Ostatnio mam wrażenie, że czas mi się kurczy i nie lubię go marnować. W drodze do pracy, zbierając się do pracy słucham, albo podkastów, albo audiobooków. Poprzedni tydzień był tygodniem podkastów i nieco wyprał mi mózg, zatem odpaliłam kolejnego audiobooka. Akurat niedawno wyszła druga część serii „Grzechy Edenów”, ładna zielona okładka, a przede wszystkim kojarzę, że tom pierwszy nie był taki zły. Zaczęłam słuchać, a że miałam paznokcie, to i nadgoniłam sporo. Inna sprawa, że ta książka nie jest obszerna, a fabuła też jest raczej prosta jak konstrukcja cepa, więc idzie szybko.



















