Wszystko, co dobre szybko się kończy, a wspaniałe serie książkowe mają to do siebie, że kończą się zdecydowanie za szybko, a ten ostatni tom czyta się w mniej niż w 24 godziny. Nawet wliczając w to pracę. Finałowy tom bydgoskiej sagi to powieść, której nie trzeba reklamować tym, którzy czytali poprzednie części. Jak zwykle Edyta Świętek poprzedni tom skończyła w taki sposób, że mało ze skóry nie wyszłam czekając na to, co wydarzy się dalej. Tym razem książka to już czasy współczesne, od połowy lat dziewięćdziesiątych do nam współczesnych. Będzie działo się dużo, i to jak u Świętek, będzie dramatycznie, romantycznie. Pojawią się konflikty pokoleń. Walka w nowym świecie i dużo problemów, które znamy z codziennego życia.




