Seria Władcy grzechu to od jakiegoś czasu moja ulubiona seria, chociaż, w moim odczuciu bardzo nierówna, a jednak każdy tom zamawiam już w przedsprzedaży, bo jestem ciekawa, jak na moich emocjach zagra Ana Huang. Poprzednia książka, nawet mi się podobała, więc miałam podskórny strach, że tutaj może nie zagrać wszystko tak jak chciałam. Jak tylko skończyłam książkę Edyty Świętek, zaczęłam tę powieść i znowu, trochę za mało spałam, ale naprawdę ciężko się oderwać.
Jest jego największą rywalką… i największą słabością.Przystojny, utalentowany i kochany przez (prawie) wszystkich, Sebastian Laurent zawsze jest na szczycie. Spadkobierca kulinarnego imperium, dzięki swojemu wyczuciu i naturalnemu urokowi, stał się legendą.Ludzie nie dostrzegają jednak demonów czających się pod maską idealnego chłopca. Tylko jedna osoba zbliżyła się do niego na tyle, by poznać jego prawdziwe oblicze – Maya Singh, jego rywalka z dzieciństwa i… obsesja.To też jedyna osoba, która rzuciła mu wyzwanie. Skoro nie jest w stanie jej znieść, dlaczego nie może przestać o niej myśleć?***Bystra, dowcipna i piekielnie ambitna Maya Singh, czołowa menedżerka ds. marketingu, jest przyzwyczajona do wygrywania – chyba że jej przeciwnikiem jest Sebastian. Rywalizacja z nim to coś, co całe życie ją irytowało, ale i motywowało.Kiedy więc seria niefortunnych zdarzeń zmusza ją do współpracy z zaprzysięgłym wrogiem, jest zdeterminowana, by go prześcignąć i raz na zawsze pokazać światu, kto jest najlepszy.Czego nie przewidziała? Tego, że spędzony z nim czas wcale nie będzie trudny do zniesienia. Wręcz przeciwnie. Okazał się całkiem przyjemny.Między miłością a nienawiścią granica jest bardzo cienka, ale to granica, której Maya nigdy nie może przekroczyć. Nie z nim. Nigdy.
Maya pochodzi z
hinduskiej rodziny, jest chorobliwie ambitna i chce być świetna w tym co robi.
Interesuje ją tylko pierwsze miejsce, ale jej matkę interesuje tylko by
znalazła sobie porządnego męża. Jej Nemezis jest syn przyjaciela rodziny,
kolega ze szkoły: Sebastian. Ich rywalizacja sięga czasów szkolnych i
przynajmniej ze strony Mayi jest bardzo gorąca. Nagle ich ojcowie każą im
współpracować przy nowym projekcie, który ma
pchnąć rodzinne firmy na zupełnie inne tory. O ile Maya rywalizuje zawzięcie,
o tyle Sebastian jest błyskotliwy, ambitny, ale nie ma obsesji wygrywania,
boryka się z traumami, bo tak naprawdę nie chce pracować w korpo, chce być
kucharzem, a ostatnio gdy szefował kuchni ktoś zginał, a ojciec gra tą kartą
nader nieczysto. Jest też jakaś tajemnica z przeszłości, jakieś niedomówienia,
coś się wydarzyła pod koniec szkoły, ale długo będziemy trwali w niepewności.
Z jednej strony mamy
motyw hate-love, ale mamy też po części wątek friends – to-lovers, bo jednak
znają się od tak dawna, tylko siebie uznają jako godnych rywali. Mam tutaj
trochę mieszane uczucia, bo ten wątek niechęci, żeby nie powiedzieć nienawiści
jest taka na siłę. Sebastian bywa złośliwy, ale czyta Mayę błyskawicznie i
trafnie a ona jest często niegrzeczna i bucowata. Środek na przeczyszczenie? No
cóż Mayu, karma wraca. Kilkukrotnie.
Niby wszystko fajnie,
jest nawet wątek quasi-kryminalny, ale według mnie, pomiędzy bohaterami nie ma
żadnej chemii. Możemy mieć pukanie, lody i całe parno świata, ale to wszystko
jest na siłę.
Nie polubiłam Mayi, co
jest ewenementem, bo do tej pory lubiłam bohaterki Huang. Ona jest bucowata,
już nawet nie chodzi o obsesję doskonałości, bo to jesteśmy w stanie obronić,
chociaż to jest taka cecha, która ma ją definiować w naszych oczach. We
wszystkim ma być naj. No i tego nikt z rodziny nie rozumie, matka uparła się by
ją wydać za mąż, wysyła ją na randki, a Maya albo spuszcza epuzera po brzytwie,
albo wtrąca się Sebastian i ich odstrasza. Szczerze, dla mnie to też jest
słabe, że dziewczyna się z kimś spotyka, a on się pojawia i go odstrasza. W
imię czego, skoro na tym etapie nie ma poważnych zamiarów. Nieładnie.
Najbardziej ciekawił mnie wątek tajemniczego zatrucia, chociaż to też jest
niewykorzystany potencjał. Taka sobie jest ta książka. Niezła, ale zabrakło mi
takiego final touch, które sprawiłoby, że byłaby to doskonała opowieść,
ot jak Władca dumy. No nic. Poczekam na kolejny tom.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.