John Borrell był jednym z pierwszych cudzoziemców, którzy na stałe osiedlili się w Polsce po upadku komunizmu.Rzucił pracę korespondenta zagranicznego „Time’a”, by założyć rodzinę (i przedsiębiorstwo) na brzegu krystalicznie czystego polskiego jeziora. Budując dom i pensjonat w ubogim regonie potrzebującym inwestycji i miejsc pracy, musiał stawić czoła urzędnikom w czasie, gdy w kraju szerzyła się korupcja, a żeby uzyskać kolejne pozwolenia, trzeba było wręczyć łapówkę.
Zapewne
większość z Was słyszała o serialu Ranczo, opowiadającym losy Amerykanki, która
przyjeżdża na wieś na krańcu świata i próbuje sobie ułożyć życie. Przybywająca
z Zachodu jest dla mieszkańców ucieleśnieniem Imperialistycznego wroga, z
którym przez lata socjalizmu nakazywano walczyć. Na dodatek, przybywając z
innej kultury kobieta nie rozumie wielu, powszechnie obowiązujących nałogów,
złych zasad i próbuje je zwalczać. Ponieważ Ranczo jest komedią, to jednak Lucy
odnosi sukcesy, jest mimo wszystko lubiana i prędko staje się dawną dziedziczką, rozsądza spory, pomaga. Ranczo
to tylko serial, komedia, fikcja, życie jest jednak inne. I to, życie opisuje John Borrel w swojej
książce „Nad Jeziorem Białym”.
