub w drugie czy pierwsze święto albo Marek z Idą poznali się wcześniej czy później, bez względu na te wydarzenia z przeszłości MM znowu dała mi chwilę radości. Pozwol więc Kasiu aby ciągnęła uparcie dla mnie a Ty może już nie czytaj, jak to pani Asia czyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznijmy od tego, że w "Kwiecie Kalafiora" nie mamy Pyzy i Tygrysa....

      Do reszty ustosunkuję się później ;)

      Usuń
  45. Mialam na mysli Nutrie i Pulpecje, moj blad. Prosze o wybaczenie, pomylily mi sie "imiona", zdarza sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Wydaję mi się, że to jedna z nich tylko tak eksperymentowała, ale to nie jest meritum. I nie ma obowiązku znania na pamięć. ;)

      Odniosę się do zarzutu ze stolarzem. Pisząc te teksty, najczęściej robię to na gorąco... owszem w różnych sytuacjach układam zdania, planuję jak sformuję myśl, co chcę powiedzieć, ale to są impresje na gorąco, bywa że mam uczucia mieszane i dopiero pisząc widzę, które uczucia przeważają. I ten argument ze stolarzem jest adekwatny, często jak coś kupuję czy odbieram, mówię że coś się podoba, ale zobaczymy, bo np. okaże się, że przy użytkowaniu stół skądinąd piękny się chwieje, nie mieszą się wszyscy domownicy, albo żeby go rozsunąć trzeba nająć zawodników MMA. Nawet głupie buty, są fajne, dobrze leżą, ale okazuje się, że obcierają, flek się szybko zdziera i zafarbują ulubione skarpetki ;)

      O tym, że wydaje mi się, że coś jest pomylone, napisałam, bo takie było moje odczucie, a nie pamiętam dlaczego nie sprawdziłam. Pewnie z lenistwa :|

      Usuń
  46. A ja tylko zauważę skromnie, że ani Bobcio, ani Pulpa nie byli wtedy głównymi bohaterami. Pani Malino, jeśli coś nie jest dobre, to nie jest dobre, i choćbyśmy bronili tego jak lwy, dobre się przez to nie stanie. Jest wielu fanów, przykładowo, muzyki disco polo, i mają oni prawo lubić tę muzykę - ale że arcydzieło to nie jest, to chyba jasne. Proszę sobie spokojnie czytać wszystko, co stworzy jeszcze Małgorzata Musierowicz, ale proszę nam nie wmawiać, że jest to ten sam poziom, co początki Jeżycjady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coz to za argument, ze nie byli glownymi bohaterami? No i jak przedzial wiekowy jest przez pania i pani siostre dopuszczalny? Ten tom o rodzicach Borejko (Kasiu droga, przypomnisz tytul?), ci pewnie z kolei za starzy? Jest jakis niepisany lub pisany kodeks, ze bohater ksiazkowy moze miec przykladowo od 15 do 20 lat? Na prawde nie rozumiem co w tym zlego, ze ma dziewiec, w czym rzecz? A "Malomowny i rodzina"? Za pewne powie pani, ze to nie Jezycjada. Ja wtedy na to, ze jednak nie tylko u Borejkow wszyscy tacy madrzy.
      Na koniec. Cos nie jest dobre, bo pani tak powiedziala, i basta! A ja tak bardzo (i jak widac nieporzebnie) martwilam sie, ze zyjemy w czasach braku Auorytetow. Ci jednak sa i nie znasz czlowieku dnia ani godziny, gdy stana na twojej drodze i rozswietla ciemnosci, w ktorych zyjesz.

      Usuń

To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.

A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )

Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.

Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)

Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.

Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy

Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.

Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (50) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (15) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (2) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (1) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (7) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (7) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (3) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (12) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (5) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (2) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (1) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (3) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (3) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (4) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (11) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy